Jestem mega nie wyspana , a za 10minut wyjeżdżam do pracy . Jest mi zimnoo idę chyba poszukać rękawiczek ,żeby w łapki nie zaszło . Chciałabym być zimnolubna.
Od wczoraj coś mnie kłuje ,mam nadzieję ,że to nic poważnego, nie potrzebuje nowych problemow. Na razie zaczęłam brać witaminę C z neofuraginą bo może to jakaś drobna infekcja..Jeśli nie przejdzie to wybiorę się do lekarza, ale lekarze w moim mieście to pożal się Boże.. na samą myśl ,że mam iść do któregoś z nich automatycznie zdrowieje.
Miłego dnia dziewczynki i żeby wam praca dziś szybko mijała 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 07:18
Dziennik pokładowy - 39 dc, według belly: 6t4d
Ych... lekarze, lekarze, lekarze...
W gabinecie przyjął mnie jakiś przystojny, wyżelowany Pan, w ogóle nie słuchał, co mam do powiedzenia, a wręcz się ze mnie naigrywał.
- Proszę wypisać mi skierowanie na badanie bety...
- A po co Pani, jak już Pani jest w ciąży?! HEHEHEHE!
... ja pierniczę, jaki dramat!
Zajrzał mi w gardło przez jedną mikrosekundę, powiedział, że "no tak, wirusowe" i przepisał... hallsy. Nie zapytał, czy pracuję, czy nie potrzebuję zwolnienia. Dobrze, że mam możliwość pracy zdalnej - leżę teraz z laptopem i nigdzie się nie ruszam.
W nocy nagle jak mnie nie złamało... całe szczęście bez gorączki. Zaczęło mnie "swędzieć gardło", próbowałam nie kaszleć, żeby nie spinać brzucha, ale każda taka próba kończyła się potokiem łez i czerwonymi oczami. Przestraszyłam się tylko, bo mój owulacyjny termometr pokazał 36,30 po pomiarze w ustach - przecież to mało! Zasypiałam z myślą, że tracę Okrucha, ale rano znów 36,9 i tłuste krechy na teście - a robię je codziennie, strasznie mnie to uspokaja.
Jest mi tak cholernie przykro... Dlaczego muszę to Okruniowi fundować od samego początku? Co ze mnie za matka!
Pociesza mnie myśl, że chyba najgorsze mam za sobą, teraz tylko wysmarkać to, co nie wysmarkane i pożegnać tą wstrętną bakterię, która czycha na moje Maleństwo.
Od dwóch tygodni wiem, że jestem mamą a już przeżywam rodzicielskie stresy... litości!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2016, 12:42
Witam się ponownie,
Jak widać, jeszcze nic z tego wszystkiego nie wyszło. Za to dom prawie skończony. No i ja w roli nauczycielki
- kocham tą pracę !
Mam wrażenie, że to cykl bezowulacyjny bo jakoś ta temperaturka słabiutka, oj słabiutka. Powiedzcie mi .. czy w takim cyklu bolą piersi?
Jedyne co póki co odczuwam to nieprzyjemny ból w dole brzucha , przypominający bóle miesiączkowe... ale to chyba tak mam co cykl. Nadziei nie robie sobie, bo w koncu mijaja 3 lata starań powoli ... ileż można heh
Jestem po rozmowie z doktorem. Mam mimo wszystko brać orgametril przez trzy miesiące 2 tabl./dzień 15-24 dc i rozplanować to w ten sposób, aby skończyć ostatnie opakowanie w cyklu przed stymulacją. Przy założeniu, że rozpoczynam stymulację w marcu, to jeszcze ten obecny cykl będzie bez orgametrilu. Zastanawiam się, czy nie przyspieszyć wszystkiego o miesiąc i zacząć brać orgametril już w tym cyklu, a stymulacja zaczęłaby się w okolicach połowy lutego. Mam ku temu powody osobiste. W kwietniu mam mega ważną uroczystość rodzinną i chcę, a w zasadzie muszę w niej uczestniczyć, a wiadomo, jak to jest z ivf. Coś się przesunie w marcu i będzie lipa. Muszę to przedyskutować z Mężem pod kątem finansów.
Za dwa dni idę na usg, aby sprawdzić, czy pęcherzyk się wchłoną. Za tydzień badam insulinę, glukozę i prolaktynę.
W ostatnim cyklu z orgametrilem mam się zgłosić do dr na rysę endometrium. Wtedy też dr zadecyduje, czy konieczne jest poszerzanie szyjki. Jeśli będzie to potrzebne, to odbędzie się podczas stymulacji.
Nie dopytałam, co z antybiotykiem. Czy będę go brać profilaktycznie, czy nie. Na konsultacji zrozumiałam, że brałabym go ewentualnie blisko stymulacji, wiec gdy pojadę na rysę, to to ustalimy.
Wiemy ze jak sie zrzekniemy to nie będziemy musieli spłacać długów...juz byliśmy u radcy..ale tak w sumie to maż musi podjąc decyzje..ja mu moge tylko podpowiedzieć co robić...ale jakos ciężko mu idzie podjecie decyzji ;/
Ostatnio zauważyłam ze mąz podchodzi i sie przytula..całuje niespodziewanie..tak miło jest...lubię jak tak jest miedzy nami:) pytałam się męza czy kryje sie pod tym cos..np decyzja o przykeciu spadku..ale powiedział ze lubi jak jestem szczęśliwa
chwilo trwaj.....

ps. juz jakis czas temu sie zastanawiałam czy pic zioła..a dzisiaj przeczytałam w Pamiętniku u Nigel o tych ziołach no i chyba je kupie a co tam...raz kozie śmierć..spróbuje moze nie zaszkodzą..
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 10:45
Wredna @, proszę nie spóźnij się i przychodź szybko.
Zapomniałam napisać, że przyszły wyniki histopatologiczne po laparoskopii. Dobre wieści! Torbiel okazała się być pęcherzykowa a nie endometrialna! yuppi! to chyba znaczy że endomendy nie mam 


Na wizycie u gina się dopytam.
Mam umówioną na 17.11, w założeniu na 2dc, dlatego nie chcialabym aby @ się spozniala..
Następny cykl - urodzinowy. Potencjalnie termin kolejnej @ bedzie na moje 35. urodziny, czyli 16.12.
Miło byłoby dostać prezencik...
Mam też nadzieję że uda się w tym cyklu zrobić IUI w końcu. Bo czuję że stoję w miejscu, jak kolejny cykl staramy sie naturalnie...
36t5d
Tego jeszcze nie robiłam... Piszę z telefonu dla zabicia czasu w nocy, bo nie mogę się położyć... Bez względu na pozycję zawsze coś mi cierpnie, boli, kłuje... Najwyżej padnę już kompletnie zmęczona i nie będę miała sił zwracać uwagi na ból. A może wpis się skasuje i poleci w kosmos zanim zdążę go wstawić. Siedzę obok kompa, ale nie chce mi się go włączyć - to by było za proste. Zatem z góry przepraszam za błędy.
W nocy z poniedziałku na wtorek mieliśmy fałszywy alarm, bo przez godzinę w nocy męczyły mnie bolesne skurcze co 3-4 minuty. Pierwszy skurcz był tak bolesny, jakby mnie miało za chwilę rozerwać. Spociłam się po nim i zastanawiałam, czy to już wody zaczynają odchodzić, czy nie. Byłam też w toalecie na jedynce i dwójce
kilka godzin wcześniej sprzątałam podłogi, byłam na ćwiczeniach przygotowujących do porodu i przytulałam się z narzeczonym... Na obiad jadłam m.in. brokuły - warzywo wzdymające. A bezpośrednio przed skurczami wstałam o drugiej w nocy i pisałam oficjalnego maila do szefowej, by popchnąć trochę do przodu niewyjaśnioną przez nią sprawę w ZUS, która zablokowała mi wypłatę środków z L4 oraz ogólnie napędza mi stresu. Zatem wiele czynników mogło przyczynić się do pojawienia się skurczy. Jednak wody nie odeszły, pospacerowałam po domu, P. się obudził, Arczi mnie słyszał i zaczął się wiercić. Położyłam się obok Artura, przytuliliśmy się do siebie, dzięki czemu zyskałam wewnętrzny spokój, zrelaksowałam się i skurcze stopniowo zniknęły, a my zasnęliśmy słodkim snem. Na drugi dzień nic nie było, nie poleciłam na kontrolę do przychodni... gwiazdeczka w brzuchu się rusza, musi być dobrze. Tylko każdy kolejny dzień jest trudniejszy, spać nie da się nawet z poduszką między kolanami. Z jednej strony chcę już rodzić, a z drugiej sprawa w zusie musi się wyjaśnić i chcę przypilnować tego z domu... Ponoć coś ruszyło do przodu, pracodawca dostarczył niby odpowiednie wyjaśnienie, a teraz muszę cisnąć urząd jak cytrynę 
Co do ćwiczeń przygotowujących do porodu - były rewelacyjne i nie spodziewałam się, że dowiem się czegoś nowego - a jednak. Teraz wiem więcej o tym, jak używać na sali porodowej worka, piłki czy... partnera
położna rewelacyjna, nowoczesna i na czasie w św podejściu do porodu, do kobiet czy karmienia piersią. Zajęcia kameralne - 3-4 ciężarne w grupie. Dobrze, że wybrałam ją tutaj, bo 2 lata temu miałam taką z przy szpitalnej szkoły rodzenia i nie wszystko mi się podobało.. np. Że szwy po porodzie wyciągała mi tipsami.... że nie miała wagi, tylko musieliśmy jeździć do niej do szpitala na 7.00 rano, by zważyć noworodka.. Do szpitala z noworodkiem ! No i że było trochę daleko... A teraz mam nową położną tuż za rogiem. Poszczęściło nam się tym razem.
W niedzielę Piotr ma ostatni dzień urlopu... więcej nie dostanie, ciężko z użetką, bo pracuje w nocy np. i to sam na stacji, więc jk tu się urwać na poród? Będziemy kombinować, rodzina obiecała wsparcie, transport do szpitala. Nie będę też sama w domu z Arczim, będziemy u teściowej dopóki nie zacznę rodzić. Wspólnymi siłami damy radę 
No i wtedy odetchnę, będę spokojniejsza o maluszka, gdy już wyjdzie z brzuszka 
I tyle, bo oczy się kleją, może wreszcie zasnę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 grudnia 2017, 03:22
Witam się ponownie,
Jak widać, jeszcze nic z tego wszystkiego nie wyszło. Za to dom prawie skończony. No i ja w roli nauczycielki
- kocham tą pracę !
Mam wrażenie, że to cykl bezowulacyjny bo jakoś ta temperaturka słabiutka, oj słabiutka. Powiedzcie mi .. czy w takim cyklu bolą piersi?
Jedyne co póki co odczuwam to nieprzyjemny ból w dole brzucha , przypominający bóle miesiączkowe... ale to chyba tak mam co cykl. Nadziei nie robie sobie, bo w koncu mijaja 3 lata starań powoli ... ileż można heh
Moja dobra koleżanka jest w ciąży. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że termin ma na połowę stycznia, a powiedziała mi dopiero jakieś 2 tygodnie temu. Myślałam, że nasza znajomość jest deko poważniejsza, ale okazało, że się nie. Bywa.
Jej mąż wyjaśnił mojemu Mężowi, że nie mówili nam wcześniej, bo "się staramy". Nie bardzo rozumiem, co to za argument. Dlaczego niepłodnych tak źle się ocenia i tak źle się o nich myśli? Czemu myśli się o nas jak o okropnych, zawistnych ludziach, którzy tylko zazdroszczą innym dzieci/ciąży? A ci znajomi tak sobie pomyśleli, a na nasze wyjaśnienia, że nie jesteśmy zawistni i bardzo się cieszymy z ich ciąży, stwierdzili, że rzeczywiście powierzchownie nas ocenili. No kpina! Znam się z K. od podstawówki, a ona tak o mnie myśli 
Prawdą jest, że czasem sobie myślę, jak wszyscy w podobnej sytuacji, czemu innym się udaje, a nam nie, ale nie nienawidzę ludzi za to, że mają dzieci czy są w ciąży, tylko zwyczajnie też bym chciała. Tak jak chciałabym mieć w garażu wypasionego, nowiutkiego Lincolna Navigatora, a jeżdżę czym jeżdżę.
Dostajemy po łbie od wszystkich - od rodziny, bo "kiedy wy?", od znajomych, bo "oni się starają", od kościoła, bo "in vitro to zło" i od państwa, bo za leczenie trzeba płacić z własnej kieszonki, a przecież jesteśmy chorymi ludźmi. Może trochę zrozumienia do jasnej cholery!!
Storczyk..moze masz racje...zmienie tytuł i nastwienie..dziękuję :*!!
22 dc. Oczekuje na @ powolutku.
I kolejny rok się rozpoczął. Do łatwych się nie zapowiada, bo w pracy dojdą mi nowe obowiązki, a kolejne być może w maju. Obym tylko dała radę i nie zwariowała 
Dzisiaj troszkę leniwie, pracy nie mam zbyt dużo. Dzisiaj odpoczywam i oby do 15:15. Nic mi się nie che, a pracować to już w ogóle.
22t4d
Od dobrego tygodnia choruję. Mam gorączkę, katar, wszystko mnie boli. Zaczyna mnie drażnić ta choroba. Wyglądam jakbym już umarła, tylko mózg o tym nie wiedział. Mam cały czerwony, otarty nos. Nocą nie mogę spać, bo w każdej pozycji bardzo trudno mi się oddycha. Budzę się codziennie przed 7:00 a potem gotuję, piekę i sprzątam. Dzisiaj już jestem szalenie wkurzona, odreagowuję na Maćku, ale nie mam już sił do tej choroby. Nie mogę brać żadnych leków, zrobiłam obie syrop cebulowy, ale myślę, że chorowanie jeszcze potrwa.
Jutro zrobię krzywą cukrową, a wieczorem mam badanie 3D połówkowe. Strasznie droga jest ta ciąża, jak się chce wiele prywatnie załatwić. W piątek rano mam ginekologa na NFZ (nie wiem po co właściwie, ale kazał przyjść), a wieczorem przyjeżdża Martina z Jankiem.
Wszystko mnie boli, a wszystko zaczęło też się walić. Nie mam siły.
Fajnie mi się teraz żyje. Mam bardzo dużo pracy, przez co nie myślę o staraniach prawie w ogóle. Czasem nawet się zastanawiam, czy ja na pewno chcę mieć teraz dziecko? Wiem, że ono wywraca świat do góry nogami (zwłaszcza świat kobiety) i boję się tego, jak bardzo moje życie się zmieni. Boję się, że moja firma, nad którą pracuję prawie 4 lata pójdzie w odstawkę, że ją zaniedbam, że stracę klientów i moje źródło dochodu. Na pewno będę musiała pracować trochę mniej, co ogólnie raczej nie będzie problemem, ale jak w każdej branży są lepsze sezony i ten mój lepszy sezon jest właśnie teraz. Od rana do wieczora pracuję, ledwo znajduję czas na zrobienie obiadu, czy spacer z psem i gdzie tu miałabym jeszcze wcisnąć czas na opiekę nad dzieckiem? Czasem sobie myślę, żeby poczekać jeszcze 1,5 roku, aż spłacimy kredyt na dom, wtedy będzie luźniej, bo nie będzie presji, żeby zarabiać jak najwięcej na nadpłatę, no i mój mąż będzie w domu, bo chce zacząć pracować jako freelancer. Sama nie wiem, mam mętlik w głowie. Od kiedy mam firmę, to zawsze w takim gorącym okresie myślę o tym, jak ja to wszystko pogodzę? Zatrudnienie pracownika raczej nie wchodzi w grę, bo nie mam aż takich dochodów. Mąż mówi, żeby starań nie odkładać, bo to w naszym przypadku trochę trwa. No nic, pożyjemy, zobaczymy.
No więc jestem 4 dpo. I ovu sugeruje, że @ będzie jednak później. Z tego wynika że będę robić sikańca w dniu koncertu. Chyba, że wcześniej nadlecą wielkie czerwone smoki, które oszczędzą mi zbędnych nadziei i wydaniu tych kilkunastu złotych.
Mam dziwne przeczucie, że coś jest nie teges i będzie sporo zabawy z zajściem w ciążę. Mojej siostrze nic nie przeszkodziło w zajściu w 2 ciąże, nawet tsh 7,5.
Od niecałego miesiąca biorę letrox i zauważyłam, że nie gubię już włosów garściami i faktycznie mam więcej energii
i zwiększyłam też dawkę witaminy D3 z 1000 do 2000 jm. Przez 2 lata brałam 1000, a poziom we krwi był w dolnej normie.
Przyjmuję też inofolic ale jedna rzecz nie daje mi spokoju - w składzie podali że oprócz myoinozytolu zawiera 200 mikrogramów kwasu foliowego,a w zaleceniach wszędzie trąbią, że powinno być 400. Logika podpowiada, że trzeba to uzupełnić.
Zauważyłam,też że mniej się denerwuję odkąd biorę końską dawkę witaminy b6 z magnezem (na receptę). Endo kazała brać tylko do owulacji. Wiadomo, czasem wytrącam się z równowagi, ale jakoś łagodniej to przechodzę.
I wcześniej, niż zwykłe pojawił mi się trądzik. Z reguły był 3-4 dni przed @ a teraz wrednie diodki wyskakują jak chcą 
Termometr też płata mi figle. Mam Microlife i jak mierzę w tym samym miejscu (pod językiem), 3 razy pod rząd to pierwszy wynik jest zaniżony, dopiero dwa następnie pokazują nieco wyższą i zbliżoną temperaturę.
Może w następnym cyklu zmienić miejsce pomiarowe?
13 dc
Do Kajka81 - dziekuje za budujace slowa otuchy. Moze jak ktos mi bedzie w kolko powtarzc, ze bedzie dobrze, to i ja jakos w to uwierze, bo poki co to dol i 3 metry mulu.
W kazdym razie... Wczoraj zakupilam prezent dla malego Flavio. Troche mnie w gardle sciskalo i wk..w trzaskal po twarzy, jak wybieralam pajacyk, ale udalo sie, nie rozkleilam sie przy wieszakach z ubrankami. Bozesztymoj jaki wybor! Nie moglam sie zdecydowac... A jakie eleganckie ceny:-)

Dzis test owulacyjny pokazal szczyt plodnosci, szyjka miekka i wysoko (chyba, bo jak sie kurna malo na tym znam). WTF? W moich jajnikach odbywa sie kurcze jakas rewolucja. Istne powstanie listopadowe jajek. Nie wiem, co sie dzieje, ale doszlam do wniosku, ze bedziemy dzialac, coby sobie w brode nie pluc. Wczoraj numerek zaliczony, na dzisiejszy wieczor tez zapowiedzialam M, ze ma wrocic o ludzkiej porze, bo ma zadanie do wykonania.
Jestem zniechecona i zdegustowana. To nie tak, ze ja nie lubie seksu, ale takie amory na zawolanie mnie wykanczaja. Obydowje z M duzo pracujemy (jak wiekszosc ludzi w dzisiejszych czasach). Ja wychodze z domu o 8 i wracam ok 19.30-20.00. Potem trzeba ogarnac dom, ugotowac kolacje i obiad na dzien nastepny... M wraca w granicach 21.30-22.00 (przy dobrych wiatrach, bo zdarza sie, ze i pozniej). Jemy, posiedzimy 10 min na kanapie i nalezaloby juz isc spac, bo 23 na zegarze i moj licznik godzin snu zaczyna niebezpieczne odliczanie. Gdzie czas na seks??? Na romantyzm, na uniesienia?? Ja juz stara jestem i w tygodniu MI SIE NIE CHCE!! No wiec prawda jest taka, ze robie to troche "na sile", tzn. jak juz dojdzie co do czego, to jest super, ale na poczatku to musze troche mmmm przekonac sama siebie, ze warto poswiecic troche snu w imie przyjemnosci i ... wiekszej idei:-)
M. w sumie tez ostatnio wyznal mi, ze taki maraton dzien po dniu to troche meczace, ale jest zdeterminowany jak ja i dzielnie trzyma rytm. Kurcze, jak to jest, ze jedni "wpadaja" mimo ostroznosci, a inni mimo 155 prob ni ch...a???
Jestem chyba zbyt emocjonalna osobistoscia,nerwy mnie zjadja. Lekarz wcale nie ma zamiaru odebrac ode mnie tel, pytanie po co on go wogole nosi.. i juz mi chyba wszystkie witaminy, clo i koenzymy wychodza bokiem.. mdli mnie az, w polowie cyklu..
sama niewiem skad we mnie tyle zlosci i goryczy? Na dodatek mam w swoim nie dalekim otoczeniu kilka osob, ktore tylko czekaja az sie potkne. Doszlam do wnisku, ze w naszych czasach ufac mozna nie licznym.. i to po "latach" znajomosci..
Tak wogole to nawalaja mnie jajniki, dwa:) Czyli co strzelamy w blizniaki? Oby!
Dzisiaj pozegnalismy sie z polozna Jola. Juz wiecej nie bedzie przychodzic i w sumie dobrze bo po za gadaniem nic nie robila. Szkoda wiec czasu na jej wizyty. Zwlaszcza ze od poniedzialku bede dzieci prowadzac do przedszkola. Juliana bede tez odbierac wiec nawet lepiej ze nie bede musiala umawiac sie z nia na wizyty zwlaszcza ze nie zawsze przychodzi punktualnie a to mnie denerwuje. Poniewaz Julianek nie chce stac na dostawce od wozka a Christianek do manduki jednak jest za maly ( wczoraj poslismy w niej do przedszkola po Maximilianka ale nie jest zbytnio wygodna) kupilismy chlpcom wozek dla rodzenstwa. Mysle ze to bedzie dla nas najlepsze rozwiazanie
A od jutra zaczynamy pokazywac synka znajomym. Jutro przyjdzie Ania, w czwartek Mirki a w piatek Magda. Na weekend ma wpasc Slawek z rodzinka. Daniela juz byla a Kozanki poznaja malego na drugich urodzinach Juliana ktore wyprawiamy 2 grudnia.
Już powoli wracam do równowagi.Ja mam tak,że najpierw sobie pozwolę chwilę na załamanie a potem znowu wracam do działania.Teraz zastanawiam się dlaczego poszło nie tak. Podejrzewam,że mogło być tak,że owulka była marnej jakości bo ten wykres rewelacyjny nie był.Drugi podejrzany to progesteron, może go było za mało, może go wzięłam za późno bo nie spodziewałam się,że się w tym cyklu uda.Potem następny w kolejce jest mięśniak , który też może powodować poronienia oraz moja anemia, która niby to zaleczona ale jeszcze się może mścić. Podobnie jak hashimoto ,też przyczajone niby to w uśpieniu.Sporo tego, właściwie to się dziwię,że w ogóle coś się zadziało.
Teraz plan: dalej biorę żelazo, zakupiłam sobie Q 10 ,nawet jak nie pomoże to może chociaż zadziała psychologicznie, tym razem wezmę progesteron już po owu, na mięśniaka nadal zioła.
Fum bardzo nalega,żebym poszła do miejscowej lekarki , to pójdę co mi szkodzi.Jemu głównie chodzi o to,żeby zobaczyła czy wszystko jest dobrze po tym poronieniu. Do mojego doktorka dopiero idę w grudniu i to pod koniec , chciałam przełożyć wizytę wcześniej ale właściwie nie ma sensu bo i tak to byłby grudzień tylko tydzień wcześniej.
SALAMANDRA- kontaktowałam się z moim doktorem ale powiedział,że na tym etapie to tylko luteina i leżenie, więcej nic nie poradzi. Na wizycie w grudniu pomyślimy , może zleci jakieś nowe badania.A jak u Ciebie ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 14:13
oki wizyta do gina na nfz umówiona UWAGA! na juro na 12
ciekawe czemu tak szybko? może nikt nie chce do niego chodzić bo jest jakiś straszny? no nic, zobaczymy. Problem jest tylko taki, że podobno nie ma usg w gabinecie tylko wystawia na nie skierowanie i 3 razy w tygodniu robi usg... ciekawe czy będzie chciał mi je dać jak powiem że to monitoring (nie wiem czy nfz coś takiego refunduje?). Zobaczymy. Jutro się okaże. Plusem jest to że zrobię sobie przy okazji cytologie na koszt państwa - a co!
Mąż dziś był na badaniu, znowu z posiewem więc jesteśmy 180 zł lżejsi. Znowu stresuję się bardzo tymi wynikami ale ze względu na posiew będą dopiero w przyszłym tygodniu.
Dziś znowu kiepsko się czuję, jakby jakieś przeziębienie czaiło się za rogiem. Jajcory siedzą cicho i śluzu ani widu ani słychu póki co. Po fostimonie to przynajmniej śluz miałam jak marzenie a teraz nic ale daje sobie szanse - to (dopiero) 10 dc.
Wyniki posiewu moczu miesiąc po zakończeniu leczenia: "bakterii nie wyhodowano".
Dziękuję Ci Boże Najdroższy, tak bardzo Ci dziękuję.
Jestem zdrowa.
Czas zajść w ciążę.
Panie ginekologu - na dzisiejszej wizycie musimy mieć wspólne, jedno zdanie - działamy i to szybko, póki jestem zdrowa, umawiamy się na sprawdzanie drożności
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.