W poniedziałek wizyta u endo. Ciekawa jestem co powie na temat glukozy i insuliny. Ciekawie nie jest.
Nie chcę dalej błądzić we mgle, miałam dość lekarzy zrobiłam sobie przerwę, a teraz trzeba wziąć się do roboty. Nie możemy czekać w nieskończonośc. Zamówiłam w aptece Fertilman dla męża, bo kończy mu się obecne opakowanie, sobie wzięłam Inofem. 7 dni po owu pójdę zrobić progesteron i jeśli okres przyjdzie, s zapewne tak będzie, to robię LH FSH i TSH a mąż leci na badanie nasienia. Z wynikami skoczę do ginekologa i niech się przyjrzy niech zaleci dalsze postepowanie, jeśli powie, że mamy od razu uderzać na inseminację to postaram się nie buntować tylko to zrobić. Prawda jest taka, że totalnie nie wierzę, żeby inseminacja coś pomogła, ale mąż się upiera. Zbliżam się do ovu - pewnie będzie w przeciągu najbliższych 3 dni. Martwi mnie lewy jajnik, boli i boli i boli... Wizyta jest konieczna, ale wytrzymam jeszcze kilka tygodni.
Ciąża zakończona 3 marca 2018
32dc, 14dpo negatyw
skok temperatury spowodowany porannym wstaniem, żeby zrobić M. kanapeczki, więc nie moge go interpretować, piersi nadal cięzkie chociaż troche już zelżały.
wg owu okres za dwa dni, ok czekamy z podpaska gotowosci
tyle mam mysli i planów, łóżko zmienić, kwiaty wysadzić... strych uporządkować, a ciągle cos innego mi po głowie.
Beta dalej rośnie, franca jedna.
1.03 2440mIU/ml
Czekam do poniedziałku:(
Lekkie plamienie.
Nie wiem co mam robić???
Nie chce zabiegu. Myślę że lepiej będzie jak zadzieje sie to poronienie samo.
Płakać mi sie chce 
M widzę że denerwuje się, chciałby zebym poszła na zabieg i byloby po wszystkim.
Ech nie wiem co robić.
Jest jeszcze problem taki, że nikomu nawet mamie nic jeszcze nie powiedziałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2018, 14:21
No i zleciało prawie pół soboty. Nawet nie wiem kiedy. Ehh małż za chwile idzie do pracy a ja z małym urzęduje dzisiaj sama do późna. Dzisiaj od rana głowa mnie boli. Piersi tkliwe. Mometami delikatnie mdli. Na jutro ovu wyznaczyło mi termin @. Więc czekamy. Cierpliwie czekamy.
Synek maluje sobie na kartce a ja dzięki temu mam czas aby posiedzieć i poczytać co w trawie piszczy.
Udanej soboty dla wszystkich 
Pierwsza beta 10dpt 121,9
Czekamy jak się rozwinie sytuacja 
3cia beta 569
4ta beta 6835
Jeszcze nie dowierzam i nie umiem się cieszyć tak do końca 
Druga beta 261, prog 33,90
Nie wiem dlaczego nie mogę dodać nowego wpisu...
Moja ciąża zakończyła się ok 2 tyg temu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2018, 21:13
Zaczęłam dziś 26 tydzień. Czas pędzi jak szalony, a mi jest szalenie źle. Ostatnie 2-3 tygodnie siedzę praktycznie sama, mój Mąż pracuje jak oszalały i ma mnóstwo pozapracowych zajęć, więc tak naprawdę ostatnie tygodnie spędzam sama ze sobą. Teraz też go nie ma, wróci około północy, a jutro powtórka. Wróciły stany lękowe razem z depresją. Marzą mi się antydepresanty... I marzy mi się powrót do pracy, wyjście do ludzi, robienie czegoś normalnego, bo dla mnie nienormalne jest siedzenie w domu i czekanie. Chciałam zająć się zakupami dla bobasa, ale już mi te chęci przeszły. Zaczęło mnie wkurzać szukanie wózków, śpioszków i innych rzeczy więc to porzuciłam i jak tak dalej pójdzie to nasz bobas będzie chodził goły. Podziwiam wszystkie kobiety, które odczuwają radość z bycia w ciąży. Serio. Chciałabym się dowiedzieć jak to się robi. Może do tego trzeba być stworzonym, a ja nie jestem? Złoszczę się na to jak się czuję, a potem złoszczę się na siebie, że się złoszczę, bo przecież nie można się złościć na bycie w ciąży. A czuję się podle, podobno jak większość ciężarnych, tylko może za miękka jestem i ciąża jest nie dla mnie? I co w takiej sytuacji z naszymi dwoma zamrożonymi zarodkami? Przecież nie oddam...
13+1
Dziewczyny dziś jest chyba ten dzień kiedy mam wszystkiego kompletnie dość. Migrena trzymała cały dzień aż do 17:00. Teraz w pracy siedzę do 7:00 rano. Mam już tego dość i przy najbliższej możliwej okazji idę na zwolnienie. Nie chcę już się martwić że znowu złapie mnie w pracy i nie będę umiała słowa z siebie wydusić. To zdecydowanie moja ostatnia ciąża. Synek dziś cały dzień przesiedział przed telewizorem. Na końcu już płakałam z bezsilności bo nie wiedziałem co mam zrobić z tym wszystkim. Migrena odebrała mi całkowicie radość życia i nie wiem co dalej. Martwię się żeby już na dziś dała mi spokój.
25dc (11dpo)
Okres powinnam mieć środa/czwartek. Od piątku mam już bóle miesiączkowe. Dziwne. Już dość dawno ich nie miałam na tyle dni przed miesiączką. Podbrzusze czuje praktycznie cały czas, tak jak pisałam bóle są podobne do tych miesiączkowych, ale nie aż tak silne. Temperatura dalej na poziomie 36,9. Nie zamierzam robić testów przed miesiączką. Dopiero jeżeli się spóźni to zrobię. Ale czuje, że znowu nic z tego.
Miałam robić ten monitoring owulacji w następnym cyklu, ale wyskoczyła mi dodatkowa robota przez co mój czas się uszczupli
rozważę jeszcze czy go nie przełożyć na jeszcze kolejny... choć chyba nie chce czekać. Za to na bank na początku cyklu idę badać hormony.
...budzę się i patrzę na brzuch jest super płaski Wow nareszcie
ale zaraz zaraz skoro mam płaski brzuch to gdzie jest moje dziecko, zaglądam między nogi a tam główka szyja, hmm skoro juz jesteś to jeszcze jedno parcie i bedziesz cały na wierzchu, krzycze do Sylwka zeby dzwonil po karetke i mowil ze zona w domu urodzila parlam dwa azy utulilam malca
Przykryj nas krzycze bo zanim te ch*je przyjada to my zamarzniemy
.... to był taki dzisiejszy sen
raz urodzilam to i drugi raz urodze 
Depresyjnie dzisiaj chociaż już było ok.Czekam na środę, mam tyle pytań.Biedny gin pobawię się z nim w 100 pytań do.:)Ogólnie mam w marcu immunologa, genetyka, ednokrynloga, stomatologa i zabieg .Także czuję się trochę jak hipochondryczka .Ale najbardziej czekam na gentyka.To pierwsza wizyta dopiero skierowanie na kariotyp i potem jeszcze czekanie na pobranie i wynik.Jestem strasznie ciekawa czy coś wyjdzie.
3dc / 19 CS
Nowy cykl... Nowe nadzieje... Ile jeszcze?
37 tydzień
Wczoraj spędziłam przyjemny dzień z mężem
chyba pierwszy odkąd jestem w trzecim trymestrze. Nie zrozumcie mnie źle - nie kłócimy się ze sobą, ale ... no właśnie ostatnio każdy spędza dzień w swoim pokoju. Ja w sypialni z nosem w komputerze czytając o wyprawkach, oglądając jakieś seriale i czytając newsy (jestem na bieżąco z polityką i wydarzeniami), a M siedzi w salonie gra sobie, czyta o jakiś grach i ogląda swoje programy. Prócz kilku rozmów w ciągu dniu gdzie dzielimy się informacjami co u nas, u syna i omówieniu spraw domowych mam wrażenie jakbyśmy się rozmijali. Nawet zasypiamy o różnych porach, także w sumie jakby osobno... Dlaczego? Myślę, że każdy z nas ma swoje lęki w związku z narodzinami syna. Ja boję się, że o wielu sprawach zapomniałam i nie dam sobie rady.... Że będę skazana na pomoc innych, że coś pójdzie nie tak... Z kolei M cały czas powtarza, że potrzebuje trochę czasu dla siebie, bo za niedługo go nie będzie miał. Jest w tym trochę racji, bo wiadomo jak to jest przy niemowlęciu, ale ... no właśnie czasu dla nas też nie będzie... . Musze przyznać, że M dba o mnie jak może - zawsze z rana mam śniadanie do łózka i herbatę, o co go nie poproszę to zrobi, ale ... no właśnie brakuje mi tej bliskości. Wczoraj postanowił więc zrobić coś razem. Okazją do tego był fakt, że nasz pierworodny pojechał na wycieczkę z wujkiem na cały dzień. My więc ruszyliśmy do biblioteki, a później do knajpki na ciastko i obiad, buszowaliśmy po Pepco (nieco drobiazgów dla malucha) oraz Rosmanna (powoli skreślam z listy wyprawkowej rzeczy). Później wspólnie pooglądaliśmy filmy. Było miło... Dziś M krząta się w kuchni (mam smaka na naleśniki, więc już od rana przygotowuje wszystko na to danie), a ja patrzę na jakieś rzeczy dla dziecka (zastanawiam się nad kilkoma drobiazgami - zabawkami z kolekcji Mr B, Whisbearem, pieluszkami bambusowymi (mam tylko flanelę i tetrę), szczotką do włosy Lullalove (czy kozią czy naturalną?), nożyczkami...). O 15.00 mają wpaść znajomi, więc w sumie można uznać, że mamy udany weekend. M twierdzi, że to już ostatni wspólny, bo następny będzie w pracy, a później myśli, że nastąpi ta wielka chwila w której poznamy naszego drugiego chłopczyka...
Dziś mija 87 dzień długiego cyklu na Lucrinie. Tyle czasu bez okresu i bez większego bólu:)
No i na tym "uśmiechy się kończą niestety.
15 lutego Decapeptyl,
23 lutego Gonal F.
W niedzielę mialam pierwszy podgląd pecherzyków- słaby przyrost w prawym, w lewym nic.
Oczywiście ogromne torbiele endometrialne w obu jajnikach 
Dziś był kolejny podgląd i kolejne pobieranie krwi.
Pęcherzyki nieco urosły, ale z wynikami krwi gorzej. Hormon nie przyrasta prawidłowo.
Punkcja przesunięta, jeszcze nie odwołana jak na razie.
Jutro kolejny podgląd i kolejne pobieranie krwi 
-9 dc-
Cóż to za wahania temperatury? Takiej harmonijki to u nikogo jeszcze nie widziałam. I do tego ta nizina - 35,61'C mierzone oralnie. Nie wiem co to się dzieje 

Przy okazji chcę zapisać sobie, żeby pamiętać przy poowulacyjnej szajbie: nie wolno jarać się wysokimi temperaturami. Tyle pięknych wykresów dziewczyny mają.. Temperatury powyżej 37'C utrzymujące się ładnie tyle czasu i potem nagle (jak to mój dziadek mawiał) "jeb, ciul, dup, gardinen kaput" 
P.S. Zafascynowały mnie ostatnio minerały i ich moce
Stąd też zmiana awatara
Zamówiłam sobie kamoli za 40 zł i będę leczyć moją póki co wyimaginowaną bezpłodność
A tak na prawdę, to za przykładem z Sekretu chcę codziennie biorąc do ręki kamień dziękować za co najmniej 3 rzeczy, za które jestem wdzięczna. To ma mnie wprawiać w pozytywny nastrój, który przyciąga więcej pozytywnych zdarzeń. Może brzmi to wszystko jak głupoty, ale szczerze w to wierzę. Uważam, że nasz umysł jest niesamowity, jak inaczej wytłumaczyć efekt placebo czy choćby ciążę urojoną? I to, że tyle dziewczyn rezygnując ze starań nagle w ciążę zachodzi? Zamierzam się na każdym kroku pozytywnie nastrajać, stąd w każdym pomieszczeniu położę sobie piękny kamień. A Wam przesyłam moc płynącą z przepięknego fluorytu tęczowego 

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2018, 14:16
Zapisałam się na histeroskopię. Odbędzie się za 10 dni. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej nie chciałabym robić sobie niepotrzebnych nadziei...
Udało się umówić na badanie, ale nie wszystko poszło tak jak sobie idealnie zaplanowałam --> Zapomniałam
16 dc
Wczoraj inseminacja się odbyła
. Przed inseminacją miałam USG i pęcherzyki miały po 21 mm więc byłam w szoku, że tyle urosły od wczoraj. Endometrium też chyba ładne bo miało 10 mm. Udało się podać nasienie do obydwu szyjek więc teraz pozostało dziś poprawiać i czekać na efekty
. Staram się nie nastawiać żeby rozczarowanie było później mniejsze jak się okaże, że nic z tego.
Po raz 3 próbuję napisać posta i ciągle coś. Albo się skasuje, albo się kompo zawiesi.
Piszę go ostatni raz 
Jestem już na dupku 1 x dziennie. W piątek pobolewał brzuch, wczoraj pachwina, dzisiaj już tylko jakby dziwne "uczucie". Nie krwawie, nie plamię więc nie panikuję.
Wieści o naszej ciąży się rozchodzą
Nawet to miłe. Brzuch mam już na tyle widoczny, że w sumie nie trudno się domyślić. Choć kg ciągle tylko + 3 
Okazuję się, że mamy tyle ofiarodawców ciuszków, że raczej nie będzie dane mi szaleć po sklepach za śpioszkami
Choć zobaczymy jak dostaniemy i przejrzymy
Ja nie chcę śpioszków typu "pepco" gdzie skład koło bawełny nie leżał.
Rozglądamy się też za wózkiem. Na razie pod względem technicznym, czytamy, przeglądamy. Na razie mój typ to:
https://www.riko.pl/naturo/
Ale oczywiście jeszcze pewnie przejrzymy setki i z 101 razy mi się zmieni.
Chętnie przyjmę też porady i opinie na temat wózków
wiadomo, że opinie w internecie nie zawsze są wiarygodne, a wszystkie wypociny na blogach są "sponsorowane".
Zdecydowałam się też na pobranie krwi pępowinowej. Oby nigdy nie była potrzebna.
Było dzisiaj tak pięknie, że wybrałam się na spacer. D. dyżur, więc samotnie. Kurcze w powietrzu taki smród, że aż przesiąknął mi włosy dymem. Serio. Kurcze ludzie są durni. W sklepie to wybierają marchewki w kolorze "jaknajpieknieszym i ekologicznym", a w piecu palą oponą? No błagam.
Dzisiaj rano kochaliśmy się pierwszy raz od kiedy jesteśmy w ciąży. Teraz zauważyłam, że minimalnie plamię. Oczywiście nie krwią, ale "brudzę". Mam nadzieję, że to tylko otarcie szyjki, albo podrażnienie 
Edit: cały dzień bez plamienia. Ale brzuch ciężki jakiś, pobolewa. Podcierając się po kąpieli, na ręczniku kropka krwi. Wymiary oczywiście mikro x mikro, pewnie nikt normalny by tego nie zauważył. Nie wiem co robić. Oczywiście D. na dyżurze -.-
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2018, 20:38
Beta 2780 
Mąż podjał męska decyzję.
Jutro jedziemy na izbę przyjęć.
I zobaczymy co powiedzą.
Powiedziałam mamie, popłakałyśmy razem.
Szkoda że tak sie stało.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.