Jak ja nie nawidze tych wloskow na brodzie;( Jeszcze 2 dni i ide je wyrwac ,dobije mnie to zycie ostatnio
Koniec 23dc objawow ze sie udalo brak, piersi nie bola wcale na bol brzucha przedmalpowy za wczesnie wiec czekam dalej
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2016, 19:52
12 tygodni i 2 dni
Zaczęłam ostatni tydzień trzeciego miesiąca. Co się zmieniło? W zasadzie to i nic i dużo. Mam straszne wahania nastrojów. Potrafię rozpłakać się na zawołanie, a za chwilę płakać ze śmiechu aż do bólu brzucha... T. strasznie działa mi na nerwy, a za chwilę znów jest moim miśkiem... taki czas... muszę to przetrwać.
Nie śpię już tak dużo w dzień. Odpoczywam, ale nie śpię. To już duży postęp, bo chęć życia jest o wiele większa.
Co jeszcze... przybieram w pasie, a na wadze wciąż tak samo. W niedzielę było 64,6 kg. Cieszę się bardzo, że nie tyję w zastraszającym tempie.
Zaparcia mnie nie opuszczają, do tego wzdęcia. Ale nie ma jakiejś wielkiej tragedii.
Poza tym wszystko jest w porządku.
Nikt z rodziny jeszcze nie wie. T. zabrania mi się pochwalić naszym szczęściem. Nie podaje żadnego konkretnego argumentu, ale ja milczę.
W czwartek 20-tego jadę na badania prenatalne i zaczynam chyba podświadomie się tym denerwować. Na razie też nie jest źle.
A to ja 14 października (11 tydzień 6 dzień)

Weekend minął zanim się obejrzałam
Dziś K znów pojechał do Poznania,niby w środę wróci ale jakoś sobie miejsca znaleźć nie mogę...to chyba wina zbyt długiego związku na odległość (6 lat) i teraz każdy jego wyjazd źle mi się kojarzy.Nie powiem bo jak go nie było teraz te dwa dni to powrót był bardzo przyjemny i np dotarło do mnie że bardzo chcę ślubu o którym niedawno rozmawialiśmy
no i seks w końcu jest przyjemnością a nie tylko próbą zapłodnienia 
14,5 tygodnia, wizyta za tydzień. Nie mogę się już doczekać 
Udostępniłam swój wykres chociaż jest on mocno początkowy i niepełny.
Wczorajszego dnia nadrobiliśmy moje romantyczne zachciewajki. Pojechaliśmy z D. do Koszalina, pospacerowaliśmy, powygłupialiśmy się i wypiliśmy wspólnie kawę w kawiarni - co nieczęsto sie zdarza.
Było mi baaardzo miło 
Wiecie, to może trochę szczeniackie ale cieszyłam się jak głupia że gdzieś indziej niż w domu dostałam kawę z mlekiem sojowym. W mojej okolicy to wciąż fanaberia. Była pyszna!
Do domu wróciliśmy tak padnięci że mimo że oboje byliśmy mocno podnieceni to skończyliśmy leżąc, mówiąc jak bardzo się kochamy i buziakując co chwila, Serduszkowanie było ponad nasze siły.
Wczorajszej nocy miałam bardzo silny ból prawego jajnika, nie wiem czy to symptom zbliżającej się owulki czy co, dziś rano po bólu nie ma już śladu a nocą ledno co mogłam się przekręcić.
Dziwne....
Dziś do pracy na 13, mam lekkiego stresa bo pracuję dopiero 2 tygodnie a od dziś musimy być czujni bo zaczyna krążyć tajemniczy klient
Masakraaa.....na 13 do pracy a ja się w ogóle nie moge zebrać....no co za dzień!!
nie dosć że w piżamie, bez makijażu to jeszcze na komputerze......aaaa!
17:20 EDIT ----> To nie tylko rano, chyba ciśnienie dziś poleciało na łeb, na szyję bo jestem jak zoombie. W głowie tylko spanie i ziewanie. Nawet perspektywa tajemniczego klienta nie mobilizuje.
Zieeeeew... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 17:21
Ciąża rozpoczęta 14 maja 2016
długo mnie tu nie było:) po ostatni wpisie miesiączka już na szczęście nie przylazła:) 10 czerwca pierwsza beta pozytywna, dwie kolejne prawidłowo rosnące:) pierwsza wizyta u gina w 6 tyg po OM i co??!?!? jest serduszko, tak długo wyczekiwane i już zawładnęło naszymi sercami - miłość od pierwszego wejrzenia z dnia na dzien coraz większa i mocniejsza.
Dziś jestem w 23 tygodniu ciązy - mamy zdrową córeczkę
termin porodu planowany na 18 lutego 2017:)
DLa tych co czytają, przeczytają a są w podobnej sytuacji co moja - nie poddawajcie się! wyluzujcie troszkę, zaszalejcie i wierzcie że sie uda! CUDA SIĘ ZDARZAJĄ! za wszystkie mocno mocno trzymam kciuki! Pozdrawiam Was serdecznie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 10:49
U mnie bez zmian - nie czekam na razie na nic.
Podejrzenie insulinoooporności i zlecone badania 
Dodatkowo wymazy z cewki moczowej i pochwy... idealnie... tak dużo badań zleconych wymazowych, że mają pobierać z 1,5 godz. No ale niech będzie - byle było zbadane.
Odnoszę wrażenie, że pani Gin nie wie czemu tak jest, że w ciąży nie jestem...
Zrezygnowana bardzo jestem 
Oddalam rano krew na prolaktynę, bo ostatnio była deko ponad normę i poszłam spać. Nie wiem, czym to jest spowodowane, ale spać mogę ostatnio dużo. Może to ta pogoda.
Jutro idę do lekarza z wynikiem hsg. Chcemy do końca roku zrobić dwie iui, a później przejść do ivf. Oczywiście mamy nadzieję, że uda się już przy pierwszej iui zajść w ciążę, ale plan mieć trzeba.
Co do planów i nie podporządkowywaniu życia zachodzeniu w ciążę, skompletowaliśmy sprzęt do zimowych górskich spacerów i zamówiliśmy już pokój na styczeń w okolicach Zakopanego. Nie mogę się doczekać 
17dc.
Poniedziałek. Siedzę w pracy i cały czas coś kłuje w podbrzuszu. Dzisiaj rano dopiero miałam śluz płodny. Temperatura jakaś dziwna w tym cyklu. Hmmm ja to tłumaczę sobie tak, że organizm przygotowuje się na zagnieżdżenie haha
Nie zawracam sobie tym zbytnio głowy, ale odnotować trzeba. Jezu jak ja nie lubię poniedziałków, czas się wlecze niemiłosiernie zwłaszcza w pracy. Ale już za dwa tygodnie, właśnie w poniedziałek...zobaczę moje upragnione, wyczekane, wymodlone II krechy!!!
Takiego założenia i takich myśli się trzymam!! Innej opcji nie ma 
Wstałam dzisiaj z normalnym podejściem do życia. Bella - dziękuję za komentarz i dobre słowo
Urodziny już za mną, więc przez kolejny rok nie mam się co nimi przejmować
W maju tego roku miałam sen, sen z kategorii "wspaniałych", kiedy to człowiek trochę żałuje, że się obudził. Śniło mi się, że byłam w ciąży - był to już 3 msc, więc właściwie największe ryzyko było już za mną. Chodziłam po łące pełnej kwiatów, był ciepły, piękny, słoneczny dzień - cudownie jak w raju. Ciągle mówiłam do siebie: Jesteś w ciąży, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale NAPRAWDĘ jesteś w ciąży...
Sen miałam akurat ok 6 dni po owulacji. Właśnie w tym cyklu miesiączka spóźniła mi się o ok 2-3 dni. Coś mi nie pasowało, a że byłam na wyjeździe, nie bardzo miałam jak zrobić choćby zwykły test. Przez 2 dni naprawdę zaczęłam mocno się podejrzewać, że w końcu się udało. I wiecie co? Kiedy wróciłam do domu, bardzo późno wieczorem, ok 23:00. Poszłam w końcu nasiusiać na płytkę i zanim ten test pokazał wynik, patrzę, a tu plamienie...Test pokazał negatyw, a @ męczyła mnie pół nocy. Wiecie jak się wtedy rozczarowałam? Szkoda gadać.
Ale...sen był cudowny 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2016, 11:58
Hej
Dziś zaczynamy z mężem nowe życie.
On życia papierosy i bierze tabletki na płodność a ja systematycznie się staram brać swoje tabletki.
I mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i już nie długo zobaczę te dwie upragnione kreski teście 
Zdecydowaliśmy się na Naprotechnologię. Nie wiemy co nas czeka.
Obecnie - skierowanie na badania moje i męża. Przepisane suplementy i leki dla mnie i męża. Z wynikami i kartą do lekarza i dalsze zalecenie. W między czasie spotkanie z instruktorką i rozpoczęcie obserwacji. Walczymy ....
No i swietnie !!!!!!! Plamienie sie zaczelo ! Znow jak w zegarku....... okres przepowiedziany na poniedzialek a 4 dni przed znow zaczelo sie plamienie ! Kurde!!!!!!!! Ale oczywiscie ja bede sobie jeszcze wmawiac, ze jest nadzieja!!!!!!! Plakac mi sie chce ;(
Jutro stresujący dzień .
Idę na rozmowę o pracę, a potem monitoring.
Nie dość ,że nowa praca (bo zakładam że ją dostanę) ,to jeszcze będę musiała dojeżdżać autem, bo pieszo trochę za daleko. To,że słabo jeżdżę i bardzo mnie to stresuje, to już wiecie 
Bardzo się cieszę, ale też boję.
Jestem typową kurą domową i chcę to zmienić. Chcę zarabiać, chcę mieć swoje życie, swoje sprawy,chcę żeby Przemek zaczął mnie doceniać i zobaczył,że sobie radzę.
Trzymajcie za mnie kciuki . Za rozmowę i za piękne pęcherzyki 
Witam... u mnie w powietrzu czuć tylko jesień nic się nie chce jakies negatywne nastawienie. Już po weekendzie i czas do pracy ble... teraz czekamy na owulacje zobaczymy co czas pokaże....
Ze mną coraz lepiej... myśle że od jutra wznawiamy treningi z mężem na siłowni. A za 2 tygodnie do Polski.
Dzisiaj byłam na małych zakupach z mężem i kupiłam sobie super buty. To zdumiewające jak taka rzecz może poprawić nam samopoczucie na resztę dnia :)A i mam nadzieje że nie za wcześnie wyszłam z domu po chorobie 
Jak zwykle wszystko zawsze wydaje się skomplikowane, a w rzeczywistości jak już zostaje załatwione to nie było takie straszne jak się wydawało...Byłam dzisaj na pierwszej wizycie ciążowej. To inna Pani doktor , bo mój lekarz na urlopie. Myślałam ze będzie wredna jak na nią spojrzałam , ale pozory mylą , w końcu wyszłam z wizyty wszystko wiedząca, tak wszystko przejrzyście mi zostało wytłumaczone i nie musiałam pytań zadawać
Powiedziałam w końcu w pracy, no i ku mojemu zdumieniu wszytko ok, jeszcze dni do pracy ale niewiele co będę w tej pracy robiła czyli lajcik.
Teraz moje jedyne zmartwienie czy już w końcu trzecią ciążę donoszę. Ale bądźmy dobrej myśłi, skoro już się faszeruję lekami których wcześniej nie brałam to może już bedzie ok.
12dc. Podglądanie podwozia.
Z pozytywów, endo podrosło! ma 8,3mm. 
Ale to tyle pozytywów. Śluzu brak, susza, sam gin był w szoku, dlaczego nie ma śluzu, zapytał czy przypadkiem sie nie myje w srodku... Czyli uwaga - nie wolno!
Pecherzyki urosły w lewym jajniku. Takze to jest jednoznaczne z tym, że ide na laparoskopię!
Zabieg w czwartek lub piątek, jutro dowiem się dokładnie.
Trzymajcie kciuki! licze na to że ładnie tam mnie wyczyszczą, z torbieli, wodniaka i zrostów i nastepny cykl jest moj!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.