19 dzień cyklu. Cokolwiek to znaczy temperatura skoczyła w górę. I to dość konkretnie.
Sutki dalej wrażliwe chociaż mniej, wczoraj było apogeum. Teraz jakby piersi całe zaczęły boleć. Poza tym syfki na twarzy w okolicach ust czyli typowo hormonowo.
Od wczoraj moja przyjaciółka ma skurcze. Najpierw co 10 minut potem co 7 potem znowu co 11 a teraz od 1 w nocy co 6 minut z krzyża. Oby szybko poszło.
Wchodzę tutaj coraz rzadziej, bo tak naprawdę co mam tutaj napisać ????
Dobija mnie to, że te wakacje tak lecą szybko. Wczoraj byliśmy w biedronce po pierwsze zakupy związane z wyprawką do szkoły dla Jasia.Jestem dumna z mojego syna,że idzie do pierwszej klasy, ale jednocześnie uświadamiam sobie to że mamy tylko jego jedynego. Codziennie rano kiedy idę go budzić łzy mam w oczach patrząc na Niego, że jest już taki duży, że czas leci, upływa. Wspominam te czasy bardzo często kiedy był noworodkiem a później takim małym berbecie-brakuje mi tego. Chodź z drugiej strony kiedy już jest dużym chłopczykiem to zastanawiam się jaki będzie za dwa, cztery lata. Jak będzie radził sobie w szkole....itd. Ta ciekawość też jest wspaniała bo widzimy jak nasze pociechy dorastają, rosną, staja samodzielne i chyba ta ich samodzielność mnie najbardziej dobija, że Ja jestem Mu coraz mniej potrzebna. I tak naprawdę to ja bardzo lubię opiekować się innymi i chciała bym jeszcze raz zasmakować bycie mamą od początku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 11:21
Według wykresu cykl bezowulacyjny... specjalnie nie brałam duphastonu w tym cyklu , żeby sprawdzić czy mam owulację czy duphaston mi podwyższa temperaturę przez co myślałam , że ją mam...Póki co piersi nie bolą co zawsze ma miejsce przed okresem i gdy brałam duphaston to zaraz zaczynały boleć a teraz nic...ahh chyba długi cykl mnie czeka .
A w tym cyklu starania szły na całego a nic z tego chyba nie będzie 
W czwartek uda się nam może pojechać do ginekologa chciałabym sprawdzić co i jak . Będzie to nowy ginekolog ponieważ poprzednia do której chodziłam przed przeprowadzką przepisała mi tylko duphaston na 6 miesięcy żadnych badań itp.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 11:41

"Jestem wartościową i wyjątkową osobą. Zawsze jestem w zgodzie z sobą. Wierzę w siebie i kocham siebie prawdziwą miłością. Ufam sobie i zawsze podejmuję właściwe decyzje. Każdego dnia patrzę na siebie z miłością i radością. Wyjątkowość. Ja jestem wyjątkowością. Piękno. Ja jestem pięknem. Miłość. Ja jestem miłością. Akceptacja. Ja jestem akceptacją. "
Afirmacje dobrego życia
https://www.youtube.com/watch?v=YKahkjNuzU8
Ważne a w tak dużej ilości postów na forum może mi to umknąć..
zęby w ciąży - znieczulenie
cytuję post forumowiczki-stomatologa
Quote:
..amoksycylina jeśli jesteś obrzęknięta. Znieczuleniami ewentualnymi się nie przejmuj! to sa takie dawki, że większą krzywdę zrobisz dzidzi stresując się niż podaniem jednorazowo znieczulenia. Poproś o artykainę lub mepiwakainę. Pierwsza jest ze środkiem obkurczającym, szybko się eliminuje, druga bez środka obkurczającego. Troszkę słabiej działa ale działa ;)Krwotok? bierzesz jakieś leki przeciwzakrzepowe, że boisz się krwotoku? kochana leczenie kanałowe DA się przeprowadzić w większości przypadków z odroczoną kontrolą radiologiczną po rozwiązaniu.
Im bliżej wyjazdu tym bardziej rozdrażniona jestem.
Sprzątania łazienki nie tknęłam, bo nie. A nie mogę już na nią patrzeć... No ale nie pojadę na drugi koniec kraju, żeby wrócić do zabałaganionej łazienki...
Michał też mnie irytuje. Od 3 dni proszę, żeby wyrzucił śmieci. Ale nie, trzeba zabijać potwory w jakiś idiotycznych grach. Czasem się zastanawiam, po co mi dziecko, skoro już jedno mam, i to odchowane, prawie 30 letnie...
W piątek byłam u przyjaciółki. Cudny ten jej Alanek. Dała mi testy owu i ciążowe, bo jej chwilowo niepotrzebne
No i rozmawiałam z kuzynem, żeby się spotkać, bo jego córka, a moja chrześnica ma za niespełna tydzień 6 urodziny. Macie pomysł co kupić takiej dziewczynce? No i z wiadomości pozytywnych, Zuzinka będzie miała brata. Termin dwa dni po jej urodzinach 
Jutro jedziemy z M nad morze. Nawet mi się nie chce, nie mówiąc już że nie mam żadnego raisefiber. W sobotę wesele, a panna młoda w ciąży, jakże inaczej. Dowiedzieli się dwa tygodnie temu, więc obstawiam nie więcej niż 8-9 tydzień...
Grrr. Zła jestem. Też chcę.
Mam jakoś nadzwyczajnie dobry humor,być może wpływ na to ma słonko,które wyszło,a którego tak dawno nie było . Od rana chodzę po domu i nie wiem co mam ze sobą zrobić,aż za sprzątanie się wzięłam . Za chwilkę zrobię sobie śniadanie . Jeszcze dziś czeka mnie malowanie ścian
Poczekam,aż mój A.wróci z pracy to mi pomoże.
@ jak nie ma tak nie ma , mogłaby już zawitać ,odetchnęłabym trochę od bólu piersi.
A u was dziewczynki jak tam z pogodą ?
Afirmacje dla kobiet w ciąży

"Moje ciało jest naczyniem nowego życia. Moje ciało jest naczyniem nowego miłości. Moje ciało w ciąży jest piękne i wyjątkowe. Jestem naczyniem w którym rośnie moje ukochane maleństwo. Wybieram takie pożywienie, który służy mnie i mojemu dziecku. Moje ciało jest wystarczająco silne. Nie będę w ciąży zawsze. Ciąża jest wyjątkowym stanem w którym jestem całkowicie połączona z moim dzieckiem. Moje ciało jest idealnym domem dla mojego dziecka. Podejmuję najlepsze z możliwych decyzji dla siebie i mojego dziecka. Moje ciało otula miłość, radość i spokój.
Naczynie miłości. Ja jestem naczyniem miłości. Dom. Jestem wspaniałym domem dla mojego dziecka. Miłość, radość i bezpieczeństwo. Ja jestem miłością, radością i bezpieczeństwem.
https://www.youtube.com/watch?v=OFrhp9CTGhA&list=PLNUG36T8E9bqgkqjGgDI28keZqTMHdaPh&index=60
27cs, 2 lata i 3 miesiace
12dc
Test owulacyjny pozytywny.
TSH 5,340 µIU/ml (norma 0,270-4,200). Wspaniale! Nie wiem o co chodzi, bo było tak pięknie. Dlaczego nie może być już wszystko ok? 
Sypie się, załamuję...zawsze myślałam, że jestem silna. Ale wychodzi na to, że niekoniecznie
Znowu się nie udało...czuję to. Budzę się z wewnętrznym przeczuciem, że gdyby nie luteina to @ by się już rozkręcała. Co miesiąc się podnosiłam i walczyłam dalej, TA prawdziwa walka się jeszcze nie zaczęła, a ja nie mam sił żeby się podnieść. Trafiłam na mur i nie umiem go przejść. Ja wiem...to dopiero rok, ale nie mam już siły
11t5d
Namówiłam męża na rozmowy o imieniu dla dziecka, chociaż oczywiście nie znamy jeszcze płci. Nazwa pamiętnika to cyctat który powiedział mój ślubny. szczerze mówiac, to mi też się wydaje, że będzie chłopak...
Byłam dziś na prentatalnych, wszystkie pomiary super, ryzyko chorób niskie, portfel chudszy od 240ziko. no ale nic to jestem przeszczęśliwa, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Poczyniłam też pierwsze zakupy. może jak już przyjdą i będę miała moje totemy (3 sztuki bodziaków) w domu, to uwierzę, że to dzieje się na prawdę?
termin na 15 lutego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 15:18
7t1d
Witaj ósmy tygodniu!
Byłam dzisiaj na badaniu USG, dość szybko bo ostatnie badanie było we wtorek, ale plamienia nie ustały. Poszłam do polskiej ginekolog, bo liczyłam, że przepisze mi jakieś lekarstwa, bo belgowie nie są do tego skłonni.
Dziecięcie ma 10,40cm i boje mu serduszko. Nie mam żadnych krwiaków, krwi w macicy ani nic się nie odkleja. Prawdopodobnie jestem delikatnie ukrwiona i tam gdzie się będzie rozwijać łożysko jeszcze krwawię. Nie ma się co martwić, ale dodała, że nie może mi obiecać, że za dwa tygodnie nie poronię.
Damy radę.
Z racji tego, że całymi dniami leżę i że nic mnie tak nie wciąga jak ovu i belly no to podczytuję. Fora, pamiętniki, historie różne, i piękne i te mniej. Sęk w tym, że te niefajne skłaniają mnie do myślenia (może i lepiej bo czymś umysł stymulować muszę).
Wczoraj zadzwoniła do mnie ciocia, co u nas słychać, a no wszystko ok. A po pytaniu jak w tym wszystkim radzi sobie M z moich ust popłynął...pean pochwalny. Ciocia mówi,,zapisz to sobie i wróć do tego następnym razem jak będziesz chciała na Nim psy wieszać" . Zatem postanowiłam zapisać, ku pamięci 
Przykro mi się robi, kiedy czytam w pamiętnikach dziewczyn, że do całej tej walki o dziecko dochodzi jeszcze wojna w związku. Wiadomo, sytuacje są trudne, nerwy napięte do granic możliwości, buzujące hormony i niejednokrotnie problemy finansowe. Ciężka próba i każdy przechodzi to tak jak potrafi. Zastanawiam się tylko, gdzie jest granica tego co jeszcze usprawiedliwić możemy stresem, a gdzie wychodzi już nasze prawdziwe, to ukryte ja. Czy wszystko możemy wytłumaczyć, każde zachowanie wybaczyć czy też powinniśmy wyciągać wnioski na przyszłość, całą tę sytuację potraktować jako sprawdzian naszych zachowań w trudnych sytuacjach. No i jeśli się nie sprawdzamy to coś zdecydować.
Cieszę się, że nie musiałam decydować. Choć różowo nie było, oj bywało ciężko...zastanawiam się teraz tylko patrząc z perspektywy, czy czarna rozpacz była tylko w mojej głowie czy była nazwijmy to obiektywna. Mój mąż potrafi być wstrętny, potrafi się wściekać i zachowywać jak kretyn. Był taki czas między nami, że myślałam, że mi Go ktoś podmienił. Wtedy okazało się, wierzcie lub nie, że dostał na łeb po profertilu. Jakby nie zwykły suplement a jakieś dragi łykał. Wyedy któregoś razu wykrzyczałam, że mam całą resztę w dupie, chcę odzyskać mojego męża. Odstawił i uspokoił się. Wrócił M za którego wyszłam za mąż. Nie, że nagle wpadliśmy w watę cukrową, o nie, ale jest dobrze. Mam wrażenie, że bezowocne starania mocno nadwyrężają związek. Czasem niszczą. I wydaje mi się, że nam się udało przetrwać burzę i wyjść z tego w miarę bez szwanku dzięki temu, że w pewnym momencie postwiliśmy na nas. Na nasze życie. Zaczeliśmy żyć własnym, obecnym we dwoje, a nie tym z marzeń w trójkę. I w taki spokój chyba postanowił wkroczyć nasz Boberek:-)
Wydawaloby się, że cel został osiągnięty, koniec próby. Okazuje się, że to dopiero był początek. u nas, przy bardzo tradycyjnym podziale ról w domu, konieczność położenia mnie do łóżka wydawała sie dla mnie katastrofą. Cóz, nie popisałam się zaufaniem do męża. Dom się nie zawalił, głodna nie chodzę (nie leże właściwie) a łatwo nie jest karmić mnie zdrowo i bezglutenowo. Jestem zadziwona i dumna. I mam cichą nadzieję, że wstrętny mr Hyde długo pozostanie uśpiony;-) (dopóki młody nie wróci do domu z tatuażem, tunelami w uszach oznajmiając że jest gejem weganinem-nie, nie jestem nietolerancyjna, ale nie chce przybtym być
).
Czasem mi przykro jak po powrocie z pracy o 19, siedzi w kuchni nad garami, bo przecież ja nic całymi dniami nie robię... A właśnie, nie robię? Przecież jajo wysiaduję. I tu przechodzimy do cackania się.
Moze sie komus przyda na temat badan immunologicznych
http://www.fertilityfriends.co.uk/forum/index.php?topic=242395.20
I tez na temat nowej techniki w in vitro
http://www.medicalnewstoday.com/articles/305250.php
Dzisiejszy wpis będzie z tych nieco pesymistycznych...
Otóż będąc nad morzem, odpoczęłam, zrelaksowałam się, nawet nie rozmyślałam tak o tym czy teraz się uda.No i jak się ma ten odpoczynek do ciąży?otóż nijak!!!Piłam 2 razy dziennie siemię lniane cobym się w końcu zaśluzowała, bo do tej pory to z tym śluzem u mnie, jakby kot napłakał, ledwie jakaś kropla na gaciach bywała, a teraz ....zupełna posucha!!!No i jeszcze na dodatek, jakieś kłucie jajnika i ciężar w dole brzucha, w 11 dc, wtedy gdy byłam jeszcze nad morzem! I skoki temperaturowe też zaczęły się od soboty, wiec tak mi ovu zaznaczył owulację, a wtedy żadnego serca być nie mogło, dopiero były 2 dni po tym...więc wiem, że i tym razem dupa blada!!!
Na początku naszych starań, przez pierwsze 5 miesięcy, czułam,że będę w ciąży, że się udało,miewałam nawet objawy ciążowe, a teraz nie czuję zupełnie nic, nie mam żadnych przeczuć, a nawet już w połowie cyklu czuję, że i tym razem nic z tego.
W poniedziałek 8 sierpnia, jadę porobić badania, wtedy będzie 22dc, więc robiąc progesteron, dowiem się czy w ogóle była owulacja w tym cyklu.Wyniki wyślę do analizy do endokrynologa, a we wrześniu jadę do mojej ginekolog.Ciekawa jestem, czy w tych wynikach wylezie jakaś przyczyna niezachodzenia w ciążę?jeśli tak, to czy da się ją szybko wyeliminować?Odrzucam czarne myśli i czuję, że do końca tego roku będę z ciąży.
Kazdy powinien zobaczyc i podac dalej, film animowany: "Najwiekszy z cudow" - video w cda
http://m.cda.pl/video/154776a7
Panie Boze Ojcze nasz ktory jestes w Niebie, dziekuje Ci, za Twoja milosc do ludzi... Dziekuje Ci za doswiadczenia i dziekuje Ci szczególnie za te osoby, ktore spotykam na swojej drodze... 
"Wszystko moge w Tym Ktory mnie umacnia"
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 17:44
Tak mi dziś smutno i źle na sercu. Do wczorajszej wizyty wierzyłam, że tym razem się uda, byłam wręcz pewna, że tym razem musi być dobrze. A dziś? Dziś wydaje mi się, że czas się żegnać, że dolegliwości ustępują. Co chwilę dotykam piersi sprawdzając czy jeszcze bolą.. Wiem, że nie mogę tak myśleć, wiem, że to chore, ale tak bardzo się boję. Tak bardzo bym chciała na kolejnej wizycie zobaczyć mocno bijące serduszko, ale brak mi wiary, że się uda.Przecież kalendarz może się mylić, przecież owulacja mogła się przesunąć.. Jestem senna, miewam zawroty głowy, wciąż nie mogę pić kawy, ale nie mam mdłości i chyba to mnie martwi, piersi też jakby zmalały.. Od pierwszego dnia noszę Pasek Św. Dominika, polecając mu się w modlitwie.. tylko brakuje mi sił..
Jak mam Cię błagać Dobry Boże byŚ pozwolił mi Go zatrzymać????
Duphaston udaje mi ciążę. I'm gonna go mad!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.