Na razie @ nie ma.
Testowałam jednak 2 dni temu i nic ...więc się wstrzymuję .
Może niepokalanek mi cykl wydłużył...może owulacja była trochę później ...choć wątpię bo wszystkie objawy miałam w ten który jest wyznaczony.
Denerwuje sie jak cholera ...tzn strasznie chciałabym żeby to był ten cud...
Mój akurat dzisiaj znalazł nowa pracę ( miejmy nadzieję że to ta - na długo
) ...taka wiadomość ucieszyłaby mnie niepomiernie
39+0
98 cm w brzuszku
59 kg (+6kg)

Wczoraj byliśmy na IP. Młody tak strasznie boleśnie się wypinał, myślałam że coś mu się dzieje. Zapis KTG prawidłowy, USG w porządku - waga Młodego oceniona na 3200 g. Rozwarcie bez zmian, szyjka dalej skierowana ku tyłowi. Główka nisko.
Synuś tak się spieszył a się okaże, że jeszcze będziemy wywoływać a tego nie chcę.
Boje się, że jestem za wąska i Młody nie przejdzie przez kanał, boje się że będę długo na niego czekać. Ehh ostatnio mam takiego doła przez to wszytko. Ciągle chce mi się ryczeć i nie mam na nic chęci.
Za tydzień wizyta i zobaczymy co powie lekarka. Jak dalej nie będzie postępu będę prosiła o cesarkę.
7 dni do TP...
2 dni do hsg.....
Suplementy zakupione. Od kilku dni łykamy. No i staram się jeść jak najzdrowiej.
Chce jeszcze zakupić herbatki baby mama med ale kurcze nie mogę nigdzie tej na płodność dorwać. .. ;(
Jak było..
Wieczorem obejrzeliśmy sobie Titanica z M. i stwierdziliśmy, że chyba nic się nie ruszy do końca tygodnia. Jakie było moje zdziwienie, gdy po wizycie w toalecie o 2:00 poczułam jakby coś we mnie pękło i poczułam, że wkładka staje się bardzo mokra! Wróciłam więc do łazienki i po zbadaniu papierkiem lakmusowym pH wydzieliny upewniłam się tylko, że to wody odchodzą
Obudziłam M. i zaczęliśmy się pakować. Ja jeszcze zjadłam dwie kanapki - M. nie był w stanie nic wcisnąć. Czułam się bardzo dobrze i o dziwo spokojnie. O 3 wyszliśmy z domu i zaczęły się delikatne skurcze (jak na @). O 4:00 już byliśmy na sali porodowej po badaniu - szyjka zgładzona, rozwarcie 2 cm. Podłączyli mnie pod KTG. Skurcze powoli się nasilały, ale były do wytrzymania więc próbowałam się jeszcze przespać, ale z emocji nie dawałam rady. O 5:00 skurcze były już silniejsze - rozwarcie wzrosło do 3 cm więc starałam się być aktywna - skakałam na piłce, chodziłam, kręciłam biodrami. Skurcze jednak robiły się coraz silniejsze i było coraz trudniej... Przy kolejnym badaniu - rozwarcie na 6-7 cm. Główka była już mocno wparta w kanał rodny. Położna stwierdziła, że nie mogę już skakać na piłce tylko najlepiej gdybym chodziła, a ja prawie mdlałam przy chodzeniu. Poszłam więc pod prysznic. M. polewał mi brzuch i krzyż - przynosiło to lekką ulgę. Jak wyszłam spod prysznica - ok 9:00 zaczęły się bóle parte. Położna kazała mi chodzić, ale jak zobaczyła, że ledwie stoję zaproponowała, żebym spróbowała już lekko przeć na toalecie. Za chwilę mnie zbadała - pełne rozwarcie tylko ujście szyjki trzyma. Jeszcze trochę i rodzimy. Po dwóch bólach partych kazała mi już przejść na łóżko. Ból był już nie do zniesienia. Podczas parcia na łóżku początkowo nie umiałam załapać jak to robić. Położna bardzo mi pomogła - dopingowała i mówiła kiedy przeć i jak długo. M. cały czas bardzo mnie wspierał. Jak usłyszałam, że widać już główkę, to dostałam takiego powera, że za chwilę mały był już z nami i od razu głośno płakał. Potem położono mi go na brzuchu i przez 2 godziny tak sobie leżeliśmy. W między czasie mnie zszywali - położna starała się chronić krocze do samego końca, ale nie dało rady. Chwila gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, była najpiękniejszą w moim życiu! 
Po 2 godzinach zważyli, zmierzyli Filipa i zabrali go na oddział noworodkowy. Ja jeszcze zostałam na sali, bo czekałam na zwolnienie się miejsca na sali poporodowej.
Sam poród wspominam dobrze - mimo bólu wszyscy mocno mnie wspierali. Mój M. i cały personel robił wszystko, żeby poszło szybko. Warunki też cudowne - sala porodowa jednoosobowa z toaleta, piłką, workiem sako.. Dziewczynom ze Śląska polecam szpital w Rudzie Śląskiej! Opieka w czasie porodu i po cudowna! Na noworodkach też 
A od niedzieli jesteśmy już w domu i powoli uczymy się siebie
NAJCUDOWNIEJSZE WALENTYNKI W ŻYCIU! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 08:50
Ohhhh cóż to się dzisiaj rano działo to masakra.... Pobudka przed 5 rano bo pęcherz coś świrował....Potem prawie godzina spędzona na WC...W między czasie myślałam że nawiedziła mnie wredna @....No ale okazało się że to nie @, tylko krwiomocz....kolor i skrzepy dokładnie jak w czasie @
Nie mogłam uwierzyć.....Lekkie szczypanie no i brak możliwości leżenia, więc juz nie pospałam....Najlepsze to że jak siedzę, czy chodzę to nic mi kompletnie nie dolega nic nie szczypie itd.... Po kilku próbach pozbycia się zawartości pęcherza i tych krwawieniach, szybka rejestracja do internisty na jutro na 10:20 (wcześniej się nie dało). W dodatku nie mogłam zrobić testu, no bo jak gdy zamiast moczu krew....
Wypiłam 0,5 l wody przegotowanej i wiecie co ? Mocz czysty, zero szczypania.... Podobna sytuacja była w piątek - też mnie nad ranem (o 4 ) dopadł pełen pęcherz, też coś poszczypało ale nie było krwi, a potem jak ręką odjął :OOO
Tak czy siak zamierzam dzisiaj dużooooo pić, aby wysikać to wszystko...mam nadzieję, że krew się już nie pojawi....jutro lekarz zleci pewnie badanie moczu i wszystko się mam nadzieje pozytywnie skończy....
Teoria pielęgniarki z mojej rodziny jest taka, że z powodu picia witaminy C od jakiegoś czasu, mogło dojść do oczyszczania się nerek, czyli że miałam piasek i został on wypłukany i że niby stąd ten krwiomocz ....Hm może coś w tym jest, bo już kilka osób w jej otoczeniu miało taki problem w czasie picia tej witaminy... Narazie ją odstawiam, do wyjaśnienia sprawy....
Kurczę, mam nadzieję, że jutro będę mogła normalnie zrobić test...Szczerze to wolałabym dostać @ tak jak najpierw myślałam, niż mieć te dzisiejsze przeboje no ale....Co ma być to będzie...
Gdzieś kiedyś czytałam że u niktórych kobiet zapalenie pęcherza w czasie spodziewanej miesiączki było pierwszym objawem ciąży, więc kto wie
Jesli to czytasz i miałaś taki przypadek to napisz komentarze proszę 
Jadę do promotora, ustalić plan pracy magisterskiej, a potem obiad i siadam do nauki na piątkowy egzamin:/ OMG zostały mi 3 dni nauki a dalej mam wrażenie że jestem w czarnej D mimo że codziennie się uczę
Boję sie straasznie tego egzaminu, bo jak go nie zdam to będę miała dużyyy problem ;(
Pozdrawiam
Ohhhh cóż to się dzisiaj rano działo to masakra.... Pobudka przed 5 rano bo pęcherz coś świrował....Potem prawie godzina spędzona na WC...W między czasie myślałam że nawiedziła mnie wredna @....No ale okazało się że to nie @, tylko krwiomocz....kolor i skrzepy dokładnie jak w czasie @
Nie mogłam uwierzyć.....Lekkie szczypanie no i brak możliwości leżenia, więc juz nie pospałam....Najlepsze to że jak siedzę, czy chodzę to nic mi kompletnie nie dolega nic nie szczypie itd.... Po kilku próbach pozbycia się zawartości pęcherza i tych krwawieniach, szybka rejestracja do internisty na jutro na 10:20 (wcześniej się nie dało). W dodatku nie mogłam zrobić testu, no bo jak gdy zamiast moczu krew....
Wypiłam 0,5 l wody przegotowanej i wiecie co ? Mocz czysty, zero szczypania.... Podobna sytuacja była w piątek - też mnie nad ranem (o 4 ) dopadł pełen pęcherz, też coś poszczypało ale nie było krwi, a potem jak ręką odjął :OOO
Tak czy siak zamierzam dzisiaj dużooooo pić, aby wysikać to wszystko...mam nadzieję, że krew się już nie pojawi....jutro lekarz zleci pewnie badanie moczu i wszystko się mam nadzieje pozytywnie skończy....
Teoria pielęgniarki z mojej rodziny jest taka, że z powodu picia witaminy C od jakiegoś czasu, mogło dojść do oczyszczania się nerek, czyli że miałam piasek i został on wypłukany i że niby stąd ten krwiomocz ....Hm może coś w tym jest, bo już kilka osób w jej otoczeniu miało taki problem w czasie picia tej witaminy... Narazie ją odstawiam, do wyjaśnienia sprawy....
Kurczę, mam nadzieję, że jutro będę mogła normalnie zrobić test...Szczerze to wolałabym dostać @ tak jak najpierw myślałam, niż mieć te dzisiejsze przeboje no ale....Co ma być to będzie...
Gdzieś kiedyś czytałam że u niktórych kobiet zapalenie pęcherza w czasie spodziewanej miesiączki było pierwszym objawem ciąży, więc kto wie
Jesli to czytasz i miałaś taki przypadek to napisz komentarze proszę 
Jadę do promotora, ustalić plan pracy magisterskiej, a potem obiad i siadam do nauki na piątkowy egzamin:/ OMG zostały mi 3 dni nauki a dalej mam wrażenie że jestem w czarnej D mimo że codziennie się uczę
Boję sie straasznie tego egzaminu, bo jak go nie zdam to będę miała dużyyy problem ;(
Pozdrawiam
7t5d wg om
6t6d wg usg
Moje pierwsze zwolnienie od 4 lat. Co prawda przeziebienie przechodzi ale wole dokurowac sie w domu niż latac niedoleczona.
Odebralam wczoraj wyniki badań. I wszystko jest w normie 
Zakaźne niet
Cytomegalia niet
Mocz ok
Morfologia prawie ok (poza podwyzszona liczba monocytow ale czytalam ze to moze byc przez infekcje)
Czekam jeszcze na toksoplazmowe i bedzie wstepnie komplet.
Oczywiscie jak to ja martwie sie o maleństwo. Czy wszystko ok? Jestem zapisana za 2 tygodnie na usg,czyli koncowka 9tygodnia. Oby moja doktor zlitowala sie w piatek i zrobila szybki podgladzik na wizycie. Tak zwyczajnie chociazby dla mojego zdrowia psychicznego.
O to nasze pierwsze zdjecie
(Widzicie ten paproszek obok? Tak ma byc?)

I nasz aniołek na szczescie:

Z objawow na ta chwile:
-zaczela sie delikatna zgaga. Ale to odwet organizmu za pierogi z serem i serkiem homogenizowanym (i tak warto bylo)
-punktowy bol plecow...nerwoból?
-od wczoraj czesciej czuje podbrzusze. Cos a'la lekkie bóle @
-Wrażliwe sutki
Mdłosci i rzyganko jest nie dla mnie. Musialabym zjesc martwego szczura zeby mi zaszkodzilo. Mam poprostu wyjatkowo strusi zoladek. Musze sie z tym pogodzic. Na pewno organizm wymysli inny sposob zeby mnie pomeczyc przez najblizsze miesiace 
Trzymajcie sie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 12:08
Dziś mieliśmy być w Artvimedzie nawizycie kwalifikacyjnej...
Po wyniki nie dzwoniłam..bo w sumie po co..jakby były złe to sami by napisali prawda??
Wczoraj miałam kryzys:( nie mogłam sobie zrobić zastrzyku...( od zawsze bałam się igieł i pobierania krwi)
Pierwszy zastrzyk pergoverisu poszedł gładko..drugi troszkę gorzej...gruba igła, boli jak diabli..chodziłam szukać w aptekach cieńszej igły i dupa nie ma u mnie w mieście..wczoraj 20 minut beczałam:( i nie chciałam wbić tej igły..(poprzednio 3 razy się kułam i igła się nie chciała wbić) mój D. powiedział ze on mi zrobi zastrzyk..ale bałam się jeszcze bardziej..w końcu wykrzyczałam mu ze nie chce tego wszystkiego..że to boli i ja się nie chce więcej kluć
nawet mama z siostra przybiegły zaniepokojone..a ja dalej płakałam..w końcu powiedziałam D. żeby sobie poszedł..wiec poszedł ze smutną mina a ja się przemogłam i zrobiłam ten zasmarkany zastrzyk...pocieszam się ze już niedługo....i ze wiem o co walczę...jak się uda będę najszczęśliwsza osoba..ale czy się uda??
Kocham to DZIECKO którego nie ma i zrobię dla niego wszystko..z bólem..płaczem Kocham go nad życie...
Jeszcze Cie nie ma a ja już Cie kocham....
23 (22+4)
Pogoda jakaś taka przytłaczająca... Ciągle pada... 
Aż nie chce się wstawać z łóżka. Ale trzeba bo chyba bym się nie ruszyła już wcale.
W piątek jak co piątek wybrałam się z koleżanką na lody
Ale na lodach się nie skończyło
Gofry tak smakowicie wyglądały... Niestety już tak dobrze nie smakowały a po powrocie była szybka akcja w kiblu.
Nie skusiłybyście się?

Walentynki minęły bardzo fajnie
Mąż dostał walentynkowe bokserki, ja i mama po róży. Zamówiłam też stolik w restauracji na obiad. Wszystko było pyszne, a że butelka wina była do tego to mój ukochany wypił całą
I mamuśka wracała do domu
Mały wojował w brzuszku, ale skoro ma już ok 30 cm to musi się trochę porozciągać i dać znać rodzicom że jest. O właśnie daje o sobie znać 
Ale aż nadto spokojny był podczas
Całą noc mogłam przespać bez kopniaków 
A tu mamusia z deserkiem 

3 dc
Halo optymizm, gdzieś Ty się podział, wracaj do mnie natychmiast !!!!!!!!!!!!!!!1
Po wczorajszej wizycie u ginekologa jestem lekko zdołowana. No bo jak to tak, ja tu nastawiam się psychicznie na kolejną IUI, a więc kolejną nadzieję, a tutaj pani doktor mówi mi że trzeba powtórzyć badanie nasienia przed kolejną IUI. Przecież nie zdążymy !!!!!
Receptę na leki wykupię ale nie użyję ich, tym bardziej, że łącznie z ostatnią receptą zostały mi tylko 2 szanse na refundowane leki. A co jeżeli będzie trzeba podejść do in vitro? No właśnie, lepiej mieć w zanadrzu 1 niewykorzystaną szansę na refundację leków.
Z drugiej strony widzę w tym wszystkim jakiś sens, bo co jeżeli parametry nasienia się pogorszyły?
No więc kolejny cykl takich tam starań i od kolejnego ruszamy do boju. No chyba, że:
- mąż będzie musiał się podleczyć
- moje wyniki amh i inhibiny b będą tak fatalne, że od razu idziemy na ivf
Dni mijają moje bóle spojenia są gorsze lecz czas pozwolił mi się przyzwyczaić do tego bólu. Walentynki minęły Szybko radośnie i razem cała 4 ja mąż Marcel i Sara kolacja pocałunki i nareszcie zbliżenie na które czekałam długo bo od zajścia w Ciążę kochalismy się może 2 razy matko kiedyś raz na dwa dni a teraz taka przerwa.. Moje ciało i jego pragnęlo siebie na wzajem jesteśmy razem 15 lat ale tak samo uwielbiam seks z nim jak na początku związku. Marcel teraz Sara moje ciało nie jest idealne ani szczupła nie jestem a mąż każdego wieczoru powtarza jaka jestem piękna i najważniejsza dla niego. Ta miłość będzie trwać aż do śmierci miej serce każdego dnia czeka aż wróci z pracy i wejdzie z uśmiechem na twarzy mówiąc " cześć wróciłem mają kochana rodzinko" wtedy Marcel leci rzuca się na szyję krzycząc tata tata..
A ja daje wielkiego buziaka mówić siadam kochanie jest obiad ( nie zawsze go robię ale nie narzeka hihi).
Do 29.02 już nie daleko dowiem się wszystkiego jak będzie wyglądał ten mój poród a najważniejsze KIEDY!!!!!!!!
Tak kiedy będziemy już w 4 tak fizycznie...
Najgorsze jest to se Nasz synek zasypia z nami w łóżku dopiero potem przenoszony jest do łóżeczka które stoi u Nas w pokoju. Ileż razy próbowaliśmy go przenieść do swojego pokoju w łóżeczku tym co mamy aprobatą wyskakuje góry a w pokoju co mamy dla niego wyjęte są szczebli więc śmiało przybiega w nocy by tulic się do mamy i taty... Co my mamy zrobić? Za 5 tyg pojawi się już z nami Sara a ja nie mogę pozbyć się mojego terrorysty z mego łóżka... Tak konsekwencją tylko JAK TO ZROBIC!!!!!! 
Kilka ogólnych informacji na temat ENDOMETRIUM:
Endometrium stanowi warstwa błony śluzowej, wyścielająca jamę macicy.W czasie trwania cyklu miesiączkowego endometrium przechodzi zadziwiające zmiany.
W proliferacyjnej (folikularnej) fazie cyklu endometrium reaguje na zwiększony poziom estrogenu wzrostem i pogrubieniem tkanek. W chwili jajeczkowania, w reakcji na pojawienie się progestronu, endometrium tylko nieznacznie powiększa swą grubość, lecz jednocześnie przechodzi głebokie przemiany przygotowujące je do przyszłego przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej. Gruczoły endometrialne zaczynają wydzielać płyn, którym odżywia się zarodek w ciągu pierwszych trzech dni spędzonych w macicy, gdy będzie się swobodnie unosić w jej wnętrzu, zanim zagnieździ się w błonie endometrialnej. Jeśli nie dojdzie do prawidłowo przebiegającego zapłodnienia, po około dwunastu dniach produkcja estrogenu i progestronu ustanie, i w obliczu braku podtrzymania hormonalnego rozpocznie się aktywaność menstruacyjna. Miesiączkowanie oznacza wydalanie złuszczonych tkanek zbędnej już błony śluzowej macicy. Wraz z rozpoczęciem następnego cyklu hormonalnego i zapoczątkowaniem dojrzewania kolejnego "zbioru" pęcherzyków jejnikowych, rozwój błon śluzowych wkracza w nową fazę będącą powtórzeniem poprzedniej.
Grubość endometrium - u kobiet miesiączkujących powinna wynosić 8-14 mm (niektóre z norm wskazują wartości od 6 mm!), natomiast u kobiet niemiesiączkujących - 5-7 mm.
Zbyt mała grubość endometrium stanowi przeszkodę w zagnieżdżeniu się zarodka. Jeśli dojdzie do implantacji, zbyt cienka warstwa śluzówki może stać się przyczyną poronienia.
Poradnik - czyli jakie sposoby na małe endo:
1. Wspomagacze naturalne:
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 13:54
A więc nadchodzi... Temperatura spada, mozna pomalu odliczac godziny do nadejscia @.
Moze nastepny cylk bedzie lepszy.
18dc
Rano jeszcze wyszedl mi pozytyw a teraz negatyw.
Rano jeszcze bolalo podbrzusze i jajniki, teraz cisza.
Czyli wychodzi, ze wspolzycie bylo 3 dni przed owu, jakies minimalne szanse sa ale wiecie co?
Nie nastawiam sie na nic. I tak przeciez wiem, ze nic z tego.
Wiadomo - od 5dpo zaczne brac Luteine i zostane przy tej dawce co mi poprzedni gin zalecil, czyli 2x tbl pod jezyk a potem w 15/16 dpo zatestuje aby zobaczyc I kreske 
Tak wiem, pesymistka ze mnie ale no coz... Po 3 latach staran nic innego mi nie zostalo tylko czekac na @ i przyjmowac to na luzie 
Planuje tez ponowic badania progesteronu w 7dpo czyli w przyszly wtorek. Kilka cykli temu w 6dpo wynik prog wynosil 9,70. I w sumie nie wiem czemu mialby sie zmienic ale zrobie dla swojego spokoju i chce miec tez swieze wyniki dla ginki 
A do tego czasu tylko bacznie sie przygladam mojemu wykresowi i zastanawiam sie ile dziewczyn zaszlo ze wspolzyciem 3 dni przed owulka
Siedze i mysle...
Ten progesteron nie daje mi spokoju...
Troszke poczytalam i postanowilam, ze zrobie maly eksperyment.
Mialam zalecane: 1x2 tabletki luteiny po owu tzn zeby wywolac @...
Bralam wiec tak po owu ale w 6dpo mialam wynik 9,70 po braniu luteiny.
Przeciez to niski wynik wiec...
Postanowilam od 3dpo brac 3x1 a 7dpo isc na badanie progesteronu.
Tak, tak... Wiem, ze to bez konsultacji z lekarzem ale musze sprawdzic jak to sie wszystko sprawdzi.
Jezeli wynik bedzie w miare to skonsultuje ten eksperyment z ginka
14 dc
Dni płodne chyba już minęły. Mam wrażenie,że suplementy pomogły podciągnąć śluz i libido,a co za tym idzie może i hormony.
Zamówiłam składniki do fertili tea. W końcu jak próbować to wszystkimi metodami.
A u bratowej dziś na wizycie podobno było coś tam widać ale lekarz ma słaby sprzęt i mówi,że za wcześnie
ma wrócić za tydzień do niego. Czekamy .....
Ciąża zakończona 19 lutego 2016
Dzisiejszym wpisem muszę uwolnić emocje, które rozwalają mnie od środka.
Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, nie umiem się z tym pogodzić, otrząsnąć się z tego i żyć normalnie. Ostatnio myślałam że nic gorszego nie może mnie spotkać, a teraz jestem na jeszcze większym dnie. Nie umiem znaleźć sobie miejsca, w towarzystwie się nie odzywam, jestem niezdecydowana, nawet nie potrafię zdecydować czy robić na obiad kurczaka czy rybę. Jednak najgorsze jest budzenie się w nocy. Dlaczego ne potrafię przespać spokojnie całej nocy, co chwilę się budzę. Dziś obudziłam się cała mokra. Śniło mi się że miałam córeczkę. Wczoraj z mężem rozmawialiśmy o inseminacji i przyśniło mi się że zdecydowaliśmy się na nią, ale tuż przed inseminacją udało się jakby naturalnie. Potem już sama nie wiedziałam czy to naturalnie czy z inseminacji. Ale trzymałam dziewczynkę na rękach. Była moja. Moja wymarzona kruszynka. Myślę o tym 24 godziny na dobę. Nawet gdy śpię.
Wierzę w to że czas uleczy rany. Muszę w to wierzyć bo długo tak nie pociągnę.
Panie Boże pomóż mi, nie daję już rady. Zabierz ode mnie to cierpienie. Proszę
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.