Kończy się długi weekend. Zakończyliśmy go wizytą w ZOO. Jestem zmęczona, ale i zadowolona.
Dziś, według OVU 9dpo. Temperatura do wysokich nie należy. Według detektora ciąży mam dziś 18% na pozytywny test ciążowy. Zdecydowanie szkoda go w takim razie marnować.

Martwi mnie pewna sprawa. Otóż po czarnej serii poronień na wątkach poronieniowych dziewczyny zaczęły dużo pisać o badaniach związanych z ustaleniem przyczyn i zapobieganiu poronieniom w przyszłości. Jedna dziewczyna napisała, że jej lekarz po łyżeczkowaniu zaleca histeroskopię, bo po zabiegu częste są problemy z zagnieżdżaniem z powodu blizn i zrostów, a także uszkodzenia ujścia jajowodów. I tak zaczynam odnosić to do siebie, bo obserwuję u siebie objawy, jakich nie miałam przed łyżeczkowaniem, ani nigdy wcześniej.
Po zabiegu łyżeczkowania czułam kilka dni ból, taki mocny @, ale też mocniejszy po lewej stronie, takie kłucie, jakby piekące... ale nie jajnikowe. Potem ten ból zniknął i pojawił się w okolicy pierwszej normalnej @, a teraz zbliżam się do drugiej normalnej @ po zabiegu i dziś czuję to znajome pokłuwanie, choć jest słabe, ta sama strona -lewa. Zastanawiam się czy mi się po prostu poprzestawiało, czy mi poharatali ujście jajowodu, czy coś przedziurawili, czy co mi zrobili. I co z związku z tym - nic nie robić, obserwować, czy się będzie powtarzać. Czy lecieć do lekarza i prosić do skierowanie na histeroskopię? A może olać, a co jeśli przez to zapłodnione jajo nie zejdzie z jajowodu, albo zejdzie, ale nie będzie mogło się zagnieździć? A może za dużo rozkminiam. Miliony kobiet na świecie ma skrobanki (brrr... ) i jakoś rodzą potem. Powiedziałam o swoich obawach mężowi, powiedział, że jak mnie to niepokoi, to mogę iść do lekarza. Tyle to i ja wiem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2016, 19:41

Klauka90 Plan idealny 8 maja 2016, 19:57

Porada dnia
Masz ochotę na przekąskę? Sięgnij po pestki słonecznika i dyni. Są one bogate w cynk, który wspomaga produkcje hormonów i utrzymanie prawidłowej gospodarki hormonalnej.

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 8 maja 2016, 20:31

Dupa dupa dupa!!!!!!! nie dam sie i juz!!!

zaczynam biegac!!! zaczynam sie ruszac!!! muze schudnac!!! musze zajac mysli czms innym:D postawic sobie inne cele:D same plusy takiego postanowenia:D

Jak nie zajde w ciaze to przynajmniej bede miala lepsza figure:D
ruszajac sie wydzielaja sie endorfiny dzieki czemu ysle bardziej pozytywnie
no i latwiej zajsc jak troche schudne:D

zobaczymy kiedy odpadne:D
dzisiaj 2km marszobiegiem jak na poczatek mysle ze nie zle:D

cati Ja będę Mamą ? 8 maja 2016, 20:53

7 tygodniu przybywaj ! - mdlosci niestety tez....
jeszcze zadnego badania , zadnej bety czy usg... kompletnie nic. Mam nadzieje ze tamw brzuszku cos mieszka a nie tylko test ciazowy z 2 kreseczkami...

Czy tylko ja od kiedy wiem ze jestem w ciazy mam sny o tym ? a to ze poronie , a to ze rodze juz duze dziecko a to ze znowu mam bliznieta ... no jakis szał ;D

ana7722 Nie jest łatwo... 8 maja 2016, 21:28

Robiłam betę dwa dni później. Wynosiła 1363 mlU/ml :) Udało mi się dostać do lekarza. Widziałam na monitorze maleńką kropkę, która podobno jest moim dzieckiem. Dostałam leki na tarczycę Euthyrox N25 i dzięki temu spokojnie czekam na kolejną wizytę, którą mam w ten czwartek 12.05, dokładnie w 6tyg. 0dn według belly.. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby chronić moje maleństwo. Chciałabym żeby biło już serduszko! zrobiłam już nawet badania I cyklu. Nie potrafię ich zbytnio zinterpretować, ale mam nadzieję, że wszystko ok.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2016, 21:24

Sheis 2 niepowodzenia 8 maja 2016, 21:43

Zrobilam dzisiaj test, minelo ok 6-7 dni od owulacji. Wyszedl negatywny. Bardzo mnie to podlamalo. Plakalam. Czuje sie lepiej. Wciaz mam nadzieje, ze moze jutro, pojutrze, za kilka dni... Ehh... czasami mam bardzo dosyc. Tak jak dzis. To okropne uczucie w srodku. Taki bol, co przejsc nie chce i zbierajace sie w oczach lzy.
Dzis byl festyn. Tyle dzieci wokol. Przyrko mi bylo, ale oczywisce bylam usmiechnieta, zeby nie wzbudzac litosci. Jesli w tym cyklu sie nie uda to wyjezdzam. Na kilka dni. Taka moja terapia. Poinformowalam mojego narzeczonego, ze kazda nieudana proba to wycieczka. Chyba znowu Wlochy, albo Barcelona. Gdy bylam w podstawowce zastanawialam sie jak bedzie wygladalo moje zycie jak skoncze studia. Pamietam, ze chcialam miec dziecko jak skoncze 25 lat. Jestem przed 30, a nie mam ani jednego.
Wciaz mam nadzieje, ze bede je miala. Ale wiem, ze to moze potrwac nawet kilka lat. I boje sie jak to przetrwam. Jak zniose ten bol? Nie kocham cie zycie!!!

Napiszę coś, bo mi smutno trochę. Dziś był udany dzień, sporo jeździliśmy na rowerach, takie śliczne słońce, aż miło :) wieczorem poszłam do Kościoła, ale już byłam tak padnięta, że ledwo się zebrałam :) w Kościele jakieś miałam dziwne myśli, myślałam oczywiście o ciąży itp jak zwykle... zrobiło mi się jakoś smutno, poczułam lęk, że przecież nikt mi nie zagwarantował, że w tym cyklu się uda, a jak się nie uda, to czy będę potrafiła to znów udźwignąć? Nie wiem, ale jakoś nastawiłam się na ten cykl.. bo to już drugi cykl z nowym lekiem, który ponoć "przywraca owulację", więc pomyślałam, że... że się uda teraz. Ale nie wolno się nastawiać, bo to wszystko psuje :( i dlatego mi smutno. bo wiem, że się nastawiam, i wiem, że takie nastawianie się nie służy zajściu w ciążę. Po prostu trzeba się wyluzować, tylko jak?

Czytałam, że kobieta jeśli zajdzie w ciążę po prostu to czuje, nawet już po tym stosunku wie, że to był ten trafiony. Więc zadaję sobie zawsze pytanie: czy teraz się udało? Czy coś nadzwyczajnego poczułam? Po "owulacji" (piszę w cudzysłowie, bo nie wiem, czy ją mam) też się zastanawiam, czy czuję, że jestem w ciąży? Bo jak jestem to przecież powinnam czuć, a jak nie czuję, to znaczy, że znów nic z tego.. I znowu stres, lęk i niepotrzebne te wszystkie negatywne emocje, które przeszkadzają :( chore to wszystko... ale musiałam to napisać, żeby się wyżalić. Nie chcę popaść w paranoję. Próbuję normalnie do tego podejść. Boję się, że za bardzo chcę :( tyle się słyszy, że dziewczyny zachodzą w ciążę w chwili, gdy najmniej się tego spodziewają. A jak się cały czas spodziewam, bo czekam na to jak głupia, to znaczy, że nigdy nie zajdę? W jaki sposób mam nie skupiać się na tym, nie myśleć o tym, odpuścić to? Jeżeli to pragnienie siedzi głęboko w moim sercu i po prostu krzyczy? :( ehhh... nie czytajcie tego, szkoda czasu :( głupoty piszę :( po prostu mam gorszą chwilę. Wszystkie to znamy..

Tak więc dalej nie wiem: co zrobić, żeby się wyluzować, ale tak na serio, nie na niby? :(

7dc
Jestem baaardzo pozytywna... Pierwszy miesiąc od ponad roku nie wydarzyło się nic złego, a wręcz odwrotnie, spadło nam trochę kasy z nieba.. Odłożymy wiadomo na co:) Może głupio, ale to, że nic złego się nie wydarzyło wprawia mnie w takie przekonanie, że teraz już zły los się odwrócił i musi być dobrze.. Teraz będzie dobrze, uda się!!!

Fakt, faktem dzisiaj byłam płaczliwa.. Popłakałam trochę mamie jakie to niesprawiedliwe, że patologia ma, że wpadają ludzie, którzy wcale tego nie chcą, a takie staraczki wieloletnie, nic.. Myślę, że taka byłam bo jechałam do przyjaciółki.. Mam dystans do niej od jej głupiej gadki,ale się staram.. Odwiedziłam ją, oddzwaniam, próbujemy umówić się na zakupy.. Powiedziała mi o kolejnych ciążach.. Staram się przyjmować to spokojnie, nie zazdrościć, ale kolejna sprawiła, że zaczęłam liczyć.. Kiedy ja zaczynałam się starać wiele moich koleżanek balowało do upadłego na imprezach i śmiały się z mojego poukładanego życia.. Moje życie nadal jest poukładane, dziecka brak, a gdyby udało się od razu miałoby prawie 3 latka.. Teraz koleżanki maja poukładane życie i coraz to nowsze ciąże, dzieci, a ja tkwię tutaj.. Wiem, że na mnie przyjdzie czas.. Myślę pozytywnie i staram się cierpliwie czekać, ale kiedy największa imprezowiczka zachodzi w ciążę to ukłuje w serducho..

Co u mnie się dzieje? W sumie to nic, ogarniam ogród i pracuję.. Ogród staje się piękniejszy, moja perełka:) ale mam jeszcze wiele planów z nim związanych i chciałabym, żeby wszystko wyszło:) zrobiłam też własnoręcznie latarenki, kilka osób powiedziało, że fajne i mam zrobić również dla nich.. Pewnie, że zrobię, takie robótki ręczne mnie relaksują, a to, że komuś się podoba daje mega satysfakcję:)

basia1614 wielkie nadzieje... 8 maja 2016, 22:02

Nadchodzi ten sądny dzień... Jutro wybieram się na bhcg. Będzie to 11dc więc chyba powinno już coś wykazać. Tak się boję :( kolejne rozczarowanie :( Chyba popadnę w depresję :( Wiem, że moje negatywne myślenie źle wpływa na moją psychikę, ale wolę myśleć negatywnie i ewentualnie (JAKIMŚ CUDEM) być pozytywnie zaskoczoną. Będzie mi lżej znieść porażkę. Niestety mam cały czas przed oczami moje wcześniejsze wyniki:( co miesiąc to samo.

Moje ogóle samopoczucie jest jakieś dziwnie. Od samego momentu inseminacji, jak już wracaliśmy czułam bóle podbrzusza. Wtedy nie brałam jeszcze lutinusa. Może po prostu tak się zadziało po zabiegu? Nie wiem. W każdym razie później było całkiem normalnie, jedyna różnica że miałam dużo śluzu taki kremowy, wodnisty. Ciężko go było określić. Teraz mam wrażenie, że jest go mniej. Ostatnimi dniami mam zaparcia. Nigdy wcześniej tak nie miałam w 2 fazie cyklu ale akurat za ten objaw mogę winić lutinus. W sumie za wiele innych też...

Jutrzejszy dzień w pracy będzie ciężki do przeżycia. Zaraz po pracy będę sprawdzała wyniki. Najdłuższe 8 godzin. Albo będzie radosna nowina albo wielka rozpacz i czekanie na @ :(

No dziś 5dc, przyszedł @ na początku niby nie pozorny a od dwóch dni się zalewam. No cóż było to do przewidzenia, że będzie mocniejszy.
Niedługo będziemy mogli się starać o dzieciątko ;) z jednej strony się cieszę a z drugiej trochę się boję. Ale świat należy do ludzi odważnych.

19 dc

Nie dzieje się zupełnie nic. Moje podbrzusze milczy, piersi swędzą od środka.
Znów mam mega katar, ale trzymam się dzielnie.
Wczoraj opalałam się i co dziwne troszkę mnie złapało słońce, nigdy jeszcze tak szybko nie opaliłam się ;-) witaminy działają :-D
A poza tym serduszkowania trochę było i był to bardzo miły weekend :-)

Ciąża rozpoczęta 14 kwietnia 2016

10 dc nowego cyklu i 10 dzień @.
Kiedy @ odejdiesz?

Przez informację o braku pęcherzyka odpuściliśmy w tym miesiącu i cieszymy się sobą i życiem. Nawet żadnych objawów nie wpisuję w wykres, bo albo żadnych nie mam, albo ciężko stwierdzić jakie są, bo pobolewa jeszcze nerka, podbrzusze i kręgosłup. Na szczęście po lekach jest już o niebo lepiej, nawet wczoraj pozwoliłam sobie na wycieczkę rowerową :)Starania zeszły na drugi plan, nawet o nich nie rozmawiamy, a ja nie myślę. Mam jeden jedyny test owulacyjny, który został mi z zeszłego miesiąca, zrobię dziś tylko z czystej ciekawości.

misia6684 Nadzieja umiera ostatnia 9 maja 2016, 11:44

Chyba zawaliłam nowy cykl. Robiłam testy ovu i 6.05 wyszedł pozytywny. Teoretycznie miałam 48h do owulacji i fakt, że potem kolejne 24h jajeczko żyje. Akurat na weekend wróciliśmy do rodzinnego domu i mieliśmy okazje na przytulanki dopiero 8.05. Boję się, że to trochę za późno. Jeszcze mam nadzieję. Kupiłam termometr owulacyjny i od następnego cyklu zaczynam mierzyć temperaturę.

Ciąża zakończona 25 kwietnia 2016


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2016, 14:09

YoshiRuda Mamka Weteranka 9 maja 2016, 14:38

Dzisiaj zaczełam nowy cykl więc jakis atrakcji zbytnio nie bedzie,ale ja ten czas do dni plodnych bardzo dobrze wykorzystam;)Nie moge sie doczekac juz przyjazdu narzeczonego z Holnadii :D
Postanowilam,że do leków, które biore dorzuce acard aby poprawic ukrwienie macicy,moze wspomoze mi troche za cienkie endometrium.Postaram sie na dniach umowic do gina. Pewnie zaleci jakies badania dodadtkowe.

7dpt bhcg 0,64.
Prg 9,6.

Dziekuje Wam kochane za kciuki i wirusy. Chwilowo jestem totalnie zobojętniała na otaczający mnie świat. Byłam na to przygotowana ale te porażki bolą tak bardzo, że aż serce zamiera. Póki będę mieć siłe, będę walczyć. Dziś już jej nie mam ale jutro jest nowy dzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2016, 18:14

Sunny Staraczka 18 sierpnia 2016, 14:17

Bardzo dziwnie się dziś czuję, plecy pobolewają mnie jak na @, brzuch też lekko jak na @. Do tego doszło delikatne kłucie w prawym jajniku.
Chyba za wcześnie pochwaliłam wczoraj, że w tym cyklu czuję się wyjątkowo dobrze.

Liczę (WIERZĘ), że to objawy upragnionego ..

Chciałoby się przyspieszyć czas..

Już jutro poznam naszego Synka <3 ale jestem szczęśliwa :) w ogóle się nie boję i czekam na jutrzejszy dzień z niecierpliwością. Dzisiaj oglądałam moje pozytywne testy ciążowe. Wywołują u mnie taką samą radość jak 8 miesięcy wcześniej :) samą ciążę wspominam dobrze chociaż były i ciężkie chwile. Mam wyrzuty że musiałam brać po kilka razy antybiotyki, że mogłam się lepiej odżywiać i troszku wiecej się ruszać. Ale tego już nie zmienie... Cieszę z ostatnich chwil w ciąży i cały czas głaskam się po brzuszku :) być Może już nigdy nie zaznam tego uczucia...ale to nieważne. Ważne że mam Kamilka, i oby był cały i zdrowy. Kocham swoją rodzinkę nad życie <3 dziękuję Bogu że Was mam. I dziękuję za ivf - kolejny cud jaki nas spotkał...oby rząd przyszedł po rozum do głowy i nie zabierał tej szansy innym parom...takie podsumowanie mojej ciąży. Trzymajcie kciuki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2016, 15:15

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)