Mam taką straszliwą zgagę :( Aż mnie naciąga ciągle...masakra. Leżę i jęczę małżowi jak to mi źle ;)

I mamy 1 dc o cale 30 dni za pozno... ale lepiej pozno niz wcale. Jutro wizyta u endokrynolog. Mam nadzieje ze nie oleje tej hiprprolaktemii czynosciowej stwiedzenien ze tego sie nie leczy. Z moich oserwacji cos czuje ze moge miec niedomoge lutealna...

Rośnij maluszku rośnij :)ifzv9l.jpg
1ysjux.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2016, 22:48

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 21 listopada 2016, 22:55

Dzisiaj byla pierwsza wizyta u poloznych.
Wszystko w porzadku.

29dc, 13dpo...
Temperatura leży i kwiczy, szybko spadła porównując z poprzednimi wykresami.
Mam nadzieję, że cykl potrwa 31 dni, a @ nie przyjdzie wcześniej. Byłoby niedobrze, bo 6.06 mam zaplanowaną histeroskopię i nie chcę ściemniać ani jej odwoływać, a zabieg robią do 12dc. Jeśli @ przylazłaby w terminie oczekiwanym przeze mnie to byłby akurat 12dc, w 13dc jeszcze bym ściemniała, ale w 14? No nie wiem, chyba już nie... Więc oby tylko czerwona franca nie przylazła dziś ani jutro, a potem niech dzieje się co chce.
Widocznie problem jest głębiej. Trzeba szukać i się nie poddawać. Niedługo genetyk, jeszcze tego immunologa muszę ogarnąć, w następny poniedziałek lecę na krzywą cukrową do przychodni, to przy okazji odwiedzę moją panią Doktor i poproszę o skierowanie. Zarejestrować spróbuję się jeszcze dzisiaj.
Za kciuki bardzo dziękuję, ale w tym miesiącu już się nie przydadzą :/
Przyjmuję jednak "na zaś", w końcu przecież musi się udać :)


Od dawna tak źle nie spałam. Najpierw nie mogłam zasnąć. Potem przewracałam się z boku na bok, co godzinę się wybudzałam a sny miałam durne. I znowu nie minęło przepisowe 3 godziny snu, po których wypada zmierzyć tempkę - budzik zadzwonił o 6, a ostatnią pobudkę miałam o 4:20. I dzisiejsza tempka dosięgnęła niemal linii niskich temperatur. W planach miałam sikańca, ale stwierdziłam że szkoda testu ciążowego. Może cykle mi wracają do niestandardowej długości - 28 dni?

Tak, czy siak czeka mnie długi dzień w pracy do 20, po zajebiście nieprzespanej nocy.
Ok, ponarzekałam sobie, idę więc się ogarnąć.

omii Maluszek 22 listopada 2016, 08:30

Miesiąc 4, dc 40

Żadnych objawów ciąży.
Nie jestem w ciąży.

Wizyta u ginekologa przebiegła fantastycznie, świetna Pani Ginekolog, która wszystko z dokładnością tłumaczyła. Cieszę się, że jeden problem z głowy, znalazłam swojego ginekologa. Z całą pewnością chciałabym żeby to Ona prowadziła moją ciążę, niepłodność. W czystej przychodni z przemiłymi ludźmi, 0 stresu.

Jeśli dalej @ się nie pojawi luteina na wywołanie. W 3-6 dc badania krwi. W tym cyklu również USG.
Prawdopodobnie- PCOS..

rosax3 Nadal wierze.... 22 listopada 2016, 08:54

5+6
I kto by pomyslal ze czas tak szybko leci ;D jutro juz 6+0 czyli oficjalnie rozpoczynamy 7 tc ;)
Dzis juz mi lepiej. Moja beta od poczatku rosnie o +/-90% wiec nie jest zle.
Zamartwiam sie nia jakby byla najwazniejsza.. Kropka w macicy jest to i Nasza Vanessa bedzie <3 nie mam plamien ani krwawien, nic juz nawet nie boli a wiec jest dobrze. A JA JESTEM W CIAZY! Tak jestem w ciazy. I bede to powtarzac tak dlugo az przestane myslec negatywnie! Puki co wszystko uklada sie idealnie. Ciaza zlokalizowana. To bylo najwazniejsze bo balam sie kolejnej pozamacicznej ale jest w domku, jest w macicy. Jest dobrze.!

A tak wyglada od poczatku moja beta
8.11 13dpo 74,5 (godz.10)
11.11 16dpo 223,3 (godz.10:30)
14.11 19dpo 572,1 (godz.10)
17.11 22dpo 2171 (godz.17)
21.11 26dpo 7024 (godz.10:30)

<3 jest dobrze bo rosnie <3

Czlowiek to jednak dziwny jest.. Moja rosnie wolno to sie stresuje i obawiam najgorszego, a przeciez rosnie w nornach!
Gdyby rosla za szybko obawialabym sie ciazy zasniadowej.. Tak zle i tak nie dobrze.. :D mysle ze to byla juz ostatnia beta. Nie chce kolejnych. Mam nadzieje ze lekarz mi juz nie zrobi ;)

<3 <3 <3 !!!JESTEM W CIAZY!!! <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2016, 08:54

elucha Zaczynamy kolejną rundę :) 22 listopada 2016, 09:17

Jeszcze tylko 100 dni do terminu porodu :) Nie mogłam się doczekać tego dnia :) Teraz już będzie z górki :)
Kochany Maluszku już niedługo będziesz z nami :) Kochamy Cię!


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 listopada 2016, 12:01

no to stało sie..umowiłam sie na 4.01.2017 na 9 do osrodka adopcyjnego..nie wiem co bedzie dalej i jak bedzie..ale chce zostac mama..chce kiedys poczuc ze ktos mnie kocha...chce sie spełnic w tej roli...chce dla kogos zyc..

Samara Oprócz błękitnego nieba... 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

Nie ma jak relaksacyjna kąpiel :) Pomaga zawsze . Muszę się dziś wybrać na siłownie bo zepsuł mi się orbitrek :( Może i dobrze . Według moich obliczeń i aplikacji @ powinna dziś się zjawić . Póki co cisza . Jajnik troszkę kłuje i podbrzusze pobolewa , ale nie czuję się jak przed @ . Według ovu powinna być w sobotę . Przez tą temperaturę całkiem zwatpilam , ale póki @ się jeszcze nie zjawiła to gdzieś tam mała iskra się jednak tli :) Moja kicia chyba czuję i widzi , że mam doła bo cały czas mi śpi na brzuszku i łasi się jak nigdy . Aż mi lepiej jak mnie tak pociesza . Mąż w pracy , ale kiciuś dotrzymuje mi towarzystwa jak najlepiej potrafi . Kocham tą moją kocurzyce :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2017, 14:03

kropka_ myśloodsiewnia 22 listopada 2016, 11:16

jesteśmy po małej rewolucji mieszkaniowej. nie jest idealnie, trzeba było pójść na kompromisy, ale finalnie znowu można swobodnie poruszać się po pokoju, więc cel osiągnięty. nie powiem, żebym jakoś była super zadowolona, że dwie szafki powędrowały do kuchni, ale czego to się nie robi dla Dzidziusia. zresztą jak usiąść do nich tyłem (a akurat moje ulubione krzesło w kuchni jest plecami do tych "nowych" szafek), to tak jakby w ogóle nic się nie zmieniło. za to pokój jest boski. nawet jak Synek zacznie raczkować to będzie miał gdzie, co w ostatnią niedzielę testował i potwierdza synek znajomych.

w ogóle to dotarło do mnie jak wbrew pozorom mało czasu zostało do porodu, tym bardziej że torby dobrze byłoby mieć spakowane tak na dwa-trzy tygodnie przed terminem, bo może być przecież różnie. ja w ogóle mam takie przeczucie, że urodzę wcześniej o jakiś tydzień-dwa, więc tym bardziej trzeba się przygotować. wczoraj zamówiłam przez allegro paczkę (używanych) ubranek i przebieram nogami do wizyty kuriera. znowu oczywiście biłam się z myślami, ale po przeliczeniu wyszło ok. 2,50 zł za sztukę, więc nawet jakby tylko co drugie mi się spodobało już po takim fizycznym oglądzie, to i tak nie będziemy stratni. oczywiście zamierzam też Dzieciowi kupić coś nowego, ale to dopiero jak przejrzę paczkę. powoli, w miarę możliwości (również finansowych) zabieram się też do poszukiwania i zamawiania kolejnych elementów wyprawki. i chociaż serce człowiekowi się cieszy na myśl, że to dla Synka, to jednak jak nie lubiłam zakupów, to nie lubię i szału dostaję od ogromu ofert, z których nie tak łatwo wyłowić to co odpowiada tak wizualnie/jakościowo, jak i cenowo.

jeśli chodzi o moje samopoczucie to byłoby dobrze, gdyby ciśnienia nie podnosili mi najbliżsi. nie wchodząc w szczegóły jestem zarzucana ich problemami/sprawami (dodam niełatwymi), a kiedy zabieram głos nie po ich myśli to mi się robi wyrzuty, pretensje, że nie mam racji, że nic nie rozumiem, że po co się wtrącam (?) itp. i potem ja chodzę jak struta, głowę mam napchaną nie swoimi sprawami, Mąż zły bo sam robi wszystko, żeby mnie nie stresować, a potem oni wszystko rozwalają w drobny mak. nie powiem, trochę nauczyłam swoją rodzinę, że się do mnie przychodzi z problemami, po pomoc, po radę, a sama to "nie mam" swoich problemów, bo przecież o nich nie mówię. i to do tego stopnia, że teraz nawet jak mówię to się je bagatelizuje. ale szkoda, że mnie nikt nie oszczędza chociaż podczas ciąży, bo jednak te wszystkie nerwy nie pozostają bez wpływu na moje Dziecko, a przecież ono jest/powinno być teraz najważniejsze. i w ogóle strasznie mi trudno być taką trochę egoistką, że zostawcie mnie wszyscy w spokoju, bo sama mam teraz taki czas, że potrzebuję dobrego słowa, wsparcia, a nie zawracania dupy i przede wszystkim pretensji, ale z drugiej strony skoro oni postępują egoistycznie i widzą tylko swoje sprawy/problemy, to dlaczego ja mam być taką altruistką i co mi z tego przychodzi, oprócz tych nieustannych nerwów.

no i kurde miało być optymistycznie, a wyszło trochę jak zawsze. niemniej zapewniam, że mimo wszystko humor mi dopisuje, słonko za oknem pięknie świeci, więc może za chwilę uskutecznię jakiś spacer (wczoraj też byłam!), bo zauważyłam, że takie przewietrzenie się robi mi dobrze (jakkolwiek to brzmi). przy okazji pochwalę się, że w piątek upiekłam ciasto (murzynka) i na dodatek było jadalne, co jak na mnie jest mega wyczynem, zważywszy, że ostatniego murzynka upiekłam chyba jeszcze w podstawówce. ciasta oczywiście już dawno nie ma, ale tak mi się spodobało, że pewnie lada dzień upiekę kolejne.

gabi544 moja historia 22 listopada 2016, 09:25

7 t + 4 d
Uff - koniec poprzedniego tygodnia bardzo słabiutko. W sobotę ok godziny 17 podczas korzystania z toalety zobaczyłam na papierze brązowy śluz. Niby niewiele, nawet nie można nazwać tego plamieniem, ale się przestraszyłam. W końcu to 8. tydzień, bałam się powtórki historii. Poleciałam na IP - przyjęli mnie na oddział. Na dyżurze był mój gin, ten pierwszy - do którego postanowiłam, że będę chodzić, nawet prywatnie.. Wziął mnie do gabinetu, zbadał najpierw normalnie - bada, maca i mówi, że nic nie ma - ani krwawienia, ani plamienia, ani nawet śluzu zabarwionego. Macica miękka, szyjka zamknięta, wszystko w porządku. Potem USG - też czyściutko. Dziecko żyje, przez 10 dni od ostatniej wizyty u niego urosło o cały centymetr - długość 13 mm. Serce bije ok 122 ud/min (nawet puścił mi dosłownie 3 sekundy dźwięku, bo dopplerem nie chciał dziecka obciążać, a to tylko tak dla mojego spokoju), żadnych krwiaczków, nic - co prawda widział jakąś kropkę maleńką na szyjce ale mówił, że równie dobrze to może być jama macicy. Więc w sumie nie wiadomo skąd to plamienie się wzięło. Ale ze względu na moją przeszłość, zostawili mnie na oddziale - podali najpierw nospę, potem magnez w kroplówce. W niedzielę też dostałam magnez profilaktycznie i cerutin, choć nic się nie działo więcej. Dziś mnie wypuścili i mam nadzieję, że Maleństwo nie będzie nas więcej tak testować :)

gabi544 moja historia 22 listopada 2016, 09:25

7 t + 4 d
Uff - koniec poprzedniego tygodnia bardzo słabiutko. W sobotę ok godziny 17 podczas korzystania z toalety zobaczyłam na papierze brązowy śluz. Niby niewiele, nawet nie można nazwać tego plamieniem, ale się przestraszyłam. W końcu to 8. tydzień, bałam się powtórki historii. Poleciałam na IP - przyjęli mnie na oddział. Na dyżurze był mój gin, ten pierwszy - do którego postanowiłam, że będę chodzić, nawet prywatnie.. Wziął mnie do gabinetu, zbadał najpierw normalnie - bada, maca i mówi, że nic nie ma - ani krwawienia, ani plamienia, ani nawet śluzu zabarwionego. Macica miękka, szyjka zamknięta, wszystko w porządku. Potem USG - też czyściutko. Dziecko żyje, przez 10 dni od ostatniej wizyty u niego urosło o cały centymetr - długość 13 mm. Serce bije ok 122 ud/min (nawet puścił mi dosłownie 3 sekundy dźwięku, bo dopplerem nie chciał dziecka obciążać, a to tylko tak dla mojego spokoju), żadnych krwiaczków, nic - co prawda widział jakąś kropkę maleńką na szyjce ale mówił, że równie dobrze to może być jama macicy. Więc w sumie nie wiadomo skąd to plamienie się wzięło. Ale ze względu na moją przeszłość, zostawili mnie na oddziale - podali najpierw nospę, potem magnez w kroplówce. W niedzielę też dostałam magnez profilaktycznie i cerutin, choć nic się nie działo więcej. Dziś mnie wypuścili i mam nadzieję, że Maleństwo nie będzie nas więcej tak testować :)

24 dc. 8 dpo.

Temperatura lekko spadła. Dzisiaj mam jakiś niespodziewany przypływ energii, wstałam dość wcześnie, trochę posprzątałam, zrobiłam pranie i ugotowałam zupkę na wieczór :)
Nie piję kawy odkąd skończyłam studia, jednak przed chwilą musiałam zrobić sobie małe cappuccino :) jeszcze tylko dziś, jutro i pojutrze i wolne ♡

zbikowa i znowu nic 23 lutego 2017, 14:21

Ciąża zakończona 23 lutego 2017

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 22 listopada 2016, 09:45

Oj rośnie we mnie nadzieja...
Coraz bliżej do terminu spodziewanej @

Ostatnio zrobiłam jeden test, na początku biel totalna ale wyciągnięty po trzech godzinach (taaak, wieeeem ^^) zrobił mi wrażenie malutkiej fatamorgany jeśli oczywiście spojrzeć na niego pod odpowiednim kątem. I mimo że na 90 a nawet 99 % nic na nim nie ma to ja widze swoje!

nikt nie wie jaki super ultra wzrok może mieć kobieta chcąca zobaczyć upragnione dwie kreseczki! ;)

Nakręciłam się bardzo, bardzo, bardzo!

Dziś siedzę w pracy i postanowiłam się zaopatrzyć w całe oręże testów ;D
Nie wiem czy testować jutro czy pojutrze ale znając życie zrobie to i tu i tu.


Niezależnie od wyniku chodzę, mantruję i afirmuję sobie : " -Jestem matką, mam zdrowe i szcześliwe dzieci" :)

Test negatywny...
Lekkie plamienie...

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 22 listopada 2016, 10:53

Transferu nie było.
Musiałam trochę ochłonąć.
Smutno nam jest, że transfer odwołany.
Wszystko rozumiem, ryzyko było zbyt duże, wysoki estradiol, powiększony jajnik i zbierająca się woda. A tak dobrze się czułam.
Wszystkie 5 zarodków zamrożono. Dostałam zdjęcia bo męża z przyczyn oczywistych nie było ze mną w dniu oczekiwanego transferu. 2 zarodki lepsze, 6 komórkowy i 4 komórkowy bez fragmentacji, dalej 5 komórkowy, 4 komórkowy z fragmentacją i chyba 3 komórkowy z fragmentacją.
Dostałam leki na uniknięcie hiperki i czekałam na okres.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)