Nie wiem czy jeszcze 32dc, czy 1dc...
@ próbuje rozkręcić się od rana, ale nie wiem czy uznać za plamienie czy oficjalnie rozpocząć nowy cykl...
W każdym bądź razie tradycyjnie jest "po ptokach" :(
W sumie się spodziewałam, w sumie nie jestem zaskoczona ani rozczarowana, bo wiedziałam, że tak będzie... Ciężko mi się jednak pogodzić z tym, że mimo laparoskopii, usunięcia przegrody, zamknięcia ognisk endometriozy dalej NIC.
Przykro mi, bo nadzieja była większa niż kiedykolwiek. Niestety po raz kolejny życie zweryfikowało nasze pragnienia i kazało czekać dalej. Tylko jak długo qwa można?!
Zgodnie z moim planem w piątek mam wolne i z rana lecę porobić pierwsze badania. Nie mogę się przecież poddać, jak napisała Lenaaa meta może być tuż za rogiem :)
Dziękuję Kochane za kciuki, kto może niech trzyma do skutku.
Ja jeszcze ostatniego słowa w tym temacie nie powiedziałam :)

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 25 października 2016, 18:32

Kamień z serca
MAMY zarezerwowaną salę! :)

Chociaż jedno z głowy, chociaż odrobinkę mniej stresu.
Wczorajszy dzień miło miłych niespodzianek był podły jeśli chodzi o moje samopoczucie.
Hormony miały w głębokim poważaniu jak się czuję i robiły ze mną co chciały...perfidne bestie!

Od rana marudziłam, co 5 minut płakałam, wkurzałam się, złościłam, byłam rozgoryczona i otępiała. Czasem nawet wszystko naraz!
Mierzyłam też suknie ślubne, to drugi raz w ogóle, pierwszy raz z mamą.

Suknia nie znaleziona, dość mocno mnie to stresuje bo zazwyczaj te które są w salonach w okolicy nie podobają mi się w ząb a te które mi się podobają są nierealne do zdobycia pod względem finansowym..buuuu ;(


W nocy miałam dziwaczną sytuację/ objaw - obudził mnie gorący, rozgrzewający się sutek - uczucie tak jakbym przetarła go spirytusem. Trwało to z 10 minut i ucichło.. przypuszczam że miałam niezłą minę. Pierwszy raz zdarzyło mi sie coś takiego.
Miała taki kiedyś któraś?

Oj, aż się rozmarzyłam żeby był to nadzwyczaj charakterystyczny i orginalne objaw ciąży ;)
następnym razem od razu bym wiedziała ;)

Balladyna Małe szczęście!! 25 października 2016, 19:08

04.11 - badanie u nowego lekarza prowadzącego
07.11 - badanie 3D

Smutno dziś.
Znowu dołek mnie dopadł, po głowie kołacze się tylko niepłodność i bezradność w temacie. Chciałabym pogadać z mężem... ale się boję. Boję się zaczynać temat, nie chcę usłyszeć po raz kolejny "po co to rozkminiasz, nie ma sensu się nad tym teraz zastanawiać". Tylko, że dla mnie właśnie ma sens, ja tego potrzebuję, chciałabym usłyszeć "nie bój się, zrobimy wszystko co trzeba będzie żeby mieć dziecko, będziemy walczyć do upadłego". Wiem, że tak myśli ale chciałabym usłyszeć właśnie te słowa zamiast - po co znowu o tym gadać. Z jednej strony dobrze, że ma takie chłodne podejście, to czasem pomaga ale jego zamknięcie się na rozmowy o trudnych tematach powoduje że ja czuję się niezrozumiana i stąd biorą się myśli, że jemu nie zależy (a wiem że zależy). Może kiedyś nauczymy się rozmawiać ze sobą o problemach tak żebyśmy oboje byli usatysfakcjonowani.

Miałam zrobić zadanie na jutrzejszą terapię. Nie zrobiłam. Weny brak albo to jeszcze nie ten moment, może jeszcze nie jestem na to gotowa...

Zaczelo pojawiac sie plamienie jak to chmurka ujela juz po ptokach nie ma nadzieii chyba ze na nowy cykl


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 19:23

15dc - 1IUI!

Stało sie :) pierwsza inseminacja juz za nami, teraz pozostaje czekać 14 dni do testowania :)

Ale po kolei, skoro to pamiętnik to postanowmialam, ze opisze od początku cała dzisiejsza wizytę w klinice :)

Po przyjechaniu do kliniki ok 8 rano, mąż od razu trafił do pokoiku gdzie miał spuścić sie do kubeczka, a ja w między czasie mialam wizytę u ginekologa, który sprawdził czy owu juz była czy jeszcze nie :) na usg było widać piękny pęcherzyk 22,5 mm czyli 1,5 mm większy niż wczoraj. Po usg wróciłam do poczekalni gdzie miałam czekać ok godzinę aż przygotują nasienie męża i pić wodę bo IUI robi sie na pełnym pęcherzu. Po kilku min pojawił się mąż i juz czekaliśmy razem :)
Ok godzinę pozniej, może odrobine dłużej, przyszła Pani z laboratorium i zaprosiła mnie do gabinetu zabiegowego, mąż został w poczekalni. W gabinecie dostałam ciuszki na przebranie i kazano mi czekać na lekarza, który miał przede mną jeszcze jedna pacjentkę. W oczekiwaniu na lekarza myślałam ze zsikam sie na podłogę :P przesadziłam i wypiłam w niespełna godzinę prawie litr wody. Myślałam ze pęcherz mi eksploduje :P Chodziłam po gabinecie w tą i z powrotem w oczekiwaniu na lekarza. Kiedy w końcu sie pojawił, podpisałam papiery potwierdzające moja tożsamość i sprawdzono przez usg czy mam pełny pęcherz. Potem w małym okienku na ścianie pojawiła sie pani embriolog i przekazała strzykawkę z nasieniem męża, rownież potwierdzając głośno dane moje i męża i informując ile udało sie uzyskać plemników. Powiedziała ze plemników jest 7,5 mln a lekarz skomentował ze to bardzo duzo wiec SUPER! :) :D Strzykawka była mała a na końcu zamiast igły miała taka długa cieńką rurkę. Przed wprowadzeniem rurki lekarz wypłukał mi pochwę, wyczyścił ją jakąś gazą i wprowadził rurkę do macicy. Samego wprowadzania prawie w ogóle nie poczułam, bałam sie ze bedzie bolało jak podczas HSG, ale na szczęście nic z tych rzeczy :) samo wstrzykiwanie nasienia trwało dosłownie sekundę i juz było po wszystkim :) po zabiegu kazano mi jeszcze leżeć na fotelu ok 10min i dopiero potem mogłam skorzystać z toalety.
Na koniec jak juz wyszłam z gabinetu zabiegowego, zawołałam męża i razem weszliśmy jeszcze na chwilkę do gabinetu lekarza. Dr Małek dał mi receptę na Duphaston z zaleceniem żebym brała go 3 razy dziennie dopiero od czwartku. 8.11 mam wrócić do klini na betę, która mam opłacona w cenie inseminacji :P

No nic pozostało teraz czekać 14dni i liczyć na cud :) teraz jestem ciekawa czy owu juz była czy jeszcze nie, ale wydaje mi sie ze jest tuż za rogiem :) przed chwila zauważyłam w toalecie lekko różowy sluz na papierze i ciągnie mnie podbrzusze wiec to juz chyba kwestia kilku godzin, zobaczymy jak temp rano sie zachowa :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 19:24

17dc
Jutro zaczynam badania do kolejnego tj.3 podejscia do IVF. Od 1 dc.czyli ok 5 listopada anty i wizyta u lekarza miedzy 11 a 15 dc.

Moj przypadek nie jest standardowy. Co nie kazdemu lekarzowi sie podoba. Zauwazylam ze ludzie lubia zamykac sie w swoich schematach a jesli ktos wykracza po za nie jest w wiekszym badz mniejszym stopniu odrzucany.
Ok kazdy zyje wlasnym zyciem i robi jak uwaza, nie wnikam , jednakze wg mnie lekarz nie powinien na wstepie odbierac wiary i nadzieji.

Moje pierwsze podejscia do IVF byly w jednej z Warszawskich klinik. Pierwsza wizyta wszystko pieknie ladnie, szablonowo, wywiad, badania, sugestia o zalapanie sie na refundacje...do momentu az oswiadczylismy ze nie chcemy mrozic zarodkow. Jakby cos w dr.strzelilo nie ta kobieta, zlosc, oburzenie, cedzenie slów przez " zacisniete" zeby. No coz nie mozna sie narazac na " popsucie statystyk" prawda....
Druga wizyta. Okazalo sie ze wczesniejsze namowy na refundacje sa bezzasadne gdyz moje AMH to zaledwie 0.5 na pogranicy menopauzy (od 0.4). Mina Pani dr.znacznie zrzedla gdy zobaczyla wynik.
Trzecia wizyta przystapienie do dzialania.
Krotki protokol:
Menopur 75
4 komórki / 3 dobre
2 zarodki 3-dniowe
Transfer = klapa
II ICSI
Krotki protokol:
Menopur 75+150
5 komorek/ 4 dobre
1 zarodek 2-dniowy
Transfer=klapa
W miedzyczasie miedzy dwoma podejsciami histeroskopia-wszystko ok.

Pomimo wszystko udalam sie teraz na jesieni to tej samej kliniki tylko innego lekarza. Niestety gdzy uslyszal nasza historie jego reakcja byla jak lekarek wczesniej. Oczywiscie dostalam zjeby ze byla przerwa - rok - przy amh to straszny blad, glupota bardzo zly ruch. Tylko druga strona medalu jest taka ze kasa na drzewie nie rosnie ani z rekawa wytrzepac sie jej nie da a zyc trzeba.

Nie przecze, czas nie dziala na nasza korzysc i im szybciej tym lepiej , jednakze wg mnie sposob przekazu informacji zwlaszcza w tak delikatnej sprawie odgrywa tutaj bardzo duza role.

Zmienilismy klinike.
Pierwsza wizyta. Lekarz mowi ze bedziemy miec pod gorke i trzeba bedzie bardziej sie wysilic ale nie ma rzeczy nie mozliwych. Wszystko wyjasnia i tlumaczy. Tez uslyszalam ze moje komorki to do najlepszych nie naleza ale troche je " podszlifujemy" nasienie tez i sa szanse :-) dr stwierdzil ze nie ma parcia na ilosc jesli nie chcemy mrozic to skoncentrujemy sie na jakosci.

Przezylam prawie 30 lat i wiem ze los bywa zlosliwy. W mojej rodzinie wystepuja ciaze mnogie, do tego procedura IVF. Baaaaaardzo pragne dziecka, ale nie wiem czy jesli sie uda a zostana zarodki czy bede chciala po nie wrocic. Co bedzie za 2/5/8 lat nie jestem w stanie przewidziec a oddac bym nie umiala chociaz podziwiam i szanuje ludzi ktorzy sie na to zdobywaja.

No coz, pora zakasac rekawy i brac sie do robotty....z pozytywnym nastawieniem!!!! :-) ciezko cos osiagnac i wierzyc jesli na starcie zostaje wylany na glowe kubel zimnej wody...

Mamax Walka o Bobo. 25 października 2016, 21:01

39+3

Bylam dzisiaj na ostatniej wizycie u mojej ginki. Kolejna juz po porodzie. Maly w porzadku ale znowu urosl i jest juz malo wod dlatego dostalam skierowanie do szpitala na wywolanie porodu. Arek ma jutro dzwonic tam. Ja to bym najlepiej pojechala z rana ale tego uparciucha nie przekonam do tego. Ginka kazala najpierw dzwonic wiec bedzie dzwonil. Ech czasami ciezko mi sie z nim zyje....


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 21:01

Sheis 2 niepowodzenia 25 października 2016, 21:53

Dzisiaj.mam dobry nastroj. Zaczelam obserwowac swoje zachowanie. Wnioski sa nastepujace:
- lubie swoja prace i w niej nie mysle o problemach
-jak siedze w weekend sama w domu dostaje dola bo zaczynam wspominac
-aby nie myslec potrzebuje pracy
-wychodzac na zakupy czy spacer patrze na dzieci. Dopada mnie wtedy smutek
- staram sie nie wspominac i zajac czyms gdy nachodza.mnie bolace.mysli
Wniosek ogolny: praca najlepszym lekarstwem.
Chociaz wiem ze.ciezko bedzie podczas wizyty u gin i na badaniach bo wtedy czlowiek uswiadamia sobie cala sutuacje.

Wspomnienia bola. Nie mozemy ich zmienic. Co zatem.mozemy zrobić?

27 dc.

Beta-HCG 82,30 mIU/ml

Szkoda, że taka niska, jak na koniec 4 tygodnia.
.
.
.
.
.
A jeszcze bardziej szkoda, że towarzyszą jej brązowe plamienia.

Dżizys, kurwa, ja pierdolę - po roku bezowocnych starań znowu muszę przez to przechodzić?

I co teraz? Brać luteinę? Nie brać?

Jestem w dupie. Tak właśnie się czuję. To wszystko już mnie męczy.

Na tak niewiele mam tu wpływ. Mogę uprawiać seks kiedy trzeba i próbować leczyć się u kolejnych lekarzy, ale należę do tych, którzy wierzą, że Ktoś inny pisze księgę życia. Nie wygrażam pięścią do nieba, nie buntuję się. Cóż mi zostaje? Niech się dzieje wola Twoja, Panie, Ty znasz i rozumiesz słabość swoich dzieci i nikogo nie obdarzysz krzyżem, którego nie będzie w stanie unieść. Tyś dał i Tyś wziął. Błogosławione niech będzie Twoje Imię.


Mimi32 Czekając na mojego Maluszka... 26 października 2016, 21:44

Początek wykresu jak na wariackich papierach.. raz, że nocki, a dwa (mimo brania wit. D3) dopadło mnie okropne przeziębienie, które odpuściło po 2 tygodniach.
W poniedziałek 24 byłam u lekarza na kontroli. Pan doktor stwierdził bardzo ładne endometrium jak na ten dzień cyklu, powyżej 1 cm, wręcz był nawet zaskoczony. Nie dostrzegł jednak żadnego pęcherzyka dominującego, co może oznaczać, że owulacja już była, albo dopiero będzie za jakieś 4-5 dni.
Temperatura cały czas rośnie. Oby się udało.

W poniedziałek kończę 1 NP.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 25 października 2016, 22:37

Z nową panią dr podjęliśmy decyzję, że iui nie ma sensu i że w grudniu kolejne ivf.

12t5d
Porządne usg prenatalne. Groszek jest duży (7cm), zdrowy jak koń i na ten moment pan doktór widział tam tak jak ja poprzednio dziołchę :) Porównałam ze zdjęciem Zozola (12t1d) i wygląda identycznie. Więc pora zmienić nastawienie, raczej będzie dziewczynka :) (chociaż jakby jej w pewnym momencie siurak wyrósł to bym się nie kłóciła ;) )

Zosia daje w kość, od 3 dni znowu mamy katar :/ Ciężko. Mamy problemy z zasypianiem na noc, tatuś jest nieocenioną pomocą...

Przez tą chorobę chyba rozregulował nam się rytm dnia. A właściwie nocy. Nigdy nie mieliśmy problemów ze spaniem. Kąpiel, cycuch i o 21:00 moje dziecko smacznie spało, do 23:30 mniej więcej. Kiedy zachorowała postanowiłam ograniczyć kąpiele, żeby jej nie wychłodzić za bardzo. Kąpaliśmy więc co drugi dzień. I teraz coś jej się poprzestawiało. Zasypia około 20:30, pośpi z pół godziny i płacz. Znowu cyc, znowu bujanie. Z różnym rezultatem. Czasem zaśnie szybko, ale bywa też, że grubo po 22. Nie wiem jak ją przestawić. Nie chcę, żeby tak późno chodziła spać. Męczy mnie to, ale nie mam pomysłu.

Byłyśmy dziś w końcu na spacerze. Już chyba z 2 tygodnie nie byłam z nią na dworze. Raz, że chorowała, a dwa, że pogoda taka paskudna, że nosa się nie chciało wystawić za drzwi. Deszcz, wiatr, ziąb. Jesień cholera. Jak to dobrze, że moje dziecko urodziło się wiosną. Te pierwsze miesiące spedzilysmy na powietrzu. Ciepełko, słoneczko, spacery, huśtawka. Aj, tęskno do lata...

No i po frytach zaczynamy wszystko od nowa dzis 1dc

zuzelka wydawało się to takie proste 26 października 2016, 07:08

PIERWSZY DZIEŃ CYKLU.......

12 dpo...
Test negatywny.
Temperatura spada.
objawów na ciążę brak.
objawów na okres brak.



.......
Jezu ufam Tobie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 08:35

8.30 telefon od embriologa- z 5 pecherzyków dojrzały tylko 1 przy czym po zapłodnieniu przestał sie rozwijać :( ale czekamy i mam miec jeszcze jeden telefon...nadziei brak :(:(:(:(:(:(:(

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 26 października 2016, 09:52

Witam od rana. A skąd?
Z pracy oczywiście ;)

Oj kiepsko się dziś czuję, to znaczy samopoczucie całkiem w porządku ale fizycznie już mniej ciekawie.

W głowie coraz bardziej się kręci, chyba skoczyło mi ciśnienie bo głowa zaczyna boleć, ciężko się oddycha, znów odzywa się żołądek a dodatkowo jestem rozdygotana, tj. trzęsą mi się łapki. no i raczej mi niedobrze.

Wczoraj wypiłam mały cydr (0,3ml), dziś wypiłam kawę której zazwyczaj nie pijam i to z trochę bardziej pełnej łyżeczki niż zwykle, zjadłam na śniadanie tosty... sama nie wiem czy powodów doszukiwać się w tym czy może gdzie indziej.


Oj...idę sobie bo coraz mi gorzej i na klawiaturę ciężko się patrzy... :/


Miłego dzionka babeczki ;)

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 26 października 2016, 10:06

UUU trochę się opóźniam z zapiskami a miałam mieć wszystko dokładnie :)
Przeziębienie minęło, 19 października byłam na wizycie - 1 dzień stymulacji
Dostałam Menopour 600 (37,5j) i Gonal (150j) Gonapeptyl od piątku 2/3 dawki. 6 ds wizyta - pęcherzyki rosną powoli na jednym jajniku 2 x 9 mm, 2 x 8 mm i drobne, na drugim 1 x 9 mm, 2 x 8 mm i drobne, pewnie przez małe dawki. Osobiście nie czuję żadnych zmian. Dostałam zwiększone dawki Menopour 600 (112,5j) reszta bez zmian. Dziś 8 ds wizyta. Zobaczymy co się zmieniło.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)