Dzisiaj 42, oby 1dc.
Ostatnie parę dni to plamienia, coraz silniejsze. Wczoraj nawet myślałam, że się rozkręci, ale się nie rozkręciło. W nocy bardzo niewiele na podpasce, więc dzisiaj jeszcze nie brałam menopuru. Dzisiaj od rana ból brzucha i póki co plamienie jest bardzo intensywne, więc mam nadzieję, że @ rozkręci się na dobre i jutro ruszamy z koksem :)
Mamy za sobą cudowny weekend, byliśmy u rodzinki i super się wyluzowaliśmy :) Pogadałam też z ciotką od serca i zapytała m.in. ile prób przewidujemy total i nie potrafiłam jej odpowiedzieć na to pytanie. To zależy od finansów i od strony psychi8cznej, jak sobie będziemy ze wszystkim na bieżąco radzić. Na obecną chwilę plan jest taki, że ta będzie ostatnia i więcej nie będzie trzeba :)
Mam wiele optymizmu :)

TAK TAK TAK!!! Mamy 1dc!! :) Taki intensywny, że nie ma wątpliwości. Na sobotę umówione pierwsze podglądanie :) Muszę tylko zajrzeć do apteki w której zamawiałam menopur, czy jeśli przyjdę w sobotę z nową receptą, to czy na poniedziałek dostarczą mi nowy. Tej dawki starczy mi do wtorku, ale dla bezpieczeństwa nowy w lodówce chciałabym mieć już w poniedziałek. Szczególnie, jeśli lekarz podniesie dawkę. Obczaję jeszcze jedną aptekę w Krk która się specjalizuje w takich lekach i może mieliby na miejscu, ale to jest i tak na drugim końcu miasta.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2016, 14:15

Lila2703 Czekamy... 30 maja 2016, 09:09

Witam się w 37 tygodniu ....ciąża oficjalnie donoszona :D :D :D Jej kiedy to wszystko się stało???? Moje koleżanki Czerwcówki zaczęły się na dobre rozpakowywać...ależ wczoraj były emocje :) ja z Matylda grzecznie czekamy na swoją kolej. Szpital ziedziłam, położna umówiona ( cudowna kobieta )jestem prawei gotowa....

Koszka Konwulsje umysłowe. 22 lipca 2016, 22:16

Drogi pamiętniczku,
nie mogę przestać siedzieć na Ovu i czytać wszystkiego po kolei. Czytam w drodze do pracy i z pracy i w pracy też i w domu też. Tak to właśnie jest jak złapię na coś zajawkę. No czubek, no.

Ale to jeszcze nic. Od dnia owulacji (domniemanej), mam wszystkie objawy ciąży. Cycki bolą i brzuch boli i w ogóle jest mi źle i najgorzej. Wiadomka. Objawy urojone, albo mam niestrawność po prostu.
Co robić w takim razie? Ano wiadomo - test! Co z tego, że 7dpo, co z tego, że wiesz, że nie wyjdzie? Plus jest taki, że jak oczy zobaczą to jedną kreskę (no bo co innego majązobaczyć), to łeb przestanie się gotować.

Wiem, że trzeba się zająć czymś innym, nie myśleć, pitu, pitu. Ale która nie świrowała niech pierwsza rzuci testem!

Dzisiejsze badanie progesteronu 14.49 ng/ml, to chyba znaczy, że znoszę jajka? Nie?

anemic Wielkie chcenie ... 23 sierpnia 2018, 11:02

Tak wiec juz na oddziale. Nadal na czczo bo "może sie uda, może sie nie uda" hahah pewnie się nie uda, ale na wszelki wypdek bede sie jeszcze głodzić.
Co do przyjęcia, byla również wczesniej już wspomniana "mila położna". Ta sama dyskusja: Cc po in vitro a czyli bez powodu, no nie bez powodu tylko po in vitro.
Sala 3 osobowa, łazienka na korytarzu, warunki łolaboga. Ważne,ze krok bliżej spotkania z Haneczka

Uff trochę ochłonęłam... Dziękuję dziewczyny za wsparcie wiele to dla mnie znaczy :* W sobotę byłam u ginekologa (wizyta beznadziejna, na szybko, przepisała złą dawkę antybiotyku itp). Dziś byłam u internisty, który jest parazytologiem i jeszcze dodatkowo specjalistą diagnostyki laboratoryjnej, zna mnie i moją historię. Tego paciorkowca trudno się leczy i absolutnie nie mogę teraz zachodzić w ciążę. Podejrzewa, że albo mam to w sobie już od porodu (źle wykonany wymaz w kierunku gbs i oboje z Synkiem mieliśmy wiele szczęścia), albo zaatakował kiedy mocno spadła mi odporność jak brałam tyle antybiotyków. Mam przez dwa tygodnie brać antybiotyki dwa różne, końską dawkę, muszę wytrzymać ;) Starania oczywiście wstrzymane i te przeciwciała anty tg mogą być podwyższone nie przez tarczycę, tylko przez to cholerstwo, ale tu ma się wypowiedzieć endokrynolog. Muszę dbać o odporność, czyli biegać, dużo na powietrzu, dobra lekka dieta itp. 3 tygodnie po zakończeniu antybiotyków zrobić kontrolny posiew moczu. Z dobrych informacji to kamienia na nerce nie mam, teraz tylko dbać by nie wrócił no i pani doktor od usg powiedziała mi, że na prawym jajniku dojrzewa pęcherzyk. Cieszę się z tego, chociaż starać się nie możemy. Trzymam się tego, co napisała Anka_skakanka ;), że może to początek końca :)Oby antybiotyk dał radę wybić tego obcego we mnie ;) Mimo, że starania zawieszone, to obserwacje będę prowadzić, odpocznę od starań, stresu i comiesięcznego podejrzewania ciąży. Trochę szkoda bo czas ucieka, ale nic nie poradzę, muszę być zdrowa, bo ta bakteria czy jak to tam zwał bardzo szkodzi dzidziusiom, powoduje poronienia i sepsę u noworodków.

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 30 maja 2016, 13:03

5+4
Ostatnie dni niestety nie przyniosly dobrych wiesci.
W piatek polecialam na bete i wynik byl 7752, wiec spory przyrosc, ale wczoraj pojawilo sie plamienie. Leciusienkie, takie brudne, widoczne jedynie na papierze toaletowym. Panika.
Napisalam do pani ginekolog i dostalam odpowiedz, ze czasem sie tak zdarza, ze dopoki jest ciemne, to w miare ok, bo to stara krew, ze mam kontynuowac terapie z progesteronem, wypoczywac i byc spokojna.
Latwo powiedziec. Trzeslam sie jak osika i zdecydowalam sie pojechac na ostry dyzur, bo inaczej to calkiem kapota - noc bezsenna.
Na izbie przyjec zrobili mi usg, ktore pokazalo pecherzyk ciazowy 16mm, cialko zoltkowe i tyle. Brak echa zarodka. W kazdym razie wszystko dobrze przyczepione.
Lekarz dopatrzyl sie malej nadzerki na szyjce i ludze sie nadzieja, ze to stad to krwawienie. Zalecenie - progesteron i prosze czekac.
W kazdym razie o ile wczoraj po poludniu uspokoilam sie i bylam pozytywna, dzis ogarnela mnie paranoja pustego jaja plodowego. Bo pecherzyk duzy, a zarodka brak...
Od rana przetrzaslam internet i podnioslam sobie cisnienie tak bardzo, ze serce wali mi jak mlot a w gardle mam gule... Jak nic oszaleje.
Plamienie minimalne, delikatne brudy widoczne podczas wizyt w toalecie.
Sama nie wiem, czy poczekac pare do przyszlego tygodnia, czy juz w srode isc na usg. Moze spec z lepszym sprzetem niz ten na IP dojrzy cos wiecej...?


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2016, 13:03

Wyczekująca Moja walka z PCOS 30 maja 2016, 13:11

35t 4d

W środę mam wizytę u ginekologa, więc dzisiaj odebrałam wyniki zleconych badań. O ile morfologia w normie, to mocz niestety nie do końca...

Nabłonki płaskie: dość liczne
Leukocyty: 10-20 przy normie 0-5...
Bakterie: liczne

Czytałam, że to może wskazywać na zapalenie dróg moczowych lub chorobę nerek... Najdziwniejsze jest to, że nie mam żadnych objawów. Czy któraś z Was też miała takie problemy? Czy miało to jakiś wpływ na Wasze Maluszki?

22dc
Od 4 dni dalej bez serduszek ;/ jakoś się nie składa, albo zmęczenie albo brak ochoty albo jakaś kłótnia tak jak wczoraj no i leci czas bezowocnie...

Wczoraj na termach i wieczorem w domu pobolewał mnie jajnik, w nocy i dzisiaj też go trochę czuję. Nie wiem co to może być .... jakimś cudem owulacja ?? ale śluzu płodnego nie mam już ładnych pare dni, w sumie to żadnego nie mam :P Nawet jaby jakimś cudem była to owulacja to niestety nie została wykorzystana.

Oby mąż tylko nic nie powiedział w najbliższym czasie o chęci posiadania dzieci jak się do tego zabiera jak ........ wrrr !

Jednak nie będę kontynuowała ziółek ojca Sroki. Doczytałam, że może być po nich cienkie endo, a z ostatniej wizyty wynikałoby, że to kolejny mój problem (ładne tj. trójlinijne, ale tylko 6 mm). Poza tym cholera wie, czy to nie one przesunęły mi owulacje przed 10 dzień cyklu.

Wczoraj dużo wodnistego (czyt. jak woda) śluzu po Dong (i znowu ch*j wie co to znaczy).

Kolejne Siostry odpisały, że nasze pragnienie staje się ich pragnieniem. Miłe:)

Ech, odliczam dni do urlopu nad Balatonem...

Dalej nie mam nastroju, ani nawet chęci. Z wiarą, że się uda też coś kiepsko. Jutro wizyta u ginekolog, zobaczymy co tam u moich jajników. Podpytam też co dalej.

Wczoraj Pierwsza Komunia mojego chrześniaka <3. Oczywiście łzy na mszy poleciały, śmiałam się do męża, że jednak jestem jak moja babcia. Niewiele do płaczu mi potrzeba.

Za miesiąc pierwsza rocznica naszego ślubu... a my dalej we dwójkę. Wszędzie widać kobiety w ciąży, z wózkami, pozytywne testy - codziennie; trochę boli, że wciąż to nie jestem ja.

Okres się już kończy. Zastanawiam się czy to normalne, że 1ego dnia boli mnie brzuch i plamienie jest b.małe, drugiego dnia leci dużo, a trzeciego znów minimalne plamienie i w zasadzie koniec okresu. Czy to jest ok? Wcześniej, czyli przed poronieniem, miałam raczej 3 dni normalnego krwawienia umiarkowanego i 2 dni zanikającego plamienia.

A poza tym jestem po weekendowym szaleństwie na Mazurach, także Izabela82 - melduję, że staram się odganiać malkontenctwo jak mogę:) !

Pierwszego dnia wyjazdu dowiedziałam się też od znajomych, że moja koleżanka, która miała ślub w tym samym miesiącu co my i starała się równo z nami (też miała problemy, żeby zajść w ciążę - starali się 2,5 roku) jest właśnie w 8 tygodniu ciąży.
Ucieszyłam się, bo naprawdę bardzo jej tego życzyłam, ale tak mnie ukłuło w sercu, że NAWET im się udało. I już zostaliśmy sami na polu walki...
Jest mi smutno i przykro.
Mam nadzieję, że donosi ciążę szczęśliwie i nie będzie musiała przeżywać takiego koszmaru jak my. Na jej miejscu tak szybko bym wszystkim nie rozgłaszała, że spodziewam się dziecka...ale to chyba tylko taka moja schiza poporonieniowa.

Marisa Czekająca na ten mały cud:) 19 października 2016, 15:23

5 t 6 d
Dzisiaj wkradła się we mnie dobra myśl i obudziła się choć niewielka wiara w to że może mój mualuch przetrwa do końca:) Odebrałam wynik homocysteiny wyszedł ok, tarczyca w normie , mam suplementację witaminami, jeszczę muszę wyjaśnić kwestię zażywania heparyny w moim przypadku i dziś wieczór będę uczyła się myśleć pozytywnie, bo inaczej rozum mnie opuści....
No i muszę zdecydować którego lekarza wybiorę :)

Parę dni temu miałam dziwne zdarzenie, usłyszałam coś na jak strzelenie, puknięcie w guzik metalowy, mam na myśli taki odgłos, nie bardzo wiedziałam co to, gdzie i skąd to dochodzi, ale wczoraj jak przytuliłam się do męża znów ten odgłos, mąż mówił, że to pewnie jego guzik od spodenek... a ja miałam inne przeczucie, dziś rano siedzę sobie i znów to samo a siedziałam w majtkach i koszulce... jestem pewna, że to Tymuś.
Troszku się martwię, bo nie wiem co to było, i mam nadzieję, że mu nic nie jest. Dobrze, że wizyta za tydzień, to zapytam lekarza o to...

Dziś dzwoniła Pani w sprawie wózka, długa historia, ale byliśmy w sobotę a tu terminy się zmieniły na koniec lipca a jak byśmy byli jutro to wózek we wrześniu... pomyślałam kur... że co? jaja jak berety... ja mam termin z usg na koniec lipca.
I uzgodniłyśmy, że Pani zadzwoni do producenta co mogą wysłać na chwilę obecną i czy coś jest.
Czekałam od rana na telefon i z godzinę temu dzwoni Pani, że udało jej ustalić z producentem że mają jeszcze 3 kolory i że szybko musimy się zdecydować, żeby się załapać, bo schodzą jak świeże bułeczki...

I mamy wybrany, nie ten co chcieliśmy kolor, ale ten też jest piękny, a dla mnie najważniejsze, że Tymuś będzie miał wózeczek już pod koniec tygodnia, nie pod koniec lipca, czy we wrześniu, ale można powiedzieć, że już, zaraz :)

Dziś mamy wpłacić zaliczkę a tu coś zbiera się na burzę, nie wiem czy zdążymy z mężem.
A tak wogóle naszła nas fala upałów, dziś po 6 było 20 stopni w cieniu, źle znoszę takie upały, wczoraj miałam w nocy problem z oddychaniem :( miałam wrażenie, że się uduszę.
Nadal bolą mnie plecy i nogi. A dziś doszła jeszcze migrena, ale ja zniosę wszystko dla Tymusia. Już bliżej niż dalej... można powedzieć, że zostało 60-63 dni...

Dziś 6 dzień stymulacji menopurem 150 jednostek. Do tego od 20 kwietnia jestem na zoladexie. Czy któraś z was stosowała zoladex ?

Witamy się w 25 tc <3

http://www.photoblog.pl/xunacancionx/174538081


Rośniemy w siłę, czasem mam wrażenie, że z dnia na dzień :)
Chyba nadrobiłam w końcu trochę wagę, bo Pani doktor narzekała, ze za mało przybieramy. Kolejna wizyta a tydzień więc zobaczymy co teraz powie ; )
Ostatnio zdarzyło mi się jeszcze zwymiotować dwa razy, tak dla przypomnienia jak to jest :D
Poza tym jest bardzo dobrze, cały maj dość aktywnie, weekendowe wycieczki i co chwile mieliśmy jakies dzieciaki na 'wakacjach' :P
Synuś w brzuszku szaleje, a tatuś ma radochę. Ostatnio mój najmłodszy braciszek (10 lat) śmiał się z tego jak mi brzusio podskakuję :P

Powolutku zaczynamy organizować wyprawkę, sporo rzeczy podostawaliśmy i co chwilę coś przybywa :) co chwilę przeglądam te słodkości i co raz bardziej z mężem nie możemy się doczekać naszego bąbelka.

Jeszcze nie dogadaliśmy się co do imienia. Na początku było kilka opcji, ale im dłużej się nad jakimś konkretnym imieniem zastanawialiśmy tym bardziej nam się hmm... znudziło lub nie mogliśmy się do niego przekonać. Pozostało na tym, że kilka opcji wypisaliśmy w notesie i przestaliśmy się nad tym zastanawiać i o tym rozmawiać, ewentualnie jakies sporadyczne sugestie.

Jak fajnie, gdy ma się kogoś z kim można razem przechodzić ciąże, jesteśmy w stałym kontakcie z kuzynką mieszkającą w Londynie i wymieniamy się doświadczeniami :P
Ostatnio było na miesiąc w PL więc sporo czasu spędziłyśmy razem i oczywiście zaliczyłyśmy wspólne zakupy :)

O dziwo póki co dobrze znoszę upały, które u nas się pojawiają.
Nie znosiłam gorąca przed ciąża. Do dziś dziwię się jak zniosłam ten tydzień w Egipcie.
Mam sporo chęci do pracy i energii (przynajmniej tak mi się wydaje ;D), ale co raz szybciej się męczę :P
Aaa no i zaczęły mi dokuczać skurcze nóg. I w pośladkach :D
Ale większej tragedii nie ma więc damy radę.

Pozdrawiam :*

xterix Nakręcona :) 30 maja 2016, 16:21

Chyba pojedziemy z Mężem do Matemblewa na msze dla proszących....

llallka Kolejna runda- przegrana... 30 maja 2016, 20:06

28.05.2016; 3pt-1 weryfikacja:
hcg- 2.2
E2 - 3925 pg/ml
Progesteron (PRG) - 26.92ng/ml

Jutro kolejna weryfikacja...

Samara Oprócz błękitnego nieba... 30 maja 2016, 20:24

@ zjawiła się 1,5 tygodnia przed terminem w najgorszym możliwym momencie. Zdziwko mnie walnęło, ale w sumie to się ucieszyłam, bo jeszcze tylko ten cykl i zaczynamy od początku.
Odkąd wiemy, że nie musimy się starać bo i tak nic bez leków nie wyjdzie to <3 są na dużo wyższym poziomie... Nie wiem co się stało, ale sprawia nam to o wiele większą przyjemność. A przez te nasze mechaniczne staranie czasami tylko to odbębnialiśmy i już. Czyli jednak od czasu do czasu trzeba sobie dać na wstrzymanie ze staraniami i po prostu cieszyć się sobą.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2016, 20:24

anemic Wielkie chcenie ... 30 maja 2016, 20:27

Temperatura spadła. Teraz znowu trochę skoczyła, ale już wyczytałam, że ciążę oznacza temr. w granicy 37 st. Z resztą, test ciążowy choć wpatrywałam się w niego jak sroka nie chciał wydusić z siebie 2 kreski.

Zaniedbałam się przeokropnie. Wiecznie nieułożone włosy. Brwi to już tak zarośnięte, że kaczka mandarynka by się ich nie powstydziła.
Nie chce mi się nawet nasmarować balsamem. Nie mówiąc o tematach depilacji -.-
Dziś pokusiłam się pójść do pracy bez makijażu...
Nawet nie wiem co się ze mną dzieje.

Ciąża zakończona 30 maja 2016

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)