Wszystko o czym myślę w dzień śni mi się w nocy w krzywym zwierciadle. Po relaksie w majówkę znowu moja głowa robi się za ciężka od natłoku myśli.
Ciąża zakończona 4 maja 2016
I dupa. Owulacji nie było i raczej w tym cyklu jej nie będzie. W piątek pójdę na ostatni monitoring, aby się co do tego upewnić, ale to już raczej sztuka dla sztuki. Pęcherzyk od piątku ani drgnął. Kolejnym krokiem ma być więc stymulacja, ale nie będzie jej dopóki nie zrobię amh. Tak więc jutro po raz kolejny nadstawię żyłę do kłucia.
Cholerny świat. Córkę poczęliśmy za jednym podejściem, ciąża biochemiczna też była za jednym podejściem (i to nawet po jednym bzykanku). Moja Mama urodziła mnie będąc w moim wieku. Moja siostra urodziła w swoje 35 urodziny. Jedna moja Babcia urodziła w wieku 36 lat, druga w wieku 38 i potem jeszcze dwa razy była w ciąży.
Niby to pierwszy monitorowany cykl, a tak podciął mi skrzydła...
Dziś wpis będzie w zupełnie innym nastroju, aż sama się sobie dziwię, nie wiem za bardzo co się stało...Wczoraj byliśmy u tych przyjaciół, którzy za miesiąc spodziewają się trzeciego maluszka, nie czułam żalu, spokojnie patrzyłam na brzuch przyjaciółki. W później w nocy...nagle przyszły mi takie nerwy na całe to zachodzenie, dziwne, ale jak sobie pomyślałam, że znów niedługo miałby się zacząć "magiczny czas okołoowulacyjny z ustawionym seksem w tle" to poczułam brzydko mówiąc wkurw, noszsz przecież nie zawsze mi się chce, ale zawsze kiedy niby mi się chce, to jest to ten czas, kiedy wydaje mi się, że trzeba.No i co z tego, że tak mi się wydaje??? Ano nic, tylko wydawało mi się przez ostatnie pół roku, że w tym pięknym, magicznym czasie na pewno uda się począć potomka. Nie udało się. A teraz, poczułam nerwy na te starania, nerwy na to, że się nie udało, nerwy na to czy w ogóle się uda...i powiedziałam do męża tak "wkurza już mnie to i nie chodzi o to, że zwątpiłam, że już nie będę się starała o dziecko, ale Jak się nam zachce seksu, to będzie, nic na siłę, nie będę się zastanawiała, czy to był dobry dzień na zajście, jak nie będę miała ochoty, to seksu nie będzie, mam to gdzieś.Cholera, już mam nerwy na seks:(Tak, więc seks seksem, nie wiem czy w tym cyklu będzie w ogóle, ajjjj tam z takimi ceregielami.
jedno co zrobię, to wybiorę się na wizytę do tego gina, który zalecił mi brać luteinę. Pójdę przed owulacją, to może posprawdza mi czy tak naprawdę cholera u mnie występuje, bo jak byłam u niego dwa razy, to już niby było po owulacji. Niech mi posprawdza cokolwiek, czy np pęcherzyki pękają, czy się z nimi w ogóle dzieje, no i jeszcze te plamienia - co to za cholerstwo, skąd one się wzięły.
No i tyle z dziwnych zmian w całym tym podejściu zachodzeniowym. We wtorek mam wizytę, więc kolejny wpis, jak dowiem się czegokolwiek, a 15 mam urodziny i mam to gdzieś, że będę o rok starsza, tylko ciekawa jestem jak długo utrzyma mi się nastrój typu - zaplanować to sobie mogę np malowanie domu na lipiec, a nie zajście w ciążę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2016, 19:24
37+0
Ciąża donoszona: HURRRA!!! MAMY TO 💙
Planowana CC: 17.02.2022
Emocje sięgają zenitu ❤️
Udało Nam się.
Dotrwaliśmy.
Wygraliśmy.
Dokonaliśmy tego razem.
==================
Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami
Ostatnio miałam kilka ciężkich spotkań,a wiem że nadchodzą jeszcze gorsze dni
Rok temu poznałam żonę kolegi mojego męża,tak samo jak my zaczęli starać się o drugie dziecko.Młodsza o 5 lat,dziecko 3 letnie,ogólnie dogadałyśmy się bez problemu.W sierpniu okazało się,że obie jesteśmy w ciąży,dzieliło nas jakieś dwa tygodnie,cieszyłyśmy się,że obu nam się udało i jeszcze w tym samym czasie.Niestety ja we wrześniu poroniłam,a jej trzy tygodnie temu urodziła się druga córka.Wiedziałam,że nie będzie łatwo ich odwiedzić,broniłam się jak tylko mogłam i nie chodzi o to,że zazdroszczę,tylko jest mi tak po ludzku przykro
Ale zebrałam się w sobie i pojechałam po czym wróciłam zdołowana jeszcze bardziej!Okazało się,że dziewczyna po pierwszym CC miała zrosty i zamiast 30 min zabiegu miała 1,5 godzinną operację,leżała dwa tygodnie w szpitalu i delikatnie zasugerowano jej,że nie powinna mieć więcej dzieci.Szczęściem w nieszczęściu okazała się chociaż dobra decyzja lekarza o zrobieniu drugiego CC,bo istniało zagrożenie przy naturalnym porodzie dla niej i dla małej.Na dokładkę kruszynka ma dziurkę w sercu
Oby się zrosła,bo inaczej czeka ją operacja!Nastraszyła mnie trochę,bo lekarz jako jedną z przyczyn długiego starania się wskazał zrosty po CC,które ja również mogę mieć :(Ale walczymy dalej piję siemię,zajadam pestki dyni,ograniczyłam kawę,do tego witaminy dla mnie i dla męża
Jeszcze wierzę,że i nam się uda!
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2016, 19:44
Tylko weszłam do pracy to małpa przyszła. Można więc powiedzieć, że krew mnie zalewa ze złości w tej robocie!
Dobra życiowa rada - nie podejmujcie pracy u Koreańczyków. Nigdy. Przenigdy.
ech...Chciałabym zniknąć, zaszyć się gdzieś
Nie mam ochoty na nic:(
Przed chwila w toalecie na papierze widziałam taką cieniuteńką czerwoną niteczkę. Mój mózg już wymyśla, wszystko interpretuje jako sygnał, że coś pozytywnego się dzieje. Boje się myśleć pozytywnie, nie chcę kolejnego rozczarowania. To tak bardzo boli
A może mój organizm po prostu sygnalizuje to czego ja oczekuję? No i powstaje takie błędne koło
29dc.
Już parę dni po owulacji a objawów zero także pewnie znowu się nie udało,nie wiem kiedy dokładnie była owulacja bo ovu najpierw wyznaczył mi ja w 20 dniu cyklu potem przeskoczył na 13 a 2 dni temu na 23 co jest niemożliwe bo w 22dc byłam u gina i powiedział ze jest już po owulacji...za tydzień w środę mam jechać zrobić betę ale na pewno nie wytrzymam i wcześniej zrobię test...
Nie zaglądałam tu ostatnio, nie było kiedy...
Majówkę zaliczam do udanych, dwa wypady w górki, do tego spotkanie z przyjaciółmi, aż ciężko wrócić do rzeczywistości.
Nie pisałam, że w ubiegłym tygodniu odebraliśmy wyniki badań krwi męża. Testosteron - UWAGA- wynik to prawie 5, więc gigantyczna poprawa. Wcześniej było 2,2 (przy normie od 2,5), następnie 1,5, co już było dramatem. Teraz jest idealnie, normalnie szok!!! Reszta wyników raczej też ok, do pokazania lekarzowi podczas wizyty. Wracam do mojej gin z kliniki już 13tego maja (znowu 13
). Wcześniej jeszcze Mąż musi zrobić badanie nasienia i kontrolny posiew, zobaczymy co z gronkowcem, czy jest jakaś siła by go wytępić, bo antybiotyk już się skończył
Napiszę co i jak gdy będą wyniki. Trzymać kciuki proszę
Dziś powrót do pracy, od poniedziałku głównie leżakowałam, spałam (po relanium) i aplikowałam sobie leki, wstając tylko na tyle na ile to konieczne.
Dziś jakieś mam gorsze nastawienie
myśli, że się nie udało. choć przecież wiem, że na tym etapie nie ma możliwości mieć żadnych objawów, ale głowa często nie myśli rozsądnie.
Do tego nie wiem co z moimi czterema kropkami, miałam nie pisać do lekarza, tylko skupić się na Kruszynce w brzuszku, ale może to zrobię, żeby wiedzieć?
Ehh. Codziennie kilka razy dziennie proszę Kruszynkę żeby został(a). Oby posłuchał(a)..
EDIT: info od doktora - zamrożone dwie blastocysty 4AB i 4BB 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 09:24
już 5 maja 
Zrobiłam dziś rano test i oczywiscie po 5 minutach nic nie wyszlo
Ale spojrzalam na niego teraz i widze cień cienia!!!!
Wiem ze moja radosc jest przedwczesna ale jeszcze nigdy nie mialam nawet takiego cienia po jakims czasie od wykonania testu!
Jestem taka podrejcowanna ze nie wiem jak przezyje ten dzien. Wieczorem lece do apteki po testy. Jutro rano wykonam nastepny zobaczymy czy cos wyjdzie
Mam nadzieje ze kreseczka bedzie corazciemniejsza!!!
Gdyby tak to byla prawda i jestem w ciazy to stalabym sie najszczesliwsza kobieta na ziemi!!!
Wiem ze moja radosc moze byc przedwczesna bo przeciez widzialam tylko cien a pozatym test moze byc wadliwy ale mam nadzieje ze jednak sie udalo i jutro beda 2 wyrazne krechy.
Chialam leciec z tym odrau do mojego meza ale jak do niego doszlam to stwierdzilam ze jeszcze za wczesnie zeby go tym radowac bo to nic pewnego narazie przeciez i potem by mu bylo przykro. Atak to ja sie z tym jakos uporam sama jezeli okaze sie ze to falszywy alarm
5 dc
No i mamy nowy cykl i przygotowania do crio transferu. @ dostałam wyjątkowo szybko po odstawieniu progesteronu już na drugi dzień akurat 1 maja, oczywiście spanikowałam, że nikt mnie nie przyjmie a przeciez mam się zjawić do 3 dc. Troche źle sobie to z doktorkiem wyliczyliśmy no ale udało się wizyta 2 maj, na podglądaniu jajniki dziurawe w ciul ale mówił, że to normalne po stymulacji, ogólnie wszystko sie ładnie goi i możemy podchodzić w tym cyklu. Włączył mi etrofem i endo musi być minimum 7 mm (co i tak wydaje mi sie mało, w innych klinikach chcą nawet 10, no ale się nie kłóce) zoopatrzyłam się w orzechy brazylijskie, migdaly czerwone wino, nadal jem duzo białka i pije dużo wody. Ale.. ta majówka to była katastrofa. Miałam i dalej mam tak bolącą @, że po tej wizycie ledwo dojechałam do domu, zawsze mam bolesne miesiaczki ale to co było teraz to nie do opisania, w zyciu mnie nic tak nie bolało, nie mogłam stać, siedziec, leżeć nic, poprostu wyłam z bólu, już nie wspomne o korzystaniu z toalety jakie kolwiek skorcze brzucha jakby mnie ktoś nożem dźgał. Jestem wykończona, wczoraj mnie jeszcze trzymało, dziś lepiej. Ale padam, jestem wymeczona i obolała, blada z podkrążonymi oczami. Musze coś zrobić ze swoim wyglądem bo masakra ale nie mam sił. Nie wiem czy to po stymulacji miałam taki szał czy nie, ale, żebym ja - odporna na ból- lezala i płakała tego jeszcze nie grali.
12 dc wizyta jak bedzie ok to po 5 dniach transfer.
na drugim monitoringu usłyszałam, że nic nie drgnęło... ale będąc u tego nowego gina poprosiłam o receptę na estrofem bo mi się kończył i lekarz się bardzo zdziwił, że go biorę, spytał się kto mi go przepisał i kazał odstawić, stwierdził, że skoro wcześniej bez leków miałam owulację a teraz nie, to może winowajcą jest estrofem i że nie powinno się go brać non stop i mógł u mnie zadziałać antykoncepcyjnie, kazał od razu odstawić.
aktualnie jestem pierwszy raz po duphastonie, ostatnią tabletkę wzięłam w zeszłym tygodniu we wtorek, dziś środa kolejnego tygodnia a okresu nie mam.... bolą mnie piersi, czuję jajnik, w weekend miałam brązowy śluz itp. a teraz już od kilku dni czysto i nic... ile można jeszcze czekać? brałam kilka razy luteinę i okres zawsze dostawałam w 4 dzień po odstawieniu a po dupku nic... czy ktoś już tak miał? test sikany robiłam dzisiaj i w ciąży nie jestem... wkurza mnie, nie chce mi się tyle czekać... jeny...
kolejny cięzki dzień w pracy.... praca w handlu....czekam na miesiączke, bo na bobo nie mam co liczyc...zadnych objawów ciążowych tylko ból piersi....
Wczoraj byłam na kontrolnym usg- pobolewał mnie brzuch. Wszystko jest ok- mój skarb ma się dobrze. Pierwszy trymestr dłuży się okropnie a ja marzę o tym żeby wejść w ten trochę bezpieczniejszy czas.
Całe dnie zastanawiam się jak czuje się mój robaczek, czy nadal wszystko ok.
Co poza tym? Mam silne bóle głowy co kilka dni połączone z wymiotami, mdłości czasami są czasami nie. Ale to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko to, że jest ze mną moje szczęście
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2016, 12:31
22 + 6
I po majówce. Zleciała tak szybko, że nawet chyba nie zdążyłam porządnie odpocząć. Ale jeszcze tylko półtora miesiąca i idę na zwolnienie. Wreszcie odpocznę 
Ale wracając do majówki. Dwa dni spędziliśmy na działce u znajomego. Po raz kolejny przekonałam się, że Świętokrzyskie to jedno z najcudowniejszych miejsc na ziemi
Mam taki ogromny sentyment do tego miejsca. Wychowałam się tam w końcu 
Do Jeleniowa (ok 40km od Kielc) wyjechaliśmy w niedzielę i wróciliśmy w poniedziałek. Jej co za widoki! Z działki cudownie pozdrawiał nas Święty Krzyż 

Generalnie przez dwa dni jedliśmy grilla. Śmiałam się, że Mały najadł się chyba za wszystkie czasy 

Poza tym we wtorek świętowaliśmy urodziny mojego dużego Mężczyzny
Torcik był malutki, bo J. jest na diecie
Tutaj ze swoim tatą. Kurcze ale obi są do siebie podobni. Ciekawe, czy Jaś też będzie taki podobny do taty 

Z nowości dostałam jeszcze paczkę od szefowej, po jej synku. Tyle cudownych ciuszków
I powiedziała, że to jeszcze nie wszystko 

No i na koniec mały dylemat. Pochodzę z Kielc a mieszkam w Warszawie i zastanawiam się cały czas gdzie rodzić. Tutaj słyszałam już tyle opinii o szpitalach, że już nie wiem który wybrać. I tak pomyślałam żeby rodzić w Kielcach. Tam w szpitalu wojewódzkim pracuje moja teściowa. Co prawda nie na oddziale położniczym, ale zna tam ludzi. No i w pierwszych tygodniach miałabym pomoc jej i mamy. Jedynym minusem jest to, że jak zacznie się poród to mój mąż może nie zdążyć dojechać, a tak bardzo bym chciała żeby przy mnie był. Co Wy Kochane byście zrobiły na moim miejscu? Help! 
No i jak w temacie mojego pamiętnika. Cała radość i spokój gdzieś czmychnęły. Strasznie boli mnie ....sama już nie wiem co. Niby podbrzusze, które jak nacisnę to nie boli, ani tam gdzie jajniki, ani tam gdzie pęcherz. Niby kręgosłup lędźwiowy, sama nie wiem co to? Może coś z nerkami, może to co tam miałam w lewej nerce przesuwa się .... może to znów jakieś zapalenie sama nie wiem czego. Boję się, ze przez te ciągłe zapalenia/niezapalenia nigdy w ciążę nie zajdę! Jestem w kiepskim stanie psychicznym, wymiękam już dokumentnie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.