22 dc
Dziś WRESZCIE pojawił śluz typowo płodny i rozciągliwy. Ciekawe czemu tak późno?? NIGDY w życiu tak późno nie miałam dni płodnych! Ale najważniejsze że wreszcie są!
Tym razem czuję że się uda.. Nie wiem czemu ale od początku cyklu mam takie przeczucie.. Ciekawe czy intuicja mnie nie zawiedzie...
Kolejny dzień bez @. Nigdy nie myślałam że będę jej tak bardzo oczekiwać. Wypiłam 3 kieliszki wina, grzeje brzuch znaleziona w domu poduszka elektryczna. Zaraz wezmę gorąca kąpiel i pewnie poprzytulamy się z mężem. Wczoraj byliśmy na studniówce. Dawno się tak nie wybawilam. Baaardzo udana impreza. Chociaż z każdym kolejnym razem atmosfera w tej szkole mnie przeraża. W liceum do którego ja chodzilam połowa rzeczy by nie przeszła. Było cudownie. Wyłączyłam się zupełnie. Właśnie zaczął mnie boleć brzuch delikatnie
Czyżby alkohol i ciepelko pomogły ? Oby oby
13 dc.
Od kilku dni boli mnie podbrzusze, jest to słaby ból, ledwo wyczuwalny, lecz ciągły. Coś jak na okres, no ale niemożliwe.
Może stres?Czeka mnie ciężki tydzień w pracy, więc chill jak najbardziej mile widziany.
Właśnie siedzę z maseczką na twarzy i farbą na włosach, popijając pokrzywę. Popłakałam się na "Jak ukraść księżyc", ech, koniec świata...
7 tydzień
To co czuję w tej ciąży to mozna opisać tylko dwiema chorobami:
Jelitowka połączona z kacem gigantem.
To nie możliwe żeby w ciąży mozna było się tak źle czuć.
Calymi dniami leżę,jak mlody w żłobku to luz, ale jak wraca to staram się poleżeć z nim.
Na szczęście czesto się udaje.
Nie mogę nic gotowac bo tak mnie odrzuca, ale muszę bo mam dwoch zarlokow w domu, na dodtek mięsożerców. Fujjj!
Idę dalej prowadzić egzystencję na kanapie modląc się o jutro. I tak aż do drugiego trymestru .
Jutro moje dziecko wraca do szkoły, nawet się cieszę bo już chcę się znowu rzucić w wir obowiązków.
Jutro na chwilkę jadę do pracy, muszę zrobić kilka rzeczy.
Ogólnie to jakoś mi ciężko,mam wielki celulit, masakra na udach, naoglądałam się zdjęć sprzed ciąży i się załamałam, ogólnie załamała mnie też moja waga w 2 tygodnie utyłam prawie 5 kg, mam już prawie 19 na plusie, a o dziwo chodzę w spodniach dzinsach sprzed ciąży, może są trochę ciaśniejsze, na pewno są ale już nie daję rady czuję się okropnie z tym, zostało mi około 5 tygodni do CC a juz się boje jaka wagę będę miała i jak ja to zrzucę, wiem że to może samolubne bo dziecko najważniejsze ale już wymiękam, odstawiłam wszystkie węglowodany, zero nic,nie mam zaparć trochę może podjadałam ostatnio czekoladę, ale w sumie mało, w czwartek wizyta lekarz mnie opiepszy 
Zaczął stawiać mi się brzuch, dzisiaj kilka razy, boli mnie też jak ktoś mnie dotyka na środku gdzie pępek to takie nieprzyjemne że aż zabieram mężowi rękę albo synkowi.
Ogólnie mam niewielkiego doła ,czy podołam i w ogóle, czuje się staro i takie tam, ciężko mi się śpi a wiem że najgorsze dopiero będzie.
No weekend się zakończył. Spędziliśmy go u moich rodziców, u których chwilowo mieszka moja siostra ze swoją miesięczną Zosią. Jak fajnie trzymać takiego malucha na rękach. Nawet mój K się odważył
Dumna jestem z niego.
Tyle sie naczytałam, że dziewczyny, które długo czekają na swoje Bobaski mają uczucie smutku kiedy na takie czyjeś Maluchy spogladają i łza gdzieś tam w oku z żalu się kręci. A u mnie nic z tych rzeczy. Staramy sie równo rok, obydwoje już 35-tka na karku, leczymy mojego K, wiemy, że łatwo nie będzie..... A patrząc na Zofijkę potrafię się tylko cieszyć. Chyba to dobrze. Na pewno !!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 21:01
Dawno nie pisalam ale po tych jaselkach zlapalam mega dola . Doszlo do mnie ze mam inne dziecko... Przeplakalm wiele nocek zanim zrozumialam ze to nic nie da. Musze sie z tym pogodzic. Musze byc silna i nie zalamywac sie chociaz czasami jest i nieraz bedzie ciezko. Kocham Maximilianka i dla mnie on jest najcudowniejszym dzieckiem. Jest moim synkiem. Niewazne ze ma problemy ja go kcham i wierze w niego. Wierze ze poradzi sobie. Bedzie chodzil na terapie, byc moze bedzie potrzebowal indywidualnego toku nauczania czy nauczyciela wspmagajacego. Bedzie nie lubiany, wyzywany, szykanowany za swoja innosc ale ja zawsze przy nim bede. I beda go bronic i walczyc o niego. Dla niego bede silna.
Sporo sie wydarzylo. Przede wszystkim swieta Bozego Narodzenia spedzone u rodzicow. Niestety nie do konca bylo fajnie bo chlopcy dostali biegunki a zaraz po swietach przeszlo na babcie. Dziadek dostal dziwnej goraczki wiec zmylismy sie od nich szybciej niz planowalismy i Sylwester i Nowy 2018 Rok spedzilismy juz w domku. W sumie fajnie bo bylo bardzo milo i romanycznie: -)
17 stycznia swietowalismy 6 urodzinki Maximilianka. Mlody byl bardzo poekscytowany. Wybral sobie tort z motywem z bajki potwory i spolka a przedszkolu zrobil przepiekna korone z szostka i potworami bo akurat byl nimi zafascynowany i chcial miec potworowe party wiec mu je panie takie wyprawily a popoludniu my mu wyprawilismy urodziny w sali zabaw. Bylo 7 chlopcow bo oprocz moich chlopcow zaprosilismy jeszcze Marcinka, Kamilka, Lukasa i Juliana i byla super zabawa. Byl jeszcze zaproszony Philip od Mirkow ale niestety nie mogl przyjsc ale za to w sobote nas odwiedzil w domu.
Julianek dostal swoje pierwsze zaproszenia na urodziny od kolezanki z przedszkola. Bardzo sie ucieszyl i bardzo chcial isc. Potwierdzilismy wiec jego obecnosc, kupilismy prezent, napisalismy piekna karte z zyczeniami a Julian poprzyklejal naklejki... I wszystko bylo super a tu piec minut przed wyjsciem dziecko ryczy ze nie idzie....Coz zrobic.... Nie bylo wyjscia, trzeba bylo brac go tam na sile i z dzieckiem zostac bo nie chcial byc sam...No ale jak sie pozbieral to sie juz ladnie z dziecmi bawil i nawet sam prezent kolezance wreczyl...On jest bardzo niesmialy i spodziewalismy sie troche tego chociaz liczylismy ze skoro tak bardzo chce isc i cieszy sie to sie przelamie. No ale jednak zapanikowal....Trudno. Mam tylko nadzieje ze z czasem bedzie odwazniejszy bo szkoda byloby jakby nie mogl chodzic na dzieciece urodziny. Zwlaszcza ze dzieci go bardzo lubia a przeciez wiecznie z mama czy tata na takich imprezkach byc nie moze...
Christian w przedszkolu super sobie radzi. Juz wcale nie placze i chetnie tam zostaje. Pomalu zaczyna samodzielnie chodzic. Narazie sa to krotkie odstepy ale mysle ze do konca miesiaca sie juz rozchodzi....Straszie szybko ida mu teraz zeby a przez to niemal ciagle ma katar. W czwartek i piatek posiedzial wiec ze mna w domu...Maly bystracha z niego. Duzo rozumie . Mowie przynies, daj i to robi. Podchodzi do telewizora gdzie mamy alexe i nasladujac nas wola Alexa Stop
Braciom przynosi zabawki zachecajac ich do wspolnej zabawy. Jak sie uderzy krzyczy ala...Otwiera wszystkie szafy i szuflady i wszystko z nich wyciaga. Oczywiscie za nic ma nasze zakazy. Taki lobuziak z niego ale bardzo kochany.
A jutro w przedszkolu mamy dzien przebieranek czyli fasching. Maximilian na swoje zyczenie bedzie super Mario, Julian chcial byc wiec bedzie dinozaurem ( oj ciezko bedzie mi go ubrac) a Christianek misiem 
18 dzień cyklu "-2" przed transferem nr 2
Wieki mnie tu nie było:( Opuściłam się w ovu, ale nie byłam w stanie tu zaglądać. Staram się dojść do siebie. Za mną jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Nasze małżeństwo prawie się rozpadło. Teraz staramy się wszystko odbudować i przygotować do kolejnego transferu. Po 1 transferze zrobiliśmy badania kariotypów - wszystko wyszło ok. Potem przyszła kolej na badania MTHFR. Tu już nie było idealnie, okazało się, że mam mutację MTHFR A1298C (układ heterozygotyczny, czyli lepszy z dwojga złego) oraz PAI-1 4G/5G (układ heterozygotyczny). To tylko potwierdziło, że przypuszczenia odnośnie problemów z zagnieżdżaniem okazują się słuszne. Mam coś nie tak z krzepliwością krwi, tendencję do zatorów i takie tam. Zlecono zrobienie dodatkowo badań immunologicznych. Większa część wyszła w porządku, ale z CBA poległam i wyszły na tyle dziwne wyniki, iż trzeba było wybrać się na konsultację do pewnego znanego łódzkiego lekarza. Obawiałam się, że zechce nas skierować na szczepienia limfocytami, do których niespecjalnie jestem przekonana. Na szczęście skończyło się "jedynie" na zaleceniach zwiększenia ilości kroplówek intralipidowych oraz 2-tygodniowej kuracji sterydami + jeszcze jednym lekiem.
Gorzej, że przez te problemy z krwią przez większość ciąży będę musiała brać zastrzyki przeciwzakrzepowe, które kiepsko znosiłam, a poza tym nadal boję się igieł
Co to jednak znaczy wobec faktu, że w ogóle mogłoby się udać? Jakoś postaram się znieść wszystko.
Teraz czekam na kolejny cykl, by zacząć brać leki i umówić się na scratching. Transfer nr 2 planowany na kwiecień...
Jeśli któraś z Was przeczyta wstępne informacje o mnie pewnie stwierdzi :1rok z hakiem starania o dziecko to niedużo.... Dla mnie to już bardzo dużo.
Nie zamierzałam pisać pamiętnika ale może mi trochę psychicznie pomoże.
Męża poznałam 12lat temu....byłam jeszcze w gimnazjum. On był starszy o 3lata, spodobał mi się i to bardzo. Jak się później okazało ja jemu też. Niestety poznała nas moja przyjaciółka, która sama była nim zainteresowana.... Na nasze szczęście miłość od pierwszego wejrzenia wygrała
Wprowadzamy leki:
Crinone 1x1
Prolutex 1x1amp
Duphaston 2x1
Estrofem 2x1
Acard 1x1
Clexane nie było w aptece i mam neoparin 1x1amp
Actifolic 1x1
Magnez 2x1
Chyba o niczym nie zapomniałam;-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2018, 21:44
Od zeszłego roku staramy się z mężem o dziecko... Na początku nie staraliśmy się jakoś szczególnie trafiać w jakieś konkretne dni.
Po kilku miesiącach bez rezultatów zaczęłam edukować się w ramach płodności. Kiedy są dni płodne i nie, co to jest owulacja, jak mierzyć temperaturę. Znalazłam tą stronę i starałam się mierzyć temperaturę zapisywać śluz.... Słuchałam się prognozowanej owulacji jakby to była jakaś wyrocznia- w te dni możesz mieć owulacje więc kochaj się. No i kochałam. Aż kilka razy przesunęło mi terminy owulacji nawet kilka dni później.... Zdenerwowało mnie to bo słuchałam się tego jakby to była jakaś wyrocznia. Od tamtej pory zmieniłam taktykę bo wiem, że owulacja wypada u mnie w różnych dniach czasem w 12 a czasem w 18dc. Dlatego od 10dnia staramy się kochać chociaż co 2 dzień.
Zapomniałam wspomnieć o najważniejszym... W grudniu zeszłego roku poszłam do swojego ginekologa w sprawie braku ciąży to stwierdził :
Pani jest jeszcze młoda! A poza tym nie będę Pani badać bo najpierw mąż ma się zbadać...
No i wkurzył mnie tą gadką. Za młoda.... Za młoda to bym była gdybym miała 18lat albo mniej!!! Ja chciałam przed 30- stką mieć choć jedno dziecko! Ja chcę...mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi.
I choć trwa to dopiero rok to moja nadzieja słabnie, mam dobre i złe dni. Już dłuższy czas się tym nie zadręczałam, ale pojawiają się co rusz nowe okoliczności, które nie pozwalają mi nie myśleć o dziecku....
Ale o tym w kolejnym poście...
Pozdrawiam wszystkie oczekujące na
2kreseczki II
Miałam w pracy istny maraton. Mało co w domu byłam. Nawet co słabsze kaktusy mi padły. Porażka. Ten tydzień będzie jeszcze trochę pokręcony, ale mam nadzieję, że już niedługo i trochę odsapnę.
Ruszyliśmy ze staraniami. Mąż trochę przeziębiony, ale dzielny jest i daje radę
Ja sobie wmawiam, że mnie nic nie ruszy. Mąż chory, Malutka chora, a ja wierzę w cudowną moc trzymiesięcznego wpieprzania BioMarine. Tak bardzo bardzo bardzo zależy mi na poprawie odporności. Pierwsza ciąża była szczęśliwa, więc za przyczynę poronienia uważam to felerne przeziębienie. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby się to więcej nie powtórzyło.
Dziś mijają trzy miesiące od momentu zameldowania się w szpitalu. Coś się we mnie zmieniło. Nie czuję takiego podekscytowania staraniami jak za pierwszym i drugim razem. Bardzo chciałabym, żeby się nam udało już teraz, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że zaskoczymy od razu. Tak na dobrą sprawę, to nawet nie wiem czy i kiedy mam/miałam owulację. W pierwszym cyklu po poronieniu czułam wyraźne kłucie w lewym boku. Nawet na kontroli doktorowa potwierdziła, że jajeczko wyskoczy z lewej. W drugim czułam prawą, ale delikatnie. Teraz sama nie wiem. Chyba znowu czuję prawą. Parę dni temu myślałam, że czuję delikatnie lewą. Testów nie robiłam. Chyba sama nie chciałam się dodatkowo nakręcać. Serio nie wierzę, że teraz się uda, ale tak na dobrą sprawę, wolę się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Mimo wszystko na testowanie czekam. Kobieca logika... 
Relacja z sobotniej wizyty wygląda następująco: o dziwo, ja sobie czekam, a tutaj już była owulacja, i to lewego jajnika, z tego, co pierwszy gin mi powiedział, że mam się oswoić z myślą, że nie da się go uratować. Więc mam gii jeszcze do tego sobie jajeczko wypuścił 
Teraz mam czekać do @. Lekarz powiedział, że za 14 dni powinna przyjść. Dostałam aromka do lekkiej stymulacji, od 16dc mam brać acard. W razie ciąży mam dodać duphaston i encorton, zrobić badania, które ciągle wychodzą mi źle i zgłosić się na wizytę.
3 miesiące z tym aromkiem i acardem, mąż ma brać przez 10dni w ciągu cyklu swój steryd. W tym czasie mam również zrobić ocenę owulacji. Pytałam czy robić w tym czasie badania hormonalne, ale nieee, nic mam nie robić. Mam się zgłosić po tych 3 miesiącach z oceną owulacji i wtedy będziemy myśleć co dalej.
Jestem zadowolona, sprawdzę czy w ogóle pękają pęcherzyki, tyle się mówi, że pierwsze miesiące po laparo są najkorzystniejsze... I jestem spokojna, bo mam leki na podtrzymanie ciąży w razie czego, mam badania immuno zrobione, miałam owulację... No cóż, teraz pora uzbroić się w dalszą cierpliwość. Bardzo się uspokoiłam po tej wizycie.
Futura ma wizytę mam u gina we wtorek i właśnie chcę porozmawiać co dalej
Dziewczyny, szczerze nie wiem co się dzieje. przez 3 dni zamiast okresu miałam bardzo lekkie brązowe plamienie. Potem nic. Strasznie bolą mnie piersi, jak przed okresem. W piątek chyba wybiorę się do lekarza, bo mnie to martwi strasznie:/ Ten weekend, a właściwie to niedzielę miałam mega mega nerwową. Męża nagle tak rozbolała głowa, że musiałam go wieźć do szpitala. Najgorsze było to, że byliśmy na działce w lesie. Czas czekania na karetkę ok. godziny. Zabrali by go do mordowni a nie do szpitala, więc szybka decyzja - jedziemy do Warszawy. 70 km pokonałam w 40 minut, wliczając w to korki w mieście - pieprzony zjazd vipów na obchody. Ulice pozamykane. Nie wiem jak ja to zrobiłam, bo jechałam bardzo bezpiecznie. Wynika, że szybko ale tak trzeba było. Najlepsze jest rozpoznanie. Moje drogie mój mąż jest wyjątkowy. Znajduje się w 1 % populacji. Stwierdzili u niego Napadowy ból głowy, którego przyczyną jest ... sex. Pozamiatał. to się żeśmy dobrali...
Jesteśmy już w trasie, jedziemy po Ersa. Jeszcze rano, przed pójściem do pracy, teściowa pobrała mi krew na homocysteinę i powtórkę testosteronu. Jestem ciekawa czy coś się zmieniło odkąd przestałam pić Inofem. Plamienie weekendowe w sumie ustało, o ile można to nazwać plamieniem... Po prostu podczas sprawdzania szyjki zauważyłam zabarwiony na różowo, brązowo albo brunatny śluz. Dzisiaj kompletnie cały dzień spędzimy w samochodzie, więc nie wiem co się tam będzie działo. Powoli tracę siły...
5DC
Od dzis ruszam z dieta zeby troszke oczyscic organizm i moze zgubic kilka zbednych kg...rano jadlam owsianke tak jej nie lubie! Do tej pory mi nie dobrze.. 3zastrzyki za nami...ehhh pierwszy byl najlepszy...nie bolal moze dlatego ze najbardziej sie stresowalam a teraz kazdy piecze
qrcze jaki ze mnie pechowiec..zawsze igla byla dla mnie czyms co przyprawialo mnie o dreszcze..kazde pobranie krwi. Kiedy dostalam ovitrelle to nie czulam wogole jak M mi go dawal a teraz...ehhh myslalam ze bedzie lzej a tu niestety..trzymam sie ale nie jest lekko 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2018, 10:51
7 tydzień
To co czuję w tej ciąży to mozna opisać tylko dwiema chorobami:
Jelitowka połączona z kacem gigantem.
To nie możliwe żeby w ciąży mozna było się tak źle czuć.
Calymi dniami leżę,jak mlody w żłobku to luz, ale jak wraca to staram się poleżeć z nim.
Na szczęście czesto się udaje.
Nie mogę nic gotowac bo tak mnie odrzuca, ale muszę bo mam dwoch zarlokow w domu, na dodtek mięsożerców. Fujjj!
Idę dalej prowadzić egzystencję na kanapie modląc się o jutro. I tak aż do drugiego trymestru .
Dziś 15 tc (14+3)
Zapodaję kilka fotek mojego bębenka, bo już troszkę urósł 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/12136fd447cf.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/56ca033f4496.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/72c09e662f9f.jpg
Nie paczajta na paprochy na lustrze, bo to siła wyższa 

od tego 18 tygodnia powyżej niewiele się zmieniło jeśli chodzi o mój brzuchol
Tocha, gdzie Ty się tam mieścisz? Co prawda nie da się ukryć, że jestem w ciąży, ale wszyscy są zdziwieni, kiedy mówię, który tydzień/miesiąc. Nowości? Cóż, trochę się ich nazbierało od 7 grudnia. Nowość nr 1 - mam nowe nazwisko. Nowość nr 2 - Tośka szaleje w brzuchu jak mały bokser, chociaż ostatnio miała leniwe dni i nie powiem martwiłam się jak głupia! Niby mówią, że ciąża to taki wspaniały stan, pełen radości i szczęścia, no i owszem jest radość, ale ja w większej mierze się martwię. Ok, nie umartwiam się całymi dniami i nie ryczę po kątach, ale odczuwam taki jakiś mały lęk o to dzieciątko... Czy wszystko jest w porządku, żeby nic się nie stało. Coraz bardziej boję się porodu, nawet się do szkoły rodzenia nie zapisaliśmy! R. trąbi mi o tym od kilku tygodni, ale jakoś zawsze zapominam, żeby zadzwonić!
Ha, byłam na glukozie! Bałam się jak skur...czybyk. Nastraszyli mnie mdłościami, omdleniami itd., a ja cudak jestem straszny, więc byłam pewna, że nawet tego nie wypiję! Po zwykłym syropie na kaszel mnie dźwiga, a tu? Pełen luz! Glukoza z cytryną okazała się pycha! 2 godziny w przychodni zleciały szybciutko i ani razu niedobrze mi się nie zrobiło!
Kto by pomyślał!
Nie wiem kiedy zabrać się za kompletowanie wyprawki. Osobiście juz bym coś powoli kupowała (mamy tylko kilka ciuszków, które kupiła moja mama i w większości są w większych rozmiarach, bo likwidowali sklep i piękne kurteczki i sukieneczki były po kilka złotych. Wiadomo, że mogą poleżeć i poczekać, aż Tosia w nich nie utonie
). Teściowa popukała się w czoło, jak usłyszała, że chcemy już kupować rzeczy. Przecież wózek i kołyske kupuje się po porodzie! Ehe jasne... Bo przecież R. będzie mieć całe 3 dni, zanim wrócę z Tosią ze szpitala! Ehe... Pogadaj sobie. Przez ten mój malutki brzuszek samej mi się wydaje, że jeszcze tyle czasu do porodu!
Jutro muszę wstawić zdjęcie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.