No i po wizycie. Dalej cisza eh... Nastepna wizyta 7 lipca i skierowanie na 11 lipca do szpitala. Boze dziecko wyjdz w koncu:) termin jeden na 30 drugi na 3. Oby do wizyty urodzic. Eh....
Kurcze, jednak prolaktyna w normie 421,9
Już myślałam, że przynajmniej wiem dlaczego ciężko nam zajść.
Po sobotniej wizycie u znajomych mamy z J pamiątki w postaci ukąszeń meszek. Bolesne jak cholera, do tego opuchlizna gigant.
Mało tego - wykryłam dzisiaj u J kleszcza
wyrwał go, ale opuchlizna została. Pobiegliśmy do lekarza ale efekt do przewidzenia - dostał antybiotyki i maść ze sterydem. Super ale...za 10 dni punkcja i zapłodnienie. I co teraz ?? Zadzwoniłam do gina z kliniki, nie powiedział tego wprost, między wierszami zrozumiałam że mamy poczekać te 10 dni. Tak więc zrobimy, mam nadzieję że żadne świństwo od kleszcza się do J nie przypląta
maści też nie użyliśmy, leżę właśnie z nogą w górze, liczę na to że opuchlizna trochę zejdzie
J przygnębiony, podłamało go to jak mnie po złamaniu ręki rok temu. Jeszcze nie doszłam do siebie po utracie Tadzia a tu gips...
Ścielam się dziś rano z managerem. Coś się nie dogadaliśmy wcześniej, ja nie wiedziałam on nie pytal - ponoć powinnam była wyznaczyć swojego "backupa" na czas L4. Spoko, tylko skoro ja mam przydzielać pracę ludziom to czym zajmuje się"people manager"? Coś się komuś pomieszało chyba... I tym samym zdecydowałam że L4 to znaczy wypoczynek. Czyli żadnego włączania kompa służbowego. I tyle w temacie.
Wzięło mnie dzisiaj na sentymenty... Mam płaczliwy dzień i w ogóle jakaś taka rozbita chodzę. Gdyby nie poronienie byłabym właśnie na finiszu ciąży. Łóżeczko czekało by już na nowego lokatora, ciuszki pachnące słońcem leżałyby schludnie na półeczkach przeznaczonych specjalnie dla nich. A ja na dniach pewnie pakowałabym torbę. Ciężko mi z tą świadomością. Nie mam do nikogo pretensji, psychika po prostu z każdym dniem zbliżającym mnie do 23 lipca daje o sobie znać. A ja w porywie serca ustaliłam na tą datę pierwszy dzień naszego urlopu. Oby łzy nie płynęły mi wtedy jak teraz, zamazując obraz na ekranie
"Dbaj o dziąsła, a najlepiej wybierz się do stomatologa na sprawdzenie ich kondycji. Bakterie spowodowane infekcją dziąseł mogą wędrować w obiegu krwi i zaburzać gospodarkę hormonalną Twojego organizmu, negatywnie wpływając na Twoją płodność i zdolność do zajścia w ciążę."
Tylko ciekawe, że na całym świecie w biednych rodzinach, gdzie nie ma kasy na dentystę, ani często dentysty, a higiena leży i kwiczy, roi się od wielodzietnych rodzin. Te porady są tak pisane, że właściwie cud, że mamy 7 miliardów ludzi, bo według OVU to tylko młodzi, 100% zdrowi i zrelaksowani mogą mieć dzieci.
Cieszę się odpoczynkiem od mierzenia tempki, nie mam chęci tu wchodzić, strzelam focha na "staranka". Nie chce mi się żadnych
Wróciłam na siłownię. I to tak na poważnie
Pierwszy trening zrobiłam sama, tydzień temu. Potem miałam taaaakie zakwasy przez pięć dni, pomimo dobrej rozgrzewki i rozciągania. Ale konkluzja tej wizyty na siłowni była taka, że zgubiłam gdzieś nie tylko kondycję, ale również technikę. Zapisałam się zatem na wczoraj na trening z trenerem. Przez godzinkę zdążyliśmy przećwiczyć nogi, pupę i plecy. Na czwartek zostawiliśmy tzw. górę, czyli cycki, barki, biceps/triceps. Tym razem zakwasy też będą 
Tak się cieszę. Uwielbiam siłownię. Do wyjazdu wakacyjnego tylko dwa miesiące, ale zawsze troszkę się ujędrnię i może mała rzeźbę złapię. Odchudzać na szczęście się nie muszę.
2 trymestr
26tc
25t2d
6-ty miesiąc ciąży (63% ciąży za mną) - do porodu 103 dni 
wtorek
Wczoraj byłam na badaniach, m.in. glukoza po obciążeniu. Wzięłam ze sobą glukometr, żeby mniej więcej sprawdzić wynik na bieżąco (wyniki z laboratorium dostanę podczas wizyty u ginekologa za tydzień). Badanie przeszło spokojnie tzn. czułam się dobrze, bez żadnych atrakcji typu omdlenie, albo zawroty w głowie.
Mój cukier z krwi z palca: ( w nawiasie normy wg PTG dla kobiet w ciąży)
na czczo - 80 (mniejsze niż 92)
po 1h - 139 (mniejsze niż 180)
po 2h - 154 (mniejsze niż 153)
po 3h - 109
No i trochę się martwię, bo żeby stwierdzić cukrzycę ciążową wystarczy, że jeden parametr nie jest w normie, co u mnie oznacza, że właśnie warunek został spełniony (za wysoki cukier po 2h o bagatela 1 mg/dl). Muszę jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że wyniki z palca są inne niż z żyły łokciowej. Tylko jak inne? Wyższe? Niższe? Czy ktoś wie jak to jest?
Eh. Czekam z utęsknieniem na wizytę u ginekologa 5 lipca. A od wczoraj ostra dieta cukrzycowa - już nawet mnie nie ciągnie do jagodzianek. Wczoraj kupiłam dwie - dla siebie i dla męża, a dziś mu obydwie spakowałam do pracy.
Dziękuję dziewczyny za wsparcie, to znaczy dla mnie naprawdę wiele. Wiem, że Wy po prostu rozumiecie. Wczoraj przekazałam wiadomość wszystkim zainteresowanym i też otrzymałam słowa wsparcia od wszystkich poza moją przyjaciółką. Ją jako jedyną poinformowałam, że zastanawiamy się nad dawcą i usłyszałam, że jak w ogóle mogę myśleć o czymś takim, że przecież mój mąż tego nie przeżyje i że przecież jest jeszcze adopcja. ???? . Dochodzę powoli do wniosku, że mój kontakt z tą osobą jest momentami zbyt toksyczny i może nie warto kontynuować go na takiej stopie. Nie takiego wsparcia oczekiwałam.
I teraz, co dalej? Po pierwsze zaraz idę robić kawę z ekspresu, którą na czas ivf odstawiłam. Wczoraj wreszcie wzięłam kąpiel, tak jak lubię, z której rezygnowałam po transferze na rzecz prysznica. Wczoraj też odstawiłam progesteron i od razu w sensie fizycznym czuję się lepiej. Czyli jakoś powoli żyję dalej, bo co mi zostało? W pracy po moim ostatnim l4 oczywiście znowu plotka że ciąża i czy we wrześniu wracam, ale spokojnie koryguję.
Na parę miesięcy zawieszamy temat, głównie po to żeby odkuć się trochę finansowo i przygotować na dalsze działania. Kiedy uznamy, że nadszedł już czas, planujemy się umówić na wizytę do klinki, podczas której będziemy chcieli przedyskutować przyczyny dotychczasowych niepowodzeń, chociaż wiem, że prawdopodobnie usłyszymy że to słaba jakość plemników. Wtedy będziemy się też zastanawiać co dalej, czy zbierać na komercyjne czy może właśnie przedyskutować kwestię dawcy. Zaproponowałam mężowi, że może zmienimy Artvimed na Macierzyństwo, ale stwierdziliśmy, że po wakacjach z pewnością będzie mniej tłoczno niż do końca czerwca a właściwie mamy oboje zaufanie do lekarza, który nas tam prowadzi. Jeśli nawet będzie trzeba czekać dłużej na wizytę to trudno, co to dla nas za różnica w tej chwili? Planuję też iść do poradni genetycznej, niech rzucą okiem na tą mutację męża.
Dostałam już plamień, mam nadzieję, że @ rozkręci się dziś lub jutro. Jutro rada plenarna, potrwa ze 4h, w sam raz na @
Mniej więcej w połowie cyklu planuję iść do swojego gina, niech rzuci okiem czy tam po stymulacji wszystko ok i niech mi powie czy w obecnej sytuacji na wywołanie mogę brać lutkę zamiast dupka. Wychodzi dużo taniej a w sumie jako iż temat starań naturalnych uważam za zamknięty, jej szerszy wpływ na moją drugą fazę cyklu nie jest dla mnie taki istotny. Myślałam też, czy by jeden miesiąc zaryzykować i nie brać nic i zobaczyć czy @ przyjdzie sama.
No i ostatni temat czyli dawca. Coraz częściej to powraca do mnie. Kiedyś to była dla mnie opcja nie do pomyślenia, ale ivf też przecież kiedyś takie było. Przecież takie rozwiązanie jest dla kogoś stworzone, jest dla ludzi, czy to naprawdę takie pożałowania godne, że chcemy przeżyć ciążę, poród, karmienie piersią? Mąż wcale takiej opcji nie odrzuca, dociera do niego powoli że ivf to nie jest żaden pewnik i że udać się nie musi nigdy.
Ciąża rozpoczęta 1 czerwca 2016
9dpt beta 734,40 mIU/ml
Niech się dzieje wola nieba 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2016, 07:10
Okresu brak. Test -
Walczę od kilki dni z wyprawką. W aptece 400 zł, na allegro 150... jeszcze łóżeczko i materac. Liczę, że do tysiaka się zmieścimy
Więcej wydatków nie planuję
Ale zaczynam odkładać na szczepionki, bo drogie cholerstwo, ale szczepić zamierzam 
Leoś wczoraj cały dzień bombardował moje wnętrzności
Nie wiem czy od początku zdarzył mu się tak aktywny dzień. Tatuś zadowolony, bo znów udało mu się dostać kopniaka od synka.
czekania na wyniki ciąg dalszy...
stwierdzam ze jestem beznadziejna...eh...
wszyscy zachodzą..nawet "ciężkie" przypadki na forum..a ja nie
zaczynam sie dołować...to takie przygnębiające..
15 dpo
Wczoraj był termin miesiączki. Nie przyszła. Temperatura trochę wzrosła i przez ten jeden dzień chodziłam z bananem na twarzy i uwierzyłam w to, że zdarzył się cud. Dziś z samego rana zrobiłam test. No i co? Negatyw
(( Temperatura spadła i pojawił się ból miesiączkowy. Dziwne to bo szyjka nadal wysoko i twarda. Cykl mi się przedłużył i myślę, że to wina ziół. Do jasnej cholerci 
Już mi brak sił naprawdę. Nie chcę już!! Po prostu nie chcę!
Dziś pomimo kiepskiej pogody mam świetny humorek
Wczorajsze domowe spa zrelaksowało mnie zupełnie
Czasami dobrze jest poświęcić troszkę czasu tylko i wyłącznie dla siebie. Dziś czeka mnie dużo pracy kilka dostaw towaru do firmy i robota papierkowa której powiem szczerze nie znoszę ale cóż musze jakoś przez to przebrnąć. Od soboty 25 czerwca pobolewa mnie brzuch tak jak na @ ale do niej to jeszcze daleko do tego wszystkiego jeszcze robi mi się słabo od wczoraj. Coś mi się wydaje że chyba się załatwiłam klimatyzacją w te upały. Dobrze jest pracować u siebie nie czuje człowiek takiej presji że jak się z czymś nie wyrobi to zaraz będzie akcja i jakaś bura z tego powodu. Jak dobrze że jesteście tutaj wszystkie takie kochane i życzliwe. Bardzo dużo pozytywnej energii daje mi foru zawsze to lepiej i lżej człowiekowi jak się wygada i gdy ma się kogo poradzić. Prawda jest taka że traktuję was wszystkie jak rodzinę ale rodzinę taką na której nigdy się nie zawiodłam i na której wsparcie mogę liczyć, aż łezka się w oku kręci z radości i szczęścia że spotkałam na drodze swojego życia takie fajne babeczki 
niecierpliwością czekam na dzień 8 lipca bo wtedy właśnie będę mogła testować czy się udało czy nie. Trzymajcie kciuki kochane aby był wszystko na tak.
Dziś dzień wizyty... trochę się denerwuje, ale wierzę, że będzie dobrze. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę synka, minęły 3 tygodnie jak go ostatnio widziałam, zastanawiam się ile teraz waży 
W nocy spałam słabo, znów powrócił silniejszy ból krzyża plus żebra, ale mniejszy niż wtedy czwartkowy.
Wypiję kawkę, bo pogoda deszczowa, ale to dobrze, na wizytę będzie się lżej jechać, bo te upały potrafią wykończyć człowieka...
Wczoraj zrobiłam zamówienie jeszcze dla Tymusia
przyjdzie otulacz bambusowy, kocyk, pieluszki, butelka
och nie mogę się doczekać, cieszą mnie takie zakupy 
Wcześniej kupowałam dla siebie teraz wolę kupić dla synka, radość jest nieporównywalna 
Dziś słucham swojej ulubionej piosenki 
https://www.youtube.com/watch?v=qZKCet3JOTc
Trzymajcie kciuki za naszą wizytę 
Kolejny stracony cykl. Co prawda @ jeszcze nie przyszła, ale zespół napięcia pełną parą... do tego dzisiaj negatyw - nie ma nawet cienia cienia po cieniu 
Czuję się beznadziejnie zrezygnowana i zmęczona tym wszystkim.
Najgorsze jest to, że to przedłużające oczekiwanie strasznie mnie blokuje - gdyby nie plany macierzyńskie to bym zmieniła pracę, ale żeby zaczynać znowu wszystko od nowa... sama nie wiem czy mam jeszcze na to siłę. Z drugiej strony nie mam już siły, żeby ciągnąć to co tutaj się dzieje. Codziennie spędzam 8 godzin w krainie absurdu i chyba mam już tego dosyć...
badania zrobione i odebrane, grupa grwi b rh +
tsh 2,19 ob troche niskie bo 4 norma od 5, w morfologii dwa wyniki za duze ale o jakies drobne 0,2/3 wiec podejrzewam, że luz.
Dzisiaj mijają dwa lata od kiedy powiedzieliśmy sobie TAK 
I dzisiaj 18;40 konsultacja z anestezjologiem, potem isc zapytac o dokladna godzine zabiegu. Prosze o kciuki i jak tylko dojdę do siebie to napiszę po zabiegu co i jak.
25dc , 7dpo
Od kilku dni czytam pamiętniki. Dom przez to nawet zaniedbałam, a mojemu synkowi nie długo oczy TV wypali (włączam mu bajki, żeby mieć cisze do czytania). Dziś już się trochę opamiętałam. Nie bede tyle czytać.
Objawów ciążowych nie mam.
Jem za dużo, oj zdecydowanie za dużo. Cholerny progesteron.
Cycki duże, wielkie, ciężkie ot i tyle.
Stanęłam dziś na wagę ... po cholere ja tyle jem? Nie długo moje naście zgubionych kilogramów wróci. Jak się nie bede pilnować to nawet bardzo nie długo....
W czwartek na wizycie widoczny był zarodek ciałko żółte i pikajace serduszko
a dziś dopadly mnie mdłości. To chyba dobry znak
rośnij w siłę kropeczko
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2016, 11:35
25 dc
10 dpo
Brzuch pobolewa całkiem jak na @... Plamień na razie brak, ale ostatnio były dopiero 12 dpo. Duphaston wydłużył mi fazę lutealną i to by było na tyle, jeśli chodzi o dobre wieści. Poza tym jutro prawdopodobnie wyjeżdżam na szkolenie i nie będę miała, jak zrobić bety, by zobaczyć, czy może, może jednak... Nie będę też mogła pójść do ginki po receptę na dupka, jeśli by zaskoczyło, a zostały mi już tylko 2 tabletki.
Martwię się operacją Męża. Za tydzień w czwartek ma się zgłosić do szpitala. Sam wczoraj przyznał, że pęka, a ja po prostu się boję
I cały czas zaklinam rzeczywistość, powtarzając w kółko nam obydwojgu, że wszystko będzie dobrze...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.