Bardzo smutny dzień.. Przyjaciółka coś powiedziała, niby nie do mnie, niby nie o mnie, ale zabolalo.. Syty głodnego nie zrozumie.. Jeszcze chyba nigdy nie czułam się tak podłe w jej towarzystwie.. A chciałam się tam wyplakac i wygadac.. Czuję, że przez jakiś czas nie będę potrafiła jej nic powiedzieć na temat starań.. A tyle się dzieje.. Tak bardzo potrzebuje kogoś kto stoi z boku.. Siedzę i rycze.. Nie potrafię się powstrzymać:'(
33tydz. 2dz / 48 dni do terminu porodu!
Wiecie,ze czesc ciężarnych ma swoje "zachcianki"? Nieodparty apetyt na "coś" konkretnego? Tak wiec my wybraliśmy sobie trudno dostępnego o tej porze roku i mega drogiego arbuza
Arbuza ktory juz za pare miesięcy będzie sprzedawany jako "kup jeden, dostan 10 gratis", arbuza ktory za niewielkie pudełeczko w chwili obecnej kosztuje ok $5 (a ktorego mam niecale 5 minutek). Dlaczego o tym pisze? Bo siedzę sobie i mysle,ze oddałabym wszystko by zatopić swoje zębiska w tym chłodnym, słodkim owocu - tak, tak Tazio,oddałabym wszystko łącznie z Tobą 
Mały łobuz doprowadza mnie do łez - na szczescie są to łzy najcześciej wywołane śmiechem. Sytuacje ktore zazwyczaj śmieszą tylko mnie, bo nikt inny ich nie roumie. No na ten przykład: pisałam juz pare razy,ze maluch lubi gdy go głaszcze i gdy bardzo chce byc głaskany wypina sie bardzo mocno z lewej strony brzucha - pamiętacie? Tak wiec ostatnio położyłam sie padnięta na plecach i czuje,ze coś mi sie pcha na prawą kość miednicy a tym czasem po lewej stronie widzę tyłek tak wypchnięty jak nigdy dotąd! Cholera jedna zaparła sie o kość by mocniej sie wypiąć! Gdy to zobaczyłam nie mogłam przestać sie śmiać
jak ja kocham tego łobuza.
W koncu zapadła jakakolwiek decyzja w sprawie bejbi szałer! Odbędzie sie ono prawdopodobnie w drugą niedziele kwietnia. Cieszę sie, jestem podekscytowana ale jednocześnie troszke przerażona... Juz teraz mamy górę dziecio-rzeczy a co dopiero gdy dostaniemy te wszystkie prezenty! Chciałabym dostać ten wózek ktory sobie wybrałam (tak, tak to był jedynie moj wybór), bardzo by nas to odciążyło finansowo, ale jesli nie to tez w poządku
Cieszę sie,ze w tym kraju dziecio-rzeczy są tak tanie, bo przy mojej obsesji na punkcie używanych rzeczy, będąc w Polsce, pewnie bym zbankrutowała.
No i z racji tego,ze jestem już bardzo ciężarna i mi się należy, chciałam sie poskarżyć- gorrrrąco! Wiecznie gorąco! Wiecznie spocona jak mops! I zdyszana! A do tego wiecznie mi niedobrze! I wiecznie mam wrażenie,ze mam bardzo dużo dziecia w brzuchu! Mógłby juz zacząć myśleć o pomalutkim szykowaniu się do wyjścia ten dzieć, bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie swojego samopoczucia za jakieś 4 tygodnie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 00:21
No i dzisiaj nie obudziłam się w nocy, bo nawet nie zasnelam. Dokończyłam czytac książkę, zaczęłam kolejną. Córeczka nie spi razem ze mna. Pieka mnie juz oczy od niewyspania ale w glowie klebia się wszystkie sprawy wczorajszego dnia. Marzę zeby usnac choc na 3 godzinki...
Miesiączka tuż za rogiem, czuję ją całą sobą. Niech już się pojawi, żebyśmy w końcu mogli rozpocząć nowy cykl. Abonament na ovu wykupiony, żel conceive plus, termometr i wykres leżą przy łóżku na stoliku nocnym. Tylko jeszcze muszę wyrobić w sobie nawyk mierzenia zaraz po obudzeniu. Jestem pełna dobrych wibracji. Mąż już w pełni sił i nawet w czwartek było ❤. Zauważyłam ciekawą rzecz, mianowicie przed operacją wszystko ze mnie wyplywalo prawie natychmiast ( to co zostawił mąż), a tym razem nic. Nawet musiałam się upewnić czy w ogole doszło do wytrysku. Mozejestesmy na dobrej drodze. Czytałam gdzieś, ze stulejka hamuje moc wytrysku i plemniki nie dostają się tam gdzie powinny. No zobaczymy... Wczoraj spędziliśmy z mężem miły dzień. Zabraliśmy siostrzeńca na plac zabaw, bąbel dopiero nauczył się chodzić i jest śmiesznie. W przyszłym roku o tej porze będziemy tam z naszym dzidziusiem!
Dziś wielką sobota. Jedziemy z rodzinką wypocząć do takiego ośrodka wczasowego a jutro u nas obiadek i odwiedziny i rodzinki w Polsce, niestety na skypie...
Wesołych świąt dziewczyny i nie traćcie wiary i nadziei a miłością obdaeowujcie caly swiat☺
No to OF w końcu wyznaczyło u mnie owulację. Akurat wtedy nie było
, tylko 2 dni przed, więc raczej nie mamy zbyt dużych szans w tym cs, ale to dla nas kolejna nauka na przyszłość - owu występuje około 20 dc, więc wiemy już jak starać się w następnym cs:)
Życzę Wam wesołych i spokojnych świąt kochane i wysypu Wielkanocnych zajączków:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 15:17
35 dc | 7 dpo
M. dzisiaj jedzie do siebie na święta, ja jadę do siebie. W poniedziałek M. będzie jechał do Warszawy do pracy. Najpierw mówił, że na 2 miesiące, potem na 3-4, wczoraj usłyszałam, że na 6. To nie jest Dania tak jak ostatnio, więc nawet i co weekend moglibyśmy się widywać - ale to i tak jest utrudnienie przy staraniach. 
Jadę dzisiaj do mamy (tata w morzu), jutro chyba już wrócę do siebie. Jakoś tak... wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Poza tym koty. Nie lubię ich zostawiać na dłużej niż 2 dni. Dżumę biorę ze sobą, bo bierze antybiotyk co 12 godzin. Chyba kupię jej dzisiaj jakiś ładny kocyk minky żeby jej ciepło było w podróży. Niech też ma zajączka, a co. 
No nic, do usłyszenia jutro, najpóźniej w poniedziałek. We wtorek najszybciej testowanie, chociaż może uda mi się wytrzymać do środy. W czwartek SPA. Mam nadzieję, że nawet jeśli @ przyjdzie, to chociaż dopiero w piątek...
Zrobiłam odpoczynek od świątecznej krzątaniny. Od rana upiekłam babeczki, ugotowałam jaja, ufarbowałam (z córką), nastawiłam królika i inne kawałki do gotowania na pasztet i przygotowałam koszyczek, z którym pierwszy raz w życiu wysłałam córkę samą pod krzyż! U nas taka mała pipidówka, że święconki ksiądz święci właśnie pod krzyżem. Duże to moje dziecko się zrobiło... już samo z koszykiem powędrowało. Jak te lata lecą.
Z mężem troszkę dziś nerwowo od rana, tak na nas działają przygotowania. Jesteśmy drażliwi. Dochodzi jeszcze jeden problem, ale może o nim innym razem. A tak miło wczoraj zakończyliśmy dzień...
ps. Bym zapomniała! Wszystkim dziewczynom, które tu zajrzą i ich bliskim życzę wspaniałych świąt! No i powodzenia w najważniejszych planach życia
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 11:29
U mnie świąteczna krzątanina trwa...jeszcze tyle do zrobienia, dobrze, że sporo obowiązków wziął na siebie mąż, trochę porozdzielałam na dzieci i jakoś idzie do przodu.
Samopoczucie trochę jakieś kiepskie, nie wiem czy tak działa na mnie Inofem, a może w połączeniu z ziołami ojca Sroki daje jakieś takie dziwne samopoczucie?
Nie liczę dni, nie wiem który mam dzień cyklu, nie mierzę temperatury od tego cyklu w ogóle, nawet nie wiem czy miałam owulację w tym cyklu, nie zbyt się na tym skupiałam, ale i objawów jako takich bólowych nie miałam...Może to i lepiej, aczkolwiek nadzieję i pragnienie mam, ale staram się tak na tym nie skupiać. Najpierw były plany świąteczne, teraz już planuje prace wiosenne w ogrodzie i w domu.I czekam z wiarą i nadzieją, że do końca czerwca się uda.
Wszystkim dziewczynom, które zaglądają do mnie życzę wszelkiej pomyślności, wiary i nadziei, spełnienia tego wielkiego marzenia. Wszystkim mamusiom - dużo siły, cierpliwości i wszelkich łask Bożych by cieszyć się macierzyństwem, które już zaistniało, a tym dziewczynom, które czekają na spełnienie tego cudu - by spełnił się jak najszybciej, łask Bożych na spełnienie cudu macierzyństwa. Wesołego Alleluja!
Serce puka, dzidzia zyje. 14 kwietnia mam scan i zobaczymy. Mam nadzieje, ze rosnie jak trzeba, bo poki co waga 60kg czyli 1kg do przodu. Brzuch maly choc sa dni, ze wywali ale mysle, ze to przez wzdecia. Z P troche lepiej. Juz nie mysle o rozwodzie. Chce sie zmienic i zaczac byc kobieta. Z Kaska sie nie odzywam, bo ciagle ma do mnie jakies ale. Niby to ja robie miny jak cos jest nie po mojej mysli. Ach, nie chce mi sie pisac nawet. Ona na mnie zle wplywa i stwierdzilam, ze lepiej bedzie urwac kontakt.
Wkurza mnie to całe planowanie ciąży. Serio. Człowiek myślał, że bach, bach i za miesiąc będą piękne dwie kreski a tu dupa. I to czekanie i ta cała niepewność, a może to już ta cała "owulacja" a może jeszcze. Może ciało płata mi figle i tak sobie ze mną pogrywa. W ogóle całe to planowanie głupie jest... Mam 3 różne aplikacje na telefonie, w każdej wpisuję to samo, te same objawy, temperatury i tak dalej. I wiecie co? Każda owszem wyznacza mi tą całą owulację (czyli jednak jest ze mną ok) z tym, że każda w inny dzień. Nie wiem już co myśleć o tym. To chyba ostatni cykl starań z jakimkolwiek wspomagaczem w postaci aplikacji, która pięknie do mnie mówi, bo mam wrażenie, że po tym głupieję.
Co do planów na ten miesiąc to łykam te suplementy cynki, magnezy, witaminy B. Nie wiem czy to ma zdziałać cuda, ale skoro podobno pomaga, to czemu nie? Zamówiłam jakieś dobrodziejstwo Maca raczej pod męża. Oby zdziałało cuda!
Dużo zdrowia, szczęścia i miłości, a wszystkim którzy się starają oby to były ostatnie Święta we dwoje.
Pieprzyć gadanie o tym, że co ma być to będzie...
Cholernie chcę być już w ciąży!!!
W ubiegłorocznym Wielkim Tygodniu dostaliśmy najpiękniejszy prezent na Zmartwychwstanie Pańskie. Był strach. Ból. Przerażenie. Ale i wielka radość. I choć czasem w głowie pojawiały się "szepty" dlaczego? Czemu my? i kłótnie z Tym u Góry to w sercu pojawiała się wielka wdzięczność za nowe życie. I choć ten malutki człowiek od pierwszych chwil na świecie musiał walczyć o każdy oddech. Każdą minutę. Godzinę. Dzień. To w tej walce wiem że nie był sam. Prawdą jest że to spora zasługa dobrej kadry medycznej jednak gdyby nie Nowo Zmartwychwstały który był jest i będzie plus ogrom modlitwy wstawienniczej (za co mocno każdemu komu nie byliśmy i nie jesteśmy obojętni DZIĘKUJĘ) na nic by była cała praca lekarzy. Bóg czyni rzeczy piękne. Choć czasem kosztuje nas to wiele wysiłku. Czasem bólu i łez. Ale nikt nie mówił że w życiu będzie tylko lekko i przyjemnie. Każdy ma swój krzyż. Jednak kiedy ofiarujemy każdy dzień Bogu wówczas krzyż staje się lżejszy. Bóg nas nigdy nie zostawia samych sobie. Czasem po prostu daje nam czas dla siebie byśmy zrozumieli i zaczęli działać tak jak powinniśmy.
"Nie zna śmierci Pan Żywota. ..."
- przemyślenia własne pod wpływem wspomnień ubiegłego roku.
A z okazji zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę pogody ducha. By Zmartwychwstały był zawsze z Wami w tych trudnych jak i dobrych chwilach. By nie był tylko na chwilę ale na zawsze z Wami. "Bo nie ma większej miłości niż ta gdy ktoś życie odstaje byś Ty mógł żyć"
Wesołych Świąt!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/222a890cba8e.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 16:53
Ciąża zakończona 16 marca 2016
16 marca o godz 9.14 przez cesarskie cięcie przyszedł na świat nasz największy skarb- Filip
ważył 3750 i mierzył 57 cm i jest całym naszym światem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2016, 19:10
Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 4 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Noooo, trochę mnie nie było.
Moja wina, przyznaję bez bicia.
Najpierw miałam paskudny humor, potem jakoś nie miałam o czym pisać a jak już miałam to nie było czasu.
Najważniejszym wydarzeniem znów był szpital.
We wtorek byłam u swojej ginekolog na normalnej kontroli. Badanie ginekologiczne wyjątkowo mnie bolało ale były dobre wieści - szyjka prawie zgładzona i rozwarcie na półtora palca. Po wizycie pojechaliśmy z mężem do mojej mamy na herbatę. Poszłam do łazienki i jak usiadłam na toalecie to dosłownie zalałam się krwią. Słyszałam, że po takim badaniu może być krwawienie tylko, że ze mnie pociekło jak z kranu (dosłownie) żywią, czystą krwią. Szybki telefon do gin i decyzja o szpitalu.
Pojechałam, przy usg okazało się, że to na szczęście tylko z szyjki. Doktor, który mnie przyjmował wspomniał coś o kroplówce oksy ale najpierw dał mnie na obserwacje na trakt porodowy. Niestety po jakimś czasie skończył się jego dyżur i przyszedł inny - totalny gbur, który nie ma dobre opinii w moim mieście. Ten stwierdził, że nie ma postępu i odesłał mnie na patologię, mówiąc, że nie mam żadnego rozwarcia! Rozumiecie coś z tego? Bo ja nie.
No i ogólnie znowu sobie poleżałam do czwartku.
Wg USG szpitalnego Hania może już mieć 4200g 
Od jutra święta. Jakoś nigdy nie przepadałam za Wielkanocą więc teraz też jakoś nie czuję ich. Z racji tego, że w każdej chwili mogę wylądować na porodówce tak się ustawiliśmy, że całe święta po za domem 
Wesołych Świąt, dziewczynki! ;*
Mąż podjął decyzję, że w tym cyklu będziemy w ciąży. Niech mu będzie 
Pogodnych świąt wszystkim! 
5 dc.
Wczoraj byliśmy na kontroli u dentystki bo ciągle czułam zdrętwienie, mrowienie, kłucie.Okazało się że mam za mało skrzepu i to dlatego.Założono opatrunek z lekiem przeciwbólowym.Zdjęto część szwów.Bolało ale dziś. jest lepiej.
Swędzenie mnie martwi.Nie wiem czy to infekcja czy nawrót objawów.
No i wybuchlam...
Caly czas staralam sie myslec pozytywnie. Bedzie dobrze, powtarzalam... I co? Dzis osmy dzien krwawien.. Przerasta mnie juz to wszystko.. Boje sie. Jak bedzie 10 dni mam zglosic sie do gina po skierowanie na lyzeczkowanie.. A to znaczylo by kolejne miesiace przerwy.. Nie chce znow skrobanki.. Wybuchlam dzis placzem. Nie wytrzymalam. Ciezko mi.. Gdyby nie ta ciaza pm bylabym juz w 19 tygodniu... Czemu ten robaczek sie tam zatrzymal? A czemu ten teraz nie chcial we mnie zostac? Jestem zla mama? Przeciez staram sie i robie co moge dla mojego skarba.. Czemu nie moge dac mu rodzenstwa? Jesli wyniki badan sa ksiazkowe to czemu nie moge?! Ahhh..
To wszystko jest takie swieze... Boli cholernie! Ledwo co pogodzilam sie z nie udana ciaza w 2013 roku to teraz raz po raz dwie ;(
Jeszcze mała relacja z kontroli poradni patologii noworodka. Pani neonatolog stwierdziła, że jest dobrze ale nie ksiazkowo. Na dany wiek brakuje nam zębów no ale tego nie da się przyspieszyć. Brakuje też samodzielnego siadania i tutaj po wizycie Domik zrobił nam w domu pokaz siadania. Przeważnie z pozycji stojącej lub kleczacej czasem z czworakow. Chociaż jeszcze nie siedzi dość stabilnie i prosto. Jednak to kwestia czasu. No i ponoć dzieci w naszym wieku powinny mówić swiadomie min.3 słowa. Ale dr powiedziała że w tej kwestii mamy czas do roku korygowanego czyli do połowy czerwca. Ogólnie mogła to być ostatnia wizyta Aczkolwiek dr powiedziała że jak chcemy mieć pewność że jest ok to możemy przyjść po skończonym roku korygowanym. I tak też zrobimy.
Na dzień wizyty waga wahała się między 7800g a 7950g bo dziec się na niej bujal
więc wg ich zasady wpisuja te niższą wagę.
Najważniejsze że mimo wszystko jest ok.
Katar trwał 7 dni. Od czwartku już z nosa nie leci. Chociaż wydaje mi się że czasem młody charcholi jednak nie ma ani gorączki ani kaszlu. Apetyt ma. Czasem pomarudzi. Ogólnie nie wygląda na chorego wiec obserwuje i wstrzymuje się z wizytą u lekarza.
Pomimo tego, że ten wykres wygląda ładnie i czuję się jakoś inaczej niż w poprzednich cyklach..to nie opuszcza mnie świadomość że @ się pojawi się za kilka dni.. ale przynajmniej jestem na to nastawiona i nie będzie rozczarowania 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.