"Powstań,Ty który,już straciłeś nadzieje.
Powstań,Ty który, cierpisz.
Powstań,ponieważ Chrystus objawi Ci swoją miłość
i przechowuję dla Ciebie
nieoczekiwaną możliwość realizacji. "
JAN PAWEŁ II


Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 11 października 2016, 18:00

Witam ponownie. :)
Jestem po wizycie u ginekologa-endokrynologa. Generalnie jestem zadowolona. Miałam zrobioną cytologię, badanie usg, badanie piersi i usg. Mam też już przygotowaną receptę na clexane 0,4. Na razie pełno płatna, ale od ciąży będzie na ryczałt, bo jest podstawa. Choć nie jestem pewna czy wspomniał o clexane tylko w pierwszym trymestrze ciąży... ale ja sobie nie dam chyba wtedy już odstawić. Dał też receptę na kwas foliowy 5 mg, zwiększył euthyrox z 37,5 na 50. Kazał się już starać. ;) Stwierdził, że dobrze się zdiagnozowałam. Mam też zacząć już brać acard.

lilka1984 Kocie sprawy - emocje bez cenzury 12 października 2016, 11:02

Wszystko wygląda na to, że dziś mam owulację. Niestety z powodu infekcji, która wyszła w cytologi jestem w trakcie przyjmowania Gynalginu. Z powodu infekcji nici również z badania HSG. Gynalgin kończe przyjmować 18 dnia cyklu, a 19 będzie już za późno na starania, które mogłaby przynieść efekt. Zatem pozostało mi czekanie na miesiączke, a potem badanie HSG. Niby jestem smutna, że w tym miesiąc trzeba było odpuścić, wiem, że nie pójdzie to na marne i nie było innego wyjścia, jednocześnie odczuwam pewną ulgę, że w tym miesiącu ominie mnie testowanie, nadzieja i możliwe rozczarowanie.

Poniosło mnie dziś...jak zwykle.
Kupiłam test, ledwie co jeden dzień opóźnienia, żadnych plamień, jakie miały miejsce przez ostatnie 9 mscy intensywnego zachodzenia w ciążę, w sierpniu pisałam, że nie mam plamień, no i nie miałam bo w ciąży byłam, ale myślałam, że to Acard przyczynia się do plamień przed @. Więc znowu naszły mnie takie cieplutkie myśli, że już, teraz, tak od razu w pierwszym mscu po poronieniu...więc kupiłam ten pieprzony test i wpatrywałam się w niego idiotycznie pod światło, pod kątem, potrząsałam nim żeby siki lepiej tam dotarły, zostawiłam w szafce na kilka minut, bo tak też już u kogoś czytałam, że niby nic nie było, test schowany, a kiedy miał trafić do kosza, to ukazywała się ta magiczna kreska.
Ale kiedy wróciłam po niego żeby wyrzucić do kosza, nic się tam na nim nie pojawiło. Jeszcze przed wrzuceniem do kosza, potrząsnęłam nim i ustawiłam pod światło, bo pomyślałam, że jaka naiwna jestem to może i taka ślepa, ale kuźwa nic nie wylazło.
Macałam cycki żeby poczuć jakikolwiek ból. Z lodówkowych zapachów coś mi zaśmierdziało z rana i nie ważne, że to pewnie od kiełbasy z baraniny,to miały być pierwsze objawy.

W moim przypadku, pozytywny test i silna ciąża = wygranej w totka, a że nigdy jeszcze nie wygrałam...to nic, w tę grę, gram dalej, do upadłego. Motto na dziś i najbliższe dni:Padłaś, Powstań i zapierdalaj dalej.
Planuję zakupić na nowy cykl, który pewnie niebawem się zacznie (chyba, że w menopauzę zaszłam/ weszłam)testy owulacyjne, a dziś lampka czerwonego winka nie zaszkodzi.

Samara Oprócz błękitnego nieba... 11 października 2016, 12:58

Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie dobrze... - Ciągle sobie to powtarzam, ale im dalej w las tym mam większe obawy. Walczę z tym, ale cień poprzedniej porażki rzuca mi się na mózg...
Za dwa tygodnie kolejna wizyta, a ja najchętniej chodziłabym co tydzień sprawdzać, czy wszystko jest w porządku. Trudno, trzeba wytrzymać i mocno zaciskać kciuki.
Jestem po rozmowie z kierowniczką. Pracuję do końca roku. Potem przechodzę na L4. Ona rozumie, że ja się na sezon z ciążą pchać nie będę. Poprzednio twardo siedziałam, bo ciąża to nie choroba, a skończyło się tak jak się skończyło.
Pracę w okresie styczeń - maj mam bardzo intensywną. Zazwyczaj mam od 8:00 do 16:00 klienta za klientem i ciężko jest zrobić sobie choćby 5 min przerwę na herbatę. Poprzednio przez to byłam odwodniona. Nie jadłam praktycznie nic. Nie było komu mnie zastąpić. Dlatego teraz nie ukrywałam przed nią, że nie będę pracować w tym terminie. Zrozumiała i powiedziała, że dobrze robię. Od listopada szkolę na swoje miejsce dwie osoby.
Jakoś tak odetchnęłam kiedy uświadomiłam sobie, że nie będę pracować w sezonie. To straszny stres jest i nie życzę nikomu takiego zapierdalu jaki mam w tym okresie. Bywało, że siedziałam 16 godzin na dobę w pracy, aby się wyrobić. Dobrze mi to wynagradzali, ale przez 5 miesięcy nie miałam właściwie życia poza pracą. Teraz na szczęście nie muszę już tak siedzieć, bo obowiązków ze mnie trochę zabrali, ale mimo to sama świadomość tego, że nie możesz wyrwać się nawet na siku, bo klient przy biurku siedzi jest frustrująca.
Czuję się dobrze. Nadal mam zawroty głowy i mdłości, ale właściwie zaczęłam się do nich przyzwyczajać. Nie jest to przyjemne, a z jedzenia nie czerpię żadnej przyjemności, ale dam radę.

Wypuścili nas !
Maleństwo nie rób mi więcej takich psikusów....
Nie wyobrażam sobie, że mogłabym Cię stracić, dzisiaj jak pan doktor robił usg a Ty tak ślicznie ruszałeś rączkami płakałam ze szczęścia. Zakochałam się w Tobie od pierwszej chwili. Poczekaj jeszcze przynajmniej 20-22 tygodnie. Jeszcze nie pora abyś przychodził na świat skarbie !


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 13:22

Eh.. dzisiaj jadę do mamy i będzie tam moja siostra w ciąży bardzo jej gratuluje ale jak o tym myślę to chce mi się płakać, że ona jest już a ja jeszcze nie.

Chyba popadam w paranoje a to nie jest dobre. obiecałam sobie, że nie będę się tak zachowywać, uwielbiam moją siostrę i muszę z tym skończyć muszę się zmienić i cieszyć z tego że ona jest w ciąży. Ona na moim miejscu też by się cieszyła..

sorki ze dziś tak smutam ,ale musiałam to napisać się tego pozbyć.

Trzeba wsiąść się w garść i wierzyć że się uda no bo jak nie my to kto :):)

Trzymam kciuki za wszystkich którzy czekają tak jak ja na te wymarzone dwie kreski....

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 11 października 2016, 17:10

W końcu się doczekałam. Po 2 (a na połowę po 4) tygodniach mam w ręku komplet badań. Niewiele mi to pomoże, bo moja gin jest na urlopie jeszcze przez miesiąc, więc muszę odwiedzić kogoś zupełnie nowego. Oczywiście żeby nie było tak pięknie już pod samym domem zorientowałam się, że nie dostałam opisu usg piersi i tarczycy, więc muszę tam wrócić ktęregoś pięknego dnia :(

W związku z tym mam prośbę do moich stałych czytelniczek, a może i przypadkiem ktoś tu zajrzy i dorzuci coś od siebie, o jakieś uwagi co jest nie tak, a myślę, że mam w wynikach kilka perełek, których się nie spodziewałam. A więc tak:
zacznę od tego co mnie cieszy: TSH 1,39, ft4 18,96 (99,1%), moje leczenie w końcu przynosi efekty, ale żeby nie było tak pięknie to aTPO 313,73 przy normie <5,6, i aTG 3420,67 przy normie <4. Moje Hashimoto jest jak stąd na Alaskę.

Wracając do wyników z 7 dnia cyklu:
FSH: 4,33 (norma faza folikularna 3,03-8,08)
LH: 5,23 (norma faza folikularna 1,8-11,78)
Estradiol: 38 (norma faza folikularna 21-251)
testosteron: 0,46 (norma: 0,14-0,53)
DHEA-SO4: 13,49 (norma: 2,6-13,9)
SHBG: 34,9 (norma: 19,8-155,2)
17-OH Progesteron: 3,14 (norma faza folikularna 0,2-1,3) i nie wiem co to może znaczyć,
AMH: 6,58 (norma dla wieku 25-29 lat: 1,8-9,16) z tego co już doczytałam to na tym poziomie może świadczyć o PCO, może ktoś mi coś podpowie?
I tu ciekawostka:
Prolaktyna (norma: 5-35)
godz. 23.00 - 18,79
godz. 2.00 - 58,66
godz. 8.00 - 46,00
a do tej pory w poradni wychodzila mi prolaktyna w normie...

I teraz druga faza cyklu:
progesteron z 25 dc 4,093 ;(faza lutealna norma: 1,2-15,9) jednak wiem, że mojej owu mogę powiedzieć bye, bye :(
;i progesteron z 26 dnia cyklu: 1,954 ??
prolaktyna: 36 (norma 5-35)

A i jeszcze jedno - biopsja endometrium: "endometrium w fazie niepełnej sekrecji" co to znaczy, nie mam pojęcia, pewnie nic dobrego, ale może też nie bardzo złego.
Jakieś pomysły? rady? wszystko przyjmę, żeby mieć głowę pelną pomysłów na wizytę u gin :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 17:11

anemic Wielkie chcenie ... 11 października 2016, 22:45

Kurna i gazy mam. Okropne gazy mam. Koty nie śpią ze mną. D. musi. Bo koty na dole śpią. Jakiś 5 dzień... te gazy

16dc... dawno mnie nie było bo i dużo się wydarzyło:) Bratowa urodziła tydzień temu pięknego synka:) malutki jest cudowny!! Powiem Wam szczerze, że strasznie bałam się tego dnia..:/ Bałam się uczuć jakie będą mi towarzyszyć...przde wszystkim nie chciałam im zazdrościć..Bardzo chciałam się cieszyć szczęściem mojego brata i jego żony! Chyba najbardziej to przeżyłam przede wszystkim poród... to nie ja rodziłam, a takie emocje mi towarzyszyły...i płacz i strach i radość...bałam się i modliłam, żeby malutki urodził się zdrowy.. przed jego porodem nie potrafiłam sobie wyobrazić jak to będzie. Często zastanawiałam się jakby to było gdyby prawie rok temu wszystko potoczyło się inaczej... teraz razem byśmy z bratową rodziły.. no ale tam na Górze widocznie Bóg ma inne plany:) Lepsze niż ja sama sobie wymyśliłam..
Ale wiecie co? Niepotrzebnie się tego wszystkiego tak bałam...bo zakochałam się w ich synku!! Malutki jest przecudowny! :)) Mogłabym na niego patrzeć całymi dniami:) i dziękuję Bogu, za te uczucia i emocje...za miłość, która się we mnie rodzi do tego maluszka. To mój pierwszy siostrzeniec i mam nadzieję, że już za rok jak Bóg pozwoli to malutki będzie miał cioteczną siostrzyczkę albo ciotecznego braciszka:)
A z tym cyklem wiąże duże nadzieje:) Nie wiem czemu..nie chce oczywiście się nakręcać za bardzo... cały czas myślę o zbliżających się świętach..ach może to będą jedne z najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia! Wyniki moje się poprawiły (dziękuję Ci za to Boże!)...i wszystko mi mówi, że w tym cyklu przeszkód nie ma:) Chociaż czasem sobie myślę, że gdyby naprawdę teraz się udało...to dlaczego akurat teraz? Czemu miałoby się się niby udać? Skoro prawie od roku zawsze było właśnie jakieś "ale".. czemu akurat teraz na to miałabym zasłużyć jeżeli wogóle tak można powiedzieć i wiecie co? Znajduje tylko jedno odpowiedź... Boże Miłosierdzie! Boże plany. Bo przecież na dziecko nie można zasłużyć! Tak samo jak na miłość Boga nie można zasłużyć! On nas kocha mimo wszystko i pomimo wszystko. Bez powodu. I chyba czasami wpadam w pułapkę myśli, że na różne rzeczy trzeba sobie zasłużyć u Boga...a tak naprawdę to na wszystko jest po prostu odpowiedni czas! Ale nie powiem, że mam ogromną nadzieję, że ten mój czas właśnie nadchodzi dużymi krokami:) I każdej z Was kochane staraczki życzę, żeby ten wymarzony czas przyszedł jak najszybciej!
A tak na marginesie to rzucam słodycze!:) Bo ostatnio już przeginam z nimi:/ Zdecydowanie za dużo ich jem...i zamiast tracić na wadze to waga idzie do góry:/ ehhh... Także życzcie mi powodzenia bo ja słodycze kocham, więc łatwo nie będzie!


.......
Jezu ufam Tobie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 22:48

gusiaa Bo nadzieja to połowa sukcesu... 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

230515 Powrót do punktu wyjścia. 11 października 2016, 18:01

25+2

Zbysiu kopie radośnie mamusię w pęcherz. I mimo tego, że to czasem średnio przyjemne, to powtarzam sobie, żeby kopał jak najmocniej - dzięki temu wiem, że wszystko z naszym synkiem w porządku. Jak tylko przez chwilę nie czuję mocniejszych kopniaków - zaraz się denerwuję. Staram się nie zwariować.

Wózek i fotelik mamy już w domu. Nie mogę się na nie napatrzeć, mogłabym z tym całym sprzętem spać. Udało nam się dorwać wymarzony wózek i fotelik w bardzo dobrej cenie, lepszej niż w internecie. Mamom z Poznania i okolic polecam hurtownię Maret w Komornikach - świetne podejście do klienta, spory wybór i bardzo konkurencyjne ceny.

Ciuszków nakupowałam tyle, że raczej tych w najmniejszym rozmiarze nie będę musiała zbyt wiele dokupić ;-) Och tak, kobiety i promocje... Jak widzę magiczne -50%, to oczy świecą mi prawdopodobnie jak latarnie. Cóż, na swoje dziecko kasiorę wydaje się po prostu bajecznie! Nie zaznałam tej przyjemności, kiedy byłam w ciąży z Krzysiem, więc teraz korzystam.
Kupiłam sobie nawet ogrodniczki ciążowe, o których zawsze marzyłam. Są super.
Czasem zastanawiam się, dlaczego ta pierwsza ciąża nie mogła być taka szczęśliwa... Ale za chwilę przywołuję się do porządku - nie skupiam się na tym koszmarze, bo wylądowałabym w psychiatryku. Lubię myśleć o Krzysiu jak o naszym prywatnym, ukochanym Aniołku, który czuwa nad swoimi rodzicami i braciszkiem. Widocznie tak miało być.

Jestem tak szczęśliwa, że to niepojęte. Każda minuta, każdy dzień przybliża nas do spotkania z tym Maleństwem, które noszę pod sercem. Oby wszystko układało się tak pomyślnie, jak do tej pory.

Właśnie zaczęłyśmy pierwszą chorobę. Katar się leje, kicha, pokasłuje, marudzi. Ciężka noc za nami. Mam nadzieje, że to zwykłe przeziębienie i szybko minie, ale bardzo mnie to stresuje. Jutro pediatra. Oby spokojnie przespać noc, bo ten katar przeszkadza w oddychaniu i chyba dlatego budzi sie co chwila. Biedna moja...

Dreska Moja droga do szczęścia. 11 października 2016, 19:02

Ciąża rozpoczęta 12 kwietnia 2016

Bella2839 Pozytywne nastawienie :) 12 października 2016, 00:33

Wczoraj wróciliśmy z odwiedzin u siostry mojego męża zobaczyć jej prześliczną córeczkę.... i tak byłam mega zazdrosna. W dodatku patrząc na facebooka okazuje się ze wiele osób z mojego otoczenia postarało się o potomstwo... chce mi się Ryczeć!!!

marusa_31 Starania o pierwsze dziecko po 30stce. 11 października 2016, 21:12

27 dzień cyklu
I oto jestem. Ponownie na różowym portalu. Kończę pierwszy cykl po ponownym odstawieniu tabletek. @ powinna przyjść jakoś w sobotę. Póki co- silne bóle miesiączkowe od kilku dni. Nie dosyć, że w tym cyklu owulacja dała mi w kość (ale pocieszałam się, że może to dobrze, tzn że była) to jeszcze krótko po niej zaczęły się bóle na okres. Najpierw od czasu do czasu, raz silniej, raz słabiej a od wczoraj bez nospy nie jestem w stanie funkcjonować. Dramat. Nadzieje powinny już dawno się rozwiać, bo oprócz bóli towarzyszy mi od wczoraj delikatne plamienie ale wiadomo jak to jest...łudzić się zawsze będę do końca.
Generalnie myślałam, że będzie łatwiej wrócić do starań. W maju, jak już pogodziłam się z tym, że do września starania będą zawieszone, to żyłam normalnie. Na prawdę. Żadnej temperatury, owulacji, złego samopoczucia. Po prostu cieszyłam się latem, wdrażałam w nowej pracy, cieszyłam się mężem. Myślałam, że powrót do starań będzie wyglądał tak, że po prostu któregoś dnia nie wezmę tabletki anty i już. Dalej będzie normalnie, bez spięcia, nie będę myśleć o staraniach. Cóż, za oszukiwanie samej siebie! Nie da się o tym nie myśleć.... zwłaszcza jak własne ciało nie pomaga i niemal codziennie serwuje cały pakiet bóli, skurczy, opuchnięć, wzdęć i wiele, wiele innych. Zdążyłam zapomnieć jaka to "frajda" "czuć swój cykl"...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2016, 21:11

gosssiagabrysiowa odzyskać marzenie 11 października 2016, 21:14

12dpo dzien ciotki i jej niema nawet zadnego plamienia doslownie nic tempka tez nie spadla. zobaczymy jutro

gosssiagabrysiowa odzyskać marzenie 11 października 2016, 21:14

12dpo dzien ciotki i jej niema nawet zadnego plamienia doslownie nic tempka tez nie spadla. zobaczymy jutro

nadzieja1620 nowa nadzieja 1 września 2019, 15:11

I jest ! @ nadchodzi także w środę USG :-)

Hej ..

Wczoraj byłam u siostry. musiała jechać na usg bo miała palenia a jest w ciąży.
Ale okazało się że to fałszywy alarm i jest wszystko ok. nawet dostała swoje pierwsze zdjęcie dziecka. jak to usłyszałam to w ogóle wszystko puściło i zaczęłam płakać. tak jej zazdroszczę...

ale to nic......

Od dziś zaczynamy brać witaminy i zobaczymy co się stanie może już coś na boże narodzenie
taki prezent pod choinkę by było fajnie. To tylko taka nadzieja na cóż zobaczymy co czas przyniesie i Bóg ma dla nas przeznaczone w Nim nadzieja.


a tak na marginesie pamiętacie kiedyś się wróżyło z obrączki ile dzieci się będzie miało itd. I mi wyszło że będzie jedno. szkoda że tylko jedno ale z drugiej strony dobre to jedno i do tego dziewczynka a mój mąż by chciał chłopca. nie wierzę w takie wróżby ale fajnie było usłyszeć że jednak ktoś będzie.:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)