No i stalo sie jestem na diecie... od tygodnia biegam i cwicze a dzisiaj nawet bylam na basenie:D
plan jest zgubic minmum 15kg i podejsc jeszcze raz do in vitro...zobaczymy czy mimo tego ze zaplodnia juz wszytkie komorki ktore beda cos przetrwa do tranferu...jesli dorobimy sie mrozaczkow to bedziemy probowac do skutku mysle ze bedziemy brali po dwa zarodki. jesli i ty razem in vitro nie zaskoczy to podejdziemy do adopcji zarodka. Ktoras proba juz musi przyniesc dzieciatko...jesli nie...to dajemy sobie spokoj...przynajmniej do momentu oddania dlugow...moze jakas praca zagraniczna...no zobaczymy...
kurcze no musi uz byc dobrze...
chociaz u nas nie moze byc tygodnia bez lekarza...wrocilismy z wakacji i maz chyba nadwyrezyl noge...wdalo sie zakazenie...mam nadzieje z nie bedzie gorzej...
22 lipca 2017 r
o godz. 22.44
Hubert pojawił się na świecie!!!
)
z wagą 3700 g i długością 57 cm
Zdrowy
10 punktów w skali Apgar
Ja mam dość moja ma ADHD litości ile można w ciągu dzisiejszego dnia może z godzinę spokoju miałam rozłożona na kilka części brzuch mnie boli siedziec nie mogę na wpół lezaco jakos da sie to znieść ....
Jak za bardzo boli to ja delikatnie od gory wpycham do środka ręką to wtedy mnie dosłownie cały dol boli Nie dość ze pipa to jeszcze aż tyłek tak to czuje dosłownie chcw mi się wyc
8dpo, 21dc, 18cs, 5cpp
Ku pamięci - nie pójdziemy już do dr Niemoczyńskiego. Szkoda wydanych pieniędzy... temperatura poszła w dół, a to 8dpo, więc tak jak przeczuwałam. Nie mam już siły na nic - do pracy, do porannego wstawania, wydawania kasy na lekarzy,którzy nie widzą nigdzie problemu, na seks , na zabawę w ciuciubabkę...Mam dość, a dziś jeszcze dentysta. Dobijcie mnie proszę.
Prawdopodobnie dzis plamienie sie rozpocznie (juz jest cien cienia), po czym zgrabnie przeistoczy sie w @. No ale w sumie przestalam na cokolwiek liczyc.
Nic nie szkodzi 
Mam nadzieję, że nie ma się czego bać
Dzięki za wsparcie!
Jak się tak patrzy, to jest to dołujące i niesprawiedliwe, choćby sobie wmawiać jakie to nieszlachentne, to ta część nas pragnąca dziecka będzie się złościć i cierpieć. Ehh żeby ta nasza cierpliwość była opatrzona jakąś gwarancją 
zakochalam sie na nowo. tez tak macie?
motylki w brzuszku
uwielbiam ten stan. szczegolnie biorac pod uwage fakt, ze jestesmy razem od 17 roku zycia (a mamy oboje teraz 33 lata), prawie 7 lat po slubie...
uwielbiam te odswiezenia emocji.
jeszcze tylko zwienczenie tej milosci by sie przydalo
ale spoko, pracujemy nad tym. w tym cyklu widze, ze z jednej strony nie wiaze zadnych nadziei, a z drugiej ten brak oczekiwan daje mi satysfakcje i poczucie spokoju. Piatek
Nie wierzę...
Wstaję rano, mierze temperaturę patrzę że podniosła się do góry to co testujemy 
Robię test czekam 5 minut, a tu biel bije po oczach, no nie wierzę to niemożliwe 
Lecę szybko do pokoju po drugi 5 minut i znowu biel...
To są jakieś jaja !!!!! Aaaaaa jestem rozgoryczona ;(
W takim razie ja się pytam gdzie jest @ ?! Nie ładnie tak się bawić w kotka i myszkę ;(
21 tydzień szczęściaa.
22 lipca pierwszy raz poczułam kopniaczka jak leżeliśmy na plaży, chyba było Ci za gorąco 
a wczoraj tak skopałeś mamę, tak fajnie było to poczuć i zobaczyć jak co chwilę unosi się delikatnie brzuszek. W końcu wiem, że tam jesteś i wszystko z Tobą dobrze.
Za tydzień usg maluszku, chciałabym już wiedzieć kim jesteś żebyśmy mogli mówić już do Ciebie po imieniu.
Ostatnio często się kłócimy z tatą, wiem że to odczuwasz, przepraszam Cię..
obiecaliśmy sobie że postaramy się żeby było lepiej.
Będzie lepiej..
Bardzo Cię kocham
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2017, 15:02
Diostinex zakupiony, dzisiaj wieczorem dołożę dla mojego organizmu kolejną dawkę chemii, mam nadzieję, że warto.
Nigdy nie miałam gładkie ładnej cery, ale już bywało tak, że mogłam bez fluidu i warstwy pudru wyjść do ludzi, a nawet zdarzało się do pracy. Szczególnie w czasie gdy brałam Ovarin moja buźka wyglądała nieźle
.
Niestety od czasu, gdy zaczęłam brać Glucofage i Miositogyn, to znacznie pogorszyła mi się cera. ciągle jakieś wypryski i to nie najmniejsze i w najmniej przydatnych do tego miejscach
Może to chwilowe zaburzenie, może aura zimowa bardziej mi sprzyja, może to te leki - byleby chociaż pomogły na powiększenie rodziny...
Wczoraj wynajęliśmy nasze miejsce postojowe sąsiadom. Nawet nie zauważyłam (serio, chyba podświadomie nie chciałam widzieć) puki sąsiadka nie wskazała na zaokrąglony brzuszek. Powiedzieli, że teraz mają problem, bo mieszkanie za małe na dziecko i będą szukać nowego. Cholera! a tu człowiek ma miłość, pracę, mieszkanie odpowiednio duże i... puste
10 DC
Wczoraj wieczorem nie mogłam zasnąć. Rozmawialiśmy z mężem na wiele różnych tematów.
Spojrzałam obiektywnie na siebie i stwierdziłam że przez starania bardzo się od siebie oddaliliśmy.
Przez ten rok myślałam tylko o jedynym jak zajść w ciąże. żyłam od cyklu do cyklu, pomiary, testy ovu itd.. żyłam w rozpędzie, niczym motorynka. Za wszelką cenę chciałam mieć dziecko, a los był okrutny nie oszczędzał mnie. Nawet stymulacja nie pomogła.
Wtedy coś mnie tknęło 4 razy byłam stymulowana i nie ruszyło. Męża badania były lepsze ale dziewczyny z gorszymi wynikami zachodziły. Powiedziałam sobie -- coś jest nie tak.
I tak wstępowała we mnie myśl --- jedna to mutacja ---- sprawdziłam to intuicja nie zawiodła mnie.
Po tym intuicja kazała mi działać w immunologii - kolejny raz nie zawiodła.
Dopiero ukryte choroby zatrzymały mnie. Stanęłam w miejscu, stałam się bezradna.
Przeżyłam wczoraj metamorfozę, nagły zwrot, uczucie jakbym stanęła w miejscu - i nie mogła się ruszyć. Stałam w środku koła i patrzyłam się na życie. Patrzyłam jak mi uciekło, te rok mi zwiał. Bardzo szybko. Chciałam wszystko szybko mieć, ale nie dostałam. Mam zły czas, nie wygram walki z wiatrakami, nie mam wpływu na los, nie zmienię nic. Muszę czekać na swoją kolej, na ten właściwy czas. A kiedy on będzie ---- intuicja mi mówi że czas zawirowań dobiega końca. Musze jeszcze poczekać.
Za bardzo chciałam i to mnie zniszczyło. Jakbym miała cofnąć czas - nie stymulowałabym się zostawiłabym to na później- na czas w który niebawem wejdę.
Od kilku miesięcy wiedziałam że mam zły czas, nic mi nie szło, ale próbowałam walczyć.
Przez to straciłam dużo nerwów.
Teraz wiem że nie powinnam była walczyć, tylko usiąść i odpoczywać, relaksować się.
Zrozumiałam to teraz.
Już nie gonię nie czekam. Teraz odpoczywam.
Nie wiem co przyniesie los, nie wiem co mnie czeka, wiem jedno że nie będę walczyć z wiatrakami. Nie chcę mi się i nie mam sił. Koniec z tym.
Mąż też chce odpocząć, więc odpoczywamy razem, pewnie z 2 cykle tak będzie.
A co dalej nie wiem. Nie myślę. Jestem zadowolona ale ciekawa co przyniesie los.
Mam już wszystkie wyniki badań.
Moja intuicja przewidziała gdzie może leżeć problem. Przebadałam wszystko co było ważne.
Jeszcze tydzień do wizyty u immunologa. Spróbuję zastosować się do jego rad, jak zauważę ze leczenie nie działa rezygnuję.
Może ten lipcowy szok był mi potrzebny aby nie biec przez życie, lecz prze nie iść.
Ale dziękuję Bogu że nie zaszłam w ciąże, że nie poroniłam. Bo to by mnie czekało.
Miałabym większy ból niż teraz.
Ale nigdy przenigdy bym nie sądziła, że przyczyną moich niepowodzeń jest immunologia.
A tak czuję się lepiej. Ten cykl mam typowo odpoczynkowy do tego mam infekcję pęcherza.
Mąż też sobie odpoczywa, sam tego potrzebował, układamy puzzle oglądamy seriale cieszymy się sobą 
Właśnie zdałam sobie sprawę, przeglądając wpisy „starych staraczek”, jak bardzo jestem w dupie z moimi staraniami!
Większość już urodziła, zdążyła zajść kolejny raz i znowu urodzić lub być w trakcie.
Przejrzałam moje cykle i od czasu IVF bardzo się skróciły. Niby są w normie, ale..
Kiedyś było z zegarkiem w ręku 29 dni, no z poślizgiem do 31. A teraz?
Po wakacjach chyba się przejdę do gina sprawdzić czy polip nie wprowadził się na nowo i zbadać hormony. Eh zawsze coś
DC - ilość dni
59 – 26
58 – 25
57 – 26
56 – 27
55 – 26
54 – 27
53 – 25
52 – 25
51 – 26
50 – 29
59 – 25
48 – 32
47 – 25
46 – 28
45 – 24 IVF
44 – 31
43 – 29
42 – 31
42 – 21 IVF
37 tc +2
Od niedzieli ciąża donoszona. Nie chce się wierzyć, że dotarłam do tego etapu, nadal jest to abstrakcja.
Od tygodnia jest u nas moja mama, gotuje nam, sprząta, bo ja już do niczego się nie nadaje.
Końcówka ciąży oczywiście obfituje w kolejne nieprzewidziane rzeczy. Mniej więcej od połowy ciąży robił mi sie guzek na dziasle. Pojawiał się i znikał, wyczytalam, że to nadziaslak, robi sie w ciąży od hormonów. Ale ostatnio urósł na centymetr, zaczelam mieć już problemy z mówieniem, wygladalo to strasznie. Poszłam do chirurga stomatologa, kazał to plukac, potem ściągnąć kamień i wyciął. Dziadostwo poszło do histopatologii, ale chyba to nic groźnego. Za te 3 wizyty zapłaciłam 700 zl, nice... Bardziej mnie martwi jednak mój mąż. Wyrwal tydzień temu dolną ósemke, zabieg był bardzo trudny. Ból codziennie i mega opuchlizna. Wczoraj ja miałam wycinanego tego guzka a on pojechal na kontrolę. Okazalo sie, że wdala sie ropa, wyczyscili go, za tydzień zdjecie szwów. Jak wyszedl taki blady z gabinetu to mi sie zrobiło słabo. Przeniesli mnie na kozetke i z pół godziny tam lezalam. Lekarz myslal, że to po moim zabiegu, ale nie, to na widok męża zaslablam, no czeski film. Dobrze, że nie straciłam przytomności, bo karetke by wzywali i byłby dopiero ambaras. Jak ja pomogę dziecku jak coś zmajstruje jak na mnie widok bladego męża tak działa? Niestety po czyszczeniu nadal go boli, codziennie kilka środków przeciwbólowych, martwię się, strasznie mi go żal. A to ja go cisnelam żeby wyrwał, bo próchnice mial straszna w tym zebie.
Poród za pasem. 7.12 termin cc, czekam jeszcze na info od lekarza kiedy mam sie stawić do szpitala. Zostały niecałe 2 tygodnie! Ale szyjke mam jeszcze długa, więc mam nadzieję, że dotrzymamy do terminu. Wszyscy pytają czy boję sie operacji. Gdzie tam, balabym sie porodu naturalnego, operacji sie nie boję. Mialam w zeszłym roku dwie operacje łokcia pod narkoza, nic mnie po nie bolało, a przecież skladali mi odlamy kości, nawet rehabilitantka sie dziwila, że mnie nie bolalo. Licze, że mam superszybka zdolność gojenia i będę szybko sprawna. Czego sie boje to testu na covida, tego wymazu z nosa - to już wiem że zaslabne, bo nos mam bardzo wrażliwy.
Torba do szpitala spakowana, musze tylko jakieś batoniki musli dokupić.
I na koniec aktualizacja brzuszka (bebzola raczej😀):
![]()
19 dc / 40 cs - 2 próba criotransfer
Niedawno wróciłam z kliniki... Spędziłam tam 4 godziny.
1. Przed transferem 30 minut Atosibanu - tzw. Szybki wlew - samopoczucie tragiczne. Wymioty trzymałam na siłę. Podobno to norma...
2. Kontrola przed transferem. Endo 9,3 mm. Jak na mnie to super, a w ogólnym rozrachunku zadowalajaco.
3. Transfer. Moja pani dr zarówno na kontroli jak i przy transferze. Jakos było tak inaczej. Dłużej... Szukała najlepszego miejsca dla zarodka, heh nawet mówiła do siebie 😉 "nie, tu nie, a wezmę głowicą tu, o teraz lepiej, tak, to będzie tu" No i podczas badania wyszedł skurcz, więc ucieszyła się że dała ten Atosiban.
4. Kolejny wlew, tym razem prawie 2 godzinny.... Leżała w pokoju ze mną dziewczyna... 6 pełna procedura in vitro ale dopiero 2 transfer. Nie miała wcześniej komórek. Tyle że to wina AMH - poziom 0,5. Pierwsza jej procedura w Novum. Uzyskała 2 komórki, obie się zapłodniły. Życzę jej sukcesu, bo Jej historia na prawdę jest smutna. Na do widzenia obie zyczylysmy sobie ciąży.
Co my kobiety musimy znosić... I wcale o to nie prosimy, po co? Na co?
Nie wiem jaka klasa zarodka została mi podana - standardowo, jak przy pierwszej procedurze. Wiem tylko że 4ro dniowiec, przekształcający się w blastusie. Ale na zdjęciach widzę trochę fragmentacji. Nie jestem embriologiem, więc nie będę wyrokować, ale boję się że ma więcej niż 15 - 20 %, czyli w zasadzie jeśli tak jest, to w ciągu doby, max 2 zarodek obumrze.
Niestety po przeliczeniu tego progesteronu na ng, wyszło 20 jednostek. Mało.... Dostałam Prolutex i prośbą o zbadanie go w piątek. Oczywiście innych leków całą masa... Będę robiła 2 zastrzyki dziennie tj Prolutex + clexan. Będą też leki podjezykowo, dowcipnie i dobrzusznie. Czuję się jak emerytka z całą siatą leków 🤣
Teraz najważniejsze dni. W zasadzie betę mam zrobić za 12 dni i ona będzie wiążąca, ale w zasadzie obie wiemy i to pani dr też podkreśliła że w przyszły wtorek będzie już wszystko jasne. Najpewniej zatestuje po weekendzie.
Mikołaju, może nie jestem najgrzeczniejsza i zdarzają się ludzkie przewinienia, ale bardzo Cię proszę przynieś mi w prezencie ciążę...
28t2d
Termin porodu: 82 dni
Ciąża donoszona: 61dni

Dopadł mnie stres. I lekka panika. Przeczytałam, że dwie wrześnióweczki już urodziły, a dodatkowo moja koleżanka również z terminem na wrzesień (obecnie 32tc) wczoraj jechała pilnie do gina i okazało się, że ma skurcze.. Modlę się i trzymam kciuki za wszystkie te dzieciaczki. Te już po drugiej stronie brzuszka, jak i te którym śpieszono na ten świat..
Tośka! Ty mi tam ino nie rób niespodziewajek przypadkiem. Siedziesz w brzuchu grzecznie i ani nie myśl o wychylaniu się przes szereg, bo Matka to już do reszty zwariuje!
No i oczywiście z tych nerwów to już mam przygotowaną pralkę z pidzamami i szlafrokiem i dorzuciłam kilka rzeczy do torby. Dobrze, że we wtorek wizyta. Daje mi to jakiś czas spokoju hehe.
A przeskakując na pozytywy to Małż wczoraj kupił dla Małej lampę do pokoju
Mieliśmy nie kupować i zostawić taką jaka była, a jednak tak mu się spodobała że kupił (oczywiście po mesengerowej konferencji ze mną
) W weekend planuje pomalować ostatni pokój i możemy temat remontu już zamknąć. Uff 
=============
Wizyta u gina
01.08
14.08
29.08
=========
MamaDHA Premium+ 2x1
Sorbifer Durules 1x1
Duphaston 3x1
MagneB6 3x2
Cyclo3fort 2x1
FemiSept Uro 2x1
Letrox 125mg 1x1
=========
Panie Boże Czuwaj Nad Nami.
Janie Pawle II miej Nas w swojej opiece.
Wczoraj były wyniki Alicji. Canavan potwierdzony. Teraz zostaje czekać na moje wyniki badań genetycznych 6-go eksonu, jeśli będę nosicielem tego uszkodzonego genu bedziemy badać moją drugą połowę. Niby to jak raz na milion się przytrafia, a jednak... Bardzo smutno mi, że ta kruszynka jest chora i nic nie mogę na to poradzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2017, 13:52
martwia mnie kłucia w jajnikach. wczoraj ciagneło az do nerek. lewa strona to torbiel, jesli sie powieksza to baardzo zle. ale prawa strona?? cos nowego mi dolega? oby nie!
5dc
Wykonane badania:
Helicobakter pyroli
Prolaktyna
Mam przeczucie, że to ona jest przyczyną rozlegulowania moich cykli.
Możliwe, że mikrogruczolak odżył i robi spustoszenie w mojej głowie 
Hej! Dziś dzień wolny, na poprawę nastroju wizyta u kosmetyczki
) w sumie jakoś wyluzowałam w tym cyklu, co będzie to będzie... 
Tyle się pisze o pierwszych wizytach, a ja przeszłam przez nią tak szybko. Nawet nie czy mam mówić w pracy o ciąży... może to za szybko. Poczeksm, dobrze się czuję. Naciesze się tym czasem czekania na dzidziusia 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.