Witam po długiej przerwie . Myślałam , że nie będzie mi dane wróci tutaj , ale tyle się wydarzyło , że chyba chce to z siebie wyrzucić . Jeśli chodzi o starania to postanowiliśmy z mężem zrobić sobie dłuższą przerwę . Pod koniec sierpnia stwierdziłam , że pójdę do ginekologa sprawdzić czy wszystko dobrze . Z racji tego że zmieniliśmy miejsce zamieszkania postanowiłam poszukać jakiegoś dobrego ginekologa i tak też się stało . Pani doktor chciała mi delikatnie skrócić cykle bo bywalo z nimi różnie 33-40 . Przepisała mi miovarian i zaproponowała żeby zrobić podstawowe badania i hormony . Jako pierwsze miałam wykonać tsh , a w 1,2 lub 3 dc resztę badań . I tutaj niespodzianka . Zdążyłam zrobić tylko tsh (które wyszło w porządku ) i zobaczyłam dwie kreski na teście . W dniu spodziewanej @ na wieczór zrobiłam test, niestety nie pokazał nic , ale czułam że muszę jeszcze zatestowac . Rano bladzioch , a na wieczór znowu biało . Stwierdziłam , że pewnie tak bywa bo to wczesna ciąża . Zrobiłam betę - wynik 80,640 . Radość niesamowita . Płakałam jak dziecko , ale szybko moja intuicja mnie sprowadzała na ziemię żeby nie popadać w euforię . Tak było przez cały tydzień . Na zmianę . Euforia i radość . Męczyły mnie dziwne skurcze . Nie cały czas . Bardziej napadowe , ale dość silne . Oczywiście starałam się tłumaczyć sobie , że tak bywa we wczesnej ciąży . W dniu kiedy odebrałam wynik bety zapisałam się do lekarza na ten sam dzień . Chciałam szybko skontrolować czy wszystko dobrze , a z racji , że moja gin nie mogła mnie przyjąć to poleciła kogoś dobrego . Przed wizytą myślałam , że zemdleje . Łzy w oczach i strach paraliżował mnie . Czułam , że cos jest nie tak . Szczególnie , że od momentu kiedy zobaczyłam dwie kreski budziłam się w środku nocy cała mokra z przerażeniem . Czekam pod gabinetem . Moja kolej . Wchodzę . Tłumacze co i jak i zaczynam płakać jak bóbr . Lekarz trochę ratuje sytuacje żeby się uspokoić , że zaraz zobaczymy co tam się dzieje . Wchodzę na fotel i boję się , ze nie ma nic . Doktor mówi , że jest ciąża . Prawdopodobnie mnoga bo widzi dwa pęcherzyki . Radość ? Byłaby ... Ale ja dalej czułam straszny lęk . Pytam jakie są szanse , że to mogą być puste pęcherzyki ? Lekarz mówi , że ciężko stwierdzić , że raczej tak nie wyglądają , ale poczekamy zobaczymy . Po czym dodaje , że tutaj chyba mamy pcos . I tyle . Koniec . Może mamy , a może nie mamy . Proponuje mi lekarstwa na podtrzymanie. Jakieś droższe , ale podobno dobre . Człowiek zrobi wszystko , żeby tylko się dobrze skończyło . Skasował mnie na 800 zł i pożegnał słowami żeby się nie łajdaczyc i nie pieprzyć . Wyszłam ze łzami w oczach . Choerny idiota . Ale to nie miało znaczenia . Ważne żeby te kruszynki były ze mną . Wróciłam do domu . Razem z mężem na zmianę płakaliśmy i skakaliśmy ze szczęścia . Ale ciągle tą radość coś mi przerywało . Nie pytajcie co . To po prostu się czuję . Zasnęłam . Godzina 3.30 budzi mnie przeraźliwy skurcz . Zero plamienia nic , ale ja wiem , że to koniec . Błagam i modlę się żeby przestało boleć . Skurcz minął . I wszystko inne też . Zasnęłam , a rano się obudziłam jakbym już w żadnej ciąży nie była . Z płaczem pobiegłam na betę . Po 48 h beta 90,240 . Boże wiedziałam
wyszłam z pracy wcześniej . Biegłam przez ulicę jak człowiek który postradał zmysły . Chciałam przestać oddychać . Pojechał do szpitala do mojej gin . Na USG jeden pęcherzyk. Wiara i nadzieja , że może przetrwa jeden . Zastrzyki przez najbliższe dni na podtrzymanie i globulki dopochwowe - czekamy . Nie śpię . Nie jem . Czuję jak ulatuje ze mnie życie . Modlę się i wyję do poduszki żeby było dobrze , albo niech ten koszmar się już skończy . Nie ma nic gorszego niż czekanie . Minęło 4 dni od bety . Już jej nie powtórzyłam bo nie miałam na to siły . Pojechałam do szpitala . Pani doktor radzi żeby zostać . Zostałam przyjęta na oddział . I teraz się zaczyna jazda bez trzymanki . Pani doktor zleciła betę . Powiedziała , że przyjdzie rano i da znać co tam , ale koło 22 zagląda do mnie czy nie śpię . Nie spałam . Wiedziałam , że nie ma dobrych wiadomości . Usiadła na łóżku . Złapała mnie za rękę i pokiwała głową na ,,nie" pytam ile beta ? 40 ... Dostałam leki . Nie bardzo byłam świadoma co się dzieje . Rano obchod. Milion studentów i chyba nie dociera do mnie co mówią : Pacjentka z podejrzeniem ciąży pozamacicznej . Proszę pozostać na czczo bo jutro zabieg . Chyba śnie ? Nie ma się od kogo dowiedzieć co się dzieje bo słyszę w odpowiedzi , że prowadzi mnie grupa osób , a nie konkretny lekarz . Jeden dzień na czczo . Wieczorem decyzja jednak jeść bo czekamy jeszcze . Drugi dzień to samo . Cały dzień na głodzie wieczorem dają jakąś papkę . 3 dzień zwrot akcji . Każą iść na spirometrię i EKG bo zabieg . Laparoskopia . Miło się wkoncu dowiedzieć co to za zabieg . Obchód z rana . Doktor mówi , że raczej by się wstrzymał bo młoda jestem . Może być tak , że trzeba będzie mnie otwierać bo dojdzie do krwawienia , a nie wiadomo co dalej . Mam sama podjąć decyzję . Dzwonię do mojej gin , że chyba pomyliłam szpital z cyrkiem . Przyjechała do mnie . Zabrała na USG . Pęcherzykow brak . Sugeruję żeby się nie zgadzać na laparoskopie . A ja sugeruję , że wychodzę na własne żądanie . I tak też zrobiłam . Dzień po wyjściu poronienie samoistne . Wszystko się oczyściło samo . Jutro idę na kontrolę . Wracam pomału do żywych . Mam nadzieję , że będziemy mogli z mężem nie długo wrocic do starań . To był najpiękniejszy i zarazem najgorszy okres w moim życiu . Niby radość i wielkie plany , a za rogiem strach i ból . Nie wiem co bym zrobiła bez męża bo był dla mnie tak ogromnym wsparciem , że będę wdzięczna do końca życia . Wierzę , że nie dlugo uda mi się zobaczyc dwie piękne kreski i na 9 pięknych i spokojnych miesięcy zamieszka pod moim sercem Boży cud . Czekam i wierzę . I bardzo proszę o jakieś ciepłe westchnienie w mojej intencji .
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2017, 01:45
18 tc (17t3d)
Hej! nie mogę spać! po wczorajszej wizycie banan nie schodzi mi z ust
Wczoraj się okazało że w brzuszku mieszka mały mężczyzna i ma już piękne swoje przyrodzenie
nie chciał mały skurkowaniec pokazać bo ułożony był główką do góry nogi skrzyżowane i pępowina między nogami ale lekarz zaproponował usg dopochwowe i od dołu ukazał się naszym oczom piękny dzyndzelek z woreczkiem mosznowym
także nie ma wątpliwości. Ja czułam od początku że będzie chłopak hehe i przeczucie mnie nie zmyliło
dzidzia waży 224 g trochę więcej jak na ten tydzień ale jest ok 
wczoraj stanęłam rano na wadze jak pisałam i szok bo prawie + 3 kg w dwa tyg. u lekarza myślę sobie będzie jeszcze więcej bo wieczorem itp, a tu klops u lekarza waga pokazała tyle samo co moja rano! czyli moja z rana kłamała!! i w karcie ciąży wyszło że w mc mam + 2 kg i lekarz powiedział że to w normie
no ale nie ma co się oszukiwać że jeść muszę zdrowiej, aby może ciut zwolnić 
dziś planuję kupić w pepco pierwsze body albo śpiochy dla naszego synka 
Wczoraj 22 tydzień (21tydz 4dni)
Poczułam pierwsze delikatne koniaczki
) Piękne uczucie, tak długo na nie czekałam
Mój synuś zaczął wreszcie kopać
jak się ciesze
A dziś bedę oglądała małego, jade na USG połówkowe 
Jest kiepsko,nawet bardzo kiepsko ...jeśli chodzi o nasze możliwości rozrodcze.Raczej na ciążę naturalną nie ma absolutnie żadnych szans,zastanawiam się czy są jakiekolwiek na inseminację????
Bo ...z tego jak zrozumiałam opis badania męża,badając tylko te ruchliwe plemniki (badanie MSOME)wybadano tylko 3% prawidłowych....z pozostałymi dupa blada!!!
Posiew nasienia - ujemny
Przeciwciał przeciw plemnikowych - nie ma
Czekamy na jeszcze jeden wynik badania SCD.
Najprawdopodobniej właśnie z tymi plemnikami jest taka hujnia,że nie zachodzę w ciążę a jak już coś się zadziało,to było tak kiepskie,przez hujowe plemniki,że się nie mogło dziać dobrze.
Nie wiem,czy byłaby jakaś szansa,żeby z tych 3% wyłuskać jakiś dobry plemnik i żeby w ogóle przy takim wyniku udała się inseminacja...czy to przekreśla nawet inseminację?
Czyżby tak miała zakończyć się moja przygoda na ovu???
Czekam na meila od lekarza z kliniki.
Wczoraj dotarł okres.
Dzisiaj 2 dzień cyklu. mam nadzieję normalnego.
Byłam trochę zawiedziona, ale przecież domyślałam się finału 20go cyklu starań. Ale i tak pojawiła się Ona-nadzieja.
Ostatnio usłyszałam zabawną historię poczęcia dziecka.
Czy ktoś kiedyś słyszał, że stosunek przerywany nie jest metodą antykoncepcji??
Kurde, ludziom się udaje począć dziecko w taki sposób, a niektórzy robią cuda na kiju- mierzą temperaturę, obserwują śluz, robią testy owulacyjne, sprawdzają szyjkę, biorą tonę leków, suplementów, biegają do ginekologa, zapodają sobie zastrzyki bolesne lub mniej bolesne, robią masę badań, stresują się co miesiąc....a innym wystarczy stosunek przerywany... O ironio!!!
No nic przebolałam, chyba już nic mnie nie zdziwi...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2017, 10:52
Być może będzie to bardziej przypominało dziennik, niż pamiętnik... Przynajmniej jak na ten moment...
Cóż tak teraz będzie. Może to dla mnie taka forma terapii...
Kolejny dzień zmagań z niepłodnością. Aaaa no tak miałam się umówić do ginekologa i zaraz to zrobię. Muszę zbić trochę prolaktynę... Jednak jestem teraz jakieś 2 dni przed @, więc wizytę umówię dopiero na koniec listopada, chyba, że nie będzie miejsca to na grudzień, po kolejnej @.
Za tydzień pierwsza wizyta u androloga. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży, że po podjęciu leczenia, kolejne wyniki nasienia wyjdą idealne, albo chociaż takie, by była możliwość zajścia w ciążę w naturalny sposób.
Może się uda, żeby androlog wypisał mi od razu receptę na ten lek zbijający prolaktynę....
Mamy plan, więc musimy się go trzymać. Dbamy o siebie, ćwiczymy, jemy zdrowo. Musi się udać.
Tylko ten stres związany z pracą... Nie pomaga... Szczególnie mojej prolaktynie.
W zasadzie czekam na okres ale nie wiadomo kiedy, czy w ten weekend czy następny. Ten wykres jest zupełnie niespójny. Nie schizuje z objawami. Bez sensu to. Zmęczenie, mdłości, zły sen.. to jest zawsze, jak ma się głowę pochłoniętą myślami. Wpisuje temperatury, uzbieram 12wykresów i znowu do kliniki pójdę. Byle tylko nie zgłupieć do tego czasu, nie załamać się.
Dzisiaj, 19:18
Już jestem po USG
Jest serduszko!!!
Lekarz zdziwił się jak wczorajszy mógł to przegapić
Nawet wlaczyl na chwilę dźwięk.
To co przeżyłam przez tego konowała od wczoraj nie życzę żadnej ciężarówce
Została też mi założona karta ciąży
Tp mam na 20 mają😃
Następna wizyta 30 pazdziernika
21dc / 14cs
Spadek temperatury? Nie dziwi mnie to... Niby to dopiero teoretycznie 5 dni po owulce, której miało w ogóle nie być albo była wcześniej... Albo pomyliła się Pani ginekolog albo myli się wykres tak czy siak mam przeczucia ze się nie udało znowu..... Po prostu to czuje
. Nerwowość moja dziś sięga zenitu. Od rana jestem okropna dla mamy, mąż w pracy a ja tydzień urlopu i siedzę i myślę co zrobić żeby nam się udało w końcu? Jak sobie pomóc? Do końca roku postanowiliśmy po prostu się starać a od nowego roku albo klinika niepłodności albo naprotechnologia tylko co lepsze? Na co się zdecydować? Nie wiem i czuje ze tkwimy w jakimś cholernym martwym punkcie
.
Eh to tyle żali na dziś 
5 tyg+4 dni
Krew... koniec
5 tyg+4 dni
Krew... koniec
JEZU UFAM TOBIE!
Opublikowano 28 grudnia 2011
Mam na imię Agata, jestem z Tychów. Wielokrotnie chciałam będąc w Czatachowej złożyć świadectwo, ale nie miałam odwagi. Wiem jednak, że świadectwo musze napisać, ponieważ Jezus dał mi i mojemu mężowi tak wiele, że muszę się tym podzielić. Pragnę umocnić kobiety, które przechodzą bądź przeszły to co ja, aby nadziei nie traciły prosiły Jezusa, Jezus słyszy i wysłucha. Jestem 2 lata po ślubie, 3 miesiące po ślubie 2009 zaszłam w ciąże, lecz ciążą od wizyty u lekarza cieszyłam się tylko tydzień ponieważ poroniłam w 5 tygodniu. Lekarze mówili nam, że to normalne, że tak się zdarza czasami i że mamy się starać o dziecko za 3, 4 miesiące. Tak też zrobiliśmy, znowu zaszłam w ciążę w marcu 2010, niestety znowu Bóg zabrał nam dziecko w 7 tygodniu ciąży.
Po tym poronieniu zrobiliśmy różne badania, aby dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje, wyniki wszystkie miałam dobre, mój mąż również. Do Czatachowej jeździliśmy regularnie co miesiąc prosząc Boga o potomstwo. W kolejną ciążę zaszłam w sierpniu 2010r, będąc w 8 tygodniu ciąży u lekarza słyszeliśmy bijące serce naszego dziecka i widzieliśmy zarys małego człowieczka, następną wizytę miałam za miesiąc. Tak bardzo się z mężem cieszyliśmy, myśleliśmy, że to dziecko juz będzie z nami na ziemi, bardzo pragnęliśmy dziecka. Po miesiącu poszłam do lekarza, a nasz ginekolog powiedział: „bardzo mi przykro serduszko przestało bić, rozwój dziecka zatrzymał się na 8 tygodniu,” czyli przez miesiąc chodziłam z martwym dzieckiem. Nie potrafiłam w to uwierzyć, płakałam bardzo, juz nie miałam siły.
Dostałam skierowanie na zabieg, na następny dzień. Po wyjściu od lekarza, prosiłam męża żeby pojechać do o. Daniela, było to w tygodniu, ale ja wiedziałam, że o. Daniel odprawia tam msze w pustelni codziennie o 18. Nie traciłam nadziei nie buntowałam się, przyjęłam ten krzyż, w sercu prosiłam Boga cała drogę, aby dziecko ożyło, aby przez modlitwie o .Daniela tak się stało. Przyjechaliśmy do pustelni na msze, po mszy o .Daniel modlił się przed najświętszym sakramentem poczym wszedł do zachrysti, poszłam za nim i powiedziałam, że „mam martwe dziecko pod sercem i ze proszę o modlitwę, aby ożyło, bo przecież zdarzały się takie cuda.” O. Daniel dał mi krzesło, abym usiadła stułę dał na brzuch i tak gorąco się modlił, tak prosił Boga aby dziecko ożyło, zapytał czy czułam ciepło na dole brzucha odpowiedziałam „nie”, dalej się modlił prosił Boga abyśmy z mężem byli pełni pokoju w cierpieniu. powiedział żebym nie traciła nadziei, pobłogosławił dziecko i mnie. Dostałam od o. Daniela mały drewniany obraz przedstawiający świętą rodzinę. Na drugi dzień pojechałam do szpitala na zabieg, oczywiście miałam robione usg jeszcze i miałam nadzieje, że dziecko ożyło, niestety ta sama diagnoza serce nie bije. Była to na tyle wczesna ciąża, że nie miałam zabiegu, lecz dostałam tabletki na wywołanie poronienia. Cierpiałam niesamowicie, ale mówiłam sobie i pocieszałam się a w ten sposób, przecież mam 3 dzieci w niebie, one tam są szczęśliwe z Bogiem, Bóg oszczędził im życia na ziemi i wziął do nieba. Cierpienie oddawałam Bogu łącząc się z krzyżem Chrystusowym przepraszając za moje grzechy i mojej rodziny.
Po tym zdarzeniu w październiku w 3 sobotę miesiąca 2010r pojechaliśmy do Parafii św. Józefa w Częstochowie do o. Daniela prosząc o potomstwo, po mszy św. O. Daniel mówił ze „jest tu kobieta która poroniła 2 razy Bóg ja dotyka”, później przeszedł do kobiet które dokonały aborcji, wtedy ja w sercu Jezusowi powiedziałam „przecież jeszcze ja tu jestem ja tez poroniłam i ja gorąco proszę Cię Jezu o potomstwo”, i w tym momencie o. Daniel powiedział „jest tu młoda kobita która 3 razy poroniła”, mi wypłynęły łzy z oczu, powiedział „w tej chwili wypłynęły jej łzy z oczu i ona prosi o potomstwo” i powiedział „za rok o tej porze urodzi syna, on będzie taki jak święty Józef”, spojrzałam na męża i powiedziałam „damy mu na imię Józef”, mąż odpowiedział „tak damy mu na imię Jozef”, ogarnęło mnie ogromne szczęście. Po roku o tej porze czyli jesienią urodził mi się syn (dokładnie 22 listopada 2011r) i daliśmy mu na imię Józef. Dziękujemy z mężem Bogu za o. Daniela dzięki któremu działa tak pięknie. Dziękujemy za syna. Święta Bożego Narodzenia spędzimy z Józiem.
Chwała Panu! Agata i Michał Tychy.
ZRODLO: http://mimj.pl/jezu-ufam-tobie/
Znowu mam ten bol nie jest on az taki mocny jak byl ale tez bardzo boli zadne tabletki nie pomagaja.. dobrze ze wczoraj jak bylam w nocy w pracy mnie nie zlapal .. jak bedzie sie powtarzal to bede musiala isc to sprawdzic ale juz mam dosc tych lekarzy i szpitali .. 
Piszę do Bąbelka, który być może wczoraj zagnieździł się w mamy brzuszku! Jeśli tam jesteś Maleńki, to bardzo Cię proszę, żebyś został i czuł się jak u siebie w domu! Śmiało mów, czego potrzebujesz, bo chociaż jesteś malutki jak główka od szpilki, to kocham Cię bardzo i zrobię dla Ciebie wszystko! Mam tylko jedną prośbę, nie pozwól mamusi się denerwować i daj o sobie znać... powiedzmy do 15 listopada (środa). Dziękuję i całuję Mój TY Mały Świecie!!!
5cs, 25dc
Ovu wyznaczył mi owulację 7 dni temu. Staram się nie interpretować każdego ukłucia jajnika i bólu brzucha jako oznak ciąży. W ostatnim cyklu czułam chyba wszystkie objawy ciąży jakie tylko istnieją, do tego cykl był długi 38 dni,dlatego gdy @ przyszła upadek był bolesny. Postanowiłam, że w tym cyklu już tak się nie nakręcę. Na razie trzymam się planu:) ale łatwo nie jest. Wszyscy mówią żebym odpuściła, żebym się tak nie nakręcała, że wtedy przyjdzie to co ma przyjść. Wiem o tym doskonale bo kto zachodzi w ciążę najczęściej? dziewczyny które w ogóle nie myślą o ciąży albo wręcz jej nie chcą. Tylko jak można przestać chcieć czegoś czego tak bardzo się pragnie, niech ktoś mi powie jak to zrobić,a zrobię to, a póki co chcę i nie zmienię tego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2017, 20:07
Dzieki Bogu mój samochód da się naprawić, elektronika. Mogło być gorzej... Dziś 3 dzień Nowenny. Pomaga. Polecam, choc nie jest latwo.Po ćwiarteczce bromka dziś cycuszki normalnie grzecznie sie zachowują i nie musze ich trzymać na schodach. Czuje dziś skurcze macicy, ale chluśnie w tym miesiaącu. Ale jesli obfity okres to znaczy chyba ze endo mocno przerosło. Bo jak brałam antykoncepcyjne co osłabiaja wzrost endo to miałam tyle krwi co z nosa leci... DZowniłam do gin, zdziwniony ze beta na - i okresu nie ma. Ale powiedział że zdarzają sie takie "wyjątki" bardzo rzadko no ale się zdarzają, kazał czekac jeszcze do piątku na @. Zapomniałam sie tylko zapytać jak mam tego bromka brać. Na razie biore wiec bezpiecznie 1/4 tabletki od wczoraj do piątku potem do niego zadzwonie jak mam to łykać. moze on mi wywoła okres, bo wysoka prolaktyna chyba wstrzymuje miesiaczke
38 tydzień 
Tak. to już sama końcówka przygody ciążowej. Malutka kilka dni temu ważyła 3200 gram a więc jest spora, bo Mikołaj miał 3300 jak się urodził w 38 tygodniu i kilka dni. Jakby patrzeć na ciążę z Mikołajem to Mała byłaby z nami za 4 dni. O matko, nie wierze że ten czas tak szybko minął. W ogóle to chyba od trzech dni odchodzi mi czop śluzowy. taka galareta lekko żółtawa, przezroczysta. Ale bez nitek krwi i czegokolwiek a więc nie panikuje. Skurcze też są, głównie w nocy takie okresowe często. Jestem cała opuchnięta już. Czuję się jak słoń. Chciałabym żeby coś się ruszyło
czekamy... 
Dziś ten najgorszy dzień miesiąca, przyszła @. Niby się spodziewałam, bo w ogóle nie czułam owulacji w tym miesiącu, a jednak gdzieś tam w głębi zawsze ta nadzieja się tli.
Jutro kupuję dong quai. I postaram się w ogóle nie pić alkoholu w tym miesiącu. Ponadto M. ma szereg badań, a ja umawiam się na drożność. Jeśli wszystko będzie ok, to idę na monitoring, a potem już inseminacja.
M. nie chce inseminacji, chce, żebyśmy zaczekali do dwóch lat starań, czyli do lipca przyszłego roku. On nie rozumie, że ja już mam 30 lat i nie mogę sobie tak czekać, jak gdybyśmy się zaczęli starać w wieku lat 25. W lutym jego siostra rodzi drugie dziecko. Z zaburzeniami jedzenia, pracoholizmem i hashimoto zachodzi w ciążę drugi raz w pierwszym cyklu. I martwi się, że będzie rodzić w miesiącu, w którym jest najwięcej pracy... Nie potrafię się cieszyć jej szczęściem, a tak bardzo bym chciała, bo chyba będę chrzestną tego dzieciątka. Potrafię tylko myśleć o tym, że za 3 miesiące cała rodzina będzie huczeć o ich dziecku, a my nadal będziemy sami...I jak ja się wtedy zachowam, czy będę potrafiła się uśmiechać...
8dpt beta 0,1
10dpt beta 0,1 progesteron 69,5
Myślę, że to już dupa.. Nie mogę dodzwonić się do Pani doktor, która zastępuje mojego lekarza.. Nawet G. jeszcze nie powiedziałam..
Tak bardzo wierzyłam.. Moje przeczucia i wiara sprawdza się tylko na innych.. Na mnie nie działa..
Nawet łez mi brakło..
27dc
Chyba się popsułam 
Naprawdę nie mam pojęcia co się dzieje
W zeszłym tygodniu, chyba w sobotę lub w niedzielę OF odznaczył mi owulację z 20dc,w poniedziałek ponownie naznaczyła na 20dc, dziś po naniesieniu temperautyr rano ponownie odznaczył mi owulację...
No popsułam się jak nic
Z tego wszystkiego poszłam dziś na krew, jutro się okaże jaki wynik. Pewnie za wcześnie, no ale zrobiłam, bo muszę wiedzieć czy mogę powiedzieć szefowej, że nie przedłużam umowy od grudnia.
![]()
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.