nawet nie zauważyłam a jestem już na 5 stronie różowej choć pamiętam wpis że miałam nadzieje ze 3 strony sie nie dorobię po różowej stronie....


mam chwilami poczucie że jestem w tym samym miejscu w staraniach co rok temu ...

rok temu 2015 w połowie września zaczęłam brać siofor 500 1X1 okres dostałam chyba 23 października po sifor ( były plamienia , raz przedłużało mi się krwawienia) tabletek nie brałam regularnie i w rożnych porach dnia . Nie trzymałam diety jadłam dużo słodyczy piłam cole , jadłam fasfoody itp.

Siofor od stycznia tego roku brałam w dawce 850 2X1 i do marca jako tako mailam okresy itp. Gdy przestałam brać przestałam miec okres.

nadszedł maj i zamiany

i teraz po roku jestem mądrzejsza i chudsza o 13 kg biore lekatstwa regularnie a cukier to wróg którego staram się wyeliminować a chociaż ograniczać jak się da

ciąża to proces a nie szczęśliwy traf ze wezmę jednna tabletkę i od razu będę w ciąży :P a chyba rok temu tak myślałam .


5 dc moze w tym cyklu będzie owulacja ????


i na koniec najlepsze :) dzis rano waga pokazała .....89.7kg :) chyba wynik dośc intensywnych 2 dniowe w pracy od 7 do 19 . Duzzzo ruchu było ale tez w miare regularne posiłki :)


A i tak dla jasności nie boirę zadnnych tabletek na odchudzanie !! ani sie nie głodze :) bo i takie glosy słyszałam nawet od tesciowj ( czy ja biorę jakies tabletki na odchudzania??) no kurde człowiek sie stara itp a słyszy takie rzeczy

nie jestem głupia i wiem że to by nie służyło w staraniach od dziecko...

regularne posiłki ( wcale nie małe) + ruch z jadłospisu wykluczam ( staram sie raczej ) cukier i biała mąke itp nie służce zdrowiu.

histero i scratching zrobione. po histero wszystko dobrze, więcej nie robię tego badania bo nie ma co nadwyrężać macicy. drapanka dwa porządne też zrobione.
w środę idę na pierwszy intralipid przed crio a mężowatego wysyłam na MAR test, niech zbada czy na pewno p/c plemnikowych nie ma w nasieniu.
aha, bo nie wiem czy wiecie, dziś sejm przyjął do prac komisji projekt ustawy o in vitro zgodnie z którą będzie można zapłodnić tylko jedną komórkę i podać ją do 72h od zapłodnienia. zakaz mrożenia zarodków. normalnie płakałam ze złości jak słuchałam tej transmisji sejmowej i tych bzdur jakie prawicowcy wygadują...czy pieprzona narpotechnologia udrożni mi jajowody? NIE! ale to nieważne, oni nie chcą zabijania dzieci jakimi są zarodki. jakiego zabijania! czy ludzie którzy marzą o dziecku jak nikt inny mogliby zabijać swoje dzieci? brak mi słów i siły, żeby dalej o tym myśleć.

nie wiem jak szybko sejm będzie nad tą ustawą pracował, dlatego uruchomiłam dzisiaj temat transportu zamrożonych oocytów z invicty do invimedu i zaraz po crio zapładniamy wszystkie i zaczynamy trzecią procedurę.
nooooo....chyba, że to nie będzie konieczne, to wtedy zamrożone komórki zostaną i będziemy wracać po rodzeństwo asap :) :)

Furiatka Third time is a charme 23 września 2016, 17:29

Wczoraj upuścili mi trochę krwi za jedyne 1130 zł. Jak sobie pomyślę, ile co miesiąc odciągają mi siana z wypłaty na składkę zdrowotną i że nic z tego nie mam, to szlag jasny mnie trafia. No i tak się zastanawiam, jak w tym popieprzonym kraju, leczyć mają się ludzie w gorszej sytuacji finansowej...
A nie, przepraszam, zapomniałam, leżenie krzyżem podobno dobre na wszystko.

Mamax Walka o Bobo. 23 września 2016, 20:24

Matko zostalo 36 dni do porodu niby nie malo po ponad miesiac ale i juz nie duzo. Dzisiaj byla u mnie moja polozna Jola. Bedzie do nas przychodzic jak sie Christianek urodzi. Bedzie go wazyc, zajmie sie pepuszkiem a wrazie jakis problemow doradzac nam co robic. Przy trzecim dziecku raczej juz porad nie potrzebuje ale nigdy nie wiadomo jaki ten nas synio bedzie. Szczerze mowiac starsi chlopcy byli mega grzeczni i bezproblemowi wiec nadzieja ze trzeci synek tz taki bedzie jest duza ale gdyby np maly miial kolki to pomoc sie przyda bo nie mam o nich bladego pojecia.....

Julianek jest juz w przedszkolu dluzej bo zostaje do obiadku. Po trzech tygodniach chodzenia dzisiaj a wlasciwie wczoraj byl pierwszy kryzys. Wczoraj gdy wychodzilam mlody zrobil podkowke ale pani go przytulila i bylo ok. Dzisiaj gdy tylko maly stanol w dzwiach sali tak zaparl sie nie chcac robic kroku dalej mowiac: nie,nie,nie. Doro sie usmiechla i mowi tak, tak, tak, ty zostajesz ze mna. Wziela go na rece a ten w placz. Tak ze wrescie doszlo do synia co to jest przedszkole. Na szczescie dlugo nie plakal i jak zajrzalam po chwili co robi to juz sie bawil w najlepsze. Ciekawe jaki bedzie poniedzialek...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 20:25

Bardzo sie boje nadchodzacego okresu ze tego nie przezyje emecjonalnie... To mnie przeraza nastawiam sie zeby kplejne rozczarowanie jakos przezyc ale boje sie. Mialam kiedys stany zamalania nerwowego i histeri i boje sie ze przyjda stasze mysli mi do glowy.Niech bog ma mniew swojej opiece

40 dzien cyklu.

Plamie. I płacze. Dużo.
Progesteron spada. Jeszcze bolą sutki. Ale już wiem co się zbliża.
Czy nie mogę dostać poprostu zwykłej @?
Czy musi być najpierw plamienie?

Bardzo dużo mnie to wszystko kosztuje. Zawsze byłam silna.
Teraz nie mam tej siły.

Odpuszczę na jakiś czas.

Dzisiaj była w nocy przerwa, od 6 do mniej więcej 8 mi się kotłowała po łóżku aż w końcu padła i wstałyśmy o 9:45 <3 W związku z tym postanowiłam olać drzemkę i miałyśmy super aktywny dzień.
Byłyśmy z koleżanką na placu zabaw i w parku i Zosia była taka słodka, wygrzebała jej z koszyka z wózka jabłka i je przenosiła w tę i z powrotem, a potem stwierdziła, że da Kubusiowi (10m) i mu wciskała w rączkę i mówi do niego "posie" (proszę) i go próbowała przytulać jak płakał... No tak mnie zachwyca ostatnio, jest taka żywa i energiczna, a przy tym taka grzeczna i kochana. Aż ta koleżanka stwierdziła, że jak tak na nią patrzy to rozumie czemu tak szybko jestem w 2 ciąży (u nich różnica między chłopakami to 11 lat, specjalnie!)
A potem wpadli moi starzy, bo ojciec z siorą z Norwegii zjechali i przynieśli małej prezenty. I była taka zachwycona towarzystwem, że aż płakała jak wychodzili... Bo dziadek z nią pluszakami rzucał, bo ciocia się z nią goniła po mieszkaniu, bo na rekinie dmuchanym można było patataj porobić :) A jutro jest plan na basen z tatusiem :)

Groszek daje o sobie znać, nudności mi nie odpuszczają, ale już na szczęście tragedii nie ma. Czekam na wizytę, miało mijać szybciutko, a ciągnie się jak za pierwszym razem ;)

w środę mam zgłosić się do szpitala.. w czwartek laparoskopia. sprawdzanie drożności plus kauteryzacja.

tracaca nadzieje juz brakuje mi sił 26 września 2016, 17:00

Zjednej strony lubie miec wolne od pracy ale z drugiej to gdy jestem w pracy to nie mam czasu myslec .Mam dzis straszny dzien ciagle placze bo wiem ,ze poraz kolejny sie nie udalo ;(

10 dpo... oj coś czuję, że @ zbliża się dużymi krokami. 3-4 dni i powinna się pojawić. Ale jakoś już się tym nie przejmuje:) Nie wiem, czemu...Co prawda objawy ciążowe jakieś tam widzę i czuję:) ale chyba bardziej na siłe to wszystko odczuwam... Bardziej to urojone, niż prawdziwe. No ale nic... najważniejsze, że jestem gotowa w tym miesiącu na kolejną tylko 1 kreseczke. Chyba się napaliłam na kolejny cykl:) Byłby piękny prezent świąteczny dla rodziny pod choinkę akurat:) i piękny miesiąc urodzin dziecinki lipiec:)
Wracam do punku wyjścia. Kiedyś (jak jeszcze żyłam świadomością, że w ciąże zachodzi się wtedy kiedy się chce!) tak właśnie planowałam, że najlepiej byłoby zajść w ciążę w tym i w tym miesiącu, a bo super prezent urodzinowy, a bo święta, a może na rocznicę prezent dla męża itd itp:) Oczywiście życie zweryfikowało wszystko. Nie ważne, z jakiej okazji ogłoszę tę cudowną wiadomość, że jestem w ciąży całemu światu...najważniejsze, żebym miała wogóle taka okazję to ogłosić!..
Ale wiecie co? Jak tak się planuje (mimo, że Pan Bóg tam na górze pewnie się wtedy nieźle z tego śmieje:) to jakoś tak jest łatwiej:) Nie teraz to zaraz znowu będzie kolejne święto, a co za tym idzie nowa nadzieja:)
KURCZE czytam te moje notki wcześniejsze i tą teraz...i jakoś tak spójności nie ma:) Raz załamanie dół...zaraz mówię, że jestem gotowa na 1 kreskę i się nawet uśmiecham...aj nie wiem czy to normalne? Chyba popadam z skrajności w skrajność. Jeśli ktoś to czyta to przepraszam, za te nieskładne zdania...ale może jakoś dałyście rade się połapać:)
Może jutro zrobię test?:) 11dpo...hmmm przynajmniej będę już miała z głowy i spokojnie będę czekała na @.
Pozdrawiam Was dziewczynki!


.......
Jezu ufam Tobie...

Dziś miałam totalnie dziwne sny , w jednym z nich byłam na wizycie i na USG widziałam dwie fasolki :D
Nie powiem marzą mi się bliźniaki , ale jednak to mało prawdopodobne mimo to ten sen zapamiętam na długo..


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2016, 07:27

24 dzień cyklu.
Dzisiaj dzień makijaży w pracy. Zleci szybko jak każda sobota. Nie mogę doczekać się pierwszej wolnej soboty, a to dopiero 15.10. Strasznie tego potrzebuję, wolnego weekendu. No ale.. Bardzo bolą mnie piersi, wczoraj delikatnie brzuch i na tym moje objawy się kończą, ale wierzę, że się udalo. Mam dzisiaj 9 dpo, więc pewnie moja wiara się skończy za jakiś tydzień, ale to nic :)
Wczoraj zdenerwował mnie mój K. bo wypil trochę z moim tatą, a później jakies fochy stroił. Ehh..czy to nie ja powinnam mieć humorków?

Kocham mojego męża m.in. za to, że jest oazą spokoju. Teraz jestem przerażona tym co się w naszym państwie wyprawia, a on mi tylko powtarza żebym się nie martwiła, że wszystko będzie dobrze, że damy radę mimo wszystko. Ja sama mam dylemat czy poczekać spokojnie, zobaczyć co będzie, odłożyć trochę gorsza i wtedy ruszać czy może zapożyczyć się i ruszać już? Drugiego pomysłu małż nie poprze, ale mi taka myśl po głowie chodzi.
Niedawno znajoma powiedziała mi, że poroniła. Trochę się zdziwiłam, bo nie jesteśmy ze sobą bardzo blisko, ale powiedziałam jej że doskonale ją rozumiem, bo ja też przez to przechodziłam. Ale od jakiegoś czasu nie mogę przestać o tym myśleć. Ile nas jeszcze jest? Ile kobiet mijam codziennie pod domem, w pracy, na spotkaniach ze znajomymi o których nie wiem, że dźwigają taki ciężar jak ja? Wierzę, że każda z nas prędzej czy później będzie tulić do siebie swoje maleństwo.
Myślałam też, że muszę jakoś za sobą zamknąć ten rozdział definitywnie, pozwolić mojemu nienarodzonemu dziecku naprawdę odejść i zaznać spokoju. I zrobiłam coś, czego bardzo dawno nie robiłam, a w czym kiedyś byłam bardzo dobra - zaczęłam pisać. Napisałam dwa wiersze, takie pożegnanie z moim maleństwem. Jeszcze je opłakałam, pewnie jeszcze nie raz opłaczę, ale wiem, że tego potrzebowałam. Muszę w końcu pogodzić się z tym co było i iść dalej. Musiałam jakoś symbolicznie pozwolić mu odejść.

tracaca nadzieje juz brakuje mi sił 26 września 2016, 17:01

Przed wszystkimi musze udawac ze jest ok,a tak naprawde to jest ciulowo

Nadiii Kiedy życie staje się tęsknotą.. 24 września 2016, 11:47

Dni przeplatają się na te pełne wiary i na te pełne strachu. Czasem sobie z tym nie radzę. Boję się planować, boję się marzyć, boję się jutra.. Wiem, że z każdym dniem jest lepiej, z każdym dniem jesteśmy dalej.. zaczęliśmy drugi trymestr, ten najniebezpieczniejszy czas już minął, ale czy jakikolwiek czas jest bezpieczny? Czy kiedykolwiek będę mieć pewność, że wszystko jest dobrze? Chyba dopiero wtedy, gdy przytulę Cię do swej piersi.. Wczoraj odwiedziły Nas Twoje ciocie, gadały o wózkach, wyprawce, łóżeczku.. ja byłam jakby obok.. gdyby wiedziały przez co przeszłam, jak bardzo boję się o Ciebie, jak bardzo drżę o każdy dzień.. Zamiast cieszyć się, że dawno nie było wymiotów, a mdłości ustają, ja martwię się, że coś jest nie tak. Co chwile dotykam piersi sprawdzając czy nadal bolą. Ale przecież byłam we wtorek u lekarza, wszystko w porządku, więc po co się zamartwiać? W poniedziałek kolejna wizyta, wiem, że wszystko będzie dobrze, musi być! 30.09 wizyta u genetyka i wyniki krwi.. Jesteś moim całym światem Maluchu! Musisz być silny, musisz BYĆ!

Nadiii Kiedy życie staje się tęsknotą.. 24 września 2016, 11:47

Dni przeplatają się na te pełne wiary i na te pełne strachu. Czasem sobie z tym nie radzę. Boję się planować, boję się marzyć, boję się jutra.. Wiem, że z każdym dniem jest lepiej, z każdym dniem jesteśmy dalej.. zaczęliśmy drugi trymestr, ten najniebezpieczniejszy czas już minął, ale czy jakikolwiek czas jest bezpieczny? Czy kiedykolwiek będę mieć pewność, że wszystko jest dobrze? Chyba dopiero wtedy, gdy przytulę Cię do swej piersi.. Wczoraj odwiedziły Nas Twoje ciocie, gadały o wózkach, wyprawce, łóżeczku.. ja byłam jakby obok.. gdyby wiedziały przez co przeszłam, jak bardzo boję się o Ciebie, jak bardzo drżę o każdy dzień.. Zamiast cieszyć się, że dawno nie było wymiotów, a mdłości ustają, ja martwię się, że coś jest nie tak. Co chwile dotykam piersi sprawdzając czy nadal bolą. Ale przecież byłam we wtorek u lekarza, wszystko w porządku, więc po co się zamartwiać? W poniedziałek kolejna wizyta, wiem, że wszystko będzie dobrze, musi być! 30.09 wizyta u genetyka i wyniki krwi.. Jesteś moim całym światem Maluchu! Musisz być silny, musisz BYĆ!

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 24 września 2016, 12:15

Ciąża zakończona 24 września 2016

Jejku nadal krwawię 9 dzień masakra. Mam już dość podpasek i tej miesiączki:(

MiMiMI 16. 24 września 2016, 13:40

16cs.
8 dc.

Sobota

Chciałabym wierzyć, że to będzie ten cykl ... ale z każdym nowym cyklem odnoszę co raz większe wrażenie, że nigdy się nie uda. Bo co by się mogło teraz zmienić??

Moja przysadka mózgowa po prostu, nie oszukujmy się, jest do dupy.

Leczenie:
1. Euthyrox 37,5
2. Bromergon
3. Luteina dopochwowa
4. Clostilbegyt 0,5 tabletki - 1 cykl.
5. Witaminy

Dostałam w tym cyklu Clostilbegyt w bardzo małej dawce, praktycznie nie czuję, że go biorę. Zwiększyłam Euhyrox z 25 na 37,5, bo mój ostatni wynik TSH wyszedł 2,5, więc próbuję z z ciut wyższą dawką.

W poniedziałek monitoring ... i zobaczymy co Bóg da.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2016, 13:43

5+4d
No i nie wytrzymalam z tych nerwow i polecialam do mojej pani ginekolog.
Jest pecherzyk 1.57 cm z cialkiem zoltym i malutenka fasolka 2.5mm. Wg USG ciaza 5+6d. No to moze dam rade sie troche odprezyc bo jestem jak klebek nerwow przez ostatnie killa dni.
Dziecko starej matki nie oszczedza.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)