26dc , 8dpo
Ledwo się powstrzymałam przed zrobieniem testu. Jakoś rozum zwyciężył całe szczęscie, bo przecież jest za wcześnie!
Jutro wyjeżdzamy na weekend, czas się zacząć pakować.
ps. 2 godziny temu zjadłam śniadanie i co? głodna jestem...
Ostatnio ttesciowa mnie wk... na skypie. Pow, ze ona P nie bedzie utrzymywac ale wiadomo, ze o mnie i naszych chlopcow chodzi. Ale jak Olke utrzymuje do tej pory placac wszystkie rachunki to jest dobrze. Jak widac P wypadl spad ogona psu. Zrobilam mu o to awanture, ze jak on sie daje tak matce traktowac. Wyjasnilam mu jak to wyglada z p widzenia 3 osoby. Wreszcie zrozumial. Wczoraj z nia gadal i przeprosila za to i stwierdzila, ze jak przyjdzie czas (blizszy) to wtedy bedziemy ustalac a teraz to nie ma po co. No to mu pow, ze skoro teraz jest tak daleko do wyprowadzki i nie mozna na nia liczyc to tym bardziej w momencie wyprowadzki. Juz sam sie z niej smial.
jeżeli chodzi o atmosferę w pracy nie mogę narzekać. dogaduję się i dobrze rozumiem z szefem, oraz współpracownikami. ale charakter mojej pracy naraża mnie z definicji na bardzo wiele stresu. i pomimo tego, że bardzo dobrze radzę sobie ze stresem wczoraj w pracy ryczałam jak bóbr. normalnie tak bym tego nie roztrząsała, ale ze względu na dzidziusia jestem zła, bo moim zdaniem silne emocje raczej mu nie służą.
nie chcę wchodzić w szczegóły, ale powyższe z powrotem spowodowało, że zaczęłam myśleć o zwolnieniu. w pracy trzyma mnie tylko lojalność względem szefa i że beze mnie przynajmniej przejściowo firma miałaby problemy z funkcjonowaniem. oczywiście wiem, że nie ma ludzi nie zastąpionych, ale nie jest to duża firma, a ja mam największą wiedzę w zasadzie w każdej sprawie, a jeśli "zniknę" to kto ją przekaże i komu i jak?
no nic, temat zostawiam/zawieszam co najmniej do najbliższej wizyty u ginekologa, tj. do 18 lipca. zobaczymy jak lekarz oceni mój stan i rozwój dzidziusia i jak bardzo mój Mąż będzie lobbował w sprawie, bo dzisiaj to mnie w cale do pracy nie chciał wypuścić. taki był zły za wczoraj.
Wczorajszy- nocny dialog z moim małżem.
"Stary chcesz sie kochać?... No chcę. Serio?! No jakoś bardzo to nie ale w sumie mogę cię bzyknąć..."
Jak tu się nie załamać?!
Mój kochany gremlinek
hahahahaha. Zamiast coś działać najpierw usiadłam i zapisałam sobie ten tekst żeby nie zapomnieć jutro
hahahahaha.
Na ogół to ignoruję no ale odkąd się staramy to może być potencjalny powód do kłótni, więc mnie to ukuło 
Dzisiaj 13dc i śluz rozciągliwy, właściwie od wczoraj wieczór. Dziwna sprawa, temp w miarę wysoko, choć pewnie jeszcze spadnie. Ciekawe co będzie dalej.
Nasze szczęście ma prawie 25 miesięcy. Jak ten czas leci. Masakra.
23dc.
Zero totalne zero jakichkolwiek objawów ciazowych...generalnie jakoś mam przeczucie ze niestety znów się nie udało i powoli nastawiam się na kolejny cykl.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2016, 12:34
9dpo
Nie czuję nic specjalnie nowego. Piersi bolą i to dość dokuczliwe. Śluzu też nawet sporo. Myślałam, że takie objawy w poprzednim cyklu dawał duphaston, a się okazuję, że bez niego mam podobnie silne odczucia. Poza tym dziś czuję jajniki, ale może dlatego, że daję sobie w kość dziś. Jutro wybieram się na zakupy a w weekend na wakacje do mamy. Nie mogę się doczekać. Najgorsze dni spędzę tam. Będę miała zajęcie i może przestanę myśleć o staraniach choć na chwilę.
Kusi mnie aby jutro zatestować, ale wiem, że zepsuję sobie cały dzień. Pewnie stracę całą nadzieję. Przecież 10dpo to może być jeszcze za wcześnie na test.
brzuch raz boli raz nie @ na razie brak..
Znacznie więcej we mnie spokoju po pierwszym w tym roku urlopie. Bzykaliśmy się codziennie i pierwszy raz od dawna robiłam to z potrzeby i dla przyjemności;) Cykl jakiś normalniejszy niż ostatnio - śluz jak trzeba i wtedy kiedy trzeba. Małżonek po macy też jakiś bardziej wytrzymały;)Widać słońce pomaga:)
Jeżeli dalej nic z tego, to w lipcu do mojej starej gin - może jakoś podkręci te moje owulacje, a jeżeli do września nic z tego, to uderzamy do napro.
Ot, taki plan:)
Będzie dobrze.
Jutro wizyta a ja juz mam schizy ze cos mnie zaskoczy... Staram sie nie myślec o tym wszystkim za duzo, ale cieżko to idzie ... Wdech wydech wdech wydech...
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2016, 17:09
23 dc, 10 dpi
Czy intensywne emocje sportowe liczą się także jako stres niewskazany przy zagnieżdżaniu zarodka?? Powiedzcie, że nie! Za 3h zagramy pierwszy w historii ćwierćfinał na Euro. Cała chodzę, a powinnam się relaksować, bo a nuż w tej chwili w moim organizmie również ma miejsce historyczny moment! Tylko jak to zrobić w takim dniu??? Jestem oazą spokoju, kwiatem lotosu na tafli jeziora..... Aaaaaa!!!
22+5
Polozna nie zadzwonila czyli cukier w porzadku
Lazienka i kuchnia nie pomalowana z braku czasu ( ciezko robic na tygodniu) i to Arek zrobi jak mnie nie bedzie. Dzisiaj kupil panele i od jutra bierze sie za zakladanie ich. Wtedy kupmy szafe. Musimy sie sprezac bo do wyjazdu zostaly trzy weekendy a chce zeby Arek zrobil jeszcze pokoik a na tygodniu to robota mu nie idzie. Jak mnie nie bedzie to pomaluje chlocow pokoj, lazienke, kuchnie, futryny i rury. Tak ze sporo mu jeszcze zostanie pracy...W poniedzialek chcielismy zrobic chlopcom niespodzianke i po przedszkolu Maxia wzielismy ich na dmuchane zamki. Niestety na miejscu okazalo sie ze w poniedzialki jest tam nieczynne. Maximilian byl bardzo rozczarowany a nam bylo przykro ale coz poradzic. Pojechalismy na lody obiecjac ze na zamki przyjedziemy na nastepny dzien. Wiec wtorek byl bardzo udany a maly wyskakal sie za wszystkie czasy. Julianek tez mial swoje atrakcje bo dla takich maluszkow byl tak super plac zabaw z domkami, zjezdzalnia i mega duzymi klockami do ukaladania. Dzisiejsza nocka byla ciezka dla Julianka. Budzil sie z placzem kilka razy ale wiem ze to przez zabki bo da mu dwie trojki. Ostatnio zabki wychodza mu jak grzybki. W tym miesiacu o jednym czasie wyszly mu trzy czworki teraz ida te dwie trojki. Tak ze tym sposobem Julian ma juz 12 zebow + 2 w drodze. I pomimo bolu i nocnego placzu to i tak lepiej znosi to zabkowanie bo chociaz ladnie je i nie goraczkuje tak jak to bylo przy pierwszych zabkach. Dzisiaj jak bedzie kiepsko spal to dam mu nurofen przeciw bolowy zeby Lulus tak sie nie meczyl.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2016, 14:09
Rola diety w holistycznym podejściu do zdrowia kobiet
http://www.wegetarianski.pl/podstrona/czytnik.php?dzial=lekarze&artykul=86
"Szanuj swoje ciało, dostarczając mu takiego pokarmu, jaki mu służy. Aby to przeanalizować możesz spisać swój dzienny lub tygodniowy jadłospis i zastanowić się jak się z nim czujesz.
Uwierz że twoje ciało wie, co jest najlepsze dla ciebie. Bądź cierpliwa – po pewnym czasie to, co pragniesz jeść i to, co jest dobre dla ciebie stanie się jednym. Bądź swoim przewodnikiem – odpowiedzi są wewnątrz ciebie, a nie na zewnątrz. Nikt nie może wykreować idealnej diety dla ciebie, jedynie ty możesz to czynić."
17 dzień cyklu
Za co, Boże?
Wolę umrzeć
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2016, 22:04
Dziękuję Wam za słowa wsparcia, to naprawdę pomaga 
Dziś odpaliłam Chodakowską, po raz kolejny podejmuję próbę wzięcia się za siebie, ale ciekawe czy tym razem starczy mi zapału na dłużej. Widzę, że przytyłam, mąż się nie skarży (jeszcze :p ) ale czas coś z tym zrobić. Z niecierpliwością czekam na kolejne starania, które już za parę dni 
16dc
wpie*dalam jak dzika... ciagle tyje. Waga pokazuje 61 kilo. Zero motywacji do ruszenia tylka z kanapy
pomocyyyyyyyyy
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2016, 16:14
No i idę do pracy 
Zosia jeszcze śpi. Wczoraj na placu zabaw zobaczyła, że w jej stronę biegnie dziewczynka i zaczęła uciekać wołając goń goń. Dziewczynka nie załapała, więc Zosia do niej podleciała i dała jej berka
i spróbowała jeszcze raz. Niestety dziewczynka nadal nie załapała, bo była miesiąc starsza i widocznie nikt się z nią w berka nie bawił jeszcze 
9 tc (8t0d)
Zaczynamy kolejny tydzień
Co prawda zmartwiłam się wczoraj, ponieważ dostałam znowu plamienia... Ale wczoraj miałam rano szereg badań I trymestru w tym pobranie cytologii i podejrzewam, że to właśnie mogło spowodować plamienie. Poza tym badania trwały jakiś czas i spóźniłam się z przyjęciem rano duphastonu, a zauważyłam, że nie plamię gdy przyjmuję go regularnie. Staram się odganiać czarne myśli, ale na wszelki wypadek dziś poleżę i nie będę się forsować.
Bardzo się cieszę, że ten tydzień spędziłam w domu i na wizytach - mam już je wszystkie za sobą na razie i najgorszy chyba etap mdłości przeczekałam w domu. Jutro idę do pracy, ale jeden dzień chyba jeszcze dam radę, pewnie nie będzie się za dużo działo.
Wczoraj po kilku godzinach radości, że wszystko jest dobrze przyszła wiadomość: "Kasiu, tak chciałem Cię poinformować, że Babcia zmarła". Babcia. Moja kochana ostatnia Babunia. Tak szczęśliwa, że się nam udało. Taka pełna ciepła, pokory, wewnętrznej radości. Zawsze jak mówiła, że może już na nią czas to mówiłam, żeby doczekała chociaż tego prawnuka ode mnie. I nie doczekała. Wierzę, że teraz opiekuje się moimi dziećmi tam u góry i wyprasza łaski dla nas tu na dole. Wierzę, że jest szczęśliwa. Zdążyłam ją odwiedzić kilka tygodni temu i bardzo się cieszę, że zdążyłam. Tylko jak tu sobie uświadomić, że jej pogrzeb będzie ostatnim pożegnaniem, kiedy człowiek nie wyobraża sobie przyjazdu "do babci" bez babci...
PS. Młody nie lubi głośnych miejsc. Wczoraj na meczu kopał jak wściekły. Ja tam się akurat cieszę z tego, ale jemu chyba nie było przyjemnie.
10dpo
Znowu spadek temperatury. Jeszcze tak dziwnego wykresu nie miałam. Raczej nie liczę już na cud. Jakby doszło do zagnieżdżenia to temperatura utrzymałaby się na stałym poziomie.
Dla potwierdzenia zrobiłam ten test. Oczywiście negatywny.
Mam tego cholernie dość...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.