Jeżeli urażę kogoś uczucia to przepraszam, ale mąż mi przed chwilą podesłał i nie mogę się powstrzymać 

3 dc dzisiaj, miesiączka zbliża się ku końcowi i czekam na owulację... mam nadzieje, że wypadnie w przyszły weekend, a nie we wtorek, czy środę, gdy męża nie ma w domu 
dzięki kochane za ciepłe słowa :* pamiętam jak sami słyszeliśmy historie par które przechodziły kryzys w związku ze staraniami, jak ktoś odchodził. nie mogliśmy wtedy tego pojąć. ale to było jakieś 2-3 lata wstecz. trójkę naszych straconych dzieciaków wstecz. widać czas i to co się przeżywa podczas walki robi swoje.
nadzieja na pewno jakaś jest, zobaczymy jak się nasze życie potoczy.
co do pomocy specjalisty to sama myślę o tym dla siebie. chyba nadszedł już ten czas.
Pierwszy cykl z clo dostałam zastrzyk w 14 dniu.były 2 piękne pęcherzyki 21mm każdy.W środę o 17 dostałam zastrzyk a wspolzylismy w piątek w nocy jest szansa? A i w nocy z wtorku na środę. Teraz czekam do 22 listopAda i testujemy. Boże spraw by ten cykl był szczęśliwy. Ostatnio jeszcze dobra koleżanka powiedziała ze jest w ciąży a starali się 2 miesiące. Cios w serce ale życzę jej dobrze tylko dla czekających to takie niesprawiedliwe.

To my z wczoraj, czyli 15tc
Wczoraj byliśmy tez u lekarza i pan doktor zaskoczony, bo rzadko mu się zdarza na tak wczesnym etapie widzieć płeć. Jak na razie potwierdza to co mowil lekarz na prenatalnych, czyli że dziewczynka
ja i teść bardzo sie cieszymy
wszystko z Tośką dobrze, ma już 8,2cm!
niestety nie wzięłam zdjęcia malutkiej
myślałam ze mam a tu sie okazało, ze taka sierotka ze mnie. Kolejna wizyta za miesiac 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2017, 12:56
39 tydzień i 3 dni
Otóż jeszcze 2w1
ale uparta ta nasza córka... dobrze jej tam w brzuszku u mamusi
dzisiaj idę jeszcze do lekarza. ciekawe czy się coś ruszyło, nie wiem czy jakiejś grzybicy się jeszcze nie nabawiłam bo takie dziwne uplawy mam. Do tego już strasznie puchnę i jest mi naprawdę ciężko. Noce są straszne, jedyni się przekręcam i to ciągle bieganie do łazienki. Mogłaby się już urodzić
do terminu zostało 5 dni.
Ja się Przeziębiłam i mam katar do tego boli mnie gardło
eh super czas nag chorobę. do tego Mikołaj też miał w nocy gorączkę więc pewnie go też coś bierze
Oliwia przyjedzie do domu pełnego zarazków. A nie ma to jak chore starsze i noworodek w domu. No nic. Nadal czekamy na Oliwie 
31tc (30t1d)
Oj dzieje się... Wczoraj rozpoczęliśmy nowy tydzień i pojechaliśmy z Mężem wieczorem na usg. Kolejny raz usg 4D nie wyszło niestety, ponieważ Ala jest już ułożona główkowo (kolejny raz, może w ogóle od ostatniego usg się nie przekręcała?). I kolejny raz nie chciała pokazać buźki, za to rączki, nóżki, pupkę - wszystko ładnie widać. Na 100% Ala pozostaje dziewczynką
Wszystkie parametry są prawidłowe, moja Córeczka waży 1445 g co na ten wiek ciąży nie jest dużo, a więc jest szansa że Ala nie będzie kluseczką w dniu porodu hehe
Niestety zdjęcia z usg są mało czytelne, pokazują różne części ciała więc nie wrzucam nic.
ALE! Co najważniejsze i czego dowiedziałam się na samym początku - mam za bardzo skróconą szyjkę macicy (19 mm a powinno być co najmniej 25mm). I tu się zaczął problem - położenie główkowe i krótka szyjka zwiastowały możliwość przedwczesnego porodu więc lekarz założył mi pessar, dostałam globulki, mam się oszczędzać i więcej leżeć no i zgłosić się na zdjęcie w 38 tygodniu. Także jeszcze 2 miesiące powinnam dociągnąć teraz
Ale strach pomyśleć co by było jakbym urodziła niebawem... Nie mam całej wyprawki, nie mam żadnych kosmetyków dla dziecka, torba do szpitala nieskompletowana... I co najgorsze - te jebane pluskwy... Nie chcę by moje dziecko rodziło się w takich warunkach.
Dlatego - skoro nie mogę już się tak wysilać i biegać z parownicą po całym mieszkaniu zamówiliśmy na jutro tą dezynsekcję chemiczną. Podobno jest bezpieczna, musimy zostawić mieszkanie na jakieś 4h a potem przewietrzyć dokładnie i wytrzeć wszystkie stoły i blaty. Za dwwa tygodnie powtórka dla skuteczniejszego efektu. Musimy pochować żywność, poodsuwać meble, ułożyć wszystkie ramki i pościel na podłodze, co możliwe wyprać. Na szczęście od dłuższego czasu mam poprane ciuchy w workach, gołe ściany, wszystkie niepotrzebne bibeloty wyrzucone lub wyczyszczone w workach na balkonie... Mamy sterylną czystość więc zostało niewiele do zrobienia.
Oby wszystko się powiodło, wtedy będę mogła doczekać świąt w spokoju.
A to my z Alicją w 31 tc 

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2017, 12:07
17 dc. Dzis Estradiol 245 ! , był Ovitrelle . jutro o 12 zabieg ! Trzymajcie kciuki !
Pobyt w szpitalu.
O pierdolniętej współtowarzyszce nie chce mi się gadać.
Pierwszą noc Haneczka była w noworodkowie, drugą już ze mną. Miałam problem z karmieniem jej w ciągu dnia, bo nie dało się jej wybudzić. Jak druga doba to podobno normalne, to w trzeciej zrobił się problem. Nie pomagało rozbieranie, ubieranie, mizianie. Wybudziła się, przykładała usta do piersi i spała dalej. Natomiast w nocy próbowala to nadrobić. W nocy z soboty na niedzielę, miała taki atak histerii, że już nie wiedziałam co robić. Zadzwoniłam po położne, a one mi doradziły żebym "przyszła po melko modyfikowane bo one nie maja czasu do mnie podejść". Okazało się, że ja zgodnie z informacjami ze szkoły rodzenia, nie dawałam małej "odbeknąć" i to było powodem. W końcu położyłam ją obok siebie w łóżku, na boku, jej się ulało, odbiło, zasneła, następne wybudzenie zaowocowało pięknym karmieniem. Piguły od pielęgnacji dzieci tez średnio uprzejme. Prosilam żeby pokazały mi jak pielęgnować waginę to usłyszałam "normalnie". A szpital szczyci się "udzielaniem pomocy w pielęgnacji".Spadłyśmy z wagi 400g i dostałyśmy zóltaczke. Przyszła doradczyni laktacyjna i mowi, ze jeżeli będziemy musiały ie naswietlac to będzie trzeba mała dokarmiać. Od razu jej pwiedziałam, ze nie zgadzam się na MM, to ona mi, że mogę ściągać swoje, ale oni nie mają już laktatorów na stanie. Szczyci się szpital, że można wypozyczyc. Na szczęście zrobili nam badania w poniedziałek, bililubiny i czy mała nie jest odwodniona i wypuścili nas.
Koleżanka obok (nastepna po porąbanej) jadła ogórka zielonego, wpadła pigula i z ryjem na nią, że ze skórką ten ogóras i czy chce dziecku zaszkodzić. Wiec moie, ze przed chwilą wyszła doradczyni, która potwierdziła, że nie trzeba trzymać diety. A baba mi mówi "głupio tak bo to moja kolezanka, ale bzdury gada". A no to spoko.
Na szczęście w poniedziałek opuściłyśmy ten przybytek.
Pierwszą noc w domu, zasnęłam tak mocno, że nie słyszałam jak Haneczka płacze w łóżeczku obok... Wzór matki 
Po kilku dniach spania i karmienia, Hanka zaczęła wisieć na piersi. Caly dzień i całą noc. Przyszedł taki kryzys, że siedziałam nad nią, karmiłam a łzy mi kapały na jej główkę. Najgorsza jest taka bezradność i niemoc. Moja mama uznała, że to brzuszek. My z Darkiem, że jest przekarmiona od tego wiszenia na piersi. Na szczęście przyszła połóżna i okazało się, że jest nie przekarmiona tylko NIE dokarmiona... bo po prostu trochę popije, a później ciumcia pierś. A chciałam uniknąć dziecka uwieszonego u piersi. Skorygowałam karmienie, ratuję się trochę smoczkiem czego tez chciałam uniknąć.
Hanka średnio lubi spacery, próbujemy się przyzwyczajać. Nie przepada też za koszem Mojżesza.
Lubi kokon. Ale najchętniej zasypia wtulona w nas.
Kąpiel na początu była stresująca, powoli zaczyna ją lubić, udało nam się nawet raz (!) zrobić masaż. Zazwyczaj przy wyciąganiu z wody jest awantura. Nie dogrzewamy sypialni (bo tam kąpię), utrzymujemy 22 stopnie do kąpieli i 20 st do spania.
Aa, największa awantura jest przy zmianie pampersów -.-
Ale dzisiaj zauważyłam, że lubi jak całuje jej się stópki
Zaczyna też obserwować. Muszę stworzyć jej "kontrastową" książeczkę.
Jest cudowną dziewczynką i jesteśmy zakochani w niej bez pamięci, co nie zmienia faktu, że przyszedł lęk, bezradność i samotność. Może kiedyś więcej o tym napiszę na razie nie mam sił, ale stan psychiczny w miarę stabilny 
Czara, ja nie odmawiam Haneczce tulenia, ale czasami muszę iść do toalety, obiad zjeść czy ubranie zmienić. A ciężko z wrzeszczącą do granic możliwości Haneczką.
Najlepsza była dzisiejsza noc. Nakarmiła się 19, 20, 22, ….2, 6 i spała do 10.30
W sumie ją wybudziłam bo czekałyśmy na położną, a chciałam ją przebrać jeszcze. Ale jak już się dorwała do piersi to myślałam,że mi mózg wyssie 
Zrezygnowaliśmy z sesji noworodkowej, bo nie miałam serca ciągać ją 50 km samochodem i 2 h męczyć na sesji. A jeszcze będzie nie jedna okazja na sesję 
Ogólnie mam problem z ubieraniem, tzn czy nie za cieplo lub za cienko. Wiecie, że miałam psychozę z przegrzewaniem. Niby opcja jedna warstwa więcej niż ja jest jakaś logiczna, ale gdy ją stosuje to ma bardzo ciepłą szyje, więc próbujemy na zasadzie tak jak ja i kocyk bambusowy.
A i po dzisiejszej wizycie położnej 3240g
Czyli dokładnie przez tydzień 200g
Śpioszki, które miała ubrane po porodzie robią się lekko opięte 
A, i to co mówiła moja Mama, że po urodzeniu będę wiedziałą co i jak, a ja się z tego śmiałam...a jednak coś w tym jest. Od razu wiedziałam jak chwycić, jak "obracać", jak przystawić (choć w szkole rodz. uczyli, a Haneczka ładnie się przystawiła).
Czasami wspomagam się fermaktikerem na laktację, jak mi cały dzień ciumcia. Jest bardzo skuteczny.
Mam nadzieję, ze coś rozumieć z tych moich wypocin średnio składnych 
Ef - najlepszego dla Igusi z okazji urodzin. Samych uśmiechów i dobrych dni
Co u Was? Impreza była? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2018, 17:30
Emocje opadły i październiku wróciłam do kliniki. Co prawda do innego lekarza bo moja pani dr jest na urlopie szkoleniowym i nie będzie jej do końca roka. Ja czasu tracić nie chciałam więc jestem u innego, ale pewnie wrócę do niej.
Podjęliśmy decyzję o skorzystaniy z nasienia dawcy. Z tym że lekarz najpierw zaproponował inseminację. Zgodziliśmy się. Pierwsza próba była wczoraj. Jestem jednak tak jakoś negatywnie nastawiona że nic z tego.
drugi dzień z ziołami i maca oczywiście z sokiem wielowarzywnym (inaczej jej smak i zapach mnie odrzuca). Jak mi wczoraj tak niski progesteron wyszedł to już nawet tego testu nie kupowałam. Taki był dziś spokój w domu, to właśnie mój mości braciszek przyjechał i zaraz mi ciśnienie pewnie podniesie... mąż na siłowni a ja przechodzę chyba do drugiej części nowenny - dziś już 13 dzień. A miałam jeszcze napisac że jak tak wczoraj siedziałam i na te wyniki czekałam to sobie pomyślałam, ze nie mam prawa narzekać na moje życie.
Skonczylam 7my tydzien
Leżing day 3; Huston, so far so good...
Nic sie nie dzieje, poza tym, ze czuje jak mi miesnie zanikaja. 29.11 umowilam sie na usg, jesli wyjdzie ok, to bede blagac o pozwolenie na pionizacje 
Trzeci dc, a @ w sumie była przez dobę, wczoraj do popołudnia plamienie i do teraz jest "pusto". Coraz dziwniejsze te cykle = z 6/7 dniowych @ (z plamieniem) z miesiąca na miesiąc wredota jest coraz krótsza. Oby to nie było powodem do zmartwień, muszę zapytać gin. o to.
Dziś późno się odzywam. luźne gacie zakupione xD
Wiecie co? Ja wiem, że to się już uda! Musi
Będziemy walczyć do skutku 
Wczoraj liczyliśmy ile już poszło na tą walkę z niepłodnością... no i w skrócie i delikatnie mówiąc sporo...
Powodzenia wszystkim i udanego weekendu! :*
7 dc
Zakupiłam dziś termometr owulacyjny, będę się starać mierzyć temperaturę systematycznie o ile synek mi pozwoli. Zamówiłam również testy owulacyjne. W poniedziałek idę do ginekologa porozmawiać o dziwnych bólach ale także o tym czy to jest normalne, że moje cykle raz mają 28 dni następnego miesiąca 30 a kolejnego znów 28. Według moich obliczeń owulacja powinna wypaść albo 25 albo 26 listopada.Mam nadzieje, że testy owu.pomogą mi uchwycić wzrost hormonu LH. Nie wiem jak jeszcze mogę sobie pomóc aby marzenie o dwóch kreskach znów się spełniło.
Dziś jednak znów łapie mnie dołek, snuję się po domu i zastanawiam ile to jeszcze potrwa a może po tym poronieniu ze mną jest coś nie tak ehhh.
1 DC cudu jednak nie ma coraz bardziej jestem zmęczona tymi staraniami mam straszny kryzys wiary i kryzys wszystkiego nie wiem jakaś depresja mnie dopada chciałabym wyłączyć moje myślenie o dziecku
W listopadzie mija 2 lata starań i przeplakalam u cykli bilans jedną ciąża była zero dzieci jeden Aniołek w niebie
Mam wrażenie że to wszystko nie ma sensu mąż wogole się nie pytał kiedy @ czy może się udało co weekend namawiał mnie na alkohol choć wie że po owulacji staram się nie pić jestem zmęczona chęcią posiadania drugiego dziecka w pojedynkę
Wieść o @ spłynęła po moim mężu jakby nic się nie stało nawet nie przytulil najwyraźniej nie chcemy w życiu tych samych rzeczy
Na razie muszę odpocząć i żegnam się z ovu czasami będę zaglądała ale postaram się rzadko żeby dać odpocząć głowie
Ludzie mają jedynaki i żyją chociasz żal mi syna ale trudno tak Bóg chce nie będę z nim walczyła
W marca składam podanie bo chce pracę zmienić
Dziewczyny za was trzymam kciuki i życzę powodzenia każdej z was i zielonej kropeczki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2017, 19:56
Hmm od czego tu zacząć...może od tego ze urodziłam Dominika 03.09 o 7.05 miał 3600 i 56cm. Poród był szybki 4 godziny ale zakończył się przy pomocy proznociagu tzw vacum ponieważ małemu spadało tętno dostał 7punktów ponieważ miał problem z oddechem był zmęczony i miał słabe napięcie mięśniowe ale szybko doszedł do sobie w szpitalu spędziliśmy 4 dni bo małemu wyszła zoltaczka i musiał leżeć pod lampą wszystko było niby ok do powrotu do domu gdzie nie wiem co się ze mną stało nie spałam w nocy,nie odnajdywalam się w roli matki miałam urojenia ze nie dam rady się zajmować dzieckiem i myśli samobójcze...dla bezpieczeństwa mojego i dziecka mąż zawiózł mnie do szpitala psychiatrycznego na leczenie spędziłam tam miesiąc czasu...nigdy bym nie przypuszczala ze spotka mnie coś takiego w tak pięknym momencie życia gdy na świat przychodzi wymarzone wymodlone dziecko pojawiła się depresja...dalej jestem na lekach i uczę się bycia mamą miewam gorsze dni ale wierzę ze przyjdzie taki czas ze w pełni będę cieszyć się z macierzyństwa, Dominik jest bardzo grzecznym spokojnym i kochanym dzieckiem.
32t6d
50 dni do TP

Zdjęcie-zdjęcia trochę słabej jakości mi wyszło, ale chyba widać, co i kto na nim jest 
Jestem teraz pełna błogiego spokoju i cierpliwości. Niechże Malwinka rodzi się, kiedy zechce, bo tak czy inaczej będzie to niedługo i pewnie nawet się nie obejrzę
A ja tymczasem udoskonalam pokój, co chwilę coś chcę przemeblowywać w mieszkaniu, jeszcze kilka spraw zostało mi do ogarnięcia, więc... Córeczko, daj mi czas
Najważniejsze, byśmy wyszły z tego cało i zdrowo. A panna ma już 2016 g wg wczorajszego usg 
Teraz nie czytam opisów porodów, aby nie zobaczyć jakiegoś dramatycznego i nie nastawić się negatywnie; czas zacząć wizualizować sobie pozytywny ciąg zdarzeń prowadzący do spotkania ukochanej córeczki. Cokolwiek by się nie działo, to powinno pomóc.
Malwinka to ruchliwe dziecko; regularnie dostaję bolesne i nieprzyjemne wypychania przez brzuch, czasami potrafię wskazać jej piąstkę albo zmierzyć stopę. Kopanie w narządy nadal jest: w pęcherz moczowy, jelita, a wieczorem w łóżku obowiązkowo kopniak w żołądek, bo noc bez zgagi nocą straconą
Cierpnięcie nóg, bezsenność w nosy też zaliczam, ale i tak przecież śpię więcej niż będę spać po porodzie 
Diabetolog bardzo zadowolona z mojej glukozy, nadal obywa się bez insuliny; diety mocno się trzymam chociażby ze względu na zęby. Zęby są moim najgorszym koszmarem w tej ciąży, bo dorobiłam się 6-8 plomb (już nie ogarniam) i chyba już 2 zęby do wyrwania. Cały czas je leczę i pojawiają się nowe kataklizmy. Nie jem absolutnie nic słodkiego, nawet nie piję soków - chyba że świeżo wyciskane. Gdybym zaszła w kolejną taką ciążę, chyba skończyłabym z protezą... Jednak narodzinach Malwinki zamykam produkcję.
Tak czy inaczej w ciągu miesiąca przytyłam jedynie 1,1 kg, więc efekty diety są.
Arturo mnie zachwyca... już minął tzw. bunt dwulatka, a teraz jest już taki grzeczny, bystry i duży, że mając tylko jego jednego, mam czas się malować, gadać przez telefon, czytać książki, żyć z ludźmi, rozmawiać normalnie przy stole ze znajomymi, mogę wyjść z domu nie słysząc płaczu i w domu nie ma mamowania. Cudnie
Jak Malwina będzie w jego wieku i na jego etapie, to już będą luzy, tak myślę.
Ciąża rozpoczęta 21 maja 2015
Wiec testy z jasnym drugim paskiem. Tez im nie ufam. Lekarz za 2tyg? Powinien chyba juz widziec, czy to puste jajko czy dobrze. Pomimo niepewnosci uspokoilam sie. Meczylam meza pytaniami, co bedzie jak bez dziecka- teraz nie ma tego. Jest niepewnosc, co dalej w zyciu, ale to norma. Jechalismy do chlopca na cmentarz, dalam mu dynie, kalanchoe, wrzosy. Nie chcialam, by mial cmentarnie. A on jakby dal nam brata. Zobaczymy
A u mnie na teście sprzed chwili biel bieli... Czyli sprawa jasna. To nie ciąża. A domyślam się dlaczego nie mam jeszcze okresu. Przestałam karmić, hormony poszalały. Ot, co... Czekam na @
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.