Zaczynam nowy cykl.
Dziś jeszcze lekkie krwawienie, ale lada chwila @ się skończy
Przeziębienie mnie męczy, ale polopiryna i do wyrka 
M. Od tygodnia bierze dodatkowo l-karnityne, maca i kw foliowy
Ja drugi cykl pije inofolic i wierzę, że nawet gdyby jakieś hormony były nie tak to może się wyreguluja...
Ten cykl będzie totalnie na luzie, gdyż wyjeżdżamy na urlop ze znajomymi , chce się odciąć od mierzenia, wyliczania 
Spontan
i super, że akurat dni płodne będą
))
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 15:55
16 dc
Wepchałam się do gina z 13 numerkiem zdobytym przez przypadek, bo jakas pani odwołała wizytę. Fajnie bo nie musiałam czekać na sam koniec przyjmowania.
Mam mieszane uczucia. Gin miał problemy z nawigacją , sapał i cmokał bo nie mógł dobrze uchwycić jajnika na monitorze usg. Obraz mu uciekał, znów ręce pod pupę musiałam włożyć, w końcu orzekł, że znalazł ślad po pęknięciu. Ale ja nie jestem pewna czy on był tak na 100% pewny co widzi. Kombinował potem jeszcze długo , przybliżał i oddalał obraz tłumaczył mi co widzi i gdzie.
Powiedział, że ślad słaby. owu miała być w nocy z soboty na niedziele. On stawia na dobę wcześniej. Ciałka żółtego jeszcze nie było. Za to drobnica podrosła były 2 pęcherzyki po około 18mm (które mnie martwią, bo boję się że się nie wchłoną) - chociaż biorę takie dawki luteiny, że powinno być ok...
Endometrium ładne 11mm.
Mam nadzieję, że się wstrzelilismy w dobrym momencie, chociaz tak na prawdę niczego nie jestem pewna.
Zastrzyk 15:00 w piątek. Sex sobota rano i wieczór i poprawka w niedziele rano. Byłoby idealnie gdyby pękło jak wyliczyłam ale czy tak było.... tego się już nie dowiem, bo nie czułam owulki wcale a wcale. Nic nie kuło ani nie uciskało.
A weekend spędziliśmy super. Rodzinka przyjechał. Bylo ognisko i grill, zwiedzanie, spacery, mini zoo, zakupy, wypad nad jezioro , wycieka rowerowa do tego dużo smiechu i alkoholu.
Pełen relaks.
Pierwszy wpis...Nie wiem jak się do tego zabrać, ale chyba najpierw powinnam opisać swoją historię, mimo, że tak jak napisałam, nie wiem czy chcę o tym wszystkim pamiętać;/ Ale może jak się w końcu "komuś" wygadam to może choć trochę będzie łatwiej. No więc zaczynając od początku...Pierwszy cykl starań listopad 2015...dużych nadziei oczywiście sobie nie robiłam, bo po 1 to dopiero pierwszy cykl, po drugie nadwaga (a może i nawet otyłość!) co też jak wiadomo nie sprzyja poczęciu no i w końcu te nieszczęsne nieregularne cykle! Ale tak nieregularne, że sięgające nawet 122 dni! I taki też niestety zapowiadał się ten cykl, w którym postanowiliśmy zacząć działać. No nic będzie co ma być pomyślałam.. i już nawet dokładnie nie pamiętam co mnie skusiło, żeby zrobić test owulacyjny (a był to już ponad setny dzień cyklu!!) byłam pewna, że cykl bezowulacyjny! i ku memu zdziwieniu pierwsze zaskoczenie pozytywny! No więc do dzieła! 12dpo miałam wizytę u ginekologa, rano oczywiście test ciążowy, oczywiście negatywny. Ginekolog potwierdził, że wszystko wskazuje na to, że owulacja była, ale oczywiście na wykrycie ciąży jeszcze za wcześnie. Mimo wszystko i tak byłam mega szczęśliwa, że owulacja jednak była. Tego samego dnia moje szczęście się skończyło bo zaczęłam plamić...pomyślałam, że za chwilę będzie okres i tak też się dokładnie stało. Dwa dniu później już krwawiłam...jednak to był jakiś inny okres...mega obfity, można by powiedzieć, że jakiś krwotok i tak przez 3-4 dni nie ustępował w swojej obfitości. Już to mnie trochę tknęło (czytałam wcześniej, że taki nietypowy okres może świadczyć o bardzo wczesnym poronieniu) i coś mnie tknęło, żeby zrobić w trakcie tego okresu test ciążowy.. no i zrobiłam. I kolejny szok! Druga czerwona kreseczka co prawda mega blada, ale jednak była!! Zaszłam w ciąże w 104 dniu cyklu!! Niestety nie było mi dane cieszyć się długo tą ciążą, a praktycznie wcale;/ Byłam przekonana, że właśnie poroniła.;( Oczywiście telefon do ginekologa i bezwzględny nakaz leżenie + luteina. Niestety 5 dni minęło (tyle zazwyczaj trwa moja miesiączka), a krwawienie nie ustąpiło...co prawda na 2 dni zmniejszyło się i to znacznie, ale zaraz jakbym na nowo dostała okres. Oczywiście w między czasie robiłam wyniki Beta hCG, które na zmianę dawały i odbierały mi nadzieję. Raz rosła beta, zaraz znowu malała i tak w kółko;/ Oczywiście też chodziłam od jednego lekarza do drugiego! I zanim usłyszałam pierwszy raz diagnozę to już zdążyłam oczywiście przeczytać wszystko na jej temat w internecie. Ciąża pozamaciczna. Matko..zaczynając starać się o dziecko nie miałam pojęcia, że takie coś w ogóle istnieje;/ A tym bardziej, że przytrafi się właśnie mi... I tak 4 tygodnie ponad praktycznie cały czas krwawiłam..lekarze..no cóż jedni praktycznie od razu chcieli mnie kłaść w szpitalu i operować, inni czekali...bo tak naprawdę dopiero w 4 tyg krwawienia udało się ustalić, gdzie znajduje się ciąża. Lewy jajnik. (O niektórych lekarzach nie chcę nawet wspominać! Bo trafiałam na takich - ponoć jeden z lepszych w danym mieście, który mimo wyników bety stwierdził, że w żadnej ciąży nie jestem, ani normalnej, ani pozamacicznej, że chyba coś wymyślam - tak się poczułam...brak słów...a parę dni później leżałam już na stole operacyjnym;/). Dziękuję tylko Bogu, że nie słyszałam żadnego bicia serduszka (bo słyszałam, że ponoć i tak się zdarza, że dzieciątko normalnie się rozwija nawet w jajniku, aż oczywiście urośnie tak, że jajnik pęka sam...i następuje krwotok;/). Mimo, że od zapłodnienia do operacji minęło 6 tygodni..lekarz cały czas powtarzał, że to może byś tylko puste jajo...,że może się w ogóle nic nie rozwijało itd. Co prawda w dniu operacji, miałam już trochę krwi w brzuchu... i lekarze twierdzili, że operacja jest konieczna (ja oprócz krwawienia, nie odczuwałam żadnych innych dolegliwości, brzuch mnie nie bolał w ogóle) to cały czas mam wątpliwości czy dobrze zrobiłam, że się poddałam tej operacji;/ wiem, że to głupie...bo ciąży pozamacicznej nie da się uratować;/ a już na pewno nie tej w jajniku...czytałam, że kiedyś jedna kobieta donosiła taką ciąże, ale ulokowała się ona w jamie brzusznej...obok wątroby, więc dziecko miało jako takie warunki do rozwoju. Wyniki histopatologiczne dostałam, ale nie było tam dokładnie napisane czy jajo było puste czy jednak nie...a wole myśleć, że nic tam nie było...nie wiem jakoś mi łatwiej. Bo jak tylko pomyśle, że mogłoby tam być zdrowe dzięciątko, które nie miało szans na rozwój tylko dlatego, że ulokowało się w jajniku...i, że ja pozwoliłam, na to, żeby mi je usunęli z tego jajnika.... to chce mi się ryczeć
((( Tak bardzo mi z tym źle...nie wiem..ale mam nadzieję, że naprawdę nie było innego wyjścia...,że gdzieś nad tym wszystkim czuwał Bóg... i wszystko było, z jego woli....
Ufff... no i wygadałam się...chyba pierwszy raz..znaczy z mężem rozmawialiśmy o tym nie raz..ale on tak samo jak ja to wszystko przeżywał, przeżywa...rodzina najbliższa też wie rodzice i rodzeństwo, ale nigdy z nimi praktycznie o tym nie rozmawiałam, myślę, że po pierwsze to i ja nie potrafię, a po drugie to i oni nie bardzo wiedzą jak rozmawiać... i trochę ich rozumiem. Bo pewnie, gdybym byłam po tej drugiej stronie, też bym nie wiedziała.. ale może i dobrze...mniej wspominania, mniej przeżywania... Minęło już od tego czasu 9 miesięcy.... ach 9 miesięcy...jak to brzmi. A my się cały czas staramy. Co prawda po operacji miesiąc przerwy potem 3 cykle starań...torbiel;/ dwa miesiące na tabletkach i dalej stranka...No i czekamy na ten nasz mały Cudzik!
.......
Jezu ufam Tobie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 17:13
Jakiś ten miesiąc leniwy. Odpuscilam sobie. Temperatury nie udaje mi się mierzyć bo albo byłam chora i dalej biorę antybiotyk albo musze nad ranem wstać do synka. Testy owulacyjne tez jakieś dziwne wychodziły. Najpierw jak zrobiłam 13 dc to kreska była ciemna ale nie taka sama i nie ciemniejsza od tej drugiej. A jak na drugi dzień robiłam to już dużo jaśniejsza niż dnia poprzedniego. I już sama nie wiem co o tym myśleć. Czy któraś z Was miała podobnie. Sluzu jak na lekarstwo niby brania oleju z wiesiołka i siemia lnianego. Nic nie jest tak jak powinno. Wiec ten miesiąc idzie w niepamięć.
Juz nie wiem co robić by jakoś poprawić to co dzieje się u mnie w środku.
10dpo a ja zaczynam wariować , że może się udało;-)
Jak się nie uda w tym miesiącu mąż powiedział , że sie podrasuje witaminami i nastepny miesiać starania i ♥♥♥ kiedy się da 
Juz mialam wychodzić do domu jutro a tu bach. Wody mi pociekly. Nieduzo ale jednak. Teraz mam cały czas lezec, bez wstawania, siku i inne potrzeby na basen. Szyjka niby zamknięta. Boję sie jak nie wiem co
dlaczego ja po prostu nie moge normalnie przeżyć ciazy bez stresu i jakichs przygod? A co jak zaczne rodzic? Przeciez moj synek jest jeszcze za malutki żeby się urodzic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 17:25
Ja kombinuję jak koń pod górę, zastanawiam się, co jeszcze zbadać w sobie, żeby mieć bąbelka i w trakcie przeprawy przez hormony (w sensie czytania) dostaję sms: "Izuś, ale tak teoretycznie... tabletka PO będzie działała jeszcze kolejnego dnia?"
grrr.
Pięknie ...
Przyszedł list z wojewódzkiego urzędu ochrony zabytków i kurwa jest tu napisane,że planowana inwestycja lokalizowana jest na terenie objętym OCHRONĄ konserwatorską -osadnictwo ze starożytności i średniowiecza .
Nie wiem czy się śmiać ,czy płakać. Kuźwa, pole objęte ochroną ! Ja pieprze...
Nadzieja w tym,że jestem tępa i być może coś źle zrozumiałam, ale czytać potrafię.
Na końcu jest napisane że przebieg prac inwestecyjnych, należy realizować pod nadzorem archeologicznym, więc może da radę się tam wybudować, ale będą musieli to kontrolować. No nie wiem. Przemek wróci, to się dowiem.
Razem z tym listem przyszedł katalog projektów domów . I że niby co Bóg ma na myśli ? 
9 dc.
Jutro jadę zrobić czystość pochwy. W czwartek monitoring i IUI jakoś pod koniec tygodnia 
Czuję że muszę się odciąć od OvuFriend. Jednak czuje że muszę pisać, wyrzuć z siebie myśli i uczucia, wszystko to co mnie męczy...
https://m.facebook.com/Walcz%C4%85ca-Anio%C5%82kowa-Mama-316486128684711/?ref=bookmarks
Teraz będę tutaj
Dziekuje Kochane za cieple slowa odrazu robi sie lzej na serduchu:)
Dawno tu nie zagladalam, mam zalatane dni, duzo pracy, wyjazdow, problemow, jutro klade sie z synem do szpitala na badania i tak wkolko cos ,ze chyba jeszcze nigdy nie myslalam tak malo o zajsciu, wrecz praktycznie prawie wcale. Ale moze temu ,ze i kochania malo bylo, ale i tak ten miesiac jest stracony przez nie ten jajnik. Wogole mam ostatnio jakiegos nerwa..
Wczoraj byłam ostatni dzień w starej pracy. Skończył się jakiś etap mojego życia. Spędziłam tam prawie 3 lata, zżyłam się z ludźmi. Pracę lubiłam, fajna atmosfera, choć czasem wkurzało mnie to, że nie byłam właściwie doceniona, choć bardzo się starałam. Pewnie będę wpadać czasem na kawę i pogaduchy z dziewczynami. Myślałam, że będę mieć większą satysfakcję jak będę odchodzić, a jednak dopadła mnie jakaś taka nostalgia. W sumie miałam szybciej odejść, miałam zajść w ciążę, ale nie udało się zrealizować planu. Warto mieć marzenia, wyznaczać sobie drobne cele i powoli do nich dążyć, to nadaje sens naszemu życiu, ale też nie ma co za bardzo planować, bo życie i tak zweryfikuje nasze plany. Czasem przyniesie wielką radość, a czasem zasmuci. Takie ono jest, to nasze życie...
Za parę dni zacznę nowy etap, czyli powrót do pracy w przedszkolu. Czekałam 4 lata aż otworzy się dodatkowy oddział i kiedy już straciłam nadzieję, udało się
Bardzo się cieszę, ale dopada mnie też mały stresik. Najtrudniejsze będą te pierwsze dni zanim dzieciaki się nie zaadaptują. Ale dam radę, przecież to już nie pierwszy raz. Ciąży już nie planuję, że ma być za miesiąc, za dwa, na urodziny, Mikołajki, rocznicę. Nie ważne czy wiosną, czy zimą, cały czas mam nadzieję, że kiedyś po prostu do mnie przyjdzie. Choć mam gorsze dni, to nie straciłam jeszcze wiary, że kiedyś się uda, bo inaczej chyba nie umiałabym żyć.
Dzisiaj wzięłam się za czyszczenie mojej szafy. Jest sukces, bo udało się wyrzucić sporo ubrań, w których już i tak nie chodziłam, a było mi szkoda, bo może się jeszcze przyda. Dzięki temu mam więcej miejsca na nowe rzeczy 
I taka refleksja, że na wszystkie ważne ważne rzeczy w życiu musiałam długo czekać. Na miłość, prawo jazdy, pracę, dom, dziecko. Nic nie przychodziło mi łatwo, na wszystko musiałam zapracować, nadenerwować się, namartwić. Mam jednak nadzieję, że powoli spełnią się wszystkie moje marzenia i cele. Zrobię wszystko, co w mojej mocy żeby tak było, a na resztę nie mam już wpływu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2016, 18:26
To dopiero początek mojego pisania więc witam serdecznie wszystkich, którzy to przeczytają. To tu będę wylewać swój żal lub cieszyć się, płakać lub śmiać się. Nie wiem jaki los mnie czeka ale mam taką cichą nadzieję, że jak najlepszy
.
Jutro odbieram wyniki badań, które robiłam w piątek. Całe cztery dni czekania, dłużące się niemiłosiernie... Mam nadzieję, że okażą się dobre, że nie ma wielkich przeszkód do tego, żebym już niedługo nosiła pod sercem naszego maluszka. Mam nadzieję, że w naszym domu za kilka miesięcy pojawi się ta cudowna istotka, która zmieni nasze życie, pokaże nam jak mocno można kochać kogoś, kto będzie częścią mnie i mojego męża. Tylko tego brakuje nam żeby być w niebie.
"Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba." Algernon Charles Swinburne
Dzieś usg tarczycy wszystko w porządku, są małe guzki ale każdy je ma kontrola za rok.
34 dc
Dla świętego spokoju jak to się mówi zrobiłam test i oczywiście jest negatywny heh. Nie zdziwiło mnie to w ogóle, ba nawet przez chwilkę nie pomyślałam, że to ciąża. Ponieważ wiem, że wrzesień niczego dobrego nie wniesie w nasze "starania" dlatego też nawet za specjalnie nie czekam na @. Oleju lnianego dziś spróbowałam i jest całkiem niezły. Gorsze świństwo się piło a to na serio jest ok. No może niekoniecznie bym chciała żeby mnie bardzo "zalało" w dni płodne ale chciałabym obniżyć poziom złego cholesterolu, którego od zawsze mam nieco ponad normę. W każdym razie będę informować Was o efektach:)
Gdyby piersi jeszcze tak bardzo mnie nie bolały to byłoby super. Zawsze mnie bolą w drugiej połowie cyklu dlatego też nie uwzględniam tego w objawach ciążowych.
Ponieważ sprzedaję ciuszki po moim synku (i właściwie nie tylko ciuszki) wrzucam linka do moich aukcji na OLX:
http://olx.pl/oferty/uzytkownik/2k7sF/
Jutro wizyta. Trzymajcie kciuki !
Rodzi... Mojego męża bratowa. Pojechała rodzić jakieś 2 h temu. Tyle w temacie na dziś. Kropka.
Hmmm jednak się nie poddałam. Na razie po prostu nie wierze w powodzenie a to i tak dużo u mnie.
Za dwa tygodnie wymarzony urlop....potem zabieramy się za siebie.
Wiecie co...
Dziecko to jedno ale znaleźć takiego kochającego mężczyznę to drugie. Myślę, że mogę zaliczać się do szczęściar.
Całe życie pesymistka byłam. Dużo wycierpiałam. I teraz dopiero doceniam to co mam ...a mam tak wiele 
Przyjaciółka nakłoniła mnie do zglebienia tajników totalnej biologi. Chodzi mniej więcej o to że większość chorób bierze się z z "naszej głowy".
Porozmawiałam z moją mamą ....to niesamowite bo od lat 17 chyba w ogóle nie gadałyśmy.
Myślę że zbliżyło nas to do siebie ....w końcu 
Ojciec nigdy mnie nie kochał i nie chciał mnie ...wręcz brzydził się mną i całe życie wmawiał że dzieci sa gównem które nie na leży produkować.....ale to nie moje musli ....to jego ...
I tego uczy totalna biologia. To nie moje zahamowania a coś przekazanego mi w "genach".
Będę zgłębiać temat
I jak tu wrzucić na luz??? Ciążo przybywają bo praca zawodowa mnie wykończy a nie mam serca zaczynać nowej i zaraz lecieć na zwolnienie. Apropo pracę bardzo lubię ale zespół kierowniczy który obecnie funkcjonuje jest nie do zniesienia
mam wrażenie że chcą się mnie pozbyć. Po raz 1 od 5 lat zostałam oceniona poniżej oczekiwań i to za jakieś pierdoly na które u innych nie zwraca się uwagi. Jest mi bardzo przykro!!! Obecny skład wytyka jakieś pierdoly a nawet nie pochwali za dobre wyniki. Atmosfera jest nie do zniesienia jak szybko mię zajde w ciążę ro postanowiłam że spróbuję poszukać innej pracy.
Nie lubię panietac o takich o takich datach.
23 sierpnia 2012 zawalil mi sie swiat. To byl najgorszy dzien w moi zyciu. Gdy idziesz na usg, i czekasz na kolejne spotkanie z fasolka, zeby zobaczyc znow jak puka serduszko...a wudzisz tylko plamke, ktora ma raczki, nozki... ;(
[*]
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.