lilka1984 Kocie sprawy - emocje bez cenzury 27 kwietnia 2017, 09:03

Dziś 8dpo. Ogólnie czuje już jakieś ćmienie w podbrzuszu, trochę w pachwinach, czasami zakuje któryś jajnik. Jest taki jeden objawy, zupełnie nowy - takie napięcie w podbrzuszu. Hmmm, pewnie znowu wyobraźnia płata mi figla, bo po tej IUI wsłuchuje się w organizm jeszcze bardziej niż zawsze. Jeszcze 4 dni brania dupka, łącznie z dzisiejszym, okres zawsze przychodził 3 dnia po odstawieniu, dzień wcześniej zaczynało się plamienie. Zatem teoretycznie @ powinna przyleźć 3 maja, najdłuższy cykl jaki miałam i miewam raz na ruski rok to 32/33 dni. 3 maja będzie 33 dc. Robie dalej testy ciążowe z porannego moczu od czasu zastrzyku z Ovitrelle, dziś kreska już bardzo blada, nazwałabym to cieniem nawet. Jak do wtorku nie przylezie @ to pójde wtedy na betę.

39 tydzień 5 dzień

Dziś obudziło mnie mocne parcie na toaletę. Po wyróżnieniu wyleciało ze mnie sporo zabarwionego śluzu. Było w nim sporo krwi w kolorze brązowym i ciemnoczerwonym. Nie panikuje, wiem, że wszystko jest pod kontrolą. Skurcze mam ale jeszcze nieregularne i niezbyt bolesne.
W nocy też miałam skurcze, ale przez sen, nie budziłam się.
Mały się rusza, więc czekam na rozwój wydarzeń.
Dziś piorę pościel do łóżeczka. Teraz jestem gotowa, aby rodzić :-)

lilka1984 Kocie sprawy - emocje bez cenzury 27 kwietnia 2017, 09:11

a no i 18 dni nie pale mehehehe

ladypower Ładowanie Bąbla:) 2 maja 2017, 19:02

27dc
11dpo
@ zbliza się wielkimi krokami. dziś mam taki dzień "nie chcieja". wewnętrzna nie moc, zdarza mi się to na jakieś dwa dni przed @.
Z chatką komplikację wszystko ma obsuwę.... eh budowlanka...nie rozumiem tego w tej branży wszystko wolno a jak ja bym tak załatwiała swoich klientów - to by było nie dopuszczalne.....

Lapi84 Fasolko chodź tu do nas :) 27 kwietnia 2017, 09:50

Wczoraj poczułam, że jestem w ciąży. I nie żebym specjalnie narzekała, ale nie było przyjemnie...

Od rana mdłości, zawroty głowy, osłabienie, niechęć do jedzenia, picia, ogólnie do życia. Po 14ej postanowiłam w siebie wmusić rosół, licząc się z ryzykiem pierwszego biegu do toalety... ale o dziwo! Rosół postawił mnie na nogi i dał 3 godziny dobrego samopoczucia :) Tylko 3 pewnie z obawy, że zapomnę jak nieprzyjemnie było wcześniej :D

Nie zapomniałam i zasypiałam ze świadomością, że kolejny poranek będzie taki sam lub gorszy. Ale przy łóżku schomikowałam paczkę ciastek maślanych i wodę.

Pobudka. No i cóż? Znów czuję mdłości. Poczęstowałam robaczka ciastekiem maślanym i łykiem wody. I tak sobie jeszcze trochę poleżakowaliśmy. Moi mężczyźni w tym czasie wstali, poszli na spacer i zaczęli konsumpcję. A ja w końcu postanowiłam się podnieść. I... nie było najgorzej :) bardziej słabo niż mdło. Trochę się pokręciłam by po wyjściu męża znów wylądować w łóżku i poczuć... wyraźnie ustępujące osłabienie i nudności :) Mój pies postanowił to uczcić wejściem do łóżka, gdy akurat nie patrzyłam ;)

Teraz siedzę i piszę, zjadłam z apetytem śniadanko, i mam energię! O dzięki Ci energio, że wróciłaś!
Kilka spraw wisi nade mną i wzywa do ogarnięcia więc tym bardziej cieszy mnie moje lepsze samopoczucie.

A poza tym... dziś idziemy na naszą pierwszą wizytę do lekarza! Niestety dopiero późnym wieczorem, bo na 19:45... tak bardzo chciałabym zobaczyć naszego robaczka! O bijącym serduszku nie wspomnę, choć wiem, że to może być jeszcze trochę za wcześnie... ale może jednak los będzie łaskawy? :)

No dobrze, kończąc: łączę się w bólu ze wszystkimi przyszłymi mamami, którym w tym błogosławionym stanie nie jest lekko. Wiem, że moje bolączki to mały pryszcz w porównaniu z tym co przechodzą niektóre z nas, tym bardziej trzymam za nas wszystkie kciuki!

bertha Drzewo nadzei... 27 kwietnia 2017, 10:03

Bylam wczoraj na akupunkturze!! Bardzo fajna babeczka, jak ktos we Wrocławiu bedzie chcial sie wybrac, to polecam ja: https://www.facebook.com/Akuspec/
Bardzo dokladny wywiad ze mna zebrala, pytala nawet jakimi lekami bede stymulowana do ivf, kto mnie prowadzi, czy biore metyle skoro mam MTHFR.. no duzą wiedze ma, wieksza niz niektorzy lekarze mam wrazenie. Ona jest po AWF fizjoterapii oraz skonczyla 4 letnia Medycyne Chińską w Krakowie, miala tez praktyki akupunktury w Chinach.
Caly zabieg trwał z 5-10 minut. wbila mi igle w prawa stope od góry, w prawe ramie, w glowe i w czolo.. i tak sobie lezalam.. nie wiem co mi to pomoze, ale cale spotkanie wywarlo na mnie pozytywne wrazenie. Ma to mi ponoc zmniejszyc PMS.
Mam sie pojawic przed punkcja i zrobi zabieg, zeby dobre jajeczka byly...
no ciekawe to. nie wiem na ile to dziala i to takie pojedyncze zabiegi, ale kobieta bardzo fajna, tez o odzywianiu fajnie mowila, wiec juz sie nie moge doczekac kolejnego spotkania!

Agiii37 Do trzech razy sztuka 27 kwietnia 2017, 10:34

1 dc
Dzisiaj rano @ przyszła, czyli zaczynamy kolejny cykl nadzieji nie mam ale pewnie będzie jak zawsze.

Agar88 Czekając na największy skarb 27 kwietnia 2017, 10:51

Od tygodnia mam dziwny śluz - jakby grudkowato-serowaty.
Pomyślałam, że to może grzybica, ale na internecie inaczej jest pokazana.
Zażywam sobie prowag - może pomoże. Jak dostanę @ zapisuję się na wizytę. I nie wiadomo jak to będzie :/
Tylko jedna myśl w głowie: "bądź dobrej myśli"

laira już wiemy, że chcemy ;-) 27 kwietnia 2017, 11:09

Po wczorajszym wpisie wreszcie pojawiła się czerwona linia, w prawdzie przerywana ale jest. Temperatura co nieco wyżej, więc jest nadzieja. Czytałam o cyklach bezmiesiączkowych i możliwe że ten w połowie taki był. Nawet pamietam, ze któregoś dnia miałam taką różowawą wydzielinę, myślałam, ze mam zwidy od tego wpatrywania się w testy. Na gormony ni epojechałam, bo akurat tego dnia rano czyli w poniedziałęk mialam skok temperatury, a czytałam żeby robić te hormony ok 8 dni przed okresem i 3-4 dni po. A ponadto nie chciało mi się wstac jak już zobaczyłam, ze termometr trochę wiecej pokazuje. Szyjka zdecydowanie twardsza ale nie opadła za nisko. Wydaje mi się , ze nie jest dokładnie zamknięta. Mimo, ze owulacja byłą prawdopodobnie 5 dni temu, a ja obstawiam, że 4( bo jajnik mi pulsował od rana do południa) to gdyby lekarz liczył od ostatniego okresu to wskazałby, ze już 6tydzien ciąży;-) Piersi moje sie normalnie zachowują, ale sutki mam wrażłiwe, troche na dotyk i pojawiły się (bo chyba ich wczesniej nie widziałam) takie białe grudki na sutku. Mocno je widac jak naciągne skórę. Myśłałam, ze to jakies krostki, ale czytam, że może jakieś gruczoły Montgomerego, czy coś. Nie wiem czy pojawiały się zawsze w drugiej fazie cyklu? Możliwe, ze tak. Za to dziś nie było problemu z wypróżnieniem, nawet przed kawą się udało, potem kolejny "zrzut" podejrzewam, że po wczosrajszym tłustym żarełku najpierw stek a potem pizza.

Ania85 Walka o rodzeństwo 27 kwietnia 2017, 12:30

Dawno do Ciebie nie zaglądam mój pamiętniku :-)
Czuję się jakoś inaczej -jestem dziwnie spokojna :-) no chyba że ktoś mnie wkurzy ;)
Od tego czasu od kiedy tu jestem mam naturalny i ładny cykl ;) Pierwszy normalny cykl -nie takie jak wcześniej :-)
Nie wiem co będzie ale myślę że to dobry krok wykonany do przodu a nie w tył :-) czy spełni się moje marzenie ? Bardzo bym chciała :-) chciałabym dać mężowi upragnionego synka ale czy ono się spełni ?
Czas pokaże :-)
Dziękuję Wam kochane moje za wsparcie i miłe słowa <3

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 27 kwietnia 2017, 11:19

Dziś będzie pedagogicznie, bo taką mam robotę ;)

W internetach szeroko pojętych króluje trend pt. mam dziecko, ale nie chce mi się być perfekcyjną panią domu. I ok. Nikt nikogo nie rozlicza z kurzu na półce czy niewyniesionych śmieci. Wolnoć tomku... Nikt nie rozlicza dopóki to co robisz, lub to czego nie robisz ma wpływ na innych. Trafiłam dziś na blog takiej matki-niechciejki, która szczyci się tym, jak jej się nie chce i skupia na tymże blogu podobne sobie kobiety. Przeczytałam kilka wpisów i nóż się w kieszonce otworzył stąd moje dzisiejsze żale. Otóż "pani prowadząca" zarzuca temat - np. jestem złą matką bo... i tu pojawiają się hasła w stylu "nie sprzątam, nie gotuję, zostawiam dzieci mężowi" (jakby to jakiś heroizm z jej czy męża strony był, ale luuuuz), a panie odwiedzające bloga dopisują - ja też jestem złą matką, bo też tak robię. Nie wiem czemu ma służyć to wzajemne głaskanie po tyłkach, chyba tylko podniesieniu samooceny. Ja jak chcę sobie podnieść samoocenę to robię coś, co jest trochę bardziej produktywne - obecnie dzielnie czołgam się przez kurs hiszpańskiego, dzięki czemu słuchając przystojnego Enrique wiem, o jakich głupotach śpiewa ;) Wracając do tematu - moim "ulubionym" wpisem okazał się być ten, w którym panie wymieniają epitety jakimi nazywają własne dzieci - smrodzie, głupku, bachorze, srajdo... wymieniać można bez końca. Ja wiem, że zaraz posypią się gromy, że to pieszczotliwie. Dla mnie pieszczotliwie jest jak powiem "bobasie" czy "kochanie" do mojej chrześnicy (której się ostatnio dorobiłam ;)). Czemu stara prawda, że "czym skorupka za młodu..." nie dociera? Jak będziemy wyzywać swoje dzieci od małego, to kiedyś też tak nam powiedzą, bo to przecież pieszczotliwie, tylko ja nie wiem, czy chciałabym żeby moje dzieci mówiły do mnie per "głupku", nawet pieszczotliwie. A jak to rodzicom używających takich słów nie przeszkadza, to może chociaż pomyśleliby o tym, że dziecko kiedyś wychodzi z domu i tychże „pieszczotliwych” słów używa w przedszkolu, szkole, codziennym życiu, bo przecież tak się mówi. Mało przekonujące? OK, jako nauczyciel wchodząc do klasy doskonale wiem, gdzie w domu jest „normalnie”, a gdzie panuje taka właśnie patologia, bo jak się dzieci przezywa, to jest właśnie patologia. Takie jest moje zdanie i go nie zmienię. I wstydźcie się patologiczni rodzice!

Uff ulało mi się, ale świat robi się coraz głupszy i najgorsze jest to, że wcale mu to nie przeszkadza.

Noz ku...wa jego mac taki pech to tylko mi się zdarza miałam mieć dokładnie mieć dziś wizytę u nowego gina jechałam na nią z nadzieją urlop sobie nawet wzięłam nowy gin może będzie dobry może mnie pokieruje z tym koksem nawet zabrałam mezabo a niż i z nim będzie chciał pogadać lekarz przyjmuje od 12 wyjechaliśmy sobie o 10 30 żeby kolejkę zająć a i pogoda kiepska więc lepiej wcześniej dojeżdżamy do miasta (mamy od mojej wiochy 10 km) a tu telefon z poradni że lekarza dzisiaj nie będzie no cholera jasna coś mnie chciało trafić
Lekarz przyjmuje w poradni przyszpitalna chciałam zapytać a hsg bo coś się boję że może być coś zatkane no i co miesiąc cały czas boli mnie tylko jeden jajnik więc to trochę dziwne no i chciałam pokazać wyniki męża bo przecież namowilam go by zbadał się przed moja wizyta a tu klops
Zła jestem jak nie wiem co i do tego wyniki męża nie są dobre myślałam że suplementacja coś pomoże a tu z każdym badaniem coraz mniejsza ilość
Wczorajsze badanie opiszę w skrócie co najważniejsze więc

Plemników jest 4,30 mln/ml
w calosci 25,30mln
ruch postępowy 40%
ruch całkowity 57%
Żywotność 58%
Morfologia 4%
Miałam wielką nadzieję na poprawę a tu coraz mniej tych plemników dobrze że morfologia wzrosła z 0 na 4%
W najbliższym czasie umawiamy się do andrologia do Lublina do ovum mamy tam 2h jazdy ale warto zobaczyć co powie mezowi


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2017, 13:19

Ania85 Walka o rodzeństwo 27 kwietnia 2017, 13:23

<3 dziękuje za wpis kochana :-)

Dżoana89 Rodzina w budowie 27 kwietnia 2017, 13:45

Czy na Boga można się obrazić? Czy można wykrzyczeć mu, że przecież obiecał, że wzbudził w nas chcęć posiadania dziecka, że dał tak wielką wiarę i po co to wszystko? Podczas przysięgi małżeńskiej zobowiązaliśmy się, że przyjmiemy potomstwo, którym Bóg nas pragnie obdażyć. Dlaczego więc, nie chce nam go dać?
Na początku tego cyklu nie liczyłam, że znów się uda - nie byłam pewna, czy trafiliśmy na owulację i czy prolaktyna zacznie spadać. Jednak chyba sama się nakręciłam, sama w sobie wzbudziłam nadzieję... i teraz cierpie ze swojej winy. Miałam dzisiaj ewidentny PSM, może nieco mniejszy niż co miesiąc, ale idealnie 7 dni przed @. Czyli schemat się powtórzył... byle tylko nie było plamień... proszę niech nie będzie już plamień....

Pierścionki udało mi się jakoś zdjąć przy kolejnym myciu rąk.

A dziś jestem po badaniach połówkowych.

Mój dzidziuś jest zdrowy:)
.
.
.
.
.
.
.
.
.
I jest wymarzoną przez mojego Męża i córkę drugą dziewczynką :)

Mona_Lisa Nasze starania... 27 kwietnia 2017, 14:10

A już było tak dobrze... już nie myślałam... a im bliżej tych dni to zaczynam znowu często o tym myśleć... jutro pożyczam książkę od koleżanki :) Muszę zająć czymś głowę :) jak do tej pory czytałam przeważnie obyczajowe a teraz jakoś ich nie mogę doczytać... nudzą mnie... teraz wciągnęły mnie kryminały ;) a może macie jeszcze jakieś pomysły, żeby zająć głowę czymś innym? Achhh no i majówka przed nami <3 wzięłam wolne, żeby weekend przedłużyć :) i rodziców odwiedzimy :)

etola Runął mi świat... 27 kwietnia 2017, 14:16

Za oknem piękna pogoda - co jest u nas nowością W końcu można nałapać endorfin od świecącego słoneczka:) Wybrałam się więc dziś na spacer - trochę rozprostować kości, ponieważ ostatnio tylko albo siedzę albo leżę I dziwić się po kim mały taki leniwy;P Nie to żebym się w jakikolwiek sposób usprawiedliwiała, ale jak nie ma pogody to nic mi się nie chce A tu proszę - słońce od samego rańca i ja jakaś taka bardziej szczęśliwa:D
Malutek dokazuje dziś na całego Szaleje i skacze po całym brzuchu Najnieprzyjemniejsze są kopnięcia w szyjkę macicy Dziś nieraz miałam wrażenie, że zaraz wystawi mi nogę albo rękę Czasem jest tak obrócony, że trwa to nawet z połowę dnia
Z piersi wycieka mi siara Pierwsza wyleciała około miesiąca temu, a druga jakiś niecały tydzień temu Leżałam sobie spokojnie na lewym boku, oglądając telewizję, aż tu czuję coś mokrego Myślałam, że czymś się pochlapałam, a tu proszę - plama na lewej piersi jak ta lala:D Mleko leci tylko z jednej - lewej
W naszym domu panuje siwy dym a to za sprawą remontów jakie poczyniamy dla naszego potomka:) Pokój czeka teraz na nowe gładzie, farbę i podłogę Mam nadzieję, że, gdy już pojawi się na świecie, będzie mu się podobało:)
Ze spraw organizacyjnych to zaopatrzyliśmy się już w wózek 2 w 1, adaptery, fotelik i wyprawkę dla malucha do szpitala Wczoraj zamówiłam też pościel do łóżeczka:) Cieszą mnie takie zakupowe sprawy:)
Przed nami renowacja łóżeczka. Bardzo chciałabym je pomalować na jasno szary kolor.
Ze spraw mniej przyjemnych
Czy kiedy byłyście w ciąży lub w niej jesteście doświadczyłyście "olewania" ze strony innych ludzi? Tzn nie widzą lub bardziej trafnie byłoby powiedzieć - nie chcą widzieć, że jesteście w ciąży i przepuścić w kolejce? Zwłaszcza w sklepie gdzie takie zachowania są honorowane? Ja miałam tak dziś. Odkąd udało nam się zajść w ciążę, nie uważałam i nie uważam siebie za pępek świata. Nie korzystałam z tego przysługującego mi prawa ani razu, zawsze stałam wytrwale w kolejce, bo dobrze się czułam, nigdy mi się nie śpieszyło, a nawet puszczałam kogoś prędzej,bo miał mało produktów do skasowania. A dziś mały kopie w szyjkę, do skasowania dwa produkty, kolejka - masakra! Stanęłam na jej szarym końcu. Nie chciałam wyjść poza nią, ale Pani z przodu tak skrzętnie blokowała mi przejście, żebym tylko aby przypadkiem nie weszła przed nią, bo by mnie chyba za włosy z tej kolejki wyciągnęła. Zdenerwowałam się tym jej zachowaniem i pierwszy raz przeprosiłam i poszłam do kasy bez kolejki. Ludzie tak mnie dziwnie obserwowali, aż było mi głupio. Wiem, że jestem wredna, a tej wredności uczą mnie inni ludzie.
Byłam dziś też w odwiedzinach u koleżanek z pracy. Szczerze to i tęskni mi się za tym miejscem i nie tęskni Za osobami bardzo, bo zżyłyśmy się ze sobą przez te parę lat Jakby nie patrzeć w pracy spędzamy około połowy swojego życia Spotkałam dziś także gości, którzy przyjeżdżają do nas co roku. Starsi Państwo, pochodzenia niemieckiego, bardzo mili i uprzejmi, bardzo dbający i kochający siebie nawzajem Naprawdę aż miło popatrzeć na takie małżeństwo Pan fizycznie sprawny, Pani porusza się za pomocą balkonika, mimo to obydwoje zawsze pogodni i uśmiechnięci, zawsze razem:)
Chciałabym, żebyśmy z moim mężem tworzyli takie zgodne i kochające się małżeństwo do ostatnich naszych dni:)

Załamałam się... okazało się, że moja firma nie wygrała przetargu na kolejną budowę w mieście, w którym obecnie pracuję. I jest duże prawdopodobieństwo, że wyślą mnie na budowę oddaloną ode mnie jakieś 600 km, czyli delegacja :(

Przecież jak będę w delegacji, to nasze starania o dziecko jeszcze bardziej zmaleje:(

Kurcze nie mam za bardzo argumentów, żeby przekonać Prezesów żeby mnie zostawili na miejscu.

Tak bardzo bym chciała, żeby udało nam się w tym cyklu, wtedy nie musiałabym się tym martwić. Niestety znając moje szczęście, a raczej jego brak to tak nie będzie... :(

Po tej informacji już nawet nie chce mi się dzisiaj pracować...

28+4 do TP zostało: 85 dni




Coraz bardziej zaczynam dostrzegać, doceniać to co mam...
Niby podstawa, niby błahostka ale jednak...

Dotychczasowy okres ciąży to była wielka wyprawa dla mnie...
Nie tylko fizycznie ale i psychicznie.
Oddalałam się od rzeczy/ osób na których mi zależało.
Byłam w stanie postawić wszystko na jedną kartę i WSZYSTKO pozmieniać...

Czy na dobre? nie wiem...
ale wiem, że na razie to idzie w głąb półki i nie zamierzam jej otwierać...

Na razie muszę postarać się odbudować relacje, które przez hormony zaczęły podupadać...

Czy mi to wyjdzie? Nie wiem...

wiem, że będzie ciężko... Nie mogę myśleć tylko o sobie...

Brakuje mi bliskości... Uczuć... odpoczynku od świata...


Dzisiejszy wpis jest bardzo chaotyczny ale czułam, że musi taki być...

k@milk@ W drodze do szczęścia... 11 kwietnia 2014, 19:10

2x1ndn3jze5fesa3.png

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)