Dziś 27dc test razi bielą w tym cyklu pierwszy raz się nie załamuje cóż chyba dane mi jest bardziej rozwinąć karierę i dostać stała pracę niż mieć drugie dziecko jak dobrze by poszło od września zostałabym nauczycielem zgodnie z moim wykształceniem i wreszcie miałabym szansę stałej pracy bo aktualnie już od 5 lat pracuje w agencji i tam tylko kombinują jakie to umowy dawać byle nie na stałe a ja już mam w końcu 30 lat i przydałoby się coś stałego
1dc...
I znów się nie udało. Póki co nie ma zalamki. Mam wrażenie, że to przez tą prolaktyne. Ale... liczę, że niepokalanek mi pomoże, po miesiącu od jego przyjmowania piersi prawie wcale nie bola. A i plamienie przed okresem tylko 1 dzien. Ten cykl wygladal o niebo lepiej ! Będę więc to brała przez kolejne 2 miesiące i zobaczymy. Plus do tego mam nadzieję że suplementy z cynkiem pomoga plemniczkom i po 3 miesiącach będą jak małe wariaty:) Bedzie dobrze !
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2018, 18:30
Byłam u miejscowego lekarza sprawdzić przepływy, bo moja dr nie potrzebuje ich sprawdzać tak często, a mnie nerw ponosi bo nie wiem co się dzieje. I tak, w jednej tętnicy jest ok, a drugiej nieprawidłowy, ale łożysko wygląda dobrze i bobas rośnie i ma już 800g, a to najważniejsze.
Umówiłam się do terapeuty i jak zwykle w takiej sytuacji nie wiem, co mam tej kobiecinie powiedzieć i co ja w ogóle od niej chcę.
Właśnie siedzę nad walizką i staram się skupić na pakowaniu. Jutro lecimy do Polski, bo w sobotę pogrzeb naszej córeczki... Dzisiaj mija dwa tygodnie od porodu i chyba pierwszy dzień kiedy nie płakałam. No przynajmniej do teraz. Cały dzień układałam puzzle i musze przyznać, źe zajęły moją głowę skutecznie. A teraz kiedy przyszedł czas pakowania wszystko wróciło. Obiecuję sobie, że będę silna i dam radę na Twoim pogrzebie mój Aniołeczku. Ale to jest niewyobrażalnie ciężkie, albo ja taka słaba.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2018, 19:56
16dc. Nie lubie tego czasu. Tych kilkunastu dni po owulacji, kiedy wypatruje jakiegokolwiek objawu wskazujacego, ze sie udalo. Kazde kichniecie, bulgotniecie w brzuchu, kazde odstepstwo od normy nakreca nadzieje
juz po tylu miesiacach staran mam takie dziwne, niedoopisania uczucie na temat moich odczuc. Za kazdym razem licze na to, ze sie udalo, majac gdzies w glowie mysl, ze przeciez wiem, ze nic z tego, ze skoro tyle razy nie wyszlo, to co ja siebie oszukuje. I zaraz po tym mysl „a moze jednak”?
Chcialabym, zeby to bylo juz. Moc glaskac sie po brzuchu, trzymac na nim reke wierzac, ze tam w srodku, kilka centymetrow pod skora zadamawia sie moje przyszlosc, moj caly swiat. Moc uslyszec bicie serduszka, obserwowac jak ladnie rosnie i tak przez 9 miesiecy 
Takze przede mna jeszcze troche ponad tydzien wmawiania sobie roznych rzeczy
76 dc.
Dzień kobiet
piwko i pizza już czeka
dla świętego spokoju zrobiłam test
(no nie potrafiła bym się napić piwka żyjąc w niewiedzy)
Test negatyw
No to kobietki
miłego wieczoru życzę
Dzisiaj wypiję moje i wasze zdrowie
kolejny dzień, kolejny strach i ciagle w głowie myśl czy ja nogę mieć dzisci? Może to już za późno może tak ma byc?! Tak bardzo nie mam zaufania do ginekologów. Tyle się zrazilam . . . Ciężki dzień
30dc
Już dawno mój cykl nie trwał tyle
A tak bardzo chciałam dzisiaj iść zbadać hormony i dupa... ciekawe czy ginekologa z wtorku też nie będę musiała odwołać 
Liczę, że okres przyjdzie najpóźniej jutro wtedy jeszcze będzie nadzieja na wtorkową wizytę...
Ja pier**** chcesz okres to go nie ma, nie chcesz to nadchodzi.
Wczoraj miałam mini czerwoną plamkę na bieliźnie i myślałam, że to już, jednak nie 
edit.
Przejestrowałam się z wizytą u ginekologa na następną sobotę. Po co mam się stresować czy mi się miesiączka skończy do wtorku... sobota nawet wygodniejsza, nie będę musiała się spinać przed pracą. Wybrałam tego ginekologa od naprotechnologii, ale tylko dlatego, że ma bardzo dobre opinie w internecie, no zobaczymy...
Czuję, że okres nadchodzi haha 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2018, 07:23
23tyg+0dni (zaczynam 24ty tydzień)
Bezsenność, bezsenność… Dziś nie śpię od 4, a o 5 oficjalnie wstałam z łóżka. Zrobiłam mężowi śniadanie i zaczęłam gotować obiad :o) Bardzo wczesne budzenie się nie jest aż takie złe, można po prosto rozpocząć dzień falstartem. Gorsza jest niemożność zaśnięcia o 1wszej w nocy. A w ten sposób przed 10 będę miała wszystko w domu ogarnięte.
Z samego rańca otworzyłam też Excela i zaczęłam robić listę wszystkiego, co będzie potrzebne. Jak skończę, to pewnie się z Wami podzielę tymi wypocinami. Póki co zapisuję wszystko, co będę chciała nabyć, później będę dopisywać (w kolumnie Komentarze) konkretne marki/sklepy. Będzie też kolumna z cenami, aby móc podliczyć ile finalnie całość kosztowała. Ah, jest też kolumna Do kupienia od razu/Do dokupienia w razie potrzeby (np. laktatora nie mam zamiaru kupować na zapas, ale wybrać konkretny model z konkretnego sklepu i w razie potrzeby mąż pojedzie i kupi). Moja wyprawka będzie minimalistyczna, nie znajdziecie tam ani misia szumisia, ani karuzeli nad łóżeczko, ani tony kosmetyków. Kupię tylko niezbędniki, a jeśli jakaś potrzeba się później wykluje, to się dosztukuje. Posiłkowałam się m.in. tym wpisem na jednym z moich ulubionych blogów o minimalizmie: https://simplicite.pl/minimalistyczna-wyprawka-dla-noworodka/
Mam też takie pytanie do Was, może macie jakieś doświadczenie w tej kwestii. Otóż w czym trzymać takiego świeżego pędraka w ciągu dnia? Chodzi o to, że łóżeczko będzie stało w naszej sypialni i to jest ok. Ale jak będę chciała zjeść śniadanie, przygotować coś do jedzenia, coś ogarnąć, to co wtedy z dzieciakiem (ekhm zakładając, że nie będzie ciągle na rękach)? Moja koleżanka np. na samym początku trzymała w domu wózek. Dzieciak drzemał/leżał w wózku ustawionym w salonie, a ona krzątała się po aneksie kuchennym i miała go na oku. Ja wózka do domu nie będę wprowadzać (nie ma miejsca+brudne koła itp. itd), więc co pozostaje? Kosz Mojżesza (śliczne, ale drogie i starczają na naprawdę krótki okres), jakiś bujaczek (ale czy to zdrowe???), czy jak? Na co Wy stawiacie? Może to głupie pytanie, ale pamiętajcie, że moja wiedza na temat niemowlaków jest zerowa :o) Docenię więc każdy pomysł i opinie!
W weekend rozważę z mężem, kiedy zaczniemy szkołę rodzenia. Nie chcę zaczynać zbyt wcześnie, ale też w maju planujemy udać się na jakiś urlop, więc nie wiem jak to rozplanujemy… Do dogadania…
Ostatnio czuję się podejrzanie dobrze (odpukać). Brzuch nie jest wzdęty, nie doskwierają mi bolesne piersi, wczoraj nie miałam ani jednego skurczu brzuszka, nawet zgagi nie było. A gryzoń się wierci, więc jest ok. Oby tak dalej.
Miłego dnia i weekendu!!!
W niedzielę zaczynam 11 tydzień.
Już?
Za 12 dni badania prenatalne, mam cichą nadzieję zobaczyć kto się ukrywa w brzuszku.
Nath jest zakochany, non stop chodzi i mowi do brzuszka.
Na pytanie czy chcialby siostrę czy braciszka mowi "Paule"

A dziś o 5:20 zostalam viocia Leo 
W niedzielę zaczynam 11 tydzień.
Już?
Za 12 dni badania prenatalne, mam cichą nadzieję zobaczyć kto się ukrywa w brzuszku.
Nath jest zakochany, non stop chodzi i mowi do brzuszka.
Na pytanie czy chcialby siostrę czy braciszka mowi "Paule"

A dziś o 5:20 zostalam viocia Leo 
W niedzielę zaczynam 11 tydzień.
Już?
Za 12 dni badania prenatalne, mam cichą nadzieję zobaczyć kto się ukrywa w brzuszku.
Nath jest zakochany, non stop chodzi i mowi do brzuszka.
Na pytanie czy chcialby siostrę czy braciszka mowi "Paule"

A dziś o 5:20 zostalam viocia Leo 
oj...dawno mnie tu nie było..hmm..co się wydarzyło...no troszkę..
Byłam w oa..zapisałam sie 15.11.2017...i czekałam z utęsknieniem na informacje, kiedy mogę zbierać dokumenty..niestety dobre informacje nie nadchodziły..ba..nawet dowiedziałam się ze zrobili już 2 grupy w których mnie niestety nie było
najczarniejszy strach mnie oblał i smutek..że to jeszcze nie jest mój czas
że pewnie będę musiała czekać do jesieni, więc postanowiliśmy lecieć do Włoch na weekend, stwierdziłam że trzeba zacząć żyć..nie czekać na „gwiazdkę z nieba”.. Ale moja cierpliwość została nagrodzona. Okazało się, że jakaś para zrezygnowała z 1 grupy i nagle wszystko przyśpieszyło...był piątek...16.02 telefon z oa czy chcemy zaczynać, oczywiście mega strach, co z naszym weekendem? Co z kasą, która wydaliśmy..ale są rzeczy ważne i ważniejsze..to chodzi o naszą przyszłość..NASZE DZIECKO i OCZYWIŚCIE że się zgodziliśmy. Poniedziałek 19.02- testy i dostarczenie części dokumentów, którą zdołaliśmy zgromadzić, 22.02 reszta dokumentów plus spotkanie z psychologiem i pedagogiem, 26.02 wizyta w domu, 1.03 ostatnie spotkanie z psychologiem i pedagogiem..oczekiwanie na telefon z informacja co dalej z nami..dostaliśmy telefon 8.03, że zaczynamy szkolenia
boje się a jednocześnie się ciesze..już się nie mogę doczekać...za miesiąc o tej porze już prawie będę po szkoleniach..i będę oczekiwała na kwalifikacje..a później najcudowniejszy czas..oczekiwanie na dziecko..Pani na wizycie w domu powiedziała ze mogę zacząć okres 9cio miesięcznej ciąży adopcyjnej..także takie rzeczy się u mnie dzieją
cała reszta się przestała teraz liczyć..muszę zacząć pisać prace mgr..żebym później mogła się poświecić w 100?% mojemu dziecku 
40dc
Plamienie... niby nieduże, jednorazowe, jasnoróżowe... ale zaczęłam się jeszcze bardziej bać, mam złe przeczucia...
Duphaston zwiększony do 3x na dzień i czekamy do soboty...
30+3 tc i skracająca się szyjka. Jeszcze więcej leżenia. Oszaleję!
1dc
Witaj!
A jeszcze rano jęczałam, że mój cykl jest za długi hahaha. Choć ostatecznie wyszło 29, więc standardowo. Miesiączki mam mega regularne, 28-29dni, chociaż tyle dobrze.
W nowy cykl wchodzę z optymizmem i pełna nadziei, że niedługo czegoś się może dowiem.
W 5 dniu cyklu, czyli we wtorek idę na badania hormonalne- FSH, LF, DHEAS, ANDORSTENDION, WOLNY TESTOSTERON, PROLAKTYNA+ glukoza i insulina na czczo i kontrolnie TSH. W przyszłą sobotę wizyta u ginekologa i mam nadzieje monitoring cyklu.
Za to dzisiaj, aby uczcić 1 dc i o ile dobrze liczę 7 cykl starań idziemy z mężem na randkę, a co.
Boli... niech te przeciwbólowe zaczną działać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2018, 11:27
38 tydzień
Coraz bliżej końca... Z jednej strony się cieszę - wiadomo poznam synka, a teraz moje dni wyglądają niemal identycznie - budzę się rano, zjem śniadanie, herbata, potem serial jakiś, następnie mycie się, ubranie, jakieś drobne sprawy na mieście (zakupy, jakiś spacer, kupno obiadu), potem znów padam na łóżko i tak do nocy... nuda... zmęczenie niestety często bierze górę i mimo chęci nie za dużo robię... Jak za dużo stoję lub chodzę wszystko mnie boli... . Zobaczymy co lekarz na to wszystko - wizyta już za trzy dni
5t5d
Po wczorajszej wizycie u Pani doktor jestem już spokojniejsza. Mamy pęcherzyk i zarodek, taka malutka kropeczka -nasz dzidzius. Piękne uczucie. Powiedziała że od ostatniej wizyty wszystko prawidłowo się rozwija i idziemy w dobrym kierunku. Następna wizyta za 2 tygodnie, wtedy będziemy szukać serduszka. To będą ważne 2 tygodnie dla mnie mam nadzieję że wszystko będzie dobrze, ale jak się do tej pory wszystko dobrze rozwija to czuje jakiś taki wewnętrzny spokój...
Długo nie pisałam, ale trochę nie miałam czasu, a chciałam wypisać nasze wyniki.
Zrobiliśmy serię badań po ponad miesięcznym detoxie ze wszystkich medykamentów i wyszły tak:
JA:
Prolaktyna – 947 (102-496) /4dc/ H!
Prolaktyna I po MCP – 5 966
Prolaktyna II po MCP – 4 533
Glukoza – 82 ; po 1h 100 ; po 2h 75
Insulina – 10,10 ; po 1h 33,10 ; po 2h 29,40
Androstendion – 3,76 (0,3 – 3,30)
Wit D – 37,70
FSH – 4,66 /3dc/
LH – 6,36 /3dc/
Testosteron – 28 /3dc/
TSH – 3,189
FT3 – 3,11
FT4 – 1,22
ATG – 26,8
ATPO – < 28,0
Toxoplazma IgG <0,50, nieobecne
Toxoplazma IgM 0,31, nieobecne
Sód – 142 (132-146)
Potas (4,3) (3,5-5,5)
MĄŻ:
Glukoza – 87 ; po 1h 147 ; po 2h 89
Insulina – 12,90 ; po 1h130,90 ; -0 2h 89,0
Wit D – 17,90 (0-20 niedobór)
Prolaktyna – 3,4
Testosteron 235 (165-753)
TSH – 1,37
FT4 – 1,27
ATG – 29,4
ATPO – <28,0
Estradiol – 43,10 (11,8-39,80) H!
FSH – 1,41
LH – 4,22
Po wizycie:
Ja – mam zrobić jeszcze białko C i S (mutacje) (???) i usg tarczycy.
Leki wit. D3 2000, Bromegon 1,2 3x/dzień; Duphaston (16-25dc), Inofolic/Ovarin, Metformax 500, Euthyrox 50 plus mój reumatologiczny Metypred 4 i Plaquenil.
Mąż – Clo 1x/dzień ; Profertil 2x/dzień; Fertilman 2x/dzień, Flegamina 2x/dzień, Agapurin 1x/dzień i Metformax 500 1/dzień, wit.D 2500 w kropelkach
Na razie to tyle.
Tak naprawdę, to pan doktor tylko powiedział, że ja mam za dużo męskich hormonów, a mąż za dużo żeńskich i w zasadzie to nie wiem jak te wyniki zinterpretować.
Czy z nich wychodzi jakaś szansa na naturalne „zaskoczenie”?, szansa na IUI?, czy od razu jesteśmy skazani na in vitro….?
Zastanawiam się też, czy ten Duphaston nie wydłuży mi cyklu, ale to za tydzień się okaże.
Czekanie mnie zabija.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.