Majzu Przewrotność losu ???? 16 maja 2017, 21:18

10 DC...
Byłam u gina...
Ten cykl niestety nie będzie zielony :( oj ciężko się będzie wbić z racji tego że mój mąż jest rzadko w domu :( tak więc trochę mi smutno :( no,ale do rzeczy ... Na USG pięknie ... Jest dominujący pęcherzyk / 22mm/ który lada moment pęknie .../ Mąż niestety będzie dopiero w pt/ więc za późno :( endometrium ma 13 mm ... Jak na 10 DC rewelacyjnie ...
Achhh warunki są tylko materiału brak... Trudno tak ma być widocznie ... Mam lekki stan zapalny dostałam pumafucin... Wracając od gina wstapilam po mieszankę nr 3 dr Soroki ... Od następnego cyklu zaczynam pić :) pozatym acardu gin już nie przepisuje / brałam w 1 ciąży / tj 9 lat temu ... Teraz gdyby coś zapoda mi clexane ... Bo twierdzi że mam już poronienia nawykowe :( / w sumie 3/ a ja nie wiem czy z tym clexane to dobry pomysł... Także ten ... Bez spiny kończymy ten cykl i działamy w następnym... Najważniejsze że żadnych mięśniaków ,torbieli nie ma no i to Endo jest fajne... Pobrał mi też cytologię ... Za 2 tygodnie wynik ...Wierzę że będzie dobrze !!

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 16 maja 2017, 23:04

7t4d. :)

Dziś na szczęście już ze mną lepiej. Grypa odpuściła, ale doleczam opryszczkę... (na szczęście nie pierwszy raz w życiu, nawet w pierwszej ciąży miałam, chyba ze 3 razy, z czego raz na dwa tygodnie przed porodem). Ogólnie tak sobie myślę, że muszę mieć mega osłabiony organizm w tej ciąży skoro opryszczka przy zwykłym katarze od razu. Choć dzięki Bogu już prawie znikła, więc nie panikuje i jestem spokojna. :)

Poza tym zmiany, zmiany. Dziś w końcu przyszła moja ukochana sofa na którą czekałam 1,5 miesiąca. <3 Jest super. Mam już swoje miejsce na niej i chłopaki na szczęście dość szybko się dostosowali :D hahaha. A z innych kwestii... Wczoraj udało nam się w końcu kupić samochód. Nic niesamowitego, raczej staruszek ale wierzę, że troszkę nas powozi. Ma wszystko czego nam trzeba. Klimatyzacja, wielki bagażnik (dwójka dzieci, wózek, road'y do pl, same rozumiecie ^_^) i jest w gazie :D Więc byle tylko pojeździł i będziemy zadowoleni. Przynajmniej dwa, trzy lata zanim nie będę mogła wrócić do pracy :)

Z objawów dalej mam mdłości. Coraz bardziej mnie to irytuje, bo choć może nie są jakieś koszmarnie wielkie, to zdarzają się momenty że chcę błagać o litość. I tak wczoraj np o 20 myślałam, że nie wyrobię i poszłam spać, błagając w duchu mojego 3latka żeby poszedł spać i nie kazał mi czytać 4 bajek, jak zwykle :/ Dziś w ciągu dnia to samo. Niby czuje się ok, mdłości minimalne i nagle ni z gruchy ni z pitruchy czuję, że będę heftać. Męczy mnie tak 40 minut, czasem godzinę i znów przechodzi jako tako wracając w stan uśpienia. Do dupy. Choć i tak dziękuje Bogu, że nadal nie przytulam porcelany :) Z innych objawów to chyba jest dość średnio. Mam wrażenie, że ostatnio mniej sikam, jestem zmęczona ale nie bardziej niż zwykle- przy chorej tarczycy i tak można by spać 24h :) Właściwie jedynie bóle podbrzusza bywają uciążliwe. Czasami nawet biorę na nie nospę. Ogólnie nie są ciągle i raczej przechodzą, są gorsze i lepsze dni, ale potrafi podokuczać. To w sumie taki ciągły ból, tzn jakby ćmi ale cały czas, nie skurcze czy coś. Po nospie z reguły przechodzi, czasami wraca po kilku godzinach czasami nie. I tyle. Do wizyty jeszcze tydzień czasu. Ja oszaleję. Tzn od jutra tydzień :/ Yh. Oczywiście w duchu wierzę, że wszystko jest w porządku, dzieć pięknie rośnie i nie można mu teraz przeszkadzać bo on potrzebuje spokoju i miłości, ale w duchu chciałabym przeskoczyć te kilka dni jakoś szybciej nooo. :D Cierpliwość to naprawdę nigdy nie była moja dobra strona. To nigdy nie była nawet moja średnia strona :D Ale cóż. Pozostaje grzecznie łykać witaminki i czekać na wizytę. :) Jutro tylko muszę zaliczyć ogólnego i poprosić o receptę na carbimazol bo zostały mi 3 tabletki, ale wg endo nie powinno być z tym problemu. Oby :)


Nie pozostaje mi nic innego jak pójść spać. Jutro będzie nowy, dobry dzień. <3 ;)

Panie Boże opiekuj się nami. <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2017, 22:57

gozik "Miłość na szkle" po stracie 17 maja 2017, 07:09

2dc, 16cs, 3cpp
Sama nie wiem co się dzieje z moim organizmem. Wczoraj jak wstałam na papierze widziałam brązową krew -
coś na wzór końca miesiączki. Przez cały dzień jedna wkładka mogłaby mi spokojnie wystarczyć, bo właściwie lekko ją zabrudziłam. Dziś nie widzę nawet śladów na papierze...Coś się chyba spierdzieliło w moim organizmie.Nawet brzuch mnie nie boli, czy krzyż...o co kaman ???

Miałam być pozytywna... staram się, ale czuje w sobie pustkę, taką jak po odejściu bliskiej osoby. Chyba przeżywam żałobę po ostatnim nieudanym cyklu. Czuję się stara i jakaś nieprzydatna społecznie. Za bardzo chcę mieć dziecko, za duzo o tym myślę... to już jest jak jakieś opętanie. Próbuję żyć, ale to nie życie to ciągłe myślenie co zmienić w diecie, jakie leki wziąć...boję się, że nigdy nie zostanę mamą. To takie przygnębiające...

Linka18 Starania o dzieciatko 17 maja 2017, 21:09

30 dzien cyklu

Czekam na Ciebie wredoto @@@@@


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2017, 12:38

10dc, 2cs
Witam po krótkiej przerwie:)

Już po histeroskopii- w badaniu wyszedł duuuży polip, czesciowo przysłaniający ujście jednego jajowodu plus niewielkie zrosty przy tym samym jajowodzie- niestety to wyraźnie zmniejsza moje szanse na ciąże, choć na pewno ich nie przekreśla.
Umówiłam się z doktorem, że jeśli do końca lata nie będę w ciąży to usuwamy tego fafla we wrzesniu. Doktor przykazał również intensywnie się starać w tym miesiącu- z racji tego, że w trakcie histeroskopii wszystko zostało przedmuchane, szanse są znacznie większe.

Plan mam taki, żeby starać się bez spiny - choć będzie ciężko, bo co ciekawe, mój zawsze sceptyczny mąż ostatnio się nakręcił i dużo bardziej mu zależy. Jednak w moim wypadku bez spiny nie znaczy bez obserwacji, zamierzam właśnie obserwować się dokładnie, robić testy owulacyjne, żeby mieć jak najwięcej świadomości:)

Dziś odpoczywam a i weekend wygląda na to, że będzie wolny i pełen pętania się po lesie z psem- po ostatnich 3 weekendach z rzędu w pracy chyba mi się należy? :)

33 tydzień ciąży (32+6)
50 dni do porodu
29 dni do ciąży donoszonej
12 dni do wizyty

Narazie stawiamy sobie małe cele, a mamy ich kilka:
1. 29.05 - wizyta
2. 02.06 - przyjazd taty
3. 08.06 - 37 tydzień
4. 15.06 - ciąża donoszona

To nie są odległe terminy. Teraz dla mnie najważniejsze wytrzymać w dwupaku do wizyty. Żeby pokazać wielkiego faka mojej gin, że dajemy razem radę. Ja i moja dziewczynka.
Wczoraj przyjechałyśmy do domu i leżymy pod kątem, z nogami wyżej, wstajemy tylko do wc no i do jedzenia oczywiście. Codzienne napierdala mnie spojenie łonowe, z racji tego, że chyba mała tak naciska. Albo nie wiem. Nie zastanawiamy się nad tym. Już dawno zwróciłam uwagę, że moja ciąża jest po prostu inna niż wszystkie. Chciałabym wszystkim pokazać, że się da. Czy się uda? Nie wiem. Codziennie się o to modlę i wierzę, że tak będzie. Przecież już tak niewiele nam zostało. Jeśli moje ciało nie zawiedzie to damy radę. Postanowiłam nie myśleć o tym co dzieje się z moją szyjką, czy jest czy nie itd. Żyjemy dniem teraźniejszym i cieszę się np że wczoraj dojechałam do domu bez porodu i skurczy i dalej jesteśmy razem. Narazie tyle moich wywodów. Dobrze chociaż, że jesteśmy w domu. Na pewno moja psycha odżyła.

16/17 DC

Ale miałam farta ktoś zrezygnował i dziś jadę na monitoring.
Kolejna furtka mi się odtworzyła. A już myślałam że jutro będę musiała jechać.
Bo gin kazał mi być we wtorek, ale mi nie pasowało. Więc ułożyło się super :)

Wczoraj z chrześniakiem oglądaliśmy rasowe koty.
Jestem maniaczką kotów. Mam jednego mieszańca połączenie syjamskiego z domowym.
Wielki czarny z długim ogonem kocur. Ale ma swój charakter lubi gryźć jak mu coś nie pasuje.

Postanowiłam sobie że jak nie będzie dziecka to będzie kotek rasowy.
Przyglądałam się sfinksowi, fajne kotki bez sierści, ale bardzo drogie.
Takie maluchy by tylko z człowiekiem spały aby im było cieplusio.

I mój wybór padł na syjamskiego, te koty są cudowne, przywiązane do człowieka komunikatywne, rozmawiające z człowiekiem. Podobne do mojego, on jest podobny.
I tak swojego Maciulka traktuje jak synka.
I więc postanowione nie będzie dziecka to będzie kotek :)

An1 Mama dwòch aniołkòw 17 maja 2017, 10:11

A kiedy ja się tak komuś przyśnie? Ech, nie mogę się już doczekać wizyty u ginekolożki...mam nadzieję że to coś ruszy w odpowiednim kerunku.

5dc
Okres już praktycznie na wykończeniu. Dziwne. Gdy brałam tabletki okres trwał 6 dni. Pierwszy cykl po odstawieniu - 8, następny 6, obecnie 5. Czy to może sygnalizować problemy z cienkim endometrium? W ostatnim cyklu miało 5,1 mm więc tragedia. Nie chciałabym, żeby było jeszcze gorzej... Od kilku dni jem migdały, orzechy brazylijskie, piję winko, zażywam magnez i wit B. Mam nadzieję, że COŚ ruszy.

W sobotę oddajemy nasienie mojego M do badania. Baaardzo się denerwuję, ale mimo wszystko lepiej wiedzieć.

Dziś chyba nie będę miała nawet czasu na czytanie forum, przeglądanie wykresów, oglądanie zdjęć ciężarnych i dzieci. Mam wolne, więc zapełniłam sobie dzień po brzegi spotkaniami z przyjaciółmi. W końcu mamy piękną pogodę, więc z przyjemnością posiedzę z przyjaciółką na świeżym powietrzu przy winie (przyjemne z pożytecznym:)).

Dobrze jest nie mierzyć codziennie temperatury i nie badać szyjki. Tak zwany luz na bani. Zobaczymy na jak długo. |

Miłego dnia dziewczyny!

wczorajsze ktg prawidłowe, nic sie nie dzieje, jakieś słabe skurczyki były, jak nie ruszy samo to w piatek widzimy się z lekarzem w szpitalu i myśle, że poleci oxy ale zobaczymy:)

Uznałam, że powinnam zamieścić ów wpis, bo wiem, że wiele dziewczyn bierze Metforminę.
Poszłam sobie dziś do internisty, a że kolega i to jeszcze ze specjalizacją od pasożytów, tośmy sobie pogadali od serca na wszelkie tematy interesujące obie strony.
Biorę metforminę od września, na początku fatalne samopoczucie miałam po niej:sensacje jelitowe, jadłowstręt, metaliczny posmak w ustach, minęło po około 2 miesiącach razem ze sporą ilością nadprogramowych kilogramów. Po 2-3 miesiącach brania tego leku zauważyłam, że mimo diety insulina czasem szalała (okropne uczucie jej gwałtownego spadku).
Lekarz potwierdził - obserwuje swoich pacjentów i też zauważył, że ona nie działa tak dobrze - jak powinna (Nika - twoje wyniki insuliny po jakimś czasie brania leków przecież też nie były dobre), albo nie działa wcale. Jak tak się dzieje to odstawia z pacjentami metforminę i trzymają jedynie dietę i aktywność fizyczną.
Zatem - będę się obserwować i po otrzymaniu upragnionej nagrody w postaci ciąży - żegnam się z metforminą przestrzegając mocno diety.
A u lekarza wylądowałam ze skokiem ciśnienia. Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie spotkało - okropne uczucie, miałam wrażenie, że oczy mi z orbit wyjdą. Dostałam tabletę pod jęzor i ciśnienie spadło. Za dużo stresu w pracy. Niby staram się być spokojna, ale mimo wszystko to gdzieś siedzi.
Marzy mi się coś własnego, bycie panią samej siebie, wykonywanie pracy z przyjemnością, robienie tego co lubię. Najgorsze jest to, że ja bardzo lubiłam swoją pracę, ale po zmianie ekipy dowodzącej już jej nie lubię. Czas pomyśleć o przyszłości, w sensie, co chciałabym i mogłabym robić? Czasem żałuję, że nie jestem murarzem, tynkarzem, spawaczem.

Marti... Goniąc czas 17 maja 2017, 14:24

troszke mnie tu nie bylo.....

skoro worcilam, to mozecie sie domyslec, ze nic nam sie nie udalo.
podsumowujac ostatnie miesiace:
- w grudniu to byl chyba mniej wiecej ostatni miesiac intensywnych staran
- styczen / luty - serduszkowanie totalnie nietrafione w dni, troszke tez mielismy male spiny miedzy soba... tak to pewnie jest jak sie bardzo chce, a nie wychodzi
- marzec byl miesiacem nowych postanowien i planow na nowy rok (o dziwo - nie styczen ! :) )
- w kwietniu zaczelam zwracac uwage na dni owulacyjne, ale przestalam mierzyc temperature. Szczerze - widze kiedy zmienia sie u mnie sluz, a przy serduszkowaniu w dni owulacyjne to nawet gra wstepna nie jest mi potrzebna. Wieczna gotowosc :D
- w tym miesiacu, w maju, serduszkowanie bylo cuden. za kazdym razem szczytowalismy prawie razem ... .pozostawia to wiele nadziei :)

dzis 24 dc, jesli @ nie przyjdzie do piatku, to w sobote rano zrobie test. tym bardziej, ze planuje isc do dentysty, wiec lepiej sprawdzic w razie znieczulenia itp.

konczac dzisiejszy wpis. czuje sie taksobie. z jednej storny nadizeja, ale jestem jakas tak zrezygnowana. jesli za 3 miesiace nic sie ine uda, to postanowilismy, ze slubny idzie na badanie. pewnie powiecie dlaczego tak pozno.... no bo czasem trudno zmierzyc sie z prawda i latwiej zyc w nadziei i niewiedzy.

worcilam do gry tak czy siak. zycze wszystkim milej reszty tygodnia!

Dziś kończymy 28 tydzień i tanecznym krokiem jutro wkraczamy w 29 :) , a tanecznym dlatego, bo chce mi się tańczyć ,co zresztą robię :P

Wczoraj przyszły mi ubranka ze smyka. Zamówiłam kilka bodziaków 62 z długim i krótkim rękawem, pajacyki, kocyk i dwa smoczki. Mam już sporo ubranek od bratowej i szwagierki, ale chciałam też nowe żeby mieć do szpitala, lekarza ,czy po prostu na wyjście... no i co? pstro. Jakieś przyduże te 62 :/ jak pepcowe 68,a niektóre wyglądają jak 74 . O pajacach nie wspomnę . Ja bym się w nich utopiła,a co dopiero taki malec :P (nie no, żart) . No i nie wiem czy kupować mniejsze teraz,czy po porodzie ,gdyby okazało się że są naprawdę za duże . W razie czego ubrać mam w co..

We wtorek mam wizytę u gina. Ciekawe czy zrobi mi usg. Nieraz strach się odezwać do tego lekarza, bo bywa gburowaty , ale po to płacę 140 zł żeby mieć lepszą opiekę. To samo zrobiliby mi na NFZ za darmo... ostanie usg było połówkowe ,więc kupę czasu temu :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2017, 14:32

ma_pi Demotywator 17 maja 2017, 15:00

No, a tu piękne kwiatki:

Ocena cytokin i współczynnika Th1 / Th2
Interferon gamma 678,00 pg/ml 290,0 — 1050,0
Czynnik martwicy nowotworu ↑ 2061,00 pg/ml 320,0 — 1380,0
Interleukina 10 ↓ 1161,00 pg/ml 1530,0 — 3830,0
Interleukina 4 45,00 pg/ml 20,0 — 120,0
Interleukina 5 ↓ <20 pg/ml 20,0 — 95,0
Interleukina 2 ↑ 378,00 pg/ml 20,0 — 45,0
Wskaźnik IFN/IL4 ↓ 15,10 ratio 47,3 — 135,8
Wskaźnik TNF/IL4 ↑ 45,80 ratio 3,2 — 31,2
Wskaźnik IFN/IL10 ↓ 0,60 ratio 1,1 — 2,8
Wskaźnik TNF/Il10 ↑ 1,80 ratio 0,2 — 0,5

Znam się na tym tyle, co nic. Czekam na konsultację telefoniczną z doc. Paśnikiem.

O jaki czas już mnie tutaj nie było..... Już nadrabiam zaległości :)

Wracając do tematu mojego męża : Po 3 miesiącach kuracji ( 1 tabletka Androvitu , 1 tablatka Agapurin SR 400, 1000 mg wit C, garść migdałów )mój mąż powtórzył badania i nastąpiła znacząca poprawa. Z wyniku 19 mln plemników w ejakulacie dziś jest 178 mln. Słaba była cały czas morfologia 2%. Androlog zlecił, więc nam jeszcze badanie fragmentacji DNA plemnika i test wiązania z kwasem hialuronowym. Oba wyniki mąż odebrał dziś i jest SUPCIO. Fragmentacja DNA 11 % , czyli prawidłowo. Test z kwasem 86 %, czyli też prawidłowo. Wskazanie : diagnostyka partnerki.

Dziś byłam umówiona na cytologię, aby mieć aktualny wynik do badania HyCoSy, ale niestety oczywiście przez plamienie cytologia nie została pobrana .... WRRRRRRRR

Tyle tylko, że dostałam skierowania na inne badania . 2 dnia cyklu mam sobie sprawdzić TSH, FT4, FSH i estradiol, a 21 dnia cyklu progesteron.


Najważniejsze, że mój mąż już skończył diagnostykę. Cały czas bierze te leki. Teraz czas na mnie :)

14+1
15 tydzień :)

Moje szczęście po usg mija oczywiście następnego dnia i znów się zamartwiam, więc kupiłam sobie detektor, a co :)
Dziś wypróbowałam i latam szczęśliwa! Maluchowi serduszko bije jak dzwon, a ten bawił się ze mną w chowanego, raz po lewej, raz po prawej, więc też cieszy mnie jego ruchliwość. Urządzenie całkiem dobrej jakości, z wyświetlaczem. Na słuchawkach słychać serce nawet z "bardzo daleka", więc nie trzeba jeździć minutami i szukać.
Jakie to piękne, zwłaszcza, że staram się podążać za serduszkiem i wtedy wizualizuję sobie jak maluszek tam się wierci :)
No i nie wiem, czy to to, bo to moja pierwsza ciąża, ale raz gdy dzidzia była centralnie pod głowicą, bo dźwięk był bardzo głośny, to poczułam takie coś :D
Jejuu nawet nie wiem jak to wytłumaczyć! :D jakby ktoś mnie tam tyci pazurkiem leciutko dotknął. Gdyby nie ta głowica w tym miejscu, to bym tego nawet nie poczuła! Czy to dzidzia, czy jakiś nerw? ;D nie spodziewam się już tak szybko ruchów, ale szczerze, nie mogę się doczekać i może sobie coś wkręcam? :D
Nieważne, mam detektor na smutne dni i nie zawaham się go użyć :)

Witam w 5 dniu cyklu!

Owulacja wystąpi najprawdopodobniej za 8-10 dni, więc już wybiegam myślami czy będzie wtedy szansa na serduszkowanie <3 <3 <3 Mąż wraca z trasy w piątek, a to będzie dopiero 7dc i zostaje do niedzieli czyli 9dc... Pewnie to będzie za wcześnie, żeby jakiś waleczny plemnik uchował się do owulacji. Wybiegając jeszcze dalej - jest szansa, że będzie w domu na kolejny weekend, a to będzie od 14dc do 16dc. Może prędzej tu uda się coś zdziałać. Ajjj, jak zazdroszczę tym, którzy nie muszą się o to martwić! Nie dość, że i tak jest problem z zajściem w ciążę to jeszcze martw się człowieku żeby się wpasować w owulację!!! Szału idzie dostać :(

Pogoda piękna, korzystam ze słoneczka ile tylko mogę, do pracy jeżdżę rowerem (auto poszło w odstawkę), mąż wraca na weekend :) Wszystko pięknie, brakuje tylko... same wiecie :(

"Mój Boże, jakie wszystko jest dzisiaj dziwne. A wczoraj jeszcze żyło się zupełnie normalnie. Czy aby nocą nie zmieniono mnie w kogoś innego?". - Alicja w Krainie Czarów

Co za ciężki dzień! moje auto u mechanika od kilku dni, i szykuje się chyba dość kosztowna naprawa :(, do tego mój NieMąż ma małe kłopoty w związku z pracą.

Ja obecnie siedzę od kilku godzin nad projektem dla wuja, i za chiny chinowskie nie mogę obliczyć pewnej rzeczy wrrrrrrrrrrr. A chciałabym jak najszybciej oddać projekt, żeby wuja ruszył z budową.

W mojej pracy też jest niezbyt ciekawie. Niewiadomo, gdzie i kiedy mamy następną budowę, a obecna już się kończy ... W związku z tym zaczęłam poszukiwania nowej pracy. Długo się wahałam czy aplikować na pewne stanowisko, bo w obecnej pracy mam umowę o pracę na czas nieokreślony. Ale dzisiejszy dzień i natłok problemów, sprawił, że zaaplikowałam. Teraz będę czekać czy się odezwą czy nie. Nie powiem, stanowisko fajne i podobne do mojego, ale w większej firmie i w nadzorze, a nie tak jak ja obecnie jestem w firmie podwykonawczej.

W piątek babski wyjazd. Szczerze mówiąc nawet nie mam ochoty jechać. Boje się, że zepsuje moim humorem atmosferę, a tego bym nie chciała :( Jestem tak wkurzona i smutna, że beczeć mi się chce. Na mojego NieMęża za bardzo nie mogę liczyć, on dzisiaj też ma wisielczy humor. Zresztą mu się nie dziwię, sama bym się wkurwiła.

Ehhhh co za dzień. Totalna masakra. O serduszkowaniu dzisiaj mogę zapomnieć ....

ma_pi Demotywator 17 maja 2017, 22:48

Dzwoniłam dziś do dr Lewandowskiego. Chciałam streścić mu spotkanie z dr Dońcem. Powiedziałam, że histeroakopię zrobię pod koniec czerwca. Stwierdził, że ok. Opowiedziałam, na czym będziemy się skupiać podczas zabiegu, że jest ta macica wędrująca, że tą szyjkę będzie Doniec oglądał i opracuje najlepszą technikę do transferu. Dr Lewandowski powiedział, że dla niego to obojętne, on sobie z transferem da radę, ale żeby dr Doniec koniecznie szyjkę poszerzył. Że to najważniejsze...
Powiedziałam też, że byłam u immunologa, że zrobiłam badania, że jeszcze jestem przed konsultacją wyników, ale wygląda na to, iż nie jest idealnie. Pierwsze pytanie dr Lewandowskiego, to u kogo byłam. Gdy mu powiedziałam, to nie skomentował tego wyboru, ale nie wyczułam, żeby był negatywnie nastawiony. Powiedział jedynie, że na ostatnich kongresach jest mówione, że nie powinno leczyć się immunologicznie kobiet niepłodnych, bo nie ma to udokumentowanej skuteczności. Że ja mogę zrobić tak, jak mi się podoba, ale na własną odpowiedzialność.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)