13 tygodni i 2 dni
Weekend mogę zaliczyć do udanych. Udało się choć na chwilę zapomnieć o szefowej i jej reakcji. Jeszcze w piątek z nią rozmawiałam. Dziwi mnie jej reakcja, bo niedawno ona była na zwolnieniu a potem na macierzyńskim. Zwolnienie miała od początku ciąży i nikt się mnie nie zapytał, czy dam radę z nowymi obowiązkami i nie dał żadnego dodatku na zastępstwo... No ale ja to nie ona. Podjęłam decyzję, że muszę kogoś poszukać na moje miejsce. Choćby na pół etatu i do końca grudnia / początku stycznia przyuczyć tę osobę do tego co robię, tak żeby w połowie stycznia najpóźniej iść na zasłużony odpoczynek
I szefowa już z innym nastawieniem przystała na te warunki. Ale dałam jej też do zrozumienia, że to zwolnienie może być w każdej chwili, gdy tylko poczuję, że czuję się gorzej. Moje dziecko będzie ważniejsze niż praca. To oczywiste nawet dla niej. Więc rozejm.
Jeśli chodzi o ciążę to zaczęłam drugi trymestr
Nie odczułam jeszcze mega wielkiej zmiany, ale sama świadomość, że już jest powoduje że jest mi lepiej
Czuję się dobrze. Czasem ciągnie mnie w dole brzucha, ale wiem, że tam się macica rozciąga, jelita przestawiają, więc troszkę może pobolewać. Antek się cieszy, że będzie miał siostrę, choć wolałby brata, ale mówi, że będzie się zajmować rodzeństwem, zobaczymy czy rzeczywiście.
My myślimy o zmianie domu. Wyszukaliśmy oferty i w sobotę byliśmy oglądać dom. Chyba ten wymarzony bo podjęliśmy decyzję o kupnie. Dziś mam umówić spotkanie z agentem nieruchomości na ustalenie szczegółów. Cieszę się, bo zawsze marzyłam o domu na wiosce. Wioska jest przyklejona do naszego miasta, dosłownie mielibyśmy 2 km do linii granicznej naszego miasta. Lokalizacja dobra. Antek nie musiałby zmieniać szkoły, T. miałby blisko do pracy a ja o 4 km dalej niż z obecnego miejsca
Ciekawe czy kredyt dostaniemy... Oby... 
W następny weekend jedziemy na Wszystkich Świętych do moich rodziców a potem do mamy T. Zamierzamy im powiedzieć wreszcie o ciąży. Jestem ciekawa reakcji i jednych i drugich
Ciekawe co na to brat T. On mnie uważa za "księżniczkę" niezdolną do pracy fizycznej i nieodpowiednią żonę dla T. Mimo tych 14 lat po ślubie dalej nie do końca mnie akceptuje.
Dziś dzień bez szefowej a jutro delegacja z Holandii przyjeżdża. Czeka mnie pracowity tydzień. I jak tu wyluzować?
Miłego dzionka wszystkim 
Dzis moj ostatnidzien w pracy. Oczywiscie wszyscy wiedza I juz nikt odemnie niczego nie wymaga
Kilka dni temu byłam na wizycie. Prolaktyna wysoka jak nigdy. doktor mówił, że 2500 jednostek, dużo za dużo. Mam brać bromek 2 tabletki dziennie. To dużo. w zeszłym roku brałam jedną, ale trzeba zbić tą prolaktynę do dobrego poziomu. Za miesiąc na kontrolę i zobaczymy. Pewnie wtedy zmniejszymy dawkę. Po miesiączce mam zrobić rtg głowy, żeby wykluczyć mikrogruczolaka. W piątek robię badanie tarczycy. Biorę donga, piję siemię, inofem, brom. Trochę się nazbierało tego wszystkiego. Jeszcze luttagen dojdzie. Śluz już mi się pojawił szklisty i rozciągliwy, z każdym dniem pewnie będzie lepszy. Najgorsze, że znowu ten cholerny pęcherz o sobie przypomina już trzeci dzień. Soda pomaga, ale muszę jeszcze włączyć czosnek, żeby wybić dziada, bo przeszkadza w serduszkach 
Dochodzę do siebie. Każdego dnia widac postęp i dużo lepiej sie czuje.
Generalnie to nie spodziewałam sie ze mi bedzie po tej operacji tak cieżko. Jestem twarda babka, wiec sądziłam ze raz dwa dojdę do siebie. A pierwsze dni były ciężkie. Mój M cudownie sie mną opiekował, mimo ze dzisiaj sam poszedł do szpitala na prostowanie przegrody (nie mogłam go odwieźć bo jeszcze tak sprawnie sie nie poruszam).
Cieżko wstawać, kłaść sie, poruszać. Kaszel to najgorszy wróg, bo angażuje te przecięte mięśnie i ciągnie, boli. Ciagle czuje przelewające sie płyny/gazy w brzuchu, moze w jelitach. Jestem jeszcze mega wzdeta - to pewnie jeszcze po tym gazie którym wypelniaja brzuch do operacji.
A laparoskopia to tylko 3 dziury w brzuchu. A jak cieżko musi byc po cesarce... Nigdy!! Bede robiła wszystko zeby rodzic naturalnie.
Rano powtórzyłam test - dla pewności zrobiłam dwa, tym razem płytkowe. Na każdym były dwie krechy, ale też na każdym ta druga była, hm, umiarkowanej grubości. Ponowię jutro, zobaczymy czy będą ciemnieć czy blednąć. A wtedy zobaczymy co dalej. Nie zostaje nic prócz oczekiwania. Tak to niestety działa. Jeżeli to kolejna ciąża biochemiczna, to nie będzie to dla mnie zaskoczeniem. Żadnym. Jestem na to przygotowana.
W razie czego wiem jak w przyszłości robić, by zrobić
Starania co drugi dzień u nas nie dają rezultatu, trzeba je uskuteczniać codziennie, przez całą fazę folikularną (która w moim przypadku i tak jest krótka). Tak poczęła się nasza córka i tak działaliśmy tym razem.
Dzisiaj rano, gdy Mała w drzwiach do sali w przedszkolu odwróciła się, by mi pomachać, po raz kolejny dotarło do mnie ile już szczęścia mnie spotkało dzięki jej przyjściu na świat.
Boże, dziękuję Ci za dziecko, które już mam, bo ono jest światłem mojego życia. Powierzam Twojej opiece nowe życie, które z Twojej woli się poczęło. Nie chcę się zamartwiać, Ty się tym zajmij. Przyjmuję chętnie Twoją wolę. Bądź uwielbiony teraz i na wieki.
A Wy kochane jesteście, naprawdę. Cieszę się, że tu trafiłam, poznałam Was i zyskałam Wasze wsparcie. Bez wątpienia to, że jedzie się na tym samym wózku bardzo zbliża. Niech dobry Bóg ma w Swojej opiece każdą i wszystkie.
Owulacja przyszła wcześniej niż zwykle, bo wczoraj w 13 dc a nie tak jak zawsze w 15. A le pewnie to przez chorobę. W sumie to nawet nie wiem czy wydostało się tam coś... choć bolały jajniki jak nigdy... aż serduszkowanie w pewnym momencie bolało.
A za niecałe 4 dni nareszcie Polska
w końcu... bo następna wizyta dopiero na świeta Bożego Narodzenia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 22:25
21 dc.
Testy owulacyjne cały czas negatywne, oprócz jakiegoś wybryku w 12 dc, gdzie nawet pęcherzyk jeszcze nie dojrzewał. Cycki bolą, że dotknąć się nie mogę. Dziś zaczęłam brać dupka, na ślepo, najwyżej odłożę po czwartkowej wizycie, zobaczymy co lekarka powie. PMS bardzo wcześnie i pełną gębą, jak ja przez 10 dni wytrzymam sama ze sobą?
Witam... Pogoda znowu brzydka u nas tym razem dzisiaj deszcz ale co zrobić wkońcu mamy wiosne. U mnie jakos leci troszke lepsze nastawienie... śluz płodny się pojawił w sobote i wczoraj serduszkowanie więc trzymamy kciuki. Poozdrawiam wszystkie kobietki 
Śmieszną mam tą @
W ogóle nigdy nie czuję bólu, jedynie lekki dyskomfort pierwszego dnia, potem nic. Drugiego dnia mam obfitą, kolejnego już jakbym nie miała wcale.
Wróciliśmy wczoraj od teściowej. Załamka. Teściówka ma jakieś problemy, albo po prostu ma depresyjny charakter. W sumie to zawsze taki miała, ale teraz nie mogę się doczekać kiedy będziemy zbierać się do domu. Kiedyś było odwrotnie, nie mogłam doczekać się wyjazdu w odwiedziny. Bardzo źle na mnie wpływa towarzystwo osoby, której wszędzie i zawsze jest źle. Jestem zmęczona zamiast być wypoczęta.
Ewenementem jest chory brat mojego męża. Tak się baliśmy tego spotkania, a tu proszę. Jak zwykle uśmiech od ucha do ucha, wygląda naprawdę dobrze. 2 listopada ma mieć jakąś ostrą chemię ale patrząc na niego, jestem pełna dobrych nadziei i przestałam się bać. Będzie dobrze.
Ciekawe jest to, że niektórzy zmagają się z bardzo poważnymi problemami i potrafią cieszyć się życiem, a ci którym układa się całkowicie normalnie, nie są chorzy, zadłużeni, nie mają problemów są bez przerwy skrzywieni.
Jak najdalej od takich ludzi.
Na chwilę obecną robiłam wymazy z cewki moczowej i pochwy. Ale od 3 dni mam plamienia
a dziś 24 dc. Te plamienia są dziwne - nie trwają cały czas i na podpasce ich nie ma tylko czasami jak się podcieram 
3 dc, czas na 3IUI?
Chyba łapię jesienną depresję... Coraz gorzej się czuję. Nie mam ochoty chodzić do pracy, nie mam ochoty jeść, jestem coraz bardziej zmęczona fizycznie, a do tego ciągle tylko ryczę... Czasem ludzie oderwą mnie od myślenia i jest trochę lepiej, ale potem znowu wszystko wraca.
Wzięłam dzisiaj urlop, żeby trochę odpocząć psychicznie, ale marnie mi idzie. Z samego rana dostałam wiadomość, że zmarła moja babcia:( Myślałam, że wydobrzeje, a tu... Dobrze, że niedawno do niej pojechaliśmy i zdążyłam się pożegnać
Od wczoraj znowu biorę Lamettę, aby wystymulować więcej pęcherzyków. W piątek jedziemy na 1 USG w nowym cyklu i oby okazało się, że lek coś zdziałał, bo kolejnego ciosu chyba nie zniosę.....
Mam insulinoopornosc
Dostałam leki i nakaz wykluczenia cukrów z diety i włączenia dużej ilości ruchu do życia. Żeby nie było tak słodko, wyniki Męża też dupne. HOS test deko poniżej normy, a morfologia 0,85% poprawnych plemników. Czy ta inseminacja ma sens? 
Wolne od pracy a ja kwitnę w naprawdę kiepskim samopoczuciu 
Od samego przebudzenia boli mnie głowa i oczy, muszę zainwestowac w jakieś kropelki bo klima i świetlówki w sklepie mnie dobijają..
Jestem marudna i zmęczona... Ooo, do listy skarg dorzucę jeszcze bolący kark. Królestwo za masaż! 
Dziś D. Pracuje krócej i niebawem powinien wrócić, dziś powtórka z wczoraj. Jedziemy zamawiać salę, tym razem inną, zobaczymy jak pójdzie tym razem.
Trzymajcie kciuki! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 12:22
Ja to chyba głupia jestem albo pogarsza mi się... Znajomi chcą się spotkać, tacy co nam bardzo dopingują, ale ja się bronię bo ona w ciąży, pierwszy cykl starań właściwie bez żadnych obserwacji i bach.. Zaraz po naszym drugim ivf, byłybyśmy w tym samym momencie praktycznie. Nie wiem, nie umiem, nie potrafię. W czwartek pierwsza terapia, w chwilach jak ta czuję jak bardzo jej potrzebuję. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo oni naprawdę cały czas nas wspierali, bardzo chcieli pomóc jak tylko dali radę, a ja nie potrafię się z nimi spotkać.
Drugi cykl naturalny, 3 z mierzeniem temperatury, która zawsze budzi wielkie nadzieje a potem leci na łeb na szyję! Wynik jak zawsze ten sam, no jakże mogłoby być inaczej? Za każdym razem, zawsze, niby przywykłam to porażek, ale to tak zawsze boli. Lada moment przyjdzie paskudna @ i co? od nowa 35 dc?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 12:16
co pochwalę moje Dziecko, że dokazuje w brzuszku, to za dzień-dwa mam odwrócenie sytuacji o 180 stopni. teraz, żeby je poczuć, muszę się mocno wsłuchać w siebie, także Syn ewidentnie idzie w Tatę, dowcipniś mały. oczywiście, że mnie to niepokoi, ale też nie jest tak, że nie czuję go w ogóle, więc staram się nie panikować.
ostatnio w szkole rodzenia usłyszałam/usłyszeliśmy od pani fizjoterapeutki (ponad 20 lat doświadczenia), że spanie tylko na lewym boku jest delikatnie mówiąc głupotą. ona sama zaczęła ten temat nawiązując do wcześniejszej grupy, gdzie jakaś pani skarżyła się na ból biodra (jak ja i okazuje się część kobiet z mojej grupy). z drugiej strony nie podała jakiegoś konkretnego uzasadnienia dla swojej teorii, więc w sumie dalej tak na 100% nie wiem. inna rzecz, że od czasu do czasu rzeczywiście śpię na prawym boku, bo tylko na lewym mogłabym się (dosłownie) wykończyć. rozważam też coraz mocniej zakup rogala do spania, ale może już jakoś wytrzymam do wypłaty.
w tym tygodniu Mąż nigdzie nie wyjeżdża, więc ja od razu w lepszym humorze. co prawda to pod jego nieobecność jestem bardziej zorganizowana, zdrowiej jem itp., ale jednak Mąż w domu, to Mąż w domu. no nic się nie poradzi na to, że ze mnie taka przylepa i że ja lubię jak On jest, nawet jak czasem podnosi mi ciśnienie (i zawsze tłumaczy, że to ze względów medycznych, bo normalnie to mam bardzo niskie, hahaha).
19t3d
Nic nie czuję, żadnych ruchów, żadnego bulgotania czy łaskotania. Teoretycznie mam jeszcze dwa tygodnie, ale z każdym dniem ciszy, zaczynam się niepokoić coraz mocniej.
Zaczął się szalenie stresujący czas. Wyprowadzamy się. Wczoraj cały dzień pakowaliśmy bagaże. Kierowca miał być o 23:00, a przyjechał o 03:45. Jestem zmęczona i smutna. Mieszkanie jest puste, zostały tylko rzeczy, które już były, które sprzedaliśmy, które zamierzamy sprzedać, wyrzucić albo wziąć do bagażu podręcznego. W piątkowe wczesne rano jadą koty. Chcielibyśmy też przebukować bilety na piątek. Ale właściciel mieszkania nie odpisuje i tkwimy w zawieszeniu. Martwię się o przyszłość, o dziecko. Nieustannie poszukuję jakiejś zdalnej pracy.
Wypiłam kawę i się zastanawiam czy powinnam na pewno pić kawę? Wszystko trafia do małego brzuszka mojego maleństwa. Ale jeśli mam zrezygnować z kawy, muszę zrezygnować ze wszystkiego co nie zdrowe.
6t4d
Co nieco o mdłościach...
Może nie są one od dwóch dni tak uciążliwe,nie mam wrażenia że zaraz zwymiotuję, jednak to dziwne uczucie na żołądku , ta dziwna jakby niestrawność to nic normalnego. Rano budzę się potwornie głodna , nie mogę spokojnie poleżeć od razu muszę coś zjeść, choć wcześniej wystarczała mi kawa na śniadanie. Apetyt mi wzrósł na pewno.
Jutro idę zrobić pierwszy komplecik badań ciążowych już zaopatrzyłam się w jałowe pojemniczki na mocz 
Dzisiaj ten sądny dzień .... Jajnik lewy daje już o sobie znać więc chyba zdarzy się co się zdarzy.... czekam ....................
Cychochy wielkie ale nie bolą
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.