Dziś pierwsza tabletka CLO, jeszcze 4
jeszcze jakieś 2 dni i zaczniemy starania. Muszę się jutro umówić na USG w 10 dc. @ wg życzenia jest spokojna
Pewnie, brzuch bolał 3 dni, ale wolę taki ból przez 3 dni, niż taki jak miesiąc temu przez dzień.... Ogólnie dało się przeżyć. Mam duże nadzieje związane z tym cyklem: przedwczoraj zarówno moja przyjaciółka jak i moja siostra miały sny, oznaczające dużą zmianę w naszym życiu (wg senników) Oby to był znak ! 
Tak bardzo pragne poczuć się prawdziwą kobietą, taka kobietą ktora jest spelniona w kazdym calu i nosi pod sercem najwiekszy skarb. Jeden jedyny brakujacy puzzel w moim zyciu. Jak bardziej mozna pragnac dziecka?
czuje sie okropnie sama ze soba. Od meza uslyszalam juz ze nie dbam o 'nasze' sprawy ale powiedzcie mi jak mam udawac??? jak to wszystko stracilo dla mnie sens, zostalam obdarta przez los z calej swojej nadziei jaka tylko mialam.
Przestalam sie modlic i prosic, chyba nie umie tak bezustannie prosic o cos co Bog daje niewlasciwym osobom a pomija te ktore kochaly kochaja i kochac beda- (to sie nie zmienilo- w moim przypadku) tylko poprostu przestaly wierzyc ze pomoc uzyskaja. Cale zycie prosilam o 'cos', zeby ojciec przestal pic, zeby mama wyzdrowiala jak byla w ciezkim stanie itd troche sie nazbieralo. Dlatego nie mam juz sil na kolejne proszenie. Przeraza mnie wizja starania sie 4,6 czy 7 lat, ja juz mam dosc ale z drugiej strony nie potrafie pogodzic sie z tym ze co, ze jestem tak zepsuta ze nic sie nie da zrobic i dziecka nie bede miec nigdy?
Wrzeszcze- a gdzie dziecko poczete z milosci dwojga osob ktore przed Bogiem przysiegaly??? Gdzie! Bog sam mowil plodzcie dzieci- jak? No ku*** jak?! To tez bylo bez sensu? Ale miejsce na gwalty lub porod 12-latki jest. Pewnie niech swiat do reszty sie zepsuje a ludzie beda brac rozwody lub wogole przestana brac slub koscielny... tak problem nieplodnodci tez rodziela malzenstwa.
A jeszcze te hu** z sejmu chca odebrac kobietom ostatnia deske ratunku!!!! Jakim prawem macie decydowac kto ile bedzie mial dzieci!
Nie wpiepszac kosciola do polityki never! Kazdy za siebie bedzie odpowiadac jak przyjdzie na to czas, a nie narzucacie komus swoje idee, gowno wiecie jak to jest. Do piekla za nas nie pojdziecie wiec odpierdolcie sie od in vitro!!!!!!!!
Sorry za slownictwo ale musialam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 12:10
Przyszły wczoraj papiery z Krankenkasse, wszystkie pięknie podpisane
. 100 % 3 procedur wraz z pełnym dofinansowaniem do leków
. Zostało tylko czekać do połowy października na miesiączkę.
38t5d
Synek siedzi sobie grzecznie w brzuszku i chyba nie spieszy się mocno do wielkiego wyjścia.
Byłam dziś na KTG i wszystko ok, jutro mam znów jechać, ale szczerze mi się nie chce...
Ręce mam mocno popuchnięte. Nie mogę zgiąć palców w stawach. Ciężko się chodzi, oj ciężko. Za to ostatnie 2 dni spałam jak suseł.
I tylko raz wstawałam do wc w nocy.
Nie wiem czy przypadkiem czop mi nie zaczął odchodzić, bo od wczoraj mam takie gęste kremowe glutki, których nie było wcześniej.
A poza tym...
Z godzinę temu przyjechał klient i kupił nasz stary samochód. Mąż się uparł, żeby go sprzedać no i autka już nie ma... Został nam jeden.
W ostatnich 2 tygodniach obejrzeliśmy 2 mieszkania, bo szukamy do wynajęcia. Pierwsze duże, ale strasznie zapuszczone, a drugie odnowione, ale 35m klitka. Odmówiliśmy. Trzecie się pojawiło IDEALNE, ale równie szybko jak się pojawiło, znikło. Pani była z nami umówiona na jutro, ale zadzwoniła, że jest tak duże zainteresowanie, że podnosi cenę o 100 zł i czy nam to pasuje... no nie, nie pasuje. Bo i tak dość drogi ten wynajem. No więc, szukamy dalej, tzn. będziemy szukać, bo na razie wszystko odkładam na bok, wszystko schodzi na plan drugi. Teraz mam przed sobą zadanie, wyzwanie, rolę do spełnienia. Muszę urodzić. I na tym się skupiam.
Już niedługo będę tulić synka w ramionach
Słabo to do mnie dociera. 
8 dc
Wczoraj przestałam plamić po pierwszej @.
Dłuższa, obfitsza i bardziej bolesna niż zawsze. Zapomniałam o wiesiołku, dopiero dziś zjadłam kapsułki, nie wiem czy to coś da, ale nie zaszkodzi na pewno. Do owulacji będę brać codziennie.
Marzy mi się zajść w tym cyklu.
Ale mam jeszcze małe schody do pokonania. Na urlopie w Pl zrobiłam badania Tsh, taak dla pewności, że jest ok. No i nie jest ok. 4,1. Norma. Ale nie przy staraniach, czy ciąży. Może to był powód mojego poronienia? 5.10 mam termin u gina, to będą już dni płodne, więc mam nadzieję, że coś poradzimy.
A może nie powinnam w ogóle zaczynać starań, skoro jest ta mała niedoczynność...
Jeszcze jedna nocka w pracy i mam 2 dni wolnego. W końcu przytulimy się z mężem na 100%. Na urlopie ciągle z kimś, tu od razu wyskoczyłam na nocną zmianę, i tęsknię za nim.
Oby ten cykl był nasz!
9 tygodni 5 dni
Wczorajsza wizyta bardzo miła
Nasza kruszynka ma już 2,98 cm
i się rusza
Serduszko bije 177 u/min 
Od wczoraj też Antek wie, że będzie miał rodzeństwo
Przekonałam T. aby mu powiedzieć 
Dostaliśmy od doktora skierowanie na badania prenatalne za 3 tygodnie, a ponieważ nasz doktorek jest specjalistą, również będzie wykonywał te padania sam
Co mnie bardzo cieszy 
Poza tym wszystko po woli się normuje i doktor dał mi jasno do zrozumienia, że najgroźniejszy dla naszego maluszka okres minął, że teraz można się pełnoprawnie cieszyć
To się cieszymy bardzo 
Boję się jak cholera!
Cykl z crio ostatniego maluszka zaczął się oficjalnie wczoraj.
Byłam też wczoraj 3,5 godz na intralipidzie w klinice i zaskoczył mnie dr bo do mnie przyszedł na koniec swojej zmiany na salę gdzie leżałam, zapytał co tam, jak tam leczenie i czy czegoś nie potrzebuję. miłe to było, nie powiem:) ale zostałam też zaskoczona negatywnie, bo już nie zapłaciłam za intralipid 30zł tylko 250zł! ja już nie mogę...jak ta kasa ucieka..ile już wydaliśmy na leczenie naszej niepłodności:( nie żałuję absolutnie niczego, tylko oby skończyło się happy endem.
mąż był wczoraj na MAR teście, dziś podjedziemy odebrać wyniki, ja wczoraj powtarzałam TSH bo immunolog chciał TSH do ustalenia czy mam brać steryd w tym cyklu z crio.
W przyszły czwartek/piątek powtarzam test CBA, żeby nie brać maluszka w ciemno.
za paręnaście dni kończę drugą Nowennę.
..boję się jak jasna cholera..muszę się chyba uspokoić..wyluzować. tylko jak?
1 dc.
No i jest. Przyszedł. Czerwono mi.
Chociaż w sumie nie mogę w to uwierzyć.
Jak mogło się nie udać?
Brak śluzu płodnego. Brak oznak owulacji. Tempka chyba z dupy. Zgodnie z zaleceniem gina wstrzemięźliwość od poniedziałku. Nawet nie mam jak przy owulacji - "chęci". Denerwuje mnie to wszystko. Dzisiaj klinika- monitoring i o ile podojrzewały pecherzyki to zastrzyk.
OD poniedziałku mam urlop. Pożytkuję go na prace domowe. Nawet nie mamy jak z D. wyskoczyć na kilka dni.
Kot mi zniknął. Trzeci dzień go nie ma. Pewnie i on miał dość tej nieszczęsnej rutyny i zapragnął rozrywki, puścił się w miasto i zeżarło go coś.
Taka karma.
czasem tak mam, że zrobię jakiś wpis, a potem calutki usuwam jeszcze przed kliknięciem "zapisz" (opublikuj) bo w sumie emocje, które mną powodowały zeszły i na koniec okazuje się, że najgorsze już i tak za mną. i właśnie to "czasem" wypadało (między innymi) dzisiaj (a dokładniej z wczoraj na dzisiaj). niemniej chciałabym chociaż odnotować, że od wczoraj wieczorem, włącznie z dzisiejszym porankiem mam bardzo do dupy czas (i niech mnie ktoś przytuli!), a mój Mąż, którego normalnie kocham nad życie potrafi być czasem prawdziwym ... (tu proszę wstawić słowo/a jakich czasem używacie choćby i w duchu w stosunku do swoich połówek). tymczasem uciekam się umalować i w drogę, co akurat dzisiaj bardzo mnie cieszy bo nie będę miała czasu na przejmowanie się, bo mój Mąż (jak każdy facet, choć może jestem w błędzie) i tak skupia się na raz tylko na jednej czynności (którą będzie praca) i ani myśli w tak zwanym międzyczasie rozważać czy aby przypadkiem faktycznie nie jest tym ... (tu ponownie wstawić słowo/a jakich czasem używacie choćby i w duchu w stosunku do swoich połówek).
za to (pochwalę się) wczoraj tak pięknie posprzątałam łazienkę, że spokojnie mogę z niej zabrać tabliczkę z informacją "uwaga teren radioaktywny/skażony. wchodzisz na własne ryzyko" i jak same widzicie zanoszę się na całkiem dobrą kurę domową! daje sobie jeszcze tydzień/dwa i mieszkanie będzie lśniło jak (dosłownie) nigdy, a potem to nie wiem, potem to chyba będę sprzątała po sąsiadach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 08:39
11dc
Zastanawiam się czym mam jakieś "oczekiwania" w tym cyklu….Mam pustkę w głowie.Staramy się i niestety mało jest we mnie przekonania,że coś z tego wyjdzie.Wiele nie przesadzę na chwilę obecną jeśli napiszę,że prawie wcale.
Miłego dnia dziewczynki:)jest prawie weekend:)
Śniło mi się, że jestem w ciąży... z sześcioraczkami
USG robił mi jakiś młody lekarz i nie umiał policzyć zarodków, więc mu pomagałam
obudziłam się przerażona!
Dzisiaj znowu skok temperatury do góry , ale co to za wzrost jak na owulację dla mnie to zatrważająco niskie temperatury. Ale z drugiej strony to nie mam porównania dopiero mirzę temperaturę pierwszy cykl , poczekam to zobaczę jak jest u mnie. Bo kiedy patrzę na inne wykresy to naprawdę te temperaturki rosną a u mnie tak marniutko.
W ramach pogodzenia się z tym, że w ciążę szybko nie zajdę, postanowiłam wrócić do regularnej siłowni i fitnessu. I póki mój zapał nie minął wykupiłam karnet na najbliższy 6 miesięcy
mam nadzieję, że w związku z tym, że moje popołudnia będą wypełnione naprzemiennym angielskim i fitnessem, to nie będę miała czasu skupiać się aż tak na "staraniach" i moja głowa trochę odpocznie.
Dziennik pokładowy - cykl 4, 24 dc, 6dpo
Nigdy nie uczestniczyłam w protestach i manifestacjach. Uważałam, że tłum daje się nabrać na kolejny kontrowersyjny temat, a w międzyczasie władza przemyca jakieś inne "cudowne zmiany". Teraz jednak miarka przebiera się z każdym dniem, czytam wypowiedzi ludzi w Internecie i mózg mi staje.
Jak można powiedzieć matce, która poroniła, tekst w stylu: "Trzeba było nie brać lekarstw / nie ćwiczyć / nie jeść czekolady i żelków / nie stosować antykoncepcji. Sprzeciwiłaś się naturze, to teraz cierp." Serio napotykam wypowiedzi w takim tonie. Nie mieści mi się to w głowie w żadnym jej zakamarku.
Haha, śmiesznie. Jestem 6 dni po owulacji, może właśnie zagnieżdża się w mojej macicy nowe życie. A ja co? JA JUŻ NIE WIEM, CZY CHCĘ. Serio. A jeżeli coś pójdzie nie tak? Mój kraj będzie gonił mnie sądach? Może oskarżą mojego mężą o to, że dosypał mi środek wczesnoporonny do herbatki? Obrończynie pro-life próbują na siłę udowodnić, że w projekcie nowej ustawy dalej jest gwarant, że lekarz w razie co będzie działał w obronie życia matki. Ale już nie mówią, że w przypadku BEZPOŚREDNIEGO zagrożenia. To znaczy, że coś może być nie tak, ale dopóki nie pęknie mi jajowód i nie zacznę wykrwawiać się na śmierć, żaden lekarz może nie chcieć mi pomóc, ze strachu o to, że dziecko uszkodzi, a ja przeżyję. Czyli, bądź co bądź, wystąpi poronienie. Do którego się przyczynił i może za to iść do paki.
Paradoksalnie, możecie mi nie uwierzyć, ale owszem, uznaję, że człowiek jest człowiekiem od chwili zapłodnienia. Nie przekonacie mnie, że jest inaczej. Śmierć zarodka to śmierć człowieka, w moim słowniku pojęć. Ale do jasnej cholery - NIE MAM PRAWA rządzić z tego tytułu czyimś sumieniem. Mogę za to odpowiadać za siebie, za swoje przyszłe dzieci, dawać innym przykład. Uważam, że urodzenie dziecka, w momencie, gdy wiesz, że urodzi się z takimi deformacjami, że nie przeżyje poza moim ciałem doby, to bohaterstwo. Ale zmuszanie innych do bohaterstwa to nie jest bohaterstwo razy dwa. To skurwysyństwo.
Nawiązując do jednego z transparentu, który gdzieś widziałam w Internecie - nie wierzę, że muszę protestować przeciwko czemuś takiemu. Ale w poniedziałek wyjdę na ulicę.
Hahaha, ale sie rano uśmiałam
:D:D Nie uwierzycie 
Zrobiłam rano kolejny teścior, pokazuje mojemu M i pytam co widzi.
- A on, że no widzi kreskę.
- Ale jedną czy dwie??
- No jedną!
- Przeciez jest cień - pytanie czy jest mocniejszy czy słabszy niż wczorajszy.
- Ale przeciez wczoraj nie było żadnych cieni, tylko jedna krecha....
- JAK TO?? PRZECIEŻ pokazywałam ci 4 testy i powiedziałeś że na pierwszym i ostatnim jest najmocniejsza kreska??!!
- ....Ale ja mówiłem o tej jednej kresce..... żadnej drugiej nie widziałem
:D:D:D:D no i się wyjaśniło, mój M porównywał kreski kontrolne 
A ja juz sie wczoraj nakrecilam, ze skoro on widzi, potwierdza moje przypuszczenia ze wczoraj byla kreska mocniejsza niz przedwczoraj, to znaczy że to nie tylko pregnyl 
Ech, jak tu wytrzymać z chłopami.. 
No wiec, dzisiaj był cień, ale wg mnie ciut slabszy niz wczorajszy... zdjecia nie zrobilam wiec ciezko mi sie teraz wpatrywac, ale zobacze popoludniu, jak juz bedzie wyschniety, wtedy porownam.
Myslalam, zeby pojsc na betę, ale dopiero druga beta mi powie czy to resztki pregnylu czy beta rosnie i kropek ją wytwarza..
Więc moze jutro dopiero zrobie, albo w sobote?... nie wiem, bedzie to spontaniczna decyzja po pracy.
Teraz śmigam w internety szukać informacji jak dlugo utrzymuje sie pregnyl w moczu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 14:07
Całe życie nie nachodziłam się po lekarzach tyle, ile przez ostatnie półtorej roku i mam szczerze dosyć. Owulacji nie było, bo dzisiejszy progesteron = 1, 7dpo.... do tego rozjechane znów hormony tarczycy, idę warować pod gabinetem endokrynologa, może przyjmie mnie pomiędzy pacjentami, bo do mojego dodzwonić się nie mogę. To co, że jest dobry, jak chodzę do niego na NFZ i gdy potrzebuję wizyty nagle, to dodzwonić się nie można. Przerzucam się do innego, pod nosem, dostępnego raz w tygodniu..... Zamiast kupować nowy ciuch czy zabawkę dla dziecka, to ja wydaję na badania, lekarzy i leki.... Tak sobie z niedoczynności wpadam w nadczynność i tak od roku to trwa. Skoro teraz niedoczynność, to owulacji nie mogło być pomimo roztańczonych jajników. Węzły rozwiązują się dalej, cholercia, musiało ich być bardzo dużo i mam nadzieję, że moja wstążka w rękach Matki Boskiej robi się prosta
Fakt, że wychodzę z tego mocno poturbowana fizycznie i psychicznie. Bardzo chcę mieć drugie dziecko, bardzo chcę tej ciąży, czuję się dojrzała na nią i gotowa, tylko moje ciało wciąż szwankuje. Wiem, że czekać jeszcze muszę, czekałam już tak długo i tak bardzo chciałabym stanąć obok tych starań, żeby one nie rujnowały mi życia, bo ciągle o nich myślę, zwłaszcza w tej cholernej fazie "L", której szczerze nienawidzę. Jestem jeszcze zbyt słaba na jakikolwiek sport, spacery zaliczam z Młodym codziennie, ale ja się muszę oderwać, zresetować do jasnej ciasnej, bo oszaleję.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Emocje już trochę opadły, wczoraj tak jak się spodziewałam ryczałam całą drogę z pracy do domu i potem jeszcze w domu. Dziś pozostał smutek ale wczorajsze wyryczenie się pomogło. Odpaliłam swój komputer cyklu po raz pierwszy dziś rano, po pracy odbieram wyniki cytologi a jutro idę na pobranie krwi pod kątem OB. We wtorek już wzięłam wolne i z wymaganymi badaniami jadę zarejestrować się na HSG. Podobno od momentu rejestracji do badania nie czeka się długo.
Od kilku dni w pracy na tapecie jest poniedziałkowy Strajk Kobiet. Moje zdanie w tym temacie jest jedno "Po piąte - Nie zabijaj". Wszystkie dziewczyny w pracy mają zgodę od szefa wszystkich szefów na dzień wolny i wzięcie udziału w strajku. Wychodzi na to, że tylko ja będę pracować w moim pokoju, i możliwe że jako jedyna w całej firmie. Znamienne 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 10:58
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.