Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 11 maja 2016, 18:07

Cześć. Jestem już po wizycie w poradni wczesnej ciąży i generalnie dostaliśmy tylko skierowanie na kariotypy. Jutro będę umawiać termin, bo dziś małe zamieszanie się zrobiło. Pod koniec czerwca kolejna wizyta i prawdopodobnie w lato pójdę na histerioskopię do szpitala. A badania na zespół antyfospolipidowy, na ANA niby najlepiej po 3 miesiącach od poronienia zrobić, bo wcześniej mogą wyjść fałszywe, dziwne. Ja zrobiłam wcześniej. Ogólnie dziś nastrój słaby.

Pola1987 Planowanie córeczki 11 maja 2016, 18:44

Podjęłam decyzję aby nie zaglądać tutaj do końca cyklu. To mierzenie temperatury mnie dobija a ovu określił mój czas na słaby. Nie ma się co łudzić. Zajrzę od nowego cyklu...

Ciąża zakończona 06 maja 2016


6 maja 2016 r. o godz 16:42 zostałam mamą najcudowniejszej na świecie Kornelki!
3200g, 54 cm, 9 pkt Apgar. Boże dziękuję Ci za ten CUD <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2016, 09:20

Temperatura spadła. Pewnie najpóźniej w piątek miesiączka się pojawi.

W domu smutno. Wujek ciężko chory leży w szpitalu. Jedyną radość przynosi mi teraz moja najukochańsza córunia. Tak bardzo ją kocham. Nie wiem co bym bez niej zrobiła, kim bym bez niej była ...

33 start. Ulozony glowka w dol:) i juz raczej nie fiknie. 2,5kg mam nadzieje, ze to nie zbyt duzo jak na ten tydzien. Wedlug gina normalnie. Oby. Ktg w porzadku. Za 2 tyg wizyta i gbs.

Niika79 Chcę znowu być mamą 12 maja 2016, 07:44

Sama nie wiem co to jest, na @ za skąpe. Ból brzucha przeszedł,a zawsze 2 dnia nie mogłam wytrzymać a teraz.... nic zero jakiś bólów i w ogóle czuję się lepiej niż kilka dni temu.No i z tego co widzę tonie @ tylko coś innego, lekarz dał mi skierowanie na betę i mam zrobić do tygodnia czasu myślę że we wtorek lub środę wybiorę się na badanie...3majcie kciuki ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2016, 16:42

JaAneta89 Aneciowy pamiętnik 12 maja 2016, 12:20

Jakaś wysoka ta moja temperatura. To dziwne, bo ani nie jestem chora, ani to nie czas owulacji :P
Ostatnie miesiące były dla mnie kiepskie, za bardzo się wkręciłam w te starania (jeszcze przed staraniami czytałam wszelkie fora i martwiłam się na zaś) i niestety do tej pory odbija się to negatywnie. Często miewam zawroty głowy od tych intensywnych myśli, odczuwam też przyśpieszone bicie serca, za bardzo się pocę. Znam chyba wszystkie historie z ovu i to też mnie stresuje. Muszę odpuścić, bo takie ciągłe napięcie mi nie pomoże w zajściu w ciążę. Będę oczywiście tu czasem zaglądać, ale postaram się nie spędzać pół dnia na ovu...

Dopadł mnie dziś rano jakiś dół, taki bez powodu. Odwiozłam Synka do przedszkola, jechałam do pracy i łzy mi się cisnęły do oczu. A, że nerki bolą (niech ten kamień si e wreszcie wykluje), a że jest już połowa maja i że zaraz się skończy ten piękny i pachnący miesiąc, a że męża nie będzie cały przyszły tydzień, a że owulacji brak, a że w pracy staram się jak mogę, a oni ,że mało i mało,a wiem że kłamią, a że to i tamto. Wysiadając z samochodu otrząsnęłam się, ale i tak coś mnie gniecie w piersi i ryczeć mi się chce, a skłonna do łez to zbytnio nie jestem.
Ze strankowych rozterek, to szkoda, że znów się nie uda, że pewnie znów wyląduję na hsg, a potem pewnie na laparo, ze nie może się to stać ot tak sobie.
Zjadłam drożdżówkę na pół z koleżanką, mojemu dupsku to już nie zaszkodzi. Żadnych postanowień do walki z wagą nie podejmuję, bo i tak ich nie zrealizuję, mam to gdzieś.
W przyszłym tygodniu robię wyniki tarczycy, ciekawe jakie będę. Od lat mam niedoczynność, która przez prawie 5 lat była ładnie wyprowadzona i w zeszłym miesiącu ni z tego ni z owego wpadłam w nadczynność (TSH 0,090). Ciekawe jak to dalej będzie?
BTW - ale smęcę ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2016, 08:12

Ciąża zakończona 12 maja 2016

Sylvuszka Drugie pierwsze próby 12 maja 2016, 08:20

28 marca miałam okres poodstawienny. W końcu koniec z tabletkami! I tak je brałam miesiąc więcej niż powinnam- przezorny zawsze ubezpieczony. Co z tego skoro dziś jest mój 46 dzień cyklu. Owulacja raczej była, więc cykl znów 50dniowy. Wcale się nie zdziwię, jak wysoki testosteron był objawem czego innego a moja 'jakże wspaniała' pani doktor nie raczyła szukać dalej. Tylko od razu przepisała tabletki. I co z tego skoro nadal cykle mam takie jak przed nimi.
Jeszcze jestem przybita, bo przyjaciółka zaszła w pierwszy miesiąc po dostawieniu tabletek, niespecjalnie się starali, po prostu 'tak wyszło'. A ja nawet nie mam normalnego cyklu. Zawsze po tabletkach od razu po ok 30dniach miałam okres. Nie wiem czy tabletki były silniejsze i dlatego wydłużyły mi cykl czy po prostu gdzieś ten problem się ukrywa, który powoduje takie problemy.
Miałam taką nadzieję, że może się uda, bo przecież głupi ma szczęście ;) Ale temperatura spada, piersi zaczynaja boleć więc okres się zbiera :(
Tylko dlaczego od 2 tygodni wciąż mnie boli brzuch jak podczas okresu tylko słabiej? Mam nadzieję, że to nie jest jakieś zapalenie czy cokolwiek innego, bo jeszcze tego mi teraz potrzeba.

Wróciłam na fiolet i mam nadzieję że zostanę tu min 1,5 roku - przed końcem macierzyńskiego zabierzemy pozostałą dwójkę dzieci z zimowiska ;)

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 12 maja 2016, 09:32

Dzis 22 dc, byc moze 7 po. Byc moze bo tak naprawde nie wiem, czy owulacja w tym miesiacu byla, bo nie mialam monitoringu, tylko robilam testy owulacyjne.
Powoli przygotowuje sie na kolejna miesiaczke, bo mimo intensywnych staran w okresie okoloowulacyjnym, jakos w tym miesiacu nie mam wiekszej nadzieji. A moze po prostu boje sie kolejnego rozczarowania i dlatego wmawiam sobie, ze tym razem to na pewno nie? Chyba raczej ta druga opcja. Powoli dopada mnie schiza plamienia (zwykle 4-5 dni przed okresem), wiec gdybym mogla, to zainstalowalabym sobie kamere w majtkach:-)
Ten stres jest wykanczajacy...
Codziennie zadaje sobie pytanie, czemu ja... nasi znajomi juz dzieciaci, niedawno dowiedzialam sie o kolejnej ciazy w otoczeniu. Czuje zlosc i bezsilnosc. O naszych staraniach i problemach wiedza tylko moja mama i moja najblizsza przyjaciolka. Poza tym nikomu nic nie mowimy, a robienie dobrej miny do zlej gry jest wykanczajace.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2016, 09:33

kassik Wlazł kotek na płotek 12 maja 2016, 10:00

Minął tydzień, ciało jak na moje oko doszło do siebie, krwawienie skąpe. Pierwszy poranek bez płaczu i ostatni dzień na relanium. Zalegajace kartony zniszczone i wyniesione. Z kuchennych nowości będą dziś cynamonki na powitanie męża, który wraca z delegacji :)

Alicja83 Strach 12 maja 2016, 10:53

Oooo jej jak dawno nie pisalam. U nas wszystko dobrze. Ariana je juz stale posilki mamy dwa zabki siedzimy prosciutko chodzimy w chodziku zato nie przekrecamy sie i na brzuchu nie lezymy. Ja prubuje nadal sie pozbierac sama ze soba Bo chyba nazekam na zapas. Wszystko mam a nadal zle . podkoniec czerwca wybieramy sie na wakacje najprawdopodobnie do grecji . do pracy wracam w sierpniu i ciekawa jestem jak bedzie. Troche sie Boje ze zaszufladkuja mnie "Mama" chcialabym sie zawodowoc rozwinac ale niewiem czy TA Firma w ktorej jestem jest na to gotowanie.

Pozdrowienia

MadzikForever Traktat o Robalach 12 maja 2016, 11:03

Jak ja go urodzę?!

Po dzisiejszej wizycie tylko to pytanie chodzi mi po głowie... I to w podwójnym znaczeniu. Otóż - Tycio okazuje się wcale nie być tyci. Jego szacowana waga w 39+3 to 3900 g. To sporo. nie przerażałoby mnie to, gdyby nie to, że szyjka z kamienia i zamknięta na 4 spusty. A specjalnie wczoraj zmolestowałam męża, sutki i w ogóle, bo może coś ta szyjka się ruszy. Ale nie! Lekarz obstawia przenoszenie (córkę urodziłam w 42 tc przez cc, bo nie miała ochoty się ewakuować). To ile on wtedy będzie miał? 5 kg?! To jak ja go przepchnę? Bo nadal trzymam się postanowienia, że chcę naturalnie. No i tu drugi aspekt tego pytania: jak finalnie go urodzę? Bo wiadomo, że z taką masą to może być cesarka... Ło matko.

Zresztą, niech będzie, co ma być!

Kojejny cykl i kolejne czekanie na @. Wytrwale codziennie wstaje o 5 rano i mierze temperature, tylko czy to ma sens? Sama juz nie wiem co ma sens a co nie...

16+5

Budzę się wcześniej (wyspana), ale na szczęście (odpukać) w nocy śpię. Trochę się ogarnęłam i ograniczyłam oglądanie telewizji dla bezrobotnych (dzień dobry tvn itp), w efekcie obiad właśnie kończy się gotować, piję legalną kawę i zaraz biorę się za jogę dla ciężarnych - wszystko po to, by podbić ciśnienie do 90/60. Ostatnio ciśnieniomierz pokazywał mi gibającego się ludzika przy moim żałosnym ciśnieniu 77/50. Ale teraz mam więcej stresogennych sytuacji, na które nie mam wpływu, ale staram się nadmiernie nie przejmować bo przecież nie są ważniejsze od mojego dziecka.

Wczoraj miałam ostatnią kroplówkę z intralipidu w klinice leczenia niepłodności. Miałam na sobie w miarę luźną, pasiastą bluzkę z lidla i kiedy leżałam czytając, nie rzucało się w oczy że jestem w ciąży i nawet personel się nie zorientował, bo kiedy ściągali mi kroplówkę padło pytanie "kiedy państwo macie transfer"? Mówię, że jestem w 17 tygodniu ciąży, na co pielęgniarka wywaliła oczy i pogratulowała, pytając jak się udało, wywalając oczy drugi raz kiedy usłyszała, że jednak naturalnie. Czy osoby z problemami immunologicznymi naprawdę rzadko dochodzą do tego etapu?
Leżałam na sali z kilkoma osobami, w tym jedną czekającą na IUI i stwierdziłam, że z ciążą nie będę się obnosić bo tym kobietom mogło być po prostu przykro.

Poza tym ta kroplówka była najgorsza. Mam zrosty w moich i tak cienkich żyłach, więc słabo mi to wszystko leciało. Do tego przekombinowałam z jedzeniem, podwieczorek zjadłam na szybko przed wyjściem (i wypiłam mleko... to był błąd) i zaczęło mi jeździć po jelitach. A kroplówka jak na złość nie była przymocowana do stelaża na kółkach, tylko do łóżka. I jak chciałam iść na dwójkę, to musiałam tą pieprzoną kroplówkę trzymać w zębach, żeby była wyżej. Nie polecam. Przegoniło mnie.Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i kiedy pod koniec tej kroplówki nic nie leciało, to na własną odpowiedzialność poprosiłam o odłączenie.

Na szczęście dziś jest nowy dzień i czuję się dobrze. Na prawdę doceniam to, kiedy czuję się dobrze.

Malucha czuję najbardziej nad ranem, wtedy szaleje jak stado robaków. Mąż przykłada ucho do brzucha i twierdzi, że słychać szuranie i pukanie.
Do tej pory byłam przekonana, że zbrzydłam w ciąży. Ale mój mąż twierdzi, że jest inaczej. Że wyglądam ogólnie jakoś ładniej, a jak wypił w weekend kilka drinków to tak mu się język rozwiązał, że w kółko powtarzał komplementy przepełnione zachwytem, nawet nie wiem czy nie przesadzone.
Znajomi mówią, że wyglądam na chłopaka. Ale wiem, że to przesądy, bo tak działają hormony w II trymestrze. Poza tym jak mam wyglądać, skoro: wysypiam się, prawie nie stresuję, dbam o to co jem i żyję jak pączek w maśle pod ochroną? To tego spacery na świeżym powietrzu i od niedawna te ćwiczenia.

I okazało się, że z wyprawki trochę wydatków nam odpadnie. Odziedziczymy łóżeczko, bujaczki, wózek i mnóstwo ubranek. Zastanawiam się tylko, czym się kierować wybierając fotelik samochodowy (żeby uniknąć dziadostwa), muszę wyedukować się w kosmetykach dla dzieci (też, żeby uniknąć dziadostwa - dzisiaj czytałam analizy kosmetyków na srokao.pl i byłam w szoku, że np. taki oliatum wychwalany pod niebiosa to jednak dziadostwo na bazie olejów mineralnych). No i zastanawiam się, czy malowanie łóżeczka jest bezpieczne? Sypialnię będziemy mieć w bieli, a łóżeczko jest brązowe. Jest jeszcze opcja, żeby to olać. Tak więc jak tylko wprowadzimy się w kwietniu, po połówkowych badaniach bierzemy się za organizację rzeczy dla dziecka bo ten czas tak leci, że szok :)

Jestem po wizycie kontrolnej u mojej pani gin, wszystko jest dobrze. 17 maja mam wizytę u genetyka i zrobimy badania kariotypu i trombofile. Dostaliśmy zielone światło od pani gin. Możemy starać się o dzieciątko, nie ma znaczenia co wyjdzie z badań bo i tak będę dostawała zastrzyki i już biorę kwas foliowy na receptę i witaminy. W sumie dowiedziałam się, że obojętnie co wyjdzie z badań to i tak oprócz tych zastrzyków i kwasu foliowego mocniejszego i doboru witamin nic nie da się zrobić. Nawet w takich wypadkach in vitro nic nie jest w stanie pomóc. Podział komórek i rozwój dziecka to przypadek i trzeba mieć po prostu kupę szczęścia, żeby wszystko było dobrze.
No czekamy teraz na wizytę u genetyka i ruszamy do działania. Nie ma co się poddawać trzeba ruszać do przodu.
Najważniejsze dla mnie jest osiągnięcie sukcesu i zostanie mamą. Muszę zrobić wszystko, żeby być szczęśliwa.

1dc.
Pierdolona @ przyszła...cykl 6 czas start.

Zoja Zimowe love 13 maja 2016, 12:58

Jestem załamana i sfrustrowana - PMS trwa już dobry tydzień a okresu jak nie było tak nie ma.Marzenia się jednak nie spełniają. :-(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)