30 dzień cyklu/21 dpo/ 3 bez duphastonu
Czekania na @ dzień kolejny. Takich momentów nienawidzę chyba najbardziej- wiadomo już, że w tym cyklu się nie udało a nie można zacząć następnego bo trzeba czekać aż ta wredna @ przyjdzie. I nijak nie można jej przyśpieszyć.
Tak sobie dziś rozmyślam (zamiast zająć się bardziej niezbędnymi czynnościami), że chciałabym wiedzieć jak ta historia się skończy- moja historia starań o dziecko. Czy szczęśliwie? A jeśli tak to kiedy? Gdybym np dziś wiedziała, że powiedzmy uda nam się zajść w ciążę w następnym miesiącu, czy za 3 miesiące czy za 10 to byłabym spokojniejsza, wyluzowana i spokojnie sobie do tego czasu żyła i cieszyła się chwilą obecną. Nie byłoby tego comiesięcznego napięcia, niepewności. Mogłabym planować i realizować inne cele. Np pracę, wakacje czy wyjazd na koncert. A tak? wszystko podporządkowane jest myśleniu: "a jak się uda?". Nie mamy zaplanowanych wakacji za granicą bo w razie czego do samolotu nie wsiądę w ciąży. Nie planujemy ich póki co w Polsce, bo nie jestem w stanie przewidzieć czy się uda czy nie i kiedy będę mieć okres. Nie wiem co robić z pracą- na razie los decydował, nie dostałam żadnej innej, ale jak w końcu ktoś mi coś zaproponuje? To co mam zrobić? Przerywać starania? A jak właśnie wtedy miało się udać?
A gdyby okazało się (ODPUKAĆ!), że nigdy nie będziemy mieć swoich dzieci? Czasem pewnie każdą z nas nachodzą takie myśli. W takiej sytuacji też wolałabym już teraz to wiedzieć. Przepłakałabym pewnie sporo czasu, ale w końcu się z tym pogodziła, znalazła jakąś alternatywę. Ukierunkowalibyśmy nasze życie inaczej. Dalibyśmy radę. Ale musielibyśmy wiedzieć. Póki co nie wiemy. Póki co "zmarnowaliśmy" rok. Nie chcę marnować więcej :(

barley Nowy etap - nowe doświadczenia 22 marca 2016, 13:50

Dziś 32 dzień cyklu.
Jest to wciąż koniec 2 cyklu od odstawienia tabletek. Nie wiem zatem czy 28 dniowy cykl, jakim był ten pierwszy to już jest moja długość cykli. Jeśli mam temu wierzyć to okres spóźnia mi się już 4 dni. Wciąż mało, żeby mieć jakąkolwiek nadzieję. Coraz bardziej wydaje mi się, że to anomalia związane z odstawieniem tabletek. To byłoby zbyt proste.

Każdy dzień dłuży się niesamowicie. Może podświadomie wstrzymuję ten okres ? ;P Zobaczymy. Obiecałam sobie, że kolejny test zrobię dopiero najprędzej w czwartek/piątek jeśli miesiączka nie przyjdzie w tym czasie.

Jak ten czas wolno płynie..

Mimik runda druga 22 marca 2016, 14:03

Znalazłam swoją formę ruchu, poza pływaniem które uwielbiam i bieganiem które też jest przyjemne... ale w taki ziąb nie potrafię się do żadnego z nich zmobilizować. Od dwóch miesięcy ćwiczę body Art i wreszcie czuje się w tym pewniej i widzę pierwsze efekty - te same ćwiczenia już nie sprawiają takiego trudu, wzmocniły się ręce i brzuch... a wydawało się ze bez bólu i zakwasów tego nie da się zrobić.

Ciało ustabilizowalo się, cykl wrócił do normy. Poprzednia ciąża rozpoczęła się 7 marca? Kiedy zacznie się kolejna?

Nie chcę dłużej czekać, ale też na niektóre sprawy spoglądam bez entuzjazmu. Ehh..

Pola1987 Planowanie córeczki 9 kwietnia 2016, 09:34

Ale cyrk! Ovu wykrył mi owulacje... Dobre sobie. Nie było :/ Dupek mi ją zablokował. W ogóle przez to wszytko płeć przestała już mieć znaczenie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2016, 09:40

W sobotę bolał mnie jajnik, test owu pozytywny.

Działamy.

Efekty za 2 tygodnie.

Ostatnio mniej myślę o staraniach i rzadziej tu wchodzę, zajęłam się innymi rzeczami i chyba mi to służy. Zakładając tutaj konto, myślałam, że jak się tak mega zaangażuję w to "robienie dzieci" to na pewno się uda.
Mierzenie temperatury, wynajdywanie nowych badań do zrobienia, konsultowanie z dziewczynami, przeżywanie testowania każdej dziewczyny na forum, zioła, tabletki i inne kwiatki...Zwariować można no nie? Myślałam, że jak zakasam rękawy i wezmę się porządnie za temat to będę w ciąży za maksymalnie 3 miesiące. I co? I jestem tutaj od półtora roku i nic mi to nie pomogło :)
A pamiętnik chcę dalej pisać od czasu do czasu, żeby może kiedyś zwieńczyć go zielonym zakończeniem i zobaczyć jaka byłam silna, że dałam radę przejść tą długą, trudną i wyboistą drogę.

To był ciężki tydzień...Bratowej zmarł ojciec,mamie znajoma,wczoraj dowiedziałam się że moja znajoma się powiesiła...Dzisiaj znowu jakiś durny atak terrorystyczny:/ Może to nie jest najlepszy czas na zachodzenie w ciążę?Po co pchać na ten okrutny świat kolejne,niewinne istoty... Wygląda na to ,że mamy wojnę :/ Chciałabym przespać ten zły czas,a obudzić się jak wszystko będzie dobrze...Za dużo złego się ostatnio dzieje...a może to jeszcze nic takiego?

25 t. + 3 dni

Robimy postępy. Duża część wyprawki już jest (nie kupuję już żadnych ubranek ani pieluszek tetrowych i flanelowych), stopniowo szyję i zamawiam pieluszki (będziemy używać pieluszek wielorazowych), jest nawet czas, żeby zadbać o siebie (mam świeżo zrobione paznokcie, a jutro fryzjer). Byliśmy też na pierwszych zajęciach w szkole rodzenia, jestem bardzo zadowolona i liczę, że dużo się dowiemy - i ja i D.
Na wadze +6,5kg. Wynik jest ok, najważniejsze, że rośniemy stopniowo, a nie skokowo. :-) Przypałętała się niestety grzybica :-(, ale leczymy się i mam nadzieję, że szybko przejdzie. Przynajmniej się wyjaśniło, że nie stałam się aseksualna, ale po prostu mam choróbsko. Zaleczymy i miejmy nadzieję wrócimy z mężem do przytulanek (baaardzo tęsknię, D. jak zawsze wyrozumiały i cierpliwy).
Jedyna kaszanka to, że wciąż czekamy na pokój, a właściwie na moją siostrę aż go ogarnie, a my będziemy mogli się urządzić. Czas leci, a tam nic się nie dzieje... A nas czeka jeszcze od momentu zabrania przez nią rzeczy mały remont i wielka przeprowadzka. Nie wiem jak mój biedny D. to ogarnie, bo ciągle pracuje, a ja mu z noszeniem mebli na trzecie piętro nie pomogę... No ale cóż, nic nie poradzę na razie. Kolejny dowód na to, że wszyscy widzą tylko własny czubek nosa. A ja rosnę i rosnę. Trzeba czekać.

olkaa504 moje macierzyństwo 22 marca 2016, 17:34

Czemu to wszystko wydaje mi się tak strasznie porabane ??!! Czy to tylko mój facet tyle pracuje ?? Przy normalnym etacie na wszystko starcza bez problemu .po co walić takie nadgodziny !!! Krew mnie już zalewa. Niestety tylko w przenośni. Czekam na ten cholerny nowy cykl !! Jakieś dziś mam cisienie w sumo pisze siedzę i myślę czego ja się czepiam ?? Kobieca logika.. nawet ja jej nie ogarniam. Może te czekanie mnie tak denerwuje. Nie wiem.

Znalazłam dziś takie cytaty o nadziei...:)

„Nadzieja jest paradoksalna. Nie jest ani biernym oczekiwaniem ani nierealnym wymuszeniem wydarzeń, które nie mogą zaistnieć. Jest jak gotowy do ataku tygrys, który skoczy tylko wtedy, gdy nadejdzie właściwy moment”. – Erich Fromm

Kiedy wszyscy wokół mówią ci „zrezygnuj", nadzieja szepce „spróbuj jeszcze jeden raz" :)

"Prawdziwe życie zaczyna się wraz z praw­dzi­wym marze­niem. Kto pot­ra­fi marzyć, nie stra­cił nadziei. A nadzieja może wszystko. "

"Kiedy coś uparcie gaśnie - zaufaj iskierce nadziei" Wojciech Bartoszewski

"Nadzieja nie jest marzeniem, lecz sposobem przek­ształcania marzeń w rzeczywistość" Léon-Joseph Suenens


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 18:48

Dziś był pierwszy wiosenny dzień. Rano deszcz, ale do południa piękne słońce i wygrzewające się muchy na ścianie za oknem. Srali muchy, idzie wiosna, będzie nowa trawka rosła :D Nawet nie wiem, skąd to znam.
Gula w gardle leciutko odpuszcza po oleju nawilżającym do gardła, pastylkach propolisowych i tabletkach (ohydnych z wit. A+E).
Poszłam dziś do rodzinnego, pokazałam wyniki (lekarz powiedział, że dobre). Powiedziałam w skrócie co i jak, z poronieniem, ginekologiem i endokrynologiem. Wywalczyłam skierowanie na TSH i lipidogram (ale na badanie insuliny, poziomu wit. D i usg tarczycy nie chciał dać - a to także muszę zrobić ). Dokładnie powiedział mi tak:
Nas nie musi interesować, że pacjentka chodzi prywatnie do lekarza. Mogę pani dać skierowanie do poradni endokrynologicznej, poczeka pani na termin za 1,5 roku i tam panią pokierują na badania.

No to jest chore!! Tyle się mówi o profilaktyce, a w rzeczywistości nikogo nie obchodzi zapobieganie. Myślę, że najlepszą profilaktyką jest zdrowa dieta (utrzymanie dobrej wagi) i ruch, żeby nie musieć odwiedzać lekarzy.
Co do kluski w gardle, powiedziałam (pokazałam kartkę od laryngologa), że lekarka sugeruje refluks i zaleca gastroskopię, ale rodzinny nie pociągnął tematu, zapytał czy mam zgagę, odbijanie, pieczenie w przełyku, a ja mówię, że nie, to mi zapisał witaminki do ssania i mleczko magnezowe na zgagę. Poleczę się preparatami od laryngologa i rodzinnego parę dni, ale jak po świętach nie przejdzie, to wrócę do rodzinnego... Ehh...
Z pracy też nie mam fajnych wieści. Napotkana koleżanka opowiedziała mi to i owo o nowych zarządzeniach nowej władzy. Boję się, żeby ta praca nie stała się koszmarem.

Karmelkowa *:Karmelowe Love:* 22 marca 2016, 19:11

Byłam tu już kiedyś, ale odeszłam. Teraz wracam, zobaczymy co będzie. Prolaktyna i tarczyca pod kontrolą, HSG wciąż nie miałam, ale na razie chcę się wstrzymać. Chcę popracować, skupić się na starachniach o kupno mieszkania. Potem, maksymalnie skupię się na dziecku. Taki jest plan, a co z tego będzie? Zobaczymy...

Nanna zróbmy rewolucję 22 marca 2016, 19:42

Olkaa, po jakim czasie od spozniajacej sie @ poszlas na betę?
Elaria,poczekam do czwartku.to akurat będzie tydzień:)

barley Nowy etap - nowe doświadczenia 22 marca 2016, 20:04

Pojawił się biały śluz zabarwiony na lekko czerwono. Chyba okres rozwinie się na dobre :(
Wszystko wskazuje na to, że ten cykl również stracony.

Uwaga uwaga!
Był telefon od embriologa i tak:
- pobrano 27 komórek
- 16 było dojrzałych
- 4 były złe
- zostało 12 do zapłodnienia
- 6 komórek zamrozili
- 6 komórek zostało zapłodnionych i na stan aktualny wszystkie się zapłodniły! *.*

W niedzielę będą mrozić i w poniedziałek zadzwonią co i jak. Już kocham wszystkie 12 :)
Boże jaka jestem szczęśliwa (mąż też oczywiście) ze udało się aż tyle uzyskać! Miód na moje okropnie zbolałe ciało. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2022, 10:27

Pora coś zmienić w życiu :)

Wczoraj pożegnała mnie moja ginekolog stwierdzając, że jestem zdrowa i ona już nic nie pomoże - mamy się starać i iść do kliniki IV jeśli nie będzie dalej wychodzić .

TSH w końcu spadło mi z 2,6 do 1,3 i to tylko dzięki witaminie D (1000).

Wczoraj mój 8 dnień cyklu - endo 7,5 mmm na prawym pęcherzyk 12mm :)

Jutro idę na rozmowę o pracę .
Od lat kurczowo trzymałam się swojej roboty z myślą że zajdę w ciąże i pójdę spokojnie na macierzyńskie itd.... dosyć tego!
Trzeba iść do przodu - nie chce za 10 lat obudzić się w tym samym momencie i stwierdzić że mogłam coś zmienić a tego nie zrobiłam. Trzeba się rozwijać! Ciąża to nie wszystko :)

Adine w oczekiwaniu na dziecko...:) 22 marca 2016, 23:24

Najwyższy czas coś tu naskrobać :)

Moje nadzieje na ten cykl ulotniły się wraz z nadejściem mocnego kataru, bólu gardła, dreszczy, zatkanych uszu, zajadów i ogólnego osłabienia organizmu - czyli przeziębienia.. o dziwo nie mam gorączki, nie licząc jednego miejsca :P tam to jest prawie 38 stopni :P

Bolą mnie jajniki - jak jeszcze nigdy, szczególnie lewy - ciągnie aż do pachwiny..ale to pewnie też z powodu przeziębienia.

Powiedziałam już mojemu M. że z tego cyklu nici, po co sobie robić złudne nadzieje :) oczywiście przyjął to ze spokojem i powiedział że mamy czas - Kochany <3 a gdyby się okazało że jakimś CUDEM pojawi się fasolka no to szczęście będzie chyba podwójne :) :)

z ostatniej chwili..Chyba mi hormony buzują, bo kolega w pracy zrobił coś co już wielokrotni się zdarzało i zawsze jest irytujące, okej, ale teraz się aż popłakałam... przez taką pierdołę...a grochy leciały straszne... :P


Wtorkową wizytę uznaje za udaną... będę miała zdrowego synka Tymusia <3
Mały waży już 404g i wszystko z nim dobrze.
Jestem bardzo szczęśliwa <3

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 23 marca 2016, 06:40

37+0

Ciąża donoszona! Możemy rodzić, Maksiu czekamy <3

Wczoraj na wizycie gin pobral gbs, dostalam reszte wynikow ktore beda do szpitala, a wynik gbs po swietach. Maly wazy okolo 3kg i wszystko idealnie :) plyn owodniowy w normie, lozysko jeszcze nie dojrzale wiec doktorek nie wrozy szybkiego porodu, ale zaznacza ze zaczac sie moze w kazdej chwili ;) szyjka skrocona wiec chociaz jakis postep, ale zamknieta.

Zaslonki powieszone, ale musze je jeszcze wyprasowac, chce zrobic porzadki i kupic jakies jedzonko do szpitala (podobno malo daja), zostalo mi do dokonczenia malowanie obrazkow na scianach no i napchanie sie pysznosciami na swieta, poki moge :D
Teraz co tydzien ktg, a kontrolnie wizyta 5.04 ciekawe czy na nia pojdziemy...? :) :D

33tydzień :)

32t5d <3 <3 :) :)


Jestem po wizycie moje miśki są już takie duże ..... Synuś waży 2154g a córunia 2011g ;)
Szyjka już mi ledwo trzyma bo ma 19mm od ostatniej wizyty sporo się skrocila tak więc mam więcej lezec.... Ale co jak ja cały czas leżę i wegetuje do porodu .... :/
Rozwarcie jest na opuszek palca ale nie postępuje więc jest Ok puki co ;)
A wczoraj zaliczyłam upadek na schodach :/ ale wszystko ok nic się nie stało wpadłam na ostatnim stopniu na kolana i upadek zamortyzowałam rękoma i dziś kolana bolą he he :P i wiecie ...nie mam sił już nawet po schodach wchdzic :( i po upadku prawdopodobnie a może wcześniej to nastąpiło mój synuś się przekrecil i są oboje główkami do dołu :/ szczerze to nie jestem z tego powodu zadowolona ....
No i aby 2,5 tygodnia wytrwać ! I niech się dzieje ! :) :)

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 23 marca 2016, 08:45

19cs

Kiedy to zleciało ja się pytam?

I kiedy to się szczęśliwie zakończy?

Kiedy będziemy w ciąży?

Kiedy urodzi się nasze dziecko?

Jak długo jeszcze będziemy czekać? :(

I jak to wszystko wytrzymać? :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)