Tak sobie czytam swój pamiętnik... 5 grudnia napisałam że z teściem ciężko że nie wiadomo czy dożyje Nowego roku później okazało się że jestem w ciąży radość ogromna teściu prze szczęśliwy mówi że przynajmniej ma motywacje do walki z chorobą. Po kilku tygodniach dowiadujemy się że będzie wymarzony chłopaczek teściu pęka z dumy z następcy rodu
cały czas obiecuje że wytrzyma że się nie podda że musi poznać wnuka... Tydzień temu go pożegnaliśmy odszedł, już go z nami nie ma
Mam ogromną nadzieję że tam gdzie trafił będzie dla niego lepszym miejscem niż to tutaj na ziemi i że spokojnie będzie mógł przyglądać się jak jego wnuk wyrasta na wspaniałego człowieka... pamiętamy [*]
W życiu zawsze czegoś nam brakuje, o czyms marzymy. Chyba na zadnym etapie nie mamy wszystkiego. Praca, pieniądze, partner, miłość, dziecko, rodzina, zdrowie, idealne połączenie tak trudne do zebrania razem...
Wczoraj zrobiłam kolejny test. Niestety negatywny. Dziś dostałam okres. Jak tylko wrocilam z pracy to zaczelam ryczec. Kolejne rozczarowanie. Bardzo trudno zniesc mysl, ze nie potrafie dac dziecka mojemu partnerowi tak jak robia to kolezanki i tysiace, czy miliony kobiet na calym swiecie. Czuje sie chora. Zdrowa kobieta przeciez jest w stanie zajsc w ciaze, donosic ja i urodzic. Ja musze byc chora fizycznie, badz psychicznie i to mnie blokuje. Zdrowy czlowiek z definicji moze wszystko, a ja wszystkiego nie moge.
Już czekam na @. Czuję, że nadchodzi wielkimi krokami
29dc... po orgametrilu a okresu nie widac...............................
15 miesięcy i dwa dni! 
tyle czasu minęło minęło odkąd urodził się mój najdroższy Skarb 
naprawdę nie wiem kiedy to zleciało, tak bym chciała by tak szybko nie rósł 
Troszkę nas nie było, a to za sprawą tego, że od 24 marca wróciłam do pracy.. Naprawdę nie mam czasu by tu zajrzeć i coś napisać a tak chcę to robić na bieżąco. Także, niestety wróciłam
było i jest mi bardzo ciężko.. Strasznie tęsknie i naprawdę dałabym wszystko by być z Tomciem w domu
Tomuś też tęskni.. Jak teraz przychodzę do domu to tak się cieszy
oj ta radość jest bezcenna
ale chciałabym być przy nim cały czas. Boję się tylko tego, że Tomuś coraz bardziej rozumie i będzie tylko gorzej z tym moim nagłym "znikaniem". Już teraz po pracy jak jestem z nim i jak wyjdę chociaż do pokoju to wpada w płacz i koniec. Po prostu nie mogę mu z oczu zniknąć. Mój Skarb
ale przecież wychodzę tylko do pokoju czy łazienki. Tak nie lubię jak płacze mój Misio
eh no nic.. Staram się odwracać jego uwagę by szedł za mną, coś mu pokaże, bawimy się itp. Zobaczymy jak będzie 
Tomuś ma już (a może w sumie dopiero niektórzy powiedzą
) 4 ząbki
dwie jedynki na dole i u góry. Objawy? W sumie to brak!
ani gorączki, biegunki no nic. Złote dziecko
trochę marudził w niektóre dni ale czy to przez zęby ? Trudno mi powiedzieć
może akurat taki miał dzień 
Na dzień dzisiejszy u nas wszystko dobrze
piękna pogoda już dała o sobie znać
Tomuś dostał huśtawkę, także bawimy się na dworze ile się da
zamówiliśmy mu też piaskownicę tą muszelkę, żeby była zamykana by żaden kot tam ie miał dostępu
na pewno też gadżet mu się spodoba bo już wypróbował ją u swoich kuzynek
istne szaleństwo
kupimy też fotelik rowerowy to sobie trochę pojeździmy
bo w wózku to już czasami Tomuś się nudzi więc musimy spróbować czegoś nowego 
Teraz to normalnie biega szalony jest
tak już niekiedy rozumie jak do niego coś mówię, że jestem w szoku
szkoda tylko, że nie słucha wtedy kiedy ma hehehe, zbój
I TAK GO KOOOCHAM !
MOJE SZCZĘŚCIE 
Teraz się trochę pokażemy
zdjęcia są od marca 








tu oglądał gołąbki 

No mój Słodziak!




kocha puzle! 


ulubione zajęcie na dworze to zbieranie kamieni



Nie dawno też spotkaliśmy się z Monią
- angelstw - cudowną Mamą cudownego Jaśka
oj spotkanie było bardzo udane
szkoda tylko, że tak krótko to trwało bo byśmy mogły gadać i gaadać
ale mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy
prawda Monisiu? :* przesympatyczna osoba! szkoda że tak daleko od siebie mieszkamy 
A to nasze chłopaki


Tomuś w zeszłym roku nie interesował się piaskiem jak na nim stał za to w tym roku był on bardzo interesujący
a Jasio musiał spróbować piasek, ciekawe czy mu smakował? 







Mały uciekinier 


A tu zdjęcia sprzed kilku dni
lato w pełni 





Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2016, 00:14
Dziś poczułam wewnętrznie, że coś ten cykl jest dziwny 
Rano przy sikaniu zauważyłam jakby troszkę krwi i zrodziło się w mojej głowie pytanie: czy to od wieczornego przytulania czy od czego? Pomyślałam, że cykl dziwny i że z owulacją jest coś nie tak, bo zrobiłam wczoraj test i tylko jedna kreska, ale że robię po @ testy to dziś rano też zrobiłam i moim oczom ukazało się to:

I pojawiła się w głowie myśl, że może już nie długo nie długo będę mieć owulację
Pierwszy test wykonany był wczoraj, a ten na dole dziś. Mało wyraźny, ale jest. Kreska blada, ale jest, tak się pocieszam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2016, 09:27
Czytam czasem trochę pamiętników, we wpisach dziewczyn w wieku podobnym do mojego najczęściej przejawia się presja czasu. Niby odpuściłam psychicznie, niby nie myślę, ale o tej presji czasu jakieś diablątko mi non stop szepce do ucha. "Czego ty chcesz, zajść w ciążę w wieku prawie 37 lat? Masz już jedno dziecko, zajmij się nim, dostałaś już od życia największy skarb - starczy."
NIE ZGADZAM SIĘ!
Mój Synek zasługuje na rodzeństwo, nie chcę żeby był potem sam, żeby miał bliskich jak nas zabranianie, żeby teraz nauczył się kimś opiekować i troszczyć o niego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2016, 09:38
Przestraszeni projektem nowej ustawy zaczynamy działać. Muszę odstawić leki i wziąć się w garść bez nich. Nienawidzę tego kraju za to, że tak bardzo wpływa na moje życie 
Mąż wczoraj dostał propozycję pracy - Londyn albo Berlin. Może to jest jakieś wyjście? Chociaż ja zawsze wolałam Szwajcarię. Ludzie spoko, no i płacą we frankach. Zobaczymy.
Dziś zabieg 1dc 62,6waga
albo moja temperatura, albo mój termometr wariują. dzisiaj było najpierw 35,69, za chwilę 36,01, a przy ponownych dwóch sprawdzeniach 36,33 i 36,34. ostatecznie wpisałam 36,33 ponieważ wydaje się najbardziej wiarygodna (mimo, że zwiastuje spadek, a niby jestem przed ovu), i niemal powtórzyła się przy drugim pomiarze, więc odchylenie jest nieduże.
dzisiaj rano próbowałam kupić baterię do mojego termometru, bo pomyślałam, że to może być przyczyna, ale okazuje się że to nie takie proste. pani w kiosku powiedziała, żeby ewentualnie pytać u zegarmistrza, tylko haha gdzie i kiedy? w końcu pomyślałam, że po prostu po pracy pójdę i kupię nowy termometr, tym bardziej, że koszt to ok. 10 zł, a mniej się nachodzę i nadenerwuję. niby mówią, żeby nie zmieniać termometru w trakcie cyklu, ale chyba nie mam wyjścia, a po prostu postaram się kupić tej samej marki.
dodam, że ja używam zwykłego termometru elektronicznego, takiego jak pod tym linkiem:
https://www.domowelaboratorium.pl/termometr-elektroniczny.html
a nie typowo owulacyjnego, chociaż takowy też mam! tylko, że jak zaczęłam mierzyć temperaturę to on ciągle pokazywał 37 i wtedy właśnie uratował mnie ten zwykły, a później jak mi ten owulacyjny już wymienili w ramach gwarancji to nie zaczęłam używać bo już zdążyłam się dowiedzieć/gdzieś przeczytać, żeby nie zmieniać rodzaju termometru w trakcie cyklu.
a Wy jakich używacie termometrów i czy jesteście zadowolone?
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2016, 15:03
Dziś 3 rocznica ślubu, dzidziuś miał być już na pierwszej rocznicy w brzuszku, ale dziś nie będę się przejmowała tym że go dalej nie ma. Najważniejsze że mam wspaniałego męża

Niestety 3 IUI za nami (oczywiście negatywne), a teraz jestem na ukończeniu tabletek antykoncepcyjnych i ruszamy z in vitro. Jasne strach jest niemały, bo co jak się nie uda? Ale i nadzieja dużo większa, już się cieszę na to
Do IUI nie miałam serca, od początku wydawało mi się przy endomendzie bez sensu, ale dla świętego spokoju zrobiłam 
a teraz wreszcie mam szansę
już się cieszę na przełom maj/ czerwiec, bo tak lekarz mówi że pewnie wypadnie punkcja. Jutro mam wizytę i wszystko szczegółowo mamy omówić.
Narazie wiem tylko że z racji tej głupiej endometriozy mam iść długim protokołem - w sumie cieszę sie bo niby ma większa skuteczność i mam mieśc metodę IMSI
(też większa skuteczność
) Zobaczymy jutro jak pójdzie
Po transferze planuję urlop wziąć, żeby żyć spokojnie, pochodzić na spacery, poczytać książkę na leżaku itp. Mam też juz plan jak nie wyjdzie - wskakujemy w samolot lub auto i jedziemy na urlop, a potem kolejna próba
oczywiście zakładam, że jednak urlopu w czerwcu nie będzie, bo przeciez będzie bobo w brzuchu i pojedziemy sobie gdzieś blisko domu na urlop może w sierpniu, już sie nie mogę doczekać momentu kiedy zobaczę 2 kreski lub betę

A wracając do dziś, to prosiłam męża żeby coś wymyslił na dziś i powiedział w poniedziałek że coś wymyślił, ale nie chciał powiedzieć co
W każdym razie wczoraj zrobiłam sobie salon piękności i pozbyłam się wszystkich włosów niepotrzebnych, zrobiłam manicure, pedicure, maseczkę i wyregulowałam brwi - w końcu na rocznicy trzeba pięknie wyglądać
(niestety przez te antyki przybrało mis ię 2 kilo - mimo iż od tygodnia ćwiczę, ale dla niego dalej jestem sexy
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2016, 10:03
Brak bólu brzucha jak na @ , od czasu do czasu zabili tak jakby w pochwie... Poza tym zero jakich kilwiek objawów.. Dziś wzięło mnie na żale... Wybaczcie dziewczynki z forum, które musiały to czytać
jednak na Was zawsze można liczyć, troszkę niektóre salami zaraziłam i wszystkie jak jeden maz podniosły na duchu:-) żałuje że dopiero pierwszy cykl jestem z Wami:-) do Was do z byle pierdólką można się zgłosić a zawsze ktoś odpowie:-) dziś według OF mam termin na @..jednak ani widu ani słuchu na dzień dzisiejszym jednak nie pozwalamy nadzieję na choćby male zaiskrzenie.
26 dzień cyklu/ 10 dpo
Tak sobie myślę, że może lepiej byłoby gdyby w tym cyklu się nie udało. Może ta przerwa w staraniach, powrót do innych spraw na prawdę się nam przyda. Wezmę się za sobie i wrócę na właściwe tory zarówno psychicznie i fizycznie. A potem, jak już reszta będzie lepiej może i ciąża się uda...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2016, 14:49
Może jest dla mnie nadzieja 
http://fakty.interia.pl/swiat/news-najstarsza-matka-na-swiecie-72-latka-urodzila-pierwsze-dziec,nId,2200517
37 tydzień
Oficjalnie ciąża donoszona! Ale rodzic, się jeszcze nie wybieram:) Od wczoraj pobolewa mnie trochę brzuch, ale ponoć to normalne. Do przywitania Lilki już wszystko gotowe:) Maluszek już powoli daje mi popalić, w nocy tak naciska mnie na pęcherz, że czasami mam ochotę ją "wyrzucić z brzucha;p". Pod koniec dnia już mi się ciężko chodzi, ale jeszcze chwila i będę tulić swoją wymarzoną księżniczkę:)Boję się, choć nie mogę się doczekać.
Mocne postanowienia:
- skupić uwagę na doktoracie,
- w lecie zapisać się na włoski,
- od października zapisać się na angielski,
- sporządzić listę lektur na wakacje,
- sporządzić listę filmów do obejrzenia z Mężem,
- opracować plan weekendowych wycieczek (tym bardziej, że tak cieszą Młodą),
- kupić nową sofę, przemalować kuchnię,
- przyjąć pielgrzymów podczas Światowych Dni Młodych (tak jak kiedyś sama byłam przyjmowana),
- nie zadręczać się, co za tym idzie: przestać przesiadywać na tym portalu 
- robić badania, chodzić na monitoringi, ale próbować spojrzeć na to wszystko z dystansu,
- pamiętać, ze nawet kiepskie wyniki badań to nie wyrok,
- chodzić na msze z modlitwą o uzdrowienie,
- nie ustawać w modlitwie, także za inne staraczki,
- zawierzyć Bogu.
Nie wiem czy te postanowienia się wzajemnie nie wykluczają, ale co mi szkodzi spróbować 
Jestem już w trakcie diagnostyki na zespół. Mam już część wyników:
Antykoagulant tocznia 33,83 sek zakres referencyjny 30,50-40,60
P/c antykardiolipinowe IgG 6,3 zakres referencyjny ujemny<15,0
P/c antykardiolipinowe IgM 3,8 zakres referencyjny ujemny<12,5
P/c ANA panel ENA (021) ujemny zakres referencyjny ujemny<8
SSA (52,60kD) 1,34
SSB 2,05
Sm 2,26
Sm/RNP 1,38 tego to za bardzo nie rozumiem co to za wyniki
Scl70 1,63
Jo-1 2,43
Wczoraj byliśmy z S w Poradni Genetycznej. Pobrali mi krew na wyniki mutacje Leiden czynnik V, czynnik II w genie protrombiny oraz MTHFR. Na kariotypy mamy dopiero na 15.11.2016r. Usłyszeliśmy, że może coś się szybciej zwolni to dadzą znać. MASAKRA!!! Polska Służba Zdrowia!
Ciąża zakończona 11 stycznia 2017
daaaawno nie pisałam
05.02 przyszły na świat moje Pszczółki w 34t5d
o 18.55 z wagą 2490g Tomuś i o 18.58 1980g Zuzia
dziś mają już ponad 3 miesiące
dwa największe Cudy, Szczęścia, wpadliśmy z mężem jak śliwki w kompot, zakochani po uszy 
trzymam kciuki za wszystkie staraczki &&&&& 
Od nocy z pn na wtorek jestem w szpitalu. Obudziło mnie w nocy coś cieknace po udach. Niestety była to duża ilość krwii. Nigdy czegoś takiego nie przezylam. Zaczęłam histerycznie płakać. Weszłam do wanny i zaczęłam się myć zimną wodą, pomyślałam że wtedy pójdę spać i obudze się bo to przecież tylko sen. W końcu opanowalam się i pojechałam do szpitala. Byłam z dala od męża bo u rodziców. Pojechała ze mną siostra a ja cała drogę płakałam. Byłam pewna, ze straciłam ciążę. W szpitalu odrazu przyjęli mnie na oddział. Serduszko bije!!! Ale w macicy krwiak- raczej nie mały. Lekarz mówi o mocnym zagrożeniu ciąży. Musimy czekać bo nic nie da się zrobić więcej. Przyjmuje leki te same co wcześniej i leżę. Niech moje serduszko będzie silne! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.