topciaqqova27 Topciaqqova prosi o CUD. 27 listopada 2017, 10:19

Kilka dni temu byłam na wizycie, ciąża potwierdzona przez lekarza. :)
Jest pęcherzyk. Póki co ciąża jak na swój wiek prawidłowa.
Kolejna wizyta za 2 tygodnie. Mam nadzieję że zobaczę już serduszko :)
Co czuję? bardzo się cieszę, ale też boję jak to będzie jestem mega ciekawa :)
Jak zareaguje synek? nie mogę się już doczekać :)

topciaqqova27 Topciaqqova prosi o CUD. 27 listopada 2017, 10:19

Kilka dni temu byłam na wizycie, ciąża potwierdzona przez lekarza. :)
Jest pęcherzyk. Póki co ciąża jak na swój wiek prawidłowa.
Kolejna wizyta za 2 tygodnie. Mam nadzieję że zobaczę już serduszko :)
Co czuję? bardzo się cieszę, ale też boję jak to będzie jestem mega ciekawa :)
Jak zareaguje synek? nie mogę się już doczekać :)

Mój ginekolog jest tragiczny!!!! Dziś wyprowadził mnie całkowicie z równowagi...jak można być tak nie empatycznym, chamskim, gburowatym...nie wiem bucem?! Napisałam wcześniej nie krótki referat, ale uznałam, że nie ma co się rozpisywać nie potrzebnie. Czuję się po prostu zaniedbana przez lekarza prowadzącego moją ciążę. Czuję, że nie traktuje on tego co robi poważnie. Mojego stanu, moich pytań, problemów z ciążą...niczego nie traktuje z należną powagą. Na wizycie kontrolnej po pojawianiu się krwiaka i odklejeniu łożyska nie dowiedziałam się kompletnie niczego. Wiem tylko, że jest lepiej. Czy się krwiak zmniejsza, o ile się zmniejsza, czy nadal jest wysokie ryzyko utraty ciąży...nic. Jest lepiej. Tyle. Dwa tygodnie temu mówił, że odklejenie łożyska skutkuje zagrożeniem ciąży i tym, że do końca będę musiała być pod szczególną opieką. A teraz nie wiem czy będę miała przedłużone zwolnienie lekarskie. Bo znów na mnie nakrzyczał jakbym chciała L4 wyłudzić bez powodu. Jakby to było coś złego, że w takiej sytuacji boję się wracać do nomen omen fizycznej pracy.

Rozmawiałam z koleżanką z pracy o ewentualnym powrocie, była bardzo zdziwiona. Bo ona po odklejaniu się kosmówki w 10 tygodniu, była już do końca "ciążą zagrożoną" i nikt nawet nie sugerował powrotu do pracy. A mi, po 3 tygodniach od odklejenia się łożyska, plamiącą, z pojawiającymi się bólami a'la miesiączkowymi(skurczowymi), z krwiakiem, posądza się o próby wyłudzenia zwolnienia lekarskiego w zmowie z pracodawcą, który zrzuca swoje obowiązki na ZUS. Jak tak można?! Czy ten facet ma pojęcie w jaki stres mnie wpędza?! Od kilku godzin nie myślę o niczym innym tylko o tym, czy za tydzień nie będę popierniczała z paletą po sklepie. Pomimo, że jeszcze w sobotę miałam całodzienne brązowe plamienie po zejściu po schodach i wpuszczeniu kuriera. PO 2 MINUTACH MINIMALNEGO WYSIŁKU, a co będzie po 8h regularnej fizycznej pracy?

Patt1002 Czekamy na Aniołka 27 listopada 2017, 12:07

Jutro wizyta u ginekologa, mam nadzieję, ze wszystko będzie dobrze. :)

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 27 listopada 2017, 13:47

Teściowa wyprowadziła mnie z równowagi. Powiedziała, że jestem gruba i że chyba będzie dziewczynka, bo mi urodę zabiera. Zaraz potem dodała, że to nie znaczy, że zbrzydłam, ale rozumie się samo przez się co chciała powiedzieć. Potem się obraziła, bo jej powiedziałam, że Mąż radzi sobie z zakupami i ogarnianiem domu i nie potrzebujemy jej pomocy, ale w to nie uwierzyła i zarzuciła mi, że ściągam niepotrzebnie rodziców, którzy mieszkają daleko, żeby mi robili zakupy, co jest oczywiście jednym wielkim bullshitem. Nie dość, że ciąża jest dla mnie wielce stresującym stanem, to jeszcze doszła do tego obrażona teściowa. Instynkty macierzyńskie się w niej obudziły. Mogła je realizować 20 lat temu a nie pić. Mimo wszystko Mąż stwierdził, że trzeba jej coś wymyślić żeby poczuła się potrzebna. No cyrk!

Dziś rano puściłam krew na morfologię, tsh i crp. Wyniki jutro w karcie.
Później rejestracja w poradni DDA. Wizyta na 04.12, szkoda, że nie wcześniej..
Później byłam po poradę prawną. Pan, który mnie przyjmował podał mi nieoficjalnie swój numer, aby się skontaktować i jutro po wizycie u ginekologa mam się u niego stawić. Nie jestem pewna.. Miotają mną wątpliwości. :( Boję się, że w ostatnim momencie po prostu ucieknę. Ale każdy mówi: Walcz o siebie i dzieci!
Ps. Uwielbiam mlekooo!! ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2017, 15:06

No i wykrakałam: "o nie, nie, nie ma Kuby u misiakow"*
* misiakowo - pokoik Marysi, w którym na razie znajdują się misie i inne zabawki plus łóżko domek, w którym oczywiście nie chce spać. Czekamy na meble z IKEA, ale na razie nie ma tych które wybrałam 😐

Dzisiaj zadzwoniłam do lek. rodzinnej, bo wymiękam. Mam spuchnięte nogi, dłonie, palce i boli mnie każdy najmniejszy ruch. Do tego wiecznie mi zimno, dreszcze i mam jakąś wysypkę/wybroczyny na nogach przy kostkach😥 Boje się czy to nie poważniejsze skutki leczenia, typu jakieś zakażenie, czy zakrzepica😥 Lekarka zleciła mi szereg badań krwi i moczu. Wieczorem mają być wyniki. Trochę się ich boję 😐
Siedzę na kanapie i ruszać się nie mogę. Jakaś masakra 😥


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2022, 16:03

lilienne czekamy na nowego człowieka 1 IVF 27 listopada 2017, 15:52

1 listopada mieliśmy pierwsza wizytę w klinice leczenia niepłodności. Ślicznie, pięknie pani doktor opisała nam jak to będzie wyglądało i czego możemy się spodziewać. Ze względu na endometriozę nasze szanse na zapłodnienie maleją z 50 % do 30%.
Zlecono nam badanie krwi na HIV i WZW B i C. Pierwszy monitoring jak tam wszystko u mnie wygląda i niepewność lekarki, bo zauważyła coś jakby nie pęknięty pęcherzyk? Pod koniec cyklu?... Możliwe, ale do skontrolowania następnym razem. Przebąkiwała pani doktor coś o cyście :( Modliłam się żeby to nie była cysta.
24 listopada druga wizyta, omówienie wyników badań i kolejny monitoring. No i na nic moje modły :( dwie duże cysty na prawym jajniku- nowe, jeszcze dwa tyg wstecz było dopiero podejrzenie jednej, a tutaj w tak krótkim czasie wyskoczyły dwie:'(
Czułam się źle, więc podejrzewałam, ze coś się dzieje. Jak cysta rosła na lewym jajniku to miałam dokładnie te same objawy jak teraz, czyli poza bólem oczywiście uczucie grypy w całym ciele. Czasami czułam jakbym miała lekki stan podgorączkowy, ale temperatura była w normie. Bóle w całym ciele, rwania w kościach, bóle stawów, jakby palenie w stawach (mowa o tych biodrowych), bóle żył u udach, bóle w samych centrach stawów kolanowych, tak gdzieś bardzo głęboko w kolanach. Oczywiście brak energii życiowej, smutek i najgorsze chyba- nocne poty. Potrafiłam się obudzić cała spocona, po czy za chwilę drżałam z zimna. W sumie to cały czas tak mam.
Lekarka zaleciła w porozumieniu ze swoją przełożoną, (obie mnie oglądały, jak jakiś ciekawy przypadek), że odkładamy in vitro do czasu wyzdrowienia. Nie mogę mieć cyst na jajnikach podczas punkcji komórek. Lewy jajnik ma bardzo małą rezerwę, prawie nic.
Jutro dostanę pierwszy zastrzyk, który ma mnie wprowadzić w sztuczną menopauzę. Żegnaj @!!! Hura!!! Koniec masakry, mam nadzieję, ze i koniec hemoroidów.. Ale niestety, nie wiadomo, czy to się powiedzie, nie ma pewności, że cysty znikną, zmaleją. Nikt mi nie da gwarancji, ze zajdę w ciąże.
Dziś, po raz pierwszy w życiu poczułam głęboką depresję i chyba mogę sobie wyobrazić jak czują się bardzo chorzy ludzie, dla których nie ma nadziei.
Endometrioza jest przypadkiem beznadziejnym, bo cokolwiek bym nie zrobiła, to ona rozwijała się w najlepsze. Pigułki antykoncepcyjne po raz drugi mi udowodniły, że nie mają sensu w moim przypadku, a zdrowotna dieta tylko przyśpieszyła przyrost cyst. Pierwsza cysta po pierwszej diecie urosła do rozmiarów bardzo dużych, a druga dieta pobudziła prawy jajnik do wytworzenia nowych dwóch. Natomiast wszelkie rozgrzewające okłady, nawet te z oleju rycynowego działają bólo- twórczo.
Nawet jeśli cudownym przypadkiem w końcu zostanę mamą, to czy będę miała dość sił dla tego maluszka? Czy endometrioza ustąpi w końcu, czy wyniszczy mnie do reszty? A może powinnam po ewentualnym porodzie usunąć jajniki, macicę...? Do menopauzy wywoływać sztucznie menopauzę? Wiem, wybiegam za daleko w przyszłość. Mój mąż mówi: skup się na tym, że będziemy mieli dzidziusia, będzie dobrze, on pozytywnie się nastawił, ja martwię się za nas dwoje i trochę egoistycznie o siebie.

Perła1313 Pamiętnik pragnącej.... 27 listopada 2017, 16:02

No i przyszedł okres ale ja odpuszczam wszystkie obserwacje, wczoraj rozplakalam się jak małe dziecko bo juz miałam dość robienia tych testów, oczekiwania. Wykończenie się psychicznie, odpuszczam ale do lekarza będę chodzić. Poprostu tu będę żyć jak przedtem. Będę czekać na okres a jak nie przyjdzie to wtedy będę się cieszyć. Może nie jest mi dane mieć dzieci. Trudni nie wszyscy muszą je mieć. Musze zobaczyć sens życia w czymś innym, sprawi by to nie było najważniejsze. Inaczej oszaleje. Chciałabym dostać prezent na gwiazdkę w postaci ciąży ale nie będę o tym myśleć i do tego tak podchodzić i czekać. Koniec testów, obserwacji, lez

Na razie postanowiliśmy, że mąż zrobi badania w Bocianie i pójdzie nimi do swojego androloga, albo od razu udamy się z wynikami na pierwszą wizytę do kliniki. Może byłoby dobrze, żeby ktoś inny spojrzał na moje wyniki i nasze razem.

Zastanawiam się nad wizyta u psychologa zajmujacego się parami z niepłodnością. Mąż z tym radzi sobie zasadniczo dobrze, ale ja fatalnie :-( Czekam na Boże Narodzenie jak na skazanie...

Z aktualności:

1. Drugi cykl z Plaquenilem i metypredem i w II fazie moja temp. wzrasta trochę (OF wyznaczył nieśmiało owulację), ale nie przekracza 36,54C.Zastanawiam się czy to nie ten Plaquenil, w końcu to lek na malarie :-P a też przy jakiej tem. nie ma co marzyć o ciąży...

2.Od kilku dni mam małą biegunkę. To też rzadne ciążowe sprawy, bo dopiero 4-7 dpo. Za to winnego upatruję w nadmiarze błonnika. Zgodnie z dietą niskoglikemiczną jem tylko pieczywo razowe, dużo warzyw itp. Wiem, że blonnik zdrowy, ale czy w nadmiarze nie szkodzacy planom ciążowym?
I jak tu żyć, by z jednej strony zachować dietę, a z drugiej nie doprowadzać do sytuacji, w ktorej wc jest dla mnie w trybie pilnym najważniejszym lokum na świecie.
Wcinanie czekolady byłoby tu pięknym rozwiązaniem :-P

Jakiś czas temu zauważyłam, że wszystkie spodnie stały się jakby ciut luźniejsze. Później musiałam nosić do nich pasek a jeszcze później- zrezygnowałam z nich całkiem. Założyłam za to spodnie, które kupiłam na wiosnę z zamiarem wciśnięcia się w nie "kiedyś tam" bo były na wyprzedaży i ostatnie, ale dużo za małe.
Tak, schudłam ! Nareszcie waga w dół !
Prawie 9 kg mniej ( dokładnie to 8,600- od końca sierpnia)
Teraz noszę sukienki i spódnice. Przemalowałam włosy na różowy blond ( zamiast spranego żółtego blondu). I jestem zajebista. Tak się czuję ;)
Jest mi dobrze tak jak jest- praca, przyjaciele, mąż. Pytania o dzieci już nie sprawiają mi smutku tylko drażnią, bo wolę pochwalić się np tym że nauczyłam się nowej techniki i namalowałam nowy obraz. Że zrobiłam piękną dekorację w przedszkolu, że moja podopieczna ze szkoły wygrała konkurs plastyczny. A nie- dzieci i dzieci. Czy brak dzieci sprawia że jestem jakimś gorszym sortem kobiety? Zdecydowanie NIE. I tego poglądu będę musiała bronić jeśli przyjdzie mi do głowy rodzinna wizja świąt.
Ale pieprzę to. Nie chcę być zamknięta w ramach "tradycyjnej kobiety" która przed świętami jedzie na oparach byle poprać firanki i wyczyścić dywany. Bo inaczej Jezusek nie przyjdzie i świąt nie będzie. Żal mi mojej mamy, żal i teściowej. Tej ostatniej chyba bardziej bo całe życie wydaje jej się, że musi zmieścić się w czyjeś oczekiwania i być tą super-matką-polką-gospodynią-sprzętaczką-kucharką. Moja to już jakby trochę odpuściła. A ja to już w ogóle...
W niedzielę nie ma dwudaniowego obiadku i deserku, w sobotę nie ma całodziennego sprzątania huj wie czego a najlepiej wszystkiego. Przed świętami pierdole mycie okien i trzepanie dywanu. Wolę sprzątnąć jak zwykle i zrobić nam coś dobrego do jedzenia.
I przede wszystkim- nie chcę żeby ktoś na mnie patrzył z litością. Wolę być wredna i odpyskować zamiast potulnie być tą owieczką, której inne owieczki żałują bo ogonek ma za krótki a za plecami wzdychają - jak dobrze że to nie ja.
No i tak...

Macie już prezenty dla najbliższych? Zapraszam na mojego bloga gdzie znajdziecie 5 uniwersalnych pomysłów na prezenty - nie tylko na święta.

https://ciazooporna.music.blog/2018/12/15/5-bezcennych-i-uniwersalnych-prezentow-pod-choinke/

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 27 listopada 2017, 19:12

8tyg+2dni

Jesli faktycznie jest tak jak pisza internety, ze 20% ciaz konczy sie poronieniem to... strasznie duzo :-(

Edit:
Marti ma racje, stracilam czujnosc. Od teraz internet o tematyce okolociazowej nie istnieje :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2017, 19:50

Ingwer Mam swoją historię. 27 listopada 2017, 21:41

38t0d

Dzisiaj mam kryzysowy dzień, boli mnie krocze...
Na 12:00 byłam u gina, opisałam co i jak mnie boli i się dowiedziałam, że może mi się spojenie łonowe rozchodzić, a to niedobrze. Dalsze badanie wykazało, że mała jest już gotowa do wyjścia, a szyjka w ciągu tygodnia skróciła się z 3,7cm do 1,6cm i że jest w kształcie litery "v" cokolwiek to znaczy :)
Lekarz powiedział, że wydaje mu się że powinnam w tym tygodniu urodzić, bo coś się zaczęło dziać, ale że jak nie urodzę to za tydzień mam się zgłosić na wizytę. Sprawdzając przepływy malutka strasznie się ruszała, robił to chyba 20 minut a i tak nie był do końca usatysfakcjonowany wynikiem. Ucieszył się na wieść, że zapisałam się na ktg do szpitala na jutro. Zeszłotygodniowe ktg nie wykazało nic niepokojącego, mam nadzieję, że jutro też będzie wszystko ok aczkolwiek chciałabym już rodzić :)

Roza86 NIEZAPISANA KARTA 27 listopada 2017, 22:04

W ubiegłym cyklu Bąbelka nie było, albo był, ale się nie rozgościł :(
Nowy cykl rozpoczęłam z Bromergonem i Euthyroxem. Witaj Hashimoto, witaj podwyższona prolaktyno! Co jeszcze? Może mutacja MTHFR? Chyba już zacznę łykać Acard, bo jakoś nie mam dobrych przeczuć. Jednak dzięki stronie, gdzie sprawdza się interakcję leków wiem, że acard i euthyrox się nie lubią... Jak tu być mądrym...
Czuję się jak schorowana babusia, a przecież tylko staram się o dziecko!!!
Za dwa dni owulka, a potem znów czekanie. Już się nie chcę ekscytować, bo cały czas kończy się tak samo :( Wysoka prolaktyna w tym cyklu nie daje mi szans, ale może bromek coś tam podziałał...

ma_pi Demotywator 27 listopada 2017, 22:51

Ja lubię mieć wszystko poukładane. Układam sobie do przodu, żeby się potem nie stresować. Skoro dziś owulacja, no to sobie założyłam, że transfer w czwartek. Przecież to standard przy 3-dniowych mrożakach. Intralipid zamówiłam na środę, bo muszę wziąć dzień przed. Na środę wieczór kupiłam bilet na pendolino do Wawarszawy, bo mąż będzie tam juz od jutra służbowo, więc do niego dołączę. Wszystko to, bo transfer w czwartek. I co?? Jajo!!! Transfer będzie w piątek. Dowiedziałam się dziś o godz. 19.30, będąc u fryzjera. Babka właśnie spłukała mi farbę z włosów. A dlaczego w piątek?? Bo taki styl ma chyba mój dr prowadzący. Rozmrożą zarodek w czwartek, owszem, ale podadzą w piątek. Oczywiście pod warunkiem, że przeżyje! Bo jak nie, to będą rozmrażać kolejne, tak po kolei... Bosz, nie wiem, co myśleć.
Intralipid przełożyłam na czwartek cudem, bo był już komplet w provicie (tam robię, nie w domu). Jakoś pielęgniarki uprosiłam. Bilet na pendolino wymienię na dzień później. Jeszcze w pracy muszę wszystko odkręcić.

28dc ,10dpo... temperatura rozna wieczorami mam 36.9 a dzis przed 5 bylo 36.7, jutro bede testowac boje sie... rozczarowac... ale tez jesli bedzie dodatni wynik bede najszczesliwsza i nie bede wierzyla... ale jutro sie okaze... 3mac kciuki !

12tc+1

Wczoraj zaczęłam 13 tydzień, w przyszłym tygodniu początek drugiego trymestru. Tak bardzo wyczekiwany od początku ciąży. Czy przyjdzie nam cieszyć się z jego rozpoczęcia?

Jeszcze 7 dni do wizyty, już na szczęście bliżej niż dalej.

A może wszystko z naszym Maluchem będzie dobrze? Modlę się o to każdego dnia. Bardzo, bardzo już go kochamy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2017, 08:54

29 tydzień (28tc 2dni)
Miesiąc: 7

Wczoraj mieliśmy wizytę u gina i ogólnie wszystko jest ok :) Synuś waży już 1,200 kg rośnie chłopak :) <3 No i za dużo go wczoraj nie pooglądałam bo maluch jest ułożony podłużnie główkowo, główką w dół Łobuz mój kochany <3 <3

Od wczoraj męczy mnie suchy kaszel 😤 pozatym jest wszystko ok.
Dzisiaj rano śluz kremowy, w ciągu dnia zmienił się w wodnisty a teraz w wodnisto-rozciągliwy co to może znaczyć?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)