28dc 10dpo
Nadzwigalam sie dzis i wczoraj w pracy czego efektem jest bol brzucha. Niestety nie mialam wyjscia. Nie nastawiam sie na ciaze w tym cyklu. Mam wyjatkowo niskie temperatury. Termin okresu za 4 dni.
5dc
Odebrałam wczoraj wyniki badań hormonalnych, które robiłam w 3 dniu cyklu. Zdążyłam tuż po wyjściu z przychodni sprawdzić, że mieszczą się w normach (choć jeden wynik był blisko granicy) i uspokojona schowałam je do torebki. Do końca dnia nie miałam już czasu bliżej się z nimi zapoznać.
Dzisiaj znalazłam chwilę i aż mi się niedobrze zrobiło ze stresu.
ESTRADIOL 63.8 pg/ml (norma dla fazy folikularnej 19.5-144.2) - czyli piękny środeczek => OK.
FSH 9.7 mlU/ml (norma dla fazy folikularnej to 2.5-10.2) - niby zmieściłam się na styk w normie, te w internecie wskazują nawet górną granicę 12, ALE szczegółowy podział zakresów normy wskazał, że poniżej 9 jest jeszcze ok, a od 9-12 to już OBNIŻONA REZERWA JAJNIKOWA!
Następnie od 12-18 mIU/ml - wyczerpująca się rezerwa jajnikowa, stymulacja owulacji jest trudna. WTF?! Czyżbym mój czas na ciążę już mijał?!
Może mam powyżej 30 lat na karku, ale dopiero 19 miesięcy powyżej 30! W telewizji i internecie ciągle trąbią jak to 40-45-letnie aktorki zachodzą w ciążę, gdy poczuły, że nadszedł ten moment. One mogą mając 10-15 lat więcej, a ja już zbliżam się do końca swych możliwości?! Kiedy zdążę zmajstrować moją wymarzoną 3 dzieci???
Czuję się jakby to nie był schyłek moich szans na ciążę, czuję się jakby to był schyłek mojego życia:( Jestem załamana:(
1 kwietnia jadę jeszcze zrobić w klinice zlecone badanie AMH + test PCT. Może AMH jakimś cudem zaprzeczy temu co właśnie odkryłam? Może jeszcze nie jest tak źle?
Nie może być...
Dzisiaj też rozpoczęłam starania o poprawienie mojego endometrium w tym cyklu. W ostatnim było zdecydowanie za cienkie jak na moment owulacji (5.97mm w 16dc). Jako, że z całej listy korzystnych produktów spożywczych zapamiętałam jedynie orzechy i czerwone wino to schrupałam po powrocie garść orzechów i wypiłam lampkę mojego ulubionego wina na odstresowanie. Nie da się ukryć, że pasuje mi ta dieta. Gdyby nie złe wieści, na które natknęłam się dzisiaj to byłabym wręcz zadowolona, a twarz rozpromieniłby mi uśmiech!
i mamy 47dc
robiłam wczoraj badania i dorzuciłam progesteron- 0,3 .... klapa 
Byłam dziś na monitoringu cyklu i doktor powiedział, że jest szansa na urośnięcie mojego pęcherzyka, teraz jest trochę większy, bo w 6dc. ma 13mm(tym razem lewy jajnik, a w prawym kilka małych), powiedział mi także, że to może być dzięki lekom na prolaktynę, no nic muszę czekać na efekty, oby rósł sobie, za tydzień w czwartek kolejna wizyta i w tedy się dowiem, co się z nim stało

Dziś miał być miły i relaksujący dzień. Miał to być dzień dla mnie na małe przyjemności. Byłam umówiona do fryzjera, potem miałam pochodzić po mieście, pójść na kawę itd...
Wszystko fajnie się zapowiadało, w dobrym humorze przyjechałam do mojej fryzjerki, która też jest moją dobrą znajomą. Akurat robiła włosy innej dziewczynie. Wchodzę rozbieram się, a ona już od progu z uśmiechem na twarzy mówi mi radosną nowinę: Jestem w ciąży.
W jednej sekundzie prysł cały mój dobry humor, cała siła jaką zbierałam przez ostatnie dni. Czułam się jakbym dostała obuchem w łeb. Musiałam bardzo się starać, żeby zatrzymać łzy. Powiedziałam, że jej gratuluję i nic więcej nie byłam w stanie z siebie wydusić. No bo jak to? To przecież ja miałam jej powiedzieć, że jestem w ciąży, albo przynajmniej odpowiedzieć, że ja też jestem w ciąży. Głupie to jest, ale przez chwilę poczułam jak gdyby ona mi coś zabrała, jakby ona miała coś, co miało być dla mnie.
Kiedyś zawsze bardzo się cieszyłam jak ktoś mówił mi o ciąży, nie ważne czy ktoś bliski, czy jakiś dalszy znajomy. Nigdy nie myślałam, że na dźwięk słów ciąża będę czuła taki przeszywający ból w sercu. Miałam ochotę uciec stamtąd jak najdalej, zaszyć się w ciasnym i ciemnym kącie i płakać. Dziewczyny przez jakieś pół godziny gadały jeszcze, o ciąży, usg, o tym jak cieszy się rodzina i przyszły tatuś. Szczęśliwa przyszła mama opowiadała, że nasłuchała się o problemach z zajściem w ciążę, a im udało się od razu. Największą torturą było chyba słuchanie o tym, jak wygląda dzidziuś na usg w 8tc, myślałam, że pęknie mi serce. Siedziałam tam milcząca, nieobecna, ze wzrokiem wbitym w podłogę.
Ta moja znajoma zauważyła, że jestem jakaś smutna. Powiedziałam jej tylko, że ostatnio mieliśmy sporo przykrych wydarzeń, pogrzeb itp. Przez chwilę miałam ochotę powiedzieć jej o wszystkim, ale pomyślałam, że nie mam prawa psuć jej tej radości. Przecież ona niczemu nie jest winna, nie wie o naszych nieudanych i długich staraniach, nie chciała mi sprawić bólu, nie miała pojęcia, co ja przeżywam, miała prawo się cieszyć, dzielić się tą radosną nowiną. Pewnie ja też bym tak robiła. To fajna dziewczyna i zasługuje na szczęście i swoje dzieciątko, cieszę się jej szczęściem, teraz jak ochłonęłam mogę to szczerze powiedzieć, ale nic nie poradzę na to, że takie informacje w pierwszej chwili sprawiają mi ogromny ból. Jakoś wzięłam się w garść, potem dziewczyny zmieniły temat i udało mi się z nimi normalnie pogadać. Jak wyszłam to już nawet nie płakałam, dopiero jak wróciłam do domu i powiedziałam mężowi, nie wytrzymałam i popłynęły łzy. Nic nie powiedział, tylko mnie mocno przytulił, ale chyba nie potrzebowałam, żeby coś mówił, potrzebowałam, żeby po prostu był.
Na pocieszenie zaszalałam i kupiłam sobie trzy bluzeczki na lato i bukiet pięknych wiosennych tulipanów. Ale prawda jest taka, że to tylko na chwilę poprawia humor. Muszę przygotować się na takie sytuację, przecież kobiety nie przestaną zachodzić w ciążę, dzieci nie przestaną się rodzić, często będę słyszała takie nowiny i muszę sobie z tym radzić. Tylko jak wyrzucić z serca ból i smutek, jak pozbyć się tego cholernego poczucia krzywdy i niesprawiedliwości, które codziennie pali moje serce. Szkoda, że nie ma na to jakiegoś cudownego suplementu diety...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 18:57
O JA O JA O JA
80%
21 tydzień
Do terminu z OM 137 dni
Do terminu z USG 127 dni
51%
Nie wyszło nam na razie to świętokrzyskie, nie dość że pogoda marna to od przyjazdu chorujemy:/ Zaczęło się od małej, wymioty, biegunka, później kaszel i katar, na szczęście obyło się bez gorączki. Później rozkładało wszystkich po kolei, męża, tatę, siostrę teściową i mnie. Ja oparłam się w szpitalu z plamieniem. Niby wszystko ok tylko jakieś niejasności z łożyskiem. W 14 tyg było wysoko na tylnej ścianie, w 20 nisko, kurde o co tu chodzi
Jak tylko wrócę do siebie umawiam się do mojej lekarki niech tam wszystko posprawdza i mnie oświeci.
Z tego wszystkiego zakupiłam dla świętego spokoju detektor tętna i sobie słucham dzidziusia
Coraz ładniej daje znać kopniakami 
No i się w szpitalu potwierdziło że będzie chłopczyk 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 00:10
33 tydz. / 50 dni do terminu porodu!
Byliśmy dzisiaj na wizycie u pani położnej. Zmierzyła nas, zwarzyla, przeraziła sie moja wagą i rozmiarem (16kg na plusie...) i dała ważne wskazówki:
- gdy wody odejdą bez zwlekania przyjechać do szpitala!
- gdy pojawia sie skurcze regularne (co 10 minut) przyjechać do kliniki.
- od momentu pierwszych skurczy do samego porodu zazwyczaj mija ok 24 godzin wiec nie ma co sie spieszyć i panikować.
- przy porodzie najgorszą pozycją jaką mozna przyjąć jest pozycja tradycyjna- na leżąco. Im dłużej jest sie na nogach tym lepiej.
- istnieje opcja podania dożylnego środka przeciwbólowego, ktory działa bardziej rozluźniająco niż przeciwbólowo.
- szpital w ktorym pracują moje położne nie jest taki zły i mogę przyjechać na zwiedzanie, tylko najpierw musze sie umówić.
Wiecej wskazówek nie pamietam
w każdym bądź razie maluch ma sie dobrze i jego gruba mama takze. Wczoraj tylko nastraszył mnie bo spał większość dnia, a ja robiłam wszystko by sie obudził... Nic nie działało. Ruszył tylko nóżka czy raczka tak zupełnie od niechcenia i miał mnie w nosie. Spanikowałam. Zaczelam płakać, prosić go by dał jakikolwiek znak, ze wszystko dobrze...i nadal nic. Obudził sie dopiero gdy usłyszał głos taty, ktory wrócił z pracy. Podsumowywując - młody nadal siedzi w brzuchu, a juz ma mamę gdzieś...
Zakupiliśmy w koncu łóżeczko. Wybór padł na lozeczko turystyczne-bardzo wiele funkcyjne. Moze byc zarówno koszyczkiem dla noworodka, łóżeczkiem ale troszkę większego maluszka i kojcem do zabawy. Udało mi sie upolować niezłą okazję: nie dość,ze ok $100 taniej to jeszcze z darmową przesyłką i kartą podarunkową w wysokości $25 zupełnie za darmo! Ha! Tak sie zakupy robi! 



Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 01:40
Dzisiaj idę na betę.test dalej uparcie pokazuje 1 kreskę (a miałam juz żadnego nie robic przed betą
).Wczoraj znalazłam całą listę plusów gdyby sie okazało,ze w brzuchu nie ma kulki a mój organizm robi sobie ze mnie jaja. Te plusy to oczywiście po to żeby nie myśleć jak bardzo czuje sie rozczarowana. Tak zawczasu się zabezpieczam psychicznie
Na liście znalazła sie między innymi lampka wina i powrót do ćwiczeń na silowni. Pogoda pozytywnie mnie nakręca,mam ochotę na male zakupowe szaleństwo,100 pomysłów na minutę i czuje sie jakos dziwnie spokojnie;) Miłego i pozytywnego dnia Wam życzę ☀
Wczoraj spotkałam się z dawno nie widziana przyjaciółką. Długo rozmawiałyśmy. Dziś mam plan:
1. Czekam na @ - oby nie po 21 dniach... 
2. Czekam na badania hormonów tarczycy - jeszcze 4 tyg.
3. Wizyta u endo.
4. W 22 dc (bez okresu!) progesteron.
5. W 3 dc nowego pozostałe badania.
6. Po wynikach wizyta u gin.
7. 25.04 wizyta u innego gin, co zajmuje się też zaburzeniami endo.
Poza tym... po świętach powrót do pracy, zaczynam chodzić na jogę, spacery od dziś. Koniec rozpamiętywania. Daje sobie czas...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 07:49
Ovu 20 dnia cyklu 
24dc
Przedwczoraj wieczorem rozmawiałam z T o zapaleni pęcherza,które przydarzyło mu się rok temu na statku(myślałam że mogło mieć to wpływ na kiepskie wynik nasienia).Wczoraj rano T obudził się z bólem pęcherza i objawami dokładnie takimi samymi jak rok wcześniej(gorączka 39,wymioty).Udał się do urologa,który zbadał go mega wnikliwie.Diagnoza:przewlekłe zapalenie pęcherza(antybiotyk na 28 dni),usg wykazało żylaki lewego jądra.Są one przyczyną zaburzeń płodności.Dał skierowanie do szpitala na laparoskopowe usunięcie ich(zabieg odpłatny).Podobno po ich usunięciu nasienie wraca do normy(chociaż czytałam wczoraj wieczorem różne opinie i wiadomości).Nie wiem co o tym wszystkim myśleć.Wydaje mi się,że i tak nie uda się zrobić operacji do wyjazdu T.Na pewno antybiotyk i to zapalenie wyklucza operację.Tak więc rzeczywistość codziennie maluje mój świat innymi barwami.
Młoda także zakatarzona i przeziębiona.Tylko ja się jakoś trzymam,przynajmniej na razie:)
Dawno nie pisałam. U nas kilka zmian. Kilka dobrych. Kilka złych. Może nadrobie wpis po nowym roku jak czas pozwoli 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/46862c9c17e5.jpg
A tymczasem w tym pięknym czasie śle Wam życzenia 
Niech to Boże Narodzenie będzie dla Was czasem wyjątkowo owocnym – spędzonym z najbliższymi, czasem na wyciszenie się i odpoczynek po całym roku zmagań. Niech będzie to także czas przemyśleń, ale również radości i ucztowania z długo wyczekiwanymi gośćmi. Wesołych świąt Bożego Narodzenia
Wczoraj byłam w nOvum na scratchingu endometrium. Nastawiłam się na traumatyczne przeżycia, zdenerwowałam się, a tu było całkiem ok. Nie było to dla mnie w zasadzie bolesne, choć czułam pewien "dyskomfort", podobny do tego przy pobieraniu materiału do badań cytologicznych.
Ale oczywiście zaczęło się od tego, że zapomniałam, iż muszę mieć wypełniony pęcherz. Na fotelu okazało się, że pęcherz mam pusty, co mnie zupełnie nie dziwiło, ponieważ siusiałam 15 min. wcześniej. Musiała się ubrać i coś z tym zrobić. Wypiłam szybko pół litra wody, przepuściłam dwie pacjentki i powróciłam na fotel :)Pęcherz był już ok i Pani doktor przystąpiła do dzieła. 3 minuty roboty, z czego samego miziania jakieś 5 sekund.
No i teraz czekam na kriotransfer. Dowiedziałam się, że mam zamrożone te moje 4 blasty w dwóch pakietach po dwie. W każdym pakiecie jest jedna mocniejsza blasta (3aa i 3bb) z jedna słabszą 1bb.
Pogadałyśmy z lekarką o tym moim intralipidzie. Powiedziała, że nOvum nie zrobią mi tej kroplówki, jeśli nie będę miała zalecenia na piśmie od immunologa.
Gdy byłam na ostatniej wizycie u immunolożki, to zagadałam do niej w sprawie takiego skierowania. Tak czułam, że do novum będzie mi potrzebne. Powiedziałam jej wprost, że pierwszą kroplówkę zrobiłabym w Provicie, ale tą drugą w dniu krio, chciałabym zrobić w novum. Immunolożka odpowiedziała tylko, że ona woli, abym tą kroplówkę zrobiła jednak w Provicie i ucięła temat. Na moje stwierdzenie, że nie zdążę przyjąć w dniu transferu w Katowicach 4-godzinnej kroplówki, a potem dojechać do Warszawy na transfer odpowiedziała, że mogę zrobić kroplówkę dzień wcześniej i będzie nadal skuteczna. Pozostaje mi jej zaufać, co nie zmienia faktu, że wolałabym tą kroplówkę w dniu transferu. Może jednak uda się to zgrać czasowo w jednym dniu, ale transfer musiałby być najwcześniej o 16.00. Chyba w novum tak późno nie robią.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 09:47
Beta z poniedziałku (16tygodni po zabiegu) wynosi 0,2 
Więc zaczynamy obserwację
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 10:46
29dc 11dpo
Nie wytrzymalam, robilam z rana test. Wynik wiadomo jaki.
Dzis ostatni dzien abonamentu premium, ktory otrzymalam w prezencie. Wg wyliczen tego komputera na 54% test wyjdzie pozytywny (a to dobre...), czas wspolzycia bardzo dobry (sama nad tym pracowalam, wiec to akurat wiem). Pamietam jak w pierwszym miesiacu bytnosci na OF wyszlo mi 95%. Bylam ogromnie podekscytowana. Ach ten komputer;-)
33 dc | 5 dpo
Co się dzieje z tą temperaturą? Ostatnio miałam taką pod koniec okresu miesiąc temu. Czy to jest dobry znak? Do tego śluz jest taki kremowo-wodny. Już sama nie wiem co mam myśleć.
No nic, czekamy, jeszcze tylko kilka dni.
Dżumie po wdrożeniu leczenia zmienił się głos, już nie trzeszczy, tylko piszczy dla odmiany. I nawet słychać jakieś "miał", coś nowego.
Teraz może być już tylko lepiej. 
Ja, mądra, kupiłam mamie na urodziny wizytę w SPA dla dwóch osób, moja mama wybrała mnie żebym z nią poszła. Super.
Zarezerwowałam termin na 31 marca. Potem patrzę na wykres i ręce mi opadają, bo wtedy mi małpa wypada.
A z kolei ciąża - sauna odpada. Eh, życie jest takie ciężkie gdy się nie myśli...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 11:00
17 tydzień
Dzisiaj pierwszy raz obca osoba pogłaskała mnie po brzuszku. Miłe i krępujące zarazem 
Wczorajsze ciążowe zakupy to niewypał, okazało się, że moim H&M nie ma działu dla ciężarówek. Ale przynajmniej zajrzałam na dział dziecięcy i popatrzyłam sobie na te śliczności w rozmiarze 58cm 
Siedzę w pracy, a ponieważ wszystko z grubsza zrobione to nuuuudzimy się 
Zakupy online w tesco zrobione, jutro do odbioru i oczywiście właśnie się zorientowałam, że zapomniałam o ogórkach konserwowych, natce, żelatynie...
No nic, dokupię dzisiaj w biedronie i nastawię jeszcze dziś bulion z dużą ilość kurczaka - warzywa do sałatki a reszta do galarciku. Zostaje mi jeszcze upiec sernik i mazurka
a to me zeszłoroczne dzieło

I tak się zastanawiam po co mi to wszystko skoro w każdy świąteczny dzień będziemy u rodziny. Widać lubię się torturować 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 marca 2016, 11:47
No i okres rozkręcił się na dobre. Nadal jest to ilość krwi bardzo skąpa, ale niestety nie mogę nazwać tego plamieniem. Bolą mnie niesamowicie jajniki. Ciekawe czy miesiączka będzie trwała 2 dni jak w poprzednim miesiącu? I jak tu odróżnić okres od plamienia, skoro moja miesiączka to max 25 ml krwi przez 2 dni.
Zaczęłam mierzyć temperaturę, ciekawe czy będę konsekwentna ;P Może kupię również testy owulacyjne aby sprawdzić czy w ogóle owulacja się u mnie pojawia.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.