no i weekend majowy dobiegł końca. Zbyt szybko. Oczywiście nie zrobiłam tego co zaplanowałam, normalnie zła jestem na siebie, ale przez ostatnie dni jestem non stop zmęczona i najchętniej pół dnia bym przespała. Może brakuje mi jakiś witamin stąd te ciągłe zmęczenie? Dzisiaj coś mnie ćmi w dolnej części podbrzusza, bardziej w okolicy macicy. Nie jest to ból, tylko takie dziwne uczucie. Niekiedy promieniuje mi do pachwiny. Mam nadzieję, że to nic złego.
No i na domiar złego, wieczorem zaczął mnie boleć ząb. Nigdy nie miałam problemów z zębami, więc mam nadzieję, że to przejściowy stan.
Stwierdziłam, że nie będę teraz badać prolaktyny. W następnym cyklu umówię się z ginem, i pójdę do niego z wydrukowanymi wykresami. Poproszę go o skierowanie na badanie prolaktyny. Jakoś nie wierzę, żeby nam się udało w tym cyklu. Co prawda temperatura dzisiaj ładna, aż byłam zaskoczona, ale nie nastawiam się ....
Byliśmy wczoraj z moim NieMężem u ortopedy. Za dwa tygodnie ponowna wizyta. Wszystko póki co jest dobrze.
Dziś wróciłam z nad morza,koniec majówki - bardzo udanej,wypoczęłam,zrelaksowałam się,nabrałam dystansu,wiem,czego chcę/pragnę.Zmieniam swoje nastawienie i określenie,że "staram się"...nie staram się,tylko pragnę,to pragnienie jest w mojej głowie i w sercu.Jednak głową muru nie przebiję,nie ma co się szarpać emocjonalnie,bo to przecież bardzo nierówna szarpanina,ktoś/coś jest tu silniejsze...może to moje komórki są słabe/za słabe,może coś nadal szwankuje w moim organiźmie,a może coś ze strony męża...kto to wie,po co się tak dręczyć.
Żyję normalnie,mam plany/marzenia,ale najważniejsze,że mam kochanego męża i świetne dzieciaki.Jest dobrze,a może będzie jeszcze lepiej...na pewno będzie,niezależnie od tego czy będę w ciąży teraz czy później czy wcale...W tej kwestii potrzeba dużo dystansu.
W piątek jadę na monitoring,mam trochę pytań do mojej ginekolog,ale jedno jest pewne,nie będę robiła sobie nadziei,bo nie pozwolę tej cholerze (nadziei)robić z mojego rozumu i serca takiej sieczki,jak co miesiąc,to mnie już zmęczyło!!!
Chcę się kochać,a nie płodzić dziecko,chcę w seksie czuć wszystko to co najpiękniejsze,a nie rozmyślać,czy plemnik dotarł do komórki.Koniec z tym,czas na zmianę,pora zmienić podejście do sprawy.
1cs, 34dc
Małpy ni ma. Dwóch kresek też ni ma. Choć czuję się tak podle, że już byłam pewna, że jestem w ciąży. Jednak siła psychiki jest niesamowita.
Pierwszy raz poczułam zawód widząc jedną kreskę. Mówię tylko Wam, bo komu powiem, że mi smutno że nie udało się po PIERWSZYM cyklu? A Wy wiecie, że może być smutno.
Dziś dołączam do Was nie tylko przez prowadzenie wykresu, nie tylko przez pisanie pamiętnika, ale także emocjonalnie. Bo to jest inny smutek niż wszystkie i dziś doświadczyłam go po raz pierwszy.
Buziaki dziewczyny i nie dajmy się! Musimy trzymać główki w górze, żadne dziecko nie chce miec smutnej mamy z nosem na kwintę.
Dokładnie rok temu pojechałam na porodówkę. Szok, jak ten czas szybko mija...
Ciąża zakończona 3 maja 2017
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2018, 17:38
20 dc
8 dpo
Poprzedni wpis wyszedł mi bez ładu i składu, za co przepraszam. Pisałam w pośpiechu.
Kilka dni temu lekko pobolewało mnie podbrzusze po prawej stronie, ale już przeszło.
Silnego, niepokojącego mnie wcześniej (w poprzednich cyklach) bólu brak.
Nastrój mam taki jakiś byle jaki. To już chyba PMS, bo równo tydzień przed @ jestem nerwowa, a w co drugim cyklu mam mega obniżony nastrój. Dopada mnie wtedy też brak wiary we własne możliwości, senność i osowiałość.
Majówka zleciała szybko, odpoczęłam troszkę od pracy. W dni wolne budzę się o godz.6-7. Trochę to irytujące.
W pierwszej połowie cyklu piłam zioła ojca sroki i od tamtej pory śpię dobrze i głęboko, nie budzę się w nocy.
Ale znowu mam koszmary. Dziś śniło mi się, że wróciłam na studia, mieszkałam sama, mąż mnie zostawił, musiałam przerwać kalendarz owu i rozpoczęłam od nowa tabletki antykoncepcyjne. A potem chodziłam sama po mieście, dla odmiany w ciąży, z dużym brzuchem i nie czułam ruchów dziecka. Masakra.
Mąż mówił, że krzyczałam w nocy.
Pomyślałam - może to żyła wodna? tata coś wspomniał, że przez nasz dom coś takiego leci, a dokładnie - przez nasze małżeńskie już łóżko.
Postanowiłam zagłębić temat żył wodnych i radiestezji. Czytam (na stronie sprzedawcy odpromienników) jak to może szkodzić: problemy z zajściem w ciąże, z ciążą, zły sen, choroby przewlekłe i rak.
Ten rak mnie zastanowił. Rak, a nie nowotwory? Tego nie pisał człowiek, który ma cokolwiek wspólnego z medycyną. No i oferta może być kierowana do osób nie do końca świadomych, którymi łatwo manipulować.
Nigdy się tym nie interesowałam wcześniej, ale dowiedziałam się że radiestezja to pseudonauka i przeczy zasadom fizyki. A odpromiennik kosztuje sobie 450 zł.
Co do moich odczuć w sprawie ciąży - to są złe. Czuję, że nawet nie odpakuję w tym cyklu testu ciążowego.
Smutno mi trochę, bo zawodowo nastawiona byłam właśnie na ten czas, który jest. Mam poukładane wszystkie sprawy, pokończone najbardziej angażujące projekty. Przecież się nie pójdę z Tym u Góry wykłócać.
Tymczasem dowiaduję się, że niemal wszyscy biorący ślub w analogicznym do mnie okresie są w ciąży. Znajomi planują kolejne dzieci.
Stoję z boku i się przyglądam. Mogę zastanowić się, jaki prezent kupić na kolejne kinder party bo z tym już jestem na bieżąco.
Muszę zacząć pisać, żeby wyrzucić z siebie wszystkie złe emocje. Nie mogę ich wiecznie przelewać na męża, być ponurą dla reszty rodziny. Trzeba nauczyć się żyć z chorobą i uzbroić w cierpliwość jeśli chodzi o starania. To chyba najlepsza nauka przed zostaniem mamą.
8:40 - wizyta u gin
TYLKO 3 PECHERZYKI 









lewy jajnik nieczynny.
w prawym pecherzyki: 14.5, 12, 10.
endometrium 6,2.
Od dzisiaj dokladam Orgalutran.
Jestem załamana że tak mało pecherzykow...
2-3 to ja mialam stymulując się Clo do naturalsów... 
porażka.. 
18t0d
Wizyta ok. maluszka tętno 136.
Ja niedobór żelaza.
Kolejna wizyta 25 maja po usg 
24 dc 6 dpo
Ból i wrażliwość piersi nadal mi towarzyszy. Poza tym jest ok jeszcze 3 tabletki duphastonu i czekam na okres.
No takiej pogody to ja się dzisiaj nie spodziewałam. Nie dość że miałam ciężka noc, bo pierw nie mogłam zasnąć a potem budziłałam się kilka razy w nocy, to jeszcze ta pogoda taka senna. Tylko deszcz i deszcz. Szkoda, że nie można w pracy zrobić sobie legalnej drzemki choć 30 min
chętnie bym z niej skorzystała 
Dzisiaj nadal takie jakby przykurcze w dolnej części podbrzusza. A ta senność i zmeczenie to może brak magnezu? Chyba w lecę dzisiaj do apteki i kupię jakiś suplement 
Miłego dnia mimo brzydkiej pogody :*
22dc,6dpo,17cs,4cpp
Byłam wczoraj u ginekologa,bo nie wiem czy jakiejś infekcji nie złapałam.Dostalam antybiotyk na 6dni.Ale nie o tym chciałam napisać...ten lekarz mnie po prostu wczoraj dobił.Skomentowal patrząc w kartę, że coś te starania nam w ogóle nie idą...od razu powiedział,że może jednak mam znów przytkane jajowody.wyszłam wkurwiona...
Wczoraj ten komentarz sprawił,że porozmawiałam z Mężem i jeśli w invimedzie nas nie zakwalifikują do inseminacji,to chyba od razu nas zapisze i zaczniemy działać.nie ma co czekać na nie wiadomo co ...bo ile można.Cale te starania zaczynają mnie po prostu wkur@#&% i załamywać.
Czuję się tak jak bym goniła za białym króliczkiem...
Mam niedoczynność tarczycy, IO, owulację mam przeważnie z lewego jajnika z tym , że lewy jajowód jest zwężony. Prawy jajnik działa raz na pół roku. I mam zanikające endometrium
, progesteron za niski i chyba tyle na dzień dzisiejszy. U męża wszystko w porządku.
2 DC
Się rozkręciła jędza... Samopoczucie do dupy, tak samo jak i pogoda. Z utęsknieniem wyczekuję przyszłego czwartku, na wizytę u ginekologa i powtorkę badania nasienia.Mój ginekolog nie będzie zadowolony na wieść o krwawieniu, no bo który lekarz lubi jak harmonia hormonalna jego pacjentki zostaje zaburzona ...
Mam nadzieję, że to chwilowe zaburzenie jak rok temu i nie będzie konieczna suplementacja lekami.Co do badania nasienia,oboje jesteśmy podekscytowani jak dzieci, czujemy oboje że jest poprawa i chcemy skontrolować to jak najszybciej. Pocieszające jest to ,że nasi mali wojownicy są żywi w 100% tylko troszkę zwariowani i leniwi
Do tej pory śmieję się z sytuacji sprzed trzech dni, ile to człowiek może w nerwach powiedzieć. Ale to chyba każdy z nas ma czasem gorszy dzień
Pora uciekać po młodego do szkoły ,oby pogoda się poprawiła... MAJU! GDZIE TA WIOSNA!!!!
Dziś 38 dzień cyklu ...
Podbrzusze boli strasznie od paru dni w nocy nawet ból mnie zbudzil... @ nie ma i nie widać jest dużo śluzu bialego może trochę przypominający płodny . Na ciążę nie liczę , bo był luz ze staraniami, ale dla pewności zrobiłam dwa testy bo lubię czasem podrinkowac wieczorem:-D
Temperatura tez jakas pokręcona ale przyczyną jest zmiana mierzenia tak myślę ...
Week majowy był b udany była u mnie córka mojego A więc było zajęcie , była ze mną w pracy u nawet mnie zdziwiła tym ile zrobiła i jakie miała chęci do pracy oby takie zostały 
Dziś na noc jadę do mojej przyjaciółki która mi dużo pomogła w czasie szpitalnym i po śmierci Wiki , zresztą pomaga i motywuje nadal 
Poplotkujemy i podrinkujemy całą noc choć jutro rano ide na badania a pozniej do pracy

Trzy dni temu moje testy owulacyjne pokazały owulacje oraz zanotowalam wzrost temperatury
na wykresie mnóstwo serduszek a w glowie nadzieja że się uda. Na owulacje czekalam30dni i wkoncu sie doczekalam
Dziś 8t3d
Siedzę sobie na L4 i zjada mnie nuda, w sumie na własne życzenie bo nic mi się nie chce.
Mdłości jakoś ustępują w ciągu dnia, tzn jest ich mniej, ale co jakiś czas mnie ponaciąga.
Codzienny poranny rytuał obściskiwania muszli klozetowej jednak się nie zmienił. Jestem tylko trochę bardziej doświadczona, bo wiedząc że bez wymiotowania żółcią i tak się nie obejdzie wypijam po przebudzeniu szklankę wody mineralnej i po niej przynajmniej szybko idzie. A chwilę później mogę zjeść giga śniadanie czyli albo kanapki z masłem i jakimś warzywem, albo kiełbaskę. Nic innego obecnie mi nie wchodzi. Próbuję jakoś trzymać się zaleceń o spożywaniu mniej słodkich rzeczy, ale kurczę jak owoców wcześniej nie lubiłam tak teraz najchętniej w ciągu dnia jadłabym tylko pomarańcze i banany... Mam nadzieję, że moja słaba silna wola pozwoli mi stworzyć idealne warunki dla rozwoju mojego dziecka.
Jestem po wizycie u gin immunolog. Twierdzi, ze mam poc i insulinoopornosc. Moje wyniki sa na granicy. Przepisała mi gulcofage i witaminy. Mam trzymać dietę z niskim ig. Na przeciwciala ma wystarczyć akard. Postanowiłam sie trzymać jej zaleceń przez 2 msc. Jeżeli to nie podziała dodam bez konsultacji z nią steryd. Jeżeli chodzi o dietę, to dawno ograniczylam słodycze, teraz będę musiała zrezygnować z pieczonych ziemniaków i pizzy.
No to po majowym leniwym i zimnym weekendzie. Dziecie moje spi juz ponad 2 godziny a ja sie opitalam. Ale co mam robic hehe. Dopadaja mnie skurcze bh a najgorzej po poudniu, malutka kopie jak szalona- chyba rosnie mala pilkarka
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2017, 14:08
Loading....
Upss coś poszło nie tak ;(
Beta 10 dpo <2 ;( siedzę i sacze winko ...Ot tak sama do lustra...@ zbliża się wielkimi krokami ...A dopiero 23 DC - jeszcze tak krótkiego cyklu to ja w życiu nie miałam ... Może po tej cb coś się pochrzanilo ??? Muszę koniecznie odwiedzić gina... O co chodzi??? Coś musi być nie tak 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.