Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna doświadczam "nakręcania się". Bo bolą mnie jajniki, na zmianę- a nigdy nie bolały. Bo dziś po śniadaniu mnie porządnie zemdliło. Jestem śpiąca. Dziś ok 9/10 dpo a ja już zdążyłam sobie wmówić tyle rzeczy. Ale nie staram się od wczoraj, to już 29 miesiąc oczekiwań a ja ciągle taka naiwna...
Tłumaczę sobie to logicznie. Pierwszy raz owu była taka jak trzeba, dlatego bolą jajniki i w ogóle czuję się nieco okresowo. Jestem przeziębiona i zmęczona= śpiąca. Ale to wszystko na nic, czuję jak szalona iskierka nadziei chce mi dokopać swoją największą bronią- rozczarowaniem.
Pośladki spięte, siły do walki odzyskane. Dziś zrobiłam cały profil hormonalny, zrobiłam też oprócz zwykłej prolaktyny prolaktynę po obciążeniu i badania tarczycowe. Czas leci od ostatnich badań hormonalnych minął ponad rok. Wydałam jedyne 320 zł. Masakra, ale czego się nie robi w walce o swoje marzenia. Mam nadzieję, że wyniki będą dobre, zobaczymy. Jeszcze krzywa cukrowa i insulinowa, ale na to muszę znaleźć jakiś wolny dzień, bo przed pracą się nie wyrobię. Może uda się 31.10.
A plan na ten cykl to starania, starania, starania. Od jutra można zaczynać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2016, 23:05
Jeden dzien przed laparoskopia, 11dc
Boje sie ale nie bolu, szwow, usypiania czy ze strachu tylko tego ze lekarz przyjdzie i powie "wszystko w porzadku, endometriozy nie ma" a ja dalej bede w czarnej dupie. Ze szansa jaka daje mi laparoskopia na poczecie dziecka peknie jak banka mydlana, ze nadzieja jaka widze dla siebie bedzie nic nie warta, boje sie placzu, tego zawodu gdy przez okolo 3 miesiace nic nowego sie nie wydarzy, tych pytan kotlujacych sie w glowie "wiec co jest nie tak, dlaczego nie moge zajsc?" 
Jestem przedostatnia na liscie wiec pewnie pojade na blok okolo 13, 14.
Walcze z ohydna woda po ktorej nic tylko na kiblu siedziec, jestem juz po lewatywie ktora sama jakims cudem sobie zrobilam. Ale tamtym razem nie pilam nic przeczyszczajacego tylko sama lewatywe mialam. Nie jem nic od 11. Pobudka o 4 rano.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2016, 16:35
ponoć drobiazgi składają się na sekret naszej egzystencji
tym drobiazgiem jest dziś zapach pieczonej szarlotki
wlewam w siebie dobrą energię
nikt tego nie zrobi za mnie
Nie mam już siły, już więcej nie zniosę...
Mąż odebrał dziś wyniki. Koncentracja 2,7 mln/ml, całkowita liczba w ejakujacie 16,5 mln, morfologia 2% (czyli 98% uszkodzonych plemników!). Diagnoza oligoteratozoospermia. Dwa miesiące łykania leków i tylko niewielka poprawa (wcześniej było 1,3 mln/ml), no i czułam że z tą morfologią będzie do dupy! Życie jest w ch*j niesprawiedliwe! Ryczeć mi się chce! A mąż jest zadowolony, że ilość się zwiększyła i że teraz pewnie dostanie większe dawki leków to zwiększy się jeszcze bardziej... Mam wrażenie, po raz kolejny, że on nie rozumie sytuacji... Może gdybym ja było zdrowa to jakieś złudne nadzieje bym miała, że coś upolujemy ale w sytuacji kiedy od roku nie mam owulacji pomimo stawania na głowie żeby ją wywołać jego optymizm chyba na prawdę jest na wyrost... czy to ja przesadzam? Nie wiem za co jesteśmy aż tak bardzo karani ale wiem że już nie mogę... że chyba już nie dam rady dalej brnąć w te starania... już nie mam na to sił... i czuję że jutrzejszy dzień tylko mnie pogrąży, bo jajca znowu siedzą cicho 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2016, 18:30
4 dpo... no to teraz jak co miesiąc czekamy!
Z całego cyklu to chyba najbardziej lubię już ten okres wyczekiwania, co prawda czas się wtedy dłuży strasznie, ale jest też taki spokój wewnętrzny bo po 1 wiem, że owulacja już była:) Czyli szansa na ciążę jest!
po 2 nie ma tego stresu i napinki, żeby trafić z serduszkowaniem akurat w te dni... teraz można to robić wtedy, kiedy ma się ochotę bez stresu, a nie wtedy kiedy "trzeba". No i po 3 najważniejsze, że każdy objaw po owulacji daje nadzieję
Każdy ból jajnika, podbrzusza, piersi rozpala tę iskierkę
Co prawda już się nauczyłam, że te wszystkie objawy są złudne i nie muszą o niczym świadczyć. Praktycznie co cykl to inaczej to się u mnie odbywa..raz piersi bola bardziej innym razem mniej, czasami jajniki bolą kilka dni przed miesiączką, a bywało też i tak, że bolały praktycznie przez całe dwa tygodnie, od owulacji do okresu. W tym cyklu czuje jakieś dziwne kłucie w podbrzuszu z prawej strony, nigdy wcześniej tak nie miałam, więc kolejny objaw:) I tak mogłabym co cykl wymieniać co nowego się pojawiło:) Nie mniej jednak z objawami czy bez do testowania swoje trzeba odczekać
A nadzieje trzeba mieć ZAWSZE!! Nadzieję i WIARĘ w to, że się udało!
Bo w końcu kiedyś się uda!
.......
Jezu ufam Tobie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2016, 19:50
Tak sobie myślę, że jestem w d... Nie mam lekarza, nie mam kandydata na lekarza, nie mam planu, nie mam ciąży, nie mam nic. No zupełnie jak Kononowicz zapowiedział. A do tego wszystkiego nakrzyczałam na Męża, bo nie wiem co zrobić, a on jakoś się nie chce wypowiedzieć w tej materii. Zła jestem na tą głupią babę i to do tego stopnia, że rozważam naskarżenie dyr kliniki na jej niekompetencję.
Zmieniłam prace na bardziej elastyczną, żeby móc odwiedzać lekarzy kiedy będzie trzeba, a tu nie ma kogo odwiedzać. Jak tak dalej pójdzie, to poczekam do końca pierwszego semestru i od drugiego coś sobie zajdę, bo oszaleje z taką ilością wolnego czasu.
Jestem tak zdesperowana, że przeszło mi przez myśl, że może trzeba wrócić do pierwszej kliniki i zrobić in vitro. Oni tam robią wszystkim, to i nam zrobią. Obraziłam się na nich, to mogę się też odobrazić. Jak Solski w koglu moglu - wyklął to i odeklnie.
I jeszcze przez to spać nie mogę 
Zaczyna sie 9dc
@ skończył sie 2 dni temu , a ja juz z niecierpliwością czekam na rozpoczęcie starań w tym cyklu
nie, nie czekam do owu tylko do powrotu do męża do domu
pojutrze będziemy juz razem świntuszyć w łóżku hehe 
13cs - SZCZĘŚLIWA 13stka! W tym cyklu musi sie udać!!!

Momentami mam tak dużą wiarę w ten cykl, ze zastanawiam sie czy nie poczekać jeszcze z IUI do kolejnego miesiąca starań. Nasienie męża jest coraz lepsze, szczerze wierze ze teraz dzięki jeszcze większej kuracji bedzie juz prawie idealne. W końcu za małą ilośc plemników juz wyeliminowaliśmy, został tylko słaby ruch. Z drugiej jednak strony skoro podjęliśmy juz tę decyzję to chyba jednak lepiej iść tą drogą i spróbować. Mam juz dosyć czekania na cud, czas działać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2016, 00:39
od Fedry 
"Ale powracając do wózków dziewczyny sprawdźcie sobie jeszcze takie rzeczy jak
- czy mieszczą sie Wam w bagażniku samochodu
- czy zakładanie i ściąganie gadoli jest proste czy gondola jest ciężka czy lekka i jaka ma dlugosc
- czy elementy zapasowe mozna kupic i łatwo wymienić
- czy tapicerka jest ściągana i łatwo sie ja czyści
- no i koniecznie trzeba sprawdzic czy pasy dobrze sie reguluje
- weźcie pod uwagę na którym pietrze mieszkacie czy macie gdzie wózek zostawić czy będziecie nosić do domu wiec waga jest istotna "
17 dc, 2 dpo
Byłam z samego rana u miejscowego gina na usg. Wiele z lekarzem w rozmowy nie wchodziłam, bo juz zarejestrowane panie w kolejce z numerkiem w ręku czekały. Nie chciałam im czasu zabierać skoro wszytko wiem. Wpadłam do niego jak przeciąg i po 3 minutach wypadłam.
USG ekspresowe. Nic nie mówiłam, żeby nic nie sugerować. stwierdził, że obraz prawego jajnika typowe PCOS. Na lewym jajniku ślad po pęknięciu pęcherzyka
i o to chodziło. nic wiecej nie chciałam wiedzieć. Jeszcze szybki wpis do karty, data ostatniej miesiączki i inseminacji. Grzecznie podziękowałam i po wizycie.
Po usg wyleciało ze mnie pełno grudkowatego kremowego śluzu. Częsc to luteina i estrofem ale martwi mnie konsystencja i lekkie swędzenie. Cholera dopiero co skończyłam brać leki na infekcję...
Gdzie tu logika, wczoraj miałam wolne i teoretycznie mogłabym tu pisać i pisać. Wpisu brak. Dziś siedzę w pracy i od pierwszych chwil cichaczem siedzę na OvuFriend ;d A wpis właśnie się pisze...
Wczorajszy dzień był bardzo miły, oboje z D. mieliśmy dzień bez pracy. Obudziliśmy się chyba milionem buziaków, czasem mam wrażenie że gdyby ktoś podejrzał nas z boku, na osobności to nie wytrzymałby tego cukru i słodyczy.
Do tej pory nie lubiłam takich słodkości, z D. wszystko nabrało dla mnie innego znaczenia - uwielbiam Go i z nikim nie czułam się tak kochana, cudowna i pewna. Jestem pewna że za mną szaleje i pierwszy raz w życiu nie odstrasza mnie to.
Dzień był intensywny - od 9 do 15 na zmianę woziliśmy po mieście moją mamę i teściową. A to do sklepu, to na targ, to na cmentarz. W efekcie przeraźliwie rozbolała mnie głowa - eh, te mamuśki! 
Dzień zakończyliśmy barrrrdzo namietnym serduszkowaniem które nie dość że było cudowne to chyba trafia w idealny moment bo dziś znacząco skoczyła mi temperatura więc podejrzewam owulację 
W tym miesiącu testuję uniesione nóżki "po" zobaczymy co z tego wyniknie 
MIŁEGO DNIA DZIEWUSZKI 
Postanowiłam pisać pamiętnik z dwóch powodów. Po pierwsze - jak sama nazwa wskazuje - na pamiątkę, a po drugie - żeby spisywać sobie różne moje objawy i w przyszłości móc wyciągać z nich wnioski.
To nasz pierwszy cykl starań. Wcześniej zabezpieczaliśmy się solidnie (ale hormonalną antykoncepcję porzuciłam dawno temu), więc można powiedzieć, że to naprawdę samiutkie początki. Ale ciąża będzie wyczekana, ja już dawno czułam się gotowa, mąż musiał sobie wszystko poukładać, a poza tym wiadomo - rozsądek często bierze górę nad instynktem.
Dziś mam 5 dpo. Praktycznie od owulacji czuję się dziwnie. Niemal bez przerwy pobolewa mnie brzuch, na zmianę cały, lewa i prawa strona. Do tego krzyż. Może to nerwowe, bo nie ma co ukrywać, przeżywam te starania. Dziś po kilku dniach minęło mi zaparcie przeradzając się w delikatną, ale jednak biegunkę.
Zaczęłam dziś 12 tc ogromnie się ciesze bo wiem, że jest wszystko ok
dzidziol rośnie a ja z nim
za tydzień wizyta już nie moge się doczekać
badania lrenatalne i w ogole stres bedzie ale wiem, że wszystko jest ok i niech już tak bedzie przez reszte miesiecy
czuje się z dnia na dzień coraz lepiej zmeczenie jest i senność ale jest ok
mój M coraz bardziej mnie rozumie mniej się kłócimy jak powiedziałam, że nie jest dla mnie wyrozumiały, że to nie moja wina, że szybko się denerwuje bo hormony mi szaleja zmienił nastawienie nawet nie marudzi jeśli nie mam ochoty na seks
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Dzis nastapil wzrost temperatury co w 100% potwierdzilo owulacje! Bardzo sie ciesze bo w dniu rozwodu troche wypilam i bardzi krotko spalam - tylko 4 h. Temperatura zmierzona z rana mnie przerazila, ale zignorowalam ja - wlasnie ze wzgledu na okolicznosci. Jaki nastaje etap obecnie ? Jeszcze pozytywny, ale juz niedlugo bede miala wszystkie objawy ciazy
. Z pewnoscia po raz 6-ty bede doszukiwala sie plamienia implementacyjnego
Ale mam nadzieje, ze w tym miesiacu zadnych plamien nie bedzie ! W pazdzierniku byla suplementacja , odstawienie alkoholu z obu stron, stosunki po ktory odczekiwalam 20 minut.... Wariatkowo generalnie
Juz po wizycie u gina niby mamy zielone swiatlo
U mnie pod wzgledem zdrowia ok zadnych torbieli misniakow
Nic tylko dzialac
Jakby sie nie udalo dolutego zrobimy badania na hormony poki co dzialac
ktoś kiedyś napisał, że uczucia skłaniają nas do działania, a emocje zmuszają do reakcji
uczucia są jednak o wiele głębsze i mają zdrowsze korzenie
wszystko, chyba, zależy od tego, jak daleko sięgnąć w głąb uczuć 
znaleźć sposób, by na chłodno nie oglądać się za siebie .... i umieć szczerze cieszyć się każdą chwilą ofiarowaną przez życie
Nie wierzę. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam na teście cień drugiej kreski. Czy to możliwe żebym była w ciąży? Boję się cieszyć.
Tydzień pracowity, powoli nie daję rady. Dziś po pracy od razu się położyłam, bo brzuch mnie bolał i słabo się czułam. We wtorek 25-ego mam wizytę. Będzie to początek 11 tygodnia. Obawy mnie nie opuszczają.
5t6d
Byłam na USG, pęcherzyk ciążowy jest, ciałko żółte również jest, zarodka jeszcze nie widać , kolejna wizyta za 3 tygodnie. Wolałabym żeby było widać ten zarodek , ale jeszcze chyba na mnie za wcześnie, los testuje moją cierpliwość. Lekarka mówiła że na taką wielkość pęcherzyka ma prawo być niewidoczny zarodek, a wszystko wskazuje na to że ciąża jest i rozwija się prawidłowo, a zarodek wkrótce się pojawi. No to czekamy , teraz skupmy się jak tu się relaksować w czasie tego wolnego, w ciągu tych 3 tygodni. Jeszcze 3 dni do pracy... jakoś zleci przecież.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.