Reni, tak. Ta ciąża jest z tego cyklu bezowulacyjnego :)Lekarka stwierdziła cykl bezowulacyjny 09.07 a owulacje dostałam koło 25.07.
Z moich obliczeń wynika, że jak zaczęłam brać Letrox to owulacja mi wróciła bo testy ją pokazały.
No i się udało :)

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 14 stycznia 2015, 05:25

Ale mnie dziś napierdziela prawe jajco :-( chyba pęcherzyk dalej rośnie pewnie dlatego,a może to zbliżającą się owulacja?

frutka :) 22 sierpnia 2013, 23:23

podbrzusze pobolewa od trzech dni..mdłosci właściwie cały czas..niedobrze przed jedzeniem, po jedzeniu i w trakcie..len nie bardzo pomaga nawet..nie wiem co mi jest
a śluzu płodnego jak nie było tak nie ma, nawet wodnistego (bo o rozciagliwym to nawet nie śmiem marzyć, moze raz w życiu go widziałam)
ovu wyznaczyło mi dziś przerywaną linią owulkę w 10 dc, a termin przewidywanej @ na 24 (!) dc. Oby się to nie sprawdziło, bo cos by tu za krótko było, nigdy nie miałam tak krótkiego cyklu. Nie wiem juz mi organizm fiksuje
Dziewczynki napiszcie czy znacie moze jakieś leki uspokajajace które mozna byłoby brać podczas staranek, najlepiej nie tylko ziołowe? Od wczoraj podpijam Milocardin mamie, ale niestety jego w ciazy nie mozna, poza tym to na receptę i chyba łatwo by mnie uzależniło coś czuję.. za to jaki odlot po nim :) ehheheehe wzięłam najmniejszą dawkę w nocy i do dziś do popołudnia mnie trzymało :) aż sie mąż ze mnie śmiał, że on nie wie jak ma sie zachowywać, bo on nieprzyzwyczajony żebym taka spokojna była :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2013, 23:26

Pracuje w sklepie, a od kiedy zaczęliśmy się starać jak na złość wszystkie klientki były w ciąży (mi się tak wydawało) kiedy je widziałam wyobrażałam sobie jak ja będę wyglądać z brzuszkiem, patrzyłam na ubrania jakie mają ( wiem to głupie), patrzyłam co kupują (to jeszcze głupsze). No i nagle jakby wszystkie kobiety z brzuszkami gdzieś pouciekały ;) ale nie one po prostu już urodziły, teraz wszystkie klientki przychodzą z malutkimi dziećmi i ja za każdym razem kiedy widzę maluszka mam łzy w oczach, chowam się. Dopiero kiedy taka matka z dzieckiem mnie mija dopiero spoglądam na te malutkie rączki, paluszki i takie maciupkie stópki :) Wy też tak macie, że na widok małych stópek cieplutko Wam się robi?? Ja to jak widzę malutkie stópki mam uśmiech od ucha do ucha. Doczekam się i ja takich malutkich stópek :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2013, 23:33

Mona :) Starania 23 sierpnia 2013, 00:21

jutro powinnam dostać okres..bolą mnie jajniki mam gęsty śluz i wzdęcia :/ eh

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 23 sierpnia 2013, 08:53

Jestem po wizycie. Zalecenia: masę badań: beta hcg, toksoplazmoza, różyczka, morfologia, mocz, hbv, hcv, cukier cmv igm i cmv igg.
Poza tym mam zażywać Duphaston.

Na usg, tak jak przypuszczałam- jest za wcześnie, a poza tym- fale ultradźwiękowe mogą zaszkodzić młodym tkankom, więc ryzyko jest zbędne. Muszę czekać do 9 tygodnia.

Aha- pamiętajcie dziewczyny, że wiek płodu lekarze określają na podstawie daty od PIERWSZEGO DNIA OSTATNIEJ MIESIĄCZKI (w niektórych tylko przypadkach, kiedy miesiączka ostatni raz wystąpiła kilka miesięcy temu, wylicza się datę ostatniej przypuszczalnej owulacji).
Dlatego ważne jest założenie karty ciąży jak najszybciej wyliczając od ostatniej miesiączki, bo wiele zasiłków (np.becikowe) przysługuje kobietom posiadających zaświadczenie o ciąży przed upływem 10 tygodni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2013, 09:17

Ciaza,ciaza, wszyscy w ciazy... wsrod moich znajomych wielkie baby boom! Wszyscy, tylko nie ja :-/ w tym miesiacu nie mierze tempki bo ile mozna. Tyle miesiecy podporzadkowuje sie do wykresu. Od tego cyklu koniec z tym :-)

dejzik Czekam i już wiem:))) 23 sierpnia 2013, 10:30

Mój prawy jajnik nie daje o sobie zapomnieć, ciągle go czuję,no i brzuch trochę wzdęty, poza tym nic, cisza, spokój, żadnych nowych objawów...a co do Waszych komentarzy na temat reakcji i wymądrzania się wszystkich dookoła to my póki co nie informowaliśmy nikogo o naszych staraniach, żeby właśnie uniknąć takich złotych porad i komentarzy/pytań - "jak tam? udało się już? Oszczędziliśmy tego sobie. Zostaliśmy z tym sami i lekarz. Jeśli tym razem się nie uda to będziemy się we wrześniu badać, zaczniemy chyba od męża, jest grzeczniutki więc nie będzie z tym problemu:) raczej nie będzie się stawiał:) no i ja muszę zrobić sobie przegląd i szukać przyczyny. Jedno jest pewne - nie poddamy się bez walki!!! Do boju!!!

Mysza84 licze na cud 26 lutego 2014, 00:05

Tak leze na kanapie i wzielo mnie na refleksje i rozmyslania o zyciu...ze swiat jest jednak niesprawiedliwy ze tyle nas jest kobitek na tym portalu, ktore dalyby sie pokroic za to zeby byc w ciazy, maja stabilna sytuacje materialna faceta meza ktory tez pewnie duzo by dal za szkraba w cieplutkim gniazdku a tu dupa...ciazy nie ma i nie wiadomo kiedy bedzie i czy wogole bedzie...przypuszczam ze kazda z nas staraczek jest w stanie zapewnic temu upragnionemu dzidziusiowi wszystko od milosci po zycie jak w puchu a los nas tak doswiadcza....czemu? Jest tyle kobiet i znam jedna osobiscie ktorej teoretycznie nie pamietam bez brzucha bo co rok to Prorok! Ma juz dziesiecioro dzieci i i zero szacunku do nich! Wyzywa te dzieci od najgorszych az serce sie kraje jak sie tego slucha...patologia w tym domu chlaja na umor i taka nie robi wykresow nie gmera sobie w szyjce itd...poprostu po pijaku bzyknie sie raz i znowusz jest w ciazy...tak jakby caly miesiac miala dni plodne! Swiat sie pomylil i podzieli ludzkie mozliwosci niezbyt porowno...:-( musi mi sie udac w tym cyklu bo wyladuje w wariatkowie...

Dzisiejszy dzień pełen rozpierającej energii i dobrego samopoczucia... Marzę aby w nie długim czasie test pokazał 2 kreski... Nie mogę przestać myśleć o maleństwie... Ale dziś mimo dobrego humoru obchodzą mnie lęki i boję się tak bardzo powtórki moja psycha już zryta jest po przejściach czy to normalne? Sama nie wiem lecz boję się że to uczucie pozostanie w następnej ciąży i przywlekę do siebie złe myśli...
Praca dziś przynosi mi ukojnie

Zaczarowana wiem też gdzieś to czytałam... ale tyle dziewczyn zachodzi stosując właśnie tą metodę i mam nadzieję że i mnie się uda :)

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 11 września 2013, 18:49

Wczoraj kiedy byłam na zakupach w supermarkecie, kupiłam test ciążowy. A tak, żeby był w razie czego i żeby w razie potrzeby te krwiopijce z aptek nie wyciągali ze mnie za każdy około 10 zł jeśli nie więcej. Denerwuje mnie to, że kiedy wchodzę do apteki i proszę o test, który ma wysoką czułość, to te kobiety zawsze dają mi jakieś drogie dziadostwo z wielkim napisem na pudełku "99,9% skuteczności!". Raz podjęłam próbę grzecznego douczenia pań w aptece, że są różne testy, o różnej czułości... 25 mIU/ml, 20 i 10, ale kiedy kobieta spojrzała na mnie jak na wariatkę i stwierdziła dobitnie, że one wszystkie są takiej samej czułości - poddałam się. Nie miałam ani siły, ani ochoty kłócić się, tym bardziej dlatego, że nie mam wykształcenia farmaceutycznego, więc nawet tego magicznego "mIU/ml" nie umiem przeczytać. Tak więc jeśli jestem skazana na testy o takiej samej czułości, ale w różnej cenie, to wolę pójść do supermarketu i przy okazji zakupów kupić test za 5,50 zł.

Jutro mam pierwszy w życiu monitoring i znowu zaczęłam myśleć o poprzednim cyklu, o tym jak byłam pewna, że następnego dnia przyjdzie okres, o tym jak następnego dnia temperatura zaczęła rosnąć, jak pojawiła się bladziuteńka kreska na teście, nadzieja, nieśmiałe uśmiechy moje, Męża... noi w końcu ten nieszczęsny wynik bety. Czasami czuję w sobie takiego powera, nadzieję, wierzę wtedy, że w tym cyklu się uda, a nawet jeśli, to w następnym albo za 2 miesiące na bank. Przychodzą też takie dni, chwile, kiedy nie wierzę, że kiedykolwiek mi się uda. To głupie, ale tęsknię za widokiem dwóch ciemnych kresek na teście, chociaż nigdy ich na swoim nie widziałam. Chciałabym poczuć to, co czują wszystkie te kobiety z brzuchami czekające w kolejce do ginekologa żeby zobaczyć po raz kolejny swoje maleństwo na USG. Patrzę na ciężarne kobiety i te z wózkami i boję się uczuć, jakie się we mnie rozwijają - robię się zazdrosna, zła i zgorzkniała, nie chcę tego. Dzisiaj chyba mam taki dzień beznadziei. Kiedy zobaczyłam wykres dziewczyny, która zaszła w ciążę w pierwszym cyklu starań, do oczu napłynęły mi łzy bezsilności. Koleżanka, która zaszła w ciążę niespodziewanie (miała problemy z tarczycą i lekarz powiedział jej, że prawdopodobnie dzieci nie będzie miała), poinformowała mnie, że starają się o drugie dziecko. Wszystko widzę w czarnych barwach i znowu nie wierzę. Popadam ze skrajności w skrajność. W tym cyklu biorę antybiotyk, więc nie łączę go z żadną witaminą B. Nie biorę więc kwasu foliowego, Magne B6, kompleksu witamin B, nie piję wina (chociaż dziś w przerwie między jednym a drugim opakowaniem wypiłam pół lampki). Popadam w paranoję, bo boję się, że bez tych specyfików na pewno się nie uda. Zapisałabym się na aerobik, chętnie popracowałabym nad sylwetką, nad samopoczuciem, zdrowiem, odstresowałabym się, ale boję się, że to zaszkodzi przy ewentualnym zagnieżdżeniu, błędne koło, czuję, że wariuję. Cały czas szukam powodu, staram się zrozumieć - dlaczego to mi się przytrafia ? Dlaczego akurat ja ? Czy wszystko zawsze musi iść pod górę ? Mąż podchodzi do tego bardziej na luzie, nie uda się teraz, to uda się następnym razem, a ja im dalej w las, tym bardziej boję się, że nigdy się nie uda. Niby nie staramy się długo, a ja zaczynam mieć dość. Męczy mnie to wszystko. Najchętniej zapomniałabym o tych całych staraniach, wyłączyła się na to i zaczęła po prostu cieszyć życiem, a może wtedy akurat by się udało ? Tak niektórzy mówią "spokojnie, nie myśl, a uda się", tylko jak do jasnej cholery mam nie myśleć o czymś, czego tak pragnę ? Chciałabym przestać tego pragnąć, ale nie wiem jak.

Kurczę, to niesprawiedliwe. Pewnie jeszcze wiele razy w tym pamiętniku to napiszę, ale tak, dokładnie - to takie niesprawiedliwe, że kobiety które chcą, starają się, dbają o siebie, nie mogą zajść w ciążę, a jakieś alkoholiczki, degeneratki zachodzą w nią bez problemu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2013, 18:57

Do wszystkich dziewczyn, które tak bardzo mnie wspierają - dziękuję Wam Kochane za to, że jesteście. To forum jest dla mnie odskocznią od trudnych chwil. Tu mogę opisać co mi leży na sercu i zawsze spotkam się ze zrozumieniem. Jestem Wam bardzo wdzięczna za słowa pocieszenia. Jesteście cudowne :)
Dziś okropne samopoczucie. Należy więc podać w wątpliwość rzekomą owulację. Ból jajników, pleców i mdłości, czyli typowe objawy dla torbieli. Nie wiem już, może pęcherzyki znów podrażniają strukturę jajnika? Moje przerażenie osiąga monstrualne rozmiary jak przypomnę sobie koniec maja, wizytę w szpitalu i diagnozę lekarza, że trzeba usunąć jajnik. Cały dzień wtedy przepłakałam w szpitalu i nie zgodziłam się na operację. Później zaś podejrzenie skręcenia jajnika i strach czy nie trzeba będzie usunąć wszystkiego. Nie chcę jeszcze raz przez to przechodzić. Nie jestem jeszcze psychicznie gotowa na powtórkę. Lekarz wspominał w środę o jakiś pęcherzykach, ale chyba nie były zbyt duże, by stanowić jakieś zagrożenie... Mam nadzieję, że nie. Przez to wszystko nie mogę się zmobilizować do pracy :(

biedronka1982 W poczekalni 23 sierpnia 2013, 14:19

"Jeśli Twój partner pali papierosy, przekonaj go do pożegnania się z tym nałogiem. Dym tytoniowy ma bardzo negatywny wpływ na wytwarzanie i jakość plemników. Niestety dotyczy to również palenia biernego, czyli wdychania dymu tytoniowego z otoczenia. Palenie jest głównym czynnikiem ryzyka zaburzeń erekcji, często występującej w grupie wiekowej 30-50 lat. Z badań naukowych wynika, że palenie obniża liczebność i ruchliwość plemników. "

Tyle to ja wiem! Jakies sposoby na uparciucha?

Kocur Matka wielu dzieci 23 sierpnia 2013, 15:21

Oto dowód na to, że nawet lekarze boją się "ciężarówek" heheh :D
Wczoraj jeden z moich kotów (mam 2) zarządził ucieczkę z balkonu. Dziwne- do tej pory uciekał ten drugi, ale zawsze wracał , natomiast 'Grubci' nigdy się to wcześniej nie zdarzyło. Mieszkamy na parterze. Balkon jest może z pół metra nad ziemią, więc po prostu uznajmy, że poczuła zew natury. Na dole śliczny zielony ogródek- kotek się wyhasał i z pewnością mile spędził czas... Przyszła pora na powrót do domu. No o tu cyrk bo wcale nie była ochoczo nastawiona do działania. W końcu kocie przysmaki zdziałały swojej. Na sam szelest opakowania podbiegła do mnie i wiedziałam, że już ją mam... Jakoś niestety tak niefortunnie się stało, że zamiast złapać ją najpierw za kark żeby ją podnieść na ręce, złapałam ją za futerko na środku kręgosłupa. W odpowiedzi na moje zbrodnicze zachowanie moja kicia zatopiła soczyście swoje długie błyszczące białe kły trochę poniżej kciuka. Kota zaniosłam do domu. Po chwili zorientowałam się, ze ranki pomimo, że są małe są na prawdę są dość głębokie. W przeciągu godziny ręka poczerwieniała i spuchła. Wkrótce z pracy wrócił mój mąż zgodnie uznaliśmy, że trzeba czymś posmarować ranę, żeby się lepiej goiła. W aptece zostaliśmy obsztorcowani, że to poważna sprawa i mamy jak najszybciej jechać na Izbę Przyjęć. Na początku byłam zupełnie przeciwna takiemu cyrkowi, ale w końcu uległam zarówno namowom męża jak i głosowi rozsądku "jesteś w ciąży, trzeba o siebie dbać" Na Izbie kolejka jak diabli po godzinie czekania pani w rejestracji uprzedziła nas, że na ginekologii jest poród a na chirurga i tak trzeba będzie czekać kilka godzin i doradziła wizytę jutro u rodzinnego. Dziś skro świt udałam się do Pani doktor . Czułam się idiotycznie idąc , jak mi się wydawało,z taką pierdołą do lekarza. Lekarka , jako że młoda matka, zaczęła bić na alarm, twierdząc, że wdaje się zakażenie (?) szybcikiem skierowanie do chirurga piętro wyżej. Chirurg no cóż opatrzył rankę no i tu się zaczęło "dać antybiotyk czy nie" - ginekolog na urlopie , dyżurna położna kategorycznie odmawia. Chirurg odesłał mnie z powrotem do rodzinnego, rodzinny do dyżurnej położnej, a ta z kolei do szpitala... Miałam wrażenie, że to jakiś potworny absurd- nikt nie wiedział, co robić... w szpitalu czekałam kolejną godzinę na Izbie... w końcu ginekolog. Kiedy usłyszał moją historię uśmiechnął się tylko i powiedział "Lekarze panicznie boją się ciężarnych. Co ja mogę ? Oczywiście mogła Pani otrzymać antybiotyk. Ryzyko zajścia organogenezy jest niebezpieczne do 8 tyg ciąży. Jest Pani w 13 , czyli zaczęła Pani drugi trymestr :) Ryzyko powikłań jest nikłe. Proszę się zgłosić jeżeli wystąpiłaby gorączka lub jakiś niepokojący objaw." Zwariowałam po tym dniu... lekarze się mnie boją ;) Ja czułam się jak ostatnia sierota idąc w ogóle do lekarza z ugryzieniem przez kota natomiast potraktowano to poważniej niż chyba sytuacja wymagała. No cóż przynajmniej nie mogłam narzekać na brak zainteresowania ;)

dzisiejszy dzień jest jednym z najszczęśliwszych dni ostatnich miesięcy, aczkolwiek pełen strachu i nadziei, nadziei na szczęśliwe macierzyństwo. Beta wynosi 39,68 cyfry te dudnią mi w uszach, tak bardzo się ciesze ale boje się tej radości, boje się radości by za szybko się nie skończyła.

Po poronieniu obiecałam sobie że nabiorę dystansu to ciąży jak już w nią zajdę, ale jak nabrać dystans do tego maleńkiego kogoś kogo nosi się pod sercem, skoro kocha się go tego malusieńskiego człowieczka już od jego pierwszych dni życia <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

w niedziele mamy swoją 1 rocznice ślubu tak bardzo cieszę się z przedwczesnego prezentu <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2013, 15:45

Powiedziałam wczoraj mamie o ciąży... Myślałam że wie że już jej mówiłam a tu się okazało ze nie wie ;/ Nie była z tego faktu zadowolona ;/ ale ja wiem że będzie dobrze :) że pokocha swojego wnusia lub wnuczkę :) i to szybciej niż się spodziewam :)

Okresu na razie nie dostałam. Jajniki bolą. Sądzę, że z tego nic nie będzie. Jutro pójdę na betę. W poniedziałek musiałabym wyjść z pracy, a jutro to bez problemów pojadę do laboratorium. Odbija mi się cały czas. Ale piersi mimo że znacznie powiększone, pełniejsze nic nie bolą. Jakoś chyba już się pogodziłam z tym brzydkim wynikiem z wtorku.
Dziś byłam u ginekolog na NFZ. To była moja druga wizyta u tej pani. Wcześniej dała mi skierowanie na wymaz z szyjki macicy, ale żeby jej fundusz nie obciążył kosztem badania prosiła bym przyniosła wynik. Więc zapisałam się do niej jakiś miesiąc temu i dziś poszłam. Mówię jej, że jestem po transferze - najprawdopodobniej nieudanym, a ta do mnie, że skoro stać mnie na in vitro to nie powinnam na wizyty przychodzić do przychodni, bo zajmuję czas bardziej potrzebującym i mniej zamożnym. To ja jej mówię, że ja też płacę składki i mi też wizyty się należą. I że chce skierowanie na nowe badanie. Nawet mnie nie zbadała, tylko wypisała jakąś receptę. I mówię, że ja taki lek już brałam i on na mnie nie działa. A ona, że skoro ja lepiej wiem od niej co na mnie zadziała, to żebym sama się leczyła.
Ach i stwierdziła, że in vitro to bez problemu udaje się lekarzom w Białymstoku. A inni to nie znają się, tylko kasę wyciągają. Wyszłam od niej wkurzona. Więcej do niej nie pójdę. Owszem dała skierowanie na badanie, ale wyniku jej już nie zaniosę. Nie będę wysłuchiwać takich głupot kolejny raz. Receptę od razu porwałam. Nie potrzebna jest mi recepta na leki, które w żaden sposób na mnie nie działają. Zresztą może ja już nawet tej bakterii nie mam. Ona nie była zainteresowana zbadaniem mnie, a rozmowę tak prowadziła bym jak najszybciej z gabinetu wyszła. Nawet do drzwi mnie odprowadziła. Głupia krowa.
I wracając od tej miłej pani pojechałam na cmentarz do mojej Gabrysi. I byłam już bardzo blisko cmentarza jak z bocznej uliczki wyjechał mi tuż przed maskę samochód. A była to jazda egzaminacyjna. Gdybym nie zjechała na przeciwny pas, miałabym rozwalony cały przód samochodu. Trzeba przyznać, że pan nieźle pokazał egzaminatorowi jak jeździ. Jak już dochodziłam do bramy cmentarza to mijała mnie ta L-ka i pan który oblał egzamin siedział z bardzo wykrzywioną miną.

Ehhh coś jest ze mną nie tak ;( źle się czuję, całymi dniami leże w łóżku, nic mi się nie chce... Zaczełam czytać książkę "Ciemniejsza strona Greya" kontynuacja książki "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i tak mnie wciągneła że jestem już na 100 stronie :P
Pozdrawiam ;)

Pierścionek chyba jest za duży, bo okręca mi się wokół palca. Ciągle na niego patrze. Siedzę i zerkam, jem i okręcam dłoń, bawię się telefonem i patrzę czy dalej tak fajnie wygląda, poruszam palcami, żeby zobaczyć czy się 'mieni'. Nie chcę go jeszcze oddać do zmniejszenia, bo muszę się nim nacieszyć. No i tej rodzinie pokazać, jeśli uda nam się w końcu obwieścić nowinę.

Wczoraj była doskonała okazja, bo gaszka siostrzeniec miał wystawę swoich prac w muzeum (jest baaaaardzo utalentowany) i zeszła się cała rodzina. Ale po chwili doszłam do wniosku, że nie powinnam odbierać im radości i dumy z wielkiego dnia i zabierać chłopakowi gratulacje i innego rodzaju oznaki radości, zwłaszcza że to był 1szy dzień.

Dzisiaj już nie wytrzymałam i zadzwoniłam do siostrzenicy gaszka, która właśnie rozpoczyna studia w Grecji (balet!!) i powiedziałam czule, że skoro jako jedyna nie mogła być z nami na wystawie to zdecydowanie zasługuje wiedzieć pierwsza. Ja się trzęsłam jak galareta, nie wiedząc jaka będzie jej reakcja, a ona zorientowała się od razu jak tylko powiedziałam "będziemy cię potrzebować na miejscu we wrześniu przyszłego roku" i nawet nie dała mi skończyć a już głośno gratulowała, cieszyła się ze mną i zadawała milion pytań, na które chętnie odpowiadałam trzęsąc się coraz mniej. Zaproponowała swój taniec baletowy jeśli miałoby urozmaicić nasz wieczór, a jej kuzynka, gaszka bratanica, mogłaby zagrać na pianinie. Wszystko zaczyna się układać w jedną całość. Powolutku myślę, że do września uzbiera się tych wszystkich szczególików, które razem w kupie sprawią, że będzie to najpiękniejszy ślub na Cyprze...

A tu kolejne zdjęcia (nie nasze, to są zdjęcia, które na chwilę obecną pokazują co byśmy chcieli za rok). Ciekawa jestem czy zmieni się mój gust do ślubu. Końcowe zdjęcia z samego wesela obiecuję pokazać po ślubie i wtedy ocenicie same, które są lepsze! Dobra??? :D

5425dc59835e8c98.jpg

3fd0ef202c3c608d.jpg

fc2566d11ecb835d.jpg

f28b338463ffbde6.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2013, 17:42

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)