Co nowego? W zasadzie to nic ;) Wracamy do początków.. czyli starań naturalnych --> Doceniaj to co masz – Zapomnij czego nie ma

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 4 czerwca 2017, 16:27

Jak ja wytrzymam do dnia testowania no masakra....juz bym chciala wiedziec a zas z drugiej strony bardzo boje sie wyniku...
Raz jestem przeszczesliwa...raz zalamana...normalnie hutawka nastrojow straszna...

Za to Podobaja mi sie relacje z mezem teraz...miedzy nami bywalo roznie...raz lepiej raz gorzej ale tyle wsparcia co od niego teraz dostaje tyle ciepla tyle cierpliwosci...tak sie o mnie troszczczy tak dba...
od razu ja jestem spokojniejsza i nie taka sfrustrowana...a bywalo juz naparwde roznie...
Juz tyle czasu trwa ta walka o dzidziusia...tyle powsiecilismy tyle przewartosciowalismy...mogloby juz nam sie to marzenie spelnic...ahhh tyle mysli na raz

elinkagd Starania o drugie dziecko 4 czerwca 2017, 16:29

No i pierwszy cykl z Clostilbegytem zakonczony niepowodzeniem. Ja juz sama nie wiem co myśleć. W ciągu cyklu mam uczucie zobojetnienia, że napewno się nie uda ze nie jest nam przeznaczone mieć drugie dziecko ale podchodzę do tego na luzie. A jak się kończy cykl całkowicie zmienia mi się nastawienie na to ze bardzo mi zależy. Ten cykl wydluzyl się o jeden dzień a to już spowodowało dodatkowe myślenie i większego dola jak dostałam @. Znowu mi dziś poleciały łzy, znowu mam kiepski humor i wyżywam się na najbliższych. Tak nie powinno być ale nie umiem sobie poradzić z tym. Z jednej strony chciałabym pogadać o tym a z drugiej chowam to w sobie bo nie chce się powtarzać ze swoimi problemami.
W tym cyklu w 3 dc chce zrobić badania hormonalne krwi: estradiol, LSH i inne badania. I w tym cyklu zaplanowała wizytę u lekarza leżącego niepłodność w Gdyni w Gamecie. Jeszcze nie rozmawiałam o tym z Mężem. A na wtorek G.idzie zrobić badanie nasienia w Invicta w ramach programu bezpłatnego. Umówiłem go w piątek.
Stwierdziłam ze nie chce dłużej czekać i domyślać się co jest nie tak. Chociaż niedawno myślałam że jak nie będziemy mieć drugiego dziecka to nie będziemy szukać dlaczego ale ja chcę wiedzieć i musze to wiedzieć.

lady_evelona Cel - test na dwa ! :) 4 czerwca 2017, 16:30

4 DC
Co za dzień :(
Deszcz
Deszcz
Deszcz
:( :( :(
Jutro androlog :(
Stres niesamowity :(
Tak smutno jakoś...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2017, 16:20

Dziękuję dziewczyny za trzymanie kciuków.
31 maja miałam zabieg. Zrobili mi laparoskopię z chromoskopią (takie hsg przed laparoskopią). Ogólnie opieka medyczna wspaniała, od lekarzy, przez pielęgniarki i salowe. Prawdziwe poszanowanie pacjenta i jego godności. Pierwszego dnia były tylko badania, dieta i czopek na przeczyszczenie (paskudztwo). Na noc tabletka na sen. Drugiego dnia już od rana kąpiel z żelem odkażającym, czekanie na operację. Wzięli mnie około 11.30. Jeszcze na sali operacyjnej spotkałam koleżankę pielęgniarkę. Atmosfera miła, trochę żartów, maska na twarz i odpłynęłam. Po obudzeniu standardowo gadałam jakieś bzdury do pielęgniarza, a potem ból jak najgorszy okres w życiu, zaraz dostałam coś bardzo mocno przeciwbólowego.
Jak doszłam do siebie rozmawiałam ze swoim ginekologiem, on mnie operował. Niestety kontrast w ogóle nie przeszedł.Moje jajowody są niedrożne. Żeby było zabawniej jestem książkowo zbudowana, jak i macica, tak i jajniki i jajowody, nie ma śladu endometriozy.
Ironia.
Profesor chce walczyć dalej, ja raczej się poddałam. Nie chce wzbudzać we mnie jakiejkolwiek nadziei i tak jak ja liczył na jakieś przytkanie jajowodu, które kontrast by przeczyścił. Natomiast parokrotnie spotkał się już z przypadkami jak mój, a potem była ciąża, bo kontrast wydrążył jakiś minimalny kanalik, który wystarczył.
Za dwa tygodnie będą wyniki wycinków pobranych z jajników i mam zgłosić się na kontrolę. Brzuch boli, słaba jeszcze jestem i lekko plamię. Chodzę i ryczę, niby byłam gotowa na wszystko, a serce tak boli. Tak jest mi przykro i smutno. Trudno uwierzyć mi w cuda.
Ginekolog się nie poddaje, chciałby jeszcze zrobić histeroskopię, żeby zajrzeć i coś zdziałać od drugiej strony.
Muszę się jakoś pozbierać. Nawet modlitwa nie przechodzi mi przez usta.
Dziwka nadzieja wygrała, ktoś się ze mnie śmieje, z tego jaka naiwna byłam.
Nie mogę jeść, nie śpię, a jak zasnę to wybudzam się.
Muszę to przetrawić i ruszyć dalej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2017, 18:11

Witajcie :)

Dzisiaj 27dc a ile dpo? nie mam pojęcia :) ale obstawiam, że ok 13. Póki co jakiś objawów na @ nie ma, na ciążę też raczej nie.
Dzisiaj ponury i chłodny dzień, a mnie jest jakoś duszno i słabo. Nie wiem może to przemęczenie, bo wczoraj miałam trochę roboty do zrobienia. Wyszła mi jakaś wysypka na ręce, pewnie znowu od truskawek wrrrr, a tak je lubię :(

Mój ukochany zrobił mi wspaniały prezent na imieniny. Ekspres do kawy :D. Normalnie oszalałam z radości :)) . Chciałam sama go kupić, ale niestety musiałam zapłacić prawie 2 tyś za naprawę auta, i to bardzo zabolało mój budżet :(. Ale za to teraz auto naprawione, a ja mogę się cieszyć smakiem cudownej kawusi z ekspresu. mniam mniam :))

Dziś wyplakalam wszystkie łzy i nie wiem czemu...

Mamax Walka o Bobo. 4 czerwca 2017, 20:52

Matko od dwoch dni pada deszcz wiec siedzimy w domu i dostajemy juz fiola. Dzieci sa mega ńiegrzeczne przez to a jeszcze jutro i pojutrze maja wolne od przedszkola bo jutro sa zielone swiatki. Znajomi powyjezdzali bo jest przdluzony weekend wiec nawet w domu nie ma sie z kim spotkac. Zazdroscilam M wypadu nad morze a teraz to bym chyba depresji dostala jakbym tam byla. No bo wydac kupe kasy na wycieczke i siedziec w pokoju hotelowym to dopiero pech. No niby mozna isc sobie na spa czy hotelowy kryty basen ale to i tak urlop jest nie udany. Jutro jak bedzie padac to pojedziemy z dziecmi do sali zabaw albo na basen cos trzeba wymyslec zeby ńie oszalec.... Ale nudy...

14dc, 2 stymulacja do IMSI

Dowiedzieliśmy się dzisiaj o 2 kolejnych ciążach w najbliższej rodzinie. Jak zwykle z jednej strony cieszę się ich szczęściem, a z drugiej to ukłucie bólu, że wszystkim się udaje tylko nam nie może...:( Oczywiście przy okazji natarczywe wypytywanie "A wy kiedy planujecie?? To już najwyższa pora! Jeśli się sprężycie to wasze dzieci będą się bawić z ichnimi!"... Eh. Dodatkowo hasła w stylu "Gdy będziecie mieć własne to...":( Jak zwykle zagryźliśmy zęby i odpowiedzieliśmy z wymuszonym uśmiechem, że "kiedyś będą"... Bo chyba będą? A może wszystkich oszukujemy??

Dziennik pokładowy:
240 dc, 35 tyyydzień


Wczoraj zaliczyłam czwarty z pięciu iwentów "Gdy się rodzi Małyssak". Kurde bele, kocham te spotkania. Naprawdę. Tym razem było z pompą. Zaliczyłam masaż karku, a raczej tortury - dziwnie się składa, że podobno cały mam sztywny... Przypadek? - nie sądzę! Z moimi schizami to się w sumie nie dziwię. Potem jeszcze zaliczyłam przymiarkę sukienek do karmienia i mini sesję z brzuszkiem. Wygrałam nawet wejściówkę na jogę dla ciężarnych! Całości wtórowało wystąpienie Hafiji (Hafii? :D) na temat zalet karmienia piersią. Na około mnóstwo rodziców z maluchami, chusty, karmiące cycuszki... I za darmo takie emocje!

Miło było w czymś takim uczestniczyć, choć przyznaję, że o tym karmieniu to słuchałam jednym uchem. Głównie chyba dlatego, że trochę nie rozumiem fenomenu "promocji karmienia". Nie, że sama nie mam zamiaru używać cycuszków - skąd! Marzy mi się, aby Miśka przyssała się od razu i nie puszczała nawet i ponad rok. Samo zjawisko jest dla mnie dość nietypowe, bo chyba nigdy nie doświadczyłam w swoim otoczeniu demonizacji karmienia. Sama wyciągnęłam wszystko co najlepsze z cycków mojej matki, i zajęło mi to trzy lata życia! Na około karmią moje koleżanki, członkinie rodziny - nikt nigdy krzywo nie patrzył. Owszem, swoje w necie przeczytałam - jak to "normalni" ludzie nie życzą sobie "szczucia obrzydliwym cycem w restauracji", ale nigdy jakoś nie reagowałam na to inaczej niż gromkim śmiechem, no bo jak inaczej na taką durnotę reagować? Dobrodziejstwo karmienia piersią jest dla mnie tak intuicyjnie logiczne, że nikt mi nie musi robić wykładu na temat zalet cycuszków ani używać naukowych pojęć. Że odporność, że przeciwciała, że to i tamto. Po prostu nie wiem, dlaczego miałabym kwestionować to, co natura robi z nami od początku istnienia. I już. Mało tego - idąc do empiku i patrząc na półkę z książkami nie znajdziecie ani jednej pozycji pt. "Mleko modyfikowane jest zajebiste - poradnik przyszłej matki". Nope. Regały uginają się od książek na temat porodów fizjologicznych i użycia cycyszków. Wydaje mi się, że trzeba trochę żyć w innym świecie, żeby dalej uważać, że mleko kobiece jest demonizowane. Ale kto wie, czy po pierwsze - obecny stan rzeczy nie jest efektem walki, której nie byłam świadkiem. A po drugie - może już niedługo wkurzy mnie położna, która zamiast polecić mi doradcę laktacyjnego wyjedzie z mieszanką, albo dentysta, który powie, że Miśka ma próchnicę od karmienia. I wtedy się wkurwię. A na razie patatajam sobie z jednorożcami po tęczy i świat wydaje mi się bardzo prosty.

Mimo wszystko, pomimo ogromnej chęci karmienia piersią, brzydzę się laktoterrorystek, które swoją agresję zasłaniają "chęcią wsparcia". Bycie podpiętym na fejsie do grup dla rodziców uświadamia mi potęgę wymiany cennych informacji, ale równolegle dobija mnie świadomość, jak wiele jest dziwaków. Przykład? Niedawno wstawiony na grupie post: "Dziewczyny! Na grupie X jakaś laska pyta się, jakie mleko modyfikowane podać a inne jej odpowiadają, jakie (!!!), i jak my im piszemy, że ma spróbować piersi, to one na nas jadą - idźmy tam i sobie lajków natrzepmy, bo trzeba ratować sytuację, żeby nie podawała butli!". Ja pierdacze... Mam wrażenie, że niektórzy zapominają, że wszyscy jesteśmy dorośli, każdy podejmuje swoje decyzje, nic nie jest zerojedynkowe a moje życie to nie jest życie kogoś innego. Mój siostrzeniec był od początku karmiony MM. Jest zdrowym chłopcem. Żyje. Szczerze - nie wiem, co myślała moja siostra, kiedy podjęła taką a nie inną decyzję, no ale kuźwa... Miała prawie 30 lat. To chyba wystarczająco dużo, żeby zadecydować po swojemu. Szczerze - ja się nie dziwię, że te kobiety źle reagują. Mnie też wpienia, jak ktoś mi się wpieprza w życie i mówi, co mam robić. Uważam, że promowanie karmienia powinno wyglądać zupełnie inaczej. Poprzez pozytywny przykład. A nie organizowanie na kogoś nagonki "grupy wsparcia".

Ostatnia impreza rodzinna przed rozwiązaniem zaliczona. Komunia siostrzeńca. Cóż mogę rzec - uff. Polatałam trochę z aparatem, pomogłam w kuchni przy paru niezbyt angażujących rzeczach, pomemlałam żarcie i wniosek mam taki, że boję się bardzo dziewiątego miesiąca. Czuję się ociężała, każda pozycja mnie boli. Siedzę? Kość ogonowa napieprza. Chodzę? Bolą mnie plecy. Leżę na boku? Drugi bok zgniata go z siłą czołgu.

Ha, paradoksalnie - mam wrażenie, że trzeci trymestr jest najlepszy ze wszystkich.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2017, 00:28

27 DC 12 DPO

Dupa, dupa, dupa, dupa wielka dupa nic więcej nie będzie, żadnego bobo, żadnej fasolki, żadnej dzidzi!!!
temperatura nie pozostawia złudzeń spadek z 37 na 36,6, i po co test????
@ przyjdzie jak w zegarku jutro albo w środę...
nie robiłam sobie nadziei, ale ten wynik z dziś mnie zasmucił, a może bardziej wkurwił??? nie wiem czego jest we mnie więcej
mąż mówi abym się nie martwiła, że się uda, ale ja mam dość...
do tego takie starania na odległość, bo jego nie ma. ehh nie mam siły. :(

Edit. godz 12:45
Moje poranne rozczarowanie już minęło.
Dziękuję za wsparcie kochane <3 jesteście nie zastąpione.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2017, 12:46

key_b Walka z wiatrakami.... ;-) 5 czerwca 2017, 11:28

Mimo, że nie ma u nas parcia daliśmy sobie rok na rozruch, to kobieta jednak jest nieobliczalna, wkręca sobie wszystkie możliwe objawy.... Ba objawy, choroby i najgorsze scenariusze....

Jednak staram sie sama siebie hamować, będzie dobrze!

Będę to powtarzać do skutku dla samej siebie
CO MA BYC TO I TAK BEDZIE!

Dzisiaj leniwy dzień wolny :) fajnie tak nic nie robić, chociaż raz na jakiś czas :))

11t1d
Kolejny tydzień przed nami,a za nami wczorajszy dzień pełen wzruszeń i pozytywnych emocji.;)
Pojechaliśmy do Teściów na spotkanie rodzinne (było też rodzeństwo K. ze swoimi rodzinami). Głównym celem było świętowanie 30-tyh urodzin K., ale nam chodziło przede wszystkim o oznajmienie nowiny.:) Ja jak zwykle stresowałam się strasznie,mimo że wiedziałam że reakcja będzie pozytywna. Kiedy w końcu K. po kilku godzinach mojego niezdecydowania sam podjął decyzję i wręczył pudełko ze zdjęciem USG, zapadła cisza. Każdy już chyba podejrzewał co jest w środku, ale wszyscy czekali na reakcję Teściów.:) Jak już sprawa się wyjaśniła, zrobiło się głośno,wszyscy się cieszyli,gratulowali i poderwali się do przytulania nas po kolei.Ja stałam taka rozdygotana,ze łzami w oczach i nie wiedziałam co się dzieje.:) Gdy już zrobiło się trochę spokojniej,zaczęło się mnóstwo pytań o szczegóły ciąży.:) Tak pozytywnej reakcji to ja się nie spodziewałam. Wesoło było zwłaszcza dlatego,że rodzeństwo K. ma dzieci, które urodziły się w styczniu tego roku i wszyscy cieszyli się że cała trójka będzie z jednego rocznika.:)
Po powrocie do domu, napisałam sms-y do reszty bliższej rodziny o mojej ciąży i kamień mi z serca spadł, że już nie musimy tego ukrywać.:) Cała rodzina bardzo się ucieszyła.To był pozytywny dzień:)

W piątek 2.06. zadzwoniłam do OA - niestety nie dostałam pozytywnych informacji. Na chwilę obecna nie dostaliśmy kwalifikacji :(, zaprosili nas do siebie na rozmowę :( ciekawe co nam powiedzą...troszkę popłakałam..ale nie było tak źle jak myślałam..M. troszkę posmutniał..zobaczymy co nam powiedzą..życie traci sens..

4 DC

Weszłam w ten cykl z nową wiarą i nową dawką optymizmu. Póki co nie mierzę temperatury choć pewnie bliżej owulacji do tego wrócę. Weekend upłynął bardzo przyjemnie, a ja podjęłam decyzję, by starać się mniej o tym wszystkim myśleć. By może nawet czasem zapomnieć, w którym dniu cyklu się znajduje.

W środę mój mąż idzie na badanie nasienia, bardzo się z tego cieszę.

Nadzieja się kończy, mąż na hasło koniec starań odpowiedział że nie ma mowy że jeszcze chociaż dwa miesiące i na pewno się uda... Ja już nie chce nawet w to wierzyć bo potem rozczarowanie za mocno boli...

Niedawno dzwonili z laboratorium IVF.
Na sześć komórek zapłodniło się pięć. Tą szóstą zapłodnili, ale nie wykazuje ona cech podziału.
Dwa zarodki są takie trochę ładniejsze, a pozostałe mają już trochę fragmentacji.
Jutro transfer.

A ja bije się z myślami, czy brać jeden czy dwa zarodki.

24 DC / 8 DPO

Ostatnio pisałam o tym, że moje ciało nie daje żadnych oznak życia. Chyba będę zmuszona wycofać te słowa - bo cycki to bez wątpienia ciało :) Mam wrażenie, że moje piersi eksplodują... W sumie nie ma się co dziwić, bo ten "problem" mam odkąd zaczęłam miesiączkować (a było to chyba w I gimnazjum). Na kilka dni przed okresem mój biust daje o sobie znać i to z hukiem! Ból bólem, ale ja mam problem ze schodzeniem po schodach, bo wtedy piersi mi lekko podskakują. Do cholernej miesiączki jeszcze jakieś 7/8 dni, a pewnie przyjdzie, bo ból piersi to chyba jeden z najbardziej typowych objawów zbliżającej się francy! Chociaż jak oglądam szczęśliwe wykresy użytkowniczek to widzę, że też zaznaczają wrażliwe piersi. Z resztą co tu daleko szukać... sama przecież krótko byłam w tym pięknym stanie i jednym z objawów - zanim zrobiłam test - były bolące cycuszki...

W czwartek do ginekologa, pewnie tam już na 100% dowiem się, że z tego cyklu nici. No i prawidłowo.

"Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów 'ty', choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu." - Mistrz i Małgorzata <3

Dziś 6dc :)
Lecimy z kolejnym cyklem diagnozowania i starania! :) Jutro postanowiłam, że idę się umówić do lekarza na monitorowanie cyklu. Czas przeanalizować go by móc w końcu mieć nadzieję na zafasolkowanie! :)
Od tego cyklu zaczęłam pić siemię lniane, zobaczymy jak będzie z efektami :) Dziś postanowiłam zrobić coś dla siebie i... zaliczyłam pierwszy w życiu trening jogi! :D Domowej, bo domowej, ale zawsze coś :D Jak najbardziej polecam, poczułam się tak luźno i bądź co bądź troszku nawet odstresowałam się, więc coś w tym jest :D
Jestem już mniej rozgoryczona po ostatnich wydarzeniach. Czas iść naprzód i nie oglądać się za siebie :)

An1 Mama dwòch aniołkòw 5 czerwca 2017, 17:04

13 dc
Temperatura już nie ma takich skoków jak podczas okresu.
Według of zaczynają się dni przypuszczalnie płodne, wiec może się mąż namówi na

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)