20 D.C wczoraj wieczorem czułam lewy jajnik,dość mocno bolał cały czas ,powiedzmy inaczej często przypominał o sobie bólem. Wczoraj tez w pewnym momencie wylalo sie ze mnie duzo sluzu niby wodnistego,niby troche bialego. Zgoda była i serduszkowanie na zgodę też było. Przez tesciowa duzo lez ,nie macie dziewczyny pojęcia jak mam dość tej kobiety. Potrafi obgadywac swojego syna razem ze swoim mężem i obgadywac mnie ze jestem leniwa i kot którego mam jest mądrzejszy ode mnie-słowa z ich ust oczywiście skierowane nie do mnie tylko za ścianą i za plecami. Świetnie mieć taką teściową,a teraz obrazila się na mojego M za to ze nie przyszliśmy na grila,a grzecznie odmowilismy. Wielka obraza. Tak samo mój M kładzie na lodówce kask motocyklowy bo codziennie dojeżdża do pracy motorem i nie będzie chowal go po pokojach i codziennie ten kask przekładają,bo im tam przeszkadza ... nie mam siły nienawidzę tych ludzi. Calkiem z rana jeszcze trochę czułam jajnik a teraz to nie czuc nic. Zrobiłam śniadanie mojemu M,odoprowadzilam pod drzwi a teraz leżę z Tosia (moja małą kociaczką) na łóżku i coś poogladamy.
W ciąży nadal nie jestem, ale poprawił się znacząco mój cykl. Od początku roku dostaję regularnie miesiączki (jak na razie) co 30 dni. Prawdopodobnie to dzięki tej garści leków, które łykam rano i wieczorem. Powróciły mi bóle podbrzusza i piersi pod koniec cyklu, w końcu wiem jak wygląda płodny śluz trochę zmniejszyło się nadmierne owłosienie, w ostatnich 2 cyklach miałam pozytywny test owulacyjny.
W ten czwartek 21 kwietnia mamy z mężem kolejną wizytę w Klinice w Berlinie, mąż robi rano badanie nasienia a po południu razem na omówienie jego wyników i moje badanie ginekolgiczne oraz rozmowa co dalej. Być może w końcu ruszymy ze stymulacją.
Dziś jestem w 19 dc bolą mnie piersi i lekko podbrzusze, zobaczymy co powie Pani Dr.
Dziś 12dc pewnie bezowulacyjnego temperatura trochę skoczyła w górę ale nie cieszę się bo jutro może spaść. Nie nastawiam się na ten cykl więc jest totalny luz (choć moja umysł czasami robi swoje).
Wszystko tak szybko się potem toczyło. Zrobiłam badania i okazało się że muszę iść do szpitała. Pierwsze w Krakowie, no i stwierdzili cholestaze!
Masakra jakaś, przez długi czas od ok 30 tygodnia do 36 byłam w szpitalu. Leki,kroplowki,ktg,tak w kółko..
Ale! Urodził się mój Syn! 4 września 2015 roku,w meczarniach i bólu, bo dostałam zaburzeń skurczu macicy ale już jest! Jest mój kochany wspaniały...kajtunio 
Jest moim cudem,marzeniem, całym moim światem : D
zrzuciłam wszyskie ciuchy wskoczyłam na wagę i tadam magiczne 63,9 ;]
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 11:51
Wczoraj byla Kaska od swiat i robilam jej reiki. Bolala mnie glowa po zabiegu i bylam czerwona na twarzy. Kaska sie zrealksowala. Wieczorem mi napisala, ze potem dostala takiego kopa, ze ogrodek przekopala i zasadzila warzywa, mimo ze rano byla mocno wyczerpana po treningu. No ciekawe. Widzialam u niej taka kluche jakby w brzuchu. Ponoc miesiaczka sie u niej szykuje ale ja mysle, ze tam jakies zle emocje sie skumulowaly czy stresy.
Przeprosilam wczoraj P za to, ze gadam na jego matke. Wytlumaczylam dlaczego ona na mnie tak zle dziala i obiecalam, ze skoncze ten temat. Byl b zadowolony. Zauwazylam tez w nim zmiany a mianowicie zaczal sprzatac po sobie. Po jedzeniu zamiotl pod stolem a gdy odkurzalam, bo Kaska miala przyjsc powynosil zabawki na gore, bez mojego proszenia. Jestem pod wrazeniem. Pochwalilam go za to i podzekowalam.
Dzis P ma egzamin z jazd na te duze tiry. Bardzo mnie ciekawi jak pojdzie, bo jak wrozylam 1 raz wyszla lipa a kilka dni temu bylo juz widac mala szanse. Karty nie byly jednoznaczne. Zrobilam tez P wczoraj reiki na zdanie egzaminu, bo mnie poprosil. Wogole prawie co wieczor prosi o reiki.
Aha kilka dni temu Ola poprosila o wrozbe na J. Niestety nic dobrego nie wyszlo. Bedzie czekac na niego wieki. On chyba nie ma zmiaru przyjezdzac. Zapytalam co sie wydarzy jesli nie bedzie czekac: wyszlo, ze kogos pozna i bedzie szczeslia i kto wie czy ciazy nie bedzie. Wyszlo: Umiarkowanie, Kochankowie i Cesarzowa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 10:42
14 dc
Po wczorajszym podgladaniu większość komórek dojrzałych ok 1,8- 2 cm. Niestety po krwawieniu endometrium z 9 zmniejszyło się na 4,5. Także transfer odroczony na 100% jutro punkcja 
Dzięki dziewczyny za dobre słowa 
Dostaliśmy odpowiedź z kliniki. Lekarz wyjaśnił, że zmiana procedury raczej nic by nie dała i chce dalej się nami zajmować. A klinika odda różnicę między IMSI a ICSI, a na kolejną procedurę dają 10% zniżki. Liczyłam na jakieś bardziej szałowe 'zadośćuczynienie'.
Kopniak w żebra obudził mnie dzisiaj o 5.30
Ale jaki! W przyszłym tygodniu mamy USG, zobaczę jak duża jest moja córcia, ale po kopniakach stwierdzam, że rośnie!
Prania ciąg dalszy, pakowania ciąg dalszy, zakupów także. Czekam na piękną pogodę 
Dziewczyny skąd Wy wiecie jak czyścić uszka, jak oczyścić nosek i kiedy? i tego typu rzeczy. Byłam w szkole rodzenia, ale po pierwsze to połowy już nie pamiętam, a po drugie to tylko teoria...
Czy przez te 3 dni w szpitalu zdążę wszystkiego się nauczyć? Jak trzymać, jak karmić kąpać przewijać? Czy jest głodna czy ma mokrą pieluszkę? i tego typu rzeczy.
Jestem po wizycie u ginekologa. Na USG widoczny był płyn w okolicy jajnika świadczący o pęknięciu pęcherzyka. Owulacja była, ale najprawdopodobniej późna i bolesna. To właśnie dlatego w sobotę miałam takie bóle podbrzusza. Nie ma się czym martwić, pęcherzyki wychodzą i pękają, a więc wszystko prawie w normie oprócz 24 dnia cyklu w którym pojawiła się owulacja. No cóż. Wykres temperatury też u mnie wariuje.. nic nie można wnioskować.
Na nic moje prognozowanie i jakiekolwiek pomiary. Raczej ten cykl również na straty.
jeśli nie uda się w tym cyklu muszę kupić sobie termometr z dokładnością do 2 miejsc po przecinku i witaminy: b6,b12, żelazo.
Zaczynamy czwarty cykl starań.
W tym cyklu powrot do mierzenia temperaturki i prowadzenie kalendarzyka musimy dac radę
I 26 tydzień minął - nie wiem nawet, kiedy
Mały nadal trzyma się dobrze, rośnie jak na drożdżach i kopie coraz bardziej.
Jeszcze tylko 3 miesiące i będziemy razem 

Powiadomiłam właśnie moich amerykańskich szefów o ciąży i czekam na reakcję. Jestem tak zdenerwowana, że nie mogę skupić się na pracy. Niby wiem, że z praktycznego punktu widzenia nie mam się za bardzo czego bać, bo mam umowę na czas nieokreślony i zwolnić mnie nie mogą, ale przyjemne to czekanie nie jest... lubię tą pracę i bardzo chciałabym do niej wrócić po macierzyńskim, a wiem, że nie za fajnie to wygląda, że zmieniłam pracę w listopadzie i już ciąża. Z drugiej strony, czy z perspektywy pracodawcy kiedykolwiek jest dobry moment na ciążę trudnego do zastąpienia pracownika? Na zwolnienie się na razie nie wybieram, więc i tak mają ze mną znacznie łatwiej niż mogliby oczekiwać...
Wiosna uwielbiam tą porę roku jest tyle do zrobienia,wkońcu jest sie gdzie wyrzyć ogródek uwielbiam to;)porzadki czas zacząć.
Witamy się po długiej ciszy... Jesteśmy w 36tc kiedy to zleciało? nie mam pojęcia. Nie mogę się doczekać spotkania z synuniem. Kocham go ponad wszystko!!!
Chyba przestanę pisać, bo strasznie marudze. I przestanę tu zaglądać, bo za dużo czasu mi to zajmuje.
Dziś mam mega doła - jak rów marianski, bo:
1. Wyniki moje rewelacyjne nie są, ale owulacja potwierdzona. Tylko co ztego jak temp po owu nie rośnie?
2. Mąż właśnie wrócił z pracy i ma 39 stopni, dreszcze, wszystko go boli,więc plemniki goodbye...
3. W pracy koszmarnie - 4 lata czekałam, aż dostanę cały etat jak koleżanka pójdzie na emeryturę, a tu niespodzianka - etat dostał ktoś inny...
Jak żyć???
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 17:22
Dziś przymusowa wizyta u dentysty, od jakiegoś czasu bolała mnie siódemka, ale oczywiście zamiast iść od razu załatwić problem lepiej było wziąć przeciwbólowego no i mam teraz leczenie kanałowe
dziś przytruty na następnej wizycie zacznie się wiercenie, aż mam ciarki, dentysta najbardziej znienawidzone wizyty u tego lekarza.
2 trymestr
16 tydzień ciąży
15t2d
wtorek
Po długich oczekiwaniach (od lutego), w końcu doczekałam się na wizytę u pani patolog ciąży w szpitalu na Karowej, która specjalizuje się w zakrzepicach i mutacji genu. I powiem tak: wizytą jestem zachwycona, przeskakuję z prowadzenia ciąży na Inflanckiej na prowadzenie ciąży na Karowej.
Co prawda długo się zeszło, bo wyjechałam o 10:30, wizytę miałam na 11:40, weszłam do pani około 12:20, wyszłam po 13:00, potem czekałam w rejestracji, żeby się pozapisywać na wszystko, więc w sumie ze szpitala wyszłam po 14:00, mimo to warto było. 
Pani doktor zdziwiła się, że nie miałam testu Pappa (no nie miałam, bo na Inflanckiej mi nie zaproponowano)... dzwoniła do laboratorium pytać, czy w 15tc mogę zrobić PAPPA, bo była skłonna mnie skierować. Niestety odpowiedzieli jej, że to za późno i badanie nie będzie miarodajne. Zaproponowała aminopunkcję (bo mi przysługuje), odmówiłam. W końcu nawet jeśli dzidziuś byłby chory, to i tak nie usunę ciąży, a aminopunkcja jest zbyt inwazyjnym badaniem, żeby ryzykować.
Dostałam skierowania na badania: morfologia, mocz, glukoza i przeciwciała. Zapisałam się na wszystkie badania usg do końca ciąży:
- połówkowe 24.05. 13:45
- 29.07. 13:15
- 2.09. 12:15
- 26.09. 9:30
Oprócz tego pani doktor skierowała mnie na echo serca płodu, z powodu wątpliwego ostatniego usg (nie było widać dokładnie serduszka). Jutro będę dzwonić i zapisywać się na to badanie.
Bez problemu mam zwolnienie na kolejny miesiąc. I umówione wizyty na za miesiąc i na za 2 miesiące, czyli dokładnie wtedy, kiedy będzie kończyć mi się zwolnienie.
Dostałam Clexane na ryczał.
Jednak nie zbankrutuję z powodu zastrzyków (bez refundacji 10 zastrzyków kosztuje około 120 zł, a z refundacją 12 zł; 10 zastrzyków starcza na 10 dni).
Co mnie bardzo ucieszyło, pani doktor zbadała detektorem tętna, czy słychać serduszko. I kochane ciotki z belly i ovufriend - serduszko bije, a jakże.
Dzidziuś żyje i ma się dobrze, a mamusia szczęśliwa, bo trochę się już martwiła, szczególnie, że w ostatnią sobotę byliśmy na weselu i się wytańcowałam jak szalona. 
Oprócz tego mamy zielone światełko na seks. Niech no tylko mój mąż wróci z pracy. 
Różnica w jakości podejścia do pacjenta ogromna (jeśli chodzi o przychodnię na Inflanckiej i na Karowej). Polecam Karową, choć terminy są długie, a na połówkowe usg w maju cudem się zapisałam, bo miejsca dopiero były na lipca, ale poszłam do pracowni usg i lekarz się zgodził, aby mnie dopisano.
Moja waga na razie stoi w miejscu, co mnie cieszy ogromnie.
I wcale się nie oszczędzam z jedzeniem, apetyt wrócił, mdłości przeszły, z tym, że jem tylko to, co zdrowe, ale do syta.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.