36t+6d
Wczoraj mieliśmy kolejną wizytę u ginekologa - wszystko ok
przy czym malutka jest już dość nisko, a ja mam małe rozwarcie
Zobaczymy czy dotrwamy do terminu czy Emisia zdecyduje się wyskoczyć wcześniej
Poza tym lekarz pobrał mi wymaz na GBS - w poniedziałek mają być wyniki.
A poza tym ja cały czas czuję się dobrze, choć zaczęły się już czasami dolegliwości, w których mój organizm daje mi odczuć, że to końcówka ciąży - chodzi mi o takie dolegliwości jak bóle miednicy, bóle podobne do miesiączkowych, napinanie i twardnienie brzucha, puchnięcie nóg itp.
Malutka chyba też czuje się całkiem dobrze, bo cały czas dokazuje w brzuszku i czasami jak zasunie kopniaka, bądź uciśnie szyjkę, to bywa nieprzyjemnie, ale wybaczam jej to
.
Wczoraj lekarz ją pomierzył i Emiśka waży ok 3040 g, więc wcale nie jest taka malutka 
Mój słodziak najdroższy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2016, 22:24
Dziewczyny dziękuję za pokrzepiające słowa. Dają nadzieję że może dla nas droga nie jest jeszcze zakończona. 
no i na dzisiejszej wizycie lekarz rowniez stwierdzil ze beda blizniaki tylko ze patrzac na usg roznica miedzy plodami byla dosyc spora.
Oba maja serduszka, teraz tylko sie martwie co to moze znaczyc a z tego wszystkiego zapomnialam zapytac gin....
Przez ostatnie prawie 2 tygodnie, bolał mnie brzuch tak miesiączkowo teraz nie boli i aż się dziwnie bez tego czuję..
dobrze że przynajmniej jajniki dają znaki życia 
heh, przez chwilę miałam ochotę iść do apteki po sikańca na jutro..ale obiecałam sobie że nie będę testować przed poniedziałkiem bo do tego czasu @ pewnie przyjdzie i udało się, nie poszłam 
Byłam dziś u dietetyka 
Od 6.04 zaczynam dietę. Czeka mnie zrzucenie 14 kg 
Jestem bardzo dobrej myśli, Pani dietetyk okazała się fajną życiową babką. Ma ułożyć dietę dopasowaną do starań o maluszka, zważywszy na problemy z tarczycą, PCOS i insulinoopornością, ma być to dieta bogada w potrawy o niskim indeksie glikemicznym. Już nie mogę się doczekać pierwszych efektów. Same zmiany tej wiosny 
Moje nastawienie też zmieniło się o 1000%
Czuję, że teraz będzie wszystko dobrze. Czuję, że niedługo się uda. Mam takie przeświadczenie, że w niedługim czasie będę w ciąży!!!
Progesteron 8 dpo 16,5 ng/ml. Czy z takim wynikiem powinnam brać dupka?
Poza tym mam bardzo wrażliwe piersi, co raczej rzadko mi się zdarza. Dziś moja kota zaczęła robić mi "masażyk" właśnie na biuście i aż syknęłam z bólu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 21:51
4 dc
Po masażu relaksacyjnym i dermomasażu ud siadłam przed komputerem z piwkiem i się dalej relaksuję. Zaraz włączę sobie jakieś House of Cards.
Przy wyborze zabiegu najpierw postawiłam na liposukcję ultradźwiękową ud, ale jak pani obejrzała moje nogi to się skrzywiła i powiedziała "ale pani tu nic nie ma".
No dawno mi nikt tak humoru nie poprawił.
Za to dermomasaż bolał, teraz mam siniaki i malinki na udach. Dobrze, że M. nie ma, by bym się musiała tłumaczyć. 
Pani masażystka też sprzedała mi kolejny śmieszny zabobon do kolekcji. Mają być z narzeczonym świadkami na ślubie pary, która będzie świadkami na ich ślubie. Podobno nie wszystkie parafie zgadzają się na taki układ, bo wierzy się, że świadek będzie kolejny w kolejce do ślubu. Najbardziej mnie rozbawiło to, że parafie nie zgadzają się żonatego/zamężną świadka/świadkową z powodu ZABOBONU. Coś pięknego. 
Postanowione, 8 kwietnia jadę na weekend do M.
Co prawda będzie to 12-14 dc, więc dziecka z tego na pewno nie będzie, ale przynajmniej z tęsknoty nie umrę.
Teraz tylko - co zrobić z kotami. 
Dawno mnie nie bylo. Już jakos prawie połowa cyklu.
Nawet nie mam czasu tego obliczac i zagladac tu. Nie mierze temperatury nie robie testów owu.
Ciekawe co wyjdzie z tego wszystkiego. Nie nastawiam sie na ten cykl ze sie uda. Jestesmy z mezem tacy zapracowani i zmeczeni codziennie ze nawet nie mamy sily serduszkowac.
Dzis zamierzam wieczorem spróbować sie poprzytulac o ile nie usne od razu jak sie poloze. W koncu dni płodne mam.
Nie mam sily jakos na nic.
10 dc
To jednak infekcja.W niedzielę gdy @ się skończyła było widać dokładnie.Mam 6 tab flumycolnu więc biorę od niedzieli.Jest lepiej ale zrobilam przed wczoraj test ph i wyszło podwyższone ph 
Próbowałam wczoraj dodzwonić się do mojego gina bo akurat przyjmuje w środy ,ale nie odebrał ani nie oddzwonił 
Martwię się trochę że ten flumycoln i crotimazol nie dadzą rady.
Od niedzieli jestem przeziębiona i czuję się fatalnie.Dziś jest masakra z katarem.Nie mogę go opanowac.Ledwo prowadziłam auto wracając z pracy.
Dziś ewidentnie mam rozciągliwy śluz.Czyli płodne się zaczęły.Napisałam teraz do męża żeby kupił żel conceive a on mi odp ze mam najpierw wyzdrowieć.Wkurzyłam się.Czuję że kolejny cykl będzie "w plecy".
22 tydzień
Do terminu z OM 130dni
Do terminu z Usg 120dni
54%
Odwiedziłam dzisiaj lekarza rodzinnego z powodu bólu zatok i zielonych glutów. Zapalenie zatok. Dostałam antybiotyk i teraz się stresuje czy nie zaszkodzi ciąży. Mam strasznie oslabiony organizm. W ciągu 3 tygodni jelitówka, plamienie,katar, kaszel, zapalenie zatok. I jeszcze te okropne zaparcia z którymi sobie nie radzę
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2016, 21:35
Ciąża zakończona 31 marca 2016
13 dc
Od rana boli mnie prawy jajnik. Nie jest to kłucie, ale taki dziwny tępy ból. Chyba ovu naprawdę się zbliża! Zrobiłam po powrocie z pracy test owulacyjny, który pokazał delikatną drugą kreskę, więc to jeszcze nie za dzień, nie za dwa, ale może już na koniec weekendu albo w poniedziałek? Niestety do drzwi zapukała także nieproszona infekcja pęcherza akurat, gdy chciałam, żeby wszystko było idealnie. Jako, że wcześniej miałam już wyznaczoną wizytę kontrolną u internisty, pobiegłam tam dzisiaj licząc, że coś mi przepisze, co będę mogła przyjmować także w przypadku ewentualnej ciąży. Guzik! Nie ma nic bezpiecznego. Albo antybiotyki jeśli badanie moczu coś wykaże albo muszę liczyć, że jakieś przedwojenne metody i herbatka żurawinowa/woda z cytryną zapobiegną rozwojowi infekcji:( Odkąd jestem w domu wlewam więc w siebie wspomnianych płynów ile wlezie. Zobaczymy czy pomogą... Nie ma jednak tego złego. Pani dr wyciągnęła ze mnie siłą informacje o staraniach, ale dzięki temu zleciła mi ponowne badanie hormonów tarczycy TSH, FT4 (tego do tej pory nie miałam, a na pewno w klinice ucieszą się z dodatkowych danych) oraz anty TPO (zrobię tylko jeśli będę miała w pakiecie, nie zamierzam dopłacać, bo wcześniejsze wyniki i tak nie sugerowały wykonania dodatkowych badań).
Jutro czeka mnie więc bardzo "przyjemny" dzień. Najpierw z samego rana lecę zrobić badanie moczu + 1 kłucie igłą celem sprawdzenia TSH, FT4 i anty TPO. Następnie jedziemy zrobić w klinice badanie AMH i PCT. Wzięliśmy z tej okazji dzień wolnego w pracy, bo niestety nie dało się zapisać na popołudniowe godziny:( Co prawda m. nie jest tam potrzebny, ale klinika oddalona jest od miejsca, w którym mieszkamy o kilkadziesiąt km, a ja jestem taką panikarą jeśli chodzi o prowadzenie samochodu (strasznie rzadko siadam za kółkiem i wyszłam już z wprawy), że sama takiej odległości nieprzejechaną wcześniej trasą nie pokonam... Także m. nie ma wyjścia - musi mnie tam zawieźć
Trochę przeraża mnie koszt całej operacji. AMH -180zł, PCT - 220zł... Do tego lada chwila m. będzie musiał powtórzyć rozszerzone badanie nasienia - 175zł, a nie wiem czy za TSH również nie będę musiała zapłacić z własnej kieszeni:/ Oby to były ostatnie tak drogie badania i oby nasza pani dr prowadząca potrafiła na ich podstawie coś konkretnego postanowić, bo inaczej puszczą nas z torbami, a niewiele się zmieni...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2016, 21:31
I obiecałam sobie, że nie będę podsycać niepotrzebnie tych emocji, które i tak, pomimo starań i zapewnień, nie są najniższych lotów. Tymczasem... siedzę i analizuję ciąg zdarzeń mojej drugiej fazy cyklu. A to zaparcia, a to senność, a to ostatnie zasłabnięcie/nudności... do tego doszedł dziś lekki spadek temperatury, pojawiło się prawie niewidoczne brunatne plamienie, a ja nie odczuwam żadnych dolegliwości. I zgadnijcie - taaak ja już w myślach kupuję śpioszki... Pytam więc, nie wiem kogo i wcale nie spodziewam się odpowiedzi - jakim prawem mózg kobiety działa w ten sposób, pomimo usilnego zakładania cugli na wyobraźnię? A jak znam życie jutro temperatura spadnie jeszcze bardziej, a w południe będę już miała pełnoobjawową @... a może nie? Ot! Cała ja!
Święta kiepskie
w niedzielę po obiedzie pojechaliśmy do szpitala bo dostałam ciśnienia 150/100 i już tam zostałam. Wyszłam dopiero dzisiaj. Biorę już maksymalne dawki leków i mam nadzieję, że jakoś dotrwamy do końca. Mało brakowało a nasz syn już byłby z nami bo chcieli mi zrobić cesarke jak w szpitalu znowu był skok ciśnienia.
Oby nasza dzidzia miała się dobrze i żeby to wszystko się skończyło po naszej myśli.. boje się co będzie dalej
Nie mogę spać, boję się położyć, że będę się kręcić i nie usnę. Patrzę teraz na tytuł tego pamiętnika... w poczekalni do pełni szczęścia. Czułam się szczęściarą przez wiele lat. Nawet nie tak dawno zwierzałam się przyjacielowi, że ten stan trwa już tak długo, a ja drżę, by nic złego się nie wydarzyło. Krótko po tej rozmowie pierwszy cios - poronienie, gówniany cały marzec i na koniec marca złe wieści z pracy. Już trochę pracuję i wiem, że jak chcą się kogoś pozbyć to się pozbędą. Może za wcześnie to piszę, ale takie mam rozkminy, a w zasadzie to całe popołudnie i wieczór galopadę myśli, że nie słyszę, co mąż i dziecko do mnie mówią.
Najgorsze, że ja się w żadnej innej pracy nie widzę! Jeśli stracę pracę w szkole, tej szkole, to nie wiem, czy zmuszę się do szukania pracy w innej. A co mogłabym robić innego, skoro całe swoje życie zawodowe podporządkowałam nauczaniu? Nigdy nie pracowałam w innej branży (nie liczę dorywczej pracy na truskawkach i w sklepie w czasie studiów).
W dodatku zakopaliśmy się na wsi, gdzie wszędzie mamy daleko... obecna praca jest o rzut beretem, jadę do pracy z córką i czasem nawet z nią wracam. Nie tak łatwo zmienić pracę, jak się mieszka na wsi. Powtórzę się - może za bardzo panikuję, może to nie jest celowe działanie, może będę umiała się wykazać i będę oceniana bez uprzedzeń... ale z drugiej strony.... Przeraża mnie to. Po 10 latach bezstresowej zazwyczaj pracy (mówię o stosunkach z przełożonymi) czuję się poważnie zagrożona. I źle mi z tym. Czuję, że się rozklejam. Zadzwoniłam do przyjaciela, jak mój mąż poszedł spać. I czułam, że zaraz zacznę chlipać w słuchawkę, więc zakończyłam rozmowę.
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1a1b58282a49.jpg
Taka sytuacja... a miałam w poniedziałek do pracy wrócić... i co ja im powiem? I kiedy? Dziś na podstawie testu? Lepiej dziś niż za 2-4 tygodnie...
Porada dnia
U niektórych kobiet napar z siemienia lnianego bądź olej z wiesiołka zwiększają produkcję śluzu płodnego. Pamiętaj tylko, że olej z wiesiołka przyjmuje się tylko do czasu wystąpienia owulacji.
Pfff szkoda, że na mnie nie działa 
Idę dziś w końcu do lekarza bo zatoki już bolą nieznosnie 
Zwiekszylam częstotliwość chodzenia na fit cross aby szybciej schudnąć...
Ja tak bardzo chce Dzidzie 
Zwiekszylam mojemu M dawkę wit c do 1000 mg z 600 mg ... już przy 600 mg+ magnez+ b6+ promen zauważyłam zmianę nasienia M... mam nadzieję że to coś da i ten JEDEN sprytniusi plemniczek da radę
taaaaaak bym chciała
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 08:39
Dziś już 22dc z objawów co zaobserwowałam to mdłości prawie minęły gdzieś tam w tle się odzywają ale nie dokuczają jak wcześniej za to zaczęłam cierpieć na całkowity brak apetytu a jak już coś zjem to bardzo mało. Cały czas mam uczucie pełności w brzuchu (czyżby coś tam się zmieniało i zaczynało rosnąć?).
Dziś jestem już spokojniejsza i wychodzę z założenia że co ma być to będzie chociaż pomału przyzwyczaiłam się do myśli że już się udało.
Poczekam jednak grzecznie do terminu @ i dopiero wtedy zrobię test .
@ powinnam mieć w czwartek więc jak nie przyjdzie to w sobotę robię test:)
A kysz @ obyś nie przychodziła przez 9 miesięcy
Małpa przyszła dziś, oczywiście jak w zegarku, spodziewałam się jej. Zaczynam zatem cykl z krio. Z lekarką z novum jestem umówiona na pierwszy telefon już po owulacji, aby umawiać się na transfer. W poprzednim cyklu z krio prosiła mnie, aby dzwonić zaraz po małpie, w 12 dc i potem po każdym monitoringu, który robiłam u siebie. Na wizycie ze scratchingiem powiedziałam Pani dr, że tym razem zadzwonię po owulacji dopiero, czyli dałam jej do zrozumienia, że nie potrzebuję żadnych porad w trakcie monitoringu. Może było to trochę mało kulturalne z mojej strony, ale ja tych telefonów na prawdę nie potrzebuję. Lekarka powiedział, że ok, tylko żebym nie zapomniała o luteinie po stwierdzonej owulacji.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.