No to od dwóch dni mamy roczek :)
Impreza nr 1 zaliczona, dzisiaj nr 2 :)
Tort się udał, spodobał, nawet padło pytanie gdzie zamawiałam :P Ale już z tortem na dzisiejszą imprezę walczyłam przeokrutnie :/ No, zobaczymy.
Zosia była zachwycona i rozchwytywana, dostała książeczki i ubranka, integrowała się z chrzestnym, aż nawet go w pewnym momencie przytuliła <3 Fajerwerkowa świeczka na torcie ją tak ucieszyła, że śmiała się przez cały czas palenia. Jeśli chodzi o roczkowe wróżby, przygotowałam książkę, 20zł, różaniec, kieliszek i obrączkę. Potrzymałam ją chwilę nad tym żeby się przyjrzała co leży, po czym postawiłam, a ta na pewniaka podeszła i cap, w prawą kielon, a w lewą obrączkę :D
Pogoda dopisuje, aż nie mam serca trzymać małej w domu i wczoraj zamiast szykować wszystko na dzisiejszą imprezę, siedziałyśmy 2 godziny na placu zabaw :) Tak się wybawiła, że potem padła na 3 godziny drzemki.
Od wczoraj jestem też bezrobotna, zarejestrowana i szukam sobie pracy...
U Zosi jakiś spektakularnych postępów nie ma. Stan zębów nadal 6. Chodzenie coraz szybciej. Wspinanie się coraz sprawniej. Nowych słów brak. Wiadomo, rozumie coraz więcej, zapamiętuje nowe słowa, niektóre stare zapomina. Jedyne co, to zaczęła robić takie uuuuu, jak jej np. światło zgaśnie :D Ale ja i tak uważam, że tak śmignęła z tym co potrafi, że na resztę możemy spokojnie poczekać. Wściekun z niej straszny, krzyczy potwornie jak coś jest nie po jej myśli, ciekawe po kim to ma...? He he ;)
No i pierwszy upadek z kanapy za nami. Zostawiłam ją na chwilkę na kanapie z moim uczniem, a ona postanowiła za mną pójść i coś jej nie wyszło, on jej nie złapał i było wielkie bum. Ale na szczęście nie bolało aż tak, bo co to za ból, jak pomaga na niego przejeżdżający za oknem autobus? :)
Kocham tego mojego najcudowniejszego goblina najbardziej jak się da <3

Dziś byłam na becie i wynik jest 4537,20 mlU / ml hmm... niby na 6 tc jest w normie, ale trochę się denerwuje. Niby wzrost jest o 50% ale sama nie wiem
No cóż trzeba powtórzyć betę i zobaczyć co będzie. Za 9 dni wizyta wiec zobaczymy co słychać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2016, 20:42

14t0d

Bardzo dobry dzień, przyszły wyniki PAPP-A

ryzyko Down's 1/2900
ryzyko Edward's mniej niż 1/50000
ryzyko Patau's mniej niż 1/50000

więc jest zajebiście. Tym razem nie bedzie jeżdzenia na amniopunkcje, niepotrzebnego stresu i cierpienia. Wierzę, że w końcu doczekamy sie naszego ukochanego maleństwa, że będzie tylko dobrze.

19dc
Weekend udany, popiłam winka, pospałam i posprzątałam troszkę, a to mnie chyba relaksuje najbardziej, świr:) Mam nadzieję, że do czwartku skończą remont, to już w ogóle poszaleje na miotle;p

G. załatwił zastępstwo i poszedł ze mną na wizytę.. Profesor przyznał, że moje jajniki mogą być zmęczone i cykle rozregulowane.. Żeby było dziwniej mój wykres wygląda jak ekg, od dwóch dni mam bóle miesiączkowe i pojawiło się dzisiaj trochę rozciągliwego śluzu, którego nie widziałam od grudnia, a profesor widział tylko kilka malutkich pęcherzyków, endometrium urosło do 6mm.. Czyli nic spójnego.. Powiedział, że uważa, że maks trzy cykle powinny być naturalne, bez żadnej terapii zastępczej, chyba, że @ nie dostanę, to wtedy tak.. I to będzie odpoczynek dla jajników.. Mamy zastanowić się nad dawcą komórek.. Koszt takiego in vitro to około 8000zł.. Problem jest tylko taki, że takich komórek jest bardzo mało, raz są, za chwilę ich brakuje.. Moje obawy to też nasz rząd, że za chwilę zabronią takich rozwiązań albo w ogóle in vitro..

Nie dopytałam tylko czy taki koszt to jednorazowo.. Wiadomo, że powinniśmy mieć na kilka prób.. Zapytam G. jak to zrozumiał albo jutro zadzwonię i dopytam profesora..

Postanowiliśmy z G., że damy sobie kilka dni na przemyślenia i potem pogadamy, ustalimy jaką decyzje podejmujemy.. Boże dziękuję, że mam takiego faceta, kocha wspiera, rozumie:)

Almanah Wznawiamy starania 22 marca 2016, 07:14

31 dc | 3 dpo

No i masz, po krzyku. :) Nie jestem tylko pewna dzisiejszej tempki, ale w obu wariantach OF wyznacza skok 28 dc. Żołądek mam aż ściśnięty z ekscytacji. Teraz czekam na te wszystkie drugie skoki i spadki. Nie do końca jeszcze wszystko rozumiem po tej stronie wykresu, ale mam też nadzieję, że nie będę miała czasu się nauczyć i już w tym miesiącu mi się zazieleni. :)

MAŁPO, NIKOGO NIE MA W DOMU, IDŹ SOBIE! WRÓĆ ZA ROK!

Jestem strasznie nerwowa, nie wiem czy to przez kiepski sen, czy hormony działają. Po prostu wszystko mnie wkurza. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 12:34

I po krzyku. Na ząb dostałam antybiotyk. Po czterech dniach udręki ból w końcu minął. Dzisiaj mi go zamkną :) HURA! Dużym plusem tego bólu był fakt, że nie myślałam o niczym innym. Żadnych pseudo-objawów, czytania o ciążach i dzieciach. Liczył się tylko ten ból.

Test ciążowy negatywny, odkładam duphaston. Jutro rano Beta i posiew wymazu. Oby okres przyszedł najwcześniej w środę po południu lub w czwartek rano, a najpóźniej w piątek wieczorem. Czekam na wyniki progesteronu i TSH. 1.04. HSG, potem do gina i działamy dalej :)

Mamax Walka o Bobo. 22 marca 2016, 08:53

8t+0d

Hura stanelam na nogi. Juz nie spie tyle co wczesniej, mam wicej sily do dzialania. Maximilianka z rana prowadze do przedszkola i czekam na piatek bo wtedy jedziemy do Gniezna :-) Niestety dzidzus daje mi czasem o sobie znac i wymusza zyganka ale mam nadzieje ze juz nie dlugo to tez mi minie ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 08:50

No to na badania nasienia pojdzie 14 kwietnia, pod koniec mojego cyklu tylko musze go umowic zeby sie nie wywinal. A czy nastawienie zmieni, obiecal ze tak, a w praktyce zobaczymy.

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 22 marca 2016, 09:00

22dc
Czuję powoli nadejście @:zimo mi,charakterystycznie.Czy jestem mniej wściekła niż w cyklach z wielkimi nadziejami?Chyba nie.Mam więcej zajęć i planów więc łagodzi to nieco ból ale kiedy skupię się nad tym mocniej dobija tak samo.

6d.C. mieszane uczucia...
Idę podpisać ubezpieczenie więc nie mogę zajść w tym cyklu hmm no tego to się nie spodziewałam :))

Za to kolejny cykl już może być szczęśliwy biorę witaminki wczoraj byłam na becie mam nadzieję ze już zerowa , a tymczasem muszę pozalatwiac masę spraw ..

llallka Kolejna runda- przegrana... 22 marca 2016, 09:31

Po wizycie. Chyba wszystko jasne... najbardziej przeraziła mnie ilość papierzysko do wypełnienia. Formularze, druki ankiety. 200 raz wpisywać te same informacje, żeby+++++ na sam koniec dostać kolejną "encyklopedię" do zapoznania się / wypełnienia / podpisania.
Dostałam receptę na antykoncepcję, ale to od nowego cyklu dopiero. Lekarz dawał do zrozumienia, że nieźle rokujemy, choć są pewne "ale". ha- gdyby nie było ale to by nie było invitro.
Na razie nie ma jeszcze żadnego spinania, ale to wszystko co wczoraj usłyszeliśmy- przebieg, pobranie, transfer, leki, zastrzyki i w ogóle...To jakiś matrix. Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu kiedy zabezpieczałam się przed ciążą na prawo i lewo, ze będzie mnie czekać coś takiego... W życiu bym nie uwierzyła...

llallka Kolejna runda- przegrana... 22 marca 2016, 09:31

Po wizycie. Chyba wszystko jasne... najbardziej przeraziła mnie ilość papierzysko do wypełnienia. Formularze, druki ankiety. 200 raz wpisywać te same informacje, żeby+++++ na sam koniec dostać kolejną "encyklopedię" do zapoznania się / wypełnienia / podpisania.
Dostałam receptę na antykoncepcję, ale to od nowego cyklu dopiero. Lekarz dawał do zrozumienia, że nieźle rokujemy, choć są pewne "ale". ha- gdyby nie było ale to by nie było invitro.
Na razie nie ma jeszcze żadnego spinania, ale to wszystko co wczoraj usłyszeliśmy- przebieg, pobranie, transfer, leki, zastrzyki i w ogóle...To jakiś matrix. Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu kiedy zabezpieczałam się przed ciążą na prawo i lewo, ze będzie mnie czekać coś takiego... W życiu bym nie uwierzyła...

llallka Kolejna runda- przegrana... 22 marca 2016, 09:31

Po wizycie. Chyba wszystko jasne... najbardziej przeraziła mnie ilość papierzysko do wypełnienia. Formularze, druki ankiety. 200 raz wpisywać te same informacje, żeby+++++ na sam koniec dostać kolejną "encyklopedię" do zapoznania się / wypełnienia / podpisania.
Dostałam receptę na antykoncepcję, ale to od nowego cyklu dopiero. Lekarz dawał do zrozumienia, że nieźle rokujemy, choć są pewne "ale". ha- gdyby nie było ale to by nie było invitro.
Na razie nie ma jeszcze żadnego spinania, ale to wszystko co wczoraj usłyszeliśmy- przebieg, pobranie, transfer, leki, zastrzyki i w ogóle...To jakiś matrix. Gdyby ktoś mi powiedział 10 lat temu kiedy zabezpieczałam się przed ciążą na prawo i lewo, ze będzie mnie czekać coś takiego... W życiu bym nie uwierzyła...

Edycja Moje marzenie.... 22 marca 2016, 10:11

1 dc
@ przyszła wczoraj w południe, ale byla tak słaba że zaznaczyłam tylko plamienie.
Wczoraj o 20:00 miałam wyrywaną ósemkę.Zaczęło bolec dopiero po wyjściu z gabinetu.
Ale co to był za ból!!!
Po prostu mega.Po przyjeździe do domu wzięłam diclac.Robiłam zimne okłady.Zasnęłam ok 23:00.
Dziś już nic nie boli ale czuję zdrętwienie, trochę ucho boli i gardło.Nie mogę jeść goracych posiłków.Od rana jestem na kefirze i jogurcie.
Dziwna ta @ .Prawie nic nie czuję że ją mam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 13:00

byłam u dr Grygi...lekarz miły...
wizyta była na nfz kazał zrobic mutacje mthfr...

po przeprowadzonym wywiadzie zlecił badanie tylko mnie, u D. nie widzi zadnych nieprawidłowosci. Dał skierowanie do poradni genetycznej. Kolejna wiyzta po kolejne badanie 1.04 a wizyta u genetyka 19.04 w Kielcach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2016, 14:42

Wczoraj byłam na wizycie kontrolnej u profesora. Generalnie niby wszystko ok. Jajniki i macica w porządku, nic złego się nie dzieje, rana ładnie zagojona. Na następną wizytę mam przyjść w czerwcu w drugiej połowie cyklu i wtedy będziemy działać dalej. Na razie musimy dać organizmowi odpocząć i wrócić do normy. Profesor nastawiony jest optymistycznie, mówił, że z jednym jajowodem moje szanse troszkę spadły, ale nie jakoś mocno. Wcześniej ładnie zareagowałam na leczenie, więc jest duża szansa, że znów się uda. Zapytałam o hsg, ale on jest jakoś tak sceptycznie nastawiony do tego badania, mówiąc, że to wcale nie chroni przed ciążą pozamaciczną.

No i tu zaczynają się moje wątpliwości, wszyscy lekarze każą robić hsg, a on jeden na jakiego trafiłam ma inne zdanie na ten temat. Niby to profesor człowiek z większą wiedzą i doświadczeniem niż zwykły lekarz, a jednak czy mogę mu ufać na 100%? Zastanawiam się czy nie iść na konsultację do innego i u niego zrobić hsg, z drugiej strony leczenie u dwóch lekarzy to też tak średnio widzę, powinno się słuchać jednego. Wracając do hsg, jak byłam w szpitalu, to leżałam na sali z dziewczyną, która też miała ciążę pozamaciczną. Tylko niestety ją przywiozła karetka, miała operację biegiem, bo już jej pękł jajowód i miała krwotok do brzucha. Potem sobie gadałyśmy o tym, jak nas leczono. Ona miała hsg przed zastosowaniem Clo, no i jak widać nie zapobiegło to ciąży pozamacicznej. Mówiła, że podczas hsg wyszło jej, że jeden jajowód ma drożny, a drugi był trochę przytkany, ale podobno miał się udrożnić w trakcie badania. Po operacji powiedzieli jej, że miała stan zapalny w tym jajowodzie i że ma 70% szans, że znów będzie miała ciążę pozamaciczną. Ona dużo lepiej znosiła tą całą sytuację niż ja, ale ma już syna, więc wie co to znaczy być matką, ja niestety tego nie wiem.

O ciąży pozamacicznej wiedziałam, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę musiała przez to przechodzić, jeśli już to miałam świadomość, że może przytrafić mi się poronienie. O ile starając się o ciążę, miałam często, chwile zwątpienia, to gdzieś w głębi serca miałam takie wewnętrzne przekonanie, że jak już się uda, to będzie dobrze, naprawdę w to wierzyłam. Jak zobaczyłam te upragnione dwie kreski, to naprawdę miałam ogromną nadzieję, że będzie dobrze, no bo czemu miałoby nie być. Potem zaczęły się obawy, moja kobieca intuicja podpowiadała mi, że jednak coś jest nie tak, jakoś tak nie czułam tej ciąży, nic się nie działo, czułam się normalnie, piersi były miękkie, małe, nie byłam senna, nie biegałam często siku. Jedynym objawem było to, że nie miałam apetytu i czasem czułam, że mi ciężko na żołądku. Ale starałam się odrzucać złe myśli, dziewczyny dodawały otuchy, pocieszały, że nie każda ma objawy. Nawet jak zaczęły mi się te beżowe plamienia, to starałam się być dobrej myśli, bo przecież leżę, biorę luteinę, będzie ok. Jak byłam na wizycie, to nie było nic widać, ale to był dopiero 5tc, miało prawo jeszcze nie być widać. Wtedy wszystko wyglądało dobrze endometrium grube, idealne warunki do rozwoju ciąży. Profesor obejrzał moje wyniki bety, gdzie w dwóch kolejnych badaniach przyrost hcg był prawidłowy i kazał już nic nie badać, tylko odpoczywać nie stresować i być dobrej myśli. No ale gdybym jednak poszła później jeszcze na betę, to mogłabym wcześniej wykryć ciążę pozamaciczną, a tak to prawda jest taka, że ten jajowód mógł mi pęknąć w każdej chwili, wcześniej może dałoby radę go jednak uratować. No ale czasu nie cofnę, muszę godzić się tym co jest i iść dalej.

Ostatnio poczytałam też trochę o ciąży pozamacicznej. Niestety jak raz się przytrafiła, to zwiększa się prawdopodobieństwo jej ponownego wystąpienia. Niestety czytałam też, że leczenie niepłodności i branie Clo również zwiększa prawdopodobieństwo ciąży pozamacicznej. Ciekawe czy to przypadek, czy tak na mnie działa ten lek. Ale przecież tyle dziewczyn go bierze, nawet tutaj prawie każda brała i wszystko było dobrze. Pewnie znów będę musiała sięgnąć po ten wspomagacz. Bez niego prawie dwa lata starań i nic, w pierwszym cyklu z Clo udało się, ale skończyło się tak, jak się skończyło. No i dylemat co dalej, nie brać go i być może nie mieć możliwości zajścia w ciążę, czy brać wiedząc, że ryzyko jest większe niż u przeciętnej kobiety. Ja i jeszcze dwie inne dziewczyny którym przytrafiła się pozamaciczna wszystkie brałyśmy clo. Przeczytałam na forach mnóstwo szczęśliwych historii, gdzie kobiety w podobnej sytuacji miały nawet po dwoje dzieci i wszystko było ok. Ale niestety są też takie, które miały dwie, a nawet trzy ciąże pozamaciczne.

Nie wiem już co mam robić, mam straszny mętlik w głowie. Chętnie dowiem się co Wy o tym myślicie moje Kochane.Chociaż staram się być dobrej myśli gdzieś z tyłu głowy jest okropny lęk przed powtórką. No bo to moja ostatnia szansa, jak wytną mi drugi jajowód, to już będzie koniec, koniec wszystkiego. Ale będę próbować, nie wyobrażam sobie życia beż dzieci. Na razie przegrałam bitwę, ale mam nadzieję, że wojnę wygram...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 14:59

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 22 marca 2016, 12:47

16TC (15tyg+5dni)

Wczoraj od rana bolał mnie brzuch, powróciły też ukłucia tudzież wbijane gwoździe w podwozie. Chociaż to ponoć normalne i dość częste to ciśnienie mi podniosło. Jeszcze w pracy szorowałam ręce w gorącej wodzie żeby sprawdzić czy nie ma jakiegoś przebarwienia w śluzie. Oczywiście nie było, a ja dodatkowo wściekłam się na siebie bo zorientowałam się, że zapomniałam o porannej luteinie. Ból brzucha zelżał, wracając z pracy wjechałam do apteki po magnez - znowu zła na siebie bo skończył mi się jakieś 2 tyg temu i jakoś do apteki nie było po drodze.
Popołudniu rozwiązała się zagadka bólu brzucha - biegunka po zbyt pikantnym leczo mojego kumpla. Ciągle byłam obolała, a wieczorne <3 było dalekie od satysfakcjonującego - dla mnie oczywiście.
A dzisiaj od rana wcisnęłam tyłek w moje stare dżinsy. Uda ok, dupa z lekka przyciasna za to nawet o próbie zapięcia się w nie nie było mowy. Na szczęście zakupiłam kilka kolorowych pasów na brzuch, więc spokojnie można zakryć niedopięte (albo po prostu rozpięte na maksa) spodnie. Niestety nie przewidziałam jednego, że te sakramenckie biodrówki mają tak wszyty zamek, że pomimo totalnego rozpięcia cisną mnie akurat pod brzuchem. No więc znowu ZŁA NA SIEBIE, co za idiotka- ciążówki (sztuk jedna) w domu są a na siłę wciska dupę w stare spodnie.
W ogóle jestem ofiarą dopasowanej garderoby i o ile nie zacznę przyłazić do pracy w powyciąganym dresie to pozostają mi tylko bezsensowne zakupy ciążowych ubrań. A przynajmniej muszę się w jakąś kieckę na święta zaopatrzyć i koszulę w której nie wyglądam jak spasły drwal, albo dziwka której się przytyło (cycki mi wyłażą z każdej szczeliny w koszuli ! ). Tak więc w planach urlop na jutro w celach zakupowych...no i spożywka oczywiście, a w piątek wolne, żeby styrać się w kuchni - plus fryzjer.

olkaa504 moje macierzyństwo 22 marca 2016, 12:50

Mam ogromną ochotę na coś słodkiego i kwaśnego więc hasło przewodnie na dziś : szarlotka ! Ciasto już zrobione jeszcze jabłka i do piekarnika. Już widzę te szkraby zajadajace się ciastem zamiast obiadu ;) lepsze chyba to niż chipsy.. boli mnie brzuch i piersi. M zauważył brak @. Jakoś na luzie do tego podchodzi tylko ja i tak czuję że to przez tabsy. 38 dc czekam nadal może się zbiore i dla świętego spokoju pójdę na bede w 40 dc ? Nie wiem. Sikance to zwykle oszusty. Nigdy nie pokazały mi wczesnej ciazy a w tym mc chyba ze 20 zrobiłam.

Nanna zróbmy rewolucję 22 marca 2016, 17:44

@ jak nie bylo tak nie ma. To juz w sumie 4 dni po terminie. 2-ch kresek jak nie bylo tak nie ma...czyli "jak ja nie lubię nie wiedzieć na czym stoję". Jak myślicie,warto pójść na hcg jesli jutro test nic nie pokaze? Możliwe,ze jakas mala kulka we mnie rośnie,a test tego jeszcze nie wykryl? Czy gdyby miało cos być to by juz pokazał? ;)

LucyM Jednak to nie takie proste. 22 marca 2016, 22:30

Cóż ... To jeszcze nie ten miesiąc...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)