Drogie Panie, bierzmy się za siebie:)
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/chcesz-zajsc-w-ciaze-cwicz,165130.html
Wizyta u dr Kuźnika z uwagi na zobowiązania zawodowe małżonka przesunięta na 31 stycznia.
Obserwuję się dzielnie Craightonem i spokojnie czekam.
W przyszłym cyklu badanie progesteronu 5,7 (tu także estradiol) i 9 dnia po domniemanej owulacji (u mnie raczej zbieżna z naprotechnologicznym dniem "peaku").
Po miesiączce wszelkie wymazy z pochwy.
A 3 dnia kolejnego cyklu komplet badań hormonalnych. Pojadę przygotowana jak do szkoły 
Pozdrawiam wszystkie zabiegane w przedświątecznej krzątaninie. W pracy zrobili nam prezent, jutro wychodzimy dużo przed czasem 
6 cs
3 dc
Prezentu świątecznego nie ma, widać byłam niegrzeczna. Nie mam załamki, bo spodziewałam się, że nie wyszło.Myślałam, że bardziej mnie to zaboli. ale intuicja podpowiada, że jeszcze nie czas, ale że niebawem się uda. Raz tylko prawie się rozkleiłam w sklepie, gdy leciało "lilililaj..." Uciekłam stamtąd. To było w dniu kiedy przyszła @.
Dobrze, że @ przyszła przed świętami, bo akurat dzisiaj podjechałam sobie na badania hormonalne. Będę miała pakiet. I przy okazji Męża zaciągnęłam w końcu, bo od 3 lat się nie badał. Nie boi się, po prostu zabiegany jest. On potrafi gapić się w igły i probówki przy pobieraniu krwi. Ja nie mogę, odwracam zawsze głowę.
Chyba za często robię te badania, bo pielęgniarka kojarzy mnie już z imienia i nazwiska. A codziennie przecież ma po kilkanaście osób.
Poza tym moja miesiączka wygląda "lepiej". W ostatnich miesiącach miałam dużo skrzepów i było "brunatniej" a teraz bez skrzepów i normalna świeża krew. Brzydko o tym pisać, ale piszę właśnie ku pamięci. Poza tym całe to forum jest o śluzach i innych kobiecych sprawach.
Poza tym nauczyłam się oceniać szyjkę. Już wiem, kiedy jest miękka, średnia, kiedy otwarta 
No i mam przypływ energii, taką większą moc. Pamiętam, że w zeszłym cyklu przedokresowy dół został w prawie całym cyklu, czułam się jakaś wypruta.
No więc nie poddaję się. Chcę urodzić potomka we wrześniu. Wtedy obchodzę 29 urodziny. Czekam na koniec @ i biorę Męża w obroty. Kropka.
Ciąża rozpoczęta 7 listopada 2016
27t6d
Maluszek wczoraj tak mi przygrzmocił w żebra, że aż czarno zrobiło mi się przed oczami. Akurat jechaliśmy samochodem, tak krzyknęłam, że Maciek myślał, że zaczęłam rodzić. Wczoraj później Michalinka się uspokoiła, dzisiaj rano sprzedała ojcu kilka kopniaków a potem ucichła. Nie pomogła ani czekolada, ani jej "ulubiona" jazda samochodem. Teraz, po mandarynce, czuję, że znów zaczyna się wiercić. I cieszy mnie to bo uspokaja.
Udało nam się dzisiaj skompletować prezenty. Zakupy na ciasteczka też już zrobione. Udało nam się dzisiaj też dokupić gips, papier ścierny i farbę do drewna, będziemy więc wykańczać pokój maleńkiej.
No i 29 tydzien za nami, zaczynamy 30... jak ten czas leci jak szalony
Z wyprawki nie mamy prawie nic, hehe. Jedyne zakupy, ktore poczynilismy to lozeczko i mebelki, a brakuje wozeczka i pozostalych rzeczy ... oj mamuska ogarnij sie, bo zostalo Ci juz prawdopodobnie max 10 tyg.
A najlepsze, ze nie wiem gdzie bede rodzic, w jakim szpitalu, chcialam tym najblizszym ale tam ciagle full zapelniony i nie chcialabym wyladowac na sali 1 - osobowej z 4 mamami
jak juz co to 4 osobowy z 4 osobami
hehe no nic, zobaczymy ...
mialam tyle planow a na nic czasu nie stracza
budze sie zazwyczaj ok. 5-6 rano a klade spac kolo 24 i po prostu padam na twarz
a mial byc angielski, internetowa szkola rodzenia, zrobiony totalny remament rzeczy przed koncem 2016
no i za kilka dni sie konczy a ja jestem daleko, daleko hen, nie mowiac juz o innych rzeczach 
bedzie dobrze.... 
taka ciąża, szczególnie już na etapie L4 to jest też okropna samotność. cały dzień ze swoimi myślami nie robi dobrze, a bynajmniej nie mi. Mąż ma powoli pretensje, że na niego "ciągle" wsiadam, a w sumie wymagam (ciągle) tego samego, tj. odrobiny uwagi po jego powrocie z pracy w postaci wspólnie zjedzonego obiadu, później może razem wypitej herbaty i niczym nie zakłóconej (w sensie TV, Internet) rozmowy. i to nie tak, że mamy gadać nieprzerwanie parę godzin, ale na ten +/- kwadrans to chyba (raczej) zasługuję. poza tym brakuje mi czułości, takiej spontanicznej, tj. z jego inicjatywy. bo wiadomo jak sama przyjdę i powiem: przytul, pocałuj to, że się tak wyrażę nigdy mi nie żałuje, ale żeby tak sam na wpadł to rzadko. nie pomaga nocne spanie w rogalu bo wtedy siłą rzeczy leżę odwrócona plecami, a Mężowi jest z kolei wygodnie w drugą stronę, więc generalnie już od dłuższego czasu śpimy na dwa misie (dupa do dupy i śpi się). naprawdę staram się być wyrozumiała i nie marudzić, bo przecież wiem, że wraca z pracy, a nie z wesołego miasteczka, ale do licha ja też jestem przecież zmęczona tylko inaczej i z innych powodów, a mimo to jakoś che mi się dbać o drobiazgi, bo życie właśnie z nich się składa.
wiem, że mój Mąż to dobry człowiek. jak to facet bardziej milczący, niż mówiący, ale serce ma szlachetne. w ważnych życiowych sprawach chyba nigdy mnie nie zawiódł/nie rozczarował i nie zamieniłabym go na nikogo innego. ale to właśnie dlatego/tym bardziej czasem jestem tak okropnie zła, że dokładnie ten sam człowiek nie potrafi (nie chce? nie umie?) z siebie wykrzesać tej odrobiny uwagi/magii, bo właśnie tyle by mi wystarczyło, żebym była zadowolona, uśmiechnięta i niemarudząca. ja wiem, że ja teraz jestem strasznie nudna bo co ja mam do opowiedzenia, oprócz tego, że posprzątałam to czy tamto, uprasowałam to i owo, ugotowałam to, a jutro może tamto, ale na taki "mój" świat decydowaliśmy się obydwoje, więc teraz obydwoje powinniśmy się w nim spróbować odnaleźć.
przepraszam, że znowu tak marudzę. może nawet trochę przesadzam, ale dzisiaj czuję się bardzo do dupy i po prostu musiałam to z siebie wyrzucić. na szczęście jestem już ufarbowana co mi trochę rekompensuje smutki i żale, a przez planowaną na dzisiaj wizytę w szpitalu mam okazję ubrać się inaczej niż po domowemu i odzyskać trochę w swoich oczach.
korzystając z okazji przesyłam Wam świąteczne życzenia i uściski. szczególnie dla Staraczek, którym nieustannie kibicuję, ale i tym, którym w końcu się udało, oraz tym, które zaczęłam czytać jak już stały się Mamai i to kurde bardzo fajnymi.
p.s. nie piszcie w komentarzach dobrych rad bo ich nie udźwignę. obiektywnie mój Mąż to jest swój chłop, ale czasem po prostu ma braki oprogramowaniu (wiadomo informatyk). już lepiej napiszcie jakiś kawał, albo fajny przepis na zupę, bo zup to w ogóle nie umiem gotować, nawet ostatnio rosół mi nie wychodzi.
Miałam odpoczywać i się regenerować, a wyszło jak zwykle. Dwa dni po rozpoczęciu antybiotyku okazało się, że wszedł on w niezbyt miłą reakcję z dostinexem, o czym przekonałam się wisząc nad toaletą. Antybiotyk oczywiście odstawiłam, ale wymioty męczyły mnie jeszcze dwa dni. Teraz odstawiłam też dostinex i znowu zajęłam się leczeniem zatok i wydaje się, że jest lepiej.
Brzuch po punkcji jeszcze czuje
Boli jak siadam, czy jak podczas leżenia przekręcam się z boku na bok. Po pierwszej punkcji te bóle tyle nie trwały. Wczoraj z nudów trochę sobie poprasowałam i deko ogarnęłam sypialnię - starłam kurze i umyłam okno. Okazuje się, że za wcześnie na takie aktywności - brzuch nie daje mi spać
Dramatu nie ma, ale mimo wszystko coś tam jeszcze nie gra. Dziś ostatni dzień leków i czekam na @. Z transferem czekamy do lutego. Już w październiku zaplanowaliśmy zimowy wyjazd w góry i nie chcę z niego rezygnować. Ja wiem, że brzmię jakbym była zblazowana, bo wakacje ważniejsze od dzieci, ale zwyczajnie tego urlopu potrzebuję.
Niech ten cykl już się skończy, bo przez te hormony czuję się jakbym miała depresję. I przez to kiepskie samopoczucie wcale nie zalewa mnie fala miłości czy radości jak sobie o tych naszych zarodkach pomyśle. Poprzednie miały imiona, a na te nawet się czasem złoszczę, bo naprawdę nie czuję się dobrze, a to złoszczenie wpędza mnie w ogromne poczucie winy, bo to przecież nasze przyszłe dzieci... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2016, 04:09
hej dziś się w miarę wyspałam:D synka wziełam do łóżka koło 4 nad ranem bo jeczał miałam go nie brać ale jestem taka wycieńczona od tych nocy nie przespanych;/.Tak spaliśmy do 8 późńiej poszłam z pieskiem na spacerek mąż się zajmował Alusiem:). Po 11 mąż pojechał po część do samochodu aby wymienić bo już sie zurzyła potem na zakupy do obi, leura merle czy jak to sie tam pisze i tak do 15 go nie byłoa że Aleks podziębiony to cały dzień w domku spedziliasmy:/ a Ja nie znoszę siedzieć w domu szlak mnie trafia ale jak trzeba to trzeba cóż synka zdrowie najważniejsze musi być zdrowy na święta bo w podróżay całe Świeta bedziemy:) i się cieszę nareszcie wymarzone swięuta pełna rodzina:) MĄŻ+ŻONA= SYN:*:* i oczywiscie nasz piesek DYZIO:). Nie za pomne jak rok temu na wigilie mówię ze juz nastepne swieta bedziemy w 4
a tak dzień minął nam z Aleksem na zabawie troszke tez pojęczał jak to Aleks ile można bawić się jedną zabawką za to mój telefon jak widzi to juz płacz to samo z laptopem a teść już kupił mu klawiature aby miał swoja:) laptopa też już ma tylko zabawke ale nasz lepszy. Pod wieczór mi się mega przykro zrobiło;/ wchodze na ovu sprawdzic co tam u kolezanki a tu taka wiadomosc ze ur córcie w 25 tc wczoraj a dzis z rana zmarła:( strasznie mnie to poruszyło ile kobiet tak pragnie dzieci i nie może miec a jak już sie uda to komplikacje z ciażą;( Jak nie znałam jeszcze tego faorum to wydawało mi się że to tylko Ja mam takie problemy z ciążą ale widze że to teraz ma co 2 kobieta straszne...Jak czytam jak dziewczyny sie staraja po 72 cykle a mi sie udało po pól roku ale takich starań co miesiac intensywnych to sie cięśze ze mi sie udało tak szybko...JAk sie modle to prosze Bozie aby wspomogła te kobiety aby też miały takie male szcześćie w domu. JA sie ciesze ze mam tak wspaniała rodzinę modlę się aby zawsze zdrowie było bo jak jest zdrowie to jest wszystko!!! Synek sobie spi od 20 minut raz dzis tylko spał po 2h od 11:40 do 13;40
. Próbowałam go kłaść koło 17 ale nie chciał moze i lepiej bo tak by jeszcze nie spał a tak po kąpieli mleczko i nyny:) A Ja czekam na męża mam nadzieje ze wroci z tego garażu do północy:)
2dc
Dostalam dzisiaj prezent na świeta....
Na wizycie u gina okazało sie ze mam k...torbiel! Na prawym jajniku 3.5cm! Jprd! Dlugi protokol okazal sie ujowy jak barszcz!
Wiem wiem wdech wydech.....itd. Ale czasami nie umiem, nie chce , nie potrafie zapanowac nad emocjami.
Doktorek zaproponowal dwie mozliwosci.
1) podejscie " na cytryne " czyli wycikamy ile tylko sie da. Duza ilosc komorek ale nie przekladajaca sie na ich jakosc.
2) cykl naturalny badz stymulowany letrazolem
Rzecz jasna wybralam opcje numer 2.
Zmienilam lekarza teraz. Wczesniejszy taki " chlopek roztropek " a terazniejszy momentami chamski ale za to szczery i nie owija w bawelne.
Dwa lata robie wszystko pod dyktando lekarzy i nic!
Zanim zglebilam tematyke in vitro bedac na pierwszej wizycie przed pierwszym podejsciem, nie znajac wynikow badan pozwolilam sobie na bezczelnosc i zasugerowal Pani dr podejscie na cyklu naturalnym za co zostalam zrugana. Po czym na nastepnej wizycie widzac moje AMH 0.5 stwierdzila ze chyba mialam racje ale i tak noe zostal on zastosowany ze wzgledu na mala skutecznosc.
Po 2 latach , 3 ivf, sluchaniu lekarzy, faszerowaniu sie lekami mam tego dosyc! Jak dzisiaj powiedzial dr jestem ich klientka wiec beda robic jak chce. Place to moge wymagac. Brutalne i malo subtelne ale jak cholernie prawdziwe.
Zapytalam czy mozemy przetransferowac zarpdki wczesniej niz w 5 dobie a dr do mnie ze jesli lubie kupowac nadzieje to czemu nie choc on preferuje 5 a nie kota w worku. A jak chce kupowac nadzieje to bardziej poleca totolotka.
Powiecie ze wredna menda z niego i jak on tak moze? Jego wola , po stokroc wole chamska szczerosc niz uprzejme lanie wody!
Zatem jak tylko uporam sie z ta pizda torbiela i wyniki badan beda dobre podchodze do ivf na cyklu naturalnym! Jak nadmienil lekarz ze ta opcja to moja " intuicja " tak wlasnie mam xamiar sie jej trzymac.
Nie mam nic do stracenia po za kasa a moge tylko zyskac.
" Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana! "
Moje kochane OvuStraczki,
niedługo najpiękniejsze za świąt, być może pakujecie prezenty, gotujecie, sprzątanie...
Życzę Wam pięknych świąt w gronie najbliższych, zdrowia i... tego co się nam należy.
Jak to możliwe, że coś, co wydaje się być nam odwiecznie przeznaczone, nagle okazuje się być marzeniem, a jego spełnienie zamiast tylko czystą przyjemnością z czasem i walką...?! Niektóre z Was jak ja stoją od lat w kolejce po szczęście...i z nie wiadomo jakiej przyczyny ktoś nas ciągle wyprzedza, ktoś trafia przed nas, u kogoś bezproblemowo powstaje pod sercem nowe życie a my...rozsypane na milion kawałków kończąc cykl musimy pozbierać się i stawić czoła nowej walce.
A życie mija.
Nasze Aniołki (*) i nasze dzieci, jeśli poczęłyby się i urodziły szczęśliwie od razu wtedy, kiedy tego zaczęłyśmy pragnąć siedziałyby już w te święta obok nas... tymczasem ich nie ma i... nie wiadomo kiedy pojawią się w naszym życiu. Stoimy pod jakimiś tajemniczymi drzwiami. Czy te drzwi otworzą się już za chwilę? Stoimy przed nimi i nikt nam nie otwiera,
Jeśli mamy się poddać, poddajmy się... kolejnej próbie. Stójmy, nie rezygnujmy, nasze dzieci są tego warte. 
Dziękuję Wam, za obeność tutaj ze mną na portalu, jest mi nieporównywalnie raźniej i przyjemniej.
Jeszcze raz -życzę Wam pięknych świąt w gronie najbliższych, obyśmy za rok wszystkie musiały stawiać dodatkowe talerze na wigilę, oby to był nasz rok :*

Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2016, 22:32
Jestem jak emerytka, taki wniosek na dziś. Wróciłam od endokrynologa z całą siatą leków. Plusy są takie, że pierwszy raz od 1,5 roku wizyta nie zakończyła się zwiększeniem dawki euthyroxu, bo tsh jest troszkę poniżej 1, a ft4 ok 100% czyli takie wyniki jak dr chciał otrzymać.
Jak się okazuje mam insulinoopornosc i wg dr pco (a moja gin stwierdziła że wszystkie wyniki mam w normie i ani insulinoopornosc ani pco nie mam), więc dziś zaczynam brać metformine. Mam nadzieję że teraz mój fitness przyniesie efekty i zacznę chudnąć, tak przynajmniej mówił dr, że to może być przyczyną braku spadku wagi. Niby BMI mam na granicy normy dla wagi prawidlowej a czuję się jak słoń.
I dostałam jodid, który mam zacząć brać w ciąży
mam nadzieję że się nie przeterminowane do tego czasu, bo wykupilam już dziś razem z pozostałymi lekami.
Chyba zaczyna mnie to trochę przerastac...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2016, 22:29
Zrobiłam badania. W 3 dc
FSH 6,57 mIU/ml N: 3,5-12,5
LH 5,20 mIU/ml N: 2,4-12,6
Estradiol 35,98 pg/ml N:12,4-233
Progesteron 0,33ng/ml N: 0,057-0,893
DHEA-SO4 472,20 µg/dl N: 98-340 !!
Testosteron 74,21 ng/dl N: 8,4-48,10!!
O testosteronie wiedziałam. I tabletki anty na niego nie działały - no spadł minimalnie, ale nieistotnie. DHEA-SO4 zawsze było w normie a tu taka niespodzianka.
Endokrynolog podejrzewał już kiedyś zespół nadnerczowo-płciowy (mój 17-hydroksyoryprogesteron jest podwyższony kilkukrotnie w stosunku do norm). Inny ginekolog-endokrynolog stwierdził swobodnym tonem "to musi być guz".
Co mi do cholery jest?
Wychodzi na to, że wszelkie starania i wykresy mogę sobie potraktować rekreacyjnie. W Internecie mało jest info na ten temat, poza tym strach to czytać.
Nie mam już siły się nad tym zastanawiać. Czekam do wizyty w styczniu, bo nie oczekuje happy endu 
dziękuję wszystkim za cieple słowa pocieszenia oczywiście starać bedziemy się cały czas tylko postaram się wmówić sercu żeby nie robiło sobie nadziei comiesicznych będziemy po prostu czerpać radość z serduszek:)Wszystkie was wspieram z całego serca obserwuję i trzymam kciuki.
Chociaż mój m wczoraj trochę mnie zdenerwował bo po pierwszym szoku na wyniki teraz następuje faza u niego zaprzeczania czyli ostatnio powiedział mi że takie wyniki ma bo za wcześnie zrobił to badanie i na darmo wydaliśmy kasę.No to mu mówię że cztery miesiące od poprzedniego badania nie jest za wcześnie i że badanie robi się na koniec kuracji a on ją skończył w listopadzie no ale coż sam musi do tego dojść.
A tak na święta życzę wszystkim
Wspaniałych świąt Bożego Narodzenia
spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze,
samych szczęśliwych zafasolkowanych dni
oraz spełnienia samych kropkowych marzeń
i wspaniałej bezalkoholowej imprezy sylwestrowej
spędzonej już we troje z groszkiem w brzuszku:)
życzę to ja beznadziejny przypadek ale mający jeszcze nadzieję na przyszłość
Jestem na ovf już drugi rok
I to nie po tej stronie, po której bym chciała. Wczoraj zrobiłam test, chlipałam mamie w telefon przez 40 minut. Poszłam do fryzjera, już mi lepiej
. Ot, kobieta.

Święta tuż za rogiem, przygotowania trwają. Wczoraj do 2:00 robiłyśmy z mamą uszka i pierogi. Wcześniej zeszło Nam troche czasu na zakupach. Spokojnie, nie dzwigałam bo nikt w domu nie daje mi ciężko nosić 
A dzisiaj znowu czeka nas pieczenie ciast i gotowanie dań na jutro. A wieczorkiem pewnie bedziemy sałatkę jarzynową robić
czyli standardowa procedura przed świętami...
Od wczoraj nie biorę juz dupka i ogólnie ok tylko dzisiaj przebudziłam sie kilka razy bo brzuch mnie bolał. Oby to nic z złego...
Podoba mi sie coraz bardziej pasek, który mi belly pokazuje 
Już nie długo zaczniemy II trymestr
ajjj... 

A tu my w domku i w ubraniu wyjściowym 
W kurtce to już mi nawet pasek przeszkadza bo powolutku mnie ciśnie 


Życzę nam wszystkim dziewczyny "zielonych świąt" i "zielonego nowego roku". Żeby dla każdej z nas te święta były przepełnione ciepłą, radosną, rodzinną atmosferą. Żeby nasze stoły zawsze były bogato zastawione, a Gwiazdor przyniósł każdej z nas taki prezent, o którym każda z nas w cichosci serca marzy. Tym, które w brzuszkach mają swoje maleństwa, życzę spokojnej reszty ciąży, zdrowych bobasow i jeszcze nam wszystkim wytrwałości w dążeniu do upragnionego celu. Wesołych Świąt.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2016, 09:36
22 grudnia 2016r. pierwsza wizyta ciążowa:-)
Widoczny pęcherzyk ciążowy z zalążkiem o wielkości 0,595cm czyli prawie 1cm/10mm !!!
Przy badaniu szyjka zamknięta skierowana ku kregosłupowi, macica rozpulchniona, brak infekcji,
Zalecenia:
-brak seksu w 1 trymestrze
-dhupaston 2*1
- magneb6 2*1
- kwas foliowy 1*1
Następna wizyta 11 stycznia 16.20 zrobić mocz , morfologię , progesteron,
Mój pierwszy wpis 
Mój drugi cykl a tak naprawdę uważam że coś jest nie tak, nie wiem jak to wytłumaczyć ale wiem że jak w styczniu pójdę do lekarza to on powie mi że niestety ale ,,pani nie będzie mogła mieć dzieci". Może to przez ten mój sen, popłakałam się kiedy obudziłam się, to nie był miły sen.
Zaczęłam pić siemię Lniane może to poprawi mi śluz który mam raczej nie dobry, widzę to poprzez obserwacje Czy któreś z was pomógł, proszę piszcie, bo nie wiem czy to mam sens, widzę też że na poprawę śluzu wiele z was pije wiesiołka.
Mój mąż tak bardzo pragnie dziecko, ledwo po ślubie chciał się brać do roboty, ale ja wolałam żebyśmy najpierw dotarli do siebie, później pomyśleć o dziecku. Mieszkaliśmy u moich rodziców rok temu kupiliśmy mieszkanie, jesteśmy w dobrej sytuacji materialnej wiec postanowiliśmy wziąć się do roboty 
po wczorajszej wizycie w szpitalu jestem jednak na "nie" jeśli chodzi o płatne usługi okołoporodowe. co prawda pani położna bardzo miła, z wyglądu i zachowania taka prawdziwa "mamuśka" (co to niejedno widziała i niejedno przeszła), ale same usługi, zakres itd. to jak dla mnie ściema. jedyna zauważalna różnica, przynajmniej w teorii to, że stosunek pracy płatnej położnej to 1:1 (w sensie, że byłaby tylko dla mnie), gdzie dyżurna położna ma do "obskoczenia" do kilku pacjentek, ale w sumie płatna czy nie, musi koło mnie że tak powiem "zrobić" to samo. już nie wspomnę, że od nowego roku cena poszła w górę o 300 zł, co też nie ukrywam dodatkowo zniechęca.
natomiast jeśli chodzi o dzisiejsze USG to cud malina. miedniczki w absolutnej normie, a Synek, skubaniec jeden waży już +/- 2.700 g. pani (bardzo miła zresztą) chciała nam pokazać buźkę w 4D, ale Synek akurat spał i się cały nakrył rączkami. no albo zrobił to celowo, bo wstydzioch. na szczęście coś nie coś udało się jednak dojrzeć i nie powiem, że się nie zakręciła łezka w oku, bo się zakręciła.
pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dzisiaj już z prawidłową świąteczną energią i nastawieniem. teraz tylko na trzy-czte-ry podwijam rękawy i do pracy, bo samo się nie zrobi. trzymajcie się i jeszcze raz pięknych świąt!
11dc, 26cs z OF
Ależ ten czas leci! Już prawie miesiąc mnie tu nie było... Jutro Wigilia i rozpoczynają się ukochane przeze mnie Święta Bożego Narodzenia, chciałam więc Wam wszystkim życzyć duuużo zdrowia i aby Wasze marzenia o potomkach się spełniły, a tym co się już udało zajść w ciążę - aby dziecięcia rosły zdrowo i wszystko układało się po Waszej myśli;) Wszystkiego dobrego!
A co u mnie? Ostatnimi czasy jestem potwornie zalatana i zestresowana. Jedna impreza rodzinna goni kolejną imprezę rodzinną, w międzyczasie jarmarki, wyjazdy urodzinowe, a tu przecież trzeba jeszcze wysprzątać mieszkanie przed świętami, napiec ciast na imprezy, kupić prezenty... Młyn straszny. Obawiam się, iż nie sprzyja to produkcji zdrowych komórek, ale niestety nie jestem w stanie nad tym zapanować. Biorę codziennie DHEA Eljot i zwiększoną dawkę Modulatora Homocysteiny tak jak przykazała pani dr w klinice licząc, że może choć one coś poprawią w kwestii mojego stanu zdrowia.
W 22 dniu zeszłego cyklu zrobiłam badanie progesteronu, którego wyniki 6 ng/ml zwaliły mnie z nóg i sprawiły, że straciłam wiarę iż kiedykolwiek doczekamy się potomstwa:( POTWORNIE boję się, że zabieg in vitro, któremu poddaję się w styczniu nie zakończy się pozytywnie. Nie ma dnia żebym o tym nie myślała, co chwilę ryczę z bezsilności... Niby pod koniec obecnego cyklu robimy scratching + intralipidy, dodajemy Embrio Glue do zabiegu i chyba jakieś dodatkowe 4h kroplówki wspomagające zagnieżdżenie, ale czy to i tak nie za mało skoro moje komórki i progesteron są w koszmarnym stanie? W dodatku m. zaczął mniej dbać o siebie niż w ostatnich miesiącach\latach i boję się, że nasienie także będzie miało gorsze parametry... Chyba też już powoli ma dość wszystkiego:( Coraz częściej zaczynam się obawiać, iż (tfu tfu tfu!) znajdzie sobie lepszy, niewybrakowany model:( Wiem jak bardzo chce dziecka, a ze mną mu jakoś nie wychodzi:( Ehh. Dobra. Koniec tego smęcenia! Święta to powinien być radosny czas, więc spróbujmy do tego doprowadzić!
Jeszcze raz wszystkiego dobrego!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.