21t1d

a09d44a7dba77d16gen.jpg

nos zadarty po ojcu, 550 g żywej wagi.

Po wizycie. Gin stwierdził, że wszystko to raczej przez tarczyce. Zrobił usg i cóż szału nie było, ale to 8 dc, więc mogło tak być...dopatrzył się, że raczej lewy jajnik się szykuje, ale nie na pewno.
Zalecił badania w tzw. międzyczasie - w oczekiwaniu na unormowanie tarczycy, zwłaszcza, że nigdy takich badań nie robiłam... oto one:
- AMH
- progesteron (22 - 25 dc)
pozostale do 5 dc
- FSH
- estradiol
- testosteron
- androstendion
- DHBA (chyba, bo nie umiem przeczytać...)
- prolaktyna

No i znów trzeba czekać... wczoraj byłam zadowolona z wizyty i byłam dobrej myśli... dziś znowu mi źle... złe samopoczucie spotęgowała uwaga mamy, po sms od koleżanki z informacją o rekrutacji do projektu i moim streszczeniu, że koleżanka taka aktywna różne rzeczy robi, mimo, że ma dwoje dzieci w tym jedno chore "Jak ktoś się decyduje na rodzinę to powinien ją stawiać na pierwszym miejscu..."


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 13:04

7t2d
kilka dni temu byłam na pierwszym usg, mamy zarodek 0,76 cm, serduszko bije 135 ud/min :-) czyli teoretycznie wszystko super no tak było podczas wizyty i do wieczora zanim nie złapały mnie jakieś skurcze chyba w jajniku?? no nie byłabym sobą gdybym sie znowu nie denerwowała, cycki nadal bolą ale mdłości już przeszły choć i tak nie były jakieś mega, no niech mnie ktoś palnie w łeb...........

Cd. Wpisu, bo cos mi ovu ucina...

Moja mama nie powiedziała tego, żeby mi dołożyć, jest kochana,pomocna stawia zawsze swoje dobro i wygodę na drugim miejscu...zrezygnowała z pracy, żeby zająć się moim dzieckiem jak wróciłam do pracy i codziennie się nim opiekowała przez 3 lata. Jak poszedł do przedszkola to zajęła sie moją siostrzenica i tak już jest od 3,5 roku... do tego mam wyrzuty sumienia, że jej dokładam zmartwień, bo nie ma lekkiego życia z tatą, który 5 lat temu miał udar. Po udarze fizycznie w miarę ok, o ile to możliwe, bo ma miażdżyce bardzo zaawansowaną, ale psychika mu się zmieniła i czasem zwyczajnie trudno z nim wytrzymać...


JESTEM BEZNADZIEJNA - SAMA TAK POKIEROWALAM SWOIM ŻYCIEM, BO W PRZECIWIENSTWIE DO OPISANYCH TU HISTORII NIE MIAŁAM ŻADNYCH PROBLEMÓW... CZUJĘ, ŻE SAMA JESTEM SOBIE WINNA, A JESZCZE DOKLADAM INNYM!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 13:22

Żeby było miło od wczoraj napierdziela mnie ząb. Nawet spać nie mogłam. Szprycuję się tabletkami przeciwbólowymi i umieram. Po 16 do dentysty, niech mnie ratuje! Pal licho z tym wpływem tabletek na ciążę. Jakbym miała się za każdym razem zastanawiać, czy jestem w ciąży i czy te tablety mogą mi utrudnić zajście, to bym zwariowała. Mam ten etap już za sobą. Będzie co ma być!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 13:37

amoniaa Ileż można czekać.. 18 marca 2016, 14:17

Kolejny test, ponowne rozczarowanie...

Czy to się nigdy nie skończy? :(

emmac Kiedyś będziemy rodziną 18 marca 2016, 14:40

gdzie ta ovu...? sluzu brak :/ test ovu negatywny

Mam zaczac brac Norprolac dzisiaj na noc pierwszy raz. Strasznie sie boje efektow ubocznych, nie wiem dlaczego mnie to tak przeraza. Moze dlatego ze jeszcze nie mam wynikow rezonansu, a moze dlatego, ze zawsze panikara jestem I lekow sie boje...
W pracy taki zachrzan, ze moja prolaktyna napewno swiruje

mmarzenak Tak bardzo chce.. 18 marca 2016, 14:55

29 tydzień 2 dzień

No już 4 kg na plusie, więc sobie ładnie rośniemy:) Załatwiłam sobie cesarkę, super jeden problem z głowy. Przerażał mnie poród naturalny, teraz pozostaje tylko omówić szczegóły z moja gin:)Czuję się dobrze, chociaż czasami męczy mnie huśtawka nastrojów, ale chyba to w ciąży normalne. Już nie mogę się doczekać kiedy moja córcia będzie z nami, już ją chce tulić!

Byłam również na mini zakupach w Pepco i kupiłam coś mojej Liluni:
d2528086bb20f5edmed.jpg

A mój brzuchol wygląda tak:
2f1d616dc31e31demed.jpg
0ed56cada6b4721bmed.jpg

11tc (10t5d)
Wizyta u mojej pani gin po 3 tygodniach od ostatniego usg.

Wszystko jest bardzo dobrze. Cudaczek ma już 45mm i wywija tak, że trudno mu było zrobić zdjęcie.

Krwiak się wchłania! Z 35 mm zmalał do 15mm!!!
Pani doktor powiedziała, że na prenatalnym usg, które mam za niecałe 2 tygodnie, pewnie już go nie będzie wcale. Boże dzięki Ci.

Pierwsze zdjęcie pokazuje zapis serduszka. :)
A na drugim poniżej wyraźnie widać buzię dzidziusia (oczka i usta), a także rączki i nóżki.
Jestem taka szczęśliwa! Ulżyło mi bardzo.

b83a36505d3d436egen.jpg

Grafik wizyt:
30.03. usg prenatalne + badania z krwi
5.04. wizyta na Inflanckiej na NFZ
19.04. wizyta na Karowej na NFZ u patologa ciąży
11.05. wizyta u mojej pani doktor prywatnie


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2016, 15:03

Domi94 Teraz będzie lepiej 🤞 30 grudnia 2023, 18:06

Ten rok mnie dojechał. Mało z niego pamiętam, prócz tego że do września i braku dopuszczenia do histerolaparoskopii był jednym wielkim oczekiwaniem, a chwilę potem zawodem. Miałam miesiąc spokoju i czasu dojścia do siebie, a potem od listopada mnie dojechał służbowo i prywatnie 👍
Starania oczywiście nie były zawieszone, ale bez stymulacji, bez supli, bez niczego. Wpadł antybiotyk na zatoki, jestem cały czas na Clatrze i sterydzie do nosa, bo przecież w grudniu śnieg i mróz może być przez kilka dni, reszta to roztopy i deszcz 👍
Ostatnio wróciłam do inozytolu i NAC, zrobiłam podstawowe badania i homocysteina jest na poziomie ponad 9 👍 za to THS mam poniżej 2, ale za to od świąt mam obniżoną temperaturę ciała XD tak jakby kurwa mać, gdzie się nie obrócę z tyłu dupa xd
Mam ambitny plan na styczeń żeby zmienić lekarza i przejść na napro, bo potrzebuje holistycznego podejścia do organizmu. Jeśli do czerwca nam się nie uda i ruszy jakiś program invitro to chce do niego podejść.
Jeszcze chciałabym zacząć terapię? Regularne spotkania z psychologiem? Żeby sobie to poukładać i zdystansować się do starań. Chce tego, bo czuję jak zaczyna mi wybijać coraz więcej bezpieczników z innych stron.

Oto i mój żal za ten rok. Mam nadzieję, że w przyszłym będę miała więcej dobrych wspomnień. Choć sama sobie życzę żeby przyszłe święta, sylwestra czy inne ważne okazje spędzać w powiększonym składzie, to nie chce żeby to był mój główny cel, bo znowu się w tym zatracę i nie skorzystam z tego życia, które mam teraz bez dziecka i też jest dobre i piękne i warte przeżycia bez wiecznego oczekiwania.

Życzę wam i sobie, żeby kolejny rok był lepszy i przybliżył nas do #rodzew202x, bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym, relacjach rodzinnych, małżeńskich i przyjacielskich ❤️

Magdi Jak się robi dzieci? 18 marca 2016, 16:31

Już niedługo zaczynamy starania! Dzisiaj 23 dc, więc niebawem pojawi się okres.
Mam nadzieję, że T. będzie gotowy za dwa tygodnie:)
Jestem nadal bardzo podekscytowana i pełna pozytywnych myśli:))
Oboje bierzemy nadal suplementy. W ciągu miesiąca schudłam 4,5kg. Jedyne co mnie martwi to to, że T. zaczął znów palić papierosy a ja chcąc mu zrobić na złość (bo mnie nie słuchał, kiedy prosiłam, żeby tego nie robił), to zaczęłam również popalać. Mój T. nie palił 9 miesięcy ja prawie półtora roku, tym większe moje wkurzenie:/
Ale jak raz się udało to uda się znowu... Będzie ok!
Muszę jeszcze zamówić termometr owulacyjny na e bayu i wykupić abonament na ovu.
W międzyczasie trenuję prawo przyciągania i potęgę podświadomości:) Nie raz otrzymałam od losu tzw: "niemożliwe", więc i tym razem tak będzie!
Wam też dziewczyny tego życzę:))) Miłego weekendu!

2 dzień Cyklu.

nie mam juz siły na nic.......

Aby schowac sie i ryczec.........

Edycja Moje marzenie.... 18 marca 2016, 18:29

32 dc.
Zapisałam się dziś na wyrwanie ósemki na 06.04.
Jutro jadę do rodziców i siostry, ale wcześniej chyba do labolatorium zrobić betę bo @ nadal brak.

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 18 marca 2016, 19:43

18dc
Nic nie piszę,bo ewidentnie nie mam nic ciekawego do przekazania.Żadnych objawów nie wynajduję,w ogóle nie wsłuchuję się w swój organizm.Nie zastanawiam się czy jestem czy nie jestem w ciąży i właśnie pisząc to pomyślałam:na pewno nie jestem w ciąży.Jutro idę do pani dermatolog na małe upiększanie:)4 kwietnia ciąg dalszy u pani kosmetolog:).Mam nadzieję,że efekty będą widoczne:).Na niedzielę planujemy wypad do naszego ulubionego hotelu spa na półwyspie.Mają genialną ofertę cenową ale niestety nie obejmuje ona weekendu.Trzeba zarezerwować ndz-wt i zabrać dziecko na dwa dni ze szkoły.Jeżeli uda mi się wszystko dopiąć w pracy(u mnie gorący czas przedświąteczny) to w niedzielę rano ruszamy ze znajomymi.
Święta Wielkanocne(pierwszy dzień) śniadanie i obiad u nas.Będą rodzice moi i T,siostra T z dziećmi i mężem oraz mój wujek.Trochę nas będzie.Mam nadzieję,że będzie sympatycznie.
Miłego weekendu dziewczyny!!!

s1985 walcząc 18 marca 2016, 21:11

zaczynam z 65,5 od dziś lecimy w dół do mojej 55 ;]

Nie ma o czym gadać. 3 negatywy dziś. Znowu oszukana :(
Już widzę rozczarowanie em. Dziś chciałam podnieść coś ciężkiego a on NIE DZWIGAJ!!!
Mówiłam mu nie nakręcaj się ale widzę że on to jak ja... Smutno mi.

Nanna zróbmy rewolucję 18 marca 2016, 22:05

Dlaczego tu jestem? bo mnie mdli...
No ale od początku.

Przyszedł ten moment, w którym zgodnie stwierdziliśmy, że to już czas. Że warto się postarać o najfajniejsze dziecko ever, że takie geny nie mogą się zmarnować itp. ;)
Oprócz tego, że przyszła matka jest typem pracoholika, żyje w wiecznym niedoczasie (i chyba stresie), to jeszcze ma endometriozę.
I nie byłoby paniki gdyby nie to, że gin stwierdziła,cytuję: "oou, to powiem Pani no 28 lat, no trochę późno, no i ednometrioza..yhmm..nie wiem co mam z Panią zrobić. No operacja..."
Przyszła matka wyszła z gabinetu z 1000 myśli i wkurwem (później konsultacje u innego lekarza, a tam decyzja o łykaniu kwasu foliowego, naturalnych staraniach przez 3-4 m-ce, jeśli nic z tego to będziemy myśleć).

Noo i wiadomo, starania przybrały kosmiczny wymiar: liczenie dni płodnych, pilnowanie owulacji, udawanie przed przyszłym ojcem, że "nie nieee, wcale nie mam dni płodnych tak tu Cię kuszę po prostu, zwyczajnie, przecież..nie bądźmy jak statystyczni Janusze mężu drogi".

I teraz przyszła matka jest 11dpo, pierwszy test robiła w 9dpo i nic. Ale mdli ją codziennie choć nigdy nie mdliło, smród spalin jest najgorszym smrodem zaraz po kanapkach z kiełbasą, apetyt ma taki, że zwala to na pogodę i niskie temperatury. Dzisiejszy test wyszedł tak negatywny, że aż pasek przy T pozostał biały, a tło się zabarwiło;P
@ miała być wczoraj...

14 dc.

Testy ovu nadal negatywne, ale kreski testowe chociaż blade, to widoczne. Dzisiaj z <3 nici, chociaż ochotę mam od kilku dni niesamowitą, ale wyjątkowo nockę spędzam w pracy. Co prawda razem z Małżem, ale same wiecie...:)

Z innych spraw, dzisiaj po wizycie u Endo (swoją drogą uwielbiam tą kobietę - zawsze daje mi pozytywnego kopa) byliśmy z M. u mojej ciotki, która poprosiła nas, abyśmy odebrali z przedszkola moją kuzynkę, moje oczko w głowie i emocje, które towarzyszyły mi będąc tam były nie do opisania. Ja chcę już własną pszczółkę i koniec!! :)

Owulacjo przybywaj!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2016, 12:57

Dzisiejsza wizyta u gina przebiegła w całkiem nieoczekiwany sposób. Przyjechałam na czas, ale czekałam godzinę na swoją kolej. Weszłam.
- Dzień dobry Pani Anno, co tam słychać?
- Dzień dobry, panie doktorze, przyjechałam bo dziś kończy mi się zwolnienie i miałam przyjechać po przedłużenie do świąt, przy okazji, byłam u endokrynologa i mam informację na piśmie od niego i mam też najnowsze wyniki.
- Ale ja tego nie odczytam, to jest niewyraźnie napisane [faktycznie bazgroły]
- To ja mogę streścić, bo wiem, co jest napisane... [w pracy nie takie hieroglify odczytuję]
- Dobrze, ale teraz wypiszę pani to zwolnienie... do kiedy?
- Do 25 marca, ale ja potrzebuję trzy... pracuję w trzech miejscach.
- Ile? Trzy? Nie, ja tego nie wypiszę. Ja mam inne priorytety, to znaczy przebadać pacjentki, które tam czekają!
- No to co ja mam zrobić, w poniedziałek w takim razie muszę stawić się do pracy...
- Pani Anno, ja dziś tego nie ogarniam, za dużo tego wszystkiego. Proszę wyjść i poczekać, jak obsłużę pacjentki, to wypiszę pani te zwolnienia.
- A ile to może potrwać [pytam, bo już wkurwa czuję i chaotycznie pakuję moje papiery]
- Nie wiem dokładnie, niech pani poczeka.

I odprowadził mnie do drzwi. Siadłam na krześle i poczułam, jak się we mnie wszystko gotuje ze złości. Poczułam się potraktowana, jak osoba drugiej kategorii! Nosz kuźwa, przecież sam mi kazał na tę godzinę przyjechać, odsiedziałam godzinę i jeszcze mnie wyprasza za drzwi i każe czekać!? Za każdą wizytę kasował po 180 zł, więc trochę szacunku dla mojego czasu też się chyba należy! I się rozbeczałam. Normalnie czułam, jak łzy cisną się do oczu, wyciągnęłam chusteczkę i płakałam, baby na mnie patrzały dziwnie, ale nie zamierzałam się tłumaczyć. Przeszły dwie pacjentki, minęło ok 15 minut. Drzwi do gabinetu się otworzyły i wyszedł lekarz, minął tę pacjentkę i poprosił mnie do środka. Zobaczył, w jakim jestem stanie i strasznie mu się chyba głupio zrobiło. Usiadłam na przeciw niego.
- Pani Aniu, bardzo panią przepraszam, zaraz wypiszemy te zwolnienia.
- Dobrze, tu są nipy zakładów pracy.
- Nie, niech pani dyktuje lepiej. Ale czemu aż trzy prace? [zaczyna wypisywać pierwsze]
- Panie doktorze, to godzinka, tu dwie, wie pan jak teraz nauczyciele pracują...
- A pani wie, jak lekarze pracują?
- Wiem, ale tego nie można porównać. Pokaż lekarzu, co masz w garażu... Ja oczywiście nikomu do kieszeni nie zaglądam, ale sytuacja w oświacie jest trudna. Człowiek każdej godzinki się chwyta.
- Rozumiem, to jaki jest pierwszy nip?
- ....

Dalej podawałam te nipy, doktorek żartował, że mój pesel to będzie znał na pamięć, zajrzał do wyników, zdziwił się, że beta wysoka jeszcze (raptem 19... ale kazał powtórzyć wynik za 2 tygodnie). Streściłam mu, jakie zalecenia dał endo. Zapytałam o parę innych spraw, umówiliśmy się z wizytą na 20 kwietnia. Dał mi gratisowe saszetki Miovarinu (takie, co to przedstawiciele handlowi mu dają). Wstałam, podałam mu rękę i powiedziałam:
- Przepraszam pana za mój emocjonalny wybuch.
- To ja panią bardzo przepraszam za tę sytuację.
- No to do zobaczenia w kwietniu.
- Do widzenia Pani Anno. [Uśmiechy]

No i tak to wyglądało. Co do mojej pracy, to pracuję w szkole, ale mam dwie inne drobne pracki (2 godzinki w jednym miejscu, 2 w drugim), ale wszędzie zwolnienie muszę zanieść osobne. Takie buty.
Teraz to mi się śmiać chce... bo w sumie z tych nerwów dogryzłam mu z tym, co ma lekarz w garażu... No bo czy tak nie jest? Nie umniejszam roli lekarzy, mam do nich (do większości) duży szacunek, ich studia były ciężkie i całe życie muszą się dokształcać i odpowiedzialność mają ogromną... Ale stawki chyba im to wynagradzają... przynajmniej w gabinetach prywatnych. Ale normalne, że nie chcę być poniżona, niby z jakiej racji. Dobrze, że to jednak dobry człowiek. Umieliśmy zostawić dobre wrażenie po tej wizycie. Widziałam, że mu zależało i to nie było na pokaz. Nawet proponował, że może mi dać więcej zwolnienia, ale nie skorzystałam. Miał może gorszy dzień, przytłoczyła go ilość pacjentek może... ? Trzeba zrozumieć człowieka, bo ja też poczułam się zrozumiana na koniec.

ps. pytałam ile należy się za wizytę, ale nic nie chciał :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2016, 09:25

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)