coffee Czekajac na Ciebie... 22 kwietnia 2016, 06:40

no i stalo sie... kupilam jedna "zestaw starankowy"... w koncu musi sie udac :)

Jesteś w 22 tygodniu ciąży
(21 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 6
Trymestr: 2
Wiek płodu: 18 tydzień
Data porodu:
4 września 2016
(pozostało 135 dni)


Ależ ten czas zasuwa. Po prostu masakra. O 10 dziś usg połówkowe i zaczynam się właśnie stresować. Najpierw jadę odebrać wyniki morfologii i moczu a potem od razu na wizytę. Trzymajcie kciuki za Jasia!

Więc minęły kolejne 4 miesiące a u mnie cisza...
Mija w maju rok starań. Wybieram się na wizytę do kliniki diagnostyki niepłodności.
Wiem, że coś tam na dole się dzieje. Dziś 35 dc, ani ciąży, ani małpy. W środku cyklu prawie tygodniowe plamienie nawet z krwią, nawet już myślałam że 20 dnia dostanę okres...
Jest mi smutno. Tak bardzo bym chciała kolejne dziecko :(

s1985 walcząc 22 kwietnia 2016, 07:44

5t6d
wczoraj wizyta i rokowania złe, pęcherzyk za mały, dużo za mały jak do następnego tygodnia nie ruszy to kaplica


6t0d

piątek, piątunio, a mi się nawet nie chce myśleć , pogoda za oknem odzwierciedla moje uczucia w srodku, pada i wieje, mówiłam sobie że nie będę płakać, że na luzie, ale jak mam nie płakać jak to już 4 raz ;/, i nie chce słuchać ani czytać pierdół z bożym planem czy tez że zdarzy sie jakiś cud, każda dobrze wie co za tydzień sie dowiem u lekarza


waga z rana 63,3 tak się kończą moje stresy ;/


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2016, 08:07

ovu obliczył mi kreskowaną owulację na 12dc testy owu pokazywały 1 kreskę myślałam już że albo cykl jest bezowulacyjny albo testy do d...py, wczoraj pokazała się słaba kreska może dzisiaj ściemnieje. Jak będzie dość silna to znaczy że już w sumie nie wiem co to ma znaczyć. Mężuś ma tydzień nocek nie chce mu się serduszkować bo zmęczony więc słabo się staraliśmy w tym cyklu:( no trudno może w następnym będzie lepiej.

No i niestety chyba również tym razem nie udało mi się zostać mamą.
Plamienie przedokresowe witaj!

Jejku jejku! Ponad miesiąc mnie nie było :) A to tak szybko zleciało :)

Witaj 8 miesiącu! 32t :)

Dalej nie wierzę że nam się udało! Już prawie koniec. Uświadamiam sobie gdy non stop ten nasz mały Wiercioch daje o sobie znać :) Tak jak teraz :) Ciągła dyskoteka a największa wieczorami :) A mój kochany mąż tylko mówi do niego - kop kop, korki już masz :)

5.04 byliśmy na ostatniej wizycie. Wyniki idealne, waga rośnie. Mały zasłaniał buźkę rączkami, ale genitalia lubi pokazywać :)
lxs7r.jpg
29n9tkz.jpg

Wczoraj zakończyliśmy zajęcia szkoły rodzenia, dostaliśmy certyfikat. Czuję się pewniej. Porodu dalej się nie boję (jeszcze). Wczoraj była kąpiel i pierwsza pomoc :) Bardzo mi się podobało, dużo upominków dostaliśmy, 2 butelki, mnóstwo próbek i gazetek.

A ogólnie co u nas? W domu sajgon! od 2 tygodni mieszka z nami siostra z rodziną i już nie możemy wytrzymać! Moja chrześnica jest diabłem wcielonym, nic nie rozumie, jest rozwydrzona, rozwrzeszczana, rozpieszczona i nie wiem jak to jeszcze opisać! Jedyne co ją mogłam nauczyć to to że bez pozwolenia nie wchodzi mi do pokoju.

Ogólnie czuję się dobrze. Spacerujemy jak jest ładna pogoda. Ostatnio trochę chorowałam na gardło, teraz została tylko chrypa. Nos często zatkany w nocy, ale budzimy się 2 razy no i śpimy do 9,10 :)

A tu nasz brzuchol w 8 miesiącu :)

2ailf09.jpg

2 trymestr
16 tydzień ciąży
15t5d
piątek

Przez ostatnie 3 miesiące (prawie) mieliśmy z mężem szlaban na seks, bo krwiak, bo plamienia, bo bóle brzucha. W ostatni wtorek ginekolog dał nam zielone światło, a ja się boję.
Ogromna blokada we mnie, że coś się stanie dziecku, że zacznę plamić, że szyjka się skróci, że czop odpadnie, że macica będzie się kurczyć. No masakra jakaś.

No po prostu boję się i nic z tego, mimo, że libido wysoko.
Czy to normalne, że się boję? Co robić?

MatyldaG Przeżyć to co jest nam niepisane 25 kwietnia 2016, 12:19

20 dc
Info o zarodeczkach.
Dzień po punkcji dostałam info że z 21 komorek 18 było dojrzałych, zapłodniło się wszystkie 6, w trzeciej dobie 5 z nich było już ośmiokomórkowych jedna sześciokomórkowa, bez śladów fragmentacji.
Dziś w 5 dobie dostałam info że 4 blastocysty już są zamrożone i na mnie czekają :) a dwie jeszcze obserwują do jutra czy się podzielą bo troche słabiej im idzie.
Nie pozostało mi nic tylko czekać na @ :)

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 22 kwietnia 2016, 11:41

Ah nareszcie ! - Mąż dziś byl na badaniu nasienia :) teraz tylko czekać na wyniki. Podobno do tygodnia czasu mają być, wyślą sms i mogę przyjechać odebrać bo zostałam upoważniona ;)

Mąż szczęśliwy, że dziś się napije ginu ;) Biedny cały tydzień dzielnie przestrzegał wszystkich zaleceń przez tym badaniem ;) Niby to oczywiste, skoro ja sie badam non stop juz tyle cykli to jedno badanie dla niego to pryszcz....no ale troche trwało zanim sie tam wybrał, więc jestem zadowolona i dumna :)

Dziś ostatni dzień brania duphastonu....zobaczymy kiedy pojawi się @ jak go odstawie. Mam nadzieję, że ta torbiel dzieki niemu sobie znika. Gdyby nie ona to pewnie już bym była w trakcie okresu, bo ciąży według gin już z tego cyklu nie będzie.... tak więc jeszcze trochę i zaczniemy cykl 9. Ah dla mnie to już długo....za długo. Jestem niecierpliwa i zaczyna mnie to trochę męczyć. Pomaga mi jedynie fakt, że znów biorę bromergon (więc mam nadzieje że prolaktyna spadnie i ułatwi zajście) oraz to że po owulacji mam brać dupka co by pomógł w zagnieżdzeniu a potem ewentualnie podtrzyłam ciążę... Zawsze to jakieś zabezpieczenie i daje odrobinę poczucia bezpieczeństwa. Może dzięki temu nie dojdzie znów do biochemicznej :)

Teraz dumam czy nie kupić jeszcze olejku z wiesiołka...Niby nie narzekam na śluz ale czasami widzę, że mogłoby być znacznie lepiej :)

Miłegooo dnia :)

Wyczekująca Moja walka z PCOS 22 kwietnia 2016, 11:55

30t 1d

Ależ ja się już nie mogę doczekać kiedy w końcu przytulę swoje Maleństwo... :) Czas mi się zaczyna ciągnąć, a tu jeszcze dwa miesiące :P No ale, ale... poczyniliśmy kolejny krok w przygotowywaniu wyprawki dla Antosia i zamówiliśmy wózek :) Okazało się, że trzeba czekać na niego 6-8 tygodni i dlatego musieliśmy już go zamówić. Po wielu godzinach spędzonych na zastanawianiu się nad kolorem i konkretnym modelem wybór padł na Bebetto Murano w kolorze 10M. A wygląda on tak:

293amhx.jpg

Zdjęcie średniej jakości, bo zrobiłam je na szybko w sklepie. Co prawda mogliśmy kupić ten konkretny wózek ale jest on wystawowy, a wiadomo jak to była z produktami kupionymi z wystawy... Wolę więc chyba poczekać te kilka tygodni na nowy wózek.
Braliśmy pod uwagę też inne kolory i na początku obstawialiśmy kolor 05M (szaro-biały), bo na zdjęciach jest naprawdę ładny ale miałam możliwość obejrzenia go na żywo i niestety do gustu mi nie przypadł, bo nie lubię takich "naciapanych" materiałów. Może mniej widać na nich plamy ale są dla mnie jakieś takie przytłaczające. Podobał mi się też Murano z dodatkiem żółtego lub czerwonego no ale stwierdziliśmy, że do żółtego będą robaczki lecieć, a czerwony no hmmm... chyba jednak to nie to ;) Granatowy wydaje się taki i troszkę elegancki i troszkę "normalny" :P
Jeżeli przetrwa podczas użytkowania go przez Antosia to gdyby udało nam się w przyszłości spełnić nasze kolejne marzenie i mieć córeczkę to granatowy wózek dla niej też będzie pasował :) Zawsze mówiłam sobie w życiu, że chcę iść na studia pedagogiczne, wziąć ślub i potem mieć dwójkę dzieci (najpierw chłopca żeby był starszy i mógł bronić swojej młodszej siostrzyczki - to chyba jakiś syndrom braku starszego brata, którego zawsze chciałam mieć :D ) Jednak mimo wszystko z większymi bądź mniejszymi przeszkodami póki co udaje mi się zrealizować :) Dziękuję za to Bogu każdego dnia!

Już nie mogę się doczekać spacerów z Antosiem! A pogoda taka piękna! <3 <3 <3

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 22 kwietnia 2016, 12:12

Wiem, że trzeba dalej funkcjonować dlatego wyszłam z inicjatywą aby pod koniec miesiąca wyjść z moją ekipą pracy na imprezkę. :) Każdy jest za, a Nam potrzebne jest wyluzowanie i małe rozerwanie.


:)

xterix Nakręcona :) 22 kwietnia 2016, 12:32

Do pisania pamiętnika skłoniło mnie to, że dzisiej pierwszy raz na teście owulacyjnym zobaczyłam 2 kreski.
Aż mi się gorąco zrobiło.


Ciąg dalszy mojej historii:

Poznałam się z moim Mężem bardzo dawno temu, byliśmy w zasadzie nastolatkami. Los mam siebie zesłał niestety musiał wyjechać do innego miasta więc byliśmy 3 lata w związku na odległość w tym czasie prawie w ogóle się nie zabezpieczaliśmy przez 2 lata. Zakochani w sobie szalenie. Byłam wtedy w szkole średniej. Od razu po maturze przeprowadziłam się do niego i już tak zostało. Dalej serduszkowanie bez zabezpieczenia nie zważając na dni płodne. Po roku mieszkania razem oświadczył się, a po dwóch latach ślub. Wszystko było cudownie. Po ślubie podróż poślubna do Grecji tzw. seks-wakacje. Po powrocie do pracy pojawiło się plamienie. Tylko raz, bez żadnego bólu w środku cyklu. Szybko test ciążowy, szpital, Beta, wizyta prywatna, łzy, smutek, niedowierzanie, 6-8 tydzień, pęcherz płodowy przykljony do prawego jajowodu, jajowod nie do ratowania, laparoskopia smutek i żal.
potem badania, okazało się że TSH 4,2 , euthyroks. Pół roku przerwy.

Teraz znów się staramy, od 3 miesięcy cykl regularny, od miesiąca mierzę temkę, co prawda mój wykres jest szalony ale co zrobię :):)
Mąz mówi żeby się nie nakręcać a aja tak nie potrafie. Piszę pamiętnik żeby nie zwariować, oczywiście co miesiąc jestem w ciąży, standardzik :):)

To się rozpisałam :)

A teraz aktualnie będziemy się starać jak test poszedł pozytywnie(a myślałam że nie działają:)) Będę pisać tutej az do NIE PRZYJŚCIA MAŁPY.
Najbardziej cieszy m nie jak widze w waszych pamiętnikach zielone ramki. Czekam zawsze na to jak przeglądam pamiętniki. :)

Do Jutra <3

anemic Wielkie chcenie ... 9 czerwca 2016, 22:03

Wszystko mnie generalnie wali.
Projekty pozamykane. Nuda.
W robocie chujnia. Najgorzej pracować z ludzmi, którzy życia swojego nie mają. Nuda.
Przeprowadzka wisi. D. się do niej nie pali. W sumie też mnie to wali.
Nie zapisałam nas jeszcze do kliniki. Dziwny brak nadziei mam. Tempkę nawet walę.
Marzę o wakacjach.
Rozważam opcję samotnego wyjazdu na kilka dni na jakieś zadupie. Potrzebuję odnaleźć siebie.
D. został bogiem seksu. Po prostu go nie poznaję :D Chwilo trwaj.

Żłopię wino. Dionizosie kocham cię za wino.

Od dziś postanowiłam pisać. Dziś wykonałam badanie progesteronu, wynik w 7 dpo wyznaczonej przez Of 4,53 norma dla fazy lutealnej Faza lutealna: 1,5-20,0, czy to dobrze? Miałam w czerwcu iść do lekarza, który pomógł mi zajść w pierwszą ciążę, ale nie da rady, gdyż całe oszczędności poszły na remont auta. Postanowiłam po @ iść do lekarza na NFZ, niech chociaż zleci mi badania, z wynikami pójdę do tego mojego może w lipcu, bo chyba już przestaję wierzyć, że kiedyś się uda.... Tak bardzo bym chciała, żeby udało się naturalnie, bez leków, zabiegów, hormonów, lekarzy, tak bardzo bym chciała. Ale w wyniku hsg wykonanym ponad 4 lata temu lewy jajowód nie przepuścił kontrastu, prawy ledwie, ale w ciążę zaszłam (udało się, chociaż na samo wspomnienie hsg brrrr - drżę). Przed operacją w lipcu miałam na prawym jajniku torbiel, która zniknęła po @, co to oznacza? Czy to znaczy, że prawy też niedrożny, czy to oznacza, że jajeczko nie pęka, czy to oznacza, że czasem tak jest? Do tego nawracająca walka z pęcherzem, według nefrologa od małego złogu na nerce, piję sobie "pyszną" pastę na rozpuszczenie tego ustrojstwa, nefrolog daje zielone światło do starań (dobre i to). Chciałabym dla Synka rodzeństwa, mąż też, znów tulić takie maleństwo do serca. Codziennie modlę się do św Dominika. Na poważnie - zaczynam batalię.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2016, 13:50

Tytuł mojego pamiętnika :... Może już niebawem?" ciągnie się żeby nie skłamać 2 lata. Powinnam zmienić ten tytuł bo przecież jest taki nieaktualny. Żadne niebawem się nie wydarzyło. Ale nie pogodziłam się z niepłodnością, ciągle jeszcze mam w sobie tyle gniewu, złości i pretensji do losu że tyle na nas zrzucił. Prawda, że emocje są słabsze niż 3 lata temu ale ciągle mam w sobie ból niespełnionych marzeń.
Mam za sobą pierwszą procedurę in vitro. Wszystko szło dobrze, do punkcji kiedy się okazało, że z moich 13 pobranych komórek tylko 4 były zdolne do zapłodnienia. Jedna odpadła na mecie a 3 walczyły. Zdecydowanie za mało. Transfer odbył się na początku marca, podano mi 2 dobrej klasy zarodki. Mój 3 groszek został sam, żeby walczyć. Walki nie przetrwał, przestał się rozwijać. Dużo emocji mnie to kosztowało, nawet teraz jak o tym piszę mam łzy w oczach. W 11 dpt zrobiłam betę wyszła 3,040 wynik niejednoznaczny ale mimo wszystko lekarz kazał odstawić leki. Za 3 dni przyszła @, ale inna niż zawsze a za tydzień coś mnie tchnęło i zrobiłam test. Wyszły mocne 2 kreski, ale krwawienie pojawiło się mocniejsze. Wpadłam w panikę, nie rozumiałam tego co się działo. Wisiałam na telefonie na przemian z lekarzem prowadzącym i lekarzem moim miejscowym. Zrobiłam bete, leki zaczęłam znów brać. To był dla mnie najgorszy czas w całej karierze starań. Wyszło na to, że jednak beta zaczęła spadać, więc chyba zostałam wystawiona na próbę. Los ze mnie zakpił.
Teraz tkwię w zawieszeniu i czekam na koniec czerwca. Bardzo bym chciała już wystartować, tyle pozytywnych wiadomości o udanych procedurach do mnie dociera, że aż się boję że jak mi przyjdzie kolejny raz podchodzić do tego to ta dobra passa zniknie.
Bardzo się boję, że nigdy mi się nie uda.

Zaplanowalam weekendowy wyjazd zeby nie przegapic dni plodnych, niby monitoring pierwszy mam w poniedzialek ale wyjazd tak na wszelki wypadek. Hotel nad morzem, chociaz pogoda jest beznadziejna.
To ma byc moj ostatni cykl i przenosze sie na fiolet. Postanowione!

Ciąża zakończona 22 kwietnia 2016
Mój maluszek nie żyje serduszko przestało bić;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2016, 17:41

Owieczqa Bo Tobiaszek nie może być sam :) 22 kwietnia 2016, 17:33

Wpis 3
Ehhh... Zmęczona, po całym tygodniu szkoleń, rad pedagogicznych, bezsenności nocnej, lekcjach od 7.45. Do tego wszystkiego coś mnie bierze. Smarkam, głowa ciężka, gardło boli :( Chłopaki jadą na działkę, a ja wyszłam z wanny i chyba się prześpię. Sił mi brak. Nie wiem, czy czekam na okres, czy na dzidzię. Temp. dziwnie niska, wcale nie wzrosła w tym cyklu. Nic z tego nie rozumiem. Tym bardziej, że biorę Duphaston, który miał wszytko regulować. Sutki bolą mnie na potęgę. Masakra. Gubię sie w tym wszystkim. Idę się przespać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2016, 10:25

No i przyszedł ten tragiczny dla mnie dzień. Serce mi dziś pękło i część duszy odeszła razem z Tobą mój aniołku ;( tak mi ciężko na sercu, źle... Łzy płynął same, głowa mi pęka. [*]

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)