11dc... wynik badan estradiolu 53. Pewnie w pon nastepna wizyta... wolalam dzis przyjechac aby jutro glowy nie zawracac i w dodatku od 7-8 dnia cyklu miewalam bole jajnikow... nie wiem czy to przez duphaston, ktory bralam w tamtym cyklu takze wolalam przyjsc wczesniej a jutro bede spedzala dzien na sprzataniu i ogarnianiu sie... moze i siebie ogarne... domowe spa itd
na dodatek bede dzis 9dzien z rzedu w pracy takze przyda sie odpoczynek .....milego dnia zycze !
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2017, 11:12
Wsiadłam dziś do pociągu o relacji Przemyśl Główny - Gdynia Główna, pomiędzy Rzeszowem a Tarnowem. Byłam nastawiona na to, co zastanę. Uchodźcy. Mnóstwo uchodźców. Moim celem było jedynie wejście do wagonu i wyjście w Krakowie. Weszłam... I ukazał mi się widok pełen smutku, żalu, obawy, zmęczenia a jednocześnie spokoju, ulgi. Może bezpieczeństwa?
Matki z dziećmi - starszymi, które spały na walizkach ale też niemowlakami a nawet świeżo urodzonymi noworodkami w wózkach. Stałam przy małżeństwie, myślę, że w wieku 60+. On - na wózku inwalidzkim. Ona - siedząca na bagażu i wtulona w niego. Oboje zapłakani. Ich spokojna starość, którą mieli wieść została wymieniona na grozę i strach. Co im pozostało? Pojechać do Poznania, do córki. Czy kiedykolwiek wrócą? Jeśli tak, to co zastaną w domu? I czy w ogóle go zastaną? ... Czy wszystkie żony, zobaczą swoich mężów a dzieci ojców? Czy narzeczone spotkają ponownie narzeczonych? Czy zobaczą jeszcze część męską swoich rodzin? Tak wiele pytań, jeszcze bez odpowiedzi a kiedy one nadejdą? Nie wie nikt. A na półkach bagaże. Jedni zdążyli zabrać więcej, drudzy mniej a inny zdążyli jedynie wziąć najważniejsze rzeczy...
Rozpłakałam się. Z bezsilności, z braku mocy.
Miało być tak pięknie, sielankowo. Każdy z nas miał się cieszyć pełnią życia, bez wojny a tu co? Za wschodnią granicą komuś zachciało się być carem. Miało być szybko, tylko coś nie pykło. Pieprzone imperialistyczne zapędy 🤬.
Według ovu zaczęłam 8 tydzień.
Na usg tydzień temu był widoczny pęcherzyk i coś zaczynało się dziać na brzegu, wiec ciąża z pewnością jest młodsza.
Niestety nadszedł czas ze zaczynam się martwić, czy oby napewno wszystko jest dobrze.
Chyba w tym wszystkim najgorsze jest czekanie, kolejne usg dopiero we wtorek i to dzień przed Naszym wylotem...
Maluszku rosnij proszę zdrowy i silny
6t1d.
Czo ten dzidziul ze mną robi?? Od jakiegoś czasu mam lekkie mdłości, ale nad wczorajszymi i dzisiejszymi kompletnie nie umiem zapanować. No ale nic, nie ma co narzekać.. mogę tak całą ciążę, żeby tylko maleństwo było zdrowe. Jutro lot powrotny. Na szczęście po południu. Buziaki.
Uff, już w domku z Maluchem na pokładzie. Niestety został nam tylko ten jeden, drugi nie przetrwał, przestał się dzielić. Pani embriolog powiedziała, że ten jedyny jest bardzo dobrej jakości, nie pamiętam klasy, chyba 4 b,ale zupełnie w tych emocjach nie jestem pewna. Sam transfer to przyjemny zabieg w porównaniu z tymi, co przeszłam wcześniej. Pełen pęcherz, instalacja na samolocie, swiatlo przyciemnione, rach ciach i Malec był już ze mną. Puściłam bekse ze szczęścia,bo czekałam na tą chwilę 3 lata. Powiedziałam "cześć Maluszku", polezalam chwilę i do domu.
Jajniki mam trochę powiększone jak doktor sprawdzał. Kupilam Nutridrinki proteinowe, menu na najbliższy czas to ryby, indyk i kurczak. Najbardziej zadziwil nas Synek. Czekał u Babci, gdy przyjechaliśmy przytulil się do mnie i nagle powiedział: tu jest dzidzia. Nas wprawilo to w osłupienie, kilka razy to powtórzył i dodał, że dzidzia mówi do niego.. Oby to Maleństwo zostało już z nami. Betę doktor kazał robić dopiero za 12 dni. To będzie najdłuższe 12 dni w życiu, bo jesteśmy świadomi kiedy to wszystko się działo. To Będą najdziwniejsze święta w życiu
Dom niewysprzatany, zakupy nie zrobione na święta, prezenty nie kupione, tak wesoło u nas ostatnio. Jedynie choinka już jest ubrana i to wszystko. Od dzisiaj: luteina 3x2, luttigen 2x1, clexane 1x1, acard wieczorem, plaster zostaje jak był. No to czekamy i odliczanie zacząć czas
Błędy i literówki poprawię jak dorwe się do komputera, teraz odpoczywam, bo jajniki i podbrzusze nadal bolą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2017, 12:31
3dc
Początku cyklu są takie nudne... zero emocji
przy połowie cyklu coś już się zaczyna
"czy będzie owulacja?", "czy temp. wzrośnie?"
"pod koniec- jestem w ciąży, czy nie?"
a początki takie... nijakie.
Ale skoro nie jestem w ciąży to idę dziś na imprezkę, a co;)
Tak jak wspominałam włączyłam suplementacje olejem z wiesiołka.
13dc [9cs]
Dzisiaj rano monitor clearblue niespodziewanie pokazał szczyt płodności, co oznacza, ze owulacje mam jutro. I nawet się to zgadza, bo w piątek na HSG było jajko po prawej stronie 14mm. Niby wszystko idealnie, ale już mogę spisać ten cykl na straty... a powodem będzie zwyczajnie brak seksu 😔
Od początku cyklu do HSG był zakaz seksow, a jeśli już to w gumce, wiec stwierdziliśmy, ze damy sobie na wstrzymanie. HSG w 7 dniu cyklu, wiec myślałam sobie, ze do owu jeszcze ponad tydzień, wiec luzik.
Po HSG jakieś 3 dni dochodziłam do siebie, wiec tak zleciało do 10dc.
Dosyć ciężko pracowaliśmy w tym tygodniu (ja w poniedziałek przed finalizacja projektu siedziałam przy kompie od 8 do 22...). Mój Stary tez siedzi cały dzień
wiec sile mamy jedynie na dowleczenie się do łóżka o północy... i tak oto w 13dc monitor zaskakuje mnie tym, ze owulka tuż tuż. Szlag by to! Miał być weekend, a nie środek tygodnia 😡
Jako, ze jestem zdeterminowana nieco bardziej niż Stary, postanowiłam się postarać. Świeczki, wino, pończochy... Niestety w odpowiedzi usłyszałam, ze dzisiaj to on nie da rady, bo nadal musi pracować 🙁 rozumiem to, ale z drugiej strony... szybki numerek, by raczej nie wykoleił jego kariery, a maile pisane o 23, może mogłyby wyjątkowo poczekać do rana.
Bardzo żałuje, ze dzisiaj postawiliśmy prace ponad naszą rodzine. Zwłaszcza, ze jego plemniki czekają w sumie od poprzedniego cyklu, wiec już mało ruchliwe, jutro nawet jeśli znajdziemy czas to raczej nic z tego nie będzie.
Nie chce go zmuszać do seksu, nie chce uprawiać seksu prokreacyjnego tylko dla dziecka... Ciężko mi to sobie poukładać w głowie. Niby chcemy dziecka, robimy „wszystko”, a kiedy nadchodzi moment kiedy trzeba działać okazuje się, ze mamy inne priorytety.
Nie wiem czy ktoś jeszcze boryka się z takimi problemami, czy ktoś jeszcze miał problem z odsunięciem na bok kariery i pieniędzy , ale zaczęłam już myśleć o planowaniu seksu w kalendarzu I wysylaniu zaproszen do Starego, żeby postarał się zaplanować swoją prace tak, aby mieć wolny wieczór. Nie wiem czy to dobry pomysł...
Nie wiem co mam robić 🙁 czuje się bezsilna i zrezygnowana... 😔
11tyg+0dni czyli wchodze w 12sty tydzien
Jest OK. Rozleniwiona jestem strasznie, ale staram sie zachowywac pozory normalnosci. Troche ogarniam w domu, staram sie zawsze jakis obiad zrobic i troszke zadbac o siebie (jakas maseczka na twarz, pachnacy balsam etc) ale nie ukrywajmy nie jestem w 100% soba... Brak mi ruchu, sportu, ahh jak chetnie porobilabym znienawidzone brzuszki!
Co do dolegliwosci i objawow:
czy urosly mi piersi? nie wiem... siedze w domu, wiec nie nosze stanika. Kiedy gdzies wychodze to zakladam `miekki` materialowy stanik (bez gabek i fiszbin), bo jakos mi niewygodnie, ale nie wiem zy to kwestia odzwyczajenia sie czy moze troche wieksze sa??? Ja w ogole nie lubie stanikow
a ze biust mam niewielki to nawet jego brak nei jest jakims problemem. Czy bola? Czasem tak - taki piekacy bol. Czasem nic nie czuje (wtedy sie martwie).
Brzuch - odstaje, jak pisalam juz wczesniej, ale nie mecza mnie ani wzdecia (nie bardziej niz normalnie w kazdym razie ;-P) ani zadne zaparcia.
Inne: sluz... tutaj nie wiem... skonczylam kuracje nystatyna, ale z rana zawsze mam zolta wydzieline! Pozniej, w ciagu dnia, jest juz bialawo-bezbarwna. Dzis rozmawialam na ten temat z polozna (opcja czatu LuxMed) i powiedziala, ze skoro zolty kolor jest tylko rano to nic sie nie dzieje. Nic mnie nie swedzi ani nie piecze. Na USG we wtorek spytam sie lekarza, ale obawiam sie, ze moge nie uzyskac odpowiedzi, bo `to jest lekarz tylko od usg` i `prosze sie zglosic do lekarza prowadzacego`. W ogole paranoja z ta ciaza; w internetach rada na wszystko `jesli cos sie niepokoi skonsultuj sie ze swoim lekarzem` - ale z tego wynika, ze musialabym sie konsultowc z lekarzem co 5 minut!
W kazdym razie... byle do wtorku 
11.12 - młody pomierzony i usg wskazuje na około 2300g (33 tydzień). Rośnie bobeczek. No i niestety wylazła ureoplazma i candida w wymazie z pochwy. Na candide nystatyna. Jest lepiej. Dramat jednak z ureoplasmą bo dołączony antybiogram pokazuje 3 antybiotyki na które ten drobnoustrój jest wrażliwy i żaden nie jest wskazany w ciąży.
Kategoria c lub d - wywołuące zmiany dla płodu. Nie badane na ludziach. masakra. Ginka wybrała klarytromycyne - kategoria c. Miałam wziąc jednorazową dawkę 2 tabletki, ale weczorem zadzwoniła że konsultowała się z mikrobiologiem żeby jednak wziać 1 tabletkę a drugą kolejnego dnia. Dzwoniłam też do laboratorium które robiło badanie czy mogą zrobić antybiogram dla innnych antybiotyków bezpieczniejszych w ciązy to dostałam info, ze to są tak specyficzne drobnoustroje, ze mają tylko takie podłoża na których sprawdzają wrazliwość na 6 antybiotykach. I dupa. W srode pojechałam do laboratorium bo chciałam zrobić drugi wymaz - a nuż coś sie zmieni. A tu niemiła niespodzianka. Podłoża się skończyły będą na poniedziałek. Po południu poszłam na wizytę do drugiej ginki i zagadałam, ze mam takie wyniki i co ona proponuje. A ona mi mówi ze zaden z tych 3 antybiotyków się nie nadaje. Nic nie brać. Jak bym badania nie zrobiła to bym nawet nie wiedziała że to mam. Też takie podejście, ze sama nie wiem. Podjęłam jednak decyzję, ze i tak nie wiem od kiedy to mam, pewnie od dawna, więc nie biorę tego antybiotyku. Gdyby tylko o mnie chodziło..ale tu się boje strasznie by mały nie ucierpiał...ryzyko jest związane ze wcześniejszym porodem lub infekcjami górnych dróg oddechowych...ech...co by nie wybrać to i tak ryzyko...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2017, 13:43
Prawie 6 tygodni za nami 
Dominik waży 4,3 kg - rośnie w oczach.
Zaczyna się już świadomie uśmiechać, co dzień więcej rzeczy go rozśmiesza 
To piękne! Ma duże oczy i takie bystre.
W sumie pewnie każdej mamie jej dziecko jest najpiękniejsze i najmądrzejsze 
No ale razem z mężem rozpływamy się dosłownie nad nim.
12go mieliśmy kontrolę U3, usg bioderek, nerek, serduszka i ogólne przebadanie.
Wszystko jest super
bardzo mnie to ucieszyło, zdrowe dziecko, o tym śniłam od tylu miesięcy.
Mała cząstka mnie. To niesamowite uczucie, duma i szczęście. Po stracie, stresującej ciąży - udało się. Jesteśmy wszyscy razem we 3.
Mąż się zmienił, teraz syn jest dla niego priorytetem, co mnie bardzo cieszy. Dużo zmartwień odeszło przez to na bok.
Ja nie chodzę zmęczona, raczej tylko nieogarnięta. Dominik jest troszkę nieodkładnym dzieckiem. Słabo śpi sam, musi być dobry moment by czuwał bez płaczu, więc w domu jest non stop brudno, bo by cokolwiek zrobić musze go brać na jedną rękę. Mało mi wtedy wychodzi. Czasami gdy mam słaby dzień, narzekam na to, ale potem się ogarniam. Dobrze że w ogóle śpi
nocami czasem marudzi, ale wtulony w pierś najczęściej śpi. Tak ja się po prostu wysypiam, ale przez to właśnie synek jest taki "rozpieszczony". Coś za coś. W sumie te chwile gdy jesteśmy tak blisko siebie nigdy już się nie powtórzą. To mały mężczyzna
im będzie starszy tym mniej czułości będzie pomiędzy nami. Korzystajmy póki możemy.
Mamy ciągle jakieś problemy z laktacja. To nawał, to kryzys, to zapalenie. Mam nadzieję, że w końcu się to ułoży, bo najgorsze są w tym wszystkim myśli, że mały się nie najada. Na szczęście jest w miarę dobrze.
Za tydzień przyjeżdża rodzina na święta.
Pamiętam jak rok temu pisałam po różowej stronie ovu
pomimo tego, że się wtedy staraliśmy, jakoś w ogóle nie myślałam że za rok będziemy już we 3.
Życzę wszystkim kobietkom Wesołych świąt Bożego Narodzenia. Staraczkom życzę tej cudownej chwili ujrzenia dwóch kresek i pięknych następnych 8 miesiecy! By święta 2018 były tak wyjątkowe jak dla mnie te. Tak samo mamom w dwupaku. Przyszły rok niech przyniesie same cudowne chwile z maluszkami. Dziewczynom po stracie życzę dużo siły i nadziei. Do Was też uśmiechnie się słońce. Walczcie dalej, jedne mniej, inne bardziej. Uśmiech dziecka sprawi, że zapomnicie o tym wszystkim co było.
Wierzę w Was wszystkie i jeszcze raz życzę wszystkiego co najlepsze! Niech ten Nowy rok będzie lepszy niż stary.
9 miesiecy temu nasze szczęście miało 2 mm 


35tc (34t5d)
Przestawiłam dane w kalendarzu zgodnie z OM - różnica od początku ciąży wynosiła ok 4 dni, a na końcówce wszyscy lekarze posługują się aktualnymi danymi z OM więc dla porządku dziś jest końcówka 35 tc 
Jestem po wizycie u endokrynologa - zostawiamy dawkę Euthyroxu 75 do porodu, potem mam wrócić na 50 i po połogu wykonać badanie krwi + kontrola. I tyle na razie jeśli chodzi o moją tarczycę 
Potem pojechałam na KTG - byłam po 10tej a planowe badania są robione między 12-18.00 ale położna nie miała akurat żadnej pacjentki i mnie przyjęła. Po półgodzinnym leżeniu (wynik ok, występują skurcze) pokierowała mnie jeszcze do lekarza, który stwierdził, że wszystko ok i nie wie czemu tylko przez pessar dostałam skierowanie na KTG, normalnie zaleciłby to badanie wg zaleceń lekarza prowadzącego, ale napisał na karcie, że kolejne wizyty raz w tygodniu... No nic, to raz przed świętami, raz przed Sylwestrem a potem pewnie zdjęcie pessara i czekamy na poród 
I znów badania. Do powtórki immunofenotyp, do zrobienia test limfocytotoksyczny LCT. Zrobię jeszcze cross match w Prokocimiu, choć to niby podobne do LCT, ale jednak inne. Po wynikach immunolog zadecyduje, co dalej. Widzę, że badania idą powoli w kierunku szczepień, ale na 99,99999999999% ja w to nie pójdę.
Mąż mi się rozsypał psychicznie po tym niepowodzeniu. Zaczyna już widzę działać na zasadzie "róbmy wszystko, za wszystko zapłacę, tylko nie rezygnujmy, bo musi się udać". Opowiada mi co czytał, co widział, co się dowiedział w temacie ivf. Raczej to takie podstawy, ale on ma taką potrzebę opowiedzenia... No to ja słucham i płaczę. Nie chcę mu robić zawodu.
Cholernie to dla mnie trudne, bo ja już zaczynam psychicznie odchodzić od tematu. Nie bardzo mam siłę na walkę i myślałam, że to tak samo z siebie się skończy. A teraz mąż zaczyna świrować. Do niczego mnie nie zmusza, ale widzę, że się załamie, gdy ja powiem DOŚĆ. Bo to oczywiście ja muszę powiedzieć.
Trochę mnie tu nie było... Dziś wkroczylismy w 9 miesiąc czyli 35+0. Po czwartkowej wizycie wyniki rewelacja ale maleńki jest już główka wpasowany w kanał rodny. Głowa wyczuwalna i też wg usg na wysokości kości lonowej. Zalecenia.. Więcej leżeć. A tu święta za tydzień i goście na dwa tygodnie z dziećmi. Jak to przetrwam? Następna wizyta 4.01.18 ponoć potem będę mogła już hasać bo poleci 38tc. Chciałabym wytrzymać do końca roku. Nie chcę by mały urodził się w święta czy sylwestra.
Tata Kubusia jakoś się nie kwapi do bycia tatą. Nie wiem co będzie dalej.. Ale najważniejsze że mały był zdrowy.. I żebym nie padła psychicznie przez to jego podejście. Co będzie trudne bo bardzo go kocham..
Szymon nasz chodzi. ☺
W ciągu dnia kilka razy puścił się sam na długość pokoju. A wieczorem robił kółeczka po pokoju samodzielnie około godziny. Tak się przy tym cieszył, że cały czas śmiał się w głos i klaskał w dłonie. Potem wypił ze 2 szklanki wody i właśnie padł.
Radość ogromna. ☺ Chodzimy. ☺
7 tydzień
(6t + 0d)
15%
Podoba mnie się te procentowe określenie 
Od jakiś 3 tyg to piątek jest dla mnie początkiem nowego tygodnia. Nowego tygodnia ciąży. Uwielbiam to. Uwielbiam nasze weekendy podczas których dziękuję mojej kruszynce za to że została z nami kolejny tydzień.
Już we wtorek dowiem się wszystkiego. Już we wtorek się zobaczymy.
Dziś pierwszy raz odważyłam się na
z moim M.
Od kiedy dowiedziałam się o ciąży miałam jakąś blokadę..
A co jeżeli coś zrobimy ? Znaczy ja wiem że "nie sięgnie" do kruszyny no ale.
A co jeżeli to przez to stracimy Pana Kluska/Panią Fasolkę ?
A co jeżeli jest coś nie tak ?
A co jeżeli zacznę krwawić?
Ale dzisiaj miałam spokojny dzień na przemyślenia.
Nie plamie. Nie krwawię. Dobrze się czuję. Nadal bolą mnie piersi. Testy nadal są pozytywne. Jesteśmy silnymi ludźmi - nasza kruszyna też będzie silna. Jeżeli coś ma się stać i tak się stanie.
I było pięknie
Jednak wzięcie na luz pomaga.
To jednak nie choroba. Ale wydaje mi się że tak to właśnie wygląda w pierwszej ciąży. Mam miliony myśli na które próbuję wpłynąć logiką.
Tym bardziej że jeszcze nie miałam żadnego badania.
Ale wszystko jest w porządku.
Do wtorku Kruszynko !
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 grudnia 2017, 23:25
Czy ja nie moge normalnie w spokoju donosić tej ciąży:'(
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2017, 00:12
24 tc (23d0d)
Ho ho już 24 tc się zaczyna! Jeju jak to zleciało, nawet nie wiem kiedy, siedzę na zwolnieniu a dni lecą równie szybko jak bym pracowała
za tydzień święta, cieszę się, mąż będzie miał urlop, spędzimy trochę czasu razem
może wybierzemy się na jakieś zakupy, pooglądać wózki itp. zobaczymy. jak Wam idą przygotowania do świąt? u nas większe zakupy już zrobione, zostały jeszcze drobiazgi. prezenty gotowe, choinka już kupiona, czeka w stodole na ubranie. Ja wyjęłam wczoraj już świąteczne ozdoby i w pokoju zrobiło się lekko świątecznie
może nawet śnieg spadnie i będzie miło?
byłam na pierwszym spotkaniu w szkole rodzenia, pani prowadząca która pracuje też w tym szpitalu bo zajęcia prowadzone są w szpitalu na oddziale ginekologii i położnictwa jest miła, widać że kompetentna i cieszę się że się tam zapisałam. sam oddział robi wrażenie bo świeżo po remoncie, ładne przytulne sale, myślę że będzie nam się dobrze tam rodziło.
dziś śniło mi się że mały urodził się i ważył 900 gr, bo owinął się pępowiną i zrobili cesarkę. oby sen się nie spełnił. modlę się aby wszystko było dalej dobrze i ciąża przebiegała bez komplikacji
Trochę martwiłam się czekając na wyniki bety (która by się nie martwiła?)
Beta w 31 dc 512 
Przyrost 168% 
Rośnij kruszynko!
Rozmawiałam z dr prowadzącym wczoraj. Powiedział, że nic nowego nie może mi zaproponować. Może ewentualnie ten sztuczny cykl, ale to tylko dlatego wyszła ta sprawa, bo ja zaczęłam.
I tak może się skończyć na naturalnym cyklu, bo dr lubi zapomnieć o tym, co mówił i zmieni nagle zdanie...
Mam dzwonić zaraz przed rozpiczęciem cyklu, w którym chcę mieć transfer.
Zaczął się też chwalić swoją skutecznością, że ma 50% w programie dofinansowanym przez Warszawę. Nie wiem po co mi to opowiadał...
Rozeznałam kwestię badań do immunologa w Krakowie. Nie są bardzo drogie więc je zrobię. Wyniki będą szybko. Na samym początku stycznia będę konsultować z immunologiem. Na szczepienia się nie zgodzę. Ale muszę wiedzieć czy mogę włączyć sterydy już, czy immunosupresja jeszcze trzyma. To lekarzowi chyba powie immunofenotyp.
Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem kolejny transfer wypadnie na sam koniec stycznia.
37t0d
93% ciąży
21 dni do TP
Ciąża donoszona, świętujemy

Możemy wyganiać Malwinkę, chociaż nie wiem, czy cokolwiek zadziała. Uruchomiłam w nocy przytulanie z P., na razie to nic nie pomogło w kwestii porodu
Ale było fajnie i miło jest się przytulać bez stresu, że coś się stanie, a dziecko może wyjść na świat 
Sytuacja w ZUS-ie idzie do przodu, obecnie weryfikują dokumenty uzupełnione przez pracodawcę, więc odetchnęłam z ulgą.
Wczoraj spotkałam się z koleżankami z pracy, poza tym w ogóle jest mi tak miło, że dużo osób o mnie pamięta. Doświadczam ostatnio sympatycznych gestów. Mam nadzieję, że gdy urodzę i będę mocno uziemiona w domu z dziećmi, to ludzie nie zapomną o mnie, że czasami ktoś wpadnie na kawkę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.