Z 6 oocytów dojrzałych 5 i wszystkie się zapłodniły ♡♡♡♡♡
18 cs
9 dc (już?)
Nie wiem, gdzie się podział ten tydzień, dopiero był poniedziałek a już jest piątek. Czas mi leci szybko odkąd przestałam z utęsknieniem czekać no owulację, by potem zatestować po 10-14 dniach, bo może się uda prawda? Mogłabym tak latami.
Oddałam mocz do badania (z dobowej zbiórki) na profil steroidowy. Próbka została wysłana do Warszawy. Cieszę się, że nie musiałam tam jechać, nie żałowałam nawet 40 minutowego stania w kolejce, bo tylko oddać próbkę i uiścić opłatę w cenie 250 złota. Ponoć warto, bo w końcu dowiem się co mi jest.
Dobowa zbiórka nie była dla mnie łatwa - może je zrobić tylko w określone dni cyklu (7-9) i trzeba zebrać każdą ilość moczu. Jakby wspaniale było gdybym trafiła na weekend. Ale nie. Środek tygodnia i praca wyjazdowa 80 km (od pół roku tak nie miałam), więc musiałam logistycznie zaplanować jak pracując z ludźmi upchnąć do torebki słoik. Nie uśmiechało mi się czekać do następnego cyklu z badaniem, zwłaszcza że czas oczekiwania na wyniki wynosi 54 dni robocze(!). Wiozłam te siki jak sztabkę złota (mój umysł podpowiadał chore wizje: że mi się coś rozleje, pęknie słoik, zapomnę i wysikam się do wc itd).
ale wszystko się udało.
Do tej pory nie przypuszczałam, że tyle sikam. Ograniczając kawę wyszło mi ponad 3,5 litra! Fakt, dużo piję, plus woda z jedzenia to trochę tego wychodzi.
W laboratorium natknęłam się na 2 ciężarne. Robiły krzywą cukrową. Jakoś to zniosłam, spodziewałam się gorszych emocji - wcześniej, w gorszym okresie czułam na ich widok bolesne ukłucie.
W ostatnim czasie przeżyłam też 2 imprezy pełne dzieci. Istne kinder party. I też się dziwię, że dosyć dobrze to zniosłam. Pewnie byłoby gorzej tuż po nieudanej inseminacji albo w trakcie starań połączonych z farmakologią.
Bo teraz czuję się tak, jakbym była wykluczona ze starań. Z wykresów widać, że jest cykl regularny, jest owulacja, jest sex - a dziecka nie ma. Jakie to nielogiczne.
Kupiłam też książkę "Nadzieja na nowe życie" napisaną przez psychologów.
I żałuję, że nie kupiłam jej wcześniej. Uniknęłabym wiele bólu, lepiej bym chroniła swoją psychikę.
Bo prawda jest taka, że my kobiety walczące z niepłodnością mamy przerąbane - stres porównywalny do choroby nowotworowej, koszty, niepewność powodzenia terapii. Autorki uważają, że mamy prawo do uczuć, które nami targają, tylko kwestia co z nimi zrobimy. Ale mamy prawo się chronić, zwłaszcza kiedy czujemy się w dołku i nie mamy ochoty na kontakty z małymi dziećmi i ciężarnymi.
Mieszkamy jeszcze z moją rodziną, czekamy na wykończenie nowego domu. Niemal co weekend do domu zwala się ktoś z dziećmi. Poprosiłam, by przez jeden weekend tak nie było - (to był okres nieudanej inseminacji i termin porodu utraconej ciąży - wszyscy wiedzieli o tym) bo chcę się wyciszyć i odpocząć, że to dla mnie trudne słyszeć płacz niemowlęcia. I wiecie co usłyszałam? że HISTERYZUJĘ
Kurtyna.
Tak człowiek się dowiedział, że na wsparcie we własnej rodzinie liczyć nie może. Wiem, żalę się. Ale musiałam to z siebie wyrzucić
Mój kochany synuś już dobrze siedzi,chodzi na czworaka i próbuje wstawać przy łóżku!! No jestem w szoku!! Taki mądrala!
Miało być inaczej, a znów wyszło jak zwykle...
--> Miało być inaczej
11tc+4
Wciąż czekamy i wciąż odliczamy. 11 dni do usg prenatalnego, wyniki Panoramy będą albo chwilę przed, albo chwilę po.
Wielka niepewność, wielkie obawy i najgorsze po prostu to czekanie. Ciągle mam w głowie, że nie mam pojęcia, jakie te święta będą dla Nas...
8 tyg + 0 dni
Kryzys. I to ostry...
Od 2/3 dni zanik objawow. Piersi pobolewaly (tak jakby piekły) i nagle przestaly. Zrobily sie miękkie i takie normalne. Brzuch przestal kłuć, tylko w nocy skurcze jakby przedmiesiaczkowe (strach w nocy wstac siku). W ogole czuje sie DOBRZE, LEKKO, NIECIĄŻOWO... Autodiagnoza: poronienie zatrzymane czyli ciąża obumarła. O czym dowiem sie w srode (chyba, ze wczesniej cos sie wydarzy). Kurde, przeciez Duphaston powinien powodowac jakies objawy, nie???
((
Jestem gotowa na wszystko, chce tylko aby ten koszmarek juz sie skonczyl. Wezma mnie na lyzeczkowanie i szybko wroce do formy. Dokoncze kursy, ktore mam zaczete. Zawalcze o awans w pracy. Bede dbac o Męża i dom. Wroce do cwiczen i bede bardziej konsekwentna. Dokoncze ledwo co zaczeta terapie. Wezmiemy psa
. Zaczne planowac przyszloroczne wakacje. W Sylwestra otworzymy butle super szampana. Bedzie OK.
Ciąża rozpoczęta 29 września 2017
Czekam na szczęśliwy finał latem 2018.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2018, 21:17
Chyba czas na małą aktualizację. Otrzymałam raport badań genetycznych z Wielkiej Brytanii. Po konsultacji ze specjalistą jako źródło problemów wszelakich uznaliśmy moje jelita. Są one w tragicznym stanie. Okazuje się że zaburzenia pracy jelit wpływają bezpośrednio na funkcjonowanie układu hormonalnego oraz co jest oczywistę wchłanianie i metylację. Skupiamy się na uszczelnieniu jelit i likwidację stanu zapalnego. Jestem na diecie eliminacyjnej glutenu laktozy i oczywiście z niskim IG.
Ginekolog na ostatniej wizycie w październiku dopatrzył się w endometrium polipopodobnych cieni i przepisał nam antybiotyk w celu wyleczenia infekcji, która mogła dawać taki obraz. Następna kontrola w kwietniu. Mój organizm przez urlop się rozregulował w 200 % cykl trwał 60 dni jeśli uznać mocniejsze plamienie za miesiączkę jestem w 15 dniu nowego cyklu i dopiero przedwczoraj jest czysto. Cóż pozostaje czekać i wierzyć że terapia przyniesie skutki przedewszytskim zdrowotne - ciążę traktujemy aktualnie jako efekt uboczny leczenia.
leki i suplementy
metformina 2000 mg na dobę
letrox 0,5 tabletki
neltrexon 4,5 mg
bromergon 1 tabletka
metylokobalamina (wit b12 metylowana)
folian - NIE KWAS FOLIOWY !!!
Fosfatydylocholina
Berberyna
grzyby Reishi
debutir 2x dziennie
niepokalanek
wiesiołek
omega 3 DHA
resveratrol
l-arginina
ogromne ilości probiotyków
koenzym q10 (ubiquinol)
niacyna
curcumina
siemię lniane
w cyklach staraniowych: od owulacji heparyna
w razie ciąży włączyć JOD odstawić bromka
W razie pytań służę pomocą.
9cs, 26 dc
Dlaczego człowiek jest taki głupiutki?
Bo z jednej strony ma:
- słabo rosnące pęcherzyki
- kiepskie wyniki z krzywej, co mogło wpłynąć na słaby wzrost pęcherzyków
- raczej mała ilość śluzu
- bolący brzuch na okres
- kołatanie serca, które zawsze jest przed okresem lub w trakcie
- nie wiadomo czy z M wszystko ok
- no i poczucie, że 8 razy się nie udało, to dlaczego teraz miałoby zaskoczyć
No a z drugiej:
- bolące piersi i jeszcze nigdy nie były takie duże
- pojawiające się na nich żyłki (a może były zawsze tylko nigdy nie zwracałam uwagi?)
- dwa pęcherzyki
- bardzo grube, trójlinijne endo
- mdli mnie i od 3 dni zasypiam żywcem
- tekst gin "ooo, pękły pęcherzyki, no to idziemy w bliźniaki"
No i chyba to ostatnie zdanie tak bardzo dołuje, bo marzę o bliźniakach... Jeszcze 4 dni i wszystko się okaże, no chyba że @ zawita wcześniej.
Jutro będzie tydzień jak się wyprowadziliśmy. W końcu. Jeszcze nie na swoje, ale już z dala od moich rodziców, co mnie cieszy, bo w końcu istnieje jakaś fizyczna granica, która nas dzieli. Do tej pory (oprócz epizodu 2 lat) mieszkałam zawsze z rodzicami. Miałam tego wszystkiego po dziurki w nosie i marzyłam o przecięciu pępowiny z nimi. Moja mama jest bardzo władcza i zawsze próbowała manewrować najpierw mną, a potem nami, tak, abyśmy postępowali tak jak ona chce, a że ja zawsze stawiałam opór, to obrywało mi się najwięcej z rodzeństwa i od zawsze mam łatę "czarnej owcy w rodzinie" w oczach mojej mamy, bo zawsze postępuję nie tak "jak powinnam". No to jeszcze raz postąpiłam "nie tak jak powinnam" wyprowadzając się. A teraz kontrola się skończyła i czuję się w końcu wolna.
Mieszkamy przejściowo z teściową. Początek też nie był łatwy, bo przez pierwsze 2 dni zgrzytało, ale myślę, że już będzie dobrze. Wyjaśniłyśmy sobie z teściową czego oczekujemy od "wspólnego" życia i od kilku dni jest ok. Generalnie będziemy mieszkać z nią aż nie wyprowadzimy się na swoje, a budowa domu ruszy na wiosnę (daj Boże). Już nawet wstępnie mąż umówił się z murarzem, ale musimy kupić projekt i dopiero z projektem pojechać do niego. Wyceni nam robotę i wciśnie w harmonogram prac na przyszły rok. Od kilku dni, siedzimy więc w necie i szukamy idealnego projektu domu. Chcemy domek mały, tak do 110 m2, parterowy, bez garażu. Mamy jeszcze parę innych życzeń i trudno jest znaleźć dom idealny.
Wczoraj byłam na konsultacji u genetyka omówić wyniki testu PAPPA-a. Okazuje się, że usg miałam idealne, wyniki z krwi z białka PAPPA-a też, tylko wolne BHCG podwyższone. To BHCG + mój wiek znacznie podwyższają ryzyko trisomii 21 genu (czyli zespołu Downa). Mój wynik to 1:210, czyli na 210 kobiet w ciąży z takimi samymi wynikami jak moje (i w tym samym wieku), statystycznie jedna urodzi dziecko z zespołem Downa. Genetyk powiedział mi, że gdybym miała wynik 1:300, to wtedy ryzyko jest znikome, a tak jest podwyższone. Skierował mnie na amniopunkcję, którą mam wyznaczoną na ten poniedziałek. Ale raczej nie pójdę na to badanie, bo jest to badanie inwazyjne, a nie chcę zaszkodzić bąbelkowi. Nawet jeśli wyszło by, że będziemy mieć chore dziecko, to nie wiem, czy miałabym odwagę przerwać ciążę. Raczej nie. Jeszcze się zastanowimy z mężem przez weekend, ale serce mi podpowiada, żeby nie robić tego badania i że z dzieckiem jest wszystko w porządku. Generalnie uważam, że ten test PAPPA a potem amniopunkcja, to trochę biznes jest. Bo robię wszystko na NFZ, ale w prywatnej klinice. Czytałam, że naciągają wyniki (być może nawet podwyższyli moje wyniki, kto wie), po to, aby kierować w ramach NFZ na kolejne badania i wizyty, które przecież są drogie i za które zapłaci im NFZ. Sam wyniki usg I trymestru jest idealny, nawet moja ginekolog była zachwycona, bo po prostu z usg nie wynika, aby coś było na rzeczy.
Decyzji o amniopunkcji jeszcze ostatecznie nie podjęłam, ale skłaniam się ku temu, żeby nie robić tego badania i zdać się na to, co ma być. Bóg przecież wie.
Pod koniec zeszłego tygodnia opuściły mnie prawie wszystkie objawy ciążowe, więc jechałam na usg nieprzytomna z nerwów spodziewając się najgorszego. Okazało się, że krwiak się już prawie wchłonął, a zarodek rośnie, ma ręce, nogi i fika. Teraz czekamy na usg prenatalne i wyniki nifty.
Wizyta w nowej klinice. Lekarz, który wzbudza zaufanie. Wyjaśnienia, plan działania. Widzę światełko w tunelu. Cieszę się i po raz pierwszy obojętne mi czy okres przyjdzie, czy nie. Wiem, że jesteśmy w dobrych rękach i że będzie dobrze.
W zeszły piątek wróciłam ze szpitala z diagnozą poronienia całkowitego... uwierzycie, że nawet nie wiedziałam o ciąży?
30.09 rozpoczęłam 51 cykl 26.10 powinna przyjść @ ale było tylko plamienie i w piątek czysto więc zrobiłam test... pojawiły się 2kreski zbladły i rozmyły się, a 29.10 pojawiło się obfite krwawienie więc stwierdziłam że musiałam mieć grubsze Endo, ale ból był dziwny i te ciągłe plamienia skłoniły mnie do wizyty u mojego gina 8.11 na USG widział pęcherzyk 12mm na lewym jajniku. Niestety ból 15.11 był tak nieznośny że narzeczony zawiózł mnie do szpitala i zostałam na oddziale. W środę beta wynosiła 137 w piątek już poniżej 50, więc wypuścili mnie do domu... Ale pytania zostały... Jak długo mogę jeszcze plamić? Czy mam się sugerować usg jeśli chodzi o datę @ ? Czy w ogóle jest możliwa owulacja podczas poronienia?
No i te cholerne wyrzuty sumienia... niszczą mnie... staram się nie pokazywać nikomu swoich uczuć... Czasem to bardzo trudne... Nosz ku&wa jak mogłam nie wiedzieć o ciąży ?! Po 4 latach starań!!
Po kilku miesiącach nieobecności wracam na ovu... na fiolet. Obiecuję odpisać na wszystkie wiadomości oraz nadrobić zaległości w czytaniu i zaglądaniu na wykresy. Promise
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2017, 18:03
5t + 2d
Chwilami ciężko mi sobie poradzić ze strachem przed tym że może być coś nie tak... teraz tyle rzeczy się słyszy. Zastanawiam się zaraz czy mój maluszek zdrowo rośnie... tak bardzo chciałabym poczuć skarbie Twoje ruchy, usłyszeć jak bije Twoje serduszko, liczyć paluszki na usg. Nieważne czy będziesz dziewczynką czy chłopczykiem będziemy Cie kochać z tatusiem najbardziej na świecie. Mieszkaj sobie w brzuszku aż do lipca, mama z tatem czasem Cię będą podglądać ale to tylko dlatego że tak bardzo nie mogą się Ciebie doczekać bo tak długo czekali, jesteś naszyn cudem :*
Wybrałeś idealny moment żeby się pojawić, mama spełniła swój wyznaczony cel i schudła 15 kg
moja obecna waga 66kg.
Wiem też że Bóg się nami opiekuje i że będzie dobrze, przecież to również Jego zasługa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2017, 19:16
Po badaniach weryfikacyjnych NK okazało się, że nie działam w ogole na wlewy z intralipidu - błuahahha
Ale podchodzimy w grudniu do transferu na encortonie 20. Będzie co ma być. Na immunopresje nas nie stać. Choć może i stać, ale immunolog nie był przekonany o powalającej skuteczności terapii.
33t6d
43dni do TP
85% ciąży
We wtorek przeżyłam ekscesy dentystyczne... bolała mnie ósemka, którą mam wyrwać po porodzie, więc poszłam do swojej dentystki i mówię: "może chociaż jakieś lekarstwo mi pani włoży". Na apapie nie mogę do końca ciąży jechać, a też nie chcę, by jakieś zakażenie było przekazywane Malwince. Nie wyrwą mi tego zęba bez zdjęcia rentgenowskiego. Włożyła mi lekarstwo z zatruciem i składnikiem znieczulającym. Miało nie boleć, ale godzinę po wizycie zaczęło tak rwać, że kolejne dwie godziny płakałam z bólu i rozpaczy, że nie mogą mi pomóc... Już myśleliśmy o szukaniu pogotowia dentystycznego, bo nie mogłam sama wyjąć wykałaczką lekarstwa (dentystka kazała wyjąć w razie gdyby jednak bolało), ale po tych 2 h przestało boleć i do teraz mam totalny spokój z zębem. W grudniu ona chce to otworzyć i wyczyścić, też ma nie boleć, bo niby ząb już martwy i zatruty, a ja okropnie się boję, ze znów potem będą męki.
BLACK FRIDAY
Miałam nie korzystać i oszczędzać kasę do grudnia, ale jak zobaczyłam, że chusta do noszenia dziecka, którą sobie upatrzyłam, jest dziś jeszcze o 55zł taniej, to nie mogłam tego przepuścić i kupiłam ją
Czyli już na prawdę mam całą wyprawkę. Mam nawet spakowane prezenty świąteczne, bo w razie gdybym spędziła święta w szpitalu, to P. nie będzie miał kłopotu - po prostu zawiezie je do swojej mamy pod choinkę, bo tam spędzamy planowo Wigilię. Jeszcze tylko czekać na termin i ostatnie wyniki badań 
To są kolejne 2 najdłuższe tygodnie czekania. Najpierw 2 tyg bez końca na okres, teraz 2 a w zasadzie 3 tyg do wizyty. Ustaliłam tak, by zobaczyć od razu czy ok a nie po kilka razy. Póki co, ciągle się nie cieszę ale jestem spokojna. Wyciszona czekam. Dziś 5t3d
Nie ma to jak wstać o 7 w sobotę no, ale co zrobić misio zelek jest głodny wiec trzeba zjeść jogurt. Wczoraj w piekarni wskazał mi paczka tym swoim jeszcze nie do końca wykształconym małym paluszkiem.Pamietacie pewnie film ET go gome tak to mniej więcej wczoraj wyglądało no wiec zjadłam paczka o 9 rano i dziecię było szczęśliwie
Wracając do naszej przygody ze staraniami. Minęło kilka miesięcy w każdym oczywiście czułam, ze tak teraz musiało się udać mam piękny wykres, różowy termometr, który nie jest już miłe widziany przez mojego męża;) I co najpierw oczekiwanie do owulacji potem oczekiwanie na brak @,która przychodziła punktualnie 14dnia fazy lut. Każdy lekarz powie, ze do roku starań nie ma się do martwić oczywisice pod warunkiem, ze wszystko z nami ok a już widzieliśmy, ze u mnie nie jest. Na szczęście moja gin nie rzucała mi takim pięknym cytatem wyuczonym z podręcznika lat 60 i radziła co można dalej zrobić. Ustaliliśmy, ze jak wyrównujemy hormony tsh i PRL jak to nic nie da mąż ma zrobić nasienie a ja hsg.Jak dalej nic robimy wrogość śluzu nie pamietam dokładnie jak to się nazywało a nie mam przy sobie tej kartki oraz rezerwę jajnikowa czyli AMH.W między czasie monitoring, żeby zobaczyć czy mamy owulacje. Pamiętacie jak kilka wpisów wyżej, wrocilam do domu po badaniu płacząc jak bóbr, ze w 10dc nie ma żadnego pęcherzyka dominującego ani na lewym ani na prawym. Miałam zjawić się tydzień później 17dc wiec poszłam z podłym nastrojem sama bo mąż niestety był w pracy. W myślach chodzi mi po głowie potwierdzenie PCOS i wszystkie leki zastrzyki, które dziewczyny biorą na stymulację, żeby pękały itp głowę miałam jak malinowy lizak chupa chups ledwo w drzwi się zmiescilam. No to leżę oglądając każdy obrazek na ścianie, żeby jakos się z tym pogodzić na co gin do mnie ooo mamy ładny pecherzyk dominujący na prawym jajniku eeeeaaaa słucham?Moglabym podać zastrzyk na pęknięcie, ale to pierwszy monitoring i może się okazać, ze pęknie sam wiec męża w obroty i działamy endomentrium 7mm wpisane obok uśmiechnięta buźka a przy śluzie płodnym plusik wow to ja go mam?Chyba olej z wiesiołka zaczął działać a bo chyba wcześniej nie napisałam jak zaczęłam czytać forum to wyczytałam, ze pomaga na śluz wiec brałam go już chyba z miesiąc i proszę pojawił się a może zawsze był tylko po prostu się ze mnie nie wylewało. Wrocilam do domu prawie jak na chmurze pamiętacie chińska bajke z lat 90 Dragon ball tam główny bohater często poruszał się na chmurze oczywisice najlepsza bajka tamtych lat były Czarodziejki z księżyca i przystojny Zorro
Wrocilam do domu i musiałam poczekać na mojego Zorro. No i ni zapytał się jak u gin ja mu wszystko opowiedziałam błąd trzeba było najpierw założyć koronkowe body i potem cosik powiedziec.Moze nam się wydawać ze faceci tego tak nie przezywają jak my,ale tez o tym myślą i czasami się spinają zwłaszcza jak wiedza wszystko o naszych dniach płodnych.Z drugiej strony jak tego nie pilnujemy mało kto ma siły na maratony co drugi dzień i jeszcze, żeby to była czysta przyjemność rzeczywistość jest inna i często wracamy do domu po całym dniu pracy i po prostu chcemy iść spac znacie pewnie to uczucie heh. I tutaj ważna role odgrywa termometr mniej więcej możemy wychwycić ten tydzień i jest trochę łatwiej.Mozna tez robic testy owulacyjne ja jeszcze wtedy nie robiłam gin pow, ze nie ma sensu bo oszukują i przy PCOS mogą wychodzić cały czas dodatnie albo nie wychodzić wcale. Oki jedziemy dalej przytulanko było skok temp był idziemy dalej znowu tydzień później mam wizytę w 27dc widzimy ciałko żółte czyli owulacja powinna się odbyć. Czy była powinnam zrobić proga, sle wtedy jeszcze go nie robiłam. Endomentrium nie za duże chyba 8mm, ale jest nadzieja.Wniosek jaki nasuwa się po pierwszym monitoringu mam długie cykle pożywnej 33dni wiec wcześniej niż koło 17dc nie mam się co pojawiać na monitoringach bo 10dc to dla mnie za wcześnie chyba, ze miałabym regularne cykle 28dniowe wtedy możecie się w okolicy 10dnia udać na pierwszy monitoring skoro owu powinna niby być 14dc:) Lecę na śniadanko buziaki a dla osób, które nie były jeszcze na monitoringu nie wiem jak to wyglada u waszego gin, ale moja za monitoring brała 70zl trzeba iść min trzy razy pierwszy żeby zobaczyć czy są pecherzyki drugi przed owu, żeby zobaczyć czy jest dominujący i trzeci raz po owu, żeby zobaczyć czy jest ciałko żółte czasami można zobaczyć także płyn douglasa jak owu była niedawno 
23 tydzień,
Pierwsze zakupy dla malucha zrobione - okazje black friday nie były aż tak opłacalne, ale maluszek wzbogacił się o kilka nowych ciuszków (w zarze kupiłam mu trochę rzeczy w rozmiarze 68 cm, w smyku 62 cm (jedne półśpioszki, ogrodniczki, cieplejszą bluzę i skarpetki). Myślałam o zakupie pościeli (ceny z kosmosu, a ja nie mam bladego pojęcia jaki rozmiar), ręczników (od rodzajów kręci się w głowie - bambusowe, frotte, bawełna zwykła, bawełna egipska i do tego wszystko w tak różnych rozmiarach, że połapać się w tym to jakaś wyższa wiedza tajemna), rożku (tylko nie wiem czy się przyda - przy pierwszych trochę go używaliśmy), kocyku (który? to pytanie spędzi mi sen z powiek przez kolejne miesiące). Szczerze trochę liczę na poświąteczne promocje i rabaty, bo zawsze wtedy jest mnóstwo zniżek i rozsądne ceny... Może się wstrzymać - w końcu do marcowego rozwiązania jest jeszcze trochę czasu...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.