Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 31 października 2016, 19:15

19 dc, 7 po

No i raczej bardziej zwatpienie niz nadzieja w tym cyklu. Dzis po poludniu, Po wizycie w toalecie na papierze zobaczylam lekko rozowy sluz. Czyzby zwiastun okresu?? Tak wczesnie?? Przed ta ciaza mialam plamienia przedmiesiaczkowe, ale tak od 24-25 dnia cyklu, nie 19!!! Oszalalo to moje cialo. Brzuch wzdety jak w 4 miesiacu ciazy i boli. Kolka jak w morde strzelil. Dol, dol, dol...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2016, 19:14

anemic Wielkie chcenie ... 31 października 2016, 19:32

Miałam dzisiaj monitoring. W prawdzie nie czułam pękających pęcherzyków, ale popękały wszystkie :) Mamy 3 piękne ciałka żółte :)
Zrobiłam na wszelki wypadek toksoplazmozę i różyczkę ( z resztą w ciąży też się przydadzą) :))

Zmartwiły mnie tylko przeciwciała tarczyczne.
We wrześniu P/c anty TPO: 172,20 (norma 0,00-8,00). Gin. przepisała mi pabi-dexamethason. Dzisiaj powtórka badań i wynik... 231,90 Któraś z Was tak miała? No przecież zwariować można.
Co to może znaczyć? Steryd nie działa? Jakby nie działał to może przynajmniej by nie podwyższały? Ale że działają od dupy strony?

Dziwny sen mi się w nocy śnił. Stałam pod skrzynką na poczte, która była cała wypchana listami i jakimiś książkami. Znalazłam w niej też zegarek bez wskazówek,który nałożyłam sobie na rękę. Nie pamiętam żadnych emocji ani myśli z tego snu. Ciekawe czy miał jakieś znaczenie czy tylko w głowie już mi się miesza :)

13dc.

W lewym jajniku są dwa pęcherzyki - 16,3mm i 14mm, w prawym jeden 11mm, który nie rośnie.
Więc rokuje nam jeden.

O endo nawet nie zapytałam, ale na pewno jest dobre :-)

Umówiłyśmy się, że w środę rano zrobimy USG i w środę około 15-tej IUI.
Mam nadzieję, że pęcherzyki dotrwają.

Jutro o 18-tej pregnyl.

7 dzień cyklu.

znowu początek.

na 30 listopada udało mi się wcisnąć do jeszcze innego ginekologa. Tak więc czekają mnie dwie wizyty w jednym cyklu.

no zobaczymy. 9 dni do wizyty.

10 DC
Hej, gadałam z mamą o tym ziemniaku to powiedziała żebym dawała nową rzecz raz i dzień przerwy. Teraz ziemniaka dam mu w następnym tyg.

Rene ok napiszę, przymierzam się dać jutro kaszkę, ale jak pojadę na zakupy to dam mu w sobotę, bo chcę być z nim i go obserwować cały dzień.

Ja dziś robiłam przetwory, papryka marynowana. To moje dziecko jest złote, spał, potem się bawił w wózku, zero marudzenia, bo mama pracuje to on już wie hehe żeby nie przeszkadzać.
Od wczoraj mam chcicę na słodkie :D ale zapasy lodów już zjedzone więc nie będzie co miało kusić :D Wczoraj ćwiczyłam, dziś też wieczorem idzie w ruch tłuścioszek :D
Zaczynam przeglądać jakieś inspiracje wnętrz, bo kompletnie nie mam pomysłu jak urządzić swój dom. Wiem że zanim będziemy wykańczać to minie ze dwa lata :D no ale ja bym chciała już wiedzieć co chcę :D zresztą teraz mam czas, a jak będzie nas więcej to nawet pewnie na pamiętnik nie będzie czasu hehe.

Joanna_N Walka o ciążę po poronieniu... 31 października 2016, 23:23

Ciąża zakończona 31 października 2016

24dc - 4dpo


Cos mnie podkusilo aby pomierzyc sobie temp ale tylko do soboty bo w niedziele pewnie bede u swojego a potem mam nocki...


Czemu? Czy mi cos to da skoro wczesniej nie mierzylam?
Oczywiscie. Ja przed owulka temp mam zblizona do 36,30 a i nawet nizsza wiec chociaz przez te kilka dni zobacze co mi tempka powie.

Do soboty czyli 8dpo...
Jestem ciekawa chociaz i tak jestem pesymistycznie nastawiona na ten cykl.

A od dzisiaj w koncu idzie w ruch luteina 2x1
Taka dawka jaką mi przepisala ginka.

Wogole chyba jestem nienormalna. Zagladam co chwilkę na OF, zagladam na ten moj wykres. Tak jakbym chciala zeby mi OF samo mialo powiedziec, ze sie udalo..
Pierwszy raz mam stwierdzenie, ze wspolzycie jako BARDZO DOBRE, OF nawet idealnie wszystko w tym cyklu oznacza, nawet termin @ jest zgodny.
13.11 - niedziela
Od zawsze liczba 13 byla dla mnie szczęśliwa wiec moze i teraz bedzie? Moze @ wcale nie przyjdzie a za nią pokaza sie II kreski a potem pozytywna beta?

Pewnie sobie pomyslicie, ze naprawde cos ze mna nie tak bo tu twierdze, ze nic z tego a tu sobie gdybam.

Traktuje ten cykl spalonym bo bede miec mniejsze rozczarowanie przy testowaniu ale gdzies tam serce mi podpowiada, ze jest jeszcze nadzieja we mnie.
Moze przez to, ze bie ktore z Was mialy podobnie? Ze niby szans nie bylo a jednak doczekalyscie sie malenstwa? Moze przez to ze z moim D. stanelismy na glowie i zmaksymalizowalismy szanse na cud?

A moze przez to, ze to juz 16/17 cykl staran z OF a juz 36sc (?) odkad zaczelismy starania...

Nie wiem...

Wiem jedno. Jeszcze 10 dni brania luteiny a potem w koncu sie wszystko okaze...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2016, 07:01

Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 1 listopada 2016, 11:23

32 dc i cisza..
Bola jajniki , najgorzej jest noca, w dzien przychodzi falami i odpuszcza.
Sluz mleczny i mokro, co chqila sprawdzam czy to nie malpa..
Temp 37 ale nie miarodajna bo nie mierzylam..
Mam mdlosci i zawroty, ale to juz pewnie sobie wkrecam i pewnie lada moment okres przyjdzie..

Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 1 listopada 2016, 11:23

32 dc i cisza..
Bola jajniki , najgorzej jest noca, w dzien przychodzi falami i odpuszcza.
Sluz mleczny i mokro, co chqila sprawdzam czy to nie malpa..
Temp 37 ale nie miarodajna bo nie mierzylam..
Mam mdlosci i zawroty, ale to juz pewnie sobie wkrecam i pewnie lada moment okres przyjdzie..

20dc
Mam takie nerwy na całokształt, że aż sama się zadziwiam...co za cholerstwo???
Czy to norma w fazie lutealnej?Czy to może moja podświadomość się tłucze z pytaniem/lekiem "czy teraz się udało", "czy te dni były dobrze wykorzystane"?
Chyba nie zwróciłam we wcześniejszych cyklach, w fazie lutealnej, uwagi na te moje irytacje/ nerwy, no chyba, że tak się porobiło w tym cyklu?Może to efekt wyregulowania hormonów, może tak podziałała metformina wyregulowując hormony?Ehhhh gdybanie
Muszę zrobić Tsh bo coś od kilku dni uciska mnie w gardle/krtani...jestem przeziębiona, mam straszną chrypę,kaszlę, boli mnie gardło?Ale czy tarczyca miałaby związek z chorą krtanią?

Matko jedyna, czy kobieta w fazie lutealnej musi mieć aż tyle dylematów???

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 1 listopada 2016, 09:35

@ nawiedziła mnie w 24dc, totalnie niespodziewanie ale za to z pełną mocą i obfitością.

Leżę i zdycham ;(

Plecy zaraz pękną mi na pół....o brzuchu b nawet nie wspominam

Listopadowy cykln jest moim wymarzonym, byłby prezent na święta i sierpniowa dzidzia :)
Trzymajcie kciuki!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2016, 09:33

anet_ Operacja: Rodzina 1 listopada 2016, 09:55

Cała złość i przygnębienie gdzieś się zagubiły.
Czytam teraz fantastyczną książkę ("Pieniądze są sexy"). Przyjaciółka wciągnęła mnie w samodoskonalenie. Nigdy nie lubiłam tych wszystkich poradników ale kiedy zaczęłam, nie pożałowałam. Kolejnym celem jest wdrożenie w to mojego męża. Diamenty trzeba szlifować.

Boli mnie prawy jajnik, owulacja tuż tuż, dziś będziemy rzeźbić jak wrócimy ze świętowania dnia dzisiejszego.

Poczekalnia Czy w końcu wydarzy się cud ? 1 listopada 2016, 10:03

Wczoraj powinnam dostac @. Tymczasem mialam znow tylko plamienie..... w tej chwili chyba plamienie ustalo, a objawow @ brak. CZYZBY ?! Bylam na 100% przekonana, ze znow sie nie udalo, ale teraz to juz sama nie wiem . Niestety nadal jestem u babci i testu nie mam. Jutro rano testuje - jesli oczywiscie moj @ nie nadejdzie !

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 1 listopada 2016, 10:17

26 dc
Owulacja była w 21 dc. Bardzo źle się czuję. Nie mogę dotknąć piersi i brzuch mnie pobolewa non stop. Przecież za szybko na jakiekolwiek objawy... Odbija mi się i nie mam ochoty na kawę. No i spać mi się chce cały czas. Mam długie cykle więc w razie czego do testowania jeszcze około 10 dni. Może znowu torbiel?

33 Cykl Starań
3 dzień Cyklu .

No hej, co tam ? Ja nadal sama, bez dziecka.
Już nie walcze, nie ma sensu.
Bardziej można powiedziec że walcze o swój związek a nie o dziecko .
Dlaczego ?
Nie czuje się tu dobrze, nie czuje się w tym związku ani szczęśliwa ani bezpieczna.
Może to przez tego dzieciaczka którego nie ma?
niee, to chyba nie to, na pewno .
Chyba muszę odejść. Może tak bedzie lepiej.
źle mi sie tu mieszka.
Bardzo źle.
chciałabym mieszkac sama no z nim, ale sami.
Najlepiej w mieście, żeby wszędzie było blisko.
Ale nie z nim. On chce tu zostać, ja nie.
On nie rozumie że mi jest tu tak bardzo źle.
że czuję się tu jak zamknięta w klatce.
O co chodzi? Co się ze mną dzieje ??
Czuję sie po prostu NIEDOWARTOŚCIOWANA !

wiem że to nie miejsce na takie wpisy, ale nie mam komu się wygadać.
Dzięki.

Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 1 listopada 2016, 10:57

Jesień to zdecydowanie nie moja pora roku. Lato jeszcze jakoś napawało optymizmem, a teraz? Jakieś same smutne myśli, a zarazem wpisy. :/ Ostatni tydzień nie był dla mnie łatwy i przyjemny. Zaczęło się od kłótni z mężem, przez ciche dni, po nadzieję na dwie kreseczki, a później smutek, że znów się nie udało. Choć wynik progesteronu w tym niestymulowanym cyklu nie był zachwycający, raczej świadczący o niedomodze ciałka żółtego to jednak brak plamień i spóźniający się okres sprawił, że zaczęłam marzyć, że być może stał się cud. Jednak tak szybko jak ten cień nadziei się pojawił, tak szybko też zniknął. --> Kryzys!

11 dc, jutro 3 IUI

Coś straciłam zapał by tu regularnie pisać... Trzeba jednak się zmusić, by była dokumentacja działań na przyszłość!
2 USG przedinseminacyjne już za nami. Wczoraj podjechaliśmy do szpitala do naszej lekarki by podejrzeć pęcherzyki ostatni raz. Nadal rosną 3 dominujące, choć jeden powoli odpuszcza:
Prawy jajnik: 16,1mm, 14mm.
Lewy jajnik: 15,9mm.
Endometrium: 6,9mm (kiepsko jak na mnie:().

Dzisiaj ok. 9-tej m. zrobił mi zastrzyk Ovitrellu (nowa strzykawka, stresu co nie miara!) i jutro po 16-tej działamy z 3 IUI.
Lekarka zaproponowała nam scratching endometrium, ale dowiedziawszy się, że już zdążyłam wziąć cały blister Lametty (nic nie mówiła po 2IUI, że następnym razem mam nie brać!) stwierdziła trochę niezadowolona, że szkoda marnować ładnie wystymulowane pęcherzyki. Odłożyliśmy więc na następny miesiąc. Wychodzi na to, że 4IUI (ostatnią) zrobimy dopiero w grudniu, kiedy to planowaliśmy odpocząć, aby nabrać sił na in vitro po Nowym Roku... Wracając do scratchingu to trochę się boję, bo lekarka mówiła, że boli:( Ktoś wychlasta mi kawałek ciała od wewnątrz, w bardzo wrażliwym na ból miejscu, jak więc ma nie boleć? Skoro jednak podejrzewałam, że coś może być nie tak ze mną na etapie zagnieżdżania zarodków, a tym zabiegiem mogę pomóc (ponoć szansa na zagnieżdżenie wzrasta dwukrotnie) to trzeba go wykonać...


Na koniec bombowa nowina. Zebrałam się w końcu by zrobić badania na boreliozę, którą od kilku miesięcy podejrzewałam u siebie biorąc pod uwagę 3 kleszcze zebrane latem i boreliozę zdiagnozowaną u m. Zbiedniałam aż o 193zł (sic!), robiąc dokładniejsze testy Western Blot, bo jak już wydawać pieniądze to chciałam mieć jak największa "pewność" (WB 50-70%, test Elisa daje tylko 30%), że jest to cholerstwo w moim organizmie lub go nie ma. Wczoraj wieczorem dostałam wstępne wyniki na maila: IgG Borrelia - wynik dodatni... Pięknie. Niby się spodziewałam, bo ryzyko było spore, skoro kleszcze pochodziły z tych samych rejonów co kąsające m., poza tym od kilku miesięcy coraz częściej drętwiały mi ręce lub dłonie zupełnie bez powodu i powoli zaczynało mnie to niepokoić, mimo to jednak wyniki trochę mną wstrząsnęły z racji starań... Jak ja niby mam teraz wziąć antybiotyk, skoro jutro inseminacja? A co jeśli się uda?? Mam nadzieję, że nasza lekarka coś jutro wymyśli:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 listopada 2016, 11:28

Dooti Czekając na cud... 12 grudnia 2016, 17:43

Wróciłam dziś do pracy.
Miałam obawy ale było ok, chociaż w sumie nie wychodziłam z pokoju. Oczywiście koleżanki z pokoju wiedzą, z jedną byłam w stałym kontakcie telefonicznym, druga dowiedziała się dziś. Koledze z pokoju oszczędziłam tych rewelacji, chociaż wiem że to facet z klasą ;)
Główna księgowa tylko rzuciła tylko że gdybym wybierała się na dłuższe zwolnienie, to żebym dała znać wcześniej...ot taka aluzja...na 100% nie wiedziała ale jest inteligentna strasznie, więc pewnie się domyśliła, zwłaszcza widząc l4 z oddziału ginekologiczno-położniczego...co z tego że można się tam znaleźć z miliona innych powodów...
Umowę mam do końca marca 2017. Nie wiem co dalej, po nowym roku czekają nas duże zmiany, więc wszystko tak naprawdę jest możliwe.
Wróciłam do domu strasznie zmęczona, mężul na szczęście był dziś wcześniej w domu i zajął się obiadkiem.
Oj rozleniwiłam się na tym l4, strasznie ciężko było mi wstać dziś rano ;)

W ogóle byli u nas ostatnio znajomi, oglądaliśmy płytę z naszego wesela...i kurcze ciężko mi się ogląda nasz plener...tacy jesteśmy na nim szczęśliwi, pełni wiary i nadziei...Myślałam że szybko zajdę w ciąże i za rok będę już swoje maleństwo tulić...heh...
tyle się przez te 15 m-cy zmieniło.

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 1 listopada 2016, 12:20

Dzis pierwszy dzien 17 tygodnia. Lzy w oczach mi staja ze szczescia i niedowierzania.
Ze tak od razu, ze to juz, ze sie udalo.
Ciaze znosze chyba dobrze, nawet mysle ze od tygodnia czuje tego maluszka jak fika w brzuchu.
Co tu powiedziec? Trzy miesiace prawdziwych obaw, czy sie utrzyma, czy zdrowe, itp znane zagadki.
Nadal w podskornym leku ale szczesliwa, zadowolona, pelna nadziei i wiary ze sie wszystko powiedzie.
Niestety nie da sie opisac tej zmiany jakosciowej, jaka w glowie zachodzi gdy sobie uswiadamiam ze oto 10 lat rozpaczy zamienia sie w jednej chwili w nieopisane szczescie.
To jakby zrzucic stare grube czarne brudne i ciezkie ubranie, umyc sie i wystawic cialo do slonca.
Jakby wylkuc sie z jaja.
Jakby wyjsc z ciemnej pieczary.
Jakby wyjsc z wiezienia.

I co niebardzo chyba mile, ale nie chce z ta smutna przeszloscia miec nic wspolnego. Nie czytam juz czesto wpisow zrozpaczonych jak ja niedawno staraczek, nie moge, doluje mnie to na maksa. Wspolczuje wszystkim i doskonale wiem co czuja i chyba dlatego po przejsciu za ten mur nieplodnosci nie mam ochoty sie odwracac. Chce teraz miec pozytywne emocje, cieszyc sie, przezywac kazdy dzien jaki mi zostal dany.

Swiadomosc bycia w ciazy nie dociera od razu. Nawet jak widzialam malucha w 14 tyg to kamien z serca bo ma rece nogi i podobno wszystko ok, ale dopiero teraz jak brzuszek rosnie to uswiadamiam sobie ze uwaga- jestem w ciazy!!! :)
Ta niedoscigniona nigdy sytuacja jak gdyby nigdy nic nagle staje sie realna. Jak?
Jak to? 10 lat rozczarowan miesiac po miesiacu, 120 razy fail a tu hop i masz.

Ciezko taka wiadomosc przyjac godnie :)

29 lipca transfer jednego zarodka, dwa zostaly i czekaja.
10 komorek pobrano z czego 4 zaplodnione a 3 przezyly, do tego pokazal sie polip w macicy 5x9 mm przed transferem.
Te cholerne 14 dni czekamia do testu i bety... Koszmar
W 4 dniu po transferze czulam bol implantacyjny, i wtedy tak gleboko w sobie uwierzylam i pomyslalam ze wszystko bedzie dobrze.
Ale to w sobie, na zewnatrz szajba :)
Zrobilam oczywiscie test wczesniej w 12 chyba dniu test za 1 zl z allegro i co? Kurr negatyw, ryk placz rozpacz itp.
Mialam leki 3x100 luteina i duphaston 2x1 to pomyslalam ze poczekam z odstawieniem lekow i zrobie jeszcze raz.
I zrobilam dwa testy na raz, swiezo kupiony oraz ten stary za 1 zl, myslalam ze sie ugryze w .. lokiec
Blada krecha na nowym, zero na starym. Tylko do siebie miec pretensje o glupote wlasna.
Potem juz tylko dwie grube kreski i strach okropny czy bedzie ok.
Jako, ze mieszkam w skandynawii to nie ma tu opcji bety na zyczenie czy za pieniadze.
Lekarz omal nie odmowil mi bety, bo ciaza z ifv to oni tu nie opiekuja sie takimi, tu opiekuje sie lekarz, ktory robil ivf od poczatku do konca.
W koncu zrobili. 1224 czy cos kolo tego. Czy to mnie uspokoilo? Yyy no troszeczke.
Bolaly mnie na poczatku baardzo oba jajniki szczegolnie lewy, bolaly mnie wiezadla i zastanawialam sie codziennie czy to zle czy dobrze.
Na wlasna reke zaczelam brac magnez i pomoglo.
Zachcianki:
- winogrona
- fanta
- kiszone ogorki, kapusta oraz woda od kisz ogorkow

Mdlosci ograniczone i tylko wieczorem ok 20, ale za to zmeczenie! Nie wyobrazalam sobie ze to tak moze wygladac!
Nie moglam przejsc jednego km bez przystanku, w pierwszych tyg jezdzilam na rowerze ale potem zaczelam sapac jak parowoz i koniec, krotki spacerek to byl wyczyn. Teraz przeszlo, choc wydolnosc slabsza. Cale szczescie ze nie musze teraz chodzic do pracy.
Waga wyjsciowa 57,6 obecnie 59
Dieta bezglutenowa.
Dlugo zwlekalam z zalozeniem fioletowej strony poniewaz jakies glupie przesady mnie ogarnely i sie balam.
Teraz tez nie udostepniam na razie, ale postanowilam popisac troche ze wzgledu na wspomnienia i ujscie emocji.
Brzuszek juz jest widoczny i cieszy mnie to niesamowicie.
Codziennie smaruje go olejami z wit a+e, zobaczymy jak bedzie.
Boje sie porodu, poniewaz tu kaza rodzic naturalnie a ja przy moich 42 wiosnach no nie wiem.
Cipka w strzepy :D
Chodze na basen od tygodnia i jestem z tego powodu baardzo zadowolona.
Rozwijaj sie zdrowo nasz maluszku podobno masz 10 cm, widzialam Twoje wyczyny w brzuszku w 14 tyg, jak pijesz jak machasz raczkami i nogami,ssiesz kciuk.
To bylo dosyc niesamowite, Tatus sie wzruszyl... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2017, 07:38

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)