Jesteśmy po wizycie .
Dzidzia rośnie i ma się dobrze ale mam cechy łożyska przodującego, jest nisko osadzone i musimy się oszczędzać i kontrolować położenie łożyska 
"Zanim zostałaś poczęta - pragnęłam Cie ,
zanim się urodziłaś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia...
- byłam gotowa za Ciebie umrzeć..."
Chcę już być szczęśliwą mamusią, tulić moje dzieciątko i być przy nim w każdej chwili jego życia.
Chyba już nie mam złudzeń. Pytałam siostry jakie wyniki miał szwagier. 4 lata temu okropnie szalała, że wyniki do niczego, tragiczne; lekarze twierdzili, że nie mają szans. Wprawdzie mają teraz 3-letnią córkę, ale kiedyś w domu była masakra. Okazało się, że szwagier miał znacznie większą ruchliwość od mojego męża. Mieli kilka kategorii: ruch postępowy szybki wynosił 35 %. My mamy ruch całkowity 30, postępowy 15. Czas odstawić więc te wszystkie specyfiki, zrezygnować z zakupu testów ciążowych. Tylko po co budujemy tak duży dom????????????????? Po co, skoro będziemy w nim sami????? Nie mam już siły na te wszystkie problemy. Jeszcze nigdy nie wyszłam od lekarza ze słowami: wszystko w porządku. A to guz w przysadce, torbiel, infekcja, rozwalone hormony... Nie mam już siły. Nie chcę od rodziny słów pocieszenia, przecież wiem co oznaczają takie wyniki. Na twarzy siostry wydała się rysować ulga, że mój mąż ma też takie słabe nasienie. Nie wiem dlaczego, przecież tak jej kibicowaliśmy. Też się stara i co miesiąc pyta: i jak, jesteś w ciąży? Już mnie to wszystko irytuje, bo jakość mało w tym życzliwości. Przerasta mnie ta cała sytuacja. Mężowi nie chcę mówić, że jest źle, bo widzę jak to przeżywa. Nie mam zupełnie nikogo, komu można się zwierzyć, by nie odliczał dni do mojej @ i nie sprawdzał kiedy mam dni płodne.
Wdeeeeech, wyyyydech...
Wdeeeeeech, wyyydeeech...
Zachciało mi sie ciasta... wdeeeeeech... mąkę obsiadło mi tysiace małych robaczków, trzeba było wyrzucić. Wyyydech... O tej godzinie wszystkie sklepy są zamknięte na Cyprze, poza kioskami i piekarniami. Wdeeeeeech... Pojechalam wpierw do piekarni, toć tam pieką ciasta, bułeczki, rogaliki. Wyyyydech... I szukam... Miedzy jajkami kinder, gumami do żucia, coca-colą, kurczakiem z grila i faszerowaną papryką. Mijam lody, żółty ser, serdelki. Spoglądam na dwadzieścia różnych maseł, omijam kawę w puszkach, czekoladę na gorąco i płatki owsiane. Podchodzę do kasy i pytam:
- Do you sell flour? - wiedziałam ze nie zroumie, wiec staram się użyć podobieństw - Sugar? Zachari, flauer? – wdeeeeeeeech...
- Aaaaaaa, alewri (to mąka) nooooooołłłłłł - i spojrzała na mnie jakbym przyszła do piekarni kupić kilo gwoździ....... Wyyydech...
Jak moje dziecko zechce naleśnika, racuchy albo co innego z mąki po godznie 18tej do kiosku tez nie ma co jechać... Byłam w dwóch.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2013, 21:56
Japierdziele ale jestem nerwowa wszyscy mnie draznia!!! Nie potrafie zapanować nad nerwami i na wszystkich krzycze..A zwłaszcza moja mama mi zalazła za skore czuje ze chciałabym jej wszystko wygarnąć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ona jest okropna nie wyobrażam sobie z nia pod dachem całego zycia!!!! Już mnie tesciowa traktuje lepiej można nawet powiedzieć ze jak corke. Przykre. Tylko Dawidek Dawidek i Dawidek( mój brat rzecz jasna)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ona go traktuje jak male dziecko. Jakbym miała gdzie pojsc to już mnie tu niema..
W czwartek pierwsza wizyta strasznie się boję ;/
Jeszcze nigdy nie byłam u gin zawsze odkładałam to na później;(
Ok, urlop. Po 6 godzinach w aucie dotarlismy do celu. Alpy piekne, tylko dla lubego "jakies takie male..." Ych... Marudzil mi dzis caly dzien! Bo goraco, bo daleko, bo jesc, bo pic, bo zmeczony, bo nudy, bo glowa boli... Ych! W koncu zjadl kolacje i usnal.
............
Tak czytam, co napisalam i gdybym nie uzyla slowa " luby", pomyslalabym, ze jestem tu z synem! Ych...
............
Licze, ze jutro bedziemy mieli lepszy dzien.
@ zawitała, to juz 27 cykl, boze jak to wyglada tyle czasu czekac na maluszka i jakos postepu w tym kierunku nie widac...
teraz zostaje mi czekac na wrzesien, 10 mam rocznice slubu, moze w koncu sie uda i bedzie taki mały prezent 
Jak sie kurcze nauczyc nie byc mama od wszystkiego????Ola ma 11 lat a nie potrafi zrobic niczego,nawet herbaty,nawet kanapki!!!Ja w tym wieklu obieralam ziemniaki do obiadu,sprzatalam dom w sobote,mylam naczynia i scielilam lozko.A ta niczego nie potrafi znalezc chociaz lezy przed jej nosem..zaraz sie drze:Maaaaamoooooo a gdzie jest tooooo a gdzie jest tamtoooo.Szlag mnie trafia!!!Nic nie pomysli,nic nie pokombinuje!Wszystko pod nos musi miec..cholera jasna mamunia idealna poswiecajaca sie dla dzieci w 100%..wiekszego kretynstwa nie slyszalam..to sie kurde NIE SPRAWDZA!!!...a jak teraz sobie dac rade z tym fantem,jak wypic to piwo co se sama nawazylam???..no wlasnie...
Hehe Beti idealnie to ujęłas 
Dziewczyny od dziś jestem na l4 ale to dlatego, że mam wynik TSH 16,85
lekarz aż się przeraził. Boję się strasznie...
Dziś ok 16 mam wizytę u pani endokrynolog. Tak strasznie się boję o nasza Kruszynke. Wiedziałam wczoraj bijące serduszko i to był najpiękniejszy widok na świecie!
Rozpoczynam zmagania z tarczycą.
anty-TPO 9,41 IU/ml W normie
anty-TG 19,66 IU/ml W normie
FT4 1,18 ng/dl W normie
Prolaktyna 763,3 mIU/l Podniesiona
TSH 4,25 µIU/ml Podniesione
Nowa endo przepisała leki tylko ciężko było mi wydobyć z niej "zeznania" na temat tego co może być przyczyną podniesionych hormonów.
W związku z tym leczę się, ale nie wiem dlaczego.
No jeszcze dwie godziny i zamykam biuro. Jejku jak mi sie nie chce jechac na tą impreze, wolałabym przesiedziec te 8 godzin w pracy i do domu a tak trzeba jechać.
Wczoraj nosiłam ciężkie kamyki na naszej budowie. Chyba się przedźwigałam, bo boli mnie brzuch...Nie jak na miesiączkę, tylko z przeciążenia, z całym kręgosłupem.
Musiałam się czymś zająć, żeby nie myśleć, czy dostanę okresu, czy nie. Skupiam się na budowie domku.
Po test pojadę popołudniu i zrobię albo wieczorem, albo rano. Najczęściej miesiączka wita do mnie w nocy, więc tak będzie najrozsądniej.
i się zaczęło
serduszkowanie ..hehe.. obudziłam się dziś o 4 rano hmm co tu robić? zaczepiam męża ale on śpi jak kamień.. trudno jego strata 
Rano wychodzi wcześniej do pracy niż ja ale ma fajna robotę blisko domu.. przyjechał 
Kuby niebyło ale za to robotnicy za oknem bo ocieplają nam budynek.. za bardzo firan nie mam bo 9p.. trochę się nagimnastykowaliśmy aby panowie kina nie mieli 
Ok zrobiłam dziś drugie badanie. 3h później zadzwoniła do mnie pielęgniarka za szpitala, że poziom hormonu wzrósł!!!! Moje Maleństwo ma się dobrze
)) Co za ulga 
No i od dwóch dni ostro mnie rano mdli a wieczorem bardzo głodna jestem, ale nie chciałam się cieszyć bezpodstawnie. No teraz spokojnie czekam do usg. No musi się w końcu pokazać!!! 
Usunęłam wcześniejsze temperatury,bo myślę że poprzedni termometr zaniżał temperatury.Co ma być to i tak będzie...
Nie wytrzymałam. Kupiłam dwa testy (Pre-Test i Bobo-Test) i zrobiłam. Oba wyszły pozytywne!
Nie dowierzam jakoś temu, zrobię jeszcze jeden jutro...Nawet nie wiem, co napisać: jest we mnie tyle emocji!
Chyba jestem w ciąży!
Niestety moje szczęście nie trwało długo. W niedzielę zobaczyłam plamienie, wystraszyłam się i namówiłam męża żeby pojechać do lekarza. W niedzielę można było pojechać jedynie do szpitala gdzie jest ginekolog na dyżurze. Pani ginekolog zbadała mnie, zrobiła USG na którym nic nie było i zrobiono mi beta hcg. Okazało się bardzo niskie jak na ten tc bo wynosiło 17,71 mlU/ml. Pani ginekolog powiedziała, że to może być ciąża le taki poziom bety może też wskazywać na torbiel np. trochę głupio stwierdziła bo torbiel by widziała. Chyba nie chciała mnie dobijać i mówić, że ciąża była ale już nie będzie. Następnego dnia rano pojawiło się krwawienie. Przyjęłam je na spokojnie bez płaczu bo dzień wcześniej nastawiłam się, że może to być koniec mojej ciąży. Musiałam iść do pracy i najbardziej poruszył mnie moment kiedy zaznaczałam na owu poronienie. Przez godzinę łzy mi w oczach stały ale nie mogłam się rozkleić i jakoś dałam radę. Tłumaczę sobie, że lepiej tak wcześnie niż później to poronienie, że przynajmniej wiem, że mogę zajść i nie jestem bezpłodna. Jakieś pozytywy zawsze się znajdą. Martwi mnie jednak to, że na tej wizycie w szpitalu zmierzono mi endometrium i miało tylko 6,7mm, muszę to skonsultować z moim ginekologiem ale wydaje mi się znacznie zbyt cienkie. Sądzę, że ono jest winne poronieniu. Ale to taki mój prywatny wniosek. Dziś mam wolne, odpocznę, spędzę dzień z mężem i mam nadzieję, że krwawienie zmaleje bo już mam dosyć i czuję się strasznie osłabiona.
Dawno mnie nie było.
Trochę zaprzestałam tych obserwacji, aż do tego cyklu.
Właśnie odnotowałam pozytywny wynik testu !!!
Jestem w mega szoku!!!!
Po 8 miesiącach starań!
A i jeszcze wyczytałam na tym papierze ze szpitala, że endometrium jednorodne wiec chyba nie mam tam żadnych niepokojących zmian bo się nad tym zastanawiałam z inessą jeszcze zanim zaszłam w tą nieszczęsną ciążę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.