Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 17 maja 2016, 18:19

edit....
Beta w 27 dc, 12 po. - 40
Ostroznie do tego podchodze, bo wiem, ze wszystko moze sie zdarzyc a i sama beta nie powala, ale... wierze, ze tym razem bedzie dobrze.

edit 18/05/2016
Cos popierniczylam w ustawieniach i nie moge dodac tu juz zadnego wpisu. Kombinuje i kombinuje i nic. Chyba otworzyl mi sie kalendarz ciazy na fioletowej strone, ale nie mam odwagi, zeby tam pojsc, bo wiadomo...
W kazdym razie dzis zrobilam kolejnego sikanca i wyszedl bezwzglednie pozytywny. Moze jeszcze nie jakas obrzydliwie tlusta druga kreska, ale widoczna bardzo dobrze, bez koniecznosci podswietlania jej pod zarowka.
Boje sie jak cholera.
Poprzednia ciaza byla luzacka, bo bylam kompletnie zielona w temacie. Test pozytywny raz i drugi i fajnie. Tym razem swiadomosc, ze jest duze prawdopodobienstwo, ze nic z tego nie wyjdzie jest paralizujaca. Bo jeszcze eczesnie, bo beta cienka, bo poprzednio dobrze zarlo ale zdechlo. Do tego naczytalam sie pamietnikow, artykulow i wpisow na forach i strach mnie oblecial. Bo jesli przyjdzie mi raz jeszcze przejsc przez koszmar poronienia??
Boje sie, boje sie jak cholera.
Jutro rano powtorze bete, ale nawet jesli bedzie dobra, to i tak ten strach mnie raczej nie opusci...

edit 19/05/2016 Jako ze Ovufriend nie pozwala mi kontynuowac mojej historii tutaj i musze uskuteczniac jakies dopiski i cuda na kiju, przenosze sie na fioletowa strone. Niech sie dzieje wola nieba....


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 11:13

2+... Nadzieja nie umiera! 17 maja 2016, 18:30

Kolejny cykl zmierza ku końcowi. No cóż. Miejmy nadzieję, że to po prostu kolejny, który przybliża nas do tego wyjątkowego, który - mam nadzieję - kiedyś nastąpi. Temperatura jak zwykle na chwilę dała jakieś bezsensowne nadzieje, ale szybko je też zabrała, więc nie zdążyłam się tym mocno nakręcić.
Wizyta w klinice zbliża się wielkimi krokami. Czuję przed nią lekki strach, ale też ufam, że będzie to duży krok w naszych staraniach.
Mam nadzieję, że @ nie będzie kazała na siebie zbyt długo czekać, i pojawi się po 12 dniach od owu. Skoro i tak ma być, to niech przychodzi prędko i bierzemy się za dalsze starania :)
Jest mi smutno, ale co mam zrobić. Trzeba jakoś żyć dalej, upadać i wstawać, upadać i wstawać...
Boże Miłosierny, ufam Ci nieskończenie.

Mimi86 No więc ivf 17 maja 2016, 18:36

Miałam dziś pierwsze usg, faktyczne na krótkim protokole inaczej organizm sie zachowuje, dziś w 6 ds mam 12-14 pęcherzyków (tyle udło mi sie naliczyć) wszytskie mniej więcej równo rosną - mają po 10-12mm (heh na długim protokole w 6 ds mialy po 17-20 mm) estradiol 640 lub 460( nie zdązyłam się przyjżeć, a jak spytałam dr to powiedział ze na ten etap bardzo dobry hehe)kolejne usg w czwartek, od jutra cetroide.
Punkcja ponoć w pon lub wtorek i nie wiadomo czy będzie transfer bo dr M powiedział że boi sie mnie przestymulować i mozliwe też ze zakonczy gonapeptylem a nie ovitrelle, ale to zobaczymy jeszcze.

15.05.2016r. punkcja - pobrano 4 wzgórki jajonośne
16.05.2016r. telefon od embriologa - mamy dwa zarodki
17.05.2016r. godzina 9:27 zabraliśmy dwa bąbęlki :-)
Za dwa tygodnie testowanie.

Emily89 W oczekiwaniu na Kropka 7 marca 2017, 14:15

20 dc.

Pierwsi zaczynają pobolewać :) dobry znak - progesteron się wydziela :)
I niech się wydziela ile chce :) Wytrzymam to wszystko, jeśli we mnie ma zagnieździć się nowe życie <3

W czwartek wizyta u ginekologa, skierowanie na badania hormonalne. Zastanawiam się tez nad zrobieniem AMH, ale u mnie najtaniej to badanie kosztuje 150 zł. :(
Muszę też cytologię zrobić, bo ostatnią robiłam wieki temu :/

Temperatury potwierdzają owu w 17dc. Ciekawe, czy się uda... Tego dowiemy się za jakieś 9 dni :)

Trzymajcie kciuki za pomyślne wyniki badań :) I oby usg potwierdziło pękniecie pęcherzyka :)

heh zobaczymy co z tego wyniknie ....owulacji miało nie być (tak wykazał monitoring )-a wykres i testy - owulacje wykryły ......na wykresie są dwa skoki temp ale przy pierwszym testy owu wychodziły negatywne a przy drugim skoku pozytywne z tym ze drugi skok temp był późno i to mi nic nie da jeżeli wtedy była owulacja bo mąż był na wyjeździe juz od tygodnia :) ....Mam cichą nadzieje ze dzień zaznaczony przez ovu okaże się tym szczęśliwym dniem ......obym była żywym przykładem na to że natura wygra :D hehe Zobaczymy ....ale jak na razie do 33 dc będę miała wszystkie objawy kobiet w ciąży :D

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 17 maja 2016, 20:11

Ciąża rozpoczęta 21 kwietnia 2016

1 rok, 7 miesięcy, 6 dni razem

Leżę na łóżku, obok w dziecięcym łóżeczku śpi moje ziemskie dziecko, jedyny z sześciu skarbów, który ze mną został - trzyma mnie za rękę ❤️ I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno byłam bliska utraty nadziei, że kiedyś doświadczę tego co teraz. Było ciężko, ale było warto.

Zaskoczyła mnie długa droga do bycia mamą, zaskoczyło mnie jak źle czułam się w ciąży, zaskoczyło jak długo organizm dochodził do siebie (pół roku po odstawieniu sterydów hamujących układ immunologiczny, mialam ostry stan zapalny, stawy wykręcało z bólu tak, że czasem trudno było wstać, czy wziąć dziecko na ręce). Zaskoczyła mnie kolka nerkowa, przy której 12h porodu było jak wczasy w spa. Zaskoczyło macierzyństwo, kolki, regres snu, zmęczenie, bezsilność. Zaskoczyło rozstanie. Pierwszy rok bycia mamą, był bardzo trudny, daleki od wszelkich wyobrażeń. Czasem czułam, że nie mam już sił, że dłużej nie dam rady. Bywały chwile gdzie zastanawiałam się czy to jest życie, o jakim tak marzyłam, o jakie tak walczyłam? Sekundę później następowało samoskarcenie. Bywały też chwile kiedy tęskniłam za starym życiem, beztroskim, bez zobowiązań, gdzie nikt nie zakłócał mojego snu. Piszę o tym bo zrozumiałam, że nie jestem sama w tych odczuciach, że można tęsknić za życiem "sprzed bycia mamą" i nie ma w tym nic złego, to emocje, jak każde inne, nie zmieniają mojej miłości do syna, ani tego jaka jestem mamą. Akceptacja tych uczuć bardzo mi pomogła, czuję się kompletna, autentyczna.

Droga do szczęścia bywa czasem bardzo zaskakująca. Zaakceptowałam sytuację w jakiej się znalazłam, zrozumiałam siebie i swoje emocje, odnalazłam spokój, na chwilę.. bo chwilę później się zakochałam. Dziwne to i irracjonalnie. W tym roku skończę 39 lat, a przepadłam jak nigdy wcześniej. Każdego dnia bardziej i mocniej, a kiedy widzę jaką ma relację z młodym, rozpływam się nad dobrem jakie mnie spotkało. Sądziłam, że jako samotną mamę niewiele mnie już w życiu czeka, a tu proszę - pakiet all inclusive, pojawia się ktoś kto skrada serce młodego i moje! Można? Można!

Patrzę na swoje życie i czuję wdzięczność, ogromną wdzięczność. Mam rodzinę, mam co jeść, gdzie spać, jesteśmy zdrowi. Nic więcej mi nie trzeba. Jestem szczęśliwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2022, 22:02

pendzel Muszę się wygadać 17 maja 2016, 20:44

Zbliża się koniec cyklu i zaczynam łazić po ścianach. Gapię się w ten wykres jakbym miała tam zobaczyć pozytywny test ciążowy. Po Eutyroxie mam większy apetyt, a może to druga połowa cyklu i dlatego chce mi się jeść cały czas...? Wczoraj mąż powiedział coś co bardzo mnie zabolało ale i zrozumiałam jego punkt widzenia - powiedział, że nie chce żebym robiła za szybko testu ciążowego, "żeby nie było tak jak ostatnio, że to opóźniony okres, my się nastawimy a potem bedzie płacz" - nie wiem czy do niego nie dotarło, że jesteśmy rodzicami tygodniowego dziecka, które teraz jest Aniołikem w Niebie, czy tak bardzo to wyparł...? Fakt nigdy nie modli się za nie głośno to ja zawsze dodaję we wspólnej modlitwie. Za miesiąc będzie rocznica naszego Aniołka. Znowu ryczę jak tylko o tym wspominam...

Teraz wykres pokazuje wzrost tempki ale to dopiero 23 dc.... może to normalne a za kilka dni spadnie? Nie wiem ale teraz mielę temat w koło Macieju i nie mogę się od tego uwolnić. Siedzę na OVU całymi godzinami i czekam aż coś się stanie. Wykańcza mnie to!!!!!!! Co mam robić????!!!!

misia6684 Nadzieja umiera ostatnia 17 maja 2016, 21:21

Gdybym mogła to bym sie owinęła kocem i spała cały czas. Dzisiaj było gorzej niż wczoraj. Myślałam, że nie dojadę do pracy i będę musiała się przespać w samochodzie ( godzina 15). Jak wróciłam, to położyłam się z N na łóżko i zasnęlismy na dobre 1,5h. Masakra jakaś. Jutro kupuję test i w czwartek rano go zrobię. W sobotę są urodziny mojej przyjaciółki, więc musze wiedzieć, czy w mogę coś wypić :) Mam nadzieję, że nie będe mogła :) Dobrze, że mam pracę, bo tak to bym tylko siedziała i sobie nabierała do głowy różnorodne objawy. Mam temperaturę 36,92 od kilku dni. Zaczęłam mierzyć niedawno, więc nie znam swojej normalnej temperatury, chociaż pod pachą zawsze miałam 36.5. Boję się, że to wina jakiegoś choróbska.

Otóż ostatnią @ miałam 24.12.2015, to był pierwszy bardzo pilnowany cykl i udało się.
W 28 dc zobaczyłam II kreski na teście. 29dc dostałam plamień, pobiegłam do lekarza, widział malutki pęcherzyk i zapisał luteinę, stwierdził też niewielką prawostronną torbiel krwotoczną. Kilka dni później dostałam niewielkiego krwawienia i trafiłam na SOR, tam stwierdzono spadek bHCG po uwzględnieniu moich wyników (499-748-638 [wynik ze szpitala]..) i zrobiono USG i zrobiono łyżeczkowanie. Po dwóch dniach wyszłam ze szpitala. Czułam że coś jest nie tak poszłam do innego lekarza, okazało się, że torbiel pękła, ale lekarz zaniepokojony że nadal bolą mnie piersi kazał zrobić bHCG, wyszło 733. Wyniki odebrałam po 20, i już o 22 byłam na SOR z bólem prawej strony ciała i dusznościami. Powiedziało mi po USG że objawy są efektem pęknięcia torbieli i kazali leżeć. Po dwóch dniach dostałam takiego samego bólu, kolejne USG innego lekarza i diagnoza - ciążą pozamaciczna. Potem laparotomia, niewielkie zszycie wiezadła własnego jajnika i ogromny ból psychiczny i fizyczny.

Dziewczyny jeżeli czujecie że coś jest nie tak, nie dajcie się zbyć lekarzom. Gdyby nie moja "upierdliwość" mogłabym nie żyć.

W kwietniu badana drożność.
Prawy jajowod niedrozny, lewy przeszedł pod dużym ciśnieniem.

Dziś byliśmy na wizycie u pani genetyk. Bardzo sympatyczna pani doktor. Wszystko wytłumaczyła i przeprowadziła dokładny wywiad. Zdecydowaliśmy się na badanie kariotypu i ja dodatkowo na badanie w kierunku trombofilii. Czekać na NFZ to można oszaleć, więc zrobiliśmy prywatnie. Teraz czekamy ok.3 tygodnie na wyniki i zobaczymy co dalej. Kolejna wizyta u pani genetyk i konsultacja wyników. Obym nie musiała robić żadnych innych badań, bo zbankrutuje ;) ale jak będzie trzeba to się zrobi.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 17 maja 2016, 23:47

Bóg daje mi tyle sily ze nie wiem jak to opisac, nie jestem pograzona w zalobie z powodu mojego poronienia w 9tc, bo wiem, ze juz jestem niemalze gotowa na kolejny cud. Jak ja mocno wierze w Cuda! Nasienie meza tak bardzo zdrowsze, moja macica czysta - czego w 'takiej sytuacji' chciec więcej?? Kochane... chcialabym Wam dodac wiary jesli tego potrzebujecie i nadal co piatek, niedziele i co 2 tygodnie na spotkaniach Wspolnotowych we wtorki bede sie nadal modlic za nas staraczki. Dziekuje za Wasze maile i wpisy, i wiem, ze sie powtarzam, ale baaaaaaaaaaaaaaaardzo dziekuje za modlitwy, to tak niesamowicie wiele dla mnie znaczy. BOG WAM ZAPLAC. A teraz powolutku robie kroczek w przyszlosc. Bedzie wspolczucie w pracy jak wroce w przyszlym tygodniu, tym z rodziny co wiedzieli bede musiala powiedziec ze poronilam (mama byla pierwsza i od malenkich plamien jej mowilam, wspierala modlitwa, dala na msze), nie bedzie mi latwo, bo emocje beda powracac jeszcze przez jakis czas...

Dzis dostalam piekny, wielki bukiet kwiatow prosto z kwiaciarni - to od moich wspolpracownikow...

anemic Wielkie chcenie ... 18 maja 2016, 00:05

Jutro insem. Pomalowałam paznokcie, zrobiłam peeling, masaż bańką, maseczke na twarz. Wybrałam ubrania ( zmieniłam 3 x wersję- no bo jak zachodzić w ciążę to lepiej być elegancką, sportową czy sportowo - elegancką?). Powinnam już chyba spać i się przygotowywać, przynajmniej psychicznie. Nikt nie życzy mi szczesliwego dnia jutrzejszego. A z drugiej strony czy jak ktos idzie do łózka z kimś to życzy mu się żeby "zaskoczyło"?

Przyrzekam sobie, żę nie będę robiła testu co 2 dni. Poczekam cierpliwie do @

Oby to był szczęśliwy cykl.

anemic Wielkie chcenie ... 18 maja 2016, 07:52

D. Ściągnęli na dyżur. Nici z inseminacji. Miesiąc w plecy. Chwilowo nienawidzę wszystkich. D., świata, kotów, siebie, bezpłodności WSZYSTKIEGO.

Dziś 12dc już drugi dzień tempka wysoko cały czas piję olej lniany na śluz, wczoraj zobaczyłam że był jak białko więc jest lepiej niż w tamtym miesiącu bo w tamtym nic nie było:)
Przytulanki są teraz codziennie nie ma parcia po prostu mamy taką chęć.
Wczoraj pikał mnie lewy jajnik i dzisiaj też go czuję No i muszę się pochwalić że wczoraj przy przytulankach mieliśmy z mężem szczytowanie w tym samym czasie co nam się rzadko zdarza:) może dzięki temu coś z tego będzie czytałam że to pomaga.Nie wiem jak wy dziewczyny ale ja mam orgazm rzadko wtedy kiedy mąż więc wczoraj się miło zaskoczyłam:)
Dziś wizyta u gina po południu zobaczę co mi powie mam nadziję że mnie nie spławi i powie że mam czekać do roku czasu dopiero potem przyjść.

A tak poza starankami budujemy z mężem dom i staramy się aktualnie o kredyt więc cały czxas jeździmy po bankach i nie ma za bardzo czasu na rozmyślanie. W pracy też jest urwanie głowy i nie powiem czego.

Jutro napiszę jak minęła wizyta u ginka:)

anemic Wielkie chcenie ... 18 maja 2016, 08:40

Oczywiście w związku planowaną inseminacją nie kochalismy się, żeby "hodować plemniki". Więc...
Jaka jest sprawiedliwość tego świata??!!
Kobiety w niestabilnych związkach, bez zaplecza finansowego, bez pracy, takie co w wieku 25 lat nie byly u ginekologa, zachodzą w ciążę. A my jak zwykle pod górkę.
Chwilowy jad mnie zalewa.

kassik Wlazł kotek na płotek 18 maja 2016, 08:55

I co?! I książę się obudził z 2 tygodniowym opóźnieniem, że przecież on ma 6 szkolenie! I jak zawsze pod niego trzeba przekładać Łódź. Nie gadam z nim.

Kocia kociowy pamiętnik 18 maja 2016, 09:13

Dzisiaj w nocy brzuch bolał mnie jak na okres, teraz rano godz. 9.00 też. Ciągły ból, niezbyt mocny. Wzięłam prysznic, nie wiem czy mi przeszło. Chyba nie do końca. Coś powoli się szykuje? :) Fajnie. Do terminu jeszcze dwa dni, do terminu wg moich wyliczeń 3 dni.
Malutka się rusza ale niezbyt gwałtownie. Siedzi sobie jak na nią to spokojnie. W żebra nie dostaje prawie wcale. Teraz celem jest szyjka :) Ale też niezbyt często.
Więc na wszelki wypadek wzięłam prysznic umyłam włosy, zaraz się ogarnę do końca. Torba już dawno spakowana, chociaż co jakiś czas przychodzi mi do głowy nowa rzecz do wzięcia, np. dzisiaj - suszarka. Tylko gdzie ona jest? Odnalezienie suszarki którą jakiś czas temu sprzątnęłam w ramach porządków wiosennych może być ciężkie-szczególnie z takim brzuszkiem kiedy nie możesz się schylać a garderoba jest zawalona (poukładanymi) rzeczami od podłogi prawie po sufit. No nic, suszarka nie jest najważniejsza.
No i trzeba kupić coś do picia i jedzenia i spakować.

Smutek mam dzisiaj w sobie. Jestem okropnie zamyślenia.Dwa dni po Hsg dostałam miesiączki nie planowanej. I boję się że to zamieszanie nie wróży nic dobrego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2016, 01:16

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)