Ciąża zakończona 26 sierpnia 2016

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 26 sierpnia 2016, 07:55

Dwa dni było nawet dobrze z moim humorem, nastawieniem.. Dzisiaj obudziłam się po 5 od razu ze łzami w oczach i humorem z cyklu jest beznadziejnie.. Zadzwoniłam do mamy płacząc jej w słuchawkę, że nigdy nie zostanę mamą.. To już jest pewne.. I to tylko przez brak kasy.. Gdyby była kasa można byłoby próbować.. Raz już wyszło.. To mnie dołuje najbardziej..Będę mamą, ale inną, z adoptowanej komórki, adopcyjną albo wcale.. Ale mamą, tak genetycznie, nie będę nigdy!!!!! ;( ;( ;(
Denerwuje mnie bocian idiota, który zamiast przylecieć do mnie poleciał kilka domów dalej i przyniósł maleństwo tam.. Wcale sie z tej ciąży nie cieszą, wręcz odwrotnie rozpacz i żal dlaczego im się taka wpadka zdarzyła, jak ogarną nową sytuację.. A ja muszę tego wysłuchiwać jacy to oni są nieszczęśliwi.. Dla mnie byłaby to najlepsza wiadomość na świecie, dla nich największa tragedia.. Nigdy nie zrozumiem świata!!!!!!!!!!!!

s1985 walcząc 26 sierpnia 2016, 09:06

Ciąża rozpoczęta 29 lipca 2016

85 dc @ na horyzoncie brak, ciekawe jak długo tym razem będzie kazała na siebie czekać. Odliczam dni do zdjęcia gipsu ... to już w poniedziałek. Nie mogę się doczekać. Od 2 sierpnia biorę zastrzyki przeciwzakrzepowe clexane.

Adopcji nie będzie, na ciążę realnych szans brak. Przestałam wierzyć w cuda, teraz muszę uwierzyć w siebie. Mam cel, który zamierzam zrealizować do końca roku. Od września zmieniam stanowisko w pracy, nowe otoczenie potrzebuję tego :-).

efta historia jak ich wiele... 26 sierpnia 2016, 10:21

20 dc.
6 dpo albo 5dpo cholera wie czy w ogóle są to dni po owu.

Stwierdziłam, że wypadałoby coś napisać. Może mi się humor poprawi.
Zacznę od tego, że czuje się jak bańka-wstańka. Waga, franca jedna jest bezlitosna i potwierdziła moje spostrzeżenia. Mam kolejne kilo do przodu. Cholerna 70tka znów wskoczyła. Nie wiem czy to woda przed @ się zbiera czy znów doganiam wagę mastodonta. Nie ma co ukrywać mam 7 kg do przodu i jak na złość nie mogę zacząć porządnej diety, bo przecież zaraz może się kropek zagnieżdżać. Jak mnie wkurza to błędne koło. Zaraz ide na spacer trzeba trochę kalorii spalić, a na popołudnie umówiłam się z koleżanką na rolki.

Kilka dni temu zamówiłam termometr owulacyjny. Może pomoże mi określić dzień owu jak znów pojawi się jakaś niejasność. Dziś powinien dotrzeć. Ale od kiedy go zamówiłam nie przespałam całej nocy. Wstaje po kilka razy, a to do wc, albo okno zamknąć albo synek cos woła i co raz bardziej uswiadamiam sobie, że nic z tego mierzenia nie bedzie.

Ze spaceru nici , właśnie odebrałam telefon, jedzie do mnie koleżanka z 3 dzieci. Zestaw: trzylatka i roczne bliźniaki razem z moim 2 letnim Jaśkiem dadzą czadu. TO pewne. Bedzie się działo!

Dziś rano pierwsza wizyta u osteopaty. Dość młody, sympatyczny, dociekliwy facet, zorientowany w ginekologicznych zagadnieniach, wszystko dokładnie mi tłumaczył (i na szczęście nie wkładał palców do żadnych dziur;) Miałaś rację, Izabelle, ten zabieg to żaden masaż, tylko uciskanie odpowiednich punktów. Jak powiedział nie jest w stanie na 100 procent ocenić drożności dróg rodnych, bo to byłaby z jego strony zuchwałość, ale wyczuwa jakieś napięcie po prawej stronie. Niewielkie, ale jest. Cóż, mam nadzieję zbadać to najdalej w październiku. Gdy natomiast położył mi ręce z tyłu czaszki, poczułam się jakbym ważyła 150 kg. I bingo - mam, jak to określił, "mało harmonijne przepływy płynu mózgowo-rdzeniowego". Innymi słowy: moim największym problemem chyba faktycznie jest głowa (jak podejrzewała w lipcu moja lekarka, niestety OF usunęło stosowny wpis z mojego pamiętnika). Zapytał czy miałam może jakieś problemy z dzieckiem, czy Młoda czasem nie chorowała itp., bo często po takich przejściach ciało jest gotowe, ale psychika nie bardzo i stąd to słynne "blokowanie". Nic takiego (chwalić Boga) się nie działo, ale jej nadmiar energii, który towarzyszył jej od urodzenia wykańczał mnie przez trzy lata, a całe moje pozarodzinne życie: zawodowe, naukowe, towarzyskie stanęło w miejscu i nie chciało nawet drgnąć (drgnąć do przodu, w każdym razie;). To był także czas, gdy fatalnie czułam się we własnym ciele, nie mogłam schudnąć, ani doleczyć cery. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, ze winna temu jest prolaktyna. Teraz na pewno jest lepiej niż było, znów ubieram się w dżinsy sprzed ciąży, twarz jest w znacznie lepszym stanie, doktorat dokończyłam, a profesor prawie nie miał uwag. Dobija mnie tylko praca (choć coraz częściej dostrzegam jej pozytywne strony, zwłaszcza, że szykuje się duża reorganizacja) i egzamin zawodowy, którego dotąd nie zdałam. Może rzeczywiście wszystko w swoim czasie...?

Dla mnie to totalny kosmos, nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy, ale... Może coś w tym jest...? Kolejna wizyta za trzy tygodnie. Chyba trochę ją przyspieszę, żeby wyrobić się przed kolejną owulacją, zwłaszcza, że będzie stymulowana Clo.

Witajcie kochane. Kilka dni wolnego i na nic nie ma czasu. Najważniejsze co mi się udało to byliśmy z mężem i siostrami wczoraj w Częstochowie. Pomodlilam się szczerze za Was wsZystkie no i za siebie. Zamówiłam mszę. Piersi po raz pierwszy w życiu bolą mnie od kilku dni. Nie wiem dlaczego. Miesiączka planowana 28.ale nigdy wcześniej nie bolało. Co tam i Was kobietki? Czekam na opowieści z happy endem

7 tydzień razem !
Kocham Cię maluszku !

A na wadze już +2,5 kg :)

Karolcia86 "Moja droga na K2" 26 sierpnia 2016, 12:19

Drogi pamiętniczku, coraz częściej do Ciebie zaglądam, by przelać na papier wszystko to, co mnie gryzie, co mnie trapi, co mnie boli. Ostatnio mam wrażenie, że dzielę się z Tobą wyłącznie negatywnymi uczuciami. Ale wiem, że Ty przyjmujesz wszystko.
Teraz w moim życiu zagościł smutek, czas trudnych emocji, złych emocji. Tak ciężko mi się pozbierać. Oby to tylko nie były początki jakiejś depresji...
******
To miał być jeden z lepszych urlopów. Miałam odpocząć, wrócić silniejsza i bardziej zmotywowana do pracy. Pierwsze dni były naprawdę bardzo udane. Cieszyłam się każdą chwilą, którą mogłam spędzić z mężem. Od czasu ślubu nie mieliśmy czasu nigdzie wyjechać. Tak, to była nasza pierwsza podróż poślubna. Niestety czas szybko minął, mąż wrócił do pracy, a ja zostałam sama w pustych, czterech ścianach. No i niestety dopadło mnie. Złapałam dół, wszystko mnie zaczęło przytłaczać. Nie mam ochoty na spotkania, nie cieszą mnie wyjścia do rodziców, nie odbieram telefonów, okna zasłonięte roletami, całe dnie spędzone w łóżku. Męża całymi dniami nie ma w domu. Nie mamy czasu o niczym porozmawiać, nasze tematy sprowadzają się wyłącznie do tego, co zje na kolację i o której jutro wyjedzie. Boże przecież to wszystko nie tak miało wyglądać :(
***********
Wiem, że ostatnio ciągle tylko się użalam, ale czuję się taka bezsilna. Nie mam więcej sił na walkę i starania o dziecko. Nie chcę z nikim z mojego otoczenia o tym rozmawiać. Mam wrażenie, jakbym uderzała głową o mur. Każdy tylko mnie poucza, ciągle dopytuje, no a wy kiedy i kiedy i kiedy ... Tym koleżankom, którym w końcu się udało, teraz fajnie się mówi "wrzuć na luz", doczekasz się i Ty. Och, jakie wy jesteście bystre! Bo ja niby wcale na luz nie wrzuciłam? Czy można być jeszcze bardziej wyluzowanym? Nie sądzę. Czasami poczucie luzu to nie wszystko, co utrudnia zajście w ciążę!!
No ale cóż, mąż o dziwo obudził się z myślą, że nie zrobiłam badań, bo najzwyczajniej odeszła mi na to ochota. Przecież ostatnio tylko mi zależało... No idź, zrób te badania, trzeba je zrobić. No tak oczywiście, ja wszystko mam robić, a on? Pomimo moich próśb nawet nie chce mu się zadzwonić i umówić na wizytę odnośnie badania nasienia. Oczywiście ciągle tylko mi powtarza, zadzwoń Ty i mnie umów. Pewnie! Gdybym miała możliwość, jeszcze nasienie bym za Ciebie oddała!
Poszłam, zrobiłam te badania. Nie wiem po co, pewnie dla świętego spokoju. Potem odebrałam wyniki. No cóż za wysoka Prolaktyna. No ale co tam, przecież dla mojego Męża to nie ma znaczenia. "Aha" - jedyne słowo, jakie udało mu się wydusić. Przecież ostatnio najważniejsza jest praca, czy materiały dotrą na czas, czy zmieszczą się w czasie, czy pogoda będzie sprzyjała do pracy. Ot takie to przecież banalne. Jakże ja mogę tego nie rozumieć, że tynk odpada, że farba nie schnie, że kabina prysznicowa nie przyszła na czas, że termin się przedłuża. Oj jaka ja jestem niewyrozumiała ...
***********
Jezu mój ukochany, za każdym razem, gdy takie myśli mnie dopadają, gdy czuję się osamotniona, udręczona, bezsilna, dajesz mi silny znak, abym szukała Twoich słów. Najpierw kierowałeś do mnie słowa, bym ufała i nie lękała się. Twoje słowa były dla mnie balsamem dla duszy. Dziś ma dusza znów jest rozbita, zagubiona. Cały dzień w sercu czuję, jak upominasz mnie i zachęcasz do otwarcia książki, w której chcesz mi coś przekazać... Panie Ty znasz mnie najlepiej, wiesz czego potrzebuje. Jestem zagubioną owieczką na pastwisku, ale dzięki tym słowom wiem, że jestem Twoją owieczką, której nigdy nie opuszczasz i nigdy nie pozwolisz skrzywdzić. Jezu Ufam Tobie!
***********
Słowo na dziś: " Podchodź do problemów z lekkim sercem. Gdy twoje myśli biegną ku trudnym sprawom, często koncentrujesz się na nich tak bardzo, że tracisz Mnie z pola widzenia. Stajesz do walki z problemem, jakbyś musiał go natychmiast pokonać. Twój umysł przygotowuje się do starcia, a twoje ciało staje się spięte i niespokojne. Czujesz się pokonany, jeśli nie osiągniesz pełnego zwycięstwa.
Ale istnieje lepsze wyjście. Gdy jakaś troska zaczyna kłaść się cieniem na twoim umyśle, przyjdź z nią do Mnie. Opowiedz mi o niej i spójrz na nią w Świetle Mojej Obecności. Nabierzesz dystansu do dręczącego cię problemu, spoglądając nań z Mojej perspektywy. Rezultaty cię zaskoczą. Być może będziesz nawet śmiał się z samego siebie, dostrzegając, jak poważnie traktowałeś zwykłą blahostkę.
Na świecie doznasz ucisku. Jednak, co ważniejsze, będziesz miał Mnie u swojego boku, a Ja pomogę ci poradzić sobie ze wszystkim, co napotkasz na swojej drodze. Podchodź do problemów z lekkim sercem, patrząc na nie przez pryzmat Mojego Światła, które pozwala widzieć rzeczy takimi, jakimi są naprawdę".
Jezu, to nie wymaga mojego komentarza!
Ps 89,16; J 16,33

Mimi32 Czekając na mojego Maluszka... 8 października 2016, 23:12

Dawno mnie tutaj nie było Pamiętniku. Brakuje mi trochę czasu, żeby coś tu napisać.. wpadam tylko uzupełniać wykres.
Nadal uważam, że ten cykl jest dziwny, bo już mi się wydłużył, mam bóle brzucha takie jak na okres (no może troszkę słabsze) a @ dalej brak.
W tym cyklu nie udało się, ale to jest cykl taki poznawczy w badaniu temperatury i szyjki.
Czekam na następny i jestem ciekawa nowego wykresu.
Po weekendzie znów nocki i temperatura będzie wariować, ale cóż taka praca.
Czasem zaczynam wątpić czy to wszystko ma sens, bo może nie jest Nam pisane mieć dzieci? Czas pokaże...


CDN..

anemic Wielkie chcenie ... 18 października 2019, 23:38

Jestem.
Czas pędzi nieubłagalnie.
Czasami dobrze postawić sprawę na ostrzu noża. Oczyściło się. Nadal zdarzają nam się sprzeczki, ale chyba powiedzieliśmy sobie wszystko co leży nam na sercu, odpoczęliśmy i próbujemy od nowa. Bez rozpamiętywania.
Haneczka jest przecudowana, rozkoszna, radosna. Jestem w niej zakochana po uszy. Jest słodka i urocza i zdaje sobie z tego sprawę :D Nadal nie chodzi samodzielnie. Tylko przy kanapie. Czasami gdy się zapomni puści się i stoi- ale to sporadyczne sytuacje. Opanowała za to wchodzenie po schodach, wchodzenie na łóżko i schodzenie.
Uwielbia zwierzęta, naśladuje psa (choć pewnie postronne osoby nie wiedziałyby,że to pies), kot, kura. Psa woła- cmokając. Na spacerze mamy dwa ulubione- zawsze pokazuje na nie, albo pokazuje gest rozkładania rączek, że nie ma.
Nadal uwielbia książki i ogląda je bez przerwy- obecnie ulubiony jest pucio.
Ma drewniany pociąg, który układa się przez nakładanie klocków z dziurką na bolce- zaczęła to robić sama, umie już ładnie się skoncentrować i odwraca tak długo klocek, aż znajdzie dziurę.
Na urodziny dostała od cioci tip- to jest szaleństwo, generalnie lubi w nim być (często tam czytamy książki), ale też wstaje przy nim, wchodzi bokiem, zdejmuje łapacz snów.
Ma ulubioną kurtkę, którą nosi wszędzie ze sobą... gdy zakładamy inną- tamtą trzeba zabrać.
Wpada w głupawkę gdy całujemy się z D. i przysuwa mi głowę, żebym to znowu robila.
Jest urocza, przytula się, daje buziaki (ale tylko gdy ona chce), przechyla główkę na bok i patrzy tak kokieteryjnie.
Zaczepia ludzi na spacerze, a gdy widzi dzieci to już po prostu szaleje.
Chodzimy na basen, na zajęcia. Hania je uwielbia, prowadzi świetna dziewczyna, malutka grupa. Super. Jeżeli wszyst pójdzie zgodnie z planem to od stycznia idzie do złobka (tylko czekam na odpowiedz ze złobka czy ją przyjmą). Do pracy na 1/2 etatu. Nie chcę wrócić na cały etat. Zobaczymy czy wszystko mi się poukłada.
Nadal 6 zębów
Spanie, kładę ją później spac (o 20), dziennej drzemki tez nie przeciągam, jak się wybudzi to nie tule do spania, i tym oto sposobem w nocy wybudza się ok 4-5 razy- czuję się prawie jak młody bóg.
Ostatnio chorowałam, paskudne zapalenie zatok, myslalam, że zwariuję. Hania na szczęście się trzyma, tzn zdarza się pokasływanie, ale myslę, że nic jej nie będzie. Odroczyłam jednak szczepienie, tak na wszelki wypadek.
Jestem w fantastycznym momencie macierzyńswta. Hania jest przecudowna, ciągle radosna, bawi się sama, na spokojnie podróżujemy już samochodem, mogę się spokojnie spotykać z ludzmi, fajnie jest jesc razem posiłki (Hania już w większości je sama), mam poczucie, że jestem dla niej dobrą mamą. Czuję się silna. Nie pozwolę żeby cokolwiek zakłóciło spokojne dzieciństwo mojej córki. Ale chcę tez być dobra dla siebie. NIe chcę żeby Hania miała obraz matki styranej i wkurwionej. Nie chcę żeby wyrosła na taką kobietę.
Jestem taka szcześliwa, że ją mamy.

Aha, więc żeby nie było zbyt słodko- jest małym chochlikiem - najchętniej grzebałaby w kubłach na śmieci. Ostatnio wstała o 6,po ciężkiej nocy, więc ubrałam ja, a ją, dałam na podłogę,a ja drzemałam dalej. Budzi mnie jej "eeeee"- co oznacza,że coś chce- otwieram oczy a ona wyciągnęła pampersy z kubła, dwa ułożyła mi na poduszcze...a trzeciego z kupą trzymała w ręce. Gdy nie dostaje tego co akurat chce to się drze- więc pozwalam jej, albo zagaduję, ale też tłumaczę, że nie jest z jakiegoś powodu.

Moja siostra urodziła córeczkę- 4 kg. Mała rozkoszna, ale ciesze się, że Hania już "duża"jest :D

Niech stanie sie wkoncu cud- moj cud poczecia, niech nade mna wkoncu zaswieci sloneczko. Wszystko mi sie teraz zwalilo na glowe, naraz w kazdej kwestii jest zle, w pracy nie wiadomo prawdopodobnie do konca wrzesnia likwidacja naszych stanowisk, szwagierka poroniła (nie bylo bicia serduszka) ogromnie jej zazdroscilam ale nie zyczylam jej tego i przykro mi z tego powodu, mama i siostra mnie wkurzaja, stracilam przyjaciolke choc teraz dopiero widze ze nigdy nia nie byla to tylko ja tak myslalam i chyba to najbardziej mnie boli. Coz trzeba sie otrzepac i isc dalej ale jak dlugo moja droga bedzie tak wyboista?

Wczoraj i dzis mam wizyte siostrzencow jeden 14 drugi 6 lat. Mamy grac w eurobiznes.

Przestalam biegac. Moja obecna waga 77kg, przez stres niewiele jem i sama nie wiem jak ubyl kg.

W poniedzialek wizyta u gina, potencjalnie dzien przed owulka.

Chcialabym isc na magistra i powaznie sie nad tym zastanawiam.. maz tez mnie zacheca. Jeszcze nie podjelam decyzji ale w pon bede w Rzeszowie to byc moze zloze papiery :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 13:04

Za to dzis pospałam sobie od 20do12:D
Jestem taka dobita,zmeczona.
Wczoraj bylismy u mojej kolezanki. Swietne to malenstwo.Ma pol rok Nie moglam sie na niego napatrzec. Nie fajna maja sytuacje z rodzicami bo z nimi mieszkaja i do wssystkiego im sie wtracaja. Ja powiedzialam sobie ze co by sie nie dzialo to ani z moimi ani z rodzicami mojego partnera po slubie mieszkac nie bedziemy . Chce spokoju.

Jaka ladna pogoda u mnie ;) u was tez sloneczko takie?

Ovu pokazuje mi dzis owulacje chociaz jestem pewna ze juz dawno ja mialam . W koncu nie wiem czy moje cykle sa prawidlowe czy cos z nimi nie tak .
Za 5dni powinna przyjechac ciocia czerwonym maluchem xd zazwyczej tydzien przed bolaly mnie juz piersi a teraz nic.. Zadnych oznak nadchodxacej @. Co jest grane xd?

Ciąża zakończona 2 września 2019

ehh ,zaczyna mi wszystko ciśnienie podnościć. Muszę się wyżyć.

Tolik123 Starania ;) dwie kreseczki 11 grudnia 2016, 17:23

Zrobilam dzis test, ovu mialam tydzien temu i wyszedl negatywnie-.- sprobuje moze za kilka dni znowu...

Ciąża zakończona 26 sierpnia 2016

Jaś już z nami na świecie :)
Ur o 8:47 przez cc.

Mała wielka Miłość <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 15:37

JaAneta89 Aneciowy pamiętnik 26 sierpnia 2016, 15:55

Zrobiłam sobie dziś dzień wolnego ;) Musiałam załatwić sprawę w banku, a że mieszkam na wsi i wyprawa do miasta plus załatwianie spraw zajmuje pół dnia, to odpuściłam dzisiejsze szycie.
W Gdańsku sezon w pełni, ludzi pełno, w tym kobiet w ciąży. Patrzyłam dziś na nie z jakimś dziwnym jak na mnie spokojem. W ogóle od kilku dni mam w sobie jakiś spokój, przekonanie, że niedługo się uda. Jestem pesymistką, więc do tej pory myślałam sobie "na pewno nigdy nam się nie uda". Teraz mi się coś odmieniło i naprawdę mocno wierzę, że będę mamą! Przecież wszyscy wokół mają lub będą mieli dzieci, dlaczego więc ja mam nie mieć? Mam macicę i jajniki! Mam owulacje i regularne cykle! Chciałabym mieć jeszcze pewność, że nasienie męża jest w porządku, no ale jak go do tego namówić :P Znowu powie, że naczytałam się w internecie głupot, że przecież z nim jest wszystko okej. Ale mam plan! Po październikowej wizycie u gina powiem mu, że musi się zbadać, bo tak powiedział lekarz :D Wtedy już się chyba nie będzie wykręcał.


P.S. Czy wiecie, czy jest możliwa zmiana nazwy użytkownika?


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2016, 15:57

Nie bardzo w ogole chcialam tam jechac. I mam wspaniala wymowke, aby zostac w domu:-) Dzieki z porady.Myslalam podobnie jak Wy:-)

lisiona, zapałka bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia. Podnoszą mnie na duchu :) Z całego serca dziękuję gdyż właśnie takich słów mi brakuje :).

Dziś odebrałam wyniki reszty badań.

Insulina po obciążeniu 75 g glukozy:
*na czczo 10,2 (norma 2,6-24,9)
*po 1 godzinie 69,1
*po 2 godzinach 17,3

AMH 7,22
Androstendion 2,96 (norma 0,30-3,30)
DHEA-S 195,90 (norma 148-407).

Zaraz zabieram się za przekopanie Internetu żeby wiedzieć co to oznacza. Ale AMH chyba wskazuje na PCOS.

Mój mąż chyba dziś dopiero zrozumiał, że on też musi zrobić badania żeby wiedzieć czy przeszkoda w zajściu w ciążę (naszą wspólną :)) jest tylko we mnie. Stwierdził, że robi badania po wypłacie. Załatwiłam sobie już skierowanie do endokrynologa i w poniedziałek się rejestruję.

Może to absurdalnie zabrzmi ale teraz jestem spokojniejsza odrobinę. Wiem co mi jest, że można to wyleczyć i że muszę zacząć działać. Może i ciężka droga przede mną ale jestem już na jej początku a nie gdzieś poza nią. Wcześniej myślałam, że powodem jest tylko podwójna macica i że żeby zajść w ciążę wystarczy, że "trafię w odpowiednią" jak stwierdził ginekolog, który mnie raz badał. Teraz wiem, że to nie tylko to i trzeba zacząć leczenie. Nie błądzę jak dziecko we mgle zastanawiając się co mi jest.

Dziś słoneczko pięknie świeci i resztę dnia poświęcam na relaks z książką w ręce :). Walczyć zaczynamy od poniedziałku :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)