Wczoraj przyjechaliśmy do Polski. 6 godzin w aucie bardzo nadwyrężyła mój kręgosłup i bolał cały dzien. Czasami jeszcze ppbolewalo podbrzusze wiec sie trochę martwiłam... :( dzisiaj już brzuch nie boli tylko plecy jeszcze trochę- ale widzę poprawę :) dostaliśmy fakturę za badanie tokspolazmozy. Wynika z tego ze miałam ją kiedyś.... już nie moge sie doczekać wizyty żeby sie wszystkiego dowiedzieć i zobaczyć mojego Malucha na ekranie :)

An1 Mama dwòch aniołkòw 25 marca 2017, 13:12

8dc temperatura w porównaniu do poprzedniego cyklu(odpykać w niemalowane) bez wielkich gór i dolin. Wiesiołek mi się skończył i zapomniałam wczoraj skoczyć do apteki, z resztą wczoraj o czym marzyłam po 10 godzinnej pracy to tylko i wyłącznie odpoczynek. Tak,tak obalam mit że nauczyciel pracuje tylko i wyłącznie 18 godzin w tygodniu!
P.S mam duże nadzieje co do tego cyklu a i po raz pierwszy zaobserwowałam u siebie zamkniętą szyjkę

Dżoana89 Rodzina w budowie 25 marca 2017, 13:53

Postanowiłam zająć czymś swoje myśli i działania. Do tej pory wielokrotnie tego próbowałam jednak z marnym skutkiem. Teraz chcę spróbować jeszcze raz - skupiając się na budowie naszego domu, która pewnie ruszy po świętach. Dzisiaj przywieźli nam deski, dlatego chętnie pomagałam mojemu K. przy układaniu ich. Dzięki temu spędziłam spory czas na świeżym powietrzu i do tego aktywnie. Dobrze mi to zrobiło. Teraz chcę żyć budową, bo będzie wiele do ogarnięcia. W sumie to nawet tytuł mojego pamiętnika będzie pasował, bo "rodzina w budowie", będzie całkiem realnie "na budowie".

Wczoraj też powiedziałam mamię o prawdopodobnej diagnozie. Przyjęła to ze spokojem, co i mi dodało wiele siły. Nie wie, że może to mieć wpływ na płodność, ale na razie jej tego oszczędzę, w końcu nic nie jest jeszcze potwierdzone.
Dziś mam zrobić sobie zastrzyk na pęknięcie pęcherzyka, nie wiem jak się do tego zabiorę, ale dam radę.
Za tydzień chcę iść z moim na badanie nasienia. Dzięki temu będziemy mieli całkowity przegląd sytuacji.

pati87 kolejne starania, czy warto? 25 marca 2017, 14:04

36t2dz
26dni do tp

Wlasnie wysprzatalam prawie wszystko. Zostaly mi tylko kurze w salonie i podlanie kwiatow. Dzis w jakis amok sprzatania wpadłam. Ale ogolnie lubie miec porzadek.
Oczywiście kregoslup trochę dokucza w szczegolnosci przy myciu podłog ale nie mam co narzekac bo mam mopa obrotowego.

Oczywiście za nauke sie jeszcze nie wzielam i dzis raczej nie zdążę bo kolo 16ej jedziemy do znajomych.

23 DC
I mnie dopadło przeziębienie... od wczoraj czuję się tragicznie, chociaż o dziwo gorączki nie mam. Katar, kaszel, gardło boli :(

Ten cykl pewnie się zaczerwieni, więc nie skupiam się na tym tylko biorę się za siebie. Zaczynam dietkę i ćwiczenia jak mnie puści kaszel. Zacznę od marszów :)

Skoro Bóg nie chce mi dać dziecka to ja skupię się na sobie :)

A weekend minął nam bardzo udanie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2017, 13:20

Kiciusiowa ......... 25 marca 2017, 14:15

Postanowiłam znów pisać pamiętnik. Staram sie już 3 lata. Zrobiłam badanie asa i wyszło pozytywne. Mam przeciwciala przeciwplemnikowe w mianie 1:40. Nie wiem czy to mało czy dużo. Temat przeciwciał to jakaś czarna magia. Z jednej strony sie cieszę, ze w końcu coś wyszło nie tak, jednak z tego co czytałam z przeciwcialami bywa rożnie i leczenie wcale nie musi gwarantować ciąży. W tym msc. byłam z tym wynikiem u jednego ginekologa immunologa prof. J. Stwierdziła, ze asa nie ma znaczenia i dała mi skierowania na homocysteine, prolaktynie, insulinę po obciążeniu, amh, wit d. Nawet nie chciała mnie przekonywać dlaczego tak postępuje. Stwierdziła, ze sterydy to przeżytek i ze trzeba wyjaśnić dlaczego nie zachodzę w ciąże. Zrobiłam cześć z tych badań. Prolaktynie i homocysteine mam w normie. Insulinę zrobię w następnym cyklu, a amh sobie narazie odpuszcze tak jak dalsze leczenie u prof. Wczoraj byłam w novum u niego giną, poleconego przez koleżanki, ze względu na podejrzenie polipa. Gin stwierdził, ze asa jest ważne. Jakoś bardziej mnie przekonał, wiec chyba rozpocznę leczenie u niego. Co do polipa to on nic nie widzi, jednak muszę przyjść ponownie na usg po @. Narazie zaczęliśmy kuracje domowa - sex w prezerwatywę. Tylko w owulacje zrobiliśmy wyjątek. Poza tym biorę ziolo trybulus w tabletkach, które powinno podziałać jak naturalny steryd.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2017, 15:43

Agiii37 Do trzech razy sztuka 28 lipca 2017, 22:33

Ciąża rozpoczęta 27 czerwca 2017


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2017, 22:37

zaczynając obecny cykl nie nastawiałam się mocno, że się uda no i chyba coś wykrakałam... wczorajszy dzień już od samego rana był jakiś taki ciężki ( nie potrafiłam wytłumaczyć sobie dlaczego) a to chyba mi instynkt podpowiadał, że stanie się coś złego. No i stało się. Koło południa zadzwonił do mnie mój Luby, że jest w szpitalu, ma naderwane ścięgno achillesa i że w przyszłym tygodniu będzie miał operację, a mnie prosi abym mu załatwiła kule, żeby mógł się jakoś poruszać ... ehhhh :( serce waliło mi jak oszalałe, no po prostu pech. Teraz biedak będzie przez 3 miesiące na zwolnieniu lekarskim.

Póki co nie jest jakoś załamany, choć obolały jest. Najbardziej mi się śmiać chciało jak zatroskany zapytał mnie w jakiej teraz pozycji będziemy serduszkować? - hahah myślałam, że pęknę. Ja tu się zamartwiam, że przez 3 miesiące będzie unieruchomiony, a on ma inne problemy w głowie ;)

GotowaDorota Moje Starania 25 marca 2017, 22:28

upadek! 11tydzien. upadlam na asfalt. upadek mocno zamortyzowalam rękami. brzuch mnie nie boli. krwawien brak. czy wszystko wporzadku? nie był to mocny upadek. nawet dłoni nie pozdzieralam ale jakoś trochę się martwię.

Karmel z solą Sama nie wiem. 26 marca 2017, 14:23

Niedziela, dobra niedziela. Po okropnym czwartku i strasznym piątku przyszedł weekend, a z nim sobota z przyjaciółmi. Było sympatycznie, trochę się rozluźniłam. Po czym przyszedł poranek, mierzenie temperatury i detektor wskazał, że jeśli jestem w ciąży, to szansa na pozytywny test wynosi 18%. Strasznie się nakrecilam przez to, a czuję, że zbliża się okres. Okropnie mi...
Przecież bez zabezpieczenia bzykamy się już prawie rok...

25 tydzień 3 dzień
Wczoraj odwiedzili nas teść ze swoją..hmm..dziewczyną (?) i wujkowie. Trochę popili wszyscy, a ja połowę imprezy przesiedziałam, a drugą połowę przeleżałam na kanapie. Zwyczajnie było mi niewygodnie siedzieć i brzuch mnie tak ciągnął.
Dzisiaj oczywiście też leżymy, bo co innego moglibyśmy robić. Już teraz jest mi tak ciężko z brzuszkiem, a co mówić będzie pod koniec :-o Nie mogę się doczekać wizyty 04.04, ale to już niedługo. Tak bym chciała żeby szyjka nie zmieniła swojej długości. Z resztą na pewno nie będzie inaczej :)
Mój Kamil jest jakiś taki dzisiaj sfochowany, ani podejść do niego. A niech ma. Nie wiem o co chodzi. Każdy czasem może mieć gorszy dzień. Przeczekam.
Czuję dzisiaj jak mój brzuch rośnie, normalnie czuję! Tak mnie kłuje z boku, a skóra jest tak napięta, że aż trzeszczy. Niech maleńka rośnie. Swoją drogą ciekawe ile już waży <3

ma_pi Demotywator 26 marca 2017, 19:47

Byłam wczoraj na drugim scratchingu. Bolało dużo mniej niż w środę, więc z tego bardzo się cieszę. Był to jeden z droższych scratchingów w Polsce :-P Sam zabieg 270, nocleg z piątku na sobotę w Warszawie 200, paliwo 180. Musiałam mieć ten scratching jak najwcześniej rano, mniejsza z tym dlaczego, więc byłam na 8.00 rano w klinice. Gdyby nie nocleg to musielibyśmy wyjechać z domu o 4 rano. Dla nas niewykonalne :-) Poza tym, zaraz po zabiegu wracaliśmy szybko do domu. Można było sobie to darować, ale Mąż mój powiedział żeby "choć raz zrobić tak, jak lekarze chcą, a nie ciągle kombinować" :-)
Ale dowiedziałam się jednej ważnej rzeczy od lekarza, który robił mi zabieg. Twierdzi on, że Ustawa zabrania częściowego zapłodnienia jajek dawcą, a reszta materiał własny. Że niby albo wszystko własne, albo dawca. Mój lekarz prowadzący powiedział, że nie można tylko na raz podawać zarodków w jednym transferze, gdzie jeden jest z własnego materiału, a drugi z udziałem dawcy. Który się myli, nie wiem. Generalnie nie przejęłam się tym za bardzo. Nie zależy mi jakoś specjalnie na dawcy. Coraz więcej lekarzy mówi, że owszem, parametry nasienia są złe do zapłodnienia naturalnego. Niemniej jednak zarodki są ładne i to, że się nie przyjmują jest raczej moją winą. Macica albo imminologia.

26 dc

Na test ciążowy u mnie jeszcze za wcześnie, chociaż w poprzednich ciążach miałam pozytyw w 27 dc po południu. Test ovu pozytywny, więc zaczynam wierzyć, że się uda. W tym miesiącu chcę być bardzo w ciąży - bardzo, bez żadnych wątpliwości co do tego :)

Artuś mówi coraz częściej <3
NP. "Anan... do taty" = banan dla taty

Babcia:
"Artur, dam ci jeden paluszek, jeden."
Artur:
"Otatni" = ostatni

Piszę z Tel, więc krótko.

Dżoana89 Rodzina w budowie 27 marca 2017, 07:58

Czyżbym minęła się z powołaniem? Może powinnam zostać pielęgniarką? :D Wykonałam zastrzyk w sobotę, i nie poczułam najmniejszego ukłucia.
Przed samym "zabiegiem" obejrzałam kilka filmików na youtubie, po czym udałam się do łazienki...i do dzieła. Nie powiem, bałam się, ale jak już przyłożyłam igłę do brzucha, to nawet nie zauważyłam jak już ją wbiłam :) Jestem taka z siebie zadowolona :) :) :)

W sobotę pojechałam również zobaczyć się z moją roczną chrześnicą. Uwielbiam ją, i kocham nad życie. Prawdziwy z niej słodziak. Jak patrzę na moją szwagierkę, jak się nią zgrabnie opiekuje, jak to wszystko ogarnia, to jestem pełna podziwu. Szwagierka jest bardzo młoda, ma 23 lata, ciąża była nieplanowana, rodzina bardzo ubolewała, że tak szybko musiała wkroczyć w macierzyńskie życie, a ja patrząc na nią myślę sobie, jak głupia byłam świadomie odkładając decyzję o zostaniu mamą.
Teraz zrobiłabym wszystko by cofnąć czas i zacząć starania wcześniej.

Sobota.. Odwiedziny znajomych z dziećmi i ta nostalgia po ich wyjściu.. Ta bijąca po uszach cisza..

Wczoraj chciałam pokazać coś G. na ogrodzie, a on powiedział, że ostatnio tylko o tym można ze mną porozmawiać.. A o czym mam rozmawiać jak od ponad miesiąca siedzę w domu.. Może o tym, że nie mogę mieć dzieci? No to cały czas o tym myślę.. Siedzę i rycze..


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2017, 09:12

Z każdym dniem robi się coraz poważniej, liczba dni do TP maleje z dnia na dzień a na wykresie belly coraz więcej % ciąży za nami.
Nie mogę w to uwierzyć za +/- 24 dni zostanę w 100% mamą na razie jestem nią w 91% tak jak pokazuje wykres haha :)
W ten piątek dotrwamy do ciąży donoszonej, a potem? Wydaje mi się, że zaraz potem urodzę mój sens życia.

Proszę wszystkie dobre dusze o mocne kciuki, żeby w oddanym dziś materiale na posiew nie znalazły się żadne bakterie, żadna candida.
Nie może ich być, bo zabieg znów odwlecze się w czasie.
Nie może ich być, bo kolejny antybiotyk czy ciężki lek zrujnuje mój organizm.
W poczekalni trzy ciężarne, ja między nimi. Cichcem łapałam od nich wirusy ciążowe. Głaskały się po tych brzusiach ;) i ciężko im było wysiedzieć na twardej ławce i co chwila siku. Pewnie przyszły pobrać wymaz na gbs.
Ja też chcę.... tzn chcę sprawdzać w ciąży ten gbs ;)

Na staraniowym polu: jeszcze 4dni duphaston, potem standardem test, @ i zabieg, o ile będzie czysto w posiewie (niech będzie ;) ).
Sama jestem w szoku, bo wczoraj spontanicznie rzuciłam się na Nowennę Pompejańską. Odczułam tak nieodpartą potrzebę. Ale intencja nie dotyczy ciąży, zajścia w nią, tylko tego co już mam i o to będę się modlić z całego serca.
Obym podołała i wytrwała w modlitwie.
Wreszcie przyszła wiosna, pełną gębą. Słonko świeci, ptaszki śpiewają, pąki na krzewach w ogródku. Przyroda budzi się do życia.
Jest tak pięknie, że nie chce mi się zamartwiać... nawet tym, że chyba siada mi rozrusznik w aucie ;)
Dlaczego wcześniejsze bełkoty ze strony samochodu ignorowałam? Bo się na tym nie znam ;P Ja pójdę na operację, samochód do mechanika, musi jeszcze trochę wytrzymać :)

IV spotkanie w OA

opowiadaliśmy o rodzinie..o znajomych,...o nawiązywaniu więzi rodzinnych, stosunkach w rodzinie..

Opowiadaliśmy o mamie, tacie, rodzeństwie, o czasach przedszkolnych (powiedziałam ze prawie nic nie pamiętam z tamtego okresu) szkolnych, licealnych i studenckich..facet psycholog dopytywał szczegółowo co i jak..babka standardowo notowała. Rozmowa moja i męża trwała w sumie godzinę, a później dostaliśmy test (100 pytań). Było parę dziwnych pytań..np dlaczego i za co lubiłam moja koleżanka..(pieron wie za co..tak po prostu) no ale było minęło.

Potem 1,5 godzinna przejażdżka z Pania B. do domu:)Generalnie gadaliśmy o adopcji i o różnych sytuacjach z tym związanych...jak kończą dzieci nieadoptowane, czy maja szanse na ciekawe i dobre życie, czy ktos im pomaga itd.

Wizyta w domu trwała 2 godziny :) upiekłam 2 ciasta plus mama zrobiła kulebiaka. Pani zjadła, wypiła kawke, było bardzo miło, pooglądała dom, zapytała o pokoik dla dziecka, zapytała czy reszta domowników nie ma nic przeciwko adopcji..i odwieźliśmy ją na pociąg..nie powiedziała czy było dobrze czy źle..powiedziała tylko ze ma nadzieje nas odwiedzić po adopcji czyli to dobra wróżba :)

Postanowiłam uporządkować swoje otoczenie. Zamówiłam dziś na allegro kartonowe pudła, w które wpakuję stare czasopisma, przeczytane książki i inne zalegające rzeczy. Przy okazji je posegreguję. Grzecznie sobie poczekają na przeprowadzkę, gdzie wygospodaruję dla nich regał.

A do tej pory na mniejszej przestrzeni łatwiej mi będzie utrzymać porządek. Lubię mieć czysto, ale nie cierpię sprzątać więcej, niż trzeba.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 08:29

Koralinka Wiara i zaufanie. 27 marca 2017, 11:20

10 dc.

Nie bede Mamą...

Wizyta w klinice. Endometrium niejednorodne. Znowu polip? Nie wiadomo. Nikt nie zrobi mi 4-tej histeroskopii.
Na 3 miesiace dostalam Primolut. Moze sie uda. A moze nie.
Bardzo plakalaM. Płakałam tak,jak jeszcze nigdy.
Nie pytam Boga,dlaczego ja. No bo dlaczego nie?!
Chyba mnie nie lubi. Od dawna to podjerzewalam..
prosilam o odpowiedz,czy mam probowac,czy mam szanse. I chyba ją dostalam... a to,ze oczewkialam,ze bedzie inna..
Kochane! Jesli to czytacie: ZYCIE to cud. Poczecie to cud. Te wszystkie czynniki,ktore musza byc spelnione,zeby doszlo do zaplodnienia.. nawet jesli probujemy nad tym zapanowac,nawet jesli wydaje sie nam,ze sie udalo nad tym zapanowac.. tak-tylko nam sie wydaje. Poczecie to prawdziwy dowod na to,ze Bog istnieje. Nawet jesli sie na Niego teraz zloszcze. Wykrzykuje. To niezaprzeczalnie wiem,ze istnieje. I byc moze czegos chce mnie nauczyc. Bolesna to lekcja. Narazie czuje sie pokonana.
Dziewczyny,doceniajcie zycie. Doceniajcie Waszych Męzow. Wasze Dzieci. Tak czesto przechodzimy nad czyms do porzadku dziennego,myslimy,ze cos po prostu jest,nalezy sie nam..i nie zdajemy sobie sprawy,jak wielkiego dostepujemy cudu.
Nie wiem,czy mi kiedys bedzie dane go dostapic. Sprobuje ulozyc sobie zycie na nowo.
Obiecuje,ze sprobuje.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)