18dc
Pobudka rano i start na badania. Infekcyjne oraz bakteriologia - cytologia, posiew, czystosc. Teraz pozostaje czekanie. Juz teraz przypuszczam ze bede musiala sie przeleczyc na infekcje grzybicza. Takie wredne to tarataństwo, czasami ciezko sie go pozbyc. Przede mna dlugi weekend, czas na naladowanie akumulatorow i pozytywne nastawienie.
Wczoraj byl malutki sukces. Z racji, ze od zawsze mam malo sluzu, a po clo to juz w ogole sie nie pojawial, to wczoraj, mimo, ze tuz przed owu sluz byl galaretowaty - udalo sie go "rozcienczyc". Dostalam pregnyl I wieczorkiem byl prawie, ze ksiazkowy. To wciagnelam Meza pod koldre i zesmy posiali 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 20:17
Dziwny mam wykres w tym miesiącu,jakiś taki skok marny, nie wiem czy była owu, chyba tak bo teraz mam tempki wyższe ale rownie dobrze może być bezowulacyjny.
Chyba mnie depresja jesienna dopada bo jakoś tak wszystko widzę w czarnych kolorach.Nowej miejscowości nie lubię, do tego w naszym bloku mieszkają same starsze osoby, w większości samotne. Nasza najbliższa sąsiadka jak słyszy,że wychodzę to otwiera swoje drzwi bo chce porozmawiać.Zapraszałam ją żeby do nas weszła ale nie chciała,może jak się bardziej oswoi to wejdzie.Dwa razy dziennie tu przychodzi pielęgniarka do tych staruszków i robi obchód po klatce. Fum się smieje,że mieszkamy w domu spokojnej starości bo tylko jedna rodzina tu jest z córką w gimnazjum a tak same babcie i jeden dziadek. Ale mi się to wydaje przygnębiające jak sobie pomyślę,że możemy też na starość tak sami siedzieć. Mam nadzieję,ze mnie będzie rodzina odwiedzać, mam chrzesniaka i chrześniaczkę może będą do starej ciotki zaglądać. Dowiedziałam się, że w tym mieszkaniu gdzie my mieszkało bezdzietne małżeństwo, też nauczyciele jak my.Potem ten pan umarł i pani została sama, długie lata tu całkiem sama siedziała. Oby nam los tego oszczędził.
Ale jakoś przestaję wierzyć w to,ze będziemy mieli dzieci. Fum jeszcze wiary nie stracił, mamy teraz trzy pokoje to na jeden mówi z uporem dziecinny. Ale mi się wydaje,że niedługo się okażę za stara, kto wie czy już się menopauza nie czai za rogiem. A doktor dopiero w grudniu. Czy tym razem coś nowego wymyśli ? W końcu z anemią lepiej. Nie wiadomo za to co z tym mięsniakiem, to może być przeszkoda.
Ach, jesień, nie lubię.
Za dwa dni 16 tydzień ? Ale jak to ? Kiedy to zlecialo? Jeszcze wczoraj widziałam dwie kreski w które ciężko mi było uwierzyć a dziś? Dziś jesteś już na tyle dużym dzieckiem, że moglabym Cie przytulic w ramionach. Moje słoneczko już nie mogę się doczekać naszego pierwszego spotkania. Twojego pierwszego płaczu i uśmiechu, tego jak swoja malutka piastka zlapiesz mój palec. Jak będziesz stawiał pierwsze kroki i jak po raz pierwszy uslysze MAMA - synku/córeczko kocham Cię.
Daje jeszcza nam jeden cykl maz ma terapie jeszcze ten miesiac pod koniec listopada zrobi badanie zolniezy i zobaczymy czy nowa terapia podzialala czy nie jak jest gorzej albo tak samo jak bylo to jak dostane okres i bedziemy wiedzieli ze w tym cyklu tez sie nie udalo to maz powiedzial ze idzie na stol i niech go kroja zdecydowalismy sie jednak usunac te zylaki tzn maz sie zdecydowal jak ma to cos poprawic to ryzykujemy.
Wiec modle sie zeby jednak w tym cyklu sie udalo z synkiem sie udalo choc tez byly zylaki tylko to bylo 7 lat temu no ale nadzieje mam dzis zakupuje mace w tabletkach i mam takie pytanie czy wy dziewczyny tez stosujecie mace?
dzwoniłam...nic sie nie dowiedziałam..maja oddzwonić ale nie wiem kiedy 

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 13:12
Dziękuję Wam, kochane.
Plamienia - odpukać - dzisiaj mniejsze i bardziej beżowe niż brązowe. Jutro ponowię betę i będzie wiadomo coś więcej.
Na razie nie chcę się karmić złudną nadzieją.
Gdy wczoraj - już po oddaniu krwi na betę - zobaczyłam te plamienia, pomyślałam, że po ptakach, nawet w drodze z pracy kupiłam Inofem z myślą o nowym cyklu (po odstawieniu Ovarinu zaczęło znowu ciągnąć mnie do słodyczy). Wieczorem zobaczyłam wynik bety i dotarło do mnie, że ciąża jednak jest.
Co będzie dalej dopiero się okaże. Dzisiaj musiałam iść do pracy, ale jutro zostanę z kaszlącą Małą na zwolnieniu i będę z nią polegiwać.
Dziękuję Wam za każdy podnoszący na duchu wpis, każdą modlitwę i dobrą myśl. Bóg jeden wie co teraz. Zostawię to w Jego rękach.
6 ds
E2 436 pmol/l
PROG 0,2 nmol/l
8ds
E2 685 pmol/l
PROG 0,2 nmol/l
5 dc
@ miałam dość krótką, tylko 4 dni. Trzeci dzień biorę Clo i narazie nic nie odczuwam ...
Niedługo zaczynam nową pracę, może odciągnie mnie od siedzenia i myślenia. Zaczytuję się w Waszych pamiętnikach i jakaś taka nadzieja się we mnie powoli budzi, że wszystko będzie ok i wszystko się uda 
Tylko szkoda, że to wszystko tak dłuuuuuuuuuuuuuuugo trwa. Cierpliwość - to czego potrzeba.
10+1d
Zaczynam sie panicznie bac wizyty i USG w piatek, brrrrrrrr a jak cos nie tak, od kilku dni mam koszmary z tego powodu?!? No i w piatek mamy pogrzeb tesciowej, nie wiem jak dam rade sie z domu wygramolic, szczegolnie ze rodzina meza jeszcze o ciazy nie wie i nie zamierzam nikogo na razie informowac. Rowniez glupio sie zlozylo, ze sa meza urodziny w piatek, wiec uzgodnilsmy ze przesuwamy je na sobote. Kupilam mu wyjazd na narty po swietach i pojdziemy na lunch do fajnej restauracji, zamowilam tez ciasto i kupilam maly present, mam tylko nadzieje ze rzyganko mi troche zelzy. Wczoraj mdlilo caly dzien ale wymiotowalam tylko dwa razy.
Dziwne... 3 dni po owulacji bolą mnie piersi. Jeszcze nigdy tak nie miałam, żeby tak 12 dni przed okresem... No cóż, nie ma się co nakręcać przecież wszystko mogło się rozregulowac po chorobie ;/ czekamy i 10 testujemy 
27 dc, 12 dpo, testy negatywne. Boli mnie głowa, zawsze przed @ mnie boli. Chyba się nie udało.
Od nowego cyklu mierzę temperaturę i obserwuję szyjkę. Dopiero teraz widzę, ile daje możliwość zinterpretowania tych obiektywnych objawów, jak się czeka na test.
zadzwonili o 14... Nie wiem co to znaczy ale plemnik sie nie aktywował....nie udalo sie..dziękuje Wam za wszystko..za kciuki porady...za wsparcie...za każdą z Was bede trzymac kciuki..
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 20:01
w dni takie ja ten (tj. nie pada, nie wieje i ogólnie nie piździ) staram się zmobilizować do spaceru. nie przychodzi mi to łatwo, bo ja nie lubię tak sama, ale w domu też nie lubię być sama, więc w sumie co to za różnica gdzie jestem/będę sama (tak wiem masło maślane, ale kto ciężarnej zabroni?). oczywiście tych spacerów to nie odbyłam jeszcze tyle, żeby się nimi chwalić (moje niezbyt wygórowane i jeszcze nie zrealizowane marzenie to m.in. trzy w tygodniu), ale w ubiegłym tygodni byłam blisko (dwa), a ten tydzień się jeszcze nie skończył, więc jest nadzieja (zostały jeszcze dwa).
przy okazji tegoż spaceru zahaczyłam o pewien outlet ubraniowy, no bo w (tą!) sobotę mamy imprezę okrągłe urodziny kuzyna na sali, a ja oczywiście nie mam co na siebie włożyć. oczywiście o imprezie wiem od dawna, ale to mi nie przeszkodziło odłożyć wszystkiego na ostatnią chwilę. no i w tym sklepie była taka jedna bluzka co by mi pasowała do spódnicy, która jest na gumkę więc ciągle w moim rozmiarze i nawet z bardzo miłą panią ekspedientką dogadałam się, że wezmę, zapłacę, w domu przymierzę i w razie W. zwrócę. no potem uradowana pobiegłam do domu, przejrzałam się w lustrze (a wyglądałam jakbym weszła do namiotu) no i zwróciłam... na szczęście ta historia może mieć jeszcze dobre zakończenie, bo przy okazji przymierzania przypomniałam sobie, że mam w sumie jedną taką sukienkę, co mimo brzuszka pasuje (co od razu sprawdziłam, więc nie jest to takie tam tylko gdybanie), tylko nie wiem czy... się dosunie, a że suwak na plecach to muszę czekać na powrót Męża.
w ogóle z tym moim Mężem to mam teraz (nie)mały problem, bo z jednej strony staram się zrozumieć, że wraca z pracy, a nie z "błękitnej chmurki" i że potrzebuje trochę odpocząć, a z drugiej jestem tak wygłodniała kontaktu z żywym człowiekiem (no chyba, że mi się trafi jakiś gość/goście w ciągu dnia), że rzucam się na niego jak wygłodniały wilk. a on biedny, z natury raczej małomówny musi jakoś zręcznie i zaspokoić moje potrzeby emocjonalne i się przy okazji nie wykończyć. no a zupełnie przy okazji mógłby też wycierać kafelki w łazience po kąpieli, szczególnie w dniu kiedy żona (co się nie zdarza często) umyła w całym mieszkaniu (przy czym przypominam, że przez "całe mieszkanie" należy rozumieć nieco ponad 30m2) podłogi. bo wczoraj dostał za to niemały ochrzan, z czego nie jestem dumna, ale kurde ja teraz tym żyję. w tamtym tygodniu pierogi, w tym kluski śląskie i ta nieszczęsna umyta podłoga. no serio człowiek się staje kurą domową i nawet nie wie kiedy.
i tak już zupełnie na koniec, ale ciągle w temacie: a może któraś z Was też jest w pierwszej ciąży, jest +/- w moim wieku, odsiaduje już na L4 i daj Boże mieszka na Kabatach lub blisko i dodatkowo (zupełnym przypadkiem) boryka się z podobnymi "problemami" jak ja. bo jak nic mogłoby się to skończyć współpracą towarzysko-spacerową, no i nie ukrywam mój Mąż od razu miałby lżejsze życie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 16:29
Wiadomość od mojej gin:
Witam
Podaję listę badań, które będą wymagane do inseminacji, proszę sprawdzić czy ma je Pani aktualne:
Grupa krwi Pani i partnera
HIV, HCV, VDRL - ważne 3 miesiące
cytologia - ważna 2 lata
chlamydia (wymaz z szyjki macicy PCR), różyczka IgG, toksoplazmoza IgG i IgM- ważne 1 rok
biocenoza pochwy - ważna 2 miesiące.
Obecnie w cyklu poprzedzającym inseminację musi odbyc się wizyta kwalifikująca w Angeliusie podczas której sprawdza się wyniki i podpisuje zgody wymagane ustawowo. Jeżeli któregoś badania brakuje lub jest nieaktualne, należy wykonać je przed tą wizytą. Nie będzie możliwe podpisanie dokumentów bez kompletu aktualnych badań.
CENNIK BADAŃ W SZPITALU WOJEWÓDZKIM:
HIV-25zł (35zł w szpitalu miejskim - wynik 1-3 dni)
HCV-20zł (25zł w sz. miejskim - wynik 1-3 dni)
VDRL-znalazłam tylko w cenniku szpitala miejskiego - 15zł, czas oczekiwania na wynik 10dni!
Różyczka IgG-25zł (30zł w sz. miejskim - wynik 1-3 dni)
Toxoplazmoza IgG, IgM - 25zł za 1 badanie, (25zł również w sz. miejskim - wynik 1-3dni)
Biocenoza pochwy ?
Chlamydia wymaz PCR ? wymazy do pobrania w Diagnostyce w Orbimedzie
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2016, 18:47
2dc...
Wczorajszy dzień uznałam jednak za początek @, więc oficjanie przyznaję, że rozpoczęłam kolejny, ch.j wie który cykl starań.
Badanie hormonów w tym miesiącu odwołuję. Moja gin stwierdziła, że nie ma się czego czepiać, skoro cykle są regularne i co miesiąc mam owulację. Jedynie warto sprawdzić progesteron, reszty mam nie ruszać.
Za to jak widać powyżej dostałam całą rozpiskę badań przed inseminacją. Większość musze wykonać, bo tylko mam grupę krwi i aktualną cytologię.
Umówiłam nas z Mężem na 13.12 na wizytę w Angeliusie, by dostarczyć wszystkie badania i podpisać dokumenty przed inseminacją.
Wizyty z 8.12 nie odwołuję (wcześniej zapisałam się do tej samej gin, ale w innej przychodni), licząc na to, że gdyby jednak tym razem się udało, mam już zaplanowaną pierwszą wizytę ciążową
Jak przyjdzie @ to dopiero odwołam.
I byłam wczoraj u doktora . Niestety podwyższone FSH. Dziś pobrałam krew na test AMH. Masakra jakaś zapłaciłam 200 żł. Ponoć to badanie jest markerem płodności. Informuje też o wczesnym wygaszaniu pracy jajników. Jak na razie mam brać hormony na zlikwidowanie torbieli a potem ewentualne zastrzyki na owulacje
AMH – ang. anti-Müllerian Hormone – umożliwia ocenę rezerwy jajnikowej czyli potencjału rozrodczego kobiety, a tym samym określenie szansy na ciążę oraz oszacowanie reakcji jajników na stymulację. Badanie dostarcza istotnej informacji o funkcjonowaniu jajników i pozwala przewidzieć, kiedy pacjentka wejdzie w okres menopauzalny.
Eh! Prze całe 25 dni byłam pewna ze teraz sie uda i nie brałam pod uwagę innej możliwości. A dzisiaj zaczęły sie bóle pleców i miesiączkowy i moja pewność siebie spadła do zera
pewnie za kilka dni jak z zegarkiem w ręku pojawi sie jędza
. Nie mam już sił co miesiąc tego przezywać. Coraz częściej myśle ze jedyna opcja jest in vitro. Raz dwa i po krzyku. Pewnie to sie szybciej idą nóż co miesiąc przezywać rozczarowanie. Tylko jak namówić do tego męża?? To będzie najtrudniejsze:(. A może po prostu zrezygnować ze wszystkiego?....
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.