Dzięki Dziewczyny. Ryczałam od piątku wieczór do południa w sobotę, ale wyrzuciłam z siebie wszystkie moje lęki i stresy i poczułam się lepiej. Nawet odbyły się weekendowe "starania". Takie jazdy po Clo to zdaje się rzecz normalna, przynajmniej zgodnie z tym co napisali w ulotce. Faktem jest jednak, ze czuję się oszukana przez los, po pierwszej ciąży miałam wszelkie dane, by przyjąć, że jestem wiatropylna.

Idę dziś do gin pod pretekstem podglądania jajec, ale zasadniczym celem jest docisnąć ją w temacie histeroskopii i laparoskopii. Obawiam się, że bez tego się nie obejdzie, bo od czasu mojego eksperymentu z borowinami (czyli od lipca), plamienia po okresie przedłużyły się o jakieś 2 dni. Endomenda? W "moim wieku" wszystko jest możliwe.

Zrobię sobie w tym miesiącu odkładane wymazy i krzywą cukrową, może to coś wniesie.

A na ovu wysyp ciąż ;-) Dajecie nadzieję, Dziewczyny.

Ezia90 Akcja bobas! 12 września 2016, 16:22

Ojj ile na Ciebie czekałam, o mój najdroższy PIERWSZY CYKLU STARAŃ! :D Dosłownie nie wierze, że nadszedł ten dzień:) jeszcze kilka dni temu moj kochany mąż coś krecił, a wczoraj kochajac sie ze mną przy pierwszym dniu płodnym...ach ani slowa nie powiedziałam,żeby sie nie rozmyslił :D Dziś powtorka próby:D
Ale...
Ja na wszystko musze tak dlugo czekac...dlatego teraz jestem w obawie, że czas starań też taki może byc, ale nie...licze na to, że szybko uda nam sie zostac rodzicami. Chociaż teraz juz wiem, czuje ze chyba nic z tego nie bedzie, bo jestem przeziebiona a wiec mogło sie wszystko pomieszac w organizmie. Ludzie, ale to ekscytujące!!!!!!! HAHAHA!!!!! ALE BEDZIE DOBRZE!!!!

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 12 września 2016, 20:29

I już w domu. Dziś wróciliśmy z krótkiego wyjazdu z nad morza. Było pięknie. W każdym tego słowa znaczeniu. Pogoda, spokój, relaks no i On. :) Jesteśmy już 9 lat razem, a nadal czuję jak mnie kocha i o mnie dba. To jest najważniejsze. Taki wyjazd był potrzebny.

c2aea3f23db30c19med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2016, 20:32

25dc.
Taki mam piękny wykres i temperaturę... :-)
Szkoda tylko, że objawów żadnych. Nic a nic, nawet piersi nie bolą.

9 dzień po owulacji. Dzisiaj rano przebudziłam się tuż przed godziną mierzenia. Automatycznie sięgnęłam po termometr i będąc jeszcze w półśnie spojrzałam na temperaturę. W jednej chwili się rozbudziłam, bowiem wynik wskazywał na spory skok. Wczoraj miałam 36,93, a dziś 37,14. Myślę o tym cały dzień i rozbudziła się we mnie nadzieja..a może się udało? W końcu to mój trzeci wykres i jeszcze nigdy temperatura nie skoczyła mi powyżej 37 stopni. Po powrocie z pracy zmierzyłam temperaturę pod pachą ->37,1. Wczoraj robiłam test ciążowy- nie pojawił się nawet cień cienia drugiej kreski. Mój K. mnie wyzywał, po cholerę mierzyć jak wiadomo że za wcześnie...no a dziś ten skok?A może to tylko jednodniowa akcja? Aaaa,zaraz oszaleję...Może zechcecie zerknąć na mój wykres i wyrazić opinię?

543f666aa2654b56e29dcaef8ee60be4.png

Sheis 2 niepowodzenia 12 września 2016, 18:30

Dzis mija tydzien od ostatniej wizyty u gin. Ciekaw czy od tamtej chwili dziecko uroslo? czy zyje? Rozwija sie? Czesto o rym mysle. Wczoraj nawet myslalam zeby dzis odwiedzic dr. Ale zrezygnowalam. Chcoiaz bylabym spokojniejsza. Ogólnie w weekend bylam poddenerwowana. No bałam sie ze cos sie stanie. Brzuch mnie bolal. Stara lam sie duzo lezec. Dzis w pracy rano tez mnie bolal ale przeszlo. Myslalam ze pojde do domu ale dalam rade. Ogolnie te bole dziwne takie mocniejsze. Musze wytrzymac ten tydzień do nastepnej wizyty. W pt wraca moj ukochany i bede spokojniejsza i przy nim czuje sie lepiej. Mniej sie boje. Wciaz sie boje sikac zeby plamien nie zobaczyc. Nie mam ich w sumie. Ale za kazdym razem sie przygladam czy to żółte czy moze jakis odcien brazu o matko. Jaka ze mnie panikara. Trza byc silna. Siło gdzie jestes?
Wybaczcie bledy. Ale pisze z tel.

lubię spaghetti z sosem pomidorowym i mięskiem :) do tej pory wstydy się przyznać kupowałam w słoikach. Gdy zmieniałam sposób odżywiania było trzeba go wykluczyć (skład pozostawiający wiele do życzenia i zwierał cukier ) aż któregoś dnia wpadłam na pomysł żeby sos zrobić samodzielnie wyszedł lepszy niż kupny :) no i zdrowszy nie wiem czemu na to wczesniej nie wpadłam ;) hahaha teraz kombinuje zastąpić makaron czymś zdrowszym w planach jest cukinia ale jakoś nie mogę się za to zabrać...

spaghetti dla mnie zawsze robił mąż :) teraz ma to utrudnione ale podszkolę go w robieniu sosiku :)

nie wiem który dc . @ dalej nie ma ale piersi bolą, jajniki ciągną mam nadzieje ze wkrótce przyjdzie.
rok temu jak brałam siofor @ przyszła po miesiącu jej brania.

wiec jak do końca września nie dostane okresu ide na lekarza po tabletki do wywołania.. ale mam nadzieje ze dzięki tabletkom glucophage i diecie zacznie okres sie normować.

35dc 10dpo

Poraz pierwszy dostałam mdłości . Czuje jakby pełny żołądek i wszystko z niego cofało mi się do gardła :/
Nie przyjemnie , mam nadzieje że obejdzie się bez przytulania sedesu :D
Cieszy mnie ten objaw , daje nadzieje że fasolka we mnie mieszka. W poprzedniej ciąży mdłości były mi obce . Jeeju jak ja już bym chciała wiedzieć , czekanie mnie wkurza :D

Balladyna Małe szczęście!! 19 września 2016, 11:44

14t3d

Dni uciekają między palcami. Nie myślę dużo o ciąży, nie sprawdzam codziennie serduszka, ale dbam o siebie. Wczoraj szukałam przed snem serduszka, ale mały wiercpiętek znów fikał koziołki, a serduszko biło aż 165 uderzeń na minutę. Czy ten mały człowieczek nigdy nie śpi?

Jakoś dziwnie... mogłabym napisać elaborat liczący 500 stron o tym jaki nawał roboty i urwanie dupy, a nie mogę nic napisać o staraniach... Nic, bo nic się nie dzieje, dziś 5 dc i nie ma odliczania dni, myślenia jakie tabletki mam dziś wziąć, kiedy zastrzyk, kiedy wizyta... Nie ma rozniecania jakiejś małej iskierki nadziei w sercu, że może tym razem OF się nie pomylił i jednak była owu... Jedynie mąż skarży się na bromergon, mówi że ma chyba wszystkie skutki uboczne wypisane w ulotce i rzeczywiście widać, że źle ten lek na niego działa, ale łyka dzielnie.

Ja chcę już październik!!! i chciałabym żeby w końcu stał się cud...

Rodzinka powiększy nam się podwójnie ! Dziś dowiedzieliśmy się, że najmłodszy brat mojego taty i jego żona spodziewają się maleństwa :) Termin 1 maja. Nasze maluchy będą prawie z tego samego dnia :)
Ale się cieszę.

15 dc

Eh, ciężko mi... Chciałoby się żałośnie zawodzić, niczym osioł z pewnej bajki...

"Bo jestem taki sam... jak palec albo cooś taaaam... Problemów rośnie stos, samotność - ciężki looos!"

W ostatnich dniach tyle się wydarzyło. Nadszedł oto magiczny cykl, w którym wiele z Was - w tym najbliższe mi tu osoby - doczekały się swojego szczęścia... Naprawdę bardzo się cieszę i życzę Wam, żeby było idealnie! Jednak jest mi też (wybaczcie!) troszkę smutno, że zostaję po tej stronie sama:( Boję się, że w pojedynkę tego wszystkiego związanego ze staraniami nie udźwignę:( Gdy czułam, że pchamy ten "wózek" razem, było znacznie łatwiej...

Wczoraj odwiedziła nas moja kuzynka z mężem i ich 1.5 roczną córeczką. Od piątku w popłochu przygotowywaliśmy się na ich wizytę (po raz tysięczny^n obiecuję, że będę sprzątać regularnie i mniej planować, by następnym razem uniknąć tego przedwizytowego szaleństwa!), więc po weekendzie jesteśmy wypruci z sił, a był to czas, kiedy spodziewałam się ovu, więc powinnam była na siebie chuchać i dmuchać i serduszkować ile wlezie! Coś tam się udało zdziałać, jednak nie wiem na ile efektywnie, bo byliśmy wykończeni:(
Tuż przed wizytą dowiedziałam się, że kuzynka jest już w 3 miesiącu drugiej ciąży... "Rozmnażamy się! Hihi!" - radośnie zakrzyknęła do telefonu, a ja poczułam jak wielka gula rośnie mi w gardle... Oczywiście podczas odwiedzin ileś razy usłyszeliśmy "jak dorobicie się dziecka to zobaczycie!" czy coś w tym stylu... To chyba ulubiona przyśpiewka młodych rodziców, którą pastwią się nad otoczeniem, nie biorąc pod uwagę, że mogą właśnie komuś wbijać nóż w serce...
Kiedyś wyobrażałam sobie, jak wspólnie z przyjaciółmi cieszymy się na przyjście naszych dzieciaków, jak razem je wychowujemy, że dzieci pójdą do tych samych szkół, zaprzyjaźnią się i wszystko zatoczy szczęśliwe koło. Przyjaciele już dawno przywitali na tym świecie swoje dzieci, a my nadal nic... Pomyślałam wtedy, że może chociaż z rodziną w ten sposób się uda, fajnie jest mieć kuzynostwo w podobnym wieku, czyż nie?! I co? Szanse uciekają nam jedna za drugą. Niedługo wszyscy już będą mieli dzieci w wieku szkolnym, a my? Eh... płakać mi się chce:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 06:41

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 12 września 2016, 21:27

Ciąża rozpoczęta 17 sierpnia 2016

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 12 września 2016, 21:35

Odebrałam dzisiaj wynik bety - 19,650. Lekarz napisał, że wynik jest normalny, ale koleżanki, które także się leczyły powiedziały mi, że jest za niska. Z resztą nie musiały mi mówić, to najniższa beta potwierdzająca ciążę, jaką miałam. Pozostałe, nieciążowe <1. Do tego pojawiły się plamienia, rano jaśniutko różowe, przed godziną brązowe. Może powinnam się cieszyć i nie zamartwiać, a siedzę i ryczę, bo mam złe przeczucie. Jest mi tak strasznie przykro, gdy sobie pomyślę, że odbiorę środową betę, która leciałaby w dół na łeb, na szyję... Tym bardziej, że to byłaby już trzecia ciąża, która się nie utrzymała. A to mi nawet gwarancji przy in-vitro nie daje, nawet nie wiem, czy się w ogóle na nie zdecydujemy. Poza tym ustąpiły mi ,,ciążowe" objawy, z piersi jakby powietrze zeszło i są dwa wytłumaczenia - albo moja podświadomość wywoływała te objawy, albo ich zanik potwierdza mój czarny scenariusz, który się zbliża. Najchętniej wcale bym nie powtarzała tyj bety:( tak bardzo się boję...

Ratunku!!!czy któraś z was tutejszych na fiolecie, miała w testach same bladziochy????Dziś zrobiłam kolejny - 6 i nadal bladzioch, normalnie na zawał zejdę!!!czy te kreski muszą w ogóle ciemnieć czy mogą być blade kilka dni po terminie @?mam dziś 3 dzień po terminie @ i myślałam, że będzie ciemniejsza kreska, testy robiłam różnych firm...Bety jeszcze nie mam i też przez to arytmii dostaję, jak nie wstawili wieczorem to dopiero jutro!Chciałabym zasnąć i obudzić się po porodzie z moim skarbem na rękach!!!

Mimi32 Czekając na mojego Maluszka... 12 września 2016, 22:12

8dc..wczoraj skończyłam brać aromek (3-7 dc), ciekawa jestem kiedy po nim nastąpi owulacja. To mój pierwszy cykl na tym leku, dwa wcześniejsze cykle były na clo.
Minus tego leku dla mnie to przemęczony wzrok i rozkojarzenie. Do przeżycia byle pomogło w tym, w czym ma pomóc.

W tym cyklu rozpoczęłam mierzyć temperaturę i sprawdzać szyjkę, ale o ile na wykresie widać co i jak się dzieje, to z szyjką mam trochę problemy. Chyba potrzeba mi kilku cykli zanim nauczę się ją dobrze rozpoznawać.

Kończę na dziś, bo rano do pracy. P. ma II zmianę więc jestem sama (nie licząc moich kotek, które też zresztą śpią) i troszkę problem z przytulankiem, ale pewnie trzeba będzie się poświecić i poczekać na powrót P. Ale nie dziś.. muszę odespać zarwaną dzisiejszą nockę.

" Najlepiej nie planuj nic. Nie przewiduj tysiąca możliwości, opcji. Daruj sobie myślenie o tym, co będzie. Bo wiesz co? Od życia i tak dostaniesz akurat to, czego kompletnie się nie spodziewasz " - święta prawda, chyba muszę wykuć na pamięć :)

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 12 września 2016, 22:49

Witajcie Kochane,
u mnie kolejny cykl.18 dc,dokładnie.Przyplątało mi się jakieś choróbsko.Nie mam pojęcia skąd.W domu i w pracy wszyscy zdrowi.U mnie gardło,katar,koszmarnie.Na fiolecie oczywiście nie jestem.Odkąd T wrócił nawet dieta nie działa tzn.słabo ją stosuję,dużo ustępstw.Waga stoi w miejscu od ponad miesiąca.W pierwszym cyklu (po powrocie T) ciąży też oczywiście nie było.W środę T idzie na badanie nasienia.Dam znać jak wyniki ale żadnych cudów nie oczekuję.Bardzo się cieszę Waszymi ciążami.Rutelko już wkrótce będzie najprawdziwszą mamą z krwi i kości:))a tak niedawno cieszyłam się z Twojego pozytywnego testu.Tak więc Dziewczynki opowiem Wam w środę o wynikach i planach.Nie mam na chwilę obecną zbyt dużo entuzjazmu w sobie.Może to przez tą chorobę?Mam nadzieję,że spadek formy jest chwilowy.Pozdrawiam wszystkich:)

12dc. 12 dzień 5 cyklu starań o nasze największe marzenie! O naszego malutkiego Filipka ❤ O nasze malutkie słoneczko które rozświetli nasze życie, nasz dom, nasze serca! W tym cyklu nie nastawiam się na II kreski na teście ciążowym. Wiem na 100% że uda nam się w następnym cyklu (październik). A to dlaczego...a no więc tak: po 1) jeżeli się uda w następnym cyklu to data porodu będzie na lipiec 2017! po 2) ja oraz moje dwie siostry (mam tylko te dwie) urodziłyśmy się w lipcu :P po 3) siostra zaszła w ciążę również w październiku i co za tym idzie urodziła siostrzeńca w lipcu! po 4) w lipcu 2017 będzie nasza 2 rocznica ślubu. po 5) mąż cały czas mówi że u mnie w rodzinie tak po prostu jest że dzieci rodzą się w lipcu i jest w 100% przekonany że zajdę właśnie w październiku. I po 6) październik to czas różańca. Wierzę głęboko wierzę w to że wymodlę tę ciąże właśnie na różańcu. Już raz udało mi się wymodlić na różańcu....mojego męża. Tak, właśnie mojego męża. Cały październik 2011 przeznaczyłam właśnie na modlitwę różańcową prosząc o miłość, o tą jedną jedyną osobę z którą spędzę resztę życia. No i w listopadzie 2011 zaczęłam się spotykać z moim obecnym mężem :) Także w październiku zachodzę w ciąże, przechodzę na fioletową stronę mocy, a w lipcu na 2 rocznicę ślubu rodzę ślicznego zdrowego Filipka! Ot taki mam plan :D Wierzę w to całym serduchem! A tak z innej beczki. Nie wiem czy już wspominałam ale siostra mojego męża jest w drugiej ciąży. Boże, jak ja jej zazdroszczę tego rosnącego brzucha. Tak bardzo zazdroszczę, że nie mogę nawet z nią rozmawiać, bo zaraz wszystko wraca. Wszystkie wylane łzy przez te 5 miesięcy, wszystkie nadzieje, żale i negatywne testy ciążowe! Dosłownie wszystko! Oczywiście życzę im zdrowego dzieciątka ale jakoś nie mogę się przełamać żeby normalnie z nią porozmawiać. Nawet do tej pory nie wiem co będą mieli. A to już 5 miesiąc więc oni na pewno wiedzą. Boże, jakież to życie jest dziwne. Ile to człowiek musi przejść żeby cieszyć się długo wyczekiwanym malutkim szczęściem. Także ten cykl będzie na zasadzie - serduszkujemy kiedy mamy ochote i czekamy cierpilwie na @!
;*


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 09:16

Tak jak obiecałam, spieszę z informacją na temat mojej temperatury.
Obudziłam się godzinę przed czasem pomiaru i nie mogłam już zasnąć. Minuta za minutą płynęły tak długo, a ja starałam się nie ruszać zbytnio co by nie zakłócić temperatury. Gdy już w końcu wybiła 5, termometr pokazał 37,12 - o 0,02 stopnia mniej. Skok póki co się utrzymuje. Już sama nie wiem co myśleć. Wymyślam sobie tysiące powodów, skąd taka wysoka tempka. Ciąża? Już? Ciężko mi uwierzyć w takie szczęście. Boję się nastawiać...No nic, zaraz wybieram się półprzytomna do pracy. Miłego dnia Wam życzę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 06:15

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)