Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 1 dzień)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3

To już jutro... jutro jest ten dzień w którym Cie poznam synku... O Boże to już jest jutro, jutro będę tuliła mojego synka w ramionach <3 <3 Strasznie się boje... a z drugiej strony nie mogę się już doczekać :* Ale czy sobie poradzę? czy dam rade? Musze... nie mam wyjścia :)

27dc (9dpo)
Dziś czuję lekko obrzmiale piersi, ale nie ma tragedii. W ciągu dnia czułam pobolewania w dole brzucha, jakby na miesiaczke i ciągnięcie jajnika. 2 razy poczułam dziwne uczucie w macicy, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam:D śmieszne to bylo, takie... jakby bąbelki, jak by ktoś dmuchal slomka w wodę.
No ale nie wkrecam sobie, czekam cierpliwie. Z nadzieją ale cierpliwie. W zasadzie czuje objawy pmsu, łącznie z nerwowością i brakiem cierpliwości do ludzi, którzy mnie otaczają. Wkurzal mnie mąż w zasadzie bez powodu ale miałam ochotę wybuchnąć i wylądować rosnące we mnie napięcie i po prostu na niego powrzeszczec :D A ten stoicki spokój.. się ze mnie nabiał, co jeszcze bardziej mnie wkurzal i już mu powiedziałam żeby się że mną pokłocil wtedy by mi przeszło:D masakra. Wkurzali mnie ludzie w marketach, którzy wchodzili mi przed polke z żarówkami, które akurat wybierałam i tak stali przede mną jakby kuzwa nie mogli stanąć obok Tak, żebym i ja widziała ... wrr naprawdę nerwiszcze ze mnie.
A tak poza tym, to odebrałam lśniące obrączki dziś i są jak nowki;) po dwóch latach oddałam do czyszczenia i przy okazji zmieniłam rodzaj matu:)
Ale ten czas szybko leci. Dopiero co biegalam po targach slubnych i mierzylam sukienke :D teraz to chyba bym sie w nia nie wcisnela :p nawet nie cgmhce probowac:p swoja droga mozeby wreszcie ja tak sprzedac...

29DC

Powtórzyłam dziś test, a tam cień cienia cienia :(
Pocieszam się tym, że to był zupełnie inny test, może po prostu słabszy.

W poniedziałek i środę planuje betę, chyba że okres mnie wyprzedzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2018, 16:59

monika993 No za jakieś 5 lat.. 5 marca 2018, 07:05

Owulka chyba była 11dc, tak mnie bolal prawy jajnik, że wysiedzieć nie mogłam no i śluz był tak piątek sobota.na progesteron najwcześniej mogę iść 20dc, jest sens się wybierać 9 dni po? Wynik jakiś na pewno wyjdzie, tylko zawsze czytałam, że najlepiej zrobić 7 dni po. A wtedy wypada sobota i będziemy u teściowej, więc nie ma szans na badanie :/
Mierzenie temperatury wcale nie jest uciążliwe, wkurzające jest to, że w od kilku już dni budzę się w nocy, czasem parę h przed budzikiem i wynik nie jest wiarodajny. Temperatura zmierzona dziś w nocy 36,19 a po budziku 36,48...

Mąż, który o staraniach w ogóle nie chciał gadać "umawialiśmy się przecież, nie spinamy się" od piątku zaczął lekką panikę. Bo przecież lekarz powiedział, że okres dostanę tydzień temu, bo on testom nie ufa, a bo jeśli by się udało to powinnaś brać leki.
No co on nie powie. Jak robiłam test to mnie opieprzył, że za wcześnie, że teraz odpuszczę sobie i na pewno dostanę okres(??), że po co sobie wkręcam, ze po co ten test. W niedzielę włączyło mu się to samo, pytał co dałoby 100% pewności. Jak @ naprawdę nie będzie przychodzić to chyba się skoczę na tą betę już dla samego jego spokoju. Bo sfiksuje mi w końcu. I na pytanie mnie, czym mam kogoś w środku to mówię mu ze szczerością, że nie, a ten w szoku. I tym razem pretensje do mnie, że zachowuje się olewawczo. No kurczak najpierw kazał mi odpuścić, a teraz pretensje, że żyję i cieszę się, a nie fiksuje na punkcie starań. Na samą myśl o monitoringu mam mdłości.
Jak do piątku nie przyjdzie @ to pójdę na betę. Ale ja w ogóle się nie czuję, żeby miało się udać. Żadnych oznak ciąży, czuję się wręcz obojniacko. Żadnych plamień, nie czuję piersi, nie boli mnie brzuch, niiic, zero. Ani na @ ani na ciążę. Moja menopauza się chyba jeszcze nie wyłączyła.

Witam ponownie po 8 miesiacach nieudanych naturalnych staran. Jestesmy po 3 badaniach nasienia, po zrobieniu dużej ilości testów owulacyjnych i wizycie w klinice niepłodności, gdzie potwierdzono nam, że szansę na naturalna ciążę są niewielkie.

Mąż ma obniżone parametry nasienia, jest po 3-miesięcznie terapii CLO + Wit. E, schudl 10 kg, dba o siebie, trzyma diete i biega - wyniki się poprawiły o 50%-80% Ale nadal z uwagi na niską koncentracje/ilość plemników i mój wiek 35 lat, od ktorego jakość komórek jajowych może zacząć gwałtownie spadać kwalifikujemy się tylko do IN-VITRO, bo do inseminacji podchodzić raczej nie ma sensu.

Moje AMH 2,55

Wyniki męża:
%prawidłowych plemników 2% (norma od 4%)
Koncentracja na ml 4 mln (norma od 15 mln/ml)
Ruchliwość ruch postępowy szybki + wolny 24% (norma od 32%)

Podobno mamy jeszcze duże szanse na skuteczne IVF, chyba tego się trzymamy i obecnie w tym pokładamy największe nadzieję.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2020, 11:25

Marlena Szukając motyla. 5 marca 2018, 11:30

11t2d
Byłam dziś na wizycie u innego lekarza bo wczoraj zauważyłam krew po <3

No i z dzidzią ok. Ma 4,4 cm ale jest też krwiak 1,9 cm. Mam się oszczędzać i brać leki. Trochę się boję bo krwiak jest jak połowa maluszka ale lekarz twierdzi że noe zagraża to ciąży. Więc leżę, Mimi bawi się koło mnie. O dziwo sama i całkiem fajnie jej to wychodzi.

Co myślicie o takim krwiaku? Bardzo to niebezpieczne? Jest przymus leżenia?

Marlena Szukając motyla. 5 marca 2018, 11:30

11t2d
Byłam dziś na wizycie u innego lekarza bo wczoraj zauważyłam krew po <3

No i z dzidzią ok. Ma 4,4 cm ale jest też krwiak 1,9 cm. Mam się oszczędzać i brać leki. Trochę się boję bo krwiak jest jak połowa maluszka ale lekarz twierdzi że noe zagraża to ciąży. Więc leżę, Mimi bawi się koło mnie. O dziwo sama i całkiem fajnie jej to wychodzi.

Co myślicie o takim krwiaku? Bardzo to niebezpieczne? Jest przymus leżenia?

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 5 marca 2018, 11:47

Jesteś w 35 tygodniu ciąży
(34 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 8
Trymestr: 3
Jak ten czas leci to już końcówka mojej ciąży.Kilka dni temu przyszła paczka z rzeczami do szpitala dla mnie i część kosmetyków i akcesoriów dla dziecka ,jeszcze muszę dokupić parę ubranek do szpitala dla synka,dla siebie koszule nocne,z większych zakupów to fotelik samochodowy i wózek.
Dziś wizyta jestem ciekawa co tam słychać u naszego synka jak tylko wrócę to dam znać

Ciąża zakończona 5 marca 2018

Zrobili mi zabieg. Koniec ciąży. :(
Zaczynamy starania za jakiś czas.
Mam nadzieję że wrócę na fiolet w miare szybko. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2018, 13:33

bondzik007 wszystko będzie dobrze 5 marca 2018, 12:28

19dc

Nie mam żadnych dolegliwości.

Byłam dzisiaj u swojej lekarki z wynikami badań. Jestem załamana. Kopiuję wpis z forum bo nie chce mi się drugi raz pisać...

No więc wzięłam wszystkie wyniki badań i poszłam do niej. O tym, że robiłam badania na mutacje nic nie wiedziała. Zaczęła przeglądać najpierw te podstawowe i stwierdziła że są ok. W tym momencie powiedziałam jej że dla własnego spokoju zrobiłam pakiet badań i że wyszła mi jedna mutacja. I uwaga.. nawet nie zapytała jaka. No to ciągnęłam dalej że przy wyniku była broszurka abym zbadała b12, kwas fol i homocysteine. Powiedziała "ehmm są w normie. Kiedy była miesiączka?" Odpowiedziałam kiedy i powiedziała że mamy czekać ze staraniami do KWIETNIA bo teraz są grypy!! A ja mówię że przecież w grudniu na kontroli mówiła Pani że w lutym możemy zacząć, ale dobrze by było czekać do marca ale żadnych przeciwwskazań innych nie ma, żeby zaczynać nawet teraz! I że zresztą już za późno bo jesteśmy w trakcie starań. A ona że aha i że mam się nie przejmować jak się teraz nie uda, a nawet ucieszyć bo tak będzie lepiej.

Pocieszycielka w chu*. Sorry, ale jestem zła. Nawet zbadana nie zostałam, czy może owu było czy nie było. Nic, zero pytań. Czy jakieś leki biorę, czy mam jakieś dolegliwości owulacyjne albo miesiączkowe, czy cokolwiek po zabiegu się zmieniło. Nic. Dodam, że chodziłam zawsze tylko do niej, ona prowadziła moją ciążę i ona wykonywała zabieg. Zawsze byłam z niej bardzo zadowolona a tu taki olew. No poczułam się mega słabo. Już dzisiaj dzwonię umówić się na wizytę do lekarza do Poznania bo coś czuję że w tej mojej miejscowości nic nie wskóram. Boję się tylko że będziemy musieli długo czekać. A wtedy nie wiem co zrobię. No więc dzisiaj mam doła.

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 10 grudnia 2020, 14:00

Więc mamy to. Jest Kruszynka. Na razie 4 mm pęcherzyk ciążowy umiejscowiony prawidłowo.
Nie wierzyłam w ten cykl, miało nie być owulacji, miało nie być IUI. Naglę pęcherzyk się pojawił, owulacja w 21 dc.
Gdy szło wszystko książkowo - ponosiłam porażki.
Gdy nic nie szło jak powinno - odniosłam sukces.
Zobaczymy co dalej, póki co nie myślę negatywnie, cieszę się tym co jest.
23.12 wizyta serduszkowa, to będzie końcówka 7 tygodnia. Na razie na Belly nie przechodzę, ale powolutku książki ciążowe czytam, warto wiedzieć co i jak i czego unikać.
Będzie co ma być :) Wierzę, że nasza Kruszynka pozostanie z nami, nie bez powodu powstała w tym straconym totalnie cyklu :)

gozik "Miłość na szkle" po stracie 5 marca 2018, 13:17

Jesteś w 31 tygodniu ciąży
(30 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 8
Trymestr: 3

Dzis po USG dowiedziałam się,ze nasz Synek waży 1901g...Pani Doktor powiedziała,ze jak tak dalej będzie rósł,to całe szczęście,że czeka mnie CC :P
Kość udowa 2dni do przodu względem terminu,a główka i brzuszek ponad 2tyg do przodu...przerazilam sie i zapytałam Panią dr czy mam się czym martwic,ale powiedział,ze on zanosi się na duuuzego Chłopca.W przyszła śr mamy USG 3 trymestru.Moze tam się dowiem czegoś więcej.Chyba trochę się przestraszyłam...ze może coś z Maluchem jest nie tak...Maz jeszcze zaczął pytać czy narządy Pani dr sprawdzała i znowu się zaczynam martwić :'( eh...niech te tyg szybko mijają.W nocy spać nie mogę-budze sie 3-4 i do 7 już zasnąć nie mogę.Zebra mnie bolą od kręgosłupa i nie mogę leżeć na bokach. Kłucia w okolicy pochwy/pecherza dokuczają,ale Pani mówi,ze to normalne.Nie wiem dlaczego mam wrażenie,ze nie dotrwam do początku maja.Zaczne szukać innych szpitali i może choć trochę wcześniejszego terminu.Na wadze czasem 8,czasem 9kg na plusie,a brzuch ogromny...

25DC
Kurcze jakoś dziwnie się dziś czuję ciągle mi zimno...jakby coś miało mnie złamać...oby nie choroba bo temperatura sie utrzymuje a mi jest ciągle zimno...
Jak na razie? Żadnych objawów poza tym że mam strasznie wrażliwe sutki...ale to normalne podczas brania progesteronu..mój organizm już nie raz mnie tak oszukał.. :/
Aaaa pro po progesteronu to leje się ze mnie bardziej niż podczas @ Lutinus biorę 3x dziennie ale ciągle czuję że jest "mokro" mam jakieś upławy ajj...w ulotce jest napisane że może tak się dziać oczywiście skutek uboczny brania leku...a jak to możliwe żebym ja nie miała żadnych skutków ubocznych??? Nooo to nie była bym ja oczywiście...

Weekend minął dość spokojnie wybraliśmy się z M w sobotę w miasto troszkę "odchamić" zjadłam niezdrowego burgera (wiem nie powinnam)! Więcej nie będę :) no i mieliśmy wybrać się na Kobiety Mafii widziałam zwiastun może być śmiesznie :D ale oczywiście za późno się zorientowałam i były wolne miejsca tylko w pierwszym rzędzie...no i nie poszliśmy :)

Powinnam testować 14 marca ale chyba zrobię to troszkę wcześniej bo do 14 mam Lutinus gdyby okazało się że się udało to będę musiała wykupić receptę a u nas oczywiście będę musiała zamówić ten lek bo od ręki nie będzie... no ale wątpię oczywiście że będę musiała...nie nastawiam się bo po co????
Ahhh...co będzie to będzie już nie mam siły o tym myśleć i wsłuchiwać się w swój organizm bo on mnie ciągle oszukiwał!

AAaaa w sobote malowałam włosy wyszedł rudyyy mmmm jak ja uwielbiam mieć ten kolor nie jest on tak intensywny jak kiedyś nosiłam ale jest faaaajny :) a dziś siadam na warsztat bo moje paznokcie również potrzebują odświeżenia :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2018, 13:39

ma_pi Demotywator 5 marca 2018, 14:05

Dziękuję za kcikasy. Oj, bardzo chciałabym, żeby się udało, ale bardzo, bardzo słabo widzę to wszystko. Przeczucia są niestety negatywne.
Tak sobie już standardowo wybiegam w przyszłość. Myślę, kiedy kolejny transfer. W zamiarze miałam szybko, jeszcze w następnym cyklu, ale teraz stwierdzam, że jednak potrzebuję troszkę czasu. Myślę, że muszę przetrawić to, że kolejny i ostatni zarodek jest z dawcy. I nie chcę sobie "psuć" świąt wielkanocnych. A w kwietniu odpada, bo mamy już wykupiony mały urlopik na rocznicę ślubu. Wypadnie on w czasie, kiedy powinnam 'łapć" dzień owulacji, a ostatnią rzeczą którą chcę robić na takim wyjeździe, to chodzić po ginekologach na usg. Zostaje więc maj. Piękny miesiąc :)

Magic Niemożliwe 5 marca 2018, 14:51

Jesteśmy po badaniu połówkowym i wszystko jest w jak najlepszym porządku. Potwierdzony synek na 10000% :) bez wątpienia jeśli mąż widział to znaczy,że jeat siuras. Wszytko ma na miejscu,nie ma żadnych nieprawidlowosci.Wazy prawie 400g i ma 22 cm :) termin zostaje ten sam. Za to moja waga zwariowała :D hahaha 6kg na plus :) tak ze zacnie. Ale w nosie to mam. Będę sie toczyć ;)
Mamy 22 tydzień czyli 6 miesiąc :) Młody się rusza,nie są to jakieś spektakularne ruchy ale Czuje to :) na wizycie gin się śmiała,że młody ma spory żołądek ;D czyli dokarmiamy jest odpowiednio. Tak samo ja ;)
Póki co kompletne powoli ubranka,piorę i chowam do worka próżniowego. Nie mogę się doczekać :) mówię to po raz pierwszy. Nie mogę sie doczekać Maksymiliana :) tak. wybraliśmy już imię. Bedzie Maksio ♡ chciałabym by już był z nami po tej stronie brzuszka. Ale to jeszcze 4 miesiące :) mamy już dwie wizyty do przodu umówione. Jestem już spokojna. Bo wszystko powoli idzie do przodu.
Czekam już tylko aż Konrad wydobrzeje. bo strasznie mi ciężko...nie lubię się użalac nad sobą ale on mi nie pomaga A jeszcze wymaga pomocy. Także mam nadzieję,że niebawem będzie już lepiej.

Ja to chyba zwariuje.. Jeszcze nie wiem czy ze szczęścia czy że stresu.. Beta po 3 dniach 447,9 mlU/ml progesteron 16,04 ng/mL.. Czyli super.. Porządzę się i dołożę sobie 1 tabletkę luteiny bo progesteron mógłby być wyższy i waha się w najniższym zakresie.. Sama nie wiem co o tym myśleć.. Modlę się żeby było dobrze..

MałaU trzymam kciuki !!!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 29 marca 2018, 10:12

25tyg+6dni (64% za mną, do porodu 100 dni!!! dzisiaj jest 182gi dzień ciąży)

Studniówka! Czy to dużo czy mało? Dziewczyny z forum, z wątku o lipcówkach są już bardzo zaawansowane w kupowaniu wyprawki. Ja zacznę po majówce. Nie mam nic prócz tego obiecanego od koleżanki wózka… Ale spoko, zupełnie nie mam parcia na kupowanie i nie za bardzo rozumiem forumową panikę, że ‘już tak mało czasu a tyle do ogarnięcia’.

Pod moim poprzednim wpisem Kasionek napisała „poród możemy planować czy takli czy taki a los i tak zadecyduje za nas” i jak najbardziej się z tym zgadzam. Wszystko może się zdarzyć. Ale powiem Wam, że jeszcze do niedawna myślałam, że zrobię wszystko, aby tylko mieć cesarkę. Kminiłam co nagadam mojej ginekolog, albo, że pojadę na porodówkę i zaprę się, że nie urodzę dopóki mnie nie potną… No naprawdę różne dziwne pomysły mi przychodziły do łba. A teraz bardziej się nastawiam na poród sn. A uważam, że nastawienie ma duże znaczenie. Pamiętam jak dziwiłam się znajomej, która ostatecznie miała cc, a potem była ‘niepocieszona’, bo ‘tak bardzo chciała urodzić naturalnie’. No ale ta laska jest dziwna i ma jakąś taką potrzebę ‘udowodnienia’ sobie (a jeszcze bardziej swojemu facetowi!), że da radę. Ona była też niepocieszona, że urodziła dziewczynkę, bo ‘mąż chciał chłopca’ (laska jest zniewolona przez swojego męża, ale to temat na inną dyskusję). Ja nie obieram tego za punkt honoru, żeby urodzić naturalnie, ale biorąc pod uwagę, że wtedy lepiej dla narządów moich (macica się lepiej zwija etc), lepiej dla laktacji itp., to będę próbować sn, a co :o) Btw jeszcze jedno: co do karmienia piersią miałam też do niedawna podobne przemyślenia (‘nie chcę karmić, to obrzydliwe, dostanie flaszkę i tyle’). Teraz troszkę mi się zmienia i będę chciała karmić (chociaż absolutnie nie uważam tego za piękne, wzruszające; nadal jest to dla mnie trochę zwierzęce i… obleśne – nie linczujcie mnie błagam…). W każdym razie jestem z siebie trochę dumna, że myślenie tak mi się zmieniło (może to głupie, ale tak czuję).

15+4
(wg usg 16+5, czego już się nie da ukryć - bebzon mi wystaje).

Obudził mnie okropny sen. Najpierw, że zdechł mi kot, a potem usłyszałam, że to nieprawda, że jestem w ciąży, że beta nie rośnie i nie będę miała dziecka. Jak się obudziłam, to przez chwilę nie mogłam dojść do siebie. A potem poczułam gejzer w brzuchu - tak, jakby Wacek tam się kotłował lub urządził sobie dżakuzzi. Może chciał dać znać "stara wyluzuj"?

Te sny wynikały pewnie z małego lęku przed kolejną wizytą u ginekologa. Niby mniej się denerwuję, ale jednak lekka trema była.
Z ciążą wszystko ok :) Maluch większy niż OM, waży już 156 g i ma prawie 11 cm długości. Usg pokazuje termin na 15 sierpnia (blisko naszej drugiej rocznicy ślubu :)).
I prawdopodobnie chłopiec - ale to jeszcze do potwierdzenia. Lekarz też pokazał mi jak maluch się intensywnie rusza. Nie trzeba mi więcej do szczęścia!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)